- Opowiadanie: bemik - Dieta

Dieta

Dyżurni:

Finkla, joseheim, beryl

Oceny

Dieta

– Dla­cze­go wy­że­rasz chip­sy, na do­da­tek przed śnia­da­niem? – spy­ta­ła moja córka, spo­glą­da­jąc na mnie z obrzy­dze­niem.

– Bo stoją na wi­do­ku! – od­po­wie­dzia­łam z odro­bi­ną po­czu­cia winy.

– Akwa­rium też stoi na wi­do­ku, a rybek nie żresz – zri­po­sto­wa­ło zło­śli­wie dziec­ko.

By­ły­śmy obie po ty­go­dniu sto­so­wa­nia cu­dow­nej diety od­chu­dza­ją­cej. O ile na Asię ry­go­ry­stycz­ne ogra­ni­cze­nia nie miały spe­cjal­ne­go wpły­wu, o tyle ja czu­łam strasz­li­we­go doła. Wi­zu­al­ne efek­ty gło­dze­nia były żadne. Przy­naj­mniej u mnie. Za to z pew­no­ścią do­zna­łam strasz­li­we­go uszczerb­ku na psy­chi­ce. Rze­czy, któ­rych do­tych­czas nie ru­sza­łam w za­sa­dzie nigdy, a na­le­ża­ły do nich chip­sy, zy­ski­wa­ły na war­to­ści. I nie cho­dzi­ło tylko o war­tość ka­lo­rycz­ną. Cien­ko po­kro­jo­ne, słone i tłu­ste pla­ster­ki spie­czo­ne­go ziem­nia­ka nie na­le­ża­ły do moich przy­sma­ków. Ale obec­nie, gdy były owo­cem za­ka­za­nym, oka­zy­wa­ły się nagle ra­ry­ta­sem, dla któ­re­go go­to­wa byłam na­ra­zić re­pu­ta­cję na kpinę ze stro­ny córki.

– Jed­ne­go nie ro­zu­miem – po­wie­dzia­ła Jo­asia. – W nor­mal­nych cza­sach nie bie­rzesz tego do gęby i trzę­siesz się nade mną i tatą, jak wci­na­my po pacz­ce w cza­sie filmu. Dla­cze­go teraz?

– Bo teraz – wy­ja­śni­łam ro­ze­źlo­na – zja­dła­bym nawet nie­my­tą i nie­do­pra­wio­ną kozę. Taka je­stem głod­na.

– No wiesz, chyba prze­sa­dzasz. Ta dieta nie jest taka re­stryk­cyj­na. To wina two­jej psy­chi­ki, że…

– Nie wiem, czyja to wina. Może ja mam jakąś po­rą­ba­ną psy­chi­kę, ale wy­mię­kam. Re­zy­gnu­ję – krzyk­nę­łam do dziec­ka. – Je­stem taka głod­na, że nie po­tra­fię my­śleć o ni­czym innym, jak tylko o je­dze­niu. I to cią­gle. Jak czy­tam, jak piszę, jak grze­bię w ogród­ku…

– Nawet, jak upra­wiasz seks z tatą? – spy­ta­ło moje do­ro­słe dziec­ko.

– Nawet wtedy – przy­zna­łam ze skru­chą.

Jo­asia od­wró­ci­ła się i wy­co­fa­ła do po­ko­ju, który zaj­mo­wa­ła wraz z mężem, ale spoj­rze­nie, któ­rym ob­rzu­ci­ła mnie przed odej­ściem, wy­ra­ża­ło tak bez­mier­ną po­gar­dę, że aż ści­snę­ło mnie w dołku. A może to był głód? Po­czła­pa­łam do kuch­ni, otwo­rzy­łam lo­dów­kę i wy­gar­nę­łam wszyst­ko, co się w niej znaj­do­wa­ło. Po­chło­nę­łam pra­wie po­ło­wę za­pa­sów, a to­wa­rzy­szy­ły temu bar­dzo am­bi­wa­lent­ne uczu­cia, bo ogrom­na ra­dość i szczę­ście mie­sza­ły się z po­czu­ciem winy i po­gar­dy. Jed­nak stan sy­to­ści ma to do sie­bie, że po­zwa­la kon­struk­tyw­nie my­śleć. Przy­naj­mniej w moim przy­pad­ku. Mój mąż ma od­wrot­nie – jak się na­wci­na do bólu, staje się jak za­spo­ko­jo­na ameba – nie myśli, nie czuje, ni­cze­go nie pra­gnie. No, może tylko piwa. Tak więc mój stan bło­go­ści ciała wpły­wa po­zy­tyw­nie na bło­gość umy­słu, a ta z kolei skut­ku­je do­bry­mi po­my­sła­mi. Włą­czy­łam kom­pu­ter i od­da­łam się po­szu­ki­wa­niom cu­dow­nej, bez­wy­sił­ko­wej, bez­stre­so­wej diety. Tro­chę to trwa­ło, może nawet nie tro­chę, a bar­dzo długo, ale wresz­cie tra­fi­łam pod wła­ści­wy adres. Ko­bie­ta za­pew­nia­ła, że dzię­ki jej pa­styl­kom będę mogła żreć i będę chud­nąć. Pro­blem był tylko taki, że żą­da­ła oso­bi­stej wi­zy­ty. Pro­chów nie wy­sy­ła­ła pocz­tą, ani DHL-em. Nie wiem dla­cze­go. No cóż, wiel­cy lu­dzie mogą mieć swoje fa­na­be­rie. Tro­chę mnie prze­stra­szy­ło, że muszę się tam wy­brać oso­bi­ście, ale po­my­śla­łam, że w dzi­siej­szych cza­sach nikt nie za­bi­ja dla pa­ru­set zło­tych, na do­da­tek ogła­sza­jąc się w in­ter­ne­cie i po­da­jąc dane i adres. Spi­sa­łam na­mia­ry i numer ko­mór­ki. Potem wzię­łam kal­ku­la­tor, żeby usta­lić, ile czasu muszę sku­bać do­mo­wą kasę, żeby oszczę­dzić na zakup pi­gu­łek szczę­ścia. To zna­czy pi­gu­łek, które za­pew­nią mi szczę­ście. Nie byłam może gruba, ale z wie­kiem znacz­nie przy­bra­łam tu i tam.

Tych kilka mie­się­cy mi­nę­ło mi na bło­gim ob­żar­stwie bez po­czu­cia winy. Do­ło­ży­ło mi to parę ład­nych cen­ty­me­trów w ob­wo­dzie, ale nie mar­twi­łam się. Per­spek­ty­wy były fan­ta­stycz­ne. Pew­nej sło­necz­nej so­bo­ty na­łga­łam mę­żo­wi, że umó­wi­łam się z ko­le­żan­ką z pod­sta­wów­ki i do­sta­łam bło­go­sła­wień­stwo na od­da­le­nie się od do­mo­wych pie­le­szy bez opie­ki anio­ła stró­ża. Po­szło tym ła­twiej, że na gril­la za­po­wie­dział się brat mo­je­go sza­now­ne­go, co wią­za­ło się oczy­wi­ście z nad­mier­ną ilo­ścią piwa. Po­zby­wa­jąc się baby, po­zby­wa­li się też gde­ra­ją­ce­go, zrzę­dli­we­go i wścib­skie­go in­dy­wi­du­um, które swoją obec­no­ścią tylko za­kłó­ca­ło­by sie­lan­ko­wy cha­rak­ter je­sien­ne­go po­po­łu­dnia na wsi.

Po dwóch go­dzi­nach jazdy au­to­bu­sem i me­trem do­tar­łam na drugą stro­nę War­sza­wy. Potem jesz­cze ze dwa ki­lo­me­try na pie­cho­tę, zgod­nie ze wska­zów­ka­mi przy­pad­ko­wych prze­chod­niów i wresz­cie do­tar­łam do… śre­dnio­wie­cza. Chat­ka wy­glą­da­ła jak z dzie­cin­ne­go kosz­ma­ru. Wra­sta­ła w zie­mię spróch­nia­ły­mi ba­la­mi, kryty strze­chą dach po­kry­wa­ły mech i chwa­sty, a szyby prze­sła­nia­ły fi­ran­ki utka­ne z wielu warstw pa­ję­czy­ny. Mia­łam obawy, czy ktoś może tu miesz­kać, ale do­strze­głam dym są­czą­cy się z roz­wa­lo­ne­go ko­mi­na. Za­stu­ka­łam ostroż­nie. Drzwi uchy­li­ły się, jak za do­tknię­ciem cza­ro­dziej­skiej różdż­ki, a po­wi­ta­ła mnie smu­kła, uro­dzi­wa ko­bie­ta, mniej wię­cej w moim wieku, ale o niebo bar­dziej za­dba­na. Już jej wie­rzy­łam, zanim nawet za­czę­ła mówić. W prze­ci­wień­stwie do ły­sych wci­ska­ją­cych pre­pa­rat na po­rost wło­sów, ona była naj­lep­szym do­wo­dem na to, że jej ta­blet­ki są sku­tecz­ne.

Zo­sta­łam za­pro­szo­na do środ­ka, po­czę­sto­wa­na zio­ło­wą her­bat­ką, a po nie­zo­bo­wią­zu­ją­cej, sym­pa­tycz­nej kon­wer­sa­cji go­spo­dy­ni prze­szła do kon­kre­tów. Za­żą­da­ła zda­nia re­la­cji z do­tych­cza­so­wych prób utra­ty wagi. O, po­la­ła się wtedy rzeka słów prze­sy­co­nych go­ry­czą, żalem i roz­cza­ro­wa­niem, a za­koń­czo­na jed­nym, ale jakże wiele mó­wią­cym ge­stem, który zmu­sił roz­mów­czy­nię do otak­so­wa­nia mojej syl­wet­ki.

– Nie jest tak źle – po­wie­dzia­ła kur­tu­azyj­nie ko­bie­ta. – I jest pani zde­cy­do­wa­na ?

– Ależ na­tu­ral­nie – po­twier­dzi­łam z en­tu­zja­zmem.

– Więc do­brze. Otrzy­ma pani ode mnie sześć­dzie­siąt ta­ble­tek. To zapas na dwa mie­sią­ce. Ale są dwa pod­sta­wo­we wa­run­ki, któ­rych musi pani bez­względ­nie do­trzy­mać.

Za­sty­głam nie­ru­cho­mo, wpa­trzo­na w jej usta wy­po­wia­da­ją­ce ostrze­że­nie.

– Ta­blet­ki musi pani brać za­wsze o tej samej go­dzi­nie, z to­le­ran­cją do pię­ciu minut. Nie może pani opu­ścić ani jed­nej dozy, bo… – prze­rwa­ła i spoj­rza­ła na mnie takim wzro­kiem, że aż ciar­ki prze­bie­gły mi po ple­cach. – Ani, broń boże, brać dwóch na raz!

– Bo co? – do­py­ty­wa­łam się, bo po­czu­łam się nieco dziw­nie.

Ko­bie­ta uśmiech­nę­ła się i to zła­go­dzi­ło nieco wra­że­nie.

– Cho­dzi o efek­tyw­ność dzia­ła­nia i o ewen­tu­al­ne skut­ki ubocz­ne – wy­ja­śni­ła. – A przede wszyst­kim o pani bez­pie­czeń­stwo. Nigdy nie daję tych ta­ble­tek na­sto­lat­kom, one są zbyt nie­doj­rza­łe, nie­od­po­wie­dzial­ne. Za­po­mi­na­ją o moich prze­stro­gach.

– Ja nie za­po­mnę – za­pew­ni­łam ją gor­li­wie i wy­cią­gnę­łam dłoń po spe­cy­fik.

– Ale pro­szę nie mieć do mnie pre­ten­sji, jeśli coś pani spa­prze! – Jej dłoń z pla­sti­ko­wą bu­te­lecz­ką za­wi­sła nad moją chci­wie wy­cią­gnię­tą ręką.

– Ależ nigdy, prze­nig­dy w życiu nie będę miała do pani o nic pre­ten­sji – po­now­nie za­pew­ni­łam ją.

– To wła­śnie chcia­łam usły­szeć! – Po­jem­ni­czek wy­lą­do­wał w mojej gar­ści, a pie­nią­dze w kie­sze­ni roz­mów­czy­ni.

 

 

* * *

Usta­li­łam sobie, że za­cznę łykać ta­blet­ki do­kład­nie o dwu­na­stej w po­łu­dnie. Wtedy dzwon na na­szym ko­ście­le na­pie­prza tak, że mu­sia­ła­bym być cał­kiem głu­cha, żeby go nie usły­szeć. Poza tym o tej porze oprócz mnie ni­ko­go nie ma w domu i nikt nie pa­trzy, co łykam. W szcze­gól­no­ści cho­dzi­ło mi o męża, który, jak się do­my­ślam, wy­wa­lił­by cu­dow­ne ta­blet­ki na kom­po­stow­nik. A one, kur­czę, dzia­ła­ły. Żar­łam, ile wle­zie, a tra­ci­łam na wadze. W krót­kim cza­sie zmniej­szy­łam się o roz­miar, potem o ko­lej­ny. Co ja­kieś dwa ty­go­dnie jeden roz­miar mniej, więc po dwóch mie­sią­cach… ja cię! Boże, bło­go­sław sza­man­kę z in­ter­ne­tu!

 

 

* * *

– O ja durna! O ja nie­szczę­śli­wa! Co za idio­ta wy­my­ślił tę zmia­nę?!

Ni­kłam w oczach i nic nie mo­głam na to po­ra­dzić. Z roz­mia­ru XXL zo­sta­ło mnie tylko S. Choć ja­dłam na po­tę­gę. Nawet po­je­cha­łam do babki– sza­man­ki, ale ona roz­ło­ży­ła bez­rad­nie ręce i po­wie­dzia­ła:

– Prze­cież panią ostrze­ga­łam. Na­le­ża­ło bez­względ­nie za­sto­so­wać się do moich za­le­ceń.

– I co teraz bę­dzie? – spy­ta­łam drżą­cym gło­sem.

Ko­bie­ta obej­rza­ła mnie kry­tycz­nie, po czym ob­wie­ści­ła wyrok.

– Naj­wy­żej mie­siąc, może dwa i znik­nie pani zu­peł­nie – po­wie­dzia­ła z lek­kim smut­kiem.

 

* * *

Dzie­ci już mnie pra­wie nie do­strze­ga­ją, mąż też le­d­wie za­uwa­ża. Noszę teraz ubra­nia jak dla za­gło­dzo­ne­go dziec­ka. A prze­cież nie ma w tym mojej winy. Ja na­praw­dę sto­so­wa­łam się do za­le­ceń sza­man­ki. To wina ja­kie­goś kre­ty­na, który wy­my­ślił sobie, że ze zmia­ny czasu będą same ko­rzy­ści.

Koniec

Komentarze

bemi, łatwiej by się czytało z akapitami

Akapity były, ale się zmyły. Spróbuję wyedytować.

"Czasem przypada nam rola gołębi, a czasem pomników." Hans Ch. Andersen ****************************************** 22.04.2016 r. zostałam babcią i jestem nią już na pełen etat.

Ha! Świetne.

 

Tylko tu:

po niezobowiązującej, sympatycznej konwersacji moja gospodyni przeszła do konkretów

wyrzuciłbym "moja".

Dzięki, Kael. A akapitów jak nie było, tak nie ma. Nic się z tym nie da zrobić, a przynajmniej ja nie umiem.

"Czasem przypada nam rola gołębi, a czasem pomników." Hans Ch. Andersen ****************************************** 22.04.2016 r. zostałam babcią i jestem nią już na pełen etat.

bemik, ja bardzo Cię proszę, nie znikaj! Pomyśl o pustce w sercach wiernych Twoich czytelników i czytelniczek, znajdź drugą szamankę, dysponującą antidotum!  

O zmianach czasu myślę podobnie do Ciebie. Tylko podobnie, bo jeszcze gorzej...  

Rozbawiłaś mnie.

Jakie fajne! I na temat. Super.

Bo mnie wkur... wkurzyło dzisiaj to zamieszanie. Zapomniałam przestwić zegarek w komórce i żeby nie mój mąż obudziłabym się oczywiście godzinę za późno.

"Czasem przypada nam rola gołębi, a czasem pomników." Hans Ch. Andersen ****************************************** 22.04.2016 r. zostałam babcią i jestem nią już na pełen etat.

Zabawne. Ja czytałam kiedyś o pewnym eksperymencie. Utworzono trzy grupy kontrolne. Pierwsza była na diecie, druga myślała o diecie, a trzecia ani nie była, ani nie myślała. Po jakimś czasie okazało się, że oczywiście najbardziej schudły osoby z grupy pierwszej, ale te z drugiej też jakieś efekty miały.

Więc, teraz, jak nachodzą mnie te egzotyczne myśli o jakiejś diecie, to sobie o niej chwilę rozmyślam:).

Pozdrawiam (z czekoladką, ukradzioną mojemu własnemu dziecku).

"-Nie jest tak źle – powiedziała..." -- tutaj Ci spację wcięło.

Poświąteczne diety... i kobiety. :)

Tak mile lekko zabawne i dobrze napisane. To lubię i lubię to!

Pozdrawiam.

"Pierwszy raz w życiu dałem się zabić we śnie. "

Mnie też wkurza zmiana czasu. Kot miauczy żeby go wypuścić o godzinę wcześniej, a nawet wcześniej robił to o nieludzkiej porze.

Nawet przyjemne opowiadanie, chociaż to początkowe gadanie o diecie i żywieniu spowodowało, że prawie odłożyłem tekst ; P

A ja zmianę czasu lubię : )

Administrator portalu Nowej Fantastyki. Masz jakieś pytania, uwagi, a może coś nie działa tak, jak powinno? Napisz do mnie! :)

Dzięki za przeczytanie

"Czasem przypada nam rola gołębi, a czasem pomników." Hans Ch. Andersen ****************************************** 22.04.2016 r. zostałam babcią i jestem nią już na pełen etat.

Nie podoba mi się zmiana czasu, a zwłaszcza taka która zabiera nam cenną godzinę ;(

Ale opowiadanie bardzo mi się dobrze czytało i podobało :)

 

PS. A teraz chciałbym od Autorki dostać autograf ;)

"Wszyscy jesteśmy zwierzętami, które chcą przejść na drugą stronę ulicy, tylko coś, czego nie zauważyliśmy, rozjeżdża nas w połowie drogi." - Philip K. Dick

Jak kiedyś jakiś łaskawca wyda coś mojego, gwarantuję, że otrzymasz autograf. Na razie szanse na to są marne!

"Czasem przypada nam rola gołębi, a czasem pomników." Hans Ch. Andersen ****************************************** 22.04.2016 r. zostałam babcią i jestem nią już na pełen etat.

Genialne zakończenie :D Ja sam nie mam nic przeciwko zmianom czasu - ale tylko tym, dzięki którym śpimy dłużej. Mogłyby nawet codziennie takie być. Choć przy takiej tarapii to mógłby być problem.

Z drugiej strony, tak patrząc na tematykę chłodnym okiem, czas słoneczny się nie zmienia, a to on jest najbardziej naturalny dla ludzi, zwierząt, czarownic i leków. A przynajmniej powinien być. Ale że w takim przypadku to opowiadanie straciłoby na dramatyzmie. Mi się podoba jak jest :D

Pozdrawiam.

PS. Sam bym chętnie kupił takie tabletki :)

Sam bym chętnie kupił takie tabletki :)


Istnieją takie tabletki, ale nie poleciłbym ich nikomu :P

Yoss, czas słoneczny jest ważny, ale skoro bohaterka brała tabletki o 12-ej (czasu letniego, czy zimowego) to zmiana czasu sprawiła, że wzięła je godzinę później lub wcześniej.

"Czasem przypada nam rola gołębi, a czasem pomników." Hans Ch. Andersen ****************************************** 22.04.2016 r. zostałam babcią i jestem nią już na pełen etat.

A, i słyszałam dziś w radiu, że ktoś odkrył (zapewne amerykańscy naukowcy, bo któżby inny :)), że za pulchność nie odpowiadają ciasteczka ani czekoladki, tylko jakieś mikroby. Więc niedługo pojawią się antybiotyki i kłopot z głowy :).

Rany, Ocha, ja chcę ten ... antybiotyk. Bo we mnie to chyba jakieś megamiliardy tych mikrobów grasuje. Szczególnie teraz. Nawet nie próbuję diet, bo to tylko wzmogłoby popczucie winy. Może jak przyjdze wiosna i wyjdę do ogródka siać sałatę...

"Czasem przypada nam rola gołębi, a czasem pomników." Hans Ch. Andersen ****************************************** 22.04.2016 r. zostałam babcią i jestem nią już na pełen etat.

@ocha: dzięki Tobie kamień spadł mi z serca :D

@bemik: masz rację ;) coś jestem dzisiaj ociężały umysłowo :D

---> ocha. Flora bakteryjna w jelitach. Można ją wymienić, ale związek następstw ze składnikami diety pozostaje silny. Nie ma cudownych sposobów... --- a radio spóźnia się o minimum pół roku.

Adamie, tym jednym postem pogrzebałeś nadzieje tylu osób. Wstydź się!

"Czasem przypada nam rola gołębi, a czasem pomników." Hans Ch. Andersen ****************************************** 22.04.2016 r. zostałam babcią i jestem nią już na pełen etat.

Amicus Plato, amicus Socrates... Ale rozumiem i wstydzę się.   :- (

Prawda za wszelką cenę? Ech, ci faceci... A mogłeś zmilczeć i byłoby tak przyjemnie pomarzyć, że przez kilka miesięcy mogę się obżerać bezkarnie, a potem tabletk-cud, tfu - antybiotyki-cud i po sprawie. No nic, czekam na wiosnę i roboty w ogrodzie.

"Czasem przypada nam rola gołębi, a czasem pomników." Hans Ch. Andersen ****************************************** 22.04.2016 r. zostałam babcią i jestem nią już na pełen etat.

No niby mogłem, ale, jak to facet, najpierw się odezwałem, potem przypomniałem sobie, że każde odezwanie się do przedstawicielek piękniejszej połowy rodu ludzkiego kryje w sobie ryzyko podpadnięcia za nie-wiadomo-co, a szczególnie, gdy z góry wiadomo-za-co można oberwać...  { :-) }

Mocno nie oberwałeś. Siniaków nie będzie!

"Czasem przypada nam rola gołębi, a czasem pomników." Hans Ch. Andersen ****************************************** 22.04.2016 r. zostałam babcią i jestem nią już na pełen etat.

Takie artykuły to nic dobrego, bo tylko utrwalają ludzi w przekonaniu, że ich otyłość lub nadwaga nie jest zależna od nich samych, tylko od bakterii, wirusów czy siły wyższej i niezależnie od tego, co taki człowiek zrobi, nie przyniesie to rezultatów, chyba że kupi specjalny antybiotyk. W artykule nie wyjaśniono, jakim cudem zabieg zwiększał wrażliwość tkanek na insulinę. Później zestawiono dwie grupy pacjentów, gdzie ta na diecie cierpiała katusze. Przy dobrze zbilansowanej i przygotowanej indywidualnie dla każdego pacjenta diecie redukcyjnej nie powinno się odczuwać głodu. Tutaj zapewne każdemu zaserwowano standardowe 1000 lub 1200 kcal. Florę bakteryjną jelit zawsze można samemu ulepszyć - w tym celu stworzona probiotyki, prebiotyki lub też symbiotyki. Wodór w oddechu? Jeśli oddech jest kwaśny, to albo jest coś nie tak z nerkami, płucami lub po prostu w codziennej diecie dominują produkty zakwaszające z brakiem czegokolwiek o działaniu alkalizującym. Ten artykuł miejscami wydaje mi się po prostu głupi.

Byłam, przeczytałam. Dość sympatyczne okazyjne opowiadano zmiano-czasowe ; )

"Nigdy nie rezygnuj z celu tylko dlatego, że osiągnięcie go wymaga czasu. Czas i tak upłynie." - H. Jackson Brown Jr

@AdamKB - przesadzasz, bardzo po męsku ;).

@Bravincjusz - oczywiście, masz rację. Ale ja jakoś nie moge to tego podejść z taką powagą :).

Pozdrawiam

Może nie tyle głupi, co, jak większość tego typu publikacji, operujących maksymalnymi uproszczeniami, pomijający wszystko, co tak zwanej szerokiej publiczności nie zmieści się w głowach, zapchanych sensacyjkami o piątym rozwodzie gwiazdki siódmej klasy.   

Nie bierzcie, błagam, do siebie tej uwagi. Chodzi mi tylko o te uproszczenia, za którymi idzie trop w trop brak kontekstowej informacji lub jej zniekształcenie.

Bravincjuszu, większość normalnych osób zdaje sobie sprawę, że jak żre bez opamiętania, to tyje. I tak jak stwierdziłeś, że artykuł jest głupi, tak samo jest z ludźmi, którzy wierzą w cud-tablletki. Jednak czasem taki cud się zdarza - kiedy wierząc w siłę tabletki na odchudzanie siłą własnej woli hamujemy łaknienie i ograniczamy spożycie. Najlepiej zastosować dietęMŻ (mniej żryj) albo RMŻ (rozsądnie niej żryj)

Ale dyskusja pod moim szorcikiem!!! 

"Czasem przypada nam rola gołębi, a czasem pomników." Hans Ch. Andersen ****************************************** 22.04.2016 r. zostałam babcią i jestem nią już na pełen etat.

Te skuteczne specyfiki na odchudzanie jeszcze do niedawna istniały, ale aktywne substancje były powoli banowane przez zbyt duze skutki uboczne. Obecne spalacze tluszczu maja taki sklad, ze kazdy moze sam sobie wyprodukować coś podobnego. Wystarczy sobie zrobić wycieczke do dowolnego sklepu - dział z przyprawami :P

Ale my naprawdę nie bierzemy tak strasznie wszystkiego do siebie. I nawet nie wiem, szczerze pisząc, jaką uwagę miałyśmy tu do siebie wziąć.

Bemik, podziwiam Twoją zdolność pisania na prawie każdy temat. Ot tak, niemal od ręki. Jest okoliczność – jest opowiadanie.  

 

Pewnej słonecznej soboty nałgałam mężowi, że umówiłam się z koleżanką z podstawówki i dostałam błogosławieństwo na oddalenie się od domowych pieleszy bez opieki anioła stróża. – Czy bohaterka jest muzułmanką i nie może wychodzić z domu bez pozwolenia swojego pana i władcy? ;-)

 

Poszło tym łatwiej, że na grilla zapowiedział się brat mojego szanownego, co wiązało się oczywiście z nadmierną ilością piwa. Pozbywając się baby, pozbywali się też gderającego, zrzędliwego i wścibskiego indywiduum, które swoją obecnością tylko zakłócałoby sielankowy charakter jesiennego popołudnia na wsi. – Dlaczego bohaterka jest gderającym, zrzędliwym oraz wścibskim indywiduum i zakłóca sielankowy nastrój, zamiast być sympatyczną, atrakcyjną i miło konwersującą ozdobą jesiennego grillowania przy piwie, bez której panowie nie wyobrażają sobie udanego garden party? ;-)

 

Ani, broń boże, brać dwóch na raz!Ani, broń Boże, brać dwóch naraz!

 

…wywaliłby cudowne tabletki na kompostownik. – Czy do kompostownika, na kompost? Czy do kompostu można wrzucać medykamenty i różne suplementy diety? ;-)

Gdyby ci, którzy źle o mnie myślą, wiedzieli, co ja o nich myślę, myśleliby o mnie jeszcze gorzej.

Świetna historyjka! Moim zdaniem pomysł ze zmianą czasu bardzo dobry.

Też zwróciłam na to uwagę - mogła wyjść bez anioła stróża? Rany, to brzmi trochę niewiarygodnie :)

Oj tam, oj tam, czepiacie się dziewczyny. Tak sobie tylko powiedziałam. Mogła wyjść, kiedy chciała. Ale zawsze musi się spowiadać, na wszelki wypadek, żeb y wiadomo było, gdzie szukać.

Regulatorzy - dzięki. Zastanawiałam się nad tym "boże", ale wyszło mi, że nie zwracam się do konkretnego Boga, więc może być małą literą. 

"Czasem przypada nam rola gołębi, a czasem pomników." Hans Ch. Andersen ****************************************** 22.04.2016 r. zostałam babcią i jestem nią już na pełen etat.

No to jasne! Wiadomo, jak się człowiek już wmanewruje w te wszystkie męże i dzieci, nie można sobie ot tak wyjść z domu bez słowa. Jakoś nie wypada :D

Fanta - masz racje

Bemik - zawsze cos niesamowitego wymyslisz, a zakonczenie nietuzinkowe.

O rany, świetne! Akurat wpisuje się w moje ostatnie zainteresowania, bo nie dalej jak wczoraj czytałam masę artykułów na temat diet, anoreksji, akceptowania siebie i takie tam... aż zrobiłam sie głodna. Pora odwiedzić lodówkę! : D

Somniator, nie rób tego. Ja ostatnio zbyt często składałam wizyty lodówce (chyba z nudów) i zdajes się, że mam problem.

"Czasem przypada nam rola gołębi, a czasem pomników." Hans Ch. Andersen ****************************************** 22.04.2016 r. zostałam babcią i jestem nią już na pełen etat.

Kurczę, za późno. Szczerze powiedziawszy jedynym sposobem na to, żebym nie podjadała, byłoby po prostu umieszczenie mnie na odludziu bez produktów spożywczych ;) Jedzenie jest takie przyjemne...

Dziewczyny, nie martwicie się. Najbardziej skutecznym sposobem na zrzucenie pozostałości po zimie jest RUCH. Jedzcie na zdrowie, a potem rower, bieganie, taniec, co tam sobie chcecie. Wiem, co mówię :)

Heh, i zrobiła się poradnia dla nas - ociężałych forumowiczek:-) Tekst Bemik jak najbardziej propaguje ruch i utwierdza w przekonaniu, że panie dietetyczki, to prawdziwe czarodziejki.

Fanto: E tam, sport jest dla ludzi nie i n t e l i g e n t n y c h, lepiej siedzieć z książką i studiować porady i tajniki Grycanek.

"Szok! Jak one to zrobiły?";)

Hahahah :D

Jako Odchudzająca się Całe Życie i członkini Klubu Wiecznie z Siebie Niezadowolonych, uśmiałam się setnie :D Ależ Ty masz lekkie pióro! Pozazdrościć...

Pozdrówka!

Profil autorski: https://www.facebook.com/krajemar

Bemik, możesz podać adres tej pani? Bo nie mogę znaleźć w necie. A do zmiany czasu jeszcze trochę brakuje, można zaryzykować.

Dobra, żartowałam. Nie odchudzam się. Fajne opko. :-)

Babska logika rządzi!

Kolejny odgrzebany tekst

"Czasem przypada nam rola gołębi, a czasem pomników." Hans Ch. Andersen ****************************************** 22.04.2016 r. zostałam babcią i jestem nią już na pełen etat.

Bemik, celność twoich obserwacji obyczajowych kładzie mnie na łopatki i rozsmarowuje obcasem po glebie. Gdyby tego było mało, potrafi jeszcze poskakać i wdeptać do poziomu gruntu. Piękna wolta w finale, lekkie pióro! ;-)

Loco! Fisholof.(Cień Burzy) .::||::. "Wiesz, jesteś jak brud i zarazki dla malucha... niby syf, ale jak dzieciaka uodparnia... :D" (Emelkali)

O, jak miło Cię widzieć pod takim starym tekstem!

Dzięki za pochlebną opinię.

"Czasem przypada nam rola gołębi, a czasem pomników." Hans Ch. Andersen ****************************************** 22.04.2016 r. zostałam babcią i jestem nią już na pełen etat.

Czytałam jeszcze jako niezalogowany użytkownik i pamiętam do tej pory, bardzo fajne opowiadanie.

Odchudzać trzeba się z głową. :P

"Myślę, że jak człowiek ma w sobie tyle niesamowitych pomysłów, to musi zostać pisarzem, nie ma rady. Albo do czubków." - Jonathan Carroll

To rozwiń komentarz i zgłaszaj do Biblioteki. Takie stare teksty mają bardziej pod górkę.

Babska logika rządzi!

Tak się kończy okłamywanie mężów i przysłanianie sobie lodówką całego świata (a przynajmniej telewizora, tam zawsze informują o zmianie czasu) ;p

 

Tekst sprawnie napisany, chociaż pod koniec doznałem takiego przyspieszenia, że nie zauważyłem kiedy się skończył, szczególnie po początkowych blokach tekstu, które można było przeciąć słusznymi akapitami ;)

 

Noszę teraz ubrania jak dla zagłodzonego dziecka.

– ktoś projektuje ubrania dla zagłodzonych dzieci? ;)

 

Opowiadanie bardzo fajne. Widać wprawę i pomysł :)

Pozdrawiam.

 

 

Sympatyczna opowieść. Niestety, edycja tekstu nadal do kitu, a nawet do bani.

Pozdrówka.

Bardzo fajne :)

Klikam. 

Nawet nie zauważyłam, że nie jest w bibliotece. ;)

 

Także dopisuję. Przedni humor, fajnie wykreowana bohaterka i czuć wiosnę. Nie wiem, co jeszcze mogłabym dodać. Podobało mi się. ;)

 

Ps. Lepszy już byłby tasiemiec niż to cudo, co zażyła. :P

"Myślę, że jak człowiek ma w sobie tyle niesamowitych pomysłów, to musi zostać pisarzem, nie ma rady. Albo do czubków." - Jonathan Carroll

Co kto lubi… ;-)

Babska logika rządzi!

Jak już tu jestem…

 

– Dlaczego wyżerasz chipsy, na dodatek przed śniadaniem? – spytała moja córka, spoglądając na mnie z obrzydzeniem.

Poza tym ładne. Styl taki trochę “rozbiegany”, niewprawny jakby, i wywaliłbym to “co za kretyn wymyślił…”, bo odrobinę za wcześnie zdradza puentę, ale sympatyczne toto i zabawne, więc no – gratuluję biblioteki.

 

Peace!

"Zakochać się, mieć dwie lewe ręce, nie robić w życiu nic, czasem pisać wiersze." /FNS – Supermarket/

A ja dziękuję wszystkim, którzy zajrzeli. Mam nadzieję, że miło spędziliście te parę minut. No i oczywiście dziękuję za bibliotekę.

"Czasem przypada nam rola gołębi, a czasem pomników." Hans Ch. Andersen ****************************************** 22.04.2016 r. zostałam babcią i jestem nią już na pełen etat.

Dziękuję za polecankę:) Lekkie, potoczyste i fajne zakończenie.

Też kiedyś kupiłam sobie  pewne nasiona, na szczęście przyleciały kurierem i zapomniałam o ich regularnym używaniu po dwóch dniach.

 

Logika zaprowadzi cię z punktu A do punktu B. Wyobraźnia zaprowadzi cię wszędzie. A.E.

Mnie to już chyba teraz naprawdę potrzebne czary – odkąd rzuciłam palenie, nie mogę zrzucić kilogramów. Dzięki za wizytę!

"Czasem przypada nam rola gołębi, a czasem pomników." Hans Ch. Andersen ****************************************** 22.04.2016 r. zostałam babcią i jestem nią już na pełen etat.

Nowa Fantastyka