- Opowiadanie: Gautama de Mazan - Marsz Niepoległości

Marsz Niepoległości

Dyżurni:

Finkla, joseheim, beryl

Oceny

Marsz Niepoległości

Pod murami neogotyckiego kościółka parafii Najświętszego Chrystusa Króla zbierały się tłumy wiernych. W różnym wieku, różnych profesji i obu płci, a jednak robili wrażenie jednolitej, zwartej formacji. Pod wilgotnym, zszarzałym niebem, w oparach gryzącej w oczy i gardła dymgły zbierały się białoniebieskie i białoczerwone grupki, powiewały karmazynowe płaszcze i szafirowe szaliki.

W Poznaniu setną rocznicę odzyskania przez Polskę niepodległości wielu świętowało tradycyjnym rogalem z białym makiem albo uczestnicząc w „biegu niepodległości”, jakby tym można było zamanifestować swoją polskość. Lecz w ogólnym rozrachunku, czymże jest rogal albo bieg? Miłość do ojczyzny można przecież prawdziwie demonstrować jedynie idąc w równym szeregu z wysoko uniesionymi sztandarami, śpiewając hymn i Rotę, skandując wolność Polski i wolność wyznania katolickiego.

– Jesteśmy ostatnim bastionem Europy – rzekł ksiądz Kenatan, biorąc ministra Prawego pod rękę, pokazując mu rozrastający się tłum pod jego parafią. – Nawet Italia i Irlandia poddały się bóstwu liberalizmu, rozpusty i ateizmu. Tylko my jeszcze stoimy na straży praworządności i wartości europejskich. I tym bardziej wdzięczny jestem, że minister zechciał do nas przyjechać, aby wesprzeć swoją obecnością nasz sprzeciw wobec zepsucia.

– Bardzo mi miło – odparł skromnie minister Prawy. – Słuszną sprawę wspieram zawsze bardzo chętnie.

– W tych czasach, gdzie w dużych miastach rozrastają się nastroje laickie, liberalne, nie chcę powiedzieć: lewackie, potrzeba nam współpracy. Rząd i Kościół muszą iść ramię w ramię, aby uchronić ludźmi przed nimi samymi.

Ciężko się było z księdzem Kenatanem nie zgodzić. Każdy upadek niegdyś wielkich cywilizacji zaczynał się laicyzacją, odejściem od tradycji i wartości, porzuceniem starych bogów na rzecz nowych bóstw. Tak upadła Grecja i Egipt, tak upadł starożytny Rzym.

Za księdzem Kenatanem, stanął zastęp Rycerzy Chrystusa Króla, uzbrojony w różańce, dzierżący chorągwie i proporce. Mężczyźni i kobiety w średnim lub podeszłym wieku z karmazynowymi płaszczami udekorowanymi białymi krzyżami, flagą i godłem Polski. Na plecach powiewał wizerunek Jezusa Króla – przystojnego mężczyzny z brodą i lśniącymi włosami, w koronie piastowskiej, trzymającego berło w jednej ręce, a drugą, z pierścieniem, robiący gest błogosławieństwa.

Założono księdzu Kenatanowi takiż płaszcz, a nad jego głową dwoje rycerzy uniosło złotą koronę. Ministra Prawego przeszły ciarki. Ksiądz Kenatan, w złotym ornacie, w szkarłatnej pelerynie stanął na segwayu, jak gdyby dosiadł karego ogiera, i dał znak, unosząc prawą dłoń w górę. Marsz ruszył. Na jego czele nie szli jednak rycerze, ale kibice piłkarscy. Młodzież ze wszech miar polska z biało–czerwonymi oraz niebiesko–białymi szalikami, łysa przyszłość narodu polskiego w koszulkach z symbolem Polski wciąż walczącej, Imperium Lechitów, Polski niepodległej. Nieśli sztandary z krzyżami celtyckimi, ze swastykami, z biało–czerwoną flagą Polski.

Minister Prawy poczuł niesmak na widok połączenia tych symboli. Szanował patriotyczną młodzież polską, ale widok swastyki czy krzyża celtyckiego przywodził mu na myśl najsmutniejsze karty polskiej historii. To tak, jakby jednocześnie chwalić Hitlera i ubolewać nad holocaustem – myślał. Jak bić żonę, matkę twoich dzieci, i mówić, że matkę należy szanować, bo jest tylko jedna. Jakby cwelić kogoś pod celą i wyzywać innych od pedałów.

Trzeba jednak czasem ułożyć się z mniejszym złem, aby pokonać większe – zdecydował minister i zacisnąwszy zęby, szedł wśród transparentów, które głosiły, że Polska jest tylko dla Polaków, że dość żydostwa i koniec panowania Niemców, że Unia Europejska to kurwa i szmata, że Polska ma być wreszcie niepodległa. Że Polska winna znów być monarchią, a na jej tronie musi zasiąść Chrystus.

Część z tych haseł była dla ministra po prostu głupia, inne zdawały się być podłe, a nawet przerażające. Ale trzeba to znieść, żeby po ulicach nie rozprzestrzeniała się tęczowa zaraza. Żeby uchronić dzieci przed LGBT, przed masturbacją, przed zboczeńcami, którzy przebierają się w damskie łaszki. Lepiej wziąć udział w marszu bandytów, niż zwyrodnialców – mówił sobie minister, kiedy przemierzali ulice Poznania.

Tutaj równe sto lat temu Polacy poderwali się spontanicznie, zjednoczyli, aby wyrwać się z więzów zaborcy. Z Rotą na ustach oddawali krew za wolność i niepodległość. Nie możemy tego zmarnować, oddając naszą wolność ciotom, pedałom, degeneratom i zboczeńcom.

Jakąż jedność i dumę czuje Polak, maszerujący z braćmi i śpiewający pieśni patriotyczne! Aż serce rośnie i zdajesz sobie sprawę, że Polska znowu może być od morza do morza. Zapominasz o bezrobociu i o niskich zarobkach, o korupcji i kumoterstwie. Polska znowu jest wielka i niepodległa. Przed oczyma masz obrazy z Sienkiewiczowej Trylogii.

Marsze takie powinny odbywać się częściej, myślał minister Prawy. Nic tak nie jednoczy, jak wspólny marsz. Może zarządzić marsz w maju? W maju wszystko kwitnie, jest ciepło, jest pięknie. Taki marsz byłby przyjemnością samą w sobie. Dlaczego nikt o tym nie pomyślał? Taki marsz na przykład trzeciego maja, w Najświętszej Maryi Panny Królowej Polski.

Z takimi myślami maszerował minister Prawy z prawdziwymi patriotami przez poznańskie ulice. Przez kilka godzin obeszli najważniejsze dzielnice Poznania, przeszli Świętym Marcinem pod Zamkiem Cesarskim, obeszli starówkę, przeszli przez Plac Wolności i przez Aleję Niepodległości. Ostatecznie marsz Niepodległości i Najświętszego Chrystusa Króla Polski zakończył się tam, gdzie się rozpoczął – pod kościołem parafii.

Jednak uroczystości na tym się jeszcze nie skończyły. Pod ciężkimi chmurami listopadowego popołudnia pojawił się koksownik przyniesiony przez dwóch ministrantów o twarzach chłopięcych, acz zawziętych. Za nimi szło w rzędzie kilku innych ministrantów, a każdy niósł kartonowe pudło.

Ksiądz Kenatan podszedł do koksownika, stanął nad nim i, zamknąwszy w skupieniu oczy, złożył ręce. Jeden z ministrantów otworzył Pismo Święte i przytrzymał przed obliczem księdza. Duchowny podniósł ręce do góry jak podczas modlitwy i rzekł:

– Czytanie z Księgo Powtórzonego Prawa, rozdział siódmy, wers dwudziesty piąty: „Posągi ich bogów spalisz, nie będziesz pożądał srebra ani złota, jakie jest na nich, i nie weźmiesz go dla siebie, aby cię to nie uwikłało, gdyż Pan, Bóg twój, się tym brzydzi".

Ministrant złożył księgę Pisma Świętego i odszedł krok w tył, a w jego miejsce pojawił się drugi ministrant z płonącą pochodnią. Przyłożył ją do koksownika i buchnął płomień, oświetlając twarz księdza Kenatana. Było w niej coś złowieszczego, coś nie z tego świata. W oczach jego odbijały się płomienie i nienawiść do wszystkiego, co jest inne. Jego głos niósł się wśród wiernych:

– W Katechizmie Kościoła Katolickiego napisane jest: Należy odrzucić wszystkie formy wróżbiarstwa: odwoływanie się do Szatana lub demonów, przywoływanie zmarłych lub inne praktyki mające rzekomo odsłaniać przyszłość. Korzystanie z horoskopów, astrologia, chiromancja, wyjaśnianie przepowiedni i wróżb, zjawiska jasnowidztwa, posługiwanie się medium są przejawami chęci panowania nad czasem, nad historią i wreszcie nad ludźmi, a jednocześnie pragnieniem zjednania sobie ukrytych mocy. Praktyki te są sprzeczne ze czcią i szacunkiem – połączonym z miłującą bojaźnią – które należą się jedynie Bogu.

Ministranci podeszli do koksownika i z pierwszego kartonu wypadły horoskopy, tablice astrologiczne, czasopisma wróżbiarskie i inne gazety w tej tematyce. Języki płomienia łapczywie zaczęły trawić te przedmioty zła.

– Wszystkie praktyki magii lub czarów – recytował ksiądz Kenatan dalej Katechizm – przez które dąży się do pozyskania tajemnych sił, by posługiwać się nimi i osiągać nadnaturalną władzę nad bliźnim – nawet w celu zapewnienia mu zdrowia – są w poważnej sprzeczności z cnotą religijności. Jest również naganne noszenie amuletów. Spirytyzm często pociąga za sobą praktyki wróżbiarskie lub magiczne. Dlatego Kościół upomina wiernych, by wystrzegali się ich. Uciekanie się do tak zwanych tradycyjnych praktyk medycznych nie usprawiedliwia ani wzywania złych mocy, ani wykorzystywania łatwowierności drugiego człowieka.

Z drugiego kartonu wypadły afrykańskie maski i posążki Buddy, amulety i koraliki hinduskie, medaliki z yin i yang, kolorowe rzemyki.

– Bo te niewinne, zdawałoby się figurki, przywiezione ze starożytnych cywilizacji, w których wciąż żywa jest magia, są furtkami dla obcych demonów do naszych dusz. Tak samo jak książki o okultyzmie i magii, jak kotek, którego imię to Piekło.

Z trzeciego kartonu zaczęły wypadać książki z serii Harry Potter, tomy sagi Zmierzch, wszystkie części Pieśni Lodu i Ognia, Wiedźminy, Władcy Pierścieni, a nawet różowa parasolka z demonicznym kotem Hello Kitty.

– Czy ksiądz wie – zapytał szeptem minister, kiedy ksiądz skończył odprawiać te swoiste egzorcyzmy – że ktoś kiedyś napisał, że tam gdzie się pali książki, pali się w końcu ludzi?

Kaiądz Kenatan spojrzał na ministra ze współczuciem.

– A czy pan wie, panie ministrze, że napisał to niemiecki Żyd? – odparł bez mrugnięcia okiem. – Czy to jest autorytet, który chce mi pan cytować?

 

Koniec

Komentarze

Autorze opowiadania. Gdybyś poniższą myśl wrzucił w wypowiedź którejkolwiek postaci to bym się nie czepiał, bo postać może gadać bzdury. Jednak ta myśl pochodzi od narratora, który ma w ten sposób pokazać pewną prawdę.

Ciężko się było z księdzem Kenatanem nie zgodzić. Każdy upadek niegdyś wielkich cywilizacji zaczynał się laicyzacją, odejściem od tradycji i wartości, porzuceniem starych bogów na rzecz nowych bóstw. Tak upadła Grecja i Egipt, tak upadł starożytny Rzym.

Podaj przykład odrzucenia starych bogów przez starożytnych Greków, laicyzację Rzymian i odejście od egipskich wartości. Upadek tych cywilizacji był ogromnym, wielowiekowym i wielowątkowym procesem a Ty bierzesz trzy różne twory, z których każdy upadł inaczej, i podsumowujesz ich upadek w jednym zdaniu, które się mocno mija z historią. No tak się po prostu nie robi, bo jest to niezgodne z prawdą.

 

Z trzeciego kartonu zaczęły wypadać książki z serii Harry Potter, tomy sagi Zmierzch, wszystkie części Pieśni Lodu i Ognia, Wiedźminy, Władcy Pierścieni, a nawet różowa parasolka z demonicznym kotem Hello Kitty.

– Czy ksiądz wie – zapytał szeptem minister, kiedy ksiądz skończył odprawiać te swoiste egzorcyzmy – że ktoś kiedyś napisał, że tam gdzie się pali książki, pali się w końcu ludzi?

Kaiądz Kenatan spojrzał na ministra ze współczuciem.

– A czy pan wie, panie ministrze, że napisał to niemiecki Żyd? – odparł bez mrugnięcia okiem. – Czy to jest autorytet, który chce mi pan cytować?

Egzorcyzmy wykonuje się w stosunku do ludzi a nie książek.

Jeśli pod hasłem “niemieckiego żyda” masz na myśli Adolfa Hitlera to… hm. Tak Ci tylko powiem, że był z Austrii a dwa, nie ma potwierdzonych danych na temat jego żydowskiego pochodzenia. Na pewno jego rodzice nie byli Żydami więc nie można mówić, że on sam nim był.

 

 

Ciekawa, dająca do myślenia lektura. Podoba mi się.

Prawdziwa fantazja. Kompletnie bez związku z rzeczywistością. Ale dlaczego od razu horror? Ani Antify w akcji, ani części intymnych na kiju… Niewykorzystany potencjał… :)

1. Życie jest za krótkie na niechlujne researche. 2. W przypadkach wątpliwych - wolę pantofelka.

No niestety faktycznie niewykorzystany potencjał. Polski nacjonalizm nie jest straszny, on jest po prostu śmieszny, wręcz komediowy. Narodowo-katoliccy populiści, ONRowcy, księża budzą we mnie po prostu wesołość.

Sagitcie

Jeśli pod hasłem “niemieckiego żyda” masz na myśli Adolfa Hitlera to… hm.

Nie, słowa o paleniu książek powiedział sto lat przed Hitlerem jeden z najwybitniejszych poetów XIX stulecia, Heinrich Heine, istotnie niemiecki Żyd. Nie wiem, skąd Ci w ogóle przyszło do głowy skojarzenie z Hitlerem.

 

PW We mnie jednak budzą również strach. Uznanie ich za wyłącznie śmiesznych może skończyć się bardzo źle.

 

Ogólnie: opowiadanie zyskałoby na przerobieniu go na coś bardziej fabularnego, a mniej publicystycznego.

http://altronapoleone.home.blog

Nie uznaje ich za wyłącznie śmiesznych, ale czasem trudno powstrzymać się od śmiechu. Zwłaszcza, że oni regularnie dostarczają ku temu powodu. Pamiętasz słynne “urodziny” Hitlera w lesie? Te skiny nawet nie umiały poprawnie zaśpiewać, mając tekst piosenki na kartce. Śpiewali “Heili, heilo”, zamiast “Heidi, Heido”.

Zgoda, ale te niecałe sto lat temu wielu ludzi też uważało Hitlera za śmiesznego…

http://altronapoleone.home.blog

Zastanawiam się, Gautamo de Mazanie, co Cię skłoniło do opublikowani na stronie NF nie najlepiej napisanego tekstu niebędącego opowiadaniem, w którym próżno szukać tak horroru, jak i nie sposób znaleźć w nim fantastykę…

 

zbie­ra­ły się bia­ło­nie­bie­skiebia­ło­czer­wo­ne grup­ki… ―> …zbie­ra­ły się bia­ło­-nie­bie­skiebia­ło-czer­wo­ne grup­ki

 

Rząd i Kościół muszą iść ramię w ramię, aby uchronić ludźmi przed nimi samymi. ―> Co to znaczy uchronić ludźmi?

 

Cięż­ko się było z księ­dzem Ke­na­ta­nem nie zgo­dzić. ―> Trudno się było z księ­dzem Ke­na­ta­nem nie zgo­dzić.

 

Męż­czyź­ni i ko­bie­ty w śred­nim lub po­de­szłym wieku z kar­ma­zy­no­wy­mi płasz­cza­mi ude­ko­ro­wa­ny­mi bia­ły­mi krzy­ża­mi… ―> Chyba miało być: Męż­czyź­ni i ko­bie­ty w śred­nim lub po­de­szłym wieku, w karmazynowych płaszczach udekorowanych bia­ły­mi krzy­ża­mi

 

dał znak, uno­sząc prawą dłoń w górę. ―> Masło maślane – czy można unieść coś w dół?

 

biało–czer­wo­ny­mi oraz nie­bie­sko–bia­ły­mi sza­li­ka­mi… ―> …biało-czer­wo­ny­mi oraz nie­bie­sko-bia­ły­mi sza­li­ka­mi

W tego typu połączeniach używamy dywizu, nie półpauzy.

 

biało–czer­wo­ną flagą Pol­ski. ―> …biało-czer­wo­ną flagą Pol­ski.

 

obe­szli naj­waż­niej­sze dziel­ni­ce Po­zna­nia, prze­szli Świę­tym Mar­ci­nem pod Zam­kiem Ce­sar­skim, obe­szli sta­rów­kę, prze­szli przez… ―> Czy to celowe powtórzenia?

 

Du­chow­ny pod­niósł ręce do góry… ―> Masło maślane.

 

i inne ga­ze­ty w tej te­ma­ty­ce. ―> …i inne ga­ze­ty o tej te­ma­ty­ce.

Gdyby ci, którzy źle o mnie myślą, wiedzieli, co ja o nich myślę, myśleliby o mnie jeszcze gorzej.

drakaino – już wyjaśniam. Nie znałem tego pisarza stąd nie zrozumiałem nawiązania. Dzięki Tobie już wiem i mogę się doedukować. :P Może to kwestia negatywnego nastawienia z mojej strony po tej historycznej nieprawdzie o laicyzacji i upadku cywilizacji. W środowisku "nowohistoryków" już słyszałem, że Hitler miał żydowskie korzenie a palenie książek skojarzyło mi się z brunatnymi koszulami – SA, jedną z jego formacji. 

Sagittcie, oczywiście, że naziści palili książki, oraz tak, też znam te teorie o antysemityzmie Hitlera mającym mieć związek z jego pochodzeniem. Niemniej przypisanie mu takich słów – to mnie zdziwiło, nieprecyzyjnie się wyraziłam :)

A Heinego polecam, wielka poezja. Lorelei nawet zahacza o fantastykę ;)

http://altronapoleone.home.blog

Z chęcią się zapoznam z jego twórczością :)

regulatorzyko, do opublikowania tego tekstu nakłoniła mnie potrzeba podzielenia się nim. Uznałem bowiem, że opisanie tego rodzaju szaleństwa, jakim jest nacjonalizm i fanatyzm religijny, w nieco surrealistyczny sposób, może poruszyć jakąś strunę. Może skłoni do refleksji, a może oburzy. Może zostanie zignorowane i moja praca na marne.

 

Fantastyki sensu stricto tu rzeczywiście nie ma, ale pozwoliłem sobie marsz zombie, powtarzający niezrozumiałe dla nich frazesy, podciągnąć pod horror. Zwłaszcza że cała ta historia kończy się krwawą masakrą Bogu ducha winnych przedmiotów popkultury (choć pewnie z nimi potępia się metaforycznie dusze ich posiadaczy).

 

Przyznać muszę, że rzeczywiście niechlujnie opublikowałem ten tekst, za co posypuję moją głowę popiołem. I to prawda, że nie jest to opowiadania. Wybrałem pierwszy opis. Mogłem wybrać short lub fragment. Mea culpa.

GdM

Gautamo de Mazanie, dziękuję za wyjaśnienia, ale nie przekonałeś mnie. Nadal nie mam pojęcia, dlaczego do publikacji tego tekstu wybrałeś portal Nowej Fantastyki. :(

Gdyby ci, którzy źle o mnie myślą, wiedzieli, co ja o nich myślę, myśleliby o mnie jeszcze gorzej.

Faszyzm, urodziny Hitlera i torcik z wafelków indukowany przez tvn w ramach inscenizowanych fake newsów o Polsce i Polakach na użytek naszych wiernych przyjaciół. Potworne ;)

1. Życie jest za krótkie na niechlujne researche. 2. W przypadkach wątpliwych - wolę pantofelka.

Dawno nie czytałem takiej bzdury jak ta napisana przez przedpiścę. Rozumiem, że sąd skazał aktorów? Ba, ci skazani nawet się nie tłumaczyli tym, że ktoś ich wynajął do jakiejś “inscenizacji”.

Właściwie to mi się nawet podobało. 

Mimo pewnych błędów, głównie niepotrzebnych powtórzeń, rzecz czytało się bardzo dobrze, a styl zbudował odpowiedni nastrój i zaczął budować napięcie. Zaczął, bo kompozycyjnie tekst przypomina raczej fragment, początek czegoś większego, więc owo napięcie pozostało niewykorzystane. Ot, gdyby tak na przykład nadszedł kontrmarsz, wyposażony w gaśnice i i, jak ładnie zauważył Rybak, części intymne na kiju… No i fantastykę można byłoby podciągnąć, choćby uderzając w większy surrealizm, odrobinę absurdu może. Bo flagi z krzyżami celtyckimi i sfastykami na czele pochodu, oraz palenie produktów popkultury, choć fantastyczne, to jednak ledwie-ledwie… 

Dla podkreślenia wagi moich słów, Siłacz palnie pięścią w stół!

Za mało fantastyki, za dużo polityki :(

Nie cierpię mówić NIE, ale nie mogę stale potakiwać. Czas zacząć ćwiczyć... ;)

Zakończenie świetne :D

Niestety jednak poprę pozostałych, tekst nie pasuje zbytnio do Nowej Fantastyki.

No dobra, a gdzie tu jest fantastyka?

Babska logika rządzi!

Nowa Fantastyka