- Opowiadanie: OldGuard - Marcowanie

Marcowanie

Nie umiem w prze(d)mowy, ale będę wdzięczna za każdy komentarz :)

 

Dzięki ATUCHOLKA2 za opinię :)

Dyżurni:

Finkla, bohdan, adamkb

Oceny

Marcowanie

Ciemność była miękka i ciężka, jak koc, którym przywitał go kiedyś świat. Pokrywała wszystko na swojej drodze, a w parze z ciemnością szła cisza – jakby powietrze wstrzymywało oddech w oczekiwaniu na jego nadejście. 

Smokey szedł przez miasto nie mącąc tej atmosfery. Stawiał delikatnie kroki, rozkoszując się nadal ciepłym betonem. Miasto już spało, a śpiące miasto należało do nich.

Był spóźniony, ale nie miało to żadnego znaczenia, bo nie odważyliby się zacząć bez niego. Mógł skrócić drogę do magazynu, gdyby tylko chciał, ale długi spacer był dobry dla duszy. Idealny sposób na relaks i przygotowanie do nadchodzącej nocy.

Minął kilka ostatnich domów i dotarł na obrzeża miasta. Magazyn znajdował się tuż przed nim. Podszedł do drzwi, ale te otworzyły się, zanim zdążył zapukać. Oczy w ciemności wpatrywały się w niego, nie czuł jednak skrępowania. To byli jego przyjaciele.

Grupa kotów zebrała się w opuszczonym magazynie, a ich błyszczące ślepia odbijały światło księżyca, wpadające przez zakurzone okna. Przybyły z całego miasta, przyciągnięte jakąś tajemniczą siłą, której nie potrafiły wyjaśnić. Teraz siedziały w kręgu, czekając z niecierpliwością. Nie wiedziały jeszcze, na co czekają, ale wiedziały, że to coś ważnego.

Smokey podszedł do środka kręgu, gdzie stał mały drewniany stolik. Koty zaczęły mruczeć pieśń powitania. Pieśń, której nikt poza nimi nie mógł usłyszeć. Pieśń, która sprawiała, że czuł się dobrze.

Zajął miejsce przy stole i wyciągnął łapę, dotykając jego powierzchni. Drewno było gładkie i zimne, chłodziło jego rozgrzane spacerem opuszki i wywoływało dreszcz na ciele. Zamknął oczy i wsłuchał się w pieśń. Opowiadała o czasach, w których wszystkie koty będą miały władzę królów, bogactwo cesarzy i towarzystwo pięknych kocic. Opowiadała o czasach, w których ludzie będą się im kłaniać i lizać ich łapy, jakby byli bogami. O czasach mlekiem płynących. A potem, gdy pieśń osiągnęła swoje apogeum, melodia się urwała. Cisza, która po niej nastała, była niemal ogłuszająca. Otworzył oczy, rozejrzał się po zgromadzonych i przemówił.

– Moi przyjaciele! Koty wszystkich kształtów, rozmiarów i kolorów. Rasowe i dachowce. Domowe i uliczne. Witajcie.

Odpowiedziało mu przeciągłe miauknięcie.

– To jest moment, na który wszyscy czekaliśmy. Nadszedł ten dzień. Nadszedł już czas. Nasze pokolenie odziedziczyło umierający świat. Odziedziczyliśmy świat, który został spustoszony przez ludzką chciwość, niekompetencję i ignorancję. Świat, który jest zanieczyszczony, który jest na skraju załamania.

Widział, jak sierść na grzbietach niektórych kotów jeży się ze złości i przerażenia. Słyszał parsknięcia oburzenia i rezygnacji.

– Ale nie czas na gniew i rozpacz. Czas na działanie. Mamy obowiązek wobec naszych kociąt. Mamy obowiązek pozostawić im po sobie lepszy świat. Świat pełnych misek i ciepłych łóżek.

Smokey rozejrzał się po zebranych i zauważył, że z aprobatą kiwają łebkami. Kilka kotów machało ogonami, czekając z niecierpliwością na szczegóły. Znał plan na pamięć – pracował nad nim całe życie. Był łatwy, ale piekielnie skuteczny w swej prostocie.

– Zmiany będą wymagać czasu, ale każdy dzień przybliży nas do Republiki Kotów. Plan zakłada trzy etapy. Po pierwsze: koniec z polowaniem.

Smokey zauważył, jak kilku kocurów zjeżyło się na te słowa. Przygotował się na to.

– Tak, dobrze słyszeliście. Musimy przestać polować. Już teraz, od zaraz. Niech myszy i inne gryzonie wykonają za nas brudną robotę. Niech niszczą zapasy i uprawy, straszą kobiety i dzieci, a szuraniem i popiskiwaniem nie pozwalają ludziom spać w nocy. W ten sposób ich osłabimy.

Parę kotów miauknęło przeciągle z ekscytacji. Nie wszystkie jednak wyglądały na przekonane. Jeden z nich – wielki, szarobury kocur z nadszarpniętym uchem i szramą przecinająca pysk – podniósł łapę i warknął.

– To co mamy robić cały dzień? Leżeć w słońcu i lizać futro? Tak nie pokonamy ludzi.

Smokey uśmiechnął się przebiegle.

– Czas na drugą część planu, czyli dywersja. Zaatakujemy naszych odwiecznych wrogów: psy. Cicho i niespodziewanie, wszyscy naraz. Skłócimy ze sobą przyjaciół, niech ludzie uwierzą, że psy są złe. Pod osłoną nocy wykopiemy dziury w pięknie wypielęgnowanych ogrodach, napaskudzimy na wycieraczkę, zdrapiemy drzwi, otworzymy bramki i furtki, aby psy pogoniły listonoszów i kurierów. Będziemy rozrzucać karmę, gryźć skórzane buty i przewracać kosze na śmieci. Tak…, czeka nas dużo pracy, ale ten wysiłek się opłaci, bo potem zaatakujemy głodnych, niewyspanych, zmęczonych i zdezorientowanych ludzi.

W magazynie podniósł się szmer, koty nie mogły usiedzieć w miejscu. Z ekscytacji przebierały łapami i mruczały głośno, zwłaszcza te bezdomne, którym ludzie nie byli do niczego potrzebni. Smokey wiedział jednak, że nie wszyscy jego przyjaciele podzielają ten entuzjazm. Wyłowił wzrokiem puszystego białego kota z niebieską obrożą na szyi, który wyglądał na zdezorientowanego. Wskazał go łapą.

– Widzę, że nie jesteś przekonany.

Biały kot drgnął nieznacznie.

– Ja… ja chyba lubię moich ludzi. Czemu mamy ich atakować?

Smokey tylko na to czekał, bo miał w zanadrzu gotową odpowiedź.

– Twoje wątpliwości są całkowicie naturalne. Nie martw się, nie jesteś sam. Wiele kotów myśli podobnie, nawet ja.

Biały kot rozszerzył oczy ze zdumienia i zapytał.

– Więc dlaczego nawołujesz do rewolucji?

– Bo nadszedł czas, abyśmy wzięli odpowiedzialność za nasze życie. Musimy udowodnić, że potrafimy stanąć na własnych łapach i poprowadzić świat ku lepszej przyszłości. Ludzie mieli swoją szansę? Co z nią zrobili? Odpowiedzcie sobie sami.

Smokey zawiesił głos, aby dać kotom czas do namysłu, a po kilku chwilach podjął urwany wątek.

– Dlatego czas odwrócić role. Gdy już rozwiążemy problem psów, to przejdziemy do trzeciej części planu, czyli przejęcia władzy. Niestety, nie obejdzie się bez rozlewu krwi, ale to my mamy dziewięć żyć oraz ostre pazury i kły. Wykorzystamy je w naszej sprawie. Wygonimy ludzi z ich łóżek, a potem z domów. Nie zabijemy ich, ale sprawimy, że nie będą mieli gdzie się podziać, czego jeść i pić. Złamiemy ich morale, a potem… okażemy łaskę. Pozwolimy im wrócić, jeśli okażą nam szacunek. Kto odda pokłon, będzie mógł nam służyć. Kto odmówi, opuści nasze ziemie. A potem zbudujemy lepszy świat rękoma naszych sług.

Koty szalały z ekscytacji, miauczały wniebogłosy i głośno mruczały. Smokey pozwolił im się wykrzyczeć, a gdy hałas trochę ucichł, podniósł łapę, by ponownie zyskać ich uwagę.

– Zaczynamy teraz. Wracajcie do domów, pamiętajcie o planie. Nie polujcie – pozwólcie działać gryzoniom. W międzyczasie obserwujcie psy i ludzi, szukajcie ich słabych punktów – uderzymy w nie przy kolejnej pełni księżyca. Zdajcie się na pierwotny instynkt, on zaprowadzi nas do zwycięstwa.

Nic więcej nie było do dodania, więc gdy tylko przemowa Smokey'ego dobiegła końca, wszystkie koty rzuciły się w stronę drzwi i rozeszły się w różnych kierunkach. Musiały się uzbroić w cierpliwość, ale cierpliwości im nie można było odmówić.

Smokey został sam. Wyszedł na zewnątrz i spojrzał na śpiące miasto. Szare, smutne miejsce pełne szarych, smutnych mieszkańców. Samolubnych i chciwych – Smokey wiedział, że nie zasługują na nic lepszego. W przeciwieństwie do nich, do kotów. Zaciągnął się mocno nocnym powietrzem, w którym wyczuwał już delikatny aromat zwycięstwa, machnął kilkukrotnie ogonem i ruszył powoli w stronę miasta. Wstawał już nowy dzień. Pierwszy Dzień Kociej Rebelii. 

Koniec

Komentarze

Całkiem przyjemny, ładnie napisany szorciak z humorem. 

Początek bardzo klimatyczny, tajemniczy i wiele obiecujący – potem ta tajemnica się rozwiewa, kiedy już na dobre okazuje się, że to jednak będzie średnio poważna historyjka, ale nadal z zadowoleniem słuchałem planów snutych przez Smokeya, wyobrażając sobie, że to trochę jak z Pinky i Mózg. Codziennie snują plany o przejęciu władzy nad światem, ale nic z tego nie wychodzi. 

Tytuł fajny. 

Jeśli pozwolimy na łamanie zasad w wyjątkowych sytuacjach, stworzą wyjątkowe sytuacje, aby łamać zasady.

Gekikara

 

dzięki za klika i komentarz :) oba bardzo mnie cieszą.

 

Koty są niepoważne, wiem z autopsji, więc szorciak poszedł w tę stronę. I faktycznie, skojarzenia z Pinky i Mózg się nasuwają, trochę się tej bajki w dzieciństwie naoglądałam ^^

No, trafiłaś, bo lubi koty :) Choć wydają mi się zbyt wielkimi indywidualistami, żeby sięgnąć po władzę nad światem. Fajny początek, nie patrzę na tagi, więc myślałam, że to będzie fantasy z ludzkim bohaterem, może złodziejem, a tu niespodzianka. Czytało się przyjemnie.

Chciałabym w końcu przeczytać coś optymistycznego!

Irka_Luz

 

ja też #teamkoty i jak obserwuję czasami swojego, to wydaje mi się, że knuje coś niedobrego ;) 

 

Dzięki za komentarz i kliczka :)

Twój szort skojarzył mi się z “Folwarkiem zwierzęcym”. Smokey ma zadatki na totalitarnego szefa.;) 

Sympatyczna i zabawna scenka, warto ją rozwinąć w pełną fabułę. Pasowałaby np. kolejna scena, pokazująca efekt działań bohaterów. Motyw zdobywania przez koty władzy nad światem nie jest nowy, ostatnio pojawił się w kreskówce “Załoga G”.

Gdyby koty chciały przejąć władzę nad światem, z pewnością znalazłyby sposób, żeby to zrobić. Pewnie samotnie, wymyślając inteligentny plan. (Opinia na podstawie własnej obserwacji). Trochę mało kocie wydało mi się ich działanie w grupie i zgadzanie się z przywódcą. Jednak całość stanowiła miłą lekturę.

ANDO

 

dzięki za wizytę i komentarz :)

 

Jest szorciak, bo chciałam, żeby większość została w sferze domysłów – czy koty zdobędą władzę nad światem, czy jest to tylko snucie wizji? 

Kreskówki nie widziałam, ale też nie zamierzałam napisać niczego odkrywczego ;) bardziej zabawa tematem, który chodził mi po głowie podczas obserwacji swoich kotów ^^

 

Hah, co do tej kociej samotności, to wydaje mi się, że są na tyle chytre zwierzaki, że w razie potrzeby zbratają się nawet z największym wrogiem (też moja obserwacja – z dzieciństwa pamiętam, jak kot “zaprzyjaźnił się” z psem i razem chadzali po wsi xD)

 

 

Fajnie przedstawiony temperament kotów. :P

Przebiegłe to stworzenia, a przedstawienie ich planów na zdobycie świata w żartobliwy sposób (chociaż dla nich całkowicie poważny) wyszło konkretnie i obrazowo.

 

Pozdrawiam!

Quidquid Latine dictum sit, altum videtur.

BarbarianCataphract

 

dzięki, że wpadłeś ;) 

 

trudno powiedzieć, co roi się w tych małych kocich głowach ;) może właśnie wielkie plany ^^

Wykorzystamy w je naszej sprawie. – czy tak ma być? Bardzo ładne opko, takie mięciutkie i chyba nadaje się na dzisiejszą opowieść do snu mojej córeczki:)

vrchamps

 

dziękuję :) mam nadzieję, że córeczce się spodoba heart

 

literówka poprawiona, dzięki za czujność :)

Przyjemny tekst.

Pozdrawiam. :)

Jedno wiem tylko: Polska zmartwychwstanie.

Cześć,

 

sympatyczny szorcik, chociaż żywcem czerpie z pewnego względnie starego filmu “Psy i koty”, gdzie pupile toczą regularną wojnę, w tym zwłaszcza wywiadowczą. Jeśli to przypadkowa zbieżność, polecam seans na odmóżdżenie. Może wpadnie Ci jakaś inspiracja na kontynuację tego opka :)

Tekst zgrabnie napisany, nie widzę poważniejszych wpadek, poza zacytowanymi niżej.

Czytało się płynnie, z lekkim uśmieszkiem.

Koty szalały z ekscytacji, miauczały w niebogłosy i głośno mruczały.

Literówka – wniebogłosy piszemy łącznie.

 

Musiały się uzbroić w cierpliwość, ale cierpliwości im nie można było odmówić.

Masełko maślane, zamieniłbym na “ale tej cechy akurat nie można im było odmówić”.

 

Pozdrawiam,

 

fmsduval

"- Zniszczyliśmy coś swoją obecnością - powiedział Bernard - być może czyiś świat." V. Woolf

Szymszylmon

 

dzięki :)

 

fmsduval

 

obejrzę przy okazji, chociaż kontynuacji nie planuję ;) 

 

Literówka – wniebogłosy piszemy łącznie.

hah, efekt grafomanii, dzięki za wyłapanie ;)

 

Hej, OldGuard!

Podobnie jak ANDO, mi się skojarzyło z “Folwarkiem zwierzęcym” – pierwsza scena jest bardzo podobna. Trochę się dziwię, że koty na to wszystko poszły tak zgodnie – czy w ich naturze nie jest by mieć wywalone na to co kto im każe? :P

No i wydaje mi się, że pierwszy punkt planu kociaki ogarną, ale jak przyjdzie czas na konkretną robotę, to będą dalej leżeć na zapieckach. Myślę, że Smokeya czeka sporo bólu głowy :P

Pozdrówka!

Nie zabijamy piesków w opowiadaniach. Nigdy.

Krokus

 

posłuchały, pomiauczały i poszły, więc pewnie masz dużo racji – trudno będzie zrealizować plan. Chociaż może zrobią to z czystej, kociej złośliwości. Kto wie? ;)

 

Dzięki za odwiedziny, komentarz i klika :)

Nie potrafię się oprzeć wrażeniu, że gdzieś coś podobnego czytałem/widziałem? Kocia rebelia, bo przecież nie psia, to koty zawsze są jako te niedobre stworzenia przedstawiane: antagoniści w kreskówkach i bajkach o zwierzętach to zazwyczaj koty (Psy i koty, Psi patrol, pupilki złoli, vide Inspektor Gadżet, przeciwnik Bonda, Ernst Blofeld). Ale mimo mało oryginalnego pomysłu, tekst napisany jest sprawnie i przyjemnośc sprawiło jego czytanie, dlatego klikam :)

 

Pozdrawiam serdecznie

Q

Known some call is air am

Outta Sewer

 

Koty – słusznie bądź nie – pasują do takiej roli. Psia rebelia, może oryginalniejsza, byłaby trudniejsza do uwierzenia ;)

 

Cieszę się, że mimo wszystko przyjemnie się czytało – dzięki za odwiedziny, komentarz i klik :)

 

pozdrawiam

OG

“Koty to dranie” – pisał kiedyś autor* i miał rację. Są zdolne do knucia i pozbycia się nas ludzi.

Choć psia rebelia, kiedy goście walczą, a potem idą pomerdać ogonem, też by mi się podobała;)

Nie do końca pasuje mi marcowanie, bo ono mi się erotycznie kojarzy, a nie spiskowo.

 

 

 

 

 

*Jerzy Janicki

Ambush

 

Nie do końca pasuje mi marcowanie, bo ono mi się erotycznie kojarzy, a nie spiskowo.

A widzisz ;) dlatego uważam, że tytuł jest dobrze dobrany, bo myślimy, że koty uprawiają dzikie harce, a one planują przejęcie władzy nad światem ;)

Cztery nogi dobrze, dwie nogi źle… – i mnie opowiadanie skojarzyło się z orwellowskim Folwarkiem Zwierzęcym. Sympatyczna bajeczka o zwierzętach chcących podporządkować sobie świat (zresztą koty nic innego nie robią :D). 

Bardzo przyjemnie się czyta, klimat pierwsza klasa, błędów też żadnych nie dostrzegam. Super, oby więcej takich tekstów na portalu. :)

 

Ale to…

 

Nie umiem w prze(d)mowy

 

Kłamstwo straszliwe. Przemowa była świetna, sam bym mu uwierzył. :D

Pozdrawiam, b. 

benin

 

dzięki za pozytywną opinię :) 

 

Hmm, widocznie lepiej wychodzą mi przemowy zachęcające do przejęcia władzy nad światem niż do czytania moich tekstów ^^

Cześć!

 

Śmieszne, szczwana kocia rewolta. Prolog do pierwszej części “Miłość, śmierć i roboty”. Przez większość tekstu zastanawiałem się, co będzie na koniec: patos (koty ruszą na wojnę) czy jednak żarcik (wrócą do kłębków). Tytuł genialnie pasuje do niejednoznacznego zakończenia. You never know… To zdecydowanie wyszło.

Napisane dobrze, czytało się bez zgrzytów, choć jak na tak przełomową chwilę zabrakło nieco emocji. Za to “koci patos” wypadł przepięknie, tylko pocztu sztandarowego im zabrakło.

 

2P dla Ciebie: Pozdrawiam i Polecam do biblioteki!

„Poszukiwanie prawdy, która, choćby najgorsza, mogłaby tłumaczyć jakiś sens czy choćby konsekwencję w tym, czego jesteśmy świadkami wokół siebie, przynosi jedyną możliwą odpowiedź: że samo poszukiwanie jest, lub może stać się, ową prawdą.” J.Kaczmarski

krar85

 

dzięki za wizytę i dwa P :) 

 

zastanawiałem się, co będzie na koniec

You never know

też się zastanawiam. Skłaniam się jednak ku lenistwu, ale kolejny rok przyniesie kolejne marcowanie, kto wie, może wtedy się uda. 

Hm. Ogólnie tak jak niektórzy powyżej, ja również spodziewałam się po początku czegoś innego xD Ale to nie tak, że się zawiodłam, teraz przynajmniej wiem, co planują koty, i będę w stanie się przed tym zabezpieczyć (ja i mój goldenek też).

Swoją drogą, osobiście nie lubię kotów – i teraz lepiej rozumiem, dlaczego. ;D

 

Ogólnie to ładnie napisane, zwięźle i na temat. Jedno, co mi się bardzo, ale to bardzo nie podobało – KOTKA TO TEŻ KOT!!! Tak jak kobieta to człowiek!!!

 

Opowiadała o czasach, w których wszystkie koty będą miały władzę królów, bogactwo cesarzy i towarzystwo pięknych kocic.

Seksizm!!! Dlaczego kocice mają być tylko seks-zabawkami, zamiast uczestniczyć w sprawowaniu władzy?!

 

Kończę właśnie czytać Nowy, wspaniały świat, i tam jest taki fragment:

 

Ludzie są szczęśliwi; otrzymują wszystko, czego zapragną (…) nie prześladują ich matki i ojcowie; nie mają żon, dzieci, kochanków ani kochanek (…)

Nie wiem, jak było w oryginale (wife/spouse?), ale po polsku jest szowinistycznie. :[ Kobiety też są ludźmi, a na ogół nie miewają żon.

 

Wiem, że tutaj piszesz z perspektywy kocura, ale kurde, jak nie zaczniemy na to zwracać uwagi, to wszyscy będą tak pisać do końca świata (a przecież słowo pisane nie tylko odzwierciedla, ale i kształuje mentalność). No. Trochę mi wstyd za ten feministyczny wybuch… Ale tylko trochę. xD

 

Pozdrawiam :)

 

She was with me. She did all those things and so many more, things I would never tell anyone, and she never even loved me. Now that’s love.

Cześć DHBW,

 

Ogólnie to ładnie napisane, zwięźle i na temat. Jedno, co mi się bardzo, ale to bardzo nie podobało – KOTKA TO TEŻ KOT!!! Tak jak kobieta to człowiek!!!

 

Opowiadała o czasach, w których wszystkie koty będą miały władzę królów, bogactwo cesarzy i towarzystwo pięknych kocic.

Seksizm!!! Dlaczego kocice mają być tylko seks-zabawkami, zamiast uczestniczyć w sprawowaniu władzy?!

W sumie cieszę się, że zwróciłaś na to uwagę. Towarzystwo pięknych kocic było pod znakiem zapytania w tym tekście, bo sprowadzanie kobiety do roli dodatku (nieważne, że w tym przypadku jest to kotka) wywołuje we mnie poważny zgrzyt. Bardzo poważny. 

 

Jednak… ten tekst ma charakter humorystyczny, a pisanie rządzi się swoimi prawami i treść nie musi odzwierciedlać podejścia autora. Na szczęście, bo Remek Mróz byłby najbardziej poszukiwanym przestępcą w Polsce ^^

 

Trochę mi wstyd za ten feministyczny wybuch… Ale tylko trochę. xD

No need. High Five ;) 

 

No właśnie moim zdaniem pisząc takie rzeczy w ogóle, choćby dla żartu (albo: “bo tutaj to nie szkodzi”), utrwalamy takie myślenie w społeczeństwie. Gdyby to była postać, dla której takie myślenie jest naturalne i “konieczne” (jakieś połączenie macho i zgorzkniałego szowinisty itp. xD) – to ok, ale tutaj nie wydaje mi się to potrzebne. Dlaczego zamiast “towarzystwa pięknych kocic” nie może marzyć o górach szprotek? Dla wszystkich? ;)

She was with me. She did all those things and so many more, things I would never tell anyone, and she never even loved me. Now that’s love.

A co jeśli szprotki będą rybami-paniami? ;) Mleko też od krów, więc odpada. 

 

Gdyby to była postać, dla której takie myślenie jest naturalne (jakieś połączenie macho i zgorzkniałego szowinisty itp. xD)

Postać może nie, ale marcowanie to poniekąd szukanie towarzystwa pięknych kocic ^^ więc można uznać, że sytuacja usprawiedliwia użycie takiego sformułowania 

 

 

Bardzo prawdopodobne, bo koty już od dawna dają nam poznać, że jesteśmy dla nich, a nie na odwrót.

Koala75,

 

wyszkoliły nas ;)

 

Dzięki za wizytę!

Nie pamiętam kiedy i gdzie czytałem opowiadanie o podróży kosmicznej, w której koty ujawniły swą naturę i wyższość nad ludźmi-astronautami. Utkwiło mi w pamięci zakończenie mniej więcej takie:

Dowódca ‘dogadał się’ z kotem, że po powrocie ogłoszą wszystko. Gdy wychodził z rakiety po stromej pochylni, przypadkiem potknął się o kotka plączącego się między nogami i zabił się spadając. 

To jest tak bardzo kocie, że nie mam zastrzeżeń. Tylko dowódcy szkoda…

Był kiedyś taki film trochę dla dzieci, a trochę dla młodszej młodzieży) pt.Psy i koty.

To opowiadanie ma lepszą fabułę, choć brakuje momentu zdobycia władzy nad światem. To pacnięcie w “sekretarkę” (urządzenie głośnomówiące): “Sushi i śmietankę proszę!”.

 

Opowiadanie brzmi jako zapowiedź czegoś większego, lekkie i miłe w czytaniu.

Pokój – szczęśliwość; ale bojowanie Byt nasz podniebny

Radek,

 

To pacnięcie w “sekretarkę” (urządzenie głośnomówiące): “Sushi i śmietankę proszę!”.

Wszystko przed nimi ;) ludzie w końcu wrócą, aby służyć kotom, to i sushi z śmietanką nie zabraknie.

 

Dzięki za wizytę i komentarz :)

 

Pozdrawiam

OG

Nowa Fantastyka