- Opowiadanie: GreasySmooth - Smoczy Plan

Smoczy Plan

Dyżurni:

ocha, bohdan, domek

Biblioteka:

Użytkownicy V, Użytkownicy III, Finkla

Oceny

Smoczy Plan

– Stawaj do boju, plugawa bestio! – krzyknął rycerz, wkraczając do jaskini. Przyjął pozę do walki, zamachał mieczem nad głową.

Zygmunt westchnął, odłożył karty. Ani chwili dla siebie, pomyślał zirytowany. A prawie już skończył pasjansa.

– Chwila! – krzyknął i poczłapał do wyjścia.  Stanął przed rycerzem i spojrzał na niego pytająco.

– Dni ucisku twej tyranii są policzone! – wrzasnął rycerz.

Smok westchnął.

– Zanim przejdziecie do rzeczy, mogę spytać, ile dostaniecie za zgładzenie mnie? – zapytał.

– Sto guldenów – odpowiedział dumnie rycerz.

Smok Zygmunt zaczął się śmiać. Najpierw łagodnie, potem coraz głośniej. Przewrócił się na plecy i zaczął wywijać łapami w powietrzu, prawie się krztusząc. 

– Sto guldenów! – wył ze śmiechu. – To chyba książę paterę zastawił!

Rycerz patrzył na to coraz bardziej rozeźlony. Po dłuższej chwili smok uspokoił się nieco, kaszlnął kilka razy, po czym podniósł się znowu na cztery łapy.

– Ach, wy rycerzyki-badziewiaki. Za sto guldenów tak się narażać…

– Jak śmiesz, bestio! Jestem dumnym potomkiem rodu Von Schrottenheim!

Smok przyjrzał się bliżej herbowi na nieco sfatygowanej tarczy.

– Ach, tak, chyba czytałem o was w “Wielkim Almanachu Trzeciorzędnych Rodów Rycerskich” – powiedział szyderczo. – A można spytać, jakie są wasze majętności?

Rycerz zafrasował się nieco.

– Majętności… Mamy wieś przy Białej Skale. Z czego, po prawdzie, to połowa zastawiona.

– Biała Skała, to są grunty czwartej kategorii? – spytał badawczo smok.

– Grunty? To jest… Piątej, nie czwartej.

– O, to w sam raz na brukiew. A wasz rumak, mości rycerzu?

– Chłop wziął na wóz – powiedział rycerz z kwaśną miną.

Smok machnął ogonem. Wnętrze jaskini rozświetliło się. Rycerz patrzył dłuższą chwilę z otwartą szeroko gębą. Złote kandelabry… Rzeźby, ani chybi stołecznych mistrzów… Marmur, i to różowy… A powóz…

 – Najnowszy model – dodał z dumą smok.

– Kiedy król ma stary… – wydukał oniemiały rycerz, opuszczając miecz. Po chwili jednak znów go podniósł.

– Dość tego! Ani chybi odebrane słabym i bezbronnym! Stawaj do walki!

– Nic nie odebrane. Po prostu dobrze obracane – powiedział z zadowoleniem smok. – Na ten przykład wczoraj kupiłem po korzystnej cenie miejską hutę.

– Łżesz, bestio. Hutę kupili zagraniczni kupcy, jak im tam było…

Smok uśmiechnął się kącikiem ust. Rycerz zastanawiał się chwilę.

– A, już mam! Spółka Dragosz, Smokowski i Pazur!

Smok uśmiechnął się szeroko, obnażając zęby. Rycerz zamilkł, speszony.

– Mości rycerzu, a gdyby tak spółka? Stworzyłem niezawodną metodą obracania pieniędzmi. Tylko trudno mi, jak sam rozumiesz, przekonać do niej ludzi. Ty wpłacisz pieniądze na początek, powiedzmy dwieście guldenów. Potem znajdziesz chętnych, którzy też wpłacą, a ty oddasz mi za każdego z nich dodatkowo odsetek, powiedzmy jedną dziesiątą. Rozpuścimy plotkę, że Smoczy Plan może uczynić każdego bogatym, powiesimy obwieszczenia. A potem zwerbowani przez ciebie ludzie też będą mogli werbować innych, i tak dalej.

Rycerz obracał coś chwilę w głowie. Jego oczy coraz bardziej jaśniały.

– I tak… bez końca?

– Dokładnie – powiedział smok z uznaniem. – Widać, że u was tęga głowa do interesów.

 

Koniec

Komentarze

A potem Asylum będzie narzekać, że ktoś smoka ubił, a tu czarno na białym widzimy, jak się zaczęły piramidy finansowe!

Ta wyprostowana ręka z mieczem, jakoś mi nie przypasowała, reszta śliczna;)

Ta wyprostowana ręka z mieczem, jakoś mi nie przypasowała, reszta śliczna;)

Dzięki! Poprawione :)

Istotnie, klerycy mieli zwyczaj chować tabliczki czekolady między podręcznikami. Nazywali je teologią Menier.

Smok wstawał o czwartej rano, pracował szesnaście godzin dziennie ;)

To przedsiębiorczość i pozytywne nastawienie.

Istotnie, klerycy mieli zwyczaj chować tabliczki czekolady między podręcznikami. Nazywali je teologią Menier.

Miś trochę się dziwi, że ten rycerz umiał rachować w pamięci. Pewnie dlatego, że miał rękawice i trudno mu było na palcach. Smok nie powiedział mu jaki ten procent będzie, cwana bestia. Ale miś i tak polubił Zygmunta, i to, że dobrze się skończyło. yes laugh

Miś trochę się dziwi, że ten rycerz umiał rachować w pamięci. Pewnie dlatego, że miał rękawice i trudno mu było na palcach. Smok nie powiedział mu jaki ten procent będzie, cwana bestia.

Cieszę się, że miś polubił. Meditate on this I shall. Opis piramidy mnie nie zadowala w pełni, ale na razie brakuje mi lepszego pomysłu.

Istotnie, klerycy mieli zwyczaj chować tabliczki czekolady między podręcznikami. Nazywali je teologią Menier.

Widać, że u was tęga głowa do interesów.

Padłem! :)

 

Krótkie, fajne, dobrze spędzony czas. Dziękuję :)

Czyli wszystkie machinacje na wall street to nic innego, jak porządne smocze plany… Miło, że świat nie jest tak skomplikowany jak może się wydawać na pierwszy rzut oka. 

A opko bardzo przyjemne. Krótkie, acz treściwe. Tylko nie wiem dlaczego wyobrażałem sobie smoka w okularach…

Zawsze coś da się poprawić

Cześć, Gładki!

 

– Dni uścisku twej grozy są policzone!

To takie trochę… dziwne :P Może “Dni twojego terroru”, albo coś w tym stylu.

– Sto guldenów! – wył ze śmiechu(+.)tTo chyba książę paterę zastawił!

Rycerz patrzył na to(-,) coraz bardziej rozeźlony.

Ten przecinek chyba niepotrzebny

– Mości rycerzu, a gdyby tak – spółka?

Tutaj zamarduzę po mojemu – wstawiasz półpauzę w wypowiedź dialogu – ja tego nie lubię, bo może czytelnika skołować gdzie kończy się wypowiedź, a zaczyna atrybucja dialogowa. Tym bardziej że wielokropek bardziej by tu imo pasował.

a ty oddasz mi za każdego nich dodatkowo odsetek

za każdego z nich

 

No ładnie, ładnie. Smoki to cwane bestie, to wiadomo, ale że taki gołodupiec okaże się mieć tęgą głowę do interesów, to już się nie spodziewałem :P

Cóż więcej o tak krótkim szorcie powiedzieć? Nie powalił, ale też okazał się mieć swój smaczek :)

 

Pozdrawiam!

 

Nie zabijamy piesków w opowiadaniach. Nigdy.

Sympatyczna miniaturka. Miło się czytało. ;)

 

– Dni uści­sku twej grozy są po­li­czo­ne! → Czy tu aby nie miało być: – Dni uci­sku twej tyranii są po­li­czo­ne!

 

za­czął się śmiać. Naj­pierw ła­god­nie, potem coraz gło­śniej. Prze­wró­cił się na plecy i za­czął wy­wi­jać ła­pa­mi w po­wie­trzu, pra­wie się krztu­sząc od śmie­chu

– Sto gul­de­nów! – wył ze śmie­chu… → Czy to celowe powtórzenia?

 

Smok wy­ko­nał gest ogo­nem. → Gesty wykonuje się rękami, w przypadku smoka – łapami.

Proponuję: Smok zamachał/ machnął ogo­nem.

Gdyby ci, którzy źle o mnie myślą, wiedzieli, co ja o nich myślę, myśleliby o mnie jeszcze gorzej.

Dzięki Krokus, dzięki Reg, naniesione.

Tylko nie wiem dlaczego wyobrażałem sobie smoka w okularach…

I garniturze!

 

Krótkie, fajne, dobrze spędzony czas.

Do tego aspiruję, dzięki!

 

Cóż więcej o tak krótkim szorcie powiedzieć? Nie powalił, ale też okazał się mieć swój smaczek :)

Ja nie powalam, ja daję chwilę uśmiechu, w sam raz do kawy. Dzięki!

 

Sympatyczna miniaturka. Miło się czytało. ;)

To uczucie, kiedy Reg chwali mój tekst.

Istotnie, klerycy mieli zwyczaj chować tabliczki czekolady między podręcznikami. Nazywali je teologią Menier.

Niezły tekst. Najbardziej przypadła mi do gustu puenta.

– I tak… _bez końca?

– Kiedy król ma stary… – wydukał oniemiały rycerz. Po chwili przyjął pozę do walki.

To celowe nawiązanie do początku tekstu? Bo w takim króciaku takie powtórzenie niemal całego zdania zwraca uwagę.

Pozdrawiam!

"Kozy mają mnie w nosie, a psy na ogonie." T. Rałowski

Niezły tekst. Najbardziej przypadła mi do gustu puenta.

Dzięki! Dwa punkty poprawione.

 

Dodałem dodatkową złośliwość smoka przy wątku o rodzie rycerza.

Istotnie, klerycy mieli zwyczaj chować tabliczki czekolady między podręcznikami. Nazywali je teologią Menier.

Cześć!

 

Zabawny szorcik, początek bardzo mi się spodobał. 

– Sto guldenów – odpowiedział dumnie rycerz.

Smok Zygmunt zaczął się śmiać. Najpierw łagodnie, potem coraz głośniej. Przewrócił się na plecy i zaczął wywijać łapami w powietrzu, prawie się krztusząc. 

– Sto guldenów! – wył ze śmiechu. – To chyba książę paterę zastawił!

To jest świetne :)

"Ani połowy spośród was nie znam nawet do połowy tak dobrze, jak bym pragnął; a mniej niż połowę z was lubię o połowę mniej, niż zasługujecie".

Cześć!

 

Krótkie, śmieszne, całkiem przyzwoicie napisane, ale fantastyki to tu na lekarstwo. W zasadzie jest to jedna scenka. Niby jest smok, ale taki bardzo ludzki. Za to motyw w końcówce świetny, Smoczy Plan… dobrze brzmi, więc będą bogaci.

 

Pozdrawiam!

„Poszukiwanie prawdy, która, choćby najgorsza, mogłaby tłumaczyć jakiś sens czy choćby konsekwencję w tym, czego jesteśmy świadkami wokół siebie, przynosi jedyną możliwą odpowiedź: że samo poszukiwanie jest, lub może stać się, ową prawdą.” J.Kaczmarski

Bardzo sympatyczny short. Tylko to właściwie taka scenka. Sympatycznie napisane, ale… Pisząc coś takiego, trenujesz opisywanie wydarzeń, ale nie trenujesz budowania zależności fabularnych. A to te drugie decydują w dużej mierze o sukcesie opowiadania. Wydaje mi się, że czas na wyjście ze strefy komfortu i budowanie dłuższych historyjek…

Nie betuję tekstów ze względu na brak czasu.

Alicello, krar, silver_advent, bardzo dziękuję za miłe słowa :)

 

Wydaje mi się, że czas na wyjście ze strefy komfortu i budowanie dłuższych historyjek…

 

Już czas?

 

Pracuję nad czymś dłuższym, ale idzie powoli….

Istotnie, klerycy mieli zwyczaj chować tabliczki czekolady między podręcznikami. Nazywali je teologią Menier.

Nie no, przecież nikt nie ma wobec Ciebie żadnych oczekiwań, to Ty jako autor co najwyżej możesz sobie stawiać cele. Po prostu wydaje mi się, że budujesz te scenki względnie wprawnie. Może nie ma szału (w stosunku do tego czego oczekuje się od pisarza), ale jest na tyle spoko, by iść dalej. 

A ten drugi krok jest o wiele trudniejszy. Niestety chyba na nim wykłada się większość ludzi, którzy mają zamiar coś napisać. Stworzyć spójny świat, fabułę przy której czytelnik nie zaśnie, wiarygodny konflikt, który napędzi historię. To jest o wiele trudniejsze, niż wymyślenie tego, że smok założył piramidę finansową :) Bo do tego sprowadza się to, co nam pokazałeś. Bardzo sympatyczny opis jednego zdania, a wypadałoby mu nadać trochę więcej treści. 

Gdzie jest konflikt w tej historii? Mniemam, że Smok i Książę, który posyła byle chłystków na stracenie.

Dlaczego Książę nienawidzi Smoka? Na czym ten konflikt polega, jak traktują się przeciwnicy? Jakie są ich plany?

Kim jest Książę, jaka jest jest jego historia? Skąd biorą się jego motywy? Jak wygląda? Jakie ma mocne i słabe strony? Jak rządzi swoimi włościami, jak te tereny wyglądają, kto tam żyje? Gdzie Książę mieszka, jakich ma dworzan? Gdzie pobierał nauki? Czy lubi jadło, umie grać na jakimś instrumencie, w jakim jest wieku?

Jaka jest przeszłość smoka Zygmunta? Co chce zrobić w przyszłości? Czy ma przyjaciół? Może kogoś lubi, kogoś nienawidzi?

 

Rozumiesz co mam na myśli? Ja tego nie wiem, ale chcę żebyś mi to powiedział :) To Ty jesteś autorem. Dałeś mi Tic-Taca, a ja poproszę o drugie danie :)

Nie betuję tekstów ze względu na brak czasu.

Dziękuję za ten koment, bo poukładał mi parę rzeczy w głowie. Nie wiem, czy smok Zygmunt doczeka rozwinięcia, ale szykuję coś dłuższego, ze spójnym światem.

Istotnie, klerycy mieli zwyczaj chować tabliczki czekolady między podręcznikami. Nazywali je teologią Menier.

Świetny szort, pasuje do mojego wyobrażenia o smokach, jako bestii przebiegłych i na kosztowności łakomych.

Zmiana pola walki z kopii i miotania ogniem na płaszczyznę ekonomiczną jest odświeżająca, a szczególnie korporacje off-shore: Spółka Dragosz, Smokowski i Pazur. Trudno jest pisać wesoło, a szort ma utrzymany ton na całej długości.

Pokój – szczęśliwość; ale bojowanie Byt nasz podniebny

Świetny szort, pasuje do mojego wyobrażenia o smokach, jako bestii przebiegłych i na kosztowności łakomych.

Dopiero teraz do mnie doszło, jak mocno, podświadomie (tak będę sobie tłumaczył) zainspirowałem się Shadowrun: Dragonfall :)

Istotnie, klerycy mieli zwyczaj chować tabliczki czekolady między podręcznikami. Nazywali je teologią Menier.

Asylum, nie narzeka, chwali! :-) Jak smok nie ubity, dobra nasza. Żyjemy, Ambush. wink

 

Fajny koncept, GreSmo. :-) Wszedł jak w masło, choć taka moja preferencja, zagarniać pod siebie, choć i rycerz skorzysta. Żartuję.

Mechanizm opisany, bohaterowie – konkretni, króciak – scena, ale dobrze ujęta, imho.

 

pzd

a

Logika zaprowadzi cię z punktu A do punktu B. Wyobraźnia zaprowadzi cię wszędzie. A.E.

Fajny koncept, GreSmo. :-) Wszedł jak w masło

Dzięki!

Jak smok nie ubity, dobra nasza.

Zygmunt? Nigdy!

Istotnie, klerycy mieli zwyczaj chować tabliczki czekolady między podręcznikami. Nazywali je teologią Menier.

Sympatyczny tekścik. Chociaż tego akurat smoka to warto zabić…

Ty wpłacisz pieniądze na początek, powiedzmy dwieście guldenów. Potem znajdziesz chętnych, którzy też wpłacą, a ty oddasz mi za każdego z nich dodatkowo odsetek,

Nie podoba mi się ten opis. Nie jest jasne, komu wpłacą kasę ludzie zwerbowani przez rycerza – smokowi (jak rycerz) czy rycerzowi. Jeśli to pierwsze, to rycerz ma jeszcze bardziej zakuty łeb niż można by oczekiwać.

Babska logika rządzi!

Nowa Fantastyka