- Opowiadanie: DanielKurowski1 - Serce młodego głupca

Serce młodego głupca

Dyżurni:

ocha, bohdan, domek

Oceny

Serce młodego głupca

– Nie mogę teraz umrzeć, nie bez ostatnich testów… – Maria ostatkiem sił próbowała kłócić się z mężem, jednak duszący kaszel nie dawał jej spokoju. Kilka kropel krwi znów spadło na białe prześcieradło.

Tantis udał, że niczego nie zauważył.

– Rozumiem, kochanie… – powiedział, a ciepły uśmiech rozjaśnił jego zmęczoną twarz. – Walczyłaś dzielnie, a twoje odkrycia, to paliwo zasilające arkę… Uratowałaś miliony istnień.

– To były tylko skutki uboczne moich projektów – rzuciła ostrzej, uparta jak zawsze. Prawą dłonią stłumiła kolejną falę kaszlu. Lewą wciąż ściskała rękę męża. – Nic nie wyszło tak, jak chciałam.

Do sali wszedł android-pielęgniarz, który oznajmił, że za około godzinę wejdą w egzosferę Nowego Edenu. Tantis skinął głową i poprosił, by ten zgasił światło i odsłonił ochronne rolety panoramicznego okna, chociaż na chwilę.

Maria tak bardzo lubiła podziwiać kosmos.

– Obiecałam ojcu, wam wszystkim… – powiedziała ciszej, tłumiąc łzy i skupiając wzrok na gwiezdnej panoramie. – Obiecałam, że znajdę kamień filozoficzny. Zawiodłam.

Tantis pogładził jej pomarszczoną dłoń i spojrzał na stojące przy łóżku holograficzne zdjęcie. Maria i on, a także trójka dzieci i czternaścioro wnucząt.

Uśmiechnął się słabo.

– Nie zawiodłaś – odparł spokojnym, lecz łamiącym się głosem. – To była tylko legenda.

– Byłam blisko, bliżej niż inni w historii. – Maria nie odrywała wzroku od okna, a Tantis poczuł, że po policzku spływała mu łza. Tak rzadko je ronił.

Przetarł twarz dłonią i również spojrzał w gwiazdy. Patrzyli na nie razem, jak za młodu, gdy mieszkali daleko od siebie i wyświetlając swoje holograficzne projekcje, wpatrywali się w nocne niebo, czując, że to ich właśnie łączyło.

Zdusił w sobie smutek, po czym rzekł:

– Myślę, że już dawno znalazłaś ten kamień. Jednak nie potrafiłaś tego dostrzec, zawsze skupiając się na czymś innym. Nikt z nas nie potrafił.

Maria oderwała wzrok od okna i spojrzała pytająco.

– Nie rozumiem…

– Cała nadzieja w odnalezieniu kamienia skupiała się na chemii czy fizyce, jednak te nauki nie były w stanie go odkryć. Żadna nie mogła.

– Tantis, o czym ty mówisz? – Maria lekko się podniosła i wyprostowała, nawet kaszel wreszcie ustąpił.

– Młodzi często błądzą, szukają w złych miejscach, czasem się gubią i nie widzą wyjścia. – Wciąż głaskał jej dłoń. – Jednak w życiu przychodzą momenty, kiedy człowiek dostaje dar od losu. Jak niegdyś chłopak, który nigdy nie odmówił wypicia, a i po igłę sięgał równie często. Spał w obcych miejscach, zawierał podejrzane znajomości. Żył bez pieniędzy, perspektyw, szczęścia.

– Tantis… – Maria starała się mu przerwać, jednak ten nie ustępował.

– A potem spotkał na swej drodze dziewczynę z zupełnie innego świata, która miała tysiące powodów, aby go zignorować. Jednak ona wyciągnęła dłoń, przekonała do zmiany, dała drugą szansę. Nauczyła, jak być kochającym mężem, dobrym ojcem czy opiekuńczym dziadkiem.

– To…

– …zupełnie jak uszlachetnić nędzny i bezwartościowy materiał. – Spojrzał żonie w oczy. – Dokonać niemożliwego.

Maria nie hamowała już łez i objęła delikatnie męża. Tantis w głębi ducha poczuł, że w końcu zrozumiała. Oboje zrozumieli. Na szczęście nie było za późno.

Nie potrafił jednak znaleźć słów, które opisałyby ich miłość. Uśmiech Marii, jej ciepło i dobre słowo potrafiły zdziałać cuda, a przede wszystkim zmienić w złoto serce młodego głupca.

Koniec

Komentarze

No pięknie, przemianę w złoto mamy, a co z nieśmiertelnością? wink

Ooo… jak się zruszyłam. :>

Przyjemne opowiadanko. Takie inne od tych, które do tej pory przeczytałam. Tak się cieplutko na serduszku zrobiło.

I ładnie napisane. 

Pozdrawiam! 

Witaj

Opowieść znowu pełna emocji, uczuć, wrażliwości, serducha. Taka typowo Twoja. :)

Bardzo mi się podoba; krótko, acz zwięźle przekazuje czytelnikowi sporo mądrych treści o życiu, powiązanym z nauką. 

 

Z technicznych chyba brak “y” – te nauki nie były w stanie.

 

Pozdrawiam. :)

 

Pecunia non olet

Homar – hmm, nieśmiertelność może być tutaj różnie interpretowana, jednak sam kamień rozumiany jest różnorako – ja kierowałem się zmianą stanów. Jak to było w pewnym serialu: the study of change ;)

 

Saro – dziękuję, Twój komentarz też sprawił, że jest mi ciepło na sercu ;) A co do ładności, poprzednie bety i teksty sprawiły, że jestem jeszcze bardziej uważny i sporo się nauczyłem.

 

Dziękuję i pozdrawiam!

,,Celuj w księżyc, bo nawet jeśli nie trafisz, będziesz między gwiazdami,, ~ Patrick Süskind

Hej, hej

Spodobało mi się. Nastrojowo, spokojnie i z przesłaniem. Ciekawe ujęcie tematu.

Klikam i pozdrawiam

Bruce – dziękuję, jak zawsze ;)

 

Zanais – dziękuję za odwiedziny i klika. Cieszę się, że wszystko wyszło pozytywnie ;)

 

Pozdrawiam!

,,Celuj w księżyc, bo nawet jeśli nie trafisz, będziesz między gwiazdami,, ~ Patrick Süskind

Wzajemnie, pozdrawiam. :)

Pecunia non olet

Ja się niestety nie wzruszyłam, taka już jestem nieczuła ;) Ładnie i zgrabnie napisane, wszystko w tej historii jest na swoim miejscu.

Pozdrowienia!

„Bóg jest Panem aniołów i ludzi, i elfów” – J.R.R. Tolkien

Nietypowa interpretacja tematu, dobrze i zwięźle opisana historia życia dwójki ludzi, a do tego zarysowany otaczający ich świat. I jeszcze bardzo ładny tytuł. Podobało mi się.

Pozdrawiam :)

Siadło dobrze. Kompletnie nie spodziewałem się takiego podejścia do tematu, wyszło bardzo ciekawie. Realizacja też niezła, jest kilka potknięć, ale z uwagi na limit pewnie nie będziesz chciał grzebać. Myślę, że powinieneś być zadowolony ;)

nati-13-98 – dzięki za odwiedziny! No tutaj już zadziałała subiektywna ocena, każdy szuka co innego :) Ale Eivor nie jedno przeszła, więc co się dziwić, że ciężej złapać za serce :D

 

PanDomingo – dziękuję za komentarz! Cieszę się, że wyszło sprawnie i się podobało :)

 

mortecius – no, akurat jestem zadowolony, bo napisałem to w jakieś 20 minut i zostawiłem ledwie jeden dzień z jedną poprawką, a ludziom ‘siada’. Miło, że realizacja wydała się oryginalna, pomysł przyszedł nagle, nawet nie spodziewałem się, że wezmę udział w konkursie ;D

 

Pozdrawiam wszystkich i dziękuję!

 

,,Celuj w księżyc, bo nawet jeśli nie trafisz, będziesz między gwiazdami,, ~ Patrick Süskind

Ładny tekst, przyjemnie się czytało. Tak lekko. ;) Historia nie zrobiła na mnie wielkiego wrażenia, ale żaden ze mnie romantyk. :D

Pozdrawiam!

Bardzo romantyczna wizja miłości. Gdyby jeszcze w prawdziwym życiu to tak działało ;-)

Czytało się dobrze.

 

Dream big.

Utrapienico – dziękuję i rozumiem, że romantyczność nie każdemu pasuje ;) Sam nigdy bym tak o sobie nie powiedział, ale wena nie wybiera.

 

Dogsdumpling – również dziękuję za wizytę i ślad ;D 

Gdyby jeszcze w prawdziwym życiu to tak działało ;-)

Racja ;)

 

Pozdrawiam!

,,Celuj w księżyc, bo nawet jeśli nie trafisz, będziesz między gwiazdami,, ~ Patrick Süskind

Sam pomysł nie jest jakoś bardzo odkrywczy, choć zawsze miło natknąć się na odskocznię od dosłownych kamieni filozoficznych. Ode mnie również na plusik klimaty sci-fi, troszeczkę solarpunkowe. Napisane ładnie, choć przeszkadzały mi nieco w lekturze oklepane zwroty i sformułowania zalatujące purpurą (z pamięci: samotna łza czy kaszel, który nie ma litości). Wypadło to trochę na krawędzi, ale ogólnie – ok. Zgłoszę w wątku bibliotecznym. :)

Jak na mój gust trochę zbyt ckliwe, nie do końca moje klimaty, ale fajnie napisane i z ciekawym pomysłem ;) Wyłapałem kilka drobnostek, ale rozumiem, że znaków ma być dokładnie tyle, ile jest, więc boję się proponować jakiekolwiek poprawki.

Tak sobie jeszcze pomyślałem, że przesłanie tekstu nieźle pasuje do cytatu, który masz w stopce.

A do czytelników, których mogłaby wprowadzić w błąd zaprezentowana w szorciku wizja miłości: to się n i g d y  nie dzieje w prawdziwym życiu. 

Pozdro,

Amon z sercem zimnym jak głaz

Bardzo fajnie zinterpretowana przemiana i to największy plus. Na minus ckliwość, która w krótkim tekście może się przejeść. Silva napisała o oklepanych zwrotach, które też lekko wadziły, ale nie wpłynęły na odbiór (oprócz białego jak śnieg prześcieradła – nie lubię tego porównania, więc to tylko subiektywne odczucie). Największy problem mam z tym, że gdybyśmy wywalili podróż kosmiczną i lądowanie na Edenie, to w żaden sposób nie zaszkodziłoby to fabule a fantastyki nie zostałaby tutaj nic.

U Jima też fantastyki nie ma za wiele, jest ckliwie, jednak tam odwołanie się do holocaustu, które jest w końcówce, uderza w głowę i każe inaczej popatrzeć na postacie. U Ciebie jest za to konsekwentna miłość aż po grób, oddanie i tylko jakieś wspomnienie, że kiedyś Tantis był inny. Nie wybrzmiewa to tak dobrze, jednak nadal jest przyjemne :)

 

Pozdrawiam serdecznie

Q

Known some call is air am

Silva – dziękuję za komentarz i zgłoszenie!

sformułowania zalatujące purpurą (z pamięci: samotna łza czy kaszel, który nie ma litości)

Następnym razem będę uważać, bo czasem to ‘upiększenie’ tekstu, wcale nie robi dobrej roboty.

 

AmonRa – dzięki za komentarz, ckliwość i tak została odebrana lepiej, niż się spodziewałem, więc to kwestia gustu.

Poprawki można zasugerować, coś tam da się wcisnąć, coś usunąć, jeśli potrzeba.

A do czytelników, których mogłaby wprowadzić w błąd zaprezentowana w szorciku wizja miłości: to się n i g d y  nie dzieje w prawdziwym życiu. 

Może muszę dać jakąś uwagę w przedmowie? ;)

 

A tak, cytat chciałem tu wrzucić, ale limit patrzył na to z niechęcią. Sam się nim kieruję, marzę o nie wiadomo jakich sukcesach i powoli coś z tego idzie (lepiej piszę – lepiej niż te 2 lata temu xd – no i opowiadanie będzie wydane w magazynie, więc to zawsze jakiś krok ku górze).

 

Outta Sewer – cieszę się, że ta inna forma przemiany tak się przyjęła ;) Ckliwość może być wadą, a dla innych zaletą, bo wystarczy spojrzeć na zakochane pary w parku czy na mieście (jak jeszcze można było tak wszędzie gęsto chodzić). Każde podchodzi inaczej, ale następnym razem uderzę w coś bardziej oryginalnego i subtelniejszego, jeśli najdzie mnie ochota na coś romantycznego.

Z fantastyką bywa różnie, chciałem dodać kilka fantastycznych elementów do samych małżonków, ale limit krzyczał.

Dziękuję, że mimo wszystko wyszło przyjemnie ;)

 

Pozdrawiam wszystkich!

,,Celuj w księżyc, bo nawet jeśli nie trafisz, będziesz między gwiazdami,, ~ Patrick Süskind

Zacznę od kwestii merytorycznej, która mnie najbardziej zakłuła w oczy. Wchodzą za godzinę w atmosferę jakiejś planety i za oknem widać mijane gwiazdy i księżyce? Mijane gwiazdy? Zdajesz sobie sprawę z odległości, jakie dzielą gwiazdy? Myślisz, że gwiazdy to jakieś obiekty stłoczone obok siebie, które mijamy w odległości godziny lotu od powierzchni planety? Że tak to wygląda? To Twoim zdaniem ile tych gwiazd mijali pasażerowie misji Apollo wracający z Księżyca? Chyba nie bardzo rozumiesz tej perspektywy. Odległości. Co i jak widać, co się w takim układzie porusza, a co nie rusza lub wydaje nieruchome… Albo po prostu zupełnie tego nie przemyślałeś i walnąłeś dla efektu.

Razi mnie również rozdźwięk między odległą przyszłością (misja jakiejś Arki kosmicznej na Nową Ziemię, zresztą wspominasz o miliardach ocalonych istnień, i poniekąd mogłoby wynikać, że te miliardy są na tej Arce… Jakim cudem?) a wspomnieniami faceta, który chlał i „sięgał po igłę” (sama wypowiedź „Jak niegdyś chłopak, który nigdy nie odmówił wypicia, a i po igłę sięgał równie często. Spał w obcych miejscach, zawierał podejrzane znajomości. Żył bez pieniędzy, perspektyw, szczęścia” brzmi nienaturalnie, wręcz patetycznie, i przypomina melodykę jakiegoś tekstu hiphopowego. Kto tak mówi o sobie? Dorosły facet? Tym bardziej dziadek w podeszłym wieku? Czy ten adroid-pielęgniarz robi w tym miejscu bit i sampling na gramofonie?) oraz tymi nieco archaicznymi telefonami. Według mnie więc jakieś niemal anachronizmy tutaj wychodzą. Cały ten świat przedstawiony rozjeżdża mi się zupełnie i wydaje niewiarygodny. O roletach w panoramicznych oknach na statku kosmicznym nawet nie będę wspominał.

Ogólnie mam wrażenie (nie tylko ja), że ta opowiastka zupełnie nie potrzebuje fantastycznego entourage, bo fantastyka nie ma tutaj żadnego znaczenia i wpływu na fabułę. Jest zbędnym tłem, wręcz nie pasuje do sytuacji. Ckliwa scenka o cudownym i zbawiennym wpływie ukochanej kobiety na faceta, wrzucona bez sensu na pokład statku kosmicznego. Pomijając mało oryginalne skojarzenie i naiwność samej interpretacji hasła konkursowego, w której to miłość wyprowadzająca bohatera na prostą drogę jest legendarnym kamieniem filozoficznym zamieniającym coś w złoto, zwróciłbym uwagę na naiwności całej koncepcji i wykreowanego świata. Umierająca genialna naukowiec, która właściwie sama ratuje miliardy ludzi, leci na nowy świat i dramatycznie kona na jego progu, plując krwią niczym gruźliczy bohaterowie romantyzmu. Obok niej, trzymając ją za rękę, czuwa kochający mąż, którego w przeszłości sprowadziła na dobrą drogę i wyrwała z ulicy, by po latach zabrać go arką na Nową Ziemię, mijając po drodze gwiazdy i księżyce (pewnie jeszcze lecieli z prędkością światła skoro za życia się uwinęli). Z ulicy do gwiazd!

Tutaj nachodzi mnie wątpliwość czy to uczucie było szczere, bo gdy ona mówi mu:

– Nie mogę teraz umrzeć, nie bez ostatnich testów… 

On jej odpowiada:

– Rozumiem, kochanie… Walczyłaś dzielnie, a twoje odkrycia, to paliwo zasilające arkę… Uratowałaś miliardy istnień.

No ewidentnie nie przejął się jej umieraniem. Można wręcz powiedzieć, że ją nawet lekko dopinguje.

Kolejny zgrzyt czy rozjazd to ów kamień filozoficzny, o którym wspomina bohaterka. To na serio? Mówimy o naukowcach konstruujących statki międzygwiezdne i wymyślających paliwo do dalekich lotów kosmicznych, którzy według Ciebie poszukują alchemicznego kamienia filozoficznego do przemiany żelaza w złoto ze średniowiecznych bajań? Po co? Dla króla Zygmunta? To w końcu idioci czy naukowcy z przyszłości? Może jeszcze podpisali w tym celu cyrograf z diabłem?

Razi mnie również ogólna ckliwość tej scenki. Te krople krwi, uściski dłoni na łożu śmierci, to wzdychanie, ronione łzy samotnie spływające po policzku. Strasznie to kiczowate tak naprawdę.

Od strony technicznej jest za to w miarę poprawnie. Co prawda porównania typu „białe jak śnieg prześcieradło” (to cytat z Wizira?), spotkał na swej drodze, samotna łza na policzku, uśmiech rozjaśnił itd. są wyświechtane do bólu i nie ma w nich grama oryginalności, ale widzę tutaj fragmenty obiecujące. Pomijając tę ckliwą otoczkę i przegięcia, swobodnie i nieźle „poruszasz"swoimi bohaterami w dialogu, scenie, dobrze (mimo wszystkich zastrzeżeń) operując didaskaliami.

Zdania nie zgrzytają, czyta się płynnie, scenkę rozgrywasz klasycznie (to wejście pielęgniarza, konkretny i zarysowany kilkoma zdaniami opis otoczenia i samej sytuacji, te gesty, spojrzenia na fotografię itd.), ale zręcznie, mimo całej tej wtórności.

Fabularnie zatem naiwnie i mało odkrywczo, merytorycznie tekst kuleje, klimat ckliwy, porównania i pewne zwroty oklepane, ale i tak widać, że masz dosyć lekkie pióro i sprawnie budujesz swoje obrazki. Do tego dobrze językowo, poprawnie stylistycznie i starannie (bez rzucających się w oczy baboli).

Teraz tylko jeszcze jakiś dobry pomysł, ostrzejszy pazur i odrobina ikry, a będą z Ciebie ludzie.

Po przeczytaniu spalić monitor.

Nie czytałem komentarzy, więc sorki, jeśli coś powtórzę.

Emocjonalne, interesujące, nieco przewidywalne, ale to nie wydaje się problemem, bo nie puenta jest tu clue. Bardzo lubię takie teksty, które są blisko rzeczywistości. Na SB były opinie, że to jest naiwne i że takie rzeczy się nie zdarzają. Widziałem dziwniejsze ludzkie losy niż ten, więc nie wywołuje on u mnie logicznego sprzeciwu. Happy end nie razi. Ogólnie pozytywne w odbiorze. Trochę mi zabrakło czegoś pod koniec, ale nie umiem dobrze dookreślić czego właściwie – jakby to nie całkowicie wybrzmiało, jakby czegoś tam jeszcze było potrzeba – ale nie umiem odpowiedzieć czego – możliwe, że to przez pośpiech przy czytaniu.

 

entropia nigdy nie maleje

Dziękuję za Twój komentarz.

 

Art Jasona Horley’a – https://www.reddit.com/r/ImaginaryTechnology/comments/9v92q6/kyln_prison_concept_art_by_jason_horley/

 

Z tymi gwiazdami to mi bardziej chodziło o takie tło, panoramę, efekt, że widać je w oddali, a nie że mijają je dosłownie obok statku.

Sam statek mógł pędzić z różną prędkością, nie podałem tego. Poza tym, nie musieli lecieć od ziemi, mogli równie dobrze wskoczyć w tunel czasoprzestrzenny – limit nie pozwolił mi na dokładne opisanie w szczegółach podróży i świata, przypomina to bardziej szkic dla całej sceny, która miała być główną historią.

Jeśli chodzi o miliardy – oryginalnie były miliony, ale miałem kilka braków – przecinek, czy zjedzona literka – więc musiałem coś zmienić, by nie przekroczyć limitu o ten jeden znak. Mogę zrobić z arki liczbę mnogą, o ile coś to da.

 

brzmi nienaturalnie, wręcz patetycznie, i przypomina melodykę jakiegoś tekstu hiphopowego. Kto tak mówi o sobie? Dorosły facet? Tym bardziej dziadek w podeszłym wieku?

Tu chciałem to napisać, jakby mówił o kimś innym, przykładowej osobie, ale która byłaby aluzją do niego samego.

 

O roletach w panoramicznych oknach na statku kosmicznym nawet nie będę wspominał.

Mogły to być też rolety z innego materiału, zasłaniające okno, gdyby to pękło. Znów grał tutaj limit, nie mogłem wszystkiego opisać z taką szczególnością.

 

Pomijając mało oryginalne skojarzenie i naiwność samej interpretacji hasła konkursowego, w której to miłość wyprowadzająca bohatera na prostą drogę jest legendarnym kamieniem filozoficznym zamieniającym coś w złoto, zwróciłbym uwagę na naiwności całej koncepcji i wykreowanego świata.

Ta ‘naiwność’ interpretacji jest dla mnie subiektywna, każdy podejdzie do tego inaczej.

 

Ckliwa scenka o cudownym i zbawiennym wpływie ukochanej kobiety na faceta, wrzucona bez sensu na pokład statku kosmicznego.

Zmiana światów może mieć dwa znaczenia:

  1. Zmiana świata mężczyzny, z narkomanii ku stateczności
  2. Zmiana świata kobiety, która wyrusza na swoją ostatnią podróż – przejście ze świata żywych do świata martwych.

– Nie mogę teraz umrzeć, nie bez ostatnich testów… 

On jej odpowiada:

– Rozumiem, kochanie… Walczyłaś dzielnie, a twoje odkrycia, to paliwo zasilające arkę… Uratowałaś miliardy istnień.

 

Tu bardziej chciał ją oderwać od poczucia winy, że nie dały rady i pokazać, ile dobrego zrobiła. Uratowała wiele istnień co jest ważniejsze.

Poza tym, byłem przy trzech bliskich osobach, które umierały – jedną nie zdążyłem donieść do karetki z ratownikiem – i w takich sytuacjach człowiek nie myśli logicznie i mówi różne rzeczy, czasem nie przemyślane.

 

Kolejny zgrzyt czy rozjazd to ów kamień filozoficzny, o którym wspomina bohaterka. To na serio? Mówimy o naukowcach konstruujących statki międzygwiezdne i wymyślających paliwo do dalekich lotów kosmicznych, którzy według Ciebie poszukują alchemicznego kamienia filozoficznego do przemiany żelaza w złoto ze średniowiecznych bajań?

Tu się zainspirowałem fikcją – nie koniecznie wiem, czy to prawda – gdzie naziści szukali legendarnych, boskich artefaktów. Pomysł ten wydał mi się ciekawy i interesujący, gdzie naukowcy mimo wszystko starają się odnaleźć coś owianego mitami. W tym przypadku mogłoby podobnie, choćby dla samej satysfakcji, że stworzyło się legendarny obiekt, którego szukano przez setki lat.

 

Ckliwe to jest, ale czy tak strasznie, to oddam szerszej ocenie czytelników.

Wiem, że więcej sytuacji mogłoby być rozjaśnionych, jednak limit, a i sam szort napisałem w kilkanaście, kilkadziesiąt minut w nagłej fali inspiracji, bo jak pisałem, nie planowałem brać udziału w konkursie, bo jeszcze nigdy nie pisałem niczego tak krótkiego.

Zależało mi jednak na takiej scenerii i takiej interpretacji kamienia.

 

Jeżeli czyta się płynnie to się cieszę, bo jeszcze nie tak dawno pisałem bardzo źle.

Z oryginalnością i odkrywczością nie zawsze mi wyjdzie, bo nie przeczytałem w życiu wielu książek, więc coś dla mnie ciekawego, może okazać się wcześniej wykorzystane. Mam nadzieję, że napiszę coś lepszego i bardziej intrygującego.

To było moje siódme opowiadanie (dwa nie nadawały się, bo nie miały zakończenia), jakie kiedykolwiek napisałem, bo wszystko co piszę publikuję od razu tutaj – poza fragmentami.

 

Teraz tylko jeszcze jakiś dobry pomysł, ostrzejszy pazur i odrobina ikry, a będą z Ciebie ludzie.

Dziękuję, też mam taką nadzieję ;)

 

Pozdrawiam i jeszcze raz dziękuję za komentarz, odpisywałem na niego dłużej, niż pisałem ten szort.

,,Celuj w księżyc, bo nawet jeśli nie trafisz, będziesz między gwiazdami,, ~ Patrick Süskind

Jimie, dziękuję za komentarz.

Cieszę się, że wyszło emocjonalnie i interesująco – chociaż nie tak oryginalnie. Twoja pozytywna ocena też jest bardzo miła ;)

Jeśli chodzi o to, że coś Ci brakuje – to sam nie wiem, może jakiś większy plot twist, jak na przykład w Twoim opowiadaniu?

Pozdrawiam!

,,Celuj w księżyc, bo nawet jeśli nie trafisz, będziesz między gwiazdami,, ~ Patrick Süskind

Nie, nie chodziło mi o twist. Ten tekst nie stoi puentą. Raczej chciałbym, żeby zakonczenie dłużej wybrzmiało, ale pewnie przy tak krótkim tekście jest to niemożliwe.

entropia nigdy nie maleje

Poza tym, jeśli ktoś czuje potrzebę konwersacji, to może pisać tutaj, nie mam z tym problemu.

,,Celuj w księżyc, bo nawet jeśli nie trafisz, będziesz między gwiazdami,, ~ Patrick Süskind

Raczej chciałbym, żeby zakonczenie dłużej wybrzmiało, ale pewnie przy tak krótkim tekście jest to niemożliwe.

Może nieadekwatne proporcje – wstęp, rozwinięcie, zakończenie.

Krótka forma nie jest dla mnie silna, pamiętam jak Ceną Magii (ok 21k znaków) oznaczyłem jako szort xD

,,Celuj w księżyc, bo nawet jeśli nie trafisz, będziesz między gwiazdami,, ~ Patrick Süskind

Cześć Daniel,

 

Przyjemna opowieść o takiej wyidealizowanej miłości, która podobno nie zdarza w rzeczywistości nigdy. Nie podpiszę się pod tym, gdyż nie znam wszystkich ludzi na Ziemi (i poza nią), ich temperamentów i relacji miedzy nimi. W związku z tym nie wypowiem się za całą ludzkość.

Kilka osób na forum zarzuca Ci ckliwość. Znajdą się czytelnicy, którym taki rodzaj literatury przypadnie do gustu. Zatem nie poprzestawaj tworzyć “uczuciowych” tekstów.

Skupiłeś się na relacji dwojga ludzi i dlatego, IMO ta opowieść mogła równie dobrze rozegrać się w szpitalu / w domu w czasach obecnych, a zamiast androida mógłby być zwykły pielęgniarz. Opowiadanie nic by nie straciło, a Ty zyskałbyś przestrzeń do głębszego wejścia w opisywaną miłość.

Plus za nietypową interpretację tematu.

Pozdrawiam

To ja se tutaj prywatę urządzę, bo mnie też przy jednym tekście zarzucono mało wiarygodną przemianę bohatera pod wpływem uczucia. Chodzi mianowicie o tekst "Abrakadabra", pod którym walczyłem dzielnie o udowodnienie, że takie przemiany się zdarzają :)

Known some call is air am

Dziękuję, Jaszczomp!

Cieszę się, że Ci się podobało ;D

Ckliwość jest często spotykana w takich chwilach, nawet ta miłość staje się wyidealizowana, kiedy człowiek jest na granicy dwóch światów. 

Poza tym, tutaj nie chodziło tylko o miłość, ale moc zmiany na lepsze w ogóle. Zmiany drugiego człowieka, zmiany siebie. Chciałem to tak zinterpretować, że to my mamy moc zmiany czegoś w złoto – czy to ludzi, jak wyżej napisałem – czy to obiektów takich jak kamień=rzeźba, glina=garnek, płótno=arcydzieło. Zmiana poprzez miłość jest przykładem.

Wątek fantastyczny musiał być, fakt, mogło to się dziać w szpitalu, ale ta arka i podróż miały symbolizować zmianę, ratunek, przejście z jednego świata do drugiego.

Dziękuję, że interpretacja okazała się oryginalna ;)

 

Outta, pamiętam ‘Abrakadabra’ i nie uważam, że tamta zmiana była naiwna czy pośpieszna, akcja działa się na przestrzeni czasu, a bohater uświadamiający się o swej mocy, postanowił zmienić swoje życie – a warunki w jakich się znajduje potrafią zmienić człowieka.

Dobrze, że walczyłeś o swoje dzieło, tak trzeba ;)

 

,,Celuj w księżyc, bo nawet jeśli nie trafisz, będziesz między gwiazdami,, ~ Patrick Süskind

Ładne :). Co prawda nie gustuję w space operach, ale tu ujął mnie pomysł przemiany samego człowieka i jego życia pod wpływem drugiej osoby/ miłości.

Dziękuję, Monique, cieszę się, że jest ładne, a interpretacja kamienia przypadła Ci do gustu ;)

,,Celuj w księżyc, bo nawet jeśli nie trafisz, będziesz między gwiazdami,, ~ Patrick Süskind

Pomysł na kamień podoba mi się. :-) Chyba za mało miałeś do dyspozycji znaków, aby pokazać możliwość zmiany chłopaka (niezależnie od tego na ile możliwe i realne, i jakie warunki musiałyby być spełnione) i skwitować w trzech zdaniach.

Romantyczne i chciałabym wierzyć, lecz te rolety i widok za oknem? Chociaż, jeśli była tak ważnym członkiem społeczności na arce, mogła korzystać ze specjalnych przywilejów, mieć ekrany lub bóg wi co, zwłaszcza jeśli pracowała nad napędem. Ciekawe z jaką prędkością lecieli, to á’propos mijanych gwiazd. Na następny raz podumałabym nad, jak to rozwiązać. ;-)

 

,Lewa wciąż ściskała rękę męża.

Lewą?

 

Pozdrawiam i życzę powodzenia w konkursie. :-)

Logika zaprowadzi cię z punktu A do punktu B. Wyobraźnia zaprowadzi cię wszędzie. A.E.

Dziękuję za komentarz ;)

Następnym razem też pomyślę nad szczegółami i drobiazgami, bo to całe sci-fi często opiera się na nikczemnej nauce, a nie czystej fantastyce, jak horror czy fantasy ;)

Pozdrawiam, też trzymam kciuki za wszystkich! 

,,Celuj w księżyc, bo nawet jeśli nie trafisz, będziesz między gwiazdami,, ~ Patrick Süskind

Tak, nauka jest mega nikczemna, potrafi zniszczyć każdy koncept, choć dla mnie jest spiralą, okręgiem, co kto chce. Czasem z drobnostki rodzi się coś naprawdę ważnego! 

Logika zaprowadzi cię z punktu A do punktu B. Wyobraźnia zaprowadzi cię wszędzie. A.E.

Racja :)

,,Celuj w księżyc, bo nawet jeśli nie trafisz, będziesz między gwiazdami,, ~ Patrick Süskind

Fajny short. Pozytywna historia. Czasem gonimy za mistrzostwem świata i prawdziwe szczęście jest tuż przed nosem.

Zgodzę się z komentarzem Jima w dwóch kwestiach:

– również widziałem i słyszałem wiele ludzkich historii w życiu i ta mnie nie odrzuca, że jest nieprawdopodobna.

– końcówka, też mi coś brakuje.

 

Dzięki i powodzenia

Dzięki, nartrof ;)

Racja, zdarza się często, że to czego szukamy może być tak blisko, ale w innej formie. 

Świat jest pełen ludzi i dziwów, więc taka relacja nie powinna być egzotyczna :)

Jeszcze raz dzięki i pozdrawiam!

,,Celuj w księżyc, bo nawet jeśli nie trafisz, będziesz między gwiazdami,, ~ Patrick Süskind

Mi się podobało takie lekko naiwne piękno. Być może pomogła tu prostota i mała forma oraz oryginalność w porównaniu do reszty póki co przeczytanych przeze mnie konkursowych prac. Bardzo wybiło się twoje opko. Powodzenia więc!

Nie wysyłaj krasnoluda do roboty dla elfa!

Bardzo dziękuję, Lano!

Miło mi, że przypadło Ci do gustu i wyróżnia się na tle innych przez Ciebie przeczytanych :D

Lekka naiwność jest nierozerwalnym elementem naszego życia, spotykamy się z nią i za młodu, i na starość.

Pozdrawiam!

 

,,Celuj w księżyc, bo nawet jeśli nie trafisz, będziesz między gwiazdami,, ~ Patrick Süskind

Cześć Danielu.

Ja tam rozdrabniać się nie będę. Twój tekst to jazda po bandzie, pójście w kierunku wymuszania wzruszenia, niegrzeczna próba wyciskania łez i z grubsza tyle.

A że jestem ciepłą kluchą, życie rodzinne cenię sobie ponad miarę, wzruszam się całkiem łatwo (na Pandzie Kung-Fu łzy ronię), to ja to kupuję :)

Za nieco nieszablonowe (być może nieco oklepane, ale weź tu buduj coś w tym limicie) podejście do tematu…

Klik.

 

 

Cześć, Danielu.

 

Zacząłem czytać Twoje opowiadanie i przyznam, że początek przebrnąłem z trudem. Nie chodzi mi o warsztat, bo tutaj raczej bez zarzutów, ale rozmowa wydała mi się sztuczna, jakby wymuszona. Przeszkadzały mi niektóre zwroty, typu: krew na białym prześcieradle czy ciepły uśmiech rozjaśniający twarz.

Potem wyskoczył android-pielęgniarz i nie spodobała mi się jego nazwa. W moim odczuciu zbyt łatwo załatwiłeś sprawę, no, ale limit… Dalej, mamy odległą przyszłość, fantastyczne podróże w kosmos, a trzeba mówić androidowi, żeby zgasił światło i zasłonił rolety. Wiem, że Tantis mógł to powiedzieć do androida z myślą, że owe czynności wykona automatycznie komputer pokładowy, ale i tak wyobraziłem sobie andrioda-pielęgniarza naciskającego wyłącznik i ciągnącego za sznurek. ))

No i w tym momencie, nie wiem dlaczego, kupujesz mnie rodzinnym hologramem. Może sam chciałbym mieć taki hologram? Czytam już – nie powiem, że z zainteresowaniem – jakby z przymusu. Nie rozumiem tego zdania: Cała nadzieja w kamieniu skupiała się na chemii czy fizyce, jednak te nauki nie były w stanie go odkryć. Chyba cała nadzieja na odnalezienie kamienia? Czy w kamieniu może skupiać się nadzieja? I to na fizyce czy chemii.

Ale nawet ten problem ignoruję i czytam dalej. Aż w końcu, znowu rozczulasz mnie wyznaniem Tantisa. Ja nie wierzę w to, że ludzie się zmieniają, ale uważam, że jesteśmy niezwykle skomplikowani. I może się wydawać, że w kimś – a nawet w nas samych – nastąpiła przemiana, a tak naprawdę jakaś część osobowości została uśpiona, a obudzona inna. Albo destrukcyjne dążenia wynikały z chęci ucieczki od nierozwiązywalnych problemów, ale na horyzoncie pojawiło się światełko, które wskazało – niekoniecznie właściwą – drogę.

Dlatego nie trafia do mnie puenta, bo nie wierzę, że serce głupca można zamienić w złoto. Głupiec pozostanie głupcem, a im prędzej sobie to uświadomi tym lepiej. Może Tantis ślepo wierzył w miłość kobiety, która ponad męża i liczną rodzinę postawiła nieosiągalny cel?

Przeszkadzały mi: emocjonalne dialogi wprowadzone od pierwszego zdania, purpurowe zwroty, fantastyka na doczepkę (raczej przeszkadza w odbiorze), niezrozumiałe zdanie (może tylko ja je nie rozumiem), dość oczywista i, moim zdaniem, nie do końca trafiona puenta. No, ale rozczuliłeś mnie i nic na to nie poradzę. Podobało mi się. ))

 

–Jednak w życiu przychodzą momenty, kiedy człowiek dostaje dar od losu.

Po półpauzie brakuje spacji.

 

Pozdrawiam, Pop Lab.

Silvan – bardzo dziękuję za komentarz i klik. Też czasem potrafię się rozczulić, więc rozumiem :)

 

Pop Lab – dziękuję za tak wnikliwy komentarz.

Zdanie z kamieniem poprawiłem, by brzmiało bardziej sensownie i lepiej.

Android faktycznie miał na celu wykonywanie poleceń pasażerów bardziej komputerowo, aniżeli fizycznie, jednak nie chciałem się skupiać na takich szczegółach, jak opis jego działania.

A ze zmianą człowieka i puentą – różni są ludzie, jedni się zmieniają, inni pozostają tacy sami. To już od czytelnika zależy, czy uwierzy w przemianę bohatera, czy też nie. Z tego co widzę, różnie się do tego podchodzi, ale to chyba dobrze, bo opowiadanie tworzy dyskusję :)

Na drugi raz postaram się uniknąć ckliwości i doczepionej fantastyki – chociaż dla mnie ten motyw z podróżną do innego świata/stanu, nie wybrzmiałby tak samo bez tej otoczki sci-fi.

Cieszę się, że mimo wszystko podobało się :D

 

Jeszcze raz dziękuję i pozdrawiam Was obu!

,,Celuj w księżyc, bo nawet jeśli nie trafisz, będziesz między gwiazdami,, ~ Patrick Süskind

A ze zmianą człowieka i puentą – różni są ludzie, jedni się zmieniają, inni pozostają tacy sami. To już od czytelnika zależy, czy uwierzy w przemianę bohatera, czy też nie. Z tego co widzę, różnie się do tego podchodzi, ale to chyba dobrze, bo opowiadanie tworzy dyskusję :)

Różnimy się w tej kwestii. Ale nie zmienia to faktu, że mi się podobało, a zawsze może się podobać bardziej.

 

Na drugi raz postaram się uniknąć ckliwości i doczepionej fantastyki – chociaż dla mnie ten motyw z podróżną do innego świata/stanu, nie wybrzmiałby tak samo bez tej otoczki sci-fi.

Maria umierała, więc otoczka kosmiczna i Nowy Eden nie były konieczne. Bohaterka podróżuje do innego świata nawet bez sci-fi, niezależnie od tego, czy owy świat będzie piękny i ciepły, czy pusty. EDIT. Rzeczywiście, podrasowałeś opowieść, ale – w moim odczuciu – to trochę tak, jakbyś zakładał sportowy tłumik w dobrym rodzinnym aucie.

Nie jestem pewien, czy owa ckliwość nie zrobiła mi tego opowiadania. Bez niej mógłbym przelecieć oba fragmenty wzrokiem.

Różnimy się w tej kwestii. Ale nie zmienia to faktu, że mi się podobało, a zawsze może się podobać bardziej.

Mam nadzieję, że następne będzie podobać się bardziej ;)

 

Nie jestem pewien, czy owa ckliwość nie zrobiła mi tego opowiadania. Bez niej mógłbym przelecieć oba fragmenty wzrokiem.

Ckliwość, pozytywna czy nie, stworzyła jakąś dyskusje wokół opowiadania, więc uważam, że coś z tego wyszło. Jednak wiem, że należy to dawkować.

 

Pozdrawiam trochę spóźniony z odpowiedzią ;)

,,Celuj w księżyc, bo nawet jeśli nie trafisz, będziesz między gwiazdami,, ~ Patrick Süskind

Są teksty, w których ckliwość wręcz razi i przeszkadza, lecz moim zdaniem w tym była niemalże niezbędna. Podkreślała wymowę całości. Tak to odbieram. 

Pozdrawiam. :)

Pecunia non olet

Przynajmniej opowiadanie wzbudza emocje i dyskuje ;)

Również pozdrawiam!

,,Celuj w księżyc, bo nawet jeśli nie trafisz, będziesz między gwiazdami,, ~ Patrick Süskind

Przynajmniej opowiadanie wzbudza emocje i dyskusje ;)

A o to przecież chodzi – aby poruszało czytelników; by nie pozostali wobec niego obojętni.

Pozdrawiam. ;)

Pecunia non olet

Mam nadzieję, że nie pozostaną obojętni, bo jeszcze trochę mi brakuje do biblioteki :)

,,Celuj w księżyc, bo nawet jeśli nie trafisz, będziesz między gwiazdami,, ~ Patrick Süskind

Cześć Danielu,

niestety, nie przypadło mi do gustu, wybacz:-( podobnie jak w przypadku tekstu krara. Widocznie nie moje klimaty, konkurs nie dla mnie. 

Napisane naprawdę dobrze, początek zaciekawia. Rozumiem co chciałeś przekazać, ale kamień filozoficzny w takiej formie mnie nie przekonał:-(

pozdrawiam serdecznie

Rozumiem i dziękuję za komentarz, Olciatko ;D

W konkursie wziąłem udział bardziej z przypadku, więc mogło wyjść różnie.

Również serdecznie pozdrawiam!

,,Celuj w księżyc, bo nawet jeśli nie trafisz, będziesz między gwiazdami,, ~ Patrick Süskind

Dobra, masz klika, głównie za to, że nie pozabijałeś bohaterów, że nie porąbałeś ich serc i nie pomieszałeś zmysłów, choć to modne.

Zwierzę Ci się ponadto, że pointa wydała mi się banalna. Z początku…

Po chwili zadałem sobie pytanie: czy okazywanie sobie wdzięczności i czułości jest banalne?

No nie.

A jeśli tak, to już prędzej ze mną coś nie tak.

 

Pssst. To dwusetne (200) skomentowane opko na tym portalu. Trafiło na pozytywne przesłanie. To chyba dobrze? :-)

 

Dobra, masz klika, głównie za to, że nie pozabijałeś bohaterów, że nie porąbałeś ich serc i nie pomieszałeś zmysłów, choć to modne.

Dziękuję, staram się oszczędzać bohaterów xD

 

Po chwili zadałem sobie pytanie: czy okazywanie sobie wdzięczności i czułości jest banalne?

Moim zdaniem nie powinno być, to chyba jedna z ludzkich cech i odruchów, więc pytanie brzmi, czy sami jesteśmy banalni jako rasa?

 

Pssst. To dwusetne (200) skomentowane opko na tym portalu. Trafiło na pozytywne przesłanie. To chyba dobrze? :-)

Mam nadzieję, że wszystkim wyjdzie to na zdrowie ;)

 

Pozdrawiam i dziękuję za komentarz!

,,Celuj w księżyc, bo nawet jeśli nie trafisz, będziesz między gwiazdami,, ~ Patrick Süskind

Cześć, Daniel!

Coś w tym jest, że teksty ckliwe mają dla mnie duży próg wejścia. I to nie jest tak, że czułostkowość w ogóle do mnie nie trafia, ale tu nie do końca się udało. Sceny na łożu śmierci lubię chyba bardziej jako dramatyczne podsumowanie dłuższej historii niż samodzielny obrazek. Nie znaczy, że jest źle, po prostu chyba nie każdemu wszystko pasuje, bo napisane było sprawnie i raziły tylko te białe jak śnieg prześcieradła. 

Podsumowując, nieźle, ale nie moja bajka.

Pozdrawiam

 „–Jednak”

Spacja umknęła. Choć widzę w tekście możliwości ponownego wyrównania liczby znaków, więc się tego nie czepiam.

 

Tekst nietypowy. Bo ogólnie niezbyt lubię obyczajówki, ale to najzwyczajniej w świecie jest ładne opowiadanie. Jeszcze nie ckliwe (choć gdyby końcówka mieszała optymizm z pesymizmem, pewnie subiektywnie oceniłbym lepiej, niż gdy idzie w „raczej optymizm”, ale to już subiektywizm), a już z jakimś przesłaniem.

 

Swoją drogą Maria i Eden kojarzą się w jednym kierunku, ale na początku Maria wyraźnie kojarzyła się także ze Skłodowską – aż się zdziwiłem, że Tantis, a nie Piotr.

 

Bardzo dziękuję za komentarz i odwiedziny, Oidrin!

Rozumiem, każdy odbiera to opowiadanie po swojemu, mam tu skrajne opinie, więc jakoś to sobie wyważę :)

 

Wilku, bardzo dziękuję, za pozytywne przyjęcie tekstu ;) Zauważyłem, że chyba istnieję pewne poziomy ckliwości i jednak nie jest to zbyt obiektywny problem.

Bo ogólnie niezbyt lubię obyczajówki, ale to najzwyczajniej w świecie jest ładne opowiadanie.

Bardzo mi miło ;)

Sam natomiast uważam, że (może to zbyt aroganckie) stać mnie na więcej, i że kolejne opowiadania wyjdą bardziej przekonująco.

Ze Skłodowską wyszło mi przez przypadek, jednak nie wiedziałem, czy pójście w tym kierunku okaże się korzystne.

 

Bardzo dziękuję za komentarze i odwiedziny.

Pozdrawiam!

 

,,Celuj w księżyc, bo nawet jeśli nie trafisz, będziesz między gwiazdami,, ~ Patrick Süskind

Dość szczególne przedstawienie pomysłu, okraszone dużą porcją uczucia. To mogło wydarzyć się wszędzie i mam wrażenie, że chyba tylko na potrzeby konkursu dzieje się w kosmosie.

Czytało się całkiem nieźle. ;)

 

– … zu­peł­nie jak uszla­chet­nić… ―> Zbędna spacja po wielokropku.

Gdyby ci, którzy źle o mnie myślą, wiedzieli, co ja o nich myślę, myśleliby o mnie jeszcze gorzej.

Dziękuję za komentarz i odwiedziny!

Cieszę się, że przedstawienie okazało się trochę inne ;)

Czytało się całkiem nieźle. ;)

Mam nadzieję, że przy kolejnych opowiadaniach też tak się stanie :D

 

Pozdrawiam!

,,Celuj w księżyc, bo nawet jeśli nie trafisz, będziesz między gwiazdami,, ~ Patrick Süskind

Danielu, podzielam Twoją nadzieję. ;)

Gdyby ci, którzy źle o mnie myślą, wiedzieli, co ja o nich myślę, myśleliby o mnie jeszcze gorzej.

Cześć,

 

Kupiła mnie Twoja koncepcja kamienia. Może trochę ckliwa. Ale odmienna od tego, co czytałem do tej pory w shortach konkursowych. Wyświechtane porównania, jak choćby to prześcieradło, nie przeszkodziło mi w odbiorze. Ot, drobnostka, przynajmniej w mojej ocenie.

Podobało mi się. :)

 

Pozdrawiam!

 

Krótkie i urocze. Mi także zakręciła się łza w kąciku oka.

 

PS: Hajime Isayama w Twoim opisie mnie bardzo urzekł!

 

Pozdrawiam!

Quidquid Latine dictum sit, altum videtur.

Adek_W

 

Dziękuję za komentarz! Racja, ckliwa, ale trochę odmienna, być może zapadająca w pamięć ;)

 

BarbarianCataphract

 

Dziękuję, cieszę się, że mój opis urzekł i można znaleźć wspólne zainteresowania ;)

 

Pozdrawiam obu serdecznie ;)

,,Celuj w księżyc, bo nawet jeśli nie trafisz, będziesz między gwiazdami,, ~ Patrick Süskind

Nowa Fantastyka