- Opowiadanie: Corrinn - Traktat o poezji, w którym zirytowany autor uprzejmie nawołuje do zaprzestania pisania wierszy

Traktat o poezji, w którym zirytowany autor uprzejmie nawołuje do zaprzestania pisania wierszy

3,2,1... bum!

:D

Dyżurni:

brak

Oceny

Traktat o poezji, w którym zirytowany autor uprzejmie nawołuje do zaprzestania pisania wierszy

Drogi Cornnellu*(1), poezji zakało,

Któryś rozciągnął wersy ponad miarę,

Że szwy puściły i oto się stało:

Z rozdartych gaci uszło rymów parę.

Bo tędy droga dla poezji prostych,

By każde gówno zamienić w akrostych.

 

Kiedy tak siedzę, czytając twe słowa,

Któreś prostackim posklejał spoiwem,

Nie mam już złudzeń, gdzie jest Częstochowa*(2),

Musząc przepijać twą genialność piwem.

Alkohol bowiem dodaje jej krzepy,

Bardziej niż wywar z białej kalarepy.

 

Czy to poezja, czy słowa na diecie?

Mam dość czytania dziwactw grafomana,

Czy wy tam w Grecji oleum*(3) chlejecie,

Kiedy wam wino uderza do dzbana?

I w takie walce ruszacie z piórami

Że aż atrament sam płacze nad wami ?

 

Może i ostro was potraktowałem,

Drogi Cornnellu, poezji zakało,

Alem wyłożył, co wyłożyć miałem,

Żeby was wreszcie na wieki zatkało.

Bo takie wiersze, jakie wy piszecie,

Najlepiej olać i spuścić w klozecie.

 

 

 

*(1) – Cornnellus z Apolli – grecki poeta i filozof, współtwórca nurtu poezji Afroantarktycznej.

*(2) – Częstochowa  – Ukryte polskie miasto. Nie zawsze można je odwiedzić, bo bywa schowane. Szczególnie jak nocą padnie elektryka.

*(3) – oleum – mieszanka ziół, przypraw oraz oleju pozyskiwanego z farb olejnych.

Koniec

Komentarze

Bo takie wiersze, jakie wy piszecie,

Najlepiej olać i spuścić w klozecie.

Toż to jest piękne <3

Ogólnie nie znam się na poezji, ale doceniam przekaz. Uśmiech był :D

Silva

No, to jak pierwszy komentarz pozytywny, to już dobrze. :) Dziękuję. Hihi!

Masz drugi pozytywny: u mnie też uśmiech był :)

Przynoszę radość :)

Anet

Bardzo się cieszę. :)

Przyszedłem bo Lament Olbrzyma zrobił na mnie wrażenie, choć na poezji nie znam się za grosz.

A tutaj?

Uśmiechnąłem się, nawet więcej niż raz. I o to chyba chodziło :)

Pozdrawiam!

Uśmiechnęło :)

 

Mam drobne zastrzeżenia techniczne, choć ogólnie nie jest źle.

 

Masz zasadniczo rymy pełne, więc łamanie ich asonansami nie wychodzi dobrze:

 

Kiedy tak siedzę, czytając twe słowa,

Któreś na przekór ułożył tak dziwnie,

Nie mam już złudzeń, gdzie jest Częstochowa*(2),

Musząc przepijać twą genialność piwem.

Bowiem alkohol dodaje jej krzepy,

Bardziej niż wywar z białej kalarepy.

 

Dwa wersy zaznaczone kursywą w dodatku się trochę rozlatują, jeśli chodzi o sens – chyba nad nimi nie przysiadłeś. Poszłabym tu w rym gramatyczny, bo nie masz ich w nadmiarze i starała się wymyślić coś z “piwnie”. Albo w ogóle zmieniła.

 

Z kolei w wersie podkreślonym zmieniłabym kolejność → “Alkohol bowiem”

Po pierwsze bowiem “bowiem” powinno iść na dalszym miejscu w zdaniu, a po drugie rytm będzie lepszy.

 

W trzeciej strofie rymy się już całkiem posypały, bo nie broni ich nawet asonans:

 

Czy to poezja, czy słowa na diecie?

Mam dość czytania grafomańskich dziwactw,

Czy wy tam w Grecji oleum*(3) chlejecie,

Kiedy wam wino do głowy uderza?

 

Popracujesz nad tymi miejscami, to kliknę biblio ;)

http://altronapoleone.home.blog

Nie czytam wierszy i nie staram się ich zrozumieć ale ten tekst ma mocny przekaz (niekoniecznie podprogowy).

;)

Nie musisz darzyć miłością poety

Ani mieć o nim żadnego mniemania

Lecz muszę przyznać to z bólem, niestety,

Że ta krytyka to też grafomania.

Byłoby może odrobinę lepiej,

Gdybyś nie wspomniał w niej o kalarepie.

 

Zabawny wiersz, dosyć sympatyczny, przywodzący na myśl stare, dobre paszkwile. Jedna uwaga: jesteś pewien, że w ostatnim wersie pierwszej strofy masz zachowany rytm? Nie liczyłem, ale coś mi tam nie gra, jakby było o sylabę za dużo albo coś.

Uśmiechnęło, ale półgębkiem, bo nie znam adresata i nie wiem, do czego pijesz.

Babska logika rządzi!

Finklo, o ile Corrinn nie jest w posiadaniu nieznanych nauce papirusów, adresat jest zmyślony :) Natomiast są tu świetne nawiązania do starożytnych poetyckich inwektyw, choćby Katullusa.

 

Pgujdo – wersyfikacyjnie bez zarzutu :)

http://altronapoleone.home.blog

Aaaa, zmyślony. Nie znam się na poetach tak bardzo, że można mi wszystko wmówić.

Babska logika rządzi!

Realuc

Mam nadzieję, że dasz się jeszcze nie raz zaskoczyć ;)

 

Drakaino

Rzeczywiście, najpierw napisałem “piwnie”, ale uznałem że to dziwnie wygląda, no ale “piwem” z kolei nie trzyma rymu… Pomyślę nad tym jeszcze. Co do sensu tych dwóch wersów, chodziło mi o luźne nawiązanie do rymów częstochowskich, nawet jeśli ta nazwa nie ma nic wspólnego z Częstochową, no ale tutaj też się coś nie do końca klei. xd Co do ostatnich rymów to oczywiście się zgadzam, postaram się poprawić. Dziękuję. :)

 

Peter Barton

Jak jest przekaz, to już dobrze! :D

 

Sveniu

Jeszcze się taki nie narodził,

Co by każdemu dogodził :D

 

pgujda

Cieszę się, że uważasz tekst za sympatyczny. Co do rytmu, raczej na 99% jest ok, może tam gdzie Drakaina wskazała tylko lekko kuleje, ale to da się poprawić.

 

Finkla

Nie musisz się obawiać, żaden poeta nie ucierpiał podczas tworzenia tego tekstu. :)

Częstochowy się domyśliłam – bardzo mi się ten myk podoba :)

 

PS. Widzę poprawki, więc spełniam obietnicę :)

http://altronapoleone.home.blog

Mnie nie wiązać rymów, lecz kozie ogony,

lecz wierszyk zda mi się nieźle ułożony.

Humility is not thinking less of yourself - it's thinking of yourself less.

Dziękuję, Tarnino! :)

Nie dziękuj, wyznam Ci szczerze, pierwsza bym strzaskała klawiaturę na Twej głowie, gdyby było niedobrze :) (wreszcie mam motto!)

Humility is not thinking less of yourself - it's thinking of yourself less.

Cześć, Corinn. :-)

Fajny wiersz. Dla mnie bardzo zabawny. Ciekawy. Rymy, rytm, porównanie. Zwarty.

W każdym razie do mnie trafił.

Skarżę do biblio, lękając się, czy komentarz zostanie uznany. Oficjalnie oświadczam – nie znam się na poezji, ale jak będize trzeba wespnę się na wyżyny. xd

Logika zaprowadzi cię z punktu A do punktu B. Wyobraźnia zaprowadzi cię wszędzie. A.E.

Ani się na wierszach nie znam, ani nie za bardzo je lubię, ale Twój wywołał uśmiech na mojej twarzy. Tak więc ode mnie kolejny biblioteczny kliczek :)

Asylum

Dziękuję! Cieszę się, że się podobało. :)

 

katia72

Jest mi bardzo miło. :) Dziękuję.

Najpierw marudzenia i uwagi, a później… zobaczymy, co później.

By każde gówno zamienić w akrostych.

Tutaj szukałbym czegoś bardziej wyszukanego. Może jakiejś formy zabawy słowem. Albo jednego ze stu synonimów dziadostwa, tandety, gniotów i im podobnych.

Jest to utwór żartobliwy, ale jednak wiersz. W każdym razie na przestrzeni całego wiersza to słowo wydawało mi się jakieś takie… po linii najmniejszego oporu. Tanie. Jakby nie przystające do formy i pomysłu.

Musząc przepijać twą genialność piwem.

Czytałem kilka razy ten wiersz (bo krótki i płynny) i za każdym razem zatrzymywałem się na tym zdaniu. Bardziej pasowałaby mi odwrotna kolejność: genialność twą.

Nie sugeruję w żadnym razie zmiany, zwyczajnie dzielę się odczuciami z lektury.

Bo takie wiersze, jakie wy piszecie,

Najlepiej olać i spuścić w klozecie.

Tutaj też wolałbym jakąś większą formę zabawy słowem. Mniejszą bezpośredniość. Wcześniej wspominasz o Grecji. Można było pójść tym tropem i zakończyć jakąś wzmianką o pisaniu poezji dla Abderytów, albo coś w ten deseń.

I znów, nie krytykuję, tylko staram Ci się zostawić jakiś materiał poglądowy, żebyś mógł choć próbować się rozwijać.

Nie będę Ci ściemniał, sam bym nic lepszego nie napisał, więc miej na to poprawkę przy odbiorze tych moich uwag, tym nie mniej, sam pewnie wiesz, że wierszom w jakiejkolwiek formie trudno o jakiś szerszy odbiór (czytaj: duże zainteresowanie), więc te moje “mądrości”, uzupełnione wcześniejszymi komentarzami pewnie w jakimś stopniu będą musiały Ci wystarczyć.

OK, ale po co ja właściwie to wszystko piszę. Ano po to, że ten wiersz z kategorii “żartobliwa rymowanka” wypada wcale fajnie. Ja akurat jestem za tym, żeby wiersze w takiej formie pojawiały się od czasu do czasu na portalu. Po pierwsze dlatego, że to promuje różnorodność. Po drugie dlatego, że jeśli tylko Autor jest świadomy i nie próbuje sprowadzać takiej właśnie rymowanki do roli poważnego wiersza, to czyta się takie rzeczy całkiem fajnie. Śmigniesz przez to szybko, bo rymowane. Uśmiechniesz się. Oderwiesz trochę od prozy.

Tutaj dostajemy taką właśnie świadomą rymowankę. Ani silącą się na wielkość, ani prymitywną.

Ta rymowanka jest taka akuratna. :)

Czytelnik nie musi znać się na poezji, żeby cokolwiek zrozumieć. Płynność jest, więc i można, jak pisałem powyżej, sunąć sobie przez tę rymowankę równym tempem. Pomysł niby prosty, ale dobrze zrealizowany. Nie przesadzasz z długością, więc to, co w pierwszych wersach jest jeszcze pewnym powiewem świeżości, nie zdąży dobić do granicy z napisem: zaczyna nudzić/pojawia się monotonia/nadciąga znużenie.

Słowem, wnioskuję o klika z nadzieją, że znajdziesz i piątego “dawcę”.

I że następnym razem zatroszczysz się o fantastykę w utworze. :-)

Tyle.

Pozdrowił i poszedł.

Samozwańczy Lotny Dyżurny-Partyzant; Nieoficjalny członek stowarzyszenia Malkontentów i Hipochondryków

CM

Dzięki za tak rozbudowany komentarz! :) No racja, wiersze nie cieszą się tu dużą popularnością, ale ja lubię czasem coś zrobić na przekór.

Co do uwag, przemyślę je, poczytam, zastanowię się co ewentualnie zmienić.

Tutaj szukałbym czegoś bardziej wyszukanego. Może jakiejś formy zabawy słowem. Albo jednego ze stu synonimów dziadostwa, tandety, gniotów i im podobnych.

Pewne rzeczy trzeba nazywać po imieniu! :D

 

Humility is not thinking less of yourself - it's thinking of yourself less.

Świetna puenta z tym klozetem:) Wiersz na wesoło i rymowany, czyli tak jak lubię.

Każdy koniec daje szansę na nowy początek...

Sympatyczne, bawi ;) Uśmiechnąłem się kilkukrotnie.

 

O rozciąganiu wersów pisał Peipier w Drodze rymu, wyrażając się o tym pozytywnie; ja także jestem zwolennikiem tej metody, można wtedy, że tak powiem, łatwiej schować Częstochowę.

 

Na końcu tekstu pomyślałem o poezji klozetowej, jest to niedoceniona gałąź literatury, która być może niejeden już wiersz uratowała przed bezlitosnym spuszczeniem w klozecie niepamięci.

 

Pozdrawiam i o brakującego klika będę postulował ;)

 

Martwe liście i brudna ziemia, kiedy Ciebie obok mnie nie ma

I pomyśleć, że dziełko tkwi sobie tutaj od ponad czterech miesięcy, a ja je dopiero teraz, dzięki Basementowi, dostrzegłam. Jednakowoż muszę wyznać, że bardzo się cieszę, że w końcu tu dotarłam, bo Twój traktat, Corrinnie, rozbawił mnie serdecznie. ;D

Gdyby ci, którzy źle o mnie myślą, wiedzieli, co ja o nich myślę, myśleliby o mnie jeszcze gorzej.

Całkiem zabawne :)

Known some call is air am

Cieszę się, że tutaj także dotarliście Regulatorzy, Outta Sewer ;) 

Martwe liście i brudna ziemia, kiedy Ciebie obok mnie nie ma

wiwi

Cieszę się, że się podobało. Ja też lubię rymowany humor, zresztą widać. :)

 

BasementKey

Dzięki za “odkopanie” mojego wierszyka. Nie spodziewałem się już, że doczekam się piątego klika, a tu proszę. Serdecznie dziękuję.

 

regulatorzy

Miło mi. Fajnie, że tekst bawi, bo do tego miał służyć. :)

 

Outta Sewer

Dzięki ;)

 

Nowa Fantastyka