- Opowiadanie: OldGuard - Ostatni autobus

Ostatni autobus

Opowiadanie uczestniczy w konkursie „Obcość” projektu Zapomniane Sny: https://www.zapomnianesny.pl

Jeśli podoba Ci się ta inicjatywa, rozważ darowiznę na stowarzyszenie Otwarte Klatki: https://otwarteklatki.pl

 

Dzięki za opinię Ambush i NaN :)

Dyżurni:

regulatorzy, adamkb, homar, vyzart

Oceny

Ostatni autobus

Dzień, który zaczął się marnie, i marnie skończy się. Po głowie tłukły mi się słowa dawno niesłuchanej piosenki, a ich brutalna prawdziwość kpiła ze mnie od samego rana. Zaspałem, zakrztusiłem się poranną kawą i ochlapałem nią spodnie, zawaliłem projekt w pracy, dostałem burę od szefa, a teraz drżałem z zimna, czekając na spóźniony autobus.

Wieczór był z rodzaju tych brzydkich, podczas których większość normalnych ludzi siedziała w domu. Deszcz, wiatr i chłód skutecznie wystawiały moją cierpliwość na próbę. Tak, jak i spóźniający się autobus. Według rozkładu miał przyjechać przed kwadransem – całkiem spore opóźnienie, nawet jak na miejskie warunki. Fakt, że nikogo więcej nie było na przystanku, również nie pomagał. Do mojej świadomości zaczęła powoli przedzierać się nieprzyjemna myśl, że prawdopodobnie zmieniono rozkład jazdy w okresie wiosennym, co oznaczało kilkukilometrowy spacer do domu. Już prawie się na niego zdecydowałem, gdy w oddali zobaczyłem światła autobusu.

– No, nareszcie – mruknąłem.

Szybko skasowałem bilet i zająłem jedno z wielu wolnych miejsc. Kierowca ruszył, a ja z uporem wpatrywałem się w zaparowane okno i czerń nocy przebijającą zza szyby.

– Przepraszam. – Ktoś poklepał mnie w ramię. – Chyba jesteś w złym autobusie.

Obejrzałem się i napotkałem spojrzenie intensywnie niebieskich oczu osadzonych w pomarszczonej kobiecej twarzy.

– Czy jedziemy do centrum? – zapytałem.

– Tak.

– Więc wszystko się zgadza.

Odwróciłem się, ale po chwili znów poczułem natarczywe pukanie w ramię.

– Wydaje mi się, że to nie twój autobus.

– Dlaczego?

– Bo jeszcze żyjesz.

Prychnąłem i ostentacyjnie przesiadłem się na inne wolne miejsce. Uparta staruszka odczekała chwilę, podniosła się i znów usiadła za mną. Stuknęła mnie w ramię, a ja miałem ochotę złapać ją za rękę.

– Musisz wysiąść na następnym przystanku. Jeśli się tutaj zasiedzisz, już nie wyjdziesz. Jak Czarek. – Wskazała konspiracyjnie na pulchnego mężczyznę zajmującego jedno z ostatnich miejsc.

Dla świętego spokoju postanowiłem ciągnąć tę farsę.

– Czarek nie żyje?

– Już nie. Zasiedział się tutaj niepotrzebnie.

– A ty?

– Ja też nie żyję, ale w moim przypadku autobus przyjechał punktualnie.

– Nic z tego nie rozumiem.

– Kochaniutki, nie rozumiesz, bo to nie twój autobus. Jeszcze nie.

Spojrzałem w kierunku kierowcy, mając nadzieję, że uratuje mnie przed staruszką, której zaczynałem przypisywać różne choroby psychiczne. Ten jednak wpatrywał się w szaro-białą drogę rozpościerającą się przed maską autobusu. Na mnie też zaczęła działać hipnotyzująco: czerń i biel z szarawymi odcieniami, nieprzyjazna, chłodna i bezdenna. Tak różna od ciepłego i jasnego wnętrza autobusu.

Klepanie w ramię.

– Złociutki, nie przysypiaj. To nie twój czas, nie twoje miejsce i nie twój…

– Tak, wiem: nie mój autobus.

– Zaczynasz rozumieć. – Starsza pani obdarzyła mnie szerokim uśmiechem.

– Wprost przeciwnie, nic z tego nie rozumiem. Chcę po prostu dostać się do domu.

– Nic prostszego: wstań i wysiądź.

Nagle ten pomysł wydał się absurdalny. Na zewnątrz była ciemna i zimna noc, w domu nikt na mnie nie czekał, a wieczór miałem spędzić samotnie w towarzystwie telewizora. Przed powrotem do szarej rzeczywistości chciałem jeszcze przez chwilę posiedzieć w wygodnym autobusie. Nigdzie mi się nie spieszyło.

Ból ramienia wyrwał mnie z przyjemnych myśli. To współpasażerka uderzała mnie pięścią z zaskakującą siłą.

– Co jest!

– Chłopczę, słuchaj no, jak do ciebie mówię, a nie przysypiaj. Przegapiłeś przystanek, nie zostało wiele czasu. Musisz wstać i wysiąść. Teraz.

– Kiedy ja nie chcę.

– Sama bym cię wyrzuciła, gdybym mogła. – Staruszka aż posapywała ze złości. – Przypominasz mi wnusia, złoty chłopiec, ale tak samo uparty.

Uśmiechnąłem się do niej szczerze, mógłbym ją nawet polubić – może po kilku godzinach wspólnej podróży opowiedziałaby mi historię życia, a ja jej kilka anegdot ze swojego? Na to nie było jednak szans, bo agresywna babcia zajęła się teraz moim uchem – szarpała je mocno i wykręcała na wszystkie strony.

– Wysiadaj. Nie masz czasu. – Ciągnąc za ucho, obróciła mnie twarzą w kierunku przedniej szyby, przez którą mogłem zobaczyć oświetlony wjazd do tunelu. – Twoja ostatnia szansa.

Podziałało to na mnie jak kubeł zimnej wody. Może z powodu klaustrofobii, na którą cierpiałem od dziecka, bolącego ucha albo dziwnej myśli o nowym początku, która raz po raz przemykała mi przez głowę, ale zrozumiałem, że muszę natychmiast wysiąść.

– Zatrzymać autobus! – krzyknąłem i zerwałem się z fotela.

Kierowca nawet na mnie nie spojrzał, ale posłusznie zahamował. Podszedłem do już otwartych drzwi, za nimi były chłód, mrok i smutna codzienność. Zawahałem się i spojrzałem w kierunku staruszki, która uśmiechała się ciepło, kiwając zachęcająco głową. Odpowiedziałem w podobnym tonie i opuściłem autobus. Przed zamknięciem drzwi usłyszałem jeszcze:

– Pozdrów ode mnie Dareczka. Powiedz, że babcia jest z niego dumna.

 

***

Ocknąłem się z potwornym bólem głowy. Pierwsza myśl – staruszka musiała naderwać mi ucho. Dotknąłem go po omacku. Wydawało się całe, czego nie mogłem powiedzieć o reszcie głowy – pod palcami wyczuwałem bandaż.

– Witamy wśród żywych. – W drzwiach stanął młody pielęgniarz o jasnych włosach i intensywnie niebieskich oczach. – Długo pan spał.

Pokręciłem głową, co wywołało ostre fale bólu.

– Nie radzę. Ma pan wstrząs mózgu.

– C-co się stało?

– Nieprzyjemny wypadek w domu, według ratowników przewrócił się pan i uderzył głową w szafkę, tracąc przytomność. Służby wezwał zaniepokojony szef, który nie mógł się do pana dodzwonić.

Próbowałem przetrawić to wszystko, ale przychodziło mi to z wielkim trudem.

– A plama z kawy? Autobus? Uparta staruszka?

Pielęgniarz posłał mi współczujący uśmiech i pełne zrozumienia spojrzenie.

Te oczy. Znam te oczy – pomyślałem.

– Darek? Ty jesteś Darek?

Mężczyzna nie krył zaskoczenia, ale po chwili poklepał się po kieszeni na piersi, do której była przypięta plakietka z jego imieniem.

– Czytać nadal pan potrafi. Kilka dni i będzie pan jak nowo narodzony.

Podał mi kilka tabletek, poczekał aż je dobrze popiję, poprawił poduszkę i życzył dobrej nocy. Gdy był już przy drzwiach, coś sobie przypomniałem i zawołałem za nim.

– Babcia jest z ciebie dumna.

Widziałem jeszcze, że odwrócił się na pięcie, ale tabletki zaczęły działać i ogarnął mnie sen. 

Koniec

Komentarze

Hej.

No, kawał dobrej roboty! Świetny horror. :) Tekst jest mi szczególnie bliski, ponieważ samotne sterczenie na skrytym w mroku przystanku przerabiałam od dziesięcioleci, podobnie jak notoryczne spóźnienia wozów komunikacji miejskiej, aż w końcu napisałam opowiadanie-horror o nocnym autobusie z wampirami. ;)

Rewelacyjny pomysł, czytałam z zapartym tchem! :)

Staruszka skojarzyła mi się momentalnie z pewną wiekową osobą ze starego kawału, która napotkanemu przypadkiem mężczyźnie wmawiała przez kilkadziesiąt minut, ze “na pewno jest Chińczykiem”, wymyślając rozmaite argumenty, czemu on spokojnie i cierpliwie zaprzeczał, aż w końcu, zniecierpliwiony dał za wygraną, mówiąc: “Niech pani już będzie, dobrze, jestem Chińczykiem”, na co ona z entuzjazmem: “A niepodobny!”. :))

 

Pozdrawiam, powodzenia, klik. :)

Pecunia non olet

Dzień dybry,

 

bardzo sprawnie napisany i rozczulający szorcik. Daję klika.

 

 

Drobnostki:

a teraz drżałem na zimnie, czekając na spóźniony autobus.

Zamieniłabym na drżałem z zimna.

 

– No, nareszcie – mruknąłem.

Brakujący przecinek.

 

Życzę powodzenia w konkursie!

He's telling me more and more | About some useless information | Supposed to fire my imagination | I can't get no! No satisfaction...

Hej

 

bruce,

 

oj horror nie był moim zamierzeniem ;) chociaż przyznaję, że długie czekanie na autobus nosi znamiona horroru (wiem z autopsji). A kawału nie znam, poszukam oryginału. Cieszę się, że się spodobało 

 

HH91,

 

czujne oko, poprawione usterki :) Dzięki za wizytę, komentarz i kliczka :)

 

Hej 

 

 

OldGuard

“oj horror nie był moim zamierzeniem ;)”

 

No ale wyszedł :) i wyszedł fajnie choć nie mogę powiedzieć, żeby końcówka mnie szczególnie zachwyciła. Jednak fajnie się czytało takie porządne opowiadanie rodem z “ Opowieści z Krypty” 

Pozdrawiam  

"On jest dziwnym wirtuozem – Na organach ludzkich gra Budząc zachwyt albo grozę, Myli się, lecz bal wciąż trwa. Powiedz, kogo obchodzi gra, Z której żywy nie wychodzi nigdy nikt? Tam nic nie ma! To złudzenia! Na sobie testujemy Każdą prawdę i mit."

Autobus z nieżyjącymi postaciami/widmami, to horror stuprocentowy! :))

Pecunia non olet

Opko w stylu Grabińskiego, ale zamiast pociągu jest autobus.

Bardzo przyjemne!

Częścią tolerancji jest uwolnienie się od kompulsywnej potrzeby słuszności - JeRzy

Bardzie,

 

drugi głos za horrorem, więc może i faktycznie ^^ cieszę się, że pomimo nie do końca zadowalającej końcówki, czytało się dobrze ;)

 

bruce,

 

może Misiu75 zaglądnie, on ma horrorowaty radar :P wtedy się okaże, ile w tym horroru. Ale masz rację, patrząc na to w ten sposób to może być historia z dreszczykiem

 

staruchu,

 

hmm, muszę nadrobić te opowiadania. A autobus, bo bliżej mi do nich niż do pociągów ;)

 

Dzięki za komentarze, kliki i wizyty :)

Bardzo dobry szorcik! 

Ciekawy pomysł, wciągająca, lekko napisana historia i zakończenie, które przyznam wywołało lekki uśmiech. 

Zgadzam się z bruceBardemjaskrem, dało się odczuć nieco horrorowy klimat, szczególnie przy wejściu bohatera do autobusu i pierwszym spotkaniu z upartą babcią :) 

 

Całkiem milusi ten horrorek. Jeśli coś mnie rozczarowało to to, że on jednak nie wjechał do tego tunelu – ale to tak pół żartem – myślałem, że happy endu nie będzie :)

Wysoki poziom. Bardzo fajnie mi się czytało, mimo, że zmęczony jestem bardzo, to w odróżnieniu od bohatera – nie przysypiałem :)

 

pozdrawiam i życzę powodzenia w konkursie,

 

Jim

 

 

entropia nigdy nie maleje

Strażniczko, trafiło do mnie doskonale, bo właśnie jestem mężczyzną upadłym. Też w domu, na szczęście nie aż tak, ale mogło być podobnie. Dobrze byłoby wtedy spotkać taką staruszkę.

OldGuard, muszę Cię uspokoić, w końcu babcia nie zostawiła mu na ramieniu swojego oka czy np. części urwanej ręki, zatem horror nie jest makabryczny ani straszny. :))

Pecunia non olet

Storm,

 

dzięki za miłe słowa. Skoro i Ty czujesz horror, to zmieniłam tag ;)

 

Jim,

 

jakoś nie czułam tego tunelu, ale prędzej czy później przez niego przejedzie :P tyle że tej historii już nie poznamy. J/w tag zmieniony, skoro wszyscy czują horror :P

 

Misiek,

 

mam nadzieję, że obeszło się bez guza ;)

 

bruce,

 

to byłby dopiero horror, ale fajny pomysł na podkręcenie klimatu ^^

 

Tutaj masz taki fajny, lekki klimat, zatem jest ok, bez krwawych wątków i morza krwi. :)

Pecunia non olet

OldGuard!

 

O, przyjemny szorcik, czytało się naprawdę dobrze. :3

Obcość jest – obcość bohatera wobec świata, którego z chwilowej beznadziei ratuje duch babci w autobusie do zaświatów. Fajne, klikam. 

 

Pozdrawiam!

Quidquid Latine dictum sit, altum videtur.

Super! Pogwiazdeczkuję!

Cześć, OldGuard!

 

– Wydaje mi się, że to nie twój autobus.

– Dlaczego?

– Bo jeszcze żyjesz.

 

O, fajny zabieg.

Czytało się miło i płynnie, choć na samym początku trochę bym poprzestawiała, ale to ja, nie będę się czepiać. Podobał mi się klimat opowiadania aż do gwiazdek. Babcia była super. Trochę żałuję, że tak to się skończyło i że ten autobus nie okazał się czymś innym, bardziej fantastycznym. Ale i tak uważam, że to sympatyczne opowiadanie.

 

Pozdrawiam. :)

Proste, miłe, bez większych zaskoczeń, do tego sprawnie napisane (poważniej wybiło mnie tylko to osamotnione "klepanie w ramię" ze zmianą czasu czy raczej strony), ma klimacik, budzi lekki i zaplanowany niepokój, jest i spodziewany w takich opowiastkach happy end.

Troszkę zastanowiło mnie czy szef z pracy dzwoni tak od razu po służby, jak się nie może dodzwonić do pracownika (Ale może byli zżyci a firma mała). No i jak bohater się znalazł/odnalazł w domu (gdzie walnął w szafkę), bo już uwierzyłem, że rzeczywiście czekał na tym przystanku i prędzej bym się spodziewał, że go coś potrąciło na drodze, a nie, że on sobie ten przystanek, rozkład jazdy i opcję spaceru wyobrazi po utracie przytomności. Bo autobus i całą resztę to wiadomo, że widział już "po tamtej stronie", gdy omal nie wjechał w tunel nie swoim autobusem w zaświaty. 

Staruszka sympatycznie natarczywa i uparta w dobrej sprawie, a autobus przypomniał mi ten z Harry'ego Pottera. Całość zgrabna i również sympatyczna. Kliknę sobie.

Po przeczytaniu spalić monitor.

bruce,

 

:)

 

BC,

 

tak, miałam wątpliwości, co do odpowiedniego dopasowania do tematu, ale tak właśnie sobie tę obcość wyobraziłam :D

 

Jolka,

 

dzięki za gwiazdki :D

 

SaraWinter,

 

tak, ten kawałek jest najlepszy z całego tekstu ^^ jak masz ochotę, to jak najbardziej pokaż, jakbyś pozmieniała początek, taki feedback zawsze w cenie :) Jesteś drugą osobą, której ta końcówka nie siadła, możliwe że jest coś na rzeczy i ciekawszym zabiegiem byłoby pozostawienie bohatera w autobusie. Wygrał “happy end” :P

 

Mr. Maras,

 

dzięki za wizytę, klika i wnikliwy komentarz. Telefon od szefa to z pewnością spore uproszczenie, ale wytłumaczyłam to projektem, który finalnie bohater zawalił. W domyśle mogła to być ważna prezencja, nieobecność bohatera i brak odpowiedzi na telefon mogły wywołać taką reakcję szefa. Jest w tym doza prawdopodobieństwa :P A druga kwestia to niejako efekt piosenki, której wers znajduje się na początku opowiadania. Przyplątało się do mnie to zdanie, rozwinęło do historii i tak zostało :P

 

Ohh! Genialne opowiadanie. heart

 

Plot twist, zarys postaci, dialogi, wszystko na miejscu. Skurczenie fabuły do dwóch miejsc, trzech postaci i kilku czynności w Twoim wykonaniu jest świetne! 

 

Póki co, to mój ulubiony szort startujący w konkursie Zapomnianych Snów.

Mocno trzymam kciuki by dostał się do antologii. 

 

Klasyczny pomysł (autobus / inny pojazd w zaświaty), fajnie ograny, fabularnie spójny i sprawnie napisany. Udany tekst, dobrze się czytało.

ninedin.home.blog

Moon,

 

przyjemnie czytać takie komentarze ;) cieszę się, że tekst się spodobał i że całość przypadła do gustu :D

 

ninedin,

 

dzięki za wizytę, komentarz i miłe słowo ;)

Babcia robi tekst. Niezły duet tworzą z wnuczkiem – babunia popycha od tamtej strony, Darek ciągnie od tej.

Jeśli bohater jeździ tym autobusem regularnie (a skoro zna rozkład na pamięć bez patrzenia, to raczej tak), to powinien mieć bilet okresowy, a nie kasować.

Fajne nowe wcielenie nawiedzonego autobusu.

Babska logika rządzi!

Cześć,

 

Podobało się. Krótkie, jakby trochę utkane ze znanych schematów, ale jednak dość świeże. Gdy autobus zbliża się do tunelu można już domyślić się, że bohater jest w śpiączce lub że wszystko nie dzieje się naprawdę, ale nie umniejsza to opowiadaniu.

 

Pozdrawiam

 

 

Przyjemny szorcik. Prosty, ale ujmujący :-) Ja tu żadnego horroru nie widzę. Wręcz przeciwnie, całe opko emanuje przyjemnym ciepłem. Jeżeli horrorem jest fakt, że w którymś momencie umieramy, to niestety wszyscy jesteśmy bohaterami horroru…

Acz gdyby taki autobus podjeżdżał po każdego, kto czeka na przystanku dłużej niż 15 minut, to niewielu żywych by się ostało w tym kraju :-P

Finkla,

 

cieszę się, że wpadłaś :) Nie wiem, jak wygląda komunikacja miejska w Łodzi, ale w moich okolicach potrafi nieprzyjemnie zaskoczyć. Jasne, można Twoją uwagę uznać za nieścisłość, gdyby to nie była Polska ^^ Poza tym w dobie pracy zdalnej miesięczne bilety nie zawsze się sprawdzają.

 

JPolsky,

 

cieszę się, że w ten sposób odebrałeś opowiadanie i że się spodobało :)

 

krzkot1988,

 

ja też horroru nie widziałam, w moim odczuciu było właśnie takie ciepławe :P ale skoro sporo czytających uznało to za horror, zmieniłam tag. 

 

Acz gdyby taki autobus podjeżdżał po każdego, kto czeka na przystanku dłużej niż 15 minut, to niewielu żywych by się ostało w tym kraju :-P

hah, szczera prawda ^^ 

Nie wiem, jak wygląda komunikacja miejska w Łodzi,

Pewnie podobnie, jak w innych miastach – zdarza się, że jakiś autobus nie przyjedzie, że tramwaj się rozkraczy w godzinach szczytu i zablokuje pół miasta, ale na szczęście częściej komunikacja działa mniej więcej zgodnie z rozkładem.

A widzisz, ja nie mogę pracować zdalnie, to nie pomyślałam o tej opcji.

Babska logika rządzi!

Zaskakujące, miły horrorek. Napisane wprost, co mnie kupuje. :-)

Logika zaprowadzi cię z punktu A do punktu B. Wyobraźnia zaprowadzi cię wszędzie. A.E.

Finkla,

 

ja od 4 lat tylko zdalnie, więc to jedyna akceptowalna dla mnie opcja :P

 

Asylum,

 

cieszę się i dziękuję za odwiedziny ;)

Tajemnicza kobieta, autobus i martwi pasażerowie – mocne. Dobrze się czytało. Dzięki:)

Cześć vrchamps, dzięki za wizytę, cieszy mnie pozytywny odbiór :) Widzimy się u Ciebie, wpadnę niedługo z komentarzem :)

Jakiś czas temu miałam nieco podobny pomysł na opowiadanie, tyle że bardziej upiorny :D Podobało mi się, niby nie bardzo wartka akcja, a jednak wciągnęło jak wir i wypluło równie niespodziewanie :)

Spodziewaj się niespodziewanego

Cześć OG!

 

Zdecydowanie udany tekst. Zaczyna się powszednio, fantastyka zakrada się na pierwszy plan nieśmiało, ale jak już uświadomimy sobie powagę sytuacji, to wszystko do siebie pasuje jak ulał. O nieszczęśniku wiemy tyle, ile trzeba, dobrze to wyważyłaś. Świat ilustrujesz bardzo umiejętnie, niby tylko kilka słów, ale robi robotę.

Babcia w autobusie wypada przekonująco: niby trochę komicznie, ale ludzko i tak “babciowo”. Końcówka z Darkiem skręca w stronę opowieści o duchach i innej stronie, ale nie śmieszy a sensownie domyka całość. Krótko, z pomysłem i naprawdę nieźle napisane. Jeżeli czegoś tu zabrakło, to symbolizmu lub jakiejś ostrzejszej obcości w autobusie do wieczności, ale to już czepianie się ;-) Brawo, świetny tekst na wieczór.

 

Pozdrawiam!

„Poszukiwanie prawdy, która, choćby najgorsza, mogłaby tłumaczyć jakiś sens czy choćby konsekwencję w tym, czego jesteśmy świadkami wokół siebie, przynosi jedyną możliwą odpowiedź: że samo poszukiwanie jest, lub może stać się, ową prawdą.” J.Kaczmarski

NaNa,

 

gdy teraz o tym myślę, to faktycznie widzę w tym potencjał na mocniejszy horror, ale nie w 1000 znaków :P Najważniejsze, że wciągnęło ;)

 

krar85,

 

jakie ładne podsumowanie, dzięki :) taki był mniej więcej zamysł, a babcia to przeciwwaga trochę marudzącego bohatera. Cieszę się, że zagrało i spodobał Ci się tekst :) 

Przed powrotem do szarej rzeczywistości, chciałem jeszcze przez chwilę posiedzieć w wygodnym autobusie.

Przecinek niepotrzebny.

 

– Zatrzymać autobus – krzyknąłem i zerwałem się z fotela.

Jak krzyknął, to może z wykrzyknikiem, co?

 

Fajne! Prosta historia i oparta na znanym motywie, ale poprowadzona bardzo sprawnie, z naturalnymi dialogami i na swój sposób ciepłą kreacją babuni. Podobał mi się też mały twiścik z Darkiem :) W dwóch słowach – dobry szorcik!

"- Zniszczyliśmy coś swoją obecnością - powiedział Bernard - być może czyiś świat." V. Woolf

fmsduval,

 

dzięki za wizytę i łapankę, naniosłam odpowiednie zmiany :) 

Choć koncept dość jasny od pierwszych akapitów, to czytało się bardzo przyjemnie. Wybudzanie poprzez rozmowy z bohaterami ze ‘snu’ bardzo fajnie wymyślone. Do tego na koniec aspekt nadnaturalny z Darkiem także zgrabnie rozpisany.

Cześć nilfheim, 

 

dzięki za wizytę i komentarz. Cieszę się, że opowiadanie przypadło do gustu :)

Dobry wieczór,

Ale fany pomysł na opowiadanko. Całkiem fajnie opisana historyjka. Podobało mi się.

Pozdrawiam :)

Baska, 

 

fajnie :D cieszę się, że siadło 

Hej OldGuard!

 

Pierwsza część (autobus) pozwalała na różne interpretacje. Druga cześć (szpital) zaserowała gotową wykładnię i trochę zawęziła uniwersalny wymiar pierwszej. Bo ja zacząłem rozumieć to tak, że chłopak wsiadając do ciepłego autobusu uciekł przed trudami życia – zaczął np. ćpać, pić, nadużywać rozrywki itp. W pewnym momencie musiał podjąć trudną decyzję, albo wysiądzie z autobusu (zmieni tryb życia) i wejdzie w szarą i zimną rzeczywistość, albo zginie.

Podobało mi się, że zachowałaś do samego końca dwuznaczność, tzn. bohater niby znał imię lekarza, ale mógł je odczytać z plakieki, więc dało się wszystko wytłumaczyć nie sięgając po nadnaturalne siły. Napisane jest bardzo dobrze!

Hej kronos!

 

ciekawa interpretacja, szkoda, że na to nie wpadłam, bo wtedy tekst, by może niósł za sobą jakiś przekaz, a tak to po prostu jest ;) 

 

Dzięki za wizytę i komentarz :D

Heloł, przeczytałam dawno temu podczas podróży pociągiem, ale nie miałam siły ani czasu komentować. Jak ludzie łączą pracę z pisaniem, czytaniem i komentowaniem? Ja jestem jakaś nienormalna chyba, a może przedwcześnie dopadła mnie starość?! crying A przecież tylu Użyszkodników ma jeszcze rodziny, a dają radę, no JAAAAK ;(

 

Pamiętam, że mi się podobało. xD Było nawet trochę strasznie, tylko że momentami też tak trochę uśmiechało – było tak “swojskawo” – i to trochę psuło. Ale pomysł z autobusem podoba mi się bardzo, chociaż jest straszny! crying Zwłaszcza z perspektywy kogoś, kto jest tak rozkojarzony na co dzień, że zdarzało mu się mylić autobusy! blush xD

 

Fajny plot twist na końcu, bez niego wyszłoby bizarro, a tak to są ciareczki.

 

Pozdrawiam ^^

She was with me. She did all those things and so many more, things I would never tell anyone, and she never even loved me. Now that’s love.

Motyw nawiedzonego autobusu jest mi dość znany, więc obyło się bez większych zaskoczeń, ale czytało się całkiem przyjemnie :)

Przynoszę radość :)

Anet mnie śledzi!

She was with me. She did all those things and so many more, things I would never tell anyone, and she never even loved me. Now that’s love.

Kurczę, myślałam, że mnie nie widać ;)))

Przynoszę radość :)

Nad działaniem incognito musisz jeszcze popracować… cheeky Nie, żeby na wiele Ci się to zdało w moim przypadku, jako że ziemniaki słyną z czujności. cool xD

She was with me. She did all those things and so many more, things I would never tell anyone, and she never even loved me. Now that’s love.

:DDDDD

Przynoszę radość :)

Co tu się podziało ^^

 

DHBW, 

 

a ja się zastanawiałam, gdzie się podziewasz ^^ a Ciebie pochłonął pociąg. Jak ludzie łączą tyle zajęć? Też się zastanawiam, pewnie to jakieś supermoce, których mi też poskąpiono :/. Pomysł z autobusem jest straszny, bo i autobusy są straszne. Mówię z autopsji, chociaż najgorsze co mnie w nich spotkało to spóźnienie lub letni odorek…

 

Dzięki za wizytę i komentarz! Życzę samych przyjemnych podróży :P

 

Anet,

 

niestety wpadam na same nieoryginalne pomysły ^^ ale i tak się cieszę, że się podobało ;) 

Hej :)

Znakomity szort, w klimacie “lekkiego horroru”. Wciągnęłam się od razu, a zakończenie ścisnęło za serce (szczególnie moment, gdy bohater przekazuje Darkowi słowa zmarłej babci).

Przyjemny i bardzo dobrze napisany tekst. Zapamiętam go na długo :)

Pozdrawiam i życzę powodzenia w konkursie :)

tegarsini pu taheerni tvaernnat

Hej Ermirie,

 

dzięki za wizytę i miłe słowa! Tak, jest tutaj miszmasz – od lekkiego horroru po cieplejsze emocje – i cieszę się, że to zagrało :)

 

Widzę, że masz już swój debiut na forum za sobą, chętnie przeczytam i niedługo tam zajrzę :) 

OldGuard, serdecznie zapraszam :D

 

tegarsini pu taheerni tvaernnat

Świetny klimat, z pozoru zwyczajna sytuacja, ale opisana w taki sposób, że wciąga, czuć napięcie :) 

Powodzenia! 

E.

 

Bardzo sprawnie napisane – styl jest oszczędny, a pierwszoosobowa narracja wciągająca. Udało się też subtelnie, prostymi środkami zbudować niepokojącą, senną atmosferę opowieści. Zakończenie lekko otarło się o rozwiązanie akcji w stylu „to był tylko sen”, ale zostało uratowane przez wątek babci i wnuczka, urealniający zaświaty (no, można by się zastanawiać, czy umysł bohatera nie wykreował całej wizji, ale to już kwestia interpretacji – więcej zdaje się przemawiać za tym, że staruszka jest prawdziwą postacią). Mamy więc element fantastyczny, natomiast mało tu konkursowej obcości – może tekst lepiej wpisałby się w temat, gdyby co nieco pozostawić w niedopowiedzeniu.

Ogólnie jednak udane opowiadanie, klimatyczne, dobrze skomponowane, zdecydowanie biblioteczne.

Dziękuję za udział w konkursie!

CesarzowaMordoru,

 

dzięki i przepraszam za późną odpowiedź ;)

 

black_cape,

 

dzięki za wizytę jurorską i komentarz. Z tą obcością być może przestrzelone, ale maksymalnie o milimetry ;)

Dobry… noc?

 

Przeczytałem dzisiaj w autobusie. Był wypadek, więc miałem więcej czasu. Lektura zakończyła się szybciej niż myślałem. Jestem pewien, że mogła iść w stronę rozbudowanego horroru lub nawet horrroro-erotyku (patrząc na obecne tendencje :)).

 

Moja opinia będzie szczera, bo nie mam siły na papierki do moich cukierków.

Zachęciła mnie do lektury tematyka. Ten tekst widziałem wcześniej i zachowałem go na później nie czytając za wiele. Autobusowe opisy z początku były wiarygodne, oddawały moje spostrzeżenia, obserwacje. Jednym słowem – dom. Więcej słów – czułem się jak w domu. Wsiadłem więc do Twojego autobusu, zdziwiony, że bohaterem jest mężczyzna, ale nie zdawał mi się on kobietą w ciele mężczyzny. Czytałem dalej. Pojawiła się starsza pani, która próbowała przekonać bohatera, że należy wysiąść. W realnych zdarzeniach można spotkać takie osoby i reakcja bohatera jest oczywista. Ktoś zwariował i coś gada. W końcu jednak pod presją jej natarczywości wysiada. Jest to możliwe.

 

Okazuje się, że autobus jest rodzajem limbo martwych. Nie jest określony charakter tego limbo. Czy jest to projekcja mózgu w sytuacji wstrząsu. Końcówka wyjawia, że jest to wynik faktycznego dualizmu zaświaty-świat żywych. Nie wydaje mi się to oryginalną myślą. Czytałem na forum opowiadanie z podobną koncepcją (jestem pewien, że nie było tu inspiracji, to po prostu nasze podskórne czucie). Mimo to, po zakończeniu lektury poczułem niepokój. Nie wiem dlaczego, skoro koncepcja nieoryginalna, powinienem przecież zwyczajnie westchnąć i sprawdzić w telefonie co tam piszą gdzie indziej.

 

Akurat wypadek przez który jechałem nie przeszkadzał dłużej w jeździe. Zaraz po krótkim korku ruszyliśmy dalej. Po wielu wypadkach, nauczyli się szybciej udrażniać przejazdy. Nie wiem co się wydarzyło. Natomiast w Twoim tekście widziałbym potencjał na większe rozbudowanie tego autobusu, nawet przy zachowaniu ostatecznej koncepcji. Ta sytuacja prosi się o rozpisanie na co najmniej kilkanaście tysięcy znaków więcej.

 

Ale skoro pojawił się niepokój? Skoro się zainteresowałem? Skoro chciałem poznać, co OldGuard ma do powiedzenia w autobusie, który istniał i tak w mojej świadomości? Czy to nie znaczy, że coś ma tutaj sens?

Tak podrywaj mnie. Tak warto.

Nowa Fantastyka