- Opowiadanie: Finkla - Folwark leśny

Folwark leśny

Dyżurni:

regulatorzy, homar, syf.

Oceny

Folwark leśny

Prolog

Adrian rozejrzał się czujnie. Już wcześniej upewnił się, że nie ma tu żadnych kamer. Nikogo w zasięgu wzroku. Sapiąc donośnie, wyciągnął z bagażnika starą pralkę. Kolejne dwa zerknięcia na boki. Bezpiecznie.

Z trudem, przeważnie metodą przewracania na bok, dotaszczył gruchota na skraj dzikiego wysypiska.

Gwałtowny ruch na granicy pola widzenia. Adrian odwrócił się, cały spocony. Uff! To tylko jakiś zwierzak. Wśród świerkowych gałązek mignęła ruda kita.

Chyba wiatr się wzmógł, bo las jakby zaczął szumieć złowrogo. Mężczyzna czym prędzej wrócił do samochodu.

 

***

 

Wiewiórka czuła dziwną mieszankę uczuć: gniew, chęć odpłacenia pięknym za nadobne, niecierpliwość, radość, że wreszcie nadszedł czas na wcielenie w życie Planu, dumę, bo to przecież był jej pomysł…

 

Sięgnęła pamięcią do dnia, kiedy powstał Plan. Długo zastanawiali się, co zrobić z ludźmi niszczącymi ich las. Najpierw Jarząbki biadoliły, że nie ma już wielkich drapieżników – Wilków, Niedźwiedzi – które mogłyby po prostu zagryźć szkodniki. Na to Dziki się obruszyły, że one też potrafią nieźle wystraszyć.

– To nic nie da – szczeknęła Lisica. – Ze strachu rzucą swoje śmieci byle gdzie, a potem wrócą ze strzelbami.

– Porwijmy ich młode! – zaproponował Zając. – I zaprowadźmy do zatrutych jeżyn. Jak młode się rozchorują, to może ludzie zrozumieją.

– To zbyt okrutne! – zabeczały Łanie.

– Zresztą ludzie pilnują swoich młodych – wtrąciła Lisica. – A ci, którzy je tu przyprowadzają, nie śmiecą aż tak bardzo.

– Coś mi przyszło do łebka… – zaczęła nieśmiało Wiewiórka.

 

Otrząsnęła się ze wspomnień i pobiegła zaalarmować Pustułkę, że pojawił się szkodnik ze śmieciami.

Ptak poderwał się do lotu. Już nie zgubi ani Człowieka, ani jego pojazdu.

 

Potem zaczęła się najgorsza część Planu. Wiewiórka nigdy nie podejrzewała, że to może być aż tak trudne. Słońce wstawało, zachodziło i znowu wstawało, ale nic się nie zmieniało.

Wreszcie, gdy dni zaczęły znowu robić się coraz krótsze, nadleciała Sikorka z upragnioną wiadomością:

– Wynosi się! Człowiek wynosi się ze swojej siedziby!

W lesie zapanował ruch.

 

Kiedy już zwierzęta zebrały się przed siedzibą Człowieka, zobaczyły, że wszystkie wejścia zostały zablokowane. Tylko bardzo małe stworzenia mogły przeniknąć do środka. Ale Muchy twierdziły, że warto.

Dzięcioł w ogóle nie chciał stukać w zamknięcie drogi, której używali ludzie. Stwierdził, że to wcale nie jest drewno i nawet jego dziób nie da rady.

– Gdyby żyły Bobry… – zaczął narzekać któryś z Jarząbków.

– Ja też jestem gryzoniem! – pisnęła Wiewiórka i machnęła kitą. – Prawie takim dużym jak Bóbr!

Wskoczyła na wygodną półeczkę przy dziwnej, twardej wodzie. Jej brzeg smakował ohydnie, ale dawał się ugryźć. Kiedy do Wiewiórki dołączyła rodzina Szczurów, praca nabrała tempa i wkrótce kawałek twardej wody z brzękliwym hałasem wpadł do środka. Droga do siedziby Człowieka stanęła otworem.

Nie dla wszystkich. Lisica biegała, sfrustrowana upajającym aromatem mięsa, który wydobywał się z dziury.

– A gdyby tak usypać z ziemi pagórek, po którym każdy mógłby się wdrapać? – wymyśliła w końcu.

Dziki bez słowa zaczęły ryć polankę dookoła.

 

Siedziba Człowieka okazała się niezwykle gościnna. Przepełniały ją dziuple, schowki, skrytki, nisze… W wielu z nich zawczasu przygotowano miękką wyściółkę. W nadmiernej ilości, ale pozwalała się bez problemu wypchnąć. Każde stworzenie znalazło sobie odpowiednie miejsce.

Wiewiórka wybrała na gniazdo zaciszną kanciastą dziuplę w… czymś. Coś mieściło się na górnym poziomie siedziby, było wielkości krzaka, ale nie miało liści ani gałązek. Właściwie składało się z dwóch grubych i niemal pustych w środku pni, połączonych na szczycie. Jeden pień tworzyły płaskie, położone jedna nad drugą dziuple.

Wiewiórka zamieszkała w najwyższej. Wyściełała ją pociętymi na strzępki płachtami znalezionymi w niższych dziuplach. Płachty były cienkie jak liście i białe jak płatki rumianku, ale pokryte czarnymi wzorkami. Po rozdrobnieniu nabrały miękkości. Doskonale pełniły rolę mchu i nie robiły się szorstkie po wyschnięciu.

A jak wspaniale zaopatrzono spiżarnie! Jakby Człowiek spodziewał się przybycia zwierząt i zadbał, żeby niczego im nie brakło. W jednej części siedziby zgromadził mięso dla drapieżników, bulwy i inne korzenie dla Dzików, ziarno dla ptaków, rozdrobniony słodki pokarm w sam raz dla Pszczół… Wiewiórka znalazła dla siebie dwie olbrzymie porcje różnych orzechów. I to już bez łupinek! Doprawdy, nadmiar życzliwości. Jeszcze nigdy nie udało jej się odchować tak dużego miotu.

Tylko o owadożercach ktoś zapomniał. Ale Dzięcioł wielkodusznie przyniósł kilka larw Korników i umieścił na najlepszym drewnie. Za jego przykładem poszły inne zwierzęta. Wkrótce w siedzibie Człowieka rozpanoszyło się życie – różne gatunki owadów, grzyby, mchy… Kiedy rozmnożyły się Myszy, nawet ostrożna Żmija zdecydowała się zamieszkać w jakimś ciemnym kątku.

Roślinożercy znaleźli za mało paszy wewnątrz, ale kontentowali się trawą, która rosła wszędzie wokół.

A deszcz! To najbardziej zadziwiało zwierzęta. Przy siedzibie Człowieka padało codziennie o świcie i o zmierzchu. Mimo upałów i braku chmur. Co dziwniejsze – deszcz leciał z dołu do góry.

Mimo regularnego zraszania na łące rosła tylko rachityczna trawa. Ani poziomek, ani kwiatów, nic! Ziemia musiała tu być wyjątkowo licha, więc wszyscy starali się ją nawozić. Kiedyś przekształci się w odżywczy humus.

W siedzibie Człowieka żyło się cudownie łatwo. Zwierzęta gratulowały Wiewiórce pomysłu i zamierzały zamieszkać także u innych śmiecących ludzi.

– Ciwit! Ciwit! – zaświergotała przelatująca obok dziury po twardej wodzie Jaskółka. – Wraca! Wraca!

Kto mógł, rzucił się do ucieczki. Pozostali zamarli w bezruchu w kryjówkach.

 

Epilog

– O, Boże!

– Kurwa jego mać!

– Adrian, nie przy dziecku! Ola, idź do swojego pokoju.

– Ale, mama, ja chcę jeść!

– Zaraz ci zrobię kanapkę. Idź do siebie, musimy z tatą porozmawiać.

– Czekaj! Pójdę razem z tobą – zdecydował Adrian. – Zobaczę, jak wygląda u niej – szepnął do żony.

Wrócił po chwili.

– Burdel i smród, jak wszędzie, ale chyba nic strasznego. Otworzyłem okno. Co to za popieprzone włamanie?! Co za pojeb zrył całe podwórko? Coś zginęło?

– Nie wiem. Moja biżuteria jest rozwłóczona po całej toaletce, ale chyba niczego nie brakuje. Dzwoń po gliny.

Adrian wyjął telefon, rozglądał się bezradnie, szacował straty, czekając na połączenie.

– Mama! – Ola wróciła do salonu. – U mnie pod łóżkiem jest Bambi!

– To świetnie, że się znalazł. Już idę szykować ci jedzenie – odpowiedziała matka z roztargnieniem.

Za moment od strony kuchni dobiegł wrzask, od którego serce Adriana zrobiło fikołka. Wypuścił telefon. Miotnął się w kierunku krzyku, pomyślał, że na pewno leży tam trup i Ola nie powinna go oglądać. Kazał córce wracać na górę, dopadł kuchni i zastygł w drzwiach.

Do kurwy nędzy, trup byłby lepszy. Policja zabrałaby go sobie do kostnicy i spokój. Ale co zrobić z tym?!

Pod kuchennym stołem roiło się ogromne, kolorowe, bo zbudowane ze strzępów papieru i nitek, mrowisko.

Koniec

Komentarze

Tekst jest o czymś i jest fajnie napisany. Przeczytałem z przyjemnością.

Niestety zemsta była taka trochę kiepska, znaczy się nie do końca udana bo to bardziej złośliwość była. Trzeba było jednak otruć młode, albo dziki powinny im nogi połamać, albo słonie dom zburzyć. laugh

Tak, że, tego – końcówka nie wybrzmiała.

Dzięki. :D

Masz rację, że zemsta to nie jest dobre słowo. Pomyślę nad innym.

Babska logika rządzi!

Tekst mi się spodobał, przyjemny, miły zabawny krótki.

Opisy ludzkich przedmiotów są genialne! Szczególnie zraszacza. Jedyne czego nie ogarnąłem to “twarda woda” co to jest?

Tekst bardzo na plus.

Pisz to co chciałbyś czytać, czytaj to o czym chcesz pisać

Dzięki. :D

Miły jesteś.

Sam zgaduj, czym jest “twarda woda”. Jeśli drzwi są zamknięte, to którędy wchodzić?

Babska logika rządzi!

okno?

Pisz to co chciałbyś czytać, czytaj to o czym chcesz pisać

Brawo dla tego pana! A konkretnie sama szyba. Jak zwierzę może zinterpretować takie dziwo?

Babska logika rządzi!

O, ten tekst ma to, o co się trochę upominałam pod jednym z poprzednich: świat z perspektywy nieczłowieka. Zgadzam się, że zemsta taka raczej z kreskówki dla dzieciaków, wolałabym pewnie pójście tu w pełny, groteskowy horror, ale pomysł fajny i czytało się nieźle.  

Dzięki! :D

Wszyscy wołają o krwawą pomstę! Co to za forum jest?

Babska logika rządzi!

Ciekawe!

Tylko krwi i mordów brak ;P.

A poważnie – coś tu nie gra do końca: czy Sebixy, czy jakaś “letniość“ zwierząt.

Poza tym – najpierw myślałem, ze Adrian na wczasy wyjechał, ale skoro wiewiórka odchowała miot? Gdzie oni byli?

No i coś mało rozpierduchy wybrzmiało: Tylko mrowisko i bałagan?

Literówka “Jaskówka”, no i “miotnął się” nieładnie brzmi!

 

Czyli – prawie dobrze!

Zapraszam w czwartki o 19 do proradio.pl. Spora dawka rockowej muzyki + stękania starego dziada ;).

Dzięki! :D

Krwiożerczy naród… Adrian w końcu nie mordował zwierząt, tylko zrobił im syf w domu, więc i jego nie mordowano.

Długość wyjazdu. Tak, wczasy, ale takie dłuższe. Może Adrian jest nauczycielem albo ma firmę z sezonową działalnością, więc może sobie wyjechać na dłużej. Zależało mi, żeby Wiewiórce naprawdę się spodobał pobyt u Człowieka. Małe wiewióreczki otwierają oczka po ok. miesiącu. Drugie tyle i są samodzielne. Ale już wcześniej matka może je ewakuować. Nie mówię w tekście, że osiągnęły dorosłość. Tylko nigdy dotąd Wiewiórce nie udało się doprowadzić aż tylu dzieciaczków do danego etapu.

Tylko mrowisko i bałagan? A jak zacząłbyś sprzątać wielkie mrowisko z kuchni?

Wiewiórka wyściełała sobie gniazdko papierami z biurka. Być może to nie była makulatura.

Pod łóżkiem córki chowa się malutka sarenka.

Dzięcioł przyniósł larwy korników.

Ptaszki pozakładały sobie gniazdka na półkach, wywaliwszy część ubrań. Pisklaki paskudzą. Niektóre do gniazda, inne tuż obok. Widziałeś kiedyś miejsce ulubione przez gołębie?

Okno do wymiany – pogryziona rama.

Babska logika rządzi!

Okej. W kwestii zemsty ja osobiście czuję się przekonana larwami korników :D .Samo wyobrażenie sobie szkód, jakie one mogą narobić, wystarczy.

Plus: w domu u mamy na wsi mamy gniazda jaskółek w pomieszczeniach gospodarczych. To prawda: pisklęta, choćby nie wiem, jak słodkie, brudzą jak cholera. 

Komu parkiet lub panele zasikane przez Dziki?

Babska logika rządzi!

Nie no. To wszystko dostrzegłem, tak źle ze mną nie jest jeszcze :).

Ale to wszystko wybrzmiewa już po słowie “koniec”, a ja oczekiwałem łupnięcia w finale, który był… mało spektakularny :).

Zapraszam w czwartki o 19 do proradio.pl. Spora dawka rockowej muzyki + stękania starego dziada ;).

Przyroda rzadko tupie. Woli narastać powolutku. :D

OK. Doszło kilka zdań po kornikach.

Babska logika rządzi!

Tak, korniki zdecydowanie najbardziej przemawiają tu do wyobraźni… W sumie dom mógłby się Adrianowi zawalić na głowę.

Pomysł nienowy, ale przyjemnie napisany, sympatyczny.

Mrowisko należałoby pieczołowicie wynieść do lasu :)

http://altronapoleone.home.blog

Dzięki. :D

Tak, na łopatce Oli. :p

Babska logika rządzi!

A mnie się ten pomysł prostej, niemal dziecinnej zemsty podoba. Oko za oko :) Bardzo, bardzo podoba mi się reakcja matki na “znalezienie” Bambiego.

W ogóle smaczność wielka i ten tekst ląduje na liście ulubionych konkursowych.

say what you mean, but don't say it mean

Dzięki. :D

Bambi to chłopiec czy dziewczynka? Bo nie wiem…

Życzymy smacznego.

Babska logika rządzi!

U Disneya na pewno chłopiec :) 

Przyjmuję do wiadomości.

A ciekawe, czy na filmie było to widać. ;)

Babska logika rządzi!

Głównie chyba po fakcie, że a) ma dziewczynę, a Disney problemy ze związkami jednopłciowymi ma do dziś, a cóż dopiero w 1942 :D, b) zostaje przyszłym królem, a nie królową :D 

Tak, to wydaje się przesądzać sprawę. :D

Babska logika rządzi!

Sympatyczne :)

Przynoszę radość

Dzięki. :D

Babska logika rządzi!

Zabawna historia i jak najbardziej słuszne podejście zwierząt:)

Dzięki. :D

Jedynie słuszne!

Babska logika rządzi!

Trochę szkoda, że Adrian pewnie się nigdy nie domyśli, za co mu się tak oberwało ;)

Dobrze się czytało, uśmiechnęło mi się :)

Nie cierpię mówić NIE, ale nie mogę stale potakiwać. Czas zacząć ćwiczyć... ;)

Dzięki. :D

Może jednak coś zajarzy. Albo przynajmniej nabierze szacunku do przyrody.

Babska logika rządzi!

Fajnie się czytało. Adrian pewnie miał tam domek letniskowy i dlatego go nie było.

 

Dzięki. :D

Interesujące podejście.

Babska logika rządzi!

Niezła opowiastka.

Zastanawiam się tylko, dlaczego Człowiek, opuściwszy dom na dłużej, zostawił w nim zapasy mięsa…

Gdyby ci, którzy źle o mnie myślą, wiedzieli, co ja o nich myślę, myśleliby o mnie jeszcze gorzej.

Dzięki. :D

Zapasy były w zamrażalce, a zapach pochodził z szykowanych na drogę kanapek. A może i Człowiek miał jakąś wędzonkę czy peklowaną szynkę w piwnicy, kto go tam wie.

Babska logika rządzi!

Że niby rodzinka na wakacje wyjechała? Bardzo fajny pomysł na zemstę, chociaż szkoda, że zwierzaczki nie pomieszkały u człowieka dłużej i że zły człek w ogóle wrócił! Ogólnie, czytało się fajnie, opisy barwne i pobudzające wyobraźnię. Udany tekst, Anonimie!

Dzięki. :D

Zapasy się skończyły, Człowiek wrócił. Ale zostało jeszcze mnóstwo niedobrych Człowieków, które śmiecą w lesie. Zwierzaczki wjadą na chatę komuś innemu.

Babska logika rządzi!

Sympatyczny tekst oparty na przewrotnym pomyśle. Bardzo mi się spodobał opis swiata z perspektywy zwierząt. :)

Dzięki. :D

Tak szczerze, to mi też się podoba. ;P

Babska logika rządzi!

Jakoś bardzo mi ten tekst pasuje do konkursu o wiewiórkach. Zdecydowanie jeden z moich faworytów :) Na plus wczuwanie się w Wiewiórki, sam Plan i zemsta na człowieku też przypadła mi do gustu. Ładnie zgrywa się z całością. Świetnie napisane.

Oczywiście klikam bibliotekę :) 

Dzięki. :D

Mogę to wytłumaczyć – tekst był pisany na konkurs o wiewiórkach. ;P

Babska logika rządzi!

Śmieszny tekst, obrazowo napisany, a jednocześnie – poruszający ważny problem śmiecenia w lesie. Podobało mi się opisywanie domu z perspektywy wiewiórek, które po swojemu tłumaczyły sobie przeznaczenie rzeczy. Zgłaszam do wątku bibliotecznego, chociaż pewnie ktoś kliknie wcześniej bezpośrednio.

Dzięki. :D

Mi też się podoba perspektywa Wiewiórki albo zwierząt w ogóle. Ciekawe, co by o nas myślały, gdyby myślały.

Babska logika rządzi!

Ciekawe, co by o nas myślały, gdyby myślały.

Czasem mam pewność, że one myślą. Tyle że to myślenie może być diametralnie różne od naszego. Może nawet uda nam się kiedyś je zasymulować w opowiadaniach? wink

Niektóre pewnie tak. Chyba nawet lepiej, że nie wszystkie, bo perspektywa owsika nie wygląda pociągająco.

Trzeba próbować. :D

Babska logika rządzi!

Anonimie – inne teksty też były, ale moim zdaniem Twój jakoś szczególnie pasuje… ;)

Am… Nie wiem, co napisać. Miło mi.

Babska logika rządzi!

Taki przyjemny, lekki. Podobało mi się przedstawienie przedmiotów z perspektywy zwierząt np. zraszacz. Opowiadanie klimatem przypomina mi trochę filmy Disneya (nie liczac przekleństw). Porusza istotny problem, który miejmy nadzieję uda się jakoś wyplenić. Jednym słowem tekst o czymś, dobrze napisany, podobał mi się.

Dzięki. :D

Zraszacz nie występuje w naturze, to i zwierzęta mogą mieć kłopot ze zrozumieniem. Mi też podobają się te fragmenty o ludzkich przedmiotach ze zwierzęcego POV.

Babska logika rządzi!

Jeden z moich ulubionych tekstów o wiewiórkach. :-) Jakie zabawne i pomysłowe opisy ludzkich urządzeń, przedmiotów.

Eh, jakby tak wszystkie zwierze ta się zmówiły i zrobiły ludzim z domów kipisz, może człekokształtnym przybyłoby od tego rozumu. 

Fajny pomysł, Anonimie, a czytało się równie dobrze. 

Logika zaprowadzi cię z punktu A do punktu B. Wyobraźnia zaprowadzi cię wszędzie. A.E.

Dzięki. :D

Wszystkim się te przedmioty podobają. Zwykła rzecz, a cieszy.

Może by przybyło. Ale nawet wtedy – nie wszystkim.

Babska logika rządzi!

Fajnie się czytało, lekka lektura, dość pomysłowa, zwłaszcza przy opisach AGD ze zwierzęcej perspektywy :) 

No rest for the Wicked https://www.facebook.com/thewickedg/

Dzięki. :D

Masz już duże towarzystwo doceniających opisy przedmiotów.

Babska logika rządzi!

Wiewiórka miała fajny pomysł, który przerodził się w dobre opowiadanie. Czytałam z przyjemnością, a najbardziej rozbawiła mnie Bambi pod łóżkiem. Dobra zemsta nie jest zła ;)

Zostaw ten żyrandol.

Dzięki. :D

Wreszcie ktoś nie domaga się krwi, zabicia Oli i wszystkich jej potomków do siódmego pokolenia…

Babska logika rządzi!

No, z tą krwią to bez przesady. Ale sprzątać las bym wesołego ojczulka wysłała. ;)

Zostaw ten żyrandol.

Też dobry pomysł.

Babska logika rządzi!

Całkiem ciekawy opis ludzkiego lokum z punktu widzenia zwierząt. Pretekst do włamu – spoko.

Porządnie napisane i nawet dowcipne. Przy czym bardziej to filmik przyrodniczy o zachowaniu zwierząt w specyficznych warunkuch niż opowieść trzymająca w napięciu. Więc fabuła z nóg mnie nie zwaliła, ale nie powiem, że meh. 

Total recognition is cliché; total surprise is alienating.

Dzięki. :D

Wiewiórka też zwierzę, to i film przyrodniczy się nada na konkurs.

Babska logika rządzi!

Prosimy o deanonimizację!

http://altronapoleone.home.blog

Już, już… Niektórzy muszą jednak łazić do pracy…

Babska logika rządzi!

Ta dam! To pisałam ja, Finkla.

Chyba nietrudno było zgadnąć, bo wielu się udało. Niemniej jednak gratuluję poznania mnie jak zły szeląg. Dziękuję za głosy na “Folwark” i jego rywali, komentarze, wspólną zabawę, zorganizowanie konkursu… Coś pominęłam?

Babska logika rządzi!

Wcale nie było łatwe odgadnięcie, wbrew pozorom. Dla mnie, bardziej przez poziom tekstu i sprawność pisania fabuły, niecodzienne skojarzenia niż pewien rodzaj humoru. :-)

Kiedy dzisiaj myślę, to najprędzej przez uchylenie rąbka tajemnicy w innym wymiarze.

Logika zaprowadzi cię z punktu A do punktu B. Wyobraźnia zaprowadzi cię wszędzie. A.E.

Ale Ninedin i Drakaina dały radę.

Poznawać można po wszystkim. W pierwszym anonimowym konkursie ktoś mi wytknął, że zdradzam się emotkami z nosem. :-) To podobno ginący gatunek jest. Od tego czasu przynajmniej charakterystycznych buziek staram się unikać. I jeszcze omijam ulubione zwroty w komentarzach… Ale i tak zawsze przychodzi jakaś małpa jakiś złośliwy człowiek i odgaduje. ;-)

Babska logika rządzi!

Do małp należymy, tylko wyrafinowanie nas odróżnia. Narzędzia nauczyliśmy się konstruować i, co więcej, używać ich dla swojej pomyślności i zguby. xd

Logika zaprowadzi cię z punktu A do punktu B. Wyobraźnia zaprowadzi cię wszędzie. A.E.

Uznajmy, że to było doprecyzowanie. ;-)

Babska logika rządzi!

:D

Logika zaprowadzi cię z punktu A do punktu B. Wyobraźnia zaprowadzi cię wszędzie. A.E.

@Finkla: no niestety, znać mistrza po warsztacie :D

No i co zrobisz, jak nic nie zrobisz? W Grafomanii moja ostatnia nadzieja. Może kiedyś Beryl zrobi anonimową.

Babska logika rządzi!

Oj, te Anonimy, wcale niezła sprawa:)

Logika zaprowadzi cię z punktu A do punktu B. Wyobraźnia zaprowadzi cię wszędzie. A.E.

A jaka zabawa przy zgadywaniu. :-)

Babska logika rządzi!

Tak, to jest fajne:)

Logika zaprowadzi cię z punktu A do punktu B. Wyobraźnia zaprowadzi cię wszędzie. A.E.

Ech, przy pierwszym zamaskowanym konkursie to była zabawa! Ludzie wklejali fejkowe screenshoty z listami opowiadań…

Babska logika rządzi!

Eh, szkoda że mnie przy tym nie było. :) Bardzo powoli się ośmielam, nie wiem co wypada, a co nie.

Logika zaprowadzi cię z punktu A do punktu B. Wyobraźnia zaprowadzi cię wszędzie. A.E.

Jeśli masz ochotę, to możesz zajrzeć, tutaj jest. Ale bez znajomości tekstów konkursowych i ówczesnych bywalców chyba już nie jest tak fajnie.

Babska logika rządzi!

W takim razie, zostawiam na jutro w międzychwilach. Dzięki:)

Logika zaprowadzi cię z punktu A do punktu B. Wyobraźnia zaprowadzi cię wszędzie. A.E.

No to miłej międzychwilowej lektury. :-)

Babska logika rządzi!

Wiesz, zauważyłem dziwną prawidłowość.

Ilekroć pozwolić Finklom na anonimowość, zaraz Finklowie zaczynają kląć. :D

Przerabiałem to już przy Funtastyce, Trójkącie Sudeckim i teraz przy Wiewiórkach. ;)

Dobra, ale o samym tekście. Krótko. Sympatyczny. Sympatyczny w słownikowym znaczeniu tego słowa*, nie w skali Anet.

*Sympatyczny – wzbudzający sympatię i sprawiający przyjemne wrażenie

 

Tekst lekki, sama zemsta taka trochę bajkowa (nieprzesadzona w nachalności, agresji, bezwzględności, itp.). Dlatego też wulgaryzmy raziły mocno, bo ze wspomnianą, nazwijmy to, atmosferą “okołobajkową” się gryzły.

I nie pytaj: co znaczy atmosfera okołobajkowa?

Jak stworzyłaś taki tekst, który trudno jednoznacznie zaklasyfikować, to teraz kombinuj nad definicją tego słowa. ;-)

Samozwańczy Lotny Dyżurny-Partyzant; Nieoficjalny członek stowarzyszenia Malkontentów i Hipochondryków

Dzięki, CM. :-)

O, ciekawe spostrzeżenie. Zapewne mam również bluzgi w nieanonimowych tekstach, ale nie chce mi się szukać.

Albo może tak się złożyło – przy Funtastyce wygrzebałam z kajecika stary pomysł, żeby poszaleć z grą półsłówek (jeśli nie przy funie, to kiedy?), w Trójkącie chciałam pokazać wybuchowość wulkanoidki, a tutaj… No, co ma mówić facet, któremu podczas wyjazdu wakacyjnego ktoś robi totalny kipisz w chacie? Przecież nie “motyla noga”.

Zemsta bezkrwawa, właściwie sprowadza się do zwykłego oko za oko. Ale to miało być o wiewiórkach! Nie postrzegam ich jako stworzeń skłonnych do okrucieństwa. Ukraść spacerującemu torebkę orzechów? Jasne, sam się o to prosił. Ale nie wydłubać mu oczy.

A wulgaryzmów używał tylko człowiek.

Babska logika rządzi!

Nie postrzegam ich jako stworzeń skłonnych do okrucieństwa. Ukraść spacerującemu torebkę orzechów? Jasne, sam się o to prosił. Ale nie wydłubać mu oczy.

I bardzo słusznie, bo mnie okrucieństwo do wiewiórek też ni cholery nie pasuje, więc akurat ta część opowiadania wypada bardzo fajnie.

A wulgaryzmów używał tylko człowiek.

To prawda. Ale i tak to się strasznie gryzie z tą bajkowością o której pisałem. Bo jak teraz zdefiniować grupę docelową dla takiego opowiadania? Dla dzieci nie bardzo, bo wulgaryzmy. Z drugiej strony ta bajkowość (albo łagodność) najbardziej przywodzi na myśl właśnie dzieci. Dlatego jedno z drugim strasznie mi się gryzie.

Oczywiście, to taka trochę uwaga na marginesie, bo piszemy o tekście konkursowym, więc rozważanie, do jakiej grupy docelowej on mógłby trafić nie ma większego sensu.

Ale mieć okazję pozrzędzić i z niej nie skorzystać to herezja. ;-)

Samozwańczy Lotny Dyżurny-Partyzant; Nieoficjalny członek stowarzyszenia Malkontentów i Hipochondryków

Grupa docelowa. Hmmm. Może dorośli, którzy oburzą się, że ludzie zaśmiecają dom zwierzętom, które nawet zabluźnić z tego powodu nie mogą?

Albo dla miłośników dychotomii: dla zwierząt las to dom, a ludzki dom to bajkowy sezam. Dla ludzi las to śmietnik, a własny dom – miejsce, gdzie można spokojnie kląć. Jak Ci się podoba taka sugestia?

Babska logika rządzi!

Może dorośli, którzy oburzą się, że ludzie zaśmiecają dom zwierzętom, które nawet zabluźnić z tego powodu nie mogą

Z tego co mi tam mignęło w komentarzach, tacy dorośli to chcieliby krwi, żądzy mordu i Bóg jeden wie czego jeszcze. ;-)

Albo dla miłośników dychotomii

To już prędzej. Ale to bardzo wąska grupa docelowa. :-)

Mnie by tam bardziej pasowało, gdybyś… poszła w humor i zamiast tych wulgaryzmów wrzuciła jakieś kreatywne epitety. Bodajże w “Taxidia AE” fajnie to wypadało. I tak, pamiętam, że tam też marudziłem o wulgaryzmy. ;)

I że to nie był, przynajmniej w zamyśle, tekst humorystyczny.

Inna rzecz, że do tego mojego marudzenia można podchodzić z rezerwą, bo powszechnie wiadomo, że wulgaryzmy w literaturze budzą we mnie “nieradość”, więc w pełni obiektywny na pewno w tej kwestii nie jestem.

Samozwańczy Lotny Dyżurny-Partyzant; Nieoficjalny członek stowarzyszenia Malkontentów i Hipochondryków

Gdybym poszła w humor, to równie dobrze mogłabym się podpisać. ;-)

W “Taxidii” epitety brałam z mitologii. Tutaj – z lasu. Może przez to wyglądają mniej kreatywnie, ale z opisu biurka jestem lekko dumna. :-)

Tak, powszechnie wiadomo. A w którym momencie odpadłeś w tekście trójkątnym? Przy pierwszym bluzgu czy trochę później?

Babska logika rządzi!

Nowa Fantastyka