- Opowiadanie: ninedin - Bóg i jego zegary

Bóg i jego zegary

Osiemnastego maja mam imieniny, a moim imieninowym zwyczajem było od bardzo dawna  napisanie lub skończenie i wrzucenie czegoś – kiedyś na bloga, od jakiegoś czasu tutaj, na forum. Tym razem tylko miniaturka bez specjalnych ambicji, bo czas goni, niestety. I niestety mitologiczna, jak zwykle (nawet nie wiecie, ile razy sobie obiecywałam więcej nie pisać mitologicznych scenek bez fabuły, ale co z tego, skoro same przypełzają pod palce).   

Dyżurni:

regulatorzy, adamkb, homar, vyzart

Oceny

Bóg i jego zegary

Pracownię boga-kowala wypełnia tykanie zegarów.

Skomplikowane chronometry, wskazujące porę dnia we wszystkich sferach świata, od głębin Tartaru po Wyspy Błogosławione. Zegar mierzący upływ pór roku i wskazujący dokładnie, kiedy zakwitną asfodele na Polach Elizejskich i róże Heliosa na Rodos, a kiedy trzciny na bagnach Acherontu zaczną sypać czarnym pyłkiem. Budziki dla podziemnych potworów. Czasomierze takie i inne, a wśród nich ten jeden, o którym nie wie nikt poza jego twórcą. 

Ktoś o słuchu absolutnym usłyszałby w warsztacie całą symfonię tykania i szelestów, jakie wydają zegary, klepsydry i skomplikowane mechanizmy, ukryte w ciałach złotych ogarów, dziewcząt-robotów i koni z brązu, które bóg stworzył własnymi rękami. A pod tym wszystkim, głęboko, niesłyszalne dla nikogo prócz pana tego miejsca, powolne, basowe tik-tak zegara, który odmierza chwile panowania Zeusa.

Hefajstos, niekochany syn, codziennie nakręca ojcowski zegar na nowo, z każdym dniem od nowa rozpoczyna olimpijską epokę. Woli, by inni nie byli świadomi tego, o czym on sam wie aż za dobrze: że czas bogów też jest skończony i odmierzony. Bo choć Hefajstos jest nieśmiertelny, jego wynalazki niszczeją i giną, jak wszystkie inne. Ten zegar, jedyny i nie do naprawienia, też się kiedyś zużyje.

Hefajstos stara się nie myśleć o tej chwili. Codziennie czyści automatony, nakręca zegary i rozśmiesza bogów na ucztach swoją niezgrabnością, uciekając od myśli o tym, co się stanie, kiedy nieśmiertelnym zabraknie czasu.

Koniec

Komentarze

Ładne. Nieco w stylu tych mitologicznych miniaturek Herberta (Zbigniewa), które lepiej wytrzymują próbę czasu niż wiele jego sławnych wierszy. Raczej impresja niż opowieść, ale ładna.

I wszystkiego najlepszego!

 

http://altronapoleone.home.blog

Hejka! 

To fajny ten wspomniany w przedmowie zwyczaj masz. 

Mitologia to niezbyt moja bajka, tym bardziej scenki w tym świecie, ale co tam…

O tekście naprawdę ciężko powiedzieć coś więcej niż klasyczne “fajne” i że ładnie napisane → no bo takie krótkie niestety. 

No to w takim razie wszystkiego najlepszego! 

W prezencie podaruję imieninowego klika ;D 

Poniedziałkowy dyżurny nawiedził, życzenia złożył i może iść. 

Pozdrowionka! 

Dziękuję wam obojgu!

Proste i fajne, choć muszę powiedzieć, że tytuł znacznie ciekawszy od opowiadania (a właśnie tytuł mnie tu przywiódł). W sumie brakło trochę jakiegoś krótkiego fragmentu opisującego to niszczenie mechanizmów, naprawdę mogłyby tu dodać sporo.

A, no i tik-tak zmieniłbym na jakieś inne wyrażenie dźwiękonaśladowcze, bo nie kojarzy się z epoką (o dziwo zegary same w sobie nie koliduą w tym zakresie) :-)

Dziękuję, Wilku. Hmm, przemyślę te twoje rady, bo brzmią sensownie, a nad tekścikiem mogę sobie pracować do woli. 

Całkiem niezłe – ładnie napisane i klimatyczne. W przedostatnim akapicie fajnie odwróciłaś sentencję Horacego. 

Najlepszego!

Interesująca wizja.

Wszystkiego fajnego. Niech Ci Apollo podsyła jakąś muzę w odpowiednich momentach, Gromowładny strąca wrogów, Atena doradza… Dobra, lepiej ode mnie potrafisz im znaleźć zajęcia. ;-)

Babska logika rządzi!

Nie bardzo rozumiem, dlaczego od nakręcania zegarów jest akurat Hefajstos, a nie na przykład Chronos, ale pewnie za słabo znam się na mitologii greckiej.

DoBrY tEkSt PoWiNiEn BrOnIć SiĘ sAm!

Bo ten facet, zwany kowalem, od zawsze zajmował się mechaniką, a nie tylko prostym podkuwaniem koni (bo tego chyba jeszcze nie praktykowano) ani przekuwaniem lemieszy na miecze i z powrotem.

Babska logika rządzi!

@Bolly: tak jak mówi Finkla. Chronos jest bogiem czasu jako takiego, abstrakcyjnie rozumianego, podczas gdy instrumenty do pomiaru tegoż są już w rękach faceta od mechaniki, nie faceta od czasu. Trochę tak, jak z wojną: Ares jest od szału bitewnego, przelewu krwi i emocji wojennych, Atena od strategii, taktyki i opieki nad wojownikami podczas walki. 

Fajny kawałek. W ogóle po tytule myślałam, że będzie chodziło o chrześcijańskiego Boga, ale na szczęście chodziło o mitologię grecką. Ładne toto, ale że krótkie, to i nie mam co powiedzieć za bardzo. Wszystkiego najlepszego! :)

Fakt, scenka, ale za to pięknie napisana. Widać, że posiadasz ogromną wiedzę o mitologicznym świecie i w pełni swobodnie się po nim poruszasz. Chciałoby się przeczytać więcej, nawet jakby to były proste opowiastki. 

Ciepłe, nastrojowe, wręcz poetyckie, podobało się. A już najbardziej ujął mnie pomysł symfonii tykań i szelestów (dodałbym tu jeszcze kuranty laugh)

Zależy mi na dobrej opinii u tych ludzi, o których mam dobrą opinię

Ładna, nastrojowa miniaturka :)

Spóźnione: Wszystkiego dobrego!

Nie cierpię mówić NIE, ale nie mogę stale potakiwać. Czas zacząć ćwiczyć... ;)

Nastrój naprawdę w punkt i tak trochę uderza w ton zadumy nad sensem tej wiecznej, boskiej egzystencji na Olimpie. Przyjemnesmiley

Silva, Gekikara, Tsole, Irka, Oidrin: bardzo Wam dziękuję i za miłe słowa o tekście, i za życzenia. Tsole, z kurantami to świetny pomysł. 

Bardzo ładne, krótkie, a fajnie obrazowe. Osobiście dotknął mnie ten klimat przemijania i upływu czasu w Twoim tekście – 18.05 też mam imieniny (zgaduję, że nosimy to samo – greckie – imię, pozdrowienia!), a dodatkowo mam wtedy jeszcze urodziny ;) 

 

Barwny i melancholijny list miłosny do klasycznego antyku. Sama słodycz.

@Koimeoda: to wobec tego spóźnione najlepsze życzenia ode mnie!

 

@wisielec; dziękuję, bardzo mi miło.

Dziękuję! 

Tak dawno przeczytałam i nie skomentowałam tyle czasu? Wstyd normalnie. 

Piękna miniaturka i zastosowany motyw bardzo mi się podoba. Zaczęłam sobie wyobrażać te wszystkie czasomierze i Hefajstosa. Lubię, gdy teksty pobudzają wyobraźnię i powodują, że wyobrażam sobie konkretne obrazy. Tobie, ninedin, udało się koncertowo. A na koniec tak smutno się nawet zrobiło. 

Ładne te Twoje zegary, Ninedin. Odmierzają czas nawet bogom. Nostalgia, a z Hefajstosa dobry bóg , współczujący. Przypomniała mi się ostatnia scena z Nostalgii Tarkowskiego, gdy bohater chronił płomień świecy, a ona gasła; ochraniał ją dłonią, potem połą płaszcza, a ona gasła. Życie streszczone w dwunastu minutach.

Nostalghia_final scene

 

Logika zaprowadzi cię z punktu A do punktu B. Wyobraźnia zaprowadzi cię wszędzie. A.E.

Ninedin, bardzo przyjemny szorciak, krótko ale treściwie:-) pozdrawiam

Nowa Fantastyka