- Opowiadanie: Finkla - Igrzysko bogów

Igrzysko bogów

Dyżurni:

Finkla, bohdan, adamkb

Oceny

Igrzysko bogów

Żwirowy gepard ścigał piaskową antylopę. Ofiara wyglądała jak żywa rzeźba o doskonałych proporcjach. Nogi, chociaż chude i stworzone z miałkiego pyłu, z gracją sadziły ogromne susy. Pod skórą grały piaskowe mięśnie. W porównaniu z nią drapieżnik prezentował się topornie, mimo że ciemniejsze otoczaki bardzo udatnie imitowały cętki – gruby żwir uniemożliwiał płynne ruchy, bez przerwy nieprzyjemnie chrzęścił.

Zwierzęta wpadły do osady, nie przejmując się obecnością ludzi. Zresztą, zaledwie wieśniacy rozpoznali, z kim mają do czynienia, padli na twarze. Tylko skończony głupiec wtrącałby się w rozrywki bogów.

Gepard konsekwentnie zmniejszał dystans. Set, bo to on wcielił się w oryksa, czuł, jak trafiają go kamyki wylatujące spod łap kota. Przyspieszył odrobinę, skręcił między leżących ludzi i rozbił gliniany dzban. Na ziemię chlusnęła brązowawa ciecz, piaskowa raciczka z impetem wdepnęła w kałużę. Teraz już reguły gry pozwalały Setowi zmienić zarówno postać, jak i substancję ją tworzącą. Bez namysłu sformował ogromnego skarabeusza z rozlanego płynu. Jak się po chwili przekonał – piwa. W tym samym momencie i Horus musiał wybrać inne zwierzę z pokrewnej materii. Zdecydował się na żmiję z wina.

Skarabeusz znalazł jakąś szczelinę między cegłami z suszonego na słońcu mułu, dostał się do chaty, ukrył pod matą uplecioną z trzcin. Zaczynała w nim kiełkować ciekawość, co robi żmija. Odrobinę zaskoczony własną śmiałością wdrapał się po ścianie i wyjrzał przez otwór.

Horus wił się między wciąż leżącymi pokotem wieśniakami, jakby chciał ich nauczyć tańca. Cóż, z tymi świętojebliwymi, opiekuńczymi bogami nigdy nic nie wiadomo.

Korzystając z nieuwagi wroga, skarabeusz żwawo przebierał krótkimi nóżkami. Chciał uciec jak najdalej, ale szybko zauważył, że mimo przebycia sporego dystansu, odległość od tańczącej w miejscu żmii nie zwiększyła się zbytnio. Właściwie, żuczy ślad meandrował i zapętlał się w sposób, jakiego nie powstydziłby się żaden wąż.

W końcu jednak dobrnął do skały. Tak, kamienne zwierzę to coś, na czym Horus mógłby sobie połamać zęby… Czas na kolejną przemianę!

 

Set skoncentrował się, wyobrażając sobie, jak staje się wielbłądem i…

I nic. Nadal był skarabeuszem zbudowanym z piwa. Do tego boska intuicja szeptała nieśmiało, że po tej nieudanej próbie wielbłądy zbliżą się do ludzi – zrozumieją ich, pozwolą się udomowić… Niedobrze! Set miał nadzieję, że przynajmniej przy każdej okazji będą próbowały opluć człowieka.

Co gorsza, sygnał do zamiany dotarł do Horusa i przypomniał mu o przeciwniku. Żmija porzuciła ludzką osadę i zaczęła pełznąć w stronę schronienia skarabeusza. Nie szło jej to sprawnie, ale jednak się przybliżała – mniej więcej co piąty skręt prowadził w dobrym kierunku – i kiedyś musiała dotrzeć na miejsce. Setowi straszliwie chciało się spać, jednak musiał walczyć.

Co może wykorzystać skarabeusz jako broń? Gówno!

Ulepił gigantyczną kulę z odchodów i cisnął w żmiję, kiedy ta zbliżyła się na odległość rzutu. Niestety, czy to Set nie był dobrym skarabeuszem, czy to płynność postaci stanęła na przeszkodzie, ale pocisk rozbryznął się, zanim doleciał do celu. Inna sprawa, że bóg chaosu i tak spudłował haniebnie…

Egipt zadrżał w posadach i rozpadł się na dzielnice. Kropelki łajna zamieniły się w Hyksosów, którzy natychmiast podbili kraj faraonów. Natychmiast jak natychmiast… Nie sposób mierzyć boskiego czasu ludzką miarą.

W państwie zatriumfował chaos. Przynajmniej taki zysk… A i Hyksosi darzyli Seta dziwną estymą.

 

Horus, delikatnie mówiąc, nie ucieszył się z rozwoju sytuacji. Nie wściekł się aż tak bardzo, jak Set mógłby oczekiwać, ale wystarczająco, by złamać zasady gry i spróbować przemienić się, zanim zrobi to skazany na bycie ściganą zwierzyną rywal.

Pomny jego wcześniejszego niepowodzenia z wielbłądem, Horus wybrał jedno ze swoich ulubionych zwierząt – sokoła ze złota.

Rezultat sprawił, że Set wybuchnął śmiechem. Widział kto kiedy żmiję z pazurami i ptasim łbem z blond kłaków? Skarabeusz aż dostał czkawki. Boska czkawka doprowadziła z kolei do upadku ostatniego Ramesydy, zagarnięcia władzy przez Herihora i rozpadu Egiptu na dwie części. Horus szalał, drąc pustynię miękkimi pazurami, aż kurz leciał, a Set chichotał i czkał jeszcze donośniej.

 

Mniej więcej na tym etapie zabawą zainteresowali się pozostali bogowie. Zlecieli się wszyscy, nie tylko egipscy, ale także szacowni babilońscy starcy i nuworysze z Hellady.

Cholerni hazardziści, zaraz zaczęli się zakładać. Mammon robił bukmacherkę. Najpierw delikatnie – nieśmiertelni stawiali po hekatombie na skarabeusza lub żmiję. Ale Mammon błyskawicznie rozkręcił biznes. Że Egipt dotknie kolejna plaga, że Osorkon któryś tam nie dożyje czterdziestki, czyj grób zostanie splądrowany jako ostatni, ilu ludzi zeżre święty krokodyl…

Kiedy w puli znajdowały się już całkiem poważne artefakty i umiejętności, nieśmiertelni wzięli się za nieuczciwy doping. Pomagali jednemu graczowi, drugiemu podstawiali boskie stopy, poganiali opieszałego zawodnika kamieniami, piorunami, dźgnięciami trójzębów i dzid… Kaduceusz i laska Eskulapa pierwotnie wyglądały całkiem inaczej.

Pewnie słyszeliście, w jaki sposób Bachus przyszedł na świat? O śmiertelnej kochance Zeusa, która zmarła, będąc w ciąży, ale ojciec uratował niedonoszony płód i zaszył sobie w udzie? To niezupełnie tak wyglądało.

Otóż, Zeus obstawił, że gdy Horus nasika do Nilu, poziom wód podniesie się wyżej niż kiedykolwiek. Biedna żmija robiła, co mogła (a muł pozostały po powodzi był wyjątkowo żyzny tego roku), ale wiele brakło do rekordu, więc Gromowładny złapał gada i zaczął wykręcać. Kiedy i to nie pomogło, trzepnął kilka razy wężem o nogę. No to go Horus dziabnął. Po wcześniejszych eksperymentach po kłach spłynęło więcej spermy niż jadu. Zresztą, nie był to pierwszy raz, kiedy Horus przemycił swoje nasienie do organizmu innego męskiego boga. Reszta to wymysły zazdrosnej Hery.

 

Impreza zaczęła przygasać, kiedy skarabeusz zakradł się na okręt Cezara i wraz z nim popłynął do Rzymu, aby tam zniszczyć republikę. A gdy żmija ukąsiła Kleopatrę, zrobiło się tak nudno, że bogowie wrócili do swoich zwyczajnych zajęć – podrywania śmiertelniczek, kłótni, drobnych kradzieży i walk o władzę.

I tylko Jahwe, mrużąc oczy, śledził, co się dzieje u Seta i Horusa. Doskonale pamiętał, że po wcieleniu się w zwierzę z wina, potrzebował deszczu z siarki i ognia, by odparować alkohol i móc wrócić do którejś z innych postaci – siwobrodego starca, gołębicy, baranka czy złotego cielca.

Ani myślał podsuwać egipskich bogom pomysłu z ognistą burzą. Za to musiał coś zrobić, żeby podnieść status trunków. Dziel i rządź! Osłab przeciwników, a dopiero potem zaatakuj. Tak, wysłanie jakiegoś krewniaka do… powiedzmy, Kany Galilejskiej powinno zadziałać doskonale.

Koniec

Komentarze

Ooo, Finklowe bizarro. Wrócę niebawem :)

Czekam. :-)

Babska logika rządzi!

Początek bardzo mi się podobał. Poza wykorzystaniem myślników w taki sposób, którego nie lubię (mam wrażenie, że wprowadza to trochę chaosu do zdań, w tym negatywnym sensie) czytało mi się bardzo przyjemnie. Nieco gorzej w drugiej części, w której pojawili się inni bogowie. Ale sam pomysł wydaje mi się być trafiony, szczególnie w połączeniu z hasłem :)

Trochę brakowało mi absurdu. Jestem też ciekawy, skąd ograniczenie bogów do Egiptu, Babilonu i Grecji? To nie jest zarzut, tylko zwykłe pytanie – mam wrażenie, że dodatek czegoś bardziej orientalnego mógłby dodać miłego posmaku :)

Dziękuję, Morteciusie. :-) Tak się Twój nick odmienia?

Hmmm. Lubię myślniki, żałuję, że w dialogach trzeba z nimi uważać. Tam dopiero może się zrobić chaos.

No, też nie jestem pewna, czy wystarczy tego absurdu. Jakoś trudno mi pisać tak całkiem bez sensu.

Na bogów egipskich padło, bo w haśle był skarabeusz. Babilon i Grecja były w pobliżu (w czasie i przestrzeni). Poza tym, inne mitologie znam o wiele, wiele słabiej. Właściwie to już z babilońską mam problem i tylko co nieco kojarzę po łebkach.

Babska logika rządzi!

No, ja niestety nie bawiłem się najlepiej podczas czytania. Motyw z walką dwóch bogów niechcący (albo chcący?) zmieniających oblicze świata jest w porządku, w końcu ścieranie się religii to jeden z czynników wpływających na tworzącą się historię. Jednak nie przekonał mnie sposób prowadzenia narracji, początkowo normalnie, bez ekscesów, a za chwilę pojawiły się wybijające mnie z rytmu “cholerni hazardziści” albo spływająca sperma. To jest tutaj IMHO zupełnie zbędne, jakby wrzucone na siłę, żeby trochę gówna i innych substancji organicznych się znalazło, czyniąc zadość konwencji bizarro, a raczej tego elementu z którym jest kojarzona. Nie sklejały mi się te motywy ze sobą.

O ile więc lubię historie wykorzystujące mitologie, o tyle tutaj nie podobało mi się, z powodu wtłoczenia w tekst bizarro.

Jest też miejsce, które mnie zatrzymało:

 

Horus, delikatnie mówiąc, nie ucieszył się z rozwoju sytuacji. Nie wściekł się aż tak bardzo, jak Set mógłby oczekiwać, ale wystarczająco, by złamać zasady gry i spróbować przemienić się, zanim zrobi to skazany na bycie ściganą zwierzyną rywal.

Pomny niepowodzenia z wielbłądem, Horus wybrał jedno ze swoich ulubionych zwierząt – sokoła ze złota.

Tutaj się trochę zgubiłem i musiałem cofnąć, myśląc, że coś źle przeczytałem. Przecież w wielbłąda nie udało się zmienić Setowi, dlaczego więc tutaj Horus jest pomny niepowodzenia? Czyżby wiedział, w co chciał się zmienić Set, ale nie podołał?

 

Pozdrawiam serdecznie :)

Q

Known some call is air am

Dzięki, 404. :-)

Szkoda, że nie podeszło.

Sperma. Hmmm. Nie wydaje mi się, że wrzucałam ją na siłę – pasował mi do tej historii Bachus urodzony przez Zeusa, tylko trzeba było jeszcze wyjaśnić, jak doszło do zapłodnienia. Ugryzienie przez żmiję ładnie tłumaczy, dlaczego Zeus miał ciążę na udzie. A Horusowi naprawdę (w sensie: w mitach przed moimi przeróbkami) zdarzyło się podsunąć Setowi swoje nasienie na sałacie. Jak to nawet bogowie powinni myć warzywa przed jedzeniem…

Niepowodzenie z wielbłądem – tak, Horus wiedział, że Set próbował się zmienić. Reguły tej gry są takie, że jeśli ścigany bóg się w coś przekształca, to i ścigający musi zmienić formę.

Babska logika rządzi!

Wiesz, każdemu nie dogodzisz, a tym razem padło na mnie, jako tego nie do końca usatysfakcjonowanego. Ciąg przyczynowo skutkowy jasne, zachowałaś i jedno rzeczywiście tłumaczy drugie i tego się nie mogę przyczepić. Po prostu, tym razem ciężko mi się Twój tekst czytało.

Pozdrawiam :)

Q

Known some call is air am

Wiem, że każdemu dogodzić się nie da, więc jeszcze nie rozpaczam. Zbytnio.

Szkoda, że czytało się źle.

Też pozdrawiam. :-)

Babska logika rządzi!

Jest i dziwnie, i zabawnie, a więc to chyba bizzaro, choć ja się specjalnie nie znam. Podobały mi się igrzyska, a przede wszystkim część hazardowa. Fajnie się bawisz mitologią. Końcowy twist niezły :) Coś chyba ten krewniak mocniej zaszalał, niż to Jahwe przewidywał. I igrzyska diabli wzięli. Teraz to już tylko nawalanka między dwoma jedynymi ;)

Chciałabym w końcu przeczytać coś optymistycznego!

Dzięki, Irko. :-)

Dobrze, że chociaż dziwnie. Zdradzę Ci w tajemnicy, że ja też się nie znam na bizarro, a absurd traktuję bardzo nieufnie.

Dwóch bogów nie napsoci tyle, co cała rozemocjonowana banda, trzeba było dodać hazardzistów.

Taaak, czasem trochę żal boskiej różnorodności. Ale komunia z wina została…

Babska logika rządzi!

Taaak, czasem trochę żal boskiej różnorodności.

Nooo, i oni nie byli tacy strasznie… zasadniczy ;)

Chciałabym w końcu przeczytać coś optymistycznego!

Nie bali się przyznać do swoich wad, to i dla innych byli wyrozumiali. Acz też nie zawsze.

Babska logika rządzi!

Dziękuję, Morteciusie. :-) Tak się Twój nick odmienia?

Jest okej, odmienia się w każdy sposób, jest mi to obojętne :)

Hmmm. Lubię myślniki, żałuję, że w dialogach trzeba z nimi uważać. Tam dopiero może się zrobić chaos.

Ja w ogóle w dialogach rezygnuję z myślników.

No, też nie jestem pewna, czy wystarczy tego absurdu. Jakoś trudno mi pisać tak całkiem bez sensu.

Absurd i pisanie bez sensu to nie całkiem to samo :)

Na bogów egipskich padło, bo w haśle był skarabeusz. Babilon i Grecja były w pobliżu (w czasie i przestrzeni). Poza tym, inne mitologie znam o wiele, wiele słabiej. Właściwie to już z babilońską mam problem i tylko co nieco kojarzę po łebkach.

Jasne, rozumiem. I tak jest całkiem przyjemnie :)

 

Outta Sewer

 za chwilę pojawiły się wybijające mnie z rytmu “cholerni hazardziści” albo spływająca sperma. To jest tutaj IMHO zupełnie zbędne, jakby wrzucone na siłę, żeby trochę gówna i innych substancji organicznych się znalazło, czyniąc zadość konwencji bizarro, a raczej tego elementu z którym jest kojarzona. Nie sklejały mi się te motywy ze sobą.

Nie odbierz tego jako czepiania się (albo, co gorsza, krytykowania Twojego zdania) ale mitologie są wręcz najeżone spermą, gównem, moczem i innymi przyjemnymi płynami ustrojowymi. W tym kontekście można to w ogóle odbierać jako nawiązanie/wejście w klimat :)

Czyli swoje stanowisko wyjaśniłam.

No, w dialogach też rezygnuję, ale z bólem serca. Co zrobić, jeśli ktoś mówi z pauzami wypisz wymaluj na myślnik?

O, widzę tu zaczyn niezłej dyskusji. Wykorzystanie płynów ustrojowych w mitach.

Babska logika rządzi!

Cześć, Finklo! 

Mitologie nie są moją mocną stroną. W liceum bardziej się interesowałam, później poszłam w innym kierunku i sporo wyleciało z głowy.

Twój tekst, niestety, nie jest dla mnie. :( Ciężko mi się brnęło przez tę narrację. 

Żeby nie było tak przykro, to znajdzie się kilka rzeczy, które mi się podobały: skarabeusz z piwa, żmija z wina, a nawet to latające gówno całkiem spoko. xD I bogowie hazardziści. 

Jednak kilka pomysłów nie wystarczyło, żeby mnie kupić. Możliwe, że to moja wina, możliwe, że wrzuciłaś za dużo do kotła i zrobił się z tego ciężkostrawny bigos.

Myślę jednak, że tekst nie jest zły i na pewno znajdą się czytelnicy, którym przypadnie on do gustu. :)

 

Pozdrawiam. :)

Dzięki, Saro. :-)

OK, rozumiem, że o ile płyny były całkiem w porządku, to reszta bajki już do Ciebie nie trafia. Nie da się ukryć, że mitologii tu nawciskałam sporo.

Nie nazwałabym tego bigosem, prędzej drinkiem. ;-)

Babska logika rządzi!

Niech zatem będzie drink. :)

No i na zdrowie! ;-)

Babska logika rządzi!

Finkla

No, w dialogach też rezygnuję, ale z bólem serca. Co zrobić, jeśli ktoś mówi z pauzami wypisz wymaluj na myślnik?

Jak ostatnio Naz robiła redakcję jednego z moich opowiadań, to pozmieniała mi myślniki na trzykropki. Dobrze siadło.

O, widzę tu zaczyn niezłej dyskusji. Wykorzystanie płynów ustrojowych w mitach.

Ja bardzo chętnie!

No, nie wiem. Wielokropek ma całkiem inny wydźwięk – raczej urywa wypowiedź, niż efektownie zawiesza głos.

Wytężam pamięć i największe stężenie kału w mitach odnajduję w stajni Augiasza.

Są jeszcze bardziej egzotyczne – jak to bogowie naród wybrany stworzyli z jakiejś szlachetnej materii, a (wyspę) wrogów – z odpadów organicznych. Ale szczegółów nie pamiętam.

Babska logika rządzi!

Szkoda, że czytało się źle.

Nie źle, tylko ciężko ;)

 

@Mortecius

 

Nie odbierz tego jako czepiania się (albo, co gorsza, krytykowania Twojego zdania) ale mitologie są wręcz najeżone spermą, gównem, moczem i innymi przyjemnymi płynami ustrojowymi. W tym kontekście można to w ogóle odbierać jako nawiązanie/wejście w klimat :)

Jasne, wiem, że mitologie pełne są perwersji, kazirodztwa i innego szajsu. Mnie tutaj chodzi raczej o wizję, jaką Finkla daje nam na początku – piękny piaskowy oryks uciekający przez żwirowym kotem, pędzące przez pustynię. To jest bardzo ładna wizja, dostojna, oniryczna, działająca na wyobraźnię estetyką. Potem winny wąż, piwny skarabeusz – nadal ładnie. Aż tu nagle gówno i sperma, które burzą mi te piękne wizualizacje. Two girls one cup, no kurde, zepsuło mi to odbiór.

Known some call is air am

Rozumiem – kontrast między obrazkami Ci przeszkodził. OK, mogło tak być.

Ciekawe, czy da się spermę opisać w poetycki sposób. Pewnie tak…

Babska logika rządzi!

Rób konkursa na poetycki opis sceny miłosnej w wydaniu hardkor porn ;)

Known some call is air am

Daj spokój, nie dałabym rady przeczytać nawet dziesięciu takich opisów. ;-)

Babska logika rządzi!

Ja lubię takie kontrasty, ale zdaję sobie sprawę, że przez to należę do mniejszości :)

Nie wiem, czy w mniejszości. Pewnie jeszcze są różnice między kontrastami…

Babska logika rządzi!

Cześć Finkla, 

Wulgaryzmy i fekalia występują, ale w niewielkim stężeniu.

to prawda, wyszło Ci nawet, powiedziałabym delikatnie:-)

Pomysł bardzo fajny, choć za mitologią nie przepadam, ale czytało się płynnie i zaciekawieniem. Podoba mi się piwny skarabeusz, nie spodziewałam się takiej realizacji hasła konkursowego. 

Czy to bizarro, to już sprawa dla jurorów.

Humor mi się podobał, ale mogło być bardziej absurdalnie jak na mój gust. Niemniej jestem zadowolona z lektury, więc polecam do biblioteki:-)

powodzenia w konkursie i pozdrawiam

Dziękuję, Olciatko. :-)

Z fekaliami i innymi wydzielinami wyszło delikatnie, bo nie wpychałam ich na siłę. Co wynikało z fabuły i świata, to weszło. Skarabeusze naprawdę lubią utoczyć sobie kulkę z odchodów, to i Set tak zrobił.

Fajnie, że zaciekawiło i było płynnie. W sumie – z piwem na wejściu nie powinno być inaczej. ;-)

Co do realizacji hasła – ja nie miałam pomysłu na inną. Aż się trochę boję, że to linia najmniejszego oporu.

Tak, absurdu mnie też brakuje. Ale nie potrafiłam rozstać się z logiką.

Babska logika rządzi!

Uh, ależ dałaś panoramę czasu, szybki lot rakietą przez wieki i mamy pierwsze zdjęcie 360 stopni podobne temu złożonemu z klatek przesłanych przez Perseverance. 

Wielce zabawna i ciekawa synteza wieków! :-) 

Żałuję, że tak mało znam mitologię, by silniej cieszyć się Twoim opowiadaniem i grą w historię bogów, bo z pewnością wiele nawiązań mi uciekło. Jednak jest lepiej, niż było na samym początku, gdyż nie musiałam podstawowych imion googlować jak przy pamiętnych dla mnie tajemniczych asfodelowych łąkach i wszystko z grubsza rozumiałam. Szczęśliwie, gdyż inaczej szort pozostałby dla mnie zbyt hermetyczny, bo biegniesz szybko i odwołujesz się do skojarzeń związanych z konkretnymi bogami, chyba nie powszechnie znanych, więc wyszukiwanie przerosłoby mnie. Przykładem może być sytuacja z jadem, spermą i sałatą, którą wspominasz w komentarzu. Podejrzewam, że zaszyłaś w tym szorcie zaszyłaś sporo podobnych smaczków. :XD 

Dla mnie zajmujące, więc skarżę prędziutko. :-)

 

I na koniec dwie kwestie, czy to bizzaro? Nie potrafię rozstrzygnąć, jednak coś bizzarowego w sobie ma.

Może i jest coś na rzeczy w uwadze Outta, tj. dla mnie początek również miał w sobie rozsnuwające się na pustyni zwiewne miraże i poczułam leciutki żal, gdy akcja nagle przyspieszyła. Chcę jednak zaznaczyć, że trochę tego klimatu pozostało do końca. W ogóle bardzo jestem ciekawa tekstu, który byłby dłuższy i miał w sobie więcej tego czegoś. 

Tak, znowu napisałam, psia kostka, o tej długości, lecz może chodzić o coś zupełnie innego. Po prostu, dla mnie, szalenie zajmująco opowiadasz, przedstawiasz, wplatasz do swoich opowiadań mitologię. Lubię je czytać i najchętniej wydzielałabym sobie w kropelkach po jednej na wieczór, aby na dłużej starczyło. Historie zapadają w pamięć! :-)

Logika zaprowadzi cię z punktu A do punktu B. Wyobraźnia zaprowadzi cię wszędzie. A.E.

Dziękuję, Asylum. :-)

Synteza wieków – to wynika z boskiej perspektywy. Set z Horusem się wygłupiają po pijaku, a tu starożytny Egipt odszedł w nicość i tylko piramidy zostały… Ludzie cierpią, kiedy bogowie się bawią.

Tu już nie ma aż tylu smaczków i odwołań, co w tekście o podróży batyskafem. Ot, co mi pasowało do gry w przybieranie form, co wpadło przypadkiem w oko, to wrzuciłam.

Sałata. Czytałam o tym strasznie dawno, chyba w dzieciństwie. Mam wrażenie, że zapamiętałam dlatego, że wtedy jeszcze nie znałam tego znaczenia słowa “nasienie” i długo musiałam kminić, o co chodzi.

No, popatrz, jak to dzban z piwem zmienia perspektywę… ;-)

Trochę tu na forum jest moich mitologicznych tekstów… Wdzięczny temat do pisania fantastyki.

Babska logika rządzi!

Ale Ci ładnie wyszedł ten pierwszy akapit. Bardzo plastyczny.

Wybór hasła w gruncie rzeczy wymuszał egipski klimat i tu wielkiego zaskoczenia nie ma. Ale Ciekawy miałaś pomysł z międzymitologiczną bukmacherką i zaprezentowałaś niestandardowe – jak na warunki tego konkursu – podejście do bizarro (moim zdaniem opowiadanie spokojnie można podciągnąć pod ten gatunek).

Polecam do biblioteki, pozdrawiam!

Dzięki, Adamie. :-)

Zaczynam podejrzewać, że przesadziłam z “ładnością” opisów na początku. Nawet zastanawiałam się, gdzie by tu można podkręcić przyrodę później, ale nie widzę dobrego miejsca.

No, sama rozgrywka między Setem i Horusem raczej nie spełniłaby warunków bizarro. Teraz przynajmniej są wątpliwości. ;-)

Babska logika rządzi!

Czytało się lekko i całkiem przyjemnie, przebrnąłem przez tekst bez bólu. Bardzo podoba mi się pomysł zabaw bogów, które rzutują na świat śmiertelnych. Fajne odniesienia do historii i nieprzypadkowo wybrane zwierzęta, w które przekształcają się bogowie ;) Popieram zdanie niektórych spośród przedpiśców, którym spodobała się pierwsza scena – bardzo plastyczna, oddziaływująca na wyobraźnię. 

Mam jedynie problem z tym, czy opowiadanie faktycznie można zaliczyć do gatunku bizarro. Jurorzy na pewno będą mogli ocenić to z całym przekonaniem, ale w mojej skromnej opinii tekst jest niedostatecznie absurdalny, a sam fakt wystąpienia w nim fekaliów, spermy i innych płynów ustrojowych to ciut za mało. Mówiąc przewrotnie, u Ciebie wszystko “trzymało się kupy”, a chciałbym poczuć się skonfundowany i zbity z tropu przedstawioną treścią, tak jak w przypadku kilku innych konkursowych prac. 

Nie zmienia to oczywiście faktu, że tekst, bizarro czy nie, należy zaliczyć do lektur zadowalających :)

Pozdrawiam, miłego dzionka!

 

PS. Zakończenie dotkliwe, śmiertelna. Rozdrapałaś stare rany…

Dziękuję, AmonieRa. :-)

Powitać egipskich bogów pod tekstem o kumplach. Miałam nadzieję, że zajrzysz, bo byłam ciekawa Twojej opinii.

Cieszę się, że obyło się bez bólu, a nawet pomysł się spodobał.

Co do bizarrności sama nie jestem pewna. Niech się Jurki martwią. Mam problem z tworzeniem absurdalnych połączeń. W moich tekstach na ogół wszystko “trzyma się kupy”. Starałam się zwariować tekst, ale możliwości pod tym względem mam skromne. Taka konstrukcja mózgu, nie przeskoczę.

Zakończenie. Co zrobić? Tak było i już. ;-)

Niechaj Twoje krowy i owce będą płodne, a stada liczne niby ziarnka piasku na pustyni.

Babska logika rządzi!

Za te życzenia, śmiertelna, niech wszyscy Twoi przodkowie unikną głodu Ammata, niech cały Twój dumny ród zawsze żyje w zgodzie z maat i niechaj każda Twoja partia w senet okaże się pomyślną ;)

A na Jahwe – tym cwaniaczku – jeszcze weźmiemy z ziomkami odwet. Na razie niech myśli, że jest taki sprytny ;)

Dziękuję, o boski, w imieniu własnym, przodków i całego rodu.

Powodzenia w starciu z cwaniaczkiem.

Teraz wypadałoby się nauczyć grać w senet, ale skąd tu wziąć zasady… ;-)

Babska logika rządzi!

No i jestem (sorki za ciąg, weekend poza domem i nie mam lapka). Fajne opko. Obrazowo napisane, dużo się dzieje, podobał mi się motyw zabaw bogów, które w tak drastyczny sposób wpływają na świat i ludzi. I nawet narracja mi nie przeszkadzała, choć osobiście nie lubię takiego stylu narracji. Być może też dlatego, że tekst jest krótki, więc nie zdążyła mnie zmęczyć. Jedynie również mam wątpliwości co do tego, czy tekst zalicza się do bizarro. To znaczy, pewnie w jakimś stopniu się zalicza, ale jakby był opublikowany bez tagu, to raczej nikt by go nie zakwalifikował do tego gatunku. No bo jakby nie było, to raczej opowiastka, mit, z lekką dozą humoru. A tam gdzie są bogowie, tam gdzie jest mitologia, zawsze dzieją się jakieś dziwności i absurdy (z punktu widzenia śmiertelnika) więc nie przekroczyłeś jak dla mnie żadnych granic normalnego tekstu osadzonego w takich realiach. To jednak nie zmienia faktu, że mi się podobało :) Jak trzeba jeszcze będzie to zgłoszę jutro jak wrócę do sprzętu. Pozdrówka!

Dzięki, Realucu. :-)

Miło, że wróciłeś mimo przeszkód, a opko się spodobało.

To znaczy, jakiego stylu narracji nie lubisz?

Nie Ty jeden masz wątpliwości co do stężenia bizarro w szorcie. Poczekam na werdykt jury.

Takoż pozdrawiam.

Babska logika rządzi!

Takiego, w którym narrator zwraca się bezpośrednio do czytelnika, czyli coś w stylu: A teraz wam opowiem o…/ pewnie znacie to wydarzenie itp. Nie wiem, jakoś mnie drażni jak narrator do mnie gada, tak mam i już. Może to jakaś fobia? :o

Aaa, tego! Sama za tym zagraniem nie przepadam, ale wydawało się na tyle nieszablonowe, żeby dorzucić do tej mojej imitacji bizarro. No i jakoś trzeba było przypomnieć czytelnikom podstawową wersję mitu o narodzinach Bachusa. Obstawiłam, że nie każdy o tym pamięta.

Babska logika rządzi!

Przyjemnie się czytało :)

Przynoszę radość :)

Dzięki, Anet. :-)

Cała przyjemność po mojej stronie. :-)

Babska logika rządzi!

Mam podobnie jak niektórzy przedpiścy. Póki trwała gonitwa, czytało się nieźle, choć absurdu było jeszcze mało i czekałam, kiedy się zacznie “na poważnie”. Ale kiedy się zaczęło, odniosłam wrażenie, że taki trochę ten absurd dla zasady, a stereotypowo bizzarowe sperma i fekalia wrzucone jakby trochę z obowiązku. Ogólnie pomysł ciekawy, podobało mi się też osadzenie akcji w starożytnym Egipcie i zakorzenienie w egipskiej (i nie tylko) mitologii. Choć jako całość troszkę mi nie siadło, to napisane jest solidnie.

Cześć Finkla!

Przyjemnie się czytało, pożądnie to to napisane, ciekawy pomysł z tymi zwierzętami, zmianą stanu, boskimi zmaganiami i wpływem na historię. Z początku tworzy to wręcz baśniową atmosferę. A później zaczyna się biznes, i sępy się zlatują ;-)

W całości zabrakło mi jednak czegoś niesmacznego, albo dziwnego, bo nie licząc końcówki to nie widzę tu zbyt wielu osobliwości, które kwalifikowałyby to jako bizarro, nie licząc żuka kałomiota i rodowodu Bachusa.

Niezła baśń łącząca ze sobą różne domniemane stwory nadprzyrodzone.

Pozdrawiam i powodzenia w konkursie!

"Nie, żebym nie chciał! Wręcz zazdroszczę Tym, co potrafią ujść zatraty I łączą swe talenty owcze W stada wzajemnej aprobaty." J.Kaczmarski

Dziękuję nowym Czytelnikom. :-)

 

Silvo,

czyli kolejny głos za niedostatkiem absurdu? Nie dziwię się.

Szkoda, że ogólnie nie siadło, dobrze, że chociaż czytało się nie najgorzej.

 

Krarze,

miło, że pomysł uznałeś za ciekawy. Sępy, byki, delfiny i mnóstwo innych stworów. Taka była impreza!

Kałomiotanie jest jeszcze mniej bizarrowe, niż się może wydawać, bo skarabeusze lubią sobie utoczyć kulkę z gnoju…

Babska logika rządzi!

Bardzo pomysłowe, pięknie napisane opowiadanie z niebanalną fabułą. Czytało się świetnie, szkoda tylko, że tak krótko. Jestem pod wrażeniem jak ładnie połączyłaś ze sobą te wszystkie mitologie. 

Jedyne, co mi się nie podobało, to elementy bizarropodobne – czyli pkrzyk "gówno!" i sperma w kłach jadowych. Nie pasują do stylu całości tekstu, który jest świetnym fantasy. Wiem, wymogi konkursu takie a nie inne, ale musiałem na to pomarudzić, bo pomysł mnie tak zachwycił, że cios w tych dwóch momentach był tym mocniejszy. 

 

Dzięki, Gekikaro. :-)

Miło mi, że aż tyle zalet znalazłeś.

Czyżbyś sugerował, że tekst jest za bardzo bizarro? ;-) Byłby to głos strasznie odosobniony.

Trudno, gówno i sperma zostają. Wicie, rozumicie, współkonkursowiczu – to moje główne karty ze znaczkiem bizarro.

Babska logika rządzi!

Czyżbyś sugerował, że tekst jest za bardzo bizarro? ;-) Byłby to głos strasznie odosobniony.

Nie, sugerowałem, że szkoda tego tekstu na bizarro, ale tu wychodzą ze mnie gatunkowe uprzedzenia. :P

Ale serio, gdyby nie te dwa nieszczęsne elementy, albo nawet gdyby zrezygnować z tak dosadnego gówna a spermy w ogóle nie tłumaczyć (ot, ugryzł go i się tam Bachus pojawił, mało takich cudów w mitologiach), może dopisać jeszcze kilka znaków o tym, co tu najlepsze, czyli o bogach, to by był murowany kandydat na nominację w tym miesiącu, bo tekst (moim zdaniem) nie odbiega jakością od na przyklad "na szczycie zasniesz" mistrza oriona z tamtego roku.

Faktycznie, wygląda na tekstowy rasizm. ;-)

Sperma i cuda w mitach. Różnie z tym bywa. Po lekturze ocenzurowanych wersji Parandowskiego i podobnych żyłam w przekonaniu, że Afrodyta wynurzyła się z morskiej piany, czysta i nieskalana. Dopiero wiele lat później poznałam wersję, w której Kronos w ramach odbierania władzy Uranosowi odcina mu genitalia i wrzuca do morza, a potem zjawia się bogini miłości.

Podziwiam greckich filozofów, to nie byli głupi ludzie. Nawet w mitach wszystko sobie poukładali. Takie egipskie już są bardziej porąbane.

Daj spokój z nominacją, nijak się ten tekst na pióro nie łapie. To nie tyle nie ta półka, co nie ta księgarnia. Fraszka, igraszka. Dostałby same nie w głosowaniu.

Babska logika rządzi!

Finklo, no ja nie twierdzę, że motywy spermiczne (jak to brzmi) są obce mitologii greckiej, a tym bardziej mitologii egipskiej wraz z jej całą magią seksualna, twierdzę, że moje poczucie dobrego smaku nie trawi tego w towarzystwie tak zacnego fantasy. 

Piórko, nie piórko, uważam, że gorsze teksty je dostawały – oczywiście kieruje się tu tylko moim wewnętrznym kompasem, który zawsze przyciągany jest najsilniej przez pomysł na tekst. Tu ten pomysł jest. 

A ja twierdzę, że greccy bogowie nie biorą się z powietrza. ;-)

Twoją estetykę chcę w miarę możliwości szanować, ale konkurs ma swoje prawa…

Czuję się dowartościowana, że doceniasz pomysł, bo i ja lubię niebanalne akcenty w fantastyce.

Może i gorsze teksty dostawały pierze, ale również lepsze odchodziły z kwitkiem. Zaryzykowałabym twierdzenie, że częściej.

Babska logika rządzi!

Też o tym myślałam, Finklo. Mnie, oprócz tego, o czym napisał Geki, fascynuje zgrabność ujęcia, synteza, kompaktowość oraz „czystość” tekstu. „Czystość” trudno będzie wyjaśnić przy pomocy kilku słów, więc pójdę na skróty. Czytam właśnie „Zdarzenia. Naśladowca głosów” Bernharda i takiego się go nie spodziewałam: krótkie miniatury poetyckie zaprawione jego poczuciem humoru, No dobrze, czasem zjadliwym. :-)

Logika zaprowadzi cię z punktu A do punktu B. Wyobraźnia zaprowadzi cię wszędzie. A.E.

Wydaje mi się, że gdybym dodała więcej zdarzeń z historii Egiptu (zwłaszcza mało znanych) albo bardziej szczegółowo rozpisała się o tych już wymienianych, to tekst zrobiłby się nudny.

A Bernharda nie znam.

Babska logika rządzi!

Mnie, oprócz tego, o czym napisał Geki, fascynuje zgrabność ujęcia, synteza, kompaktowość oraz „czystość” tekstu

Podpisuję się pod tym. :) 

Może by tak na konkurs Wilka napisać szorciaka złożonego z jednego znaku? Weźmy jakiś symbol alchemiczny, żeby było na temat. Dopiero wyjdzie zwięźle i syntetycznie! ;-)

Babska logika rządzi!

Hi, hi, i tyle w temacie. :DDD

gdybym dodała więcej zdarzeń z historii Egiptu (zwłaszcza mało znanych) albo bardziej szczegółowo rozpisała się o tych już wymienianych, to tekst zrobiłby się nudny

O tym myślałam, pisząc komentarz i wykasowałam te ochotę, kwalifikując ją do osobistych, więc w sumie doszłam do podobnego wniosku co Ty.

A już z grubej beczki (nie beki) jestem coraz bardziej za literackością w fantastyce.

Też przyszedł mi do głowy – w zasadzie natychmiast – taki psikus z omega, lecz sklasyfikowałam go na razie jako nieprzydatny.

Dopiero wyjdzie zwięźle i syntetycznie! ;-)

Akuratka, dyplomatka. :-) Ależ to słowo jest wieloznaczne. 

 

Logika zaprowadzi cię z punktu A do punktu B. Wyobraźnia zaprowadzi cię wszędzie. A.E.

O, literackość to dopiero słabo zdefiniowane pojęcie!

Ale prawdopodobnie nie jest zła. ;-)

Babska logika rządzi!

Cholernie słabo zdefiniowane  i co więcej byłabym przeciwna wpasowywaniu  go w ramki. ;-)

Dzisiaj zrobił mi dzień tekst Wajraka o opuncjach, królikach i czerwcach. Mam, nie wiem, czemu predylekcję do „hispano”. Na szybko pewnie bym „odpaliła”, że społecznościowi  wrażliwcy, ale  byłoby po łebkach. 

Logika zaprowadzi cię z punktu A do punktu B. Wyobraźnia zaprowadzi cię wszędzie. A.E.

Czyli sama nie wiesz, czego chcesz? Oprócz hiszpańskości… ;-)

Babska logika rządzi!

Dodajmy jeszcze „francuzikowatość”  i będzie w punkt. :-)

Logika zaprowadzi cię z punktu A do punktu B. Wyobraźnia zaprowadzi cię wszędzie. A.E.

Po francuzikowatość to do Drakainy… ;-)

Babska logika rządzi!

O, chciałabyś! U mnie niestety zawsze mix. Z  frankofoni czerpię, bo oni naprawdę są płodni ideowo, czasami wyprzedzając swój czas,  a  „hispano” polubiłam, choć tylko z tłumaczeń.

Fascynują mnie opowieści Drak, zaś u Ciebie synteza i humor połączony z dystansem.

W każdym razie się nie odczepię, bo dzięki Tobie i Ninedin odkryłam mitologię. :-)

 

Edytka: Że może mieć znaczenie. Pierwszy obuch przyszedł od opka DD. 

Logika zaprowadzi cię z punktu A do punktu B. Wyobraźnia zaprowadzi cię wszędzie. A.E.

No dobrze – dystans, ile tylko masz ochotę, humor prawie zawsze. ;-)

Babska logika rządzi!

Zgodzę się że faktycznie bizarro tu raczej nie czuć. Szybka narracja, mam wrażenie że za dużo się dzieje, a u mnie z mitologią egipską krucho. Pogubiłem się. Idę się doszkolić z mitologii

Dziękuję, Jurorze Fanthomasie. :-)

Ale chociaż rzeknij, czy kwalifikuje się do konkursu, czy mam usunąć tag.

 

Babska logika rządzi!

Eee tam, od razu usuwać :) W pewnym stopniu ten tekst jest dziwny. Już same piwne skarabeusze i winne żmije się kwalifikują

Ufff! :-)

Babska logika rządzi!

Mam podobne odczucia jak Outta Sewer  i fanthomas – po pierwsze primo nie czuję tu za bardzo bizarro (w moim pojmowaniu tego terminu) – bogowie mogą po prostu z definicji robić najdziwaczniejsze rzeczy smiley; po drugie secundo – pierwsze zdania mnie zaciekawiły, piękne zawiązanie akcji, ale potem wszystko pędzi na łeb na szyję, wszyscy bogowie w jednym tyglu; po trzecie tertio – jakoś tak początek nie do końca wiąże się dla mnie z końcem, jakby sklejono dwa opowiadania. Ale napisane – oczywiście – sprawnie i czyta się dobrze. 

ps. Jako żem niefachowiec w bizarro – gdzież jest ta definicja, mówiąca o obowiązkowych fekaliach tudzież innych płynach/wydzielinach ustrojowych, która to “obowiązkowość” przewija się przez komentarze do różnych opowiadań…?

ps2. Zazgrzytało mi w sumie też to: Horus “pomny niepowodzenia z wielbłądem”… Ale to Set nieudanie próbował tej zamiany w wielbłąda ? Fakt, że Horus odebrał sygnał o przemianie, więc może i wiedział, o jakie zwierzę chodziło przeciwnikowi.

 

Dziękuję, Rprz. :-)

Z wybrakowanymi odczuciami co do bizarro nie zamierzam dyskutować. Pisałam jak najdziwniej, wyszło jak wyszło.

No, zlecieli się bogowie na imprezkę, to i trafili do jednego tygla. ;-)

Podawać definicję bizarro bym się bała. Zdecydowanie nie jestem ekspertem. Co widać na załączonym tekście. No dobrze, fekalia nie są obowiązkowe. Ale że z absurdem u mnie cienko, to chwytałam się słomek z obornika. Jakieś elementy w końcu wypada zawrzeć w konkursowym tekście…

No dobrze, dopiszę coś, żeby podkreślić, że Horus ma na myśli niepowodzenie Seta.

Babska logika rządzi!

Z tymi fekaliami to nie chodziło mi tylko o Twój tekst ani tylko o Twoje komentarze, ale że się to przewija nagminnie w tym konkursie, to chciałem wiedzieć, czy to jakaś zasada smiley

To chyba raczej portalowy odchył. O ile się nie mylę, u nas prekursorem bizarro był Fasoletti, u którego w tekstach nigdy nie brakowało kupy pod różnymi postaciami.

Znaczy, zapewne zdajemy sobie sprawę, że to wcale nie obowiązkowe, ale, hej, przecież bizarro zawsze pływało w łajnie, więc jakże to bez niego?

Babska logika rządzi!

Fa­so­let­ti nie­ste­ty się nie wy­ro­bił z na­pi­sa­niem tek­stu, ale przy­po­mi­nam, że fe­kal­ne bi­zar­ro to tylko jedna z moż­li­wych odnóg tego ga­tun­ku. Kiedy oceniam bizarro to akurat nadmiar tego rodzaju atrakcji zazwyczaj działa na niekorzyść tekstu. ;)

Szkoda, fajne były te jego teksty.

Babska logika rządzi!

Dobrze czytało się :) Masz jak zwykle fajne pomysły, mitologię ogrywasz, jak chcesz, po swojemu i bez obaw przed tzw. szarganiem. Gatunkowo też IMHO trafione. Czytałam z dużą przyjemnością.

Dzięki, Ninedin. :-)

Miło mi, że znalazłaś tyle zalet.

Babska logika rządzi!

Cześć.

 

Początek bardzo mi się podobał, później minimalnie wrażenia opadały.

Niestety, ani ze mnie spec od mitologii – ani od bizarro, więc pewne wątki trochę wprawiały mnie w konsternację.

Z racji, że się nie znam – wypowiem się – ale na temat warsztatu ;)

Ten jest zdecydowanie wysokich lotów, piszesz plastycznie, poprawnie, itd.

W kwestii absurdu i obrzydliwości.

No cóż – rzadko trafiają do mnie takie rzeczy :)

Dziękuję, Silvanie. :-)

Dobrze, że chociaż początek w porządku i na warsztat nie narzekasz.

Ze mnie też żaden spec od bizarro. O mitologii coś czytałam, ale bez szaleństw.

Babska logika rządzi!

Witaj.

Znowu całkiem inny sposób pokazania na Waszym Portalu rewelacyjnej historii i ja znowu jestem urzeczona. :)

Ogromnie przypadło mi do gustu Twoje wyjątkowe poczucie humoru, przeplatane z szaleńczym pojedynkiem, słabostkami ludzkimi, wciąż nieodmiennie ukazującymi się u najrozmaitszych bogów, karuzela świata – tego przyrodzonego i – nad. :)

Poruszyłaś tak wiele wątków i odniosłaś się do tak wielu postaci (również historycznych), że ja istotnie widzę … cały Wszechświat i Kosmos przejęte tym, zdawałoby się z początku, tylko drobnym zmaganiem/rywalizacją.

Na końcu języka mam moje własne dokończenie/podsumowanie, nawiązujące do mojego pierwszego referatu pisanego na studiach: “a wszystko przez odwieczną walkę optymatów z popularami!”. :D

Pozdrawiam i gratuluję. :)

Pecunia non olet

Dziękuję, Bruce. :-)

Miło mi, że historia Ci się spodobała. Tak, poczucie humoru mnie nie opuszcza. Czasami aż przeszkadza, ale co zrobisz, jak się takie coś śmieszne człowieka uczepi…

Cały Wszechświat, powiadasz? Poetycko…

Sprawy bogów nigdy nie są drobne i nieważkie… A jeszcze jak bóg chaosu się za coś weźmie, to wiadomo – zaczyna się od motylka, kończy na huraganie.

Babska logika rządzi!

Finkla,

 

Dobrze, że chociaż początek w porządku i na warsztat nie narzekasz.

 

To nie, że ja nie narzekam.

Ja podziwiam :)

Też dobrze. :-)

Ale nie przesadzaj z zachwytem, bo mi się zrobi głupio.

Babska logika rządzi!

Masz rację, Finklo, śmiertelnikom wydaje się niejeden raz, że to jakaś błaha rzecz, a tu – proszę! :)

Mam ogromny podziw dla Twojej wyobraźni, połączonej ze znakomitym humorem, a taki duet to naprawdę rzadkość.

Pozdrawiam. ;)

Pecunia non olet

Dziękuję, chyba się zarumieniłam. :-)

Babska logika rządzi!

Przeczytałem z przyjemnością, jak zwykle. Tym razem odpuściłem sobie czytanie komentarzy :-), żeby się nie stresować, że nie potrafię nic dodać do …

Dzięki, Koalo. :-)

Miło mi, że dałam trochę przyjemności.

Babska logika rządzi!

@Finkla bardzo przyjemnie mi się Ciebie czytało, mam nadzieję, że się nie pogniewasz, jeśli stwierdzę, że dyskusję pod Twoim utworem jeszcze przyjemniej niż sam tekst. W końcu tekst powinien pobudzać do intelektualnego wysiłku i polemik. Z tychże zdecydowanie nagrodę nr 1 (i order z ziemniaka ;-) ) otrzymuje ode mnie bruce za “a wszystko przez odwieczną walkę optymatów z popularami!” :)

Co do samego tekstu, muszę przyznać, że moja znajomość historii Egiptu, ograniczająca się do wyrywkowych wiadomości z czasów XIX dynastii, jeszcze skromniejszych z dynastii II i jakiegoś zarysu szkicu odprysku ogólnej mapy czasów Ptolemeuszów, nie pozwoliła mi się w pełni rozkoszować utworem, bez googlania co chwilę. Ale już wycieczki mitologiczne i symbolikę – doceniłem bardzo bo wdzięcznie zabrzdęczało w mojej pustej głowie dalekimi echami. Ten bożek z końca nieco mi popsuł zabawę, no ale cóż, tak było w historii, zachłanne pustynne bóstwo wojny najpierw wymordowało towarzyszy ze swego własnego panteonu, a potem… wiadomo… Radio z Twarzą ;-)

Czegoś mi w całości zabrakło, ale nie potrafię niestety sam określić… po prostu nie wiem czego. I tak jak w przypadku Alicji po grzybach – umotywowane, logiczne bizarro to (w moim i tylko moim odczuciu) bizarrem nie jest – ale może po prostu się nie znam :)

Całokszałt odbioru – pozytywny.

entropia nigdy nie maleje

Dziękuję, Jimie. :-)

Cieszę się, że lektura była przyjemna.

Daleka jestem od gniewu. Mnie też się komentarze podobają.

Wydawało mi się, że znajomość historii Egiptu nie jest niezbędna. Na pewno nie zaszkodzi, ale da się bez niej. Mitologia już przydatniejsza.

No, ostatni z bogów patrzy z innej perspektywy. I swoich ludzi wyprowadził…

Z brakami w bizarro nie będę polemizować.

Babska logika rządzi!

@Jimie, to zaszczyt, dzięki. smiley Wspomniana walka na zawsze pozostanie w mojej pamięci, od niej się w końcu wszystko zaczęło i – jak widać na załączonym przykładzie – ona była przyczyną wszystkiego. :)

Finkla moim zdaniem poszybowała z tekstem, tak doskonale i mistrzowsko nawiązującym do różnorodnych mitologii, które ja uwielbiam, że… – padam! Według mnie to klasyczne bizarro, przykład wręcz wzorcowy. 

Pozdrawiam Was. :)

Pecunia non olet

Cześć!

Ujmę to tak. Ten Twój tekst jest trochę jak degustacja: wystarczy, żeby go ocenić, nie wystarczy, żeby się nim nasycić. ;-)

Zacznę może od tego, że nie lubię biazrro. A może lepiej napisać: portalowego bizarro. Odnoszę wrażenie, że portalowa definicja bizarro jest zupełnie inna niż ta, którą można znaleźć poza portalem.

Poza portalem znalazłem coś takiego:

Bizarro fiction (z ang. bizarre – dziwaczny, fiction – fikcja, także: bizarro, neosurrealizm, avant punk) – współczesny gatunek literacki, którego autorzy używają takich środków wyrazu jak absurd, groteska czy satyra w celu stworzenia wyłamującej się ze schematów prozy.

Jasne, Wikipedia to może nie zawsze rzetelne źródło, ale przyjmijmy, że właśnie taka jest definicja bizarro.

A teraz portalowa definicja bizarro:

Bizarro fiction – współczesny gatunek literacki, którego autorzy prześcigają się w eksponowaniu paskudztw, obrazów gorszących, odrzucających oraz budzących odruch wymiotny.

 

Na tym tle Twój tekst wypada bardzo fajnie. Spodobał mi się pomysł, który niejako uciekał od tego obrazu portalowego bizarro. A jednocześnie, co tu dużo ukrywać, wydawał się zwyczajnie ciekawy. Podobało mi się również samo wykorzystanie tego pomysłu. Są obrazowe opisy, jest tempo odpowiednie dla motywu ucieczki, wszystko z ciekawym wykorzystaniem mitologii.

Natomiast, jak pisałem wyżej, to jest takie… zdawkowe. Tak jak w żaden sposób nie nacieszysz się smakiem jakiejś drobiny rzuconej na degustację, tak nie bardzo można się wkręcić w opowiadanie, które jest zawarte w tak małej przestrzeni znakowej. Nie mogę zarzucić, że coś jest niedopowiedziane. Albo napisane w pośpiechu. Nie, to jest zamknięta historia.

Jednocześnie, tak, jak chwaliłem za tempo, tak też miałem wrażenie, że ta historia sobie właśnie gna od początku do końca. Nie napiszę Ci, czego konkretnie (poza nieco większą liczbą znaków) brakowało mi w tym opowiadaniu. Może kilku przystanków? Nie lania wody, raczej wprowadzenia jakichś pobocznych motywów, może jakiegoś dodatku czy rozwinięcia, żeby mnie w tej wykreowanej rzeczywistości trochę dłużej przytrzymać. Żeby miała większą szansę zapaść mi na dłużej w pamięć.

Paskudztwa w tekście ocenię tak: fajnie, że nie ma ich dużo. Nawet nie dlatego, że takie mam akurat preferencje. Zwyczajnie uważam, że one nie są temu opowiadaniu potrzebne. Że raczej “dociążałyby” ten tekst niż podnosiły jego wartość. Natomiast nawet przy tej małej liczbie muszę się do tego przyczepić, bo uważam, że ta sperma w żaden sposób się tekstowi nie przysłużyła. Wiem, że “teoretycznie” musiała być, ale moim zdaniem właśnie tylko teoretycznie, bo ta przytoczona przeze mnie definicja bizarro pokazuje, że wcale niekoniecznie.

Dobra informacja jest taka, że w kolejce mam jeszcze przynajmniej dwie osoby, które chcę za to słownie wybatożyć, więc tutaj i tak nie ma z tym najgorzej. Jasne, nie lubię bizarro, więc może i nie będzie to batożenie uczciwe, ale też wychodzę z założenia, że jeśli już przeczytałem, to wolę zostawić nawet i taki nie do końca uczciwy komentarz, niż nie napisać nic.

Krótko podsumowując:

– podobał mi się pomysł na opowiadanie

– podobało mi się to, w jaki sposób ów pomysł został przekuty na opowieść

– nie podobała mi się długość opowieści, która nie pozwala się nią właściwe i w pełni nacieszyć, a jednocześnie, w dłuższej perspektywie skazuje ją na zapomnienie

– nie podobały mi się paskudztwa (a właściwie jedno, bo reszta nie przeszkadzała, raczej byłaś tu subtelna) w tekście, bo zwyczajnie ta konkretna historia ich nie potrzebowała.

Samozwańczy Lotny Dyżurny-Partyzant; Nieoficjalny członek stowarzyszenia Malkontentów i Hipochondryków

Cieszę się, że Jim uszczęśliwił Bruce. Choćby i ziemniakiem. ;-) Zapewne ta słynna walka była tego warta.

 

Dzięki, CM-ie. :-)

Wiem, znowu jest krótko. Ale jakoś nie widziałam tego tekstu w rozbudowanych szczegółach. Ot, Hyksosi podbili Egipt. Pewnie niewiele osób na portalu było w pobliżu tych bitew. Doszłam więc do wniosku, że wystarczy wspomnieć, nie ma co się rozwodzić. I tak dalej – wiemy, jak skończyła Kleopatra.

Czy lubisz bizarro, czy nie, i czy wolisz odmianę wikipediową od portalowej – to już wyłącznie Twoja sprawa.

Spermy będę bronić. Uważam, że ona jest tam potrzebna fabularnie – żeby pokazać, jak to się stało, że Zeus zaciążył z Horusem pod postacią gadziny. Nie dorzuciłam spermy po to, żeby odhaczyć kolejną nieprzyjemną substancję z bizarrowej listy.

Fajnie, że pomysł Ci się spodobał.

No dobra – baty od CM-a nie bolały aż tak bardzo.

Babska logika rządzi!

Finkla: Cieszę się, że Jim uszczęśliwił Bruce. Choćby i ziemniakiem. ;-) Zapewne ta słynna walka była tego warta.

laugh

Bruce łatwo jest uszczęśliwić. :) Order to zawsze order. :)

 

Finkla: Spermy będę bronić.

Co do treści, pewne fragmenty z historii czy mitologii są po prostu takimi. Sama przyznam, że ze zdumieniem czytałam wiele niesamowitych biografii postaci z historii, nie mając wcześniej pojęcia, jakie wydarzenia kierowały ich decyzjami bądź też działaniami. 

Pozdrawiam. 

Pecunia non olet

No to Bruce jest często szczęśliwa. :-)

Taaak, ludzie i wydarzenia często mają więcej niż jedną stronę, najczęściej prezentowaną w mediach.

Babska logika rządzi!

A Tobie, Finklo, też się należy order (skoro nie lubisz ziemniaków, niech stracę, wykosztuję się – niech będzie z korzenia imbiru) za dzieło, pod którym się najwięcej komentarzy znalazło :)

 

Już setki niedługo dobijesz i co wtedy będziemy śpiewać… znaczy ten… co to ja chciałem. No nic. Gratki popularności :)

entropia nigdy nie maleje

Finkla, zazwyczaj przekracza setkę. :-) A receptą jest odpowiadanie na komentarze, znaczy kroczysz tą drogą. xd  No, plus fabuły i inne sprawy. ;-)

Logika zaprowadzi cię z punktu A do punktu B. Wyobraźnia zaprowadzi cię wszędzie. A.E.

Jimie, kto powiedział, że nie lubię ziemniaków? Zdziwiłbyś się, widząc, ile ich potrafię pożreć. :-)

Asylum prawdę rzecze – setka komentarzy to moja norma.

Babska logika rządzi!

Uwielbiam ziemniaki, pyry, i jak je tam jeszcze gdzieś zwą. :-)

Logika zaprowadzi cię z punktu A do punktu B. Wyobraźnia zaprowadzi cię wszędzie. A.E.

O, jaki piękny kartofelkowy uśmiech. :-)

Babska logika rządzi!

“Co może wykorzystać skarabeusz jako broń? Gówno!”

XD Kupiłaś mnie tym.

 

Ogólnie rzecz biorąc: bardzo sympatyczny tekst, rozbawił mnie. Czytało się dobrze, podoba mi się zabawa konwencją i mitologią. Opowiadanie akurat na poprawę humoru.

 

EDYCJA: Jakby co, nie widzę tu ani krztyny bizarro.

"Nigdy nie rezygnuj z celu tylko dlatego, że osiągnięcie go wymaga czasu. Czas i tak upłynie." - H. Jackson Brown Jr

Dziękuję, Jose. :-)

Nie wiem, czy w takiej sytuacji wypada się przyznawać, co Cię kupiło. ;-)

Cieszę, że wyszło sympatycznie i zabawnie.

Co do zawartości bizarro w tekście – nie będę drzeć szat.

Babska logika rządzi!

Kurczę, że się jednak wtrącę, to ja już nie wiem… surprise

Czytałam wiele Waszych tekstów, definicje encyklopedyczne itp., niektóre komentarze w związku z samym konkursem i moim zdaniem bizarro jest tu 100%-owe. 

Oczywiście mogę się mylić, jednak według mnie wstrzeliłaś się w temat świetnie, Finklo. :)

Pecunia non olet

Bruce, taka bizarrowa sytuacja – nikt nie jest pewien. Nie wykluczam, że każdy ma własną definicję i własny wachlarzyk wyobrażeń. Kimże ja jestem, żeby narzucać innym te pojęcia?

Babska logika rządzi!

Racja, Finklo, w sumie najwyraźniej bizarro także i tym się charakteryzuje: nikt do końca nie wie, z czym się to je. :)

Pozdrawiam. 

Pecunia non olet

OMG, to się je?! ;-)

Też pozdrawiam. :-)

Babska logika rządzi!

:)

Pecunia non olet

Na bizarro nie bardzo się znam, na mitologii też nie, ale opowiadanie dobrze się czytało. Uśmiechnęło, szczególnie przy skarabeuszu, zakładach bogów i burzy. W końcówce podobało mi się połączenie różnych religii. Po drodze wyjaśniłaś kilka starożytnych mitów, a zaczęło się niewinnie, od (nie)zwykłej zabawy bogów. Udany tekst, w porównaniu z niektórymi konkursowymi propozycjami, dosyć subtelne bizarro.

Dzięki, ANDO. :-)

Zdradzę Ci sekret Poliszynela, że ja też się nie znam na bizarro. A i na mitologiach słabiej, niż bym sobie życzyła.

Nic to, grunt, że opko weszło pozytywnie.

Tak subtelne, że mamy sporo wątpliwości, czy to w ogóle jest bizarro. ;-)

Babska logika rządzi!

Nie wiem co to bizarro (sięgnę do Googla), mity czytałem dawno, dawno temu. Nie przeszkodziło mi to w zabawie tzn. w czytaniu z uśmiechem. Polecam takim jak ja.

Dzięki, Koalo. :-)

Podejrzewam, że nikt nie wie, co to bizarro. Ewentualnie garstka wybrańców ma definicję, ale nie została ona uzgodniona z innymi fascynatami. ;-)

Grunt, że dobrze się bawiłeś.

Babska logika rządzi!

No, Finklo, przepięknie namieszałaś :)

Właściwie co mam więcej mówić? Jak dla mnie jest to ten typ mądrego absurdu, któremu przyklaskuję wszystkimi łapkami!

http://altronapoleone.home.blog

Dzięki, Drakaino. :-)

Miło mi, że mieszanina przypadła do gustu.

Jakoś lubię kombinować w mitologii. Bardzo wdzięczny materiał.

Babska logika rządzi!

Nowa Fantastyka