- Opowiadanie: Wilk który jest - Praca domowa z ziemskich różnic

Praca domowa z ziemskich różnic

Dyżurni:

Finkla, bohdan, adamkb

Oceny

Praca domowa z ziemskich różnic

– Dziad­ku, stu­dio­wa­łeś ar­cha­icz­ne cy­wi­li­za­cje Ga­lak­ty­ki Droga Mlecz­na, praw­da?

– Tak.

– Po­mo­żesz mi w pracy do­mo­wej?

– Oczy­wi­ście. O ile coś jesz­cze z tego pa­mię­tam… Co masz przy­go­to­wać?

– Temat za­da­nia brzmi: „wy­mień róż­ni­ce mię­dzy na­sto­lat­ka­mi i doj­rza­ły­mi miesz­kań­ca­mi pla­ne­ty Zie­mia”.

– Wszyst­ki­mi na­sto­lat­ka­mi i wszyst­ki­mi doj­rza­ły­mi? – zdzi­wił się dzia­dek.

– Za­cze­kaj, do­czy­tam. Nie… na­sto­lat­ka­mi star­szy­mi i doj­rza­ły­mi w wieku pro­duk­cyj­nym, któ­rzy prze­kro­czy­li już pół­me­tek swo­jej ka­rie­ry za­wo­do­wej.

– Okej, co już masz?

– Takie ogól­ni­ki zna­le­zio­ne w sieci. Na przy­kład, że jedni i dru­dzy opusz­cza­ją przez kilka dni w ty­go­dniu na parę go­dzin swoje domy. Młod­si, żeby iść do szko­ły, gdzie przy­swa­ja­ją wie­dzę, a star­si, żeby udać się do pracy. Przy czym za cho­dze­nie do szko­ły nie do­sta­je się pie­nię­dzy. Uwie­rzysz?! Uczęsz­czać na lek­cje za darmo?!

– Tak. To pod wie­lo­ma wzglę­da­mi zu­peł­nie ina­czej urzą­dzo­ny świat niż nasz. Na przy­kład jego na­ro­dy po­tra­fią być rów­no­cze­śnie zjed­no­czo­ne i skłó­co­ne.

Wnu­czek zro­bił za­sko­czo­ną minę.

– Tak, to moż­li­we – po­wie­dział dzia­dek z uśmie­chem.

– Mogę ci uwie­rzyć na słowo, ale cho­dze­nie do szko­ły za darmo to już prze­sa­da! Prze­cież dzię­ki temu na ko­niec nauki masz ka­pi­tał, żeby za­in­we­sto­wać w sie­bie. Bo ja wiem? W firmę albo w dal­szą edu­ka­cję. A tak to wtła­cza­ją ci obłęd­ną ilość zby­tecz­nej wie­dzy i nic z tego nie masz.

– Dla­cze­go uwa­żasz, że nic? In­for­ma­cje za­wsze mogą się przy­dać.

– Daj spo­kój! – Wnuk mach­nął ręką. – Wi­dzia­łem ich pro­gra­my na­ucza­nia. Żeby zdać do na­stęp­nej klasy, trze­ba przy­swo­ić i to głów­nie pa­mię­cio­wo, ogrom­ne ilo­ści da­nych nie­do­sto­so­wa­nych ani do pre­dys­po­zy­cji jed­nost­ki, ani do po­trzeb spo­łecz­no­ści lo­kal­nych, ani wy­zwań glo­bal­nych, o mię­dzy­pla­ne­tar­nych nawet nie wspo­mi­na­jąc.

– Mó­wi­łem ci, to jest cał­kiem inna forma cy­wi­li­za­cji. Skup­my się na tej pracy do­mo­wej, bo jest już późno. Czego ocze­ku­jesz ode mnie?

– Wiesz, to co mam, to są takie ogól­ni­ki z sieci. Każdy w kla­sie bę­dzie to miał. Chciał­bym bły­snąć jakąś cie­ka­wost­ką.

– Hm… Po­zwól, że przez chwi­lę się za­sta­no­wię. – Dzia­dek za­my­ślił się na dobre. Mil­czał dość długo. Wnu­czek za­czął się już nie­cier­pli­wić, gdy sta­rzec wresz­cie rzekł:

– Mam! Myślę, że to bę­dzie dobre!

– Da­jesz! – krzyk­nął mło­dzie­niec ra­do­śnie, wy­ma­chu­jąc przy tym sze­ścio­ma koń­czy­na­mi.

– Na­pisz tak: istot­ną róż­ni­cę sta­no­wi po­dej­ście do utrwa­la­nia swo­je­go wi­ze­run­ku w for­mie fo­to­gra­fii. Na­sto­lat­ki, które na co dzień dużo się śmie­ją, po­zu­jąc do zdjęć, robią po­waż­ne miny. Za­pew­ne chcą po­ka­zać, że są już doj­rza­łe. Do­ro­śli, któ­rzy przez więk­szość czasu są po­waż­ni, może nawet po­sęp­ni, czy po­nu­rzy, uśmie­cha­ją się do kamer. Tego dru­giego zja­wi­ska nasza nauka nie potrafi jed­no­znacz­nie ocenić. Ist­nie­je teo­ria, że w ten spo­sób de­mon­stru­ją, ile w nich jesz­cze wi­go­ru i mło­do­ści.

– Dobre! – z apro­ba­tą rzekł wnu­czek. – Mło­dzi po­zu­ją na po­waż­nych, a do­ro­śli na we­so­łych. Sió­dem­ka gwa­ran­to­wa­na! Dzię­ki, dziad­ku!

– Na żad­nej innej pla­ne­cie nie wi­dzia­łem też tylu smut­nych miesz­kań­ców, ko­mu­ni­ku­ją­cych pu­blicz­nie, że są ludź­mi suk­ce­su…

– Dziad­ku, jedna róż­ni­ca wy­star­czy.

– Jak bę­dziesz chciał, to opo­wiem ci kie­dyś wię­cej o miesz­kań­cach Ziemi.

– Wy­bacz, ale wolę tego nie słu­chać. To jest jakaś po­krę­co­na pla­ne­ta.

Koniec

Komentarze

Fajne. Jednak widzę w tym szorcie pewną sprzeczność. Otóż dzieciak krytykuje system nauczania na Ziemi, a jednocześnie sam musi się zmagać z największym rakiem tego systemu, czyli pracą domową laugh. Przecież nawet dzisiaj wysuwane są postulaty, aby zadania domowe znieść. Poza tym odnoszę wrażenie, że przedstawiając ziemski system nauczania, mocno wzorowałeś się na tym polskim, bo w bardziej rozwiniętych regionach planety, zwłaszcza w Skandynawii, ludzie starają się wspomniane wyżej postulaty wcielić w życie. W Polsce prędko się tego nie doczekamy. Cóż, idee Korczaka jednak nigdy nie zdobyły większej popularności w jego kraju.

 

Wiesz co, Wilku, trochę Ci ta satyra nie wyszła.

To pod wieloma względami zupełnie inaczej urządzony świat niż nasz.

Tu szyk się poplątał.

Uczęszczać na lekcje za darmo?!

Tja, bo nauczyciel to tak z dobroci serca przychodzi ;P

wymachując przy tym swoimi sześcioma kończynami.

Miał wymachiwać cudzymi?

Na to drugie zjawisko nasza nauka nie ma jednoznacznej odpowiedzi.

Wyjaśnienia. Odpowiedź jest na pytanie, zjawisko się wyjaśnia.

 

Zabrakło mi wyraźnego kontrastu między kosmitami, a Ziemianami. Może właśnie chciałeś, żeby byli podobni, “sami z siebie się śmiejecie”, ale tego też nie widzę tu na pewno, tylko się domyślam.

Odkrycie własnego błędu to nie porażka, lecz okazja (Alfred N. Whitehead)

Trochę stereotypowe – w wielu tekstach przedstawia się młodych, dziwiących się światu za czasów starszych pokoleń, a w rzeczywistości młodzi nie mają raczej aż tak wielkiego problemu ze zrozumieniem, że świat się po prostu zmienia :)

Minimalnie uwag:

– OK, co już masz? 

 OK → Okej. 

Czego oczekujesz ode mnie?

Brzmi to jak Gothicowe “pokaż mi swoje towary” :p

@Piotr

Dzięki za dobre słowo. :-) Skandynawia eksperymentuje z różnymi pomysłami, ale przeważnie nie w sposób usystematyzowany, a jednostkowy, o którym potem dyskutuje świat cały. :-) Na pewno różnią się w podejściu do kwestii bezpieczeństwa. Na obrazku plac zabaw szkoły podstawowej w szwedzkim Bräcke. Wygląda, jakbyś wywalił wszystkie zbędne graty z garażu. ;-)

 

 

@Tarnina

Piękne dzięki za uwagi i korekty! :-) Wiesz, nauczyciel zarabia na swoim dziele. Nic w tym oczywiście złego, ale na tej planecie finansowe korzyści przyjmuje i uczeń. :-) Dodam jeszcze, że to nie jest satyra. Moim zdaniem to raczej smutne. ;-)

 

@Coen

Dzięki za uwagi! Zauważ, że wnuczek bynajmniej nie dziwi się światowi dziadka, tylko życiu na dalekiej planecie, o której staruszek ma coś do powiedzenia. W kwestii zdjęć to moja osobista obserwacja, co nie oznacza, że nikt na to nie wpadł wcześniej (vide rysunek poniżej).

Dorzucam cytat, który może Ci się spodobać: „Nie starość lecz młodść starców czyni ich niezrozumiałymi dla otoczenia”.

 

Z serdecznymi pozdrowieniami,

Wilk który jest

Nie jest człowiek większy ani lepszy, gdy go chwalą, ani gorszy, gdy go ganią. (Tomasz z Kempis)

Dodam jeszcze, że to nie jest satyra. Moim zdaniem to raczej smutne. ;-)

Satyry bywają smutne, jak się nad nimi zastanowić. Śmiem twierdzić, że to właśnie te lepsze takie bywają.

Odkrycie własnego błędu to nie porażka, lecz okazja (Alfred N. Whitehead)

Wilk który jest ciekawy cytat :) Przy okazji (bo bez bicia przyznam, że wcześniej zapomniałem dopisać :p) – obserwacja co do zdjęć faktycznie może skłonić do zastanowienia.

@Tarnina

Chodzi Ci po głowie fabula togata, czy fabula palliata? ;-) Przypomnieli mi się moi profesorowie, polemizujący zaciekle, czy satyra to faktycznie oryginalny twór rzymski (jak utrzymywali sami Rzymianie), czy też jednak efekt wpływów greckich. :-)

Przy dopisku „jak się nad nimi zastanowić” – pełna zgoda! :-)

 

@Coen

Dziękuję, staram się (oraz starzeję ;-) )!

 

Z pozdrowieniem,

Wilk który jest

Nie jest człowiek większy ani lepszy, gdy go chwalą, ani gorszy, gdy go ganią. (Tomasz z Kempis)

heart Na tym się akurat nie znam :)

Odkrycie własnego błędu to nie porażka, lecz okazja (Alfred N. Whitehead)

Ja też już nie. :-D

Nie jest człowiek większy ani lepszy, gdy go chwalą, ani gorszy, gdy go ganią. (Tomasz z Kempis)

W ostatnim filmie Niekrytego Krytyka na yt, ten też gdzieś tam w połowie krytykuje polski system nauczania w podobnym tonie, co Ty, wilku, w tym tekście tutaj.

Sympatyczna scenka.

Z tymi zdjęciami jak kiedyś z portretami królów. Zawsze mieli poważne miny, politycy kiedyś zresztą tęż, a jak później odkryto, że uśmiech na zdjęciu polepsza wizerunek, to teraz wszyscy się szczerzą.

Tak więc obserwacja fajna, tekst powierzchownie traktuje aktualne tematy, ale pupy nie urywa ;P

"Taki idealny wyluzowywacz do obiadu." NWM

Nie podeszło. 

Głównie za sprawą pretekstowej fantastyki, która w moim odczuciu całkiem wywraca ten tekst. Dwóch kosmitów rozmawia o obcej dla siebie cywilizacji, w dodatku archaicznej, a młodego dziwi nasz system edukacji? Akurat to ze wszystkich dziwactw i nielogiczności, jakie nam się przez wieki nazbierały w ewolucyjnym i behawioralnym bagażu? Rozumiem, że akurat ten temat chciałeś poruszyć, ale wypada to w moim odczuciu zupełnie sztucznie, co spłyca całą satyrę. 

Sytuacji nie poprawia fakt, że dialogi nie powalają naturalnością. 

Przecież dzięki temu na koniec nauki masz kapitał, żeby zainwestować w siebie.

Jakie dziecko tak mówi? Ja rozumiem, obca cywilizacja – ale ci są zbyt swojscy (maja szkoły, prace domowe, ręce i dziadków), by ten argument przeszedł.

 

Sama satyra na edukację – ani szczególnie odkrywcza, ani bardzo głęboka. Obserwacje oczywiście prawdziwe, ale też nie zaskoczyły, nie skłoniły do zadumy. Już ciekawsza jest ta obserwacja odnośnie fotografii, choć nie jestem pewien, czy ma oparcie w rzeczywistości – to chyba w znacznej mierze rzecz indywidualna. Choć nie oglądam zbyt wielu zdjęć nastolatków więc mogę się mylić.

@Mytrix

Dzięki za uwagi! Nie widziałem tego odcinka Niekrytego Krytyka. Chyba muszę dodać na wstępie, że to nie jest tekst o edukacji. :-D Nie jest też satyrą. Jest za to ponurą oceną rzeczywistości. Dr Jan Krzysztof Kelus wspominał książkę jakiegoś amerykańskiego psychologa. Na górze okładki były dzieci z radością wybiegające ze szkoły. Na dole ponurzy dorośli wychodzili z metra po pracy. Napis po środku i jednocześnie tytuł głosił: „co się stało?”. Sporo o tym myślałem. Moje spostrzeżenia pochodzą z wycieczki rowerowej Kieleckiej Masy Krytycznej do Wąchocka. Warto się przyjrzeć, jak ludzie reagują na aparat czy kamerę. A to przecież emanacja wnętrza. Dlatego też dziadek dorzuca jeszcze jedną uwagę.

 

@None

Dzięki za opinię! Jakie dziecko tak mówi? Powiedziałbyś do mojego syna: „dziecko”. :-D To nie są dzieci, tylko nastolatki, a to gigantyczna różnica. Dodam raz jeszcze, że to nie jest tekst o edukacji. Powinienem po prostu wywalić ten fragment o szkole i zostawić odpowiedź dziadka. Ewentualnie ją wytłuszczę, podkreślę i „skursywię” jednocześnie! :-D

 

Dzięki za czas poświęcony na lekturę i komentarza!

 

Pozdrawiam Was serdecznie, Panowie!

Wilk który jest

Nie jest człowiek większy ani lepszy, gdy go chwalą, ani gorszy, gdy go ganią. (Tomasz z Kempis)

Zaraz tam satyra, raczej humoreska :-)

Krótkie i dobrze – w takiej formie jest ok, w dłuższej by nie było. Czyli masz wyczucie długości tekstu :) Nie zgadzam sie z tym, ze młodzież pozuje na zdjęciach na poważnych ludzi, ale już w niektórych sytuacjach codziennych faktycznie byłoby to to całkiem trafne – i dla tej uwagi warto było przeczytać tekst :) W sumie to o ludziach sukcesu też bardzo trafne i smutne…

Dodam raz jeszcze, że to nie jest tekst o edukacji. Powinienem po prostu wywalić ten fragment o szkole i zostawić odpowiedź dziadka.

Wilku, ale jak chcesz pisać o pytryfulach, to pisz o pytryfulach, a nie o kimś, kto kiedyś o pytryfulach słyszał.

Reakcje na aparat w moim otoczeniu: mój brat ucieka (coby mu duszy nie zabrało?), ja robię minę, która odbiera mi jakieś 70 punktów IQ, ojciec stoi za aparatem i się chichra :)

Odkrycie własnego błędu to nie porażka, lecz okazja (Alfred N. Whitehead)

Idę o zakład, że każdy z nas, jakby się nie zawziął i tak pisze o mieszkańcach trzeciej planety od słońca. ;-) Reakcja na zdjęcia – piękna opowieść i pięknie Ci za nią dziękuję! Może jednak zwiększ próbę badawczą? :-)

Z pozdrowieniem,

Wilk

Nie jest człowiek większy ani lepszy, gdy go chwalą, ani gorszy, gdy go ganią. (Tomasz z Kempis)

Ha! Ale ile można o tych mieszkańcach napisać? ;) Chyba sporo.

Odkrycie własnego błędu to nie porażka, lecz okazja (Alfred N. Whitehead)

Mi się zdarzyło pisać NIE o mieszkańcach (ani potomkach) trzeciej planety od Słońca :P 

@Tarnina

To niewyczerpywalne źródło. :-)

 

@Wilk-Zimowy

Podziwiam Twoją wiarę w siebie. :-) Dodaj link, chętnie przeczytam!

 

Z wilczym pozdrowieniem,

Wilk który jest (tu można sobie zawsze dodać jakiś epitet ;-) )

Nie jest człowiek większy ani lepszy, gdy go chwalą, ani gorszy, gdy go ganią. (Tomasz z Kempis)

Wilku, Który Jest – ale to nie jest na portalu :) 

Niemniej możliwości jest wiele, przykład pierwszy z brzegu (jeden z wielu, jakie mi przychodzą do głowy): możesz pisać np. legendę o stworzeniu świata (na etapie przed powstaniem istot). Wystarczy odrzucić portalowy lęk przed infodumpami i równie portalowy lęk przez opowiadaniami bez bohaterów :-)

Pisać można tylko o tym, co Cię interesuje. I czytać ludzie będą tylko to, co ich zainteresuje. Tak, że…

Odkrycie własnego błędu to nie porażka, lecz okazja (Alfred N. Whitehead)

@Wilku-Zimowy, domniemam, że znowu mówimy o tym samym, tylko z natury mamy przeciwne zdania. :-D Trzeba to obgadać przy piwie, bo inaczej nie pójdzie. Nie szkodzi, że nie ma na portalu. Mnie w całości też tu nie ma. Chodzi mi o to, że jeśli stracisz ludzkie odniesienie, albo Twoje dzieło będzie niezrozumiałe (bo musiałbyś odrzucić na przykład logikę), albo nikomu nie przyniesie żadnego pożytku.

 

@Tarnina, może i tak, ale Sofokles napisał „Antygonę” zmuszony przez okoliczności.

Leonard Cohen napisał:

„Powodem dla którego piszę

jest chęć stworzenia czegoś

równie pięknego jak ty

Kiedy jestem z tobą

chcę być bohaterem

jakim miałem być

gdy miałem siedem lat

doskonałym mężczyzną

który zabija”.

Umberto Eco poświęcił temu zagadnieniu całą pracę: „Lector in fabula”.

Grupą docelową są ludzie i muszę z tego mieść jakąś naukę, albo przynajmniej rozrywkę. Naukowo zajmowałem się tym, jak Grecy, Rzymianie i mieszkańcy Europy doby łacińskiego średniowiecza widzieli świat Etiopów. Pisząc o Ziemi widzianej z Kosmosu, czuję się jak Strabon, Alvise da Ca’ da Mosto, albo nawet jak Herodot. ;-)

Nie jest człowiek większy ani lepszy, gdy go chwalą, ani gorszy, gdy go ganią. (Tomasz z Kempis)

Sofokles napisał „Antygonę” zmuszony przez okoliczności

No, Persowie go nie dźgali włóczniami, jak odkładał pióro ;)

Grupą docelową są ludzie i muszę z tego mieść jakąś naukę, albo przynajmniej rozrywkę.

Otóż to.

Odkrycie własnego błędu to nie porażka, lecz okazja (Alfred N. Whitehead)

Wilku, Który Jest, jak będzie NF piwo w Kato, to przybywaj!

Acz tutaj nie chodziło mi o “inne postacie, a nadal antropomiorfizację”. Podany przeze mnie przykład dotyczy wręcz braku istot w treści. Ot, setting przerobiony na opowiadanie. Można przy tym zachować zrozumiałość :-)

Wilku, który jesteś, dopisuję się do grona tych, którym się podoba ludzka sytuacja i popatrzenie na nasze zwyczaje z dystansu:)

Dla mnie  to nie jest historia niedomagań edukacyjnych (nie ma katalagu, a przecież łatwo byłoby stworzyć, choćby na przykładzie świetnych nauczycielskich blogów i nie tylko). Raczej jest to opowieść o kapitale i zdjęciach, uśmiechu i smutku, formach dostosowywania się i już nie widzenia. Jest, więc być musi oraz wszyscy to wiedzą. 

 

Z kolei wilku-zimowy, wejdę w polemikę, antropomorfizujesz chyba zawsze? Czy jest inna opcja? Chyba że poza słowem, matematyka, sztuka?

Logika zaprowadzi cię z punktu A do punktu B. Wyobraźnia zaprowadzi cię wszędzie. A.E.

Oczywiście, ze są inne opcje, co najwyżej poziom trudności rośnie. Ale powyżej podałem przykład omijający problem w całości – bo gdyby np. napisać coś w rodzaju genesis, ale pomijając przy tym stworzenie człowieka i innych zwierząt, a całość pisać nie “Bóg stworzył”, a “najpierw powstało… potem powstało…”,  to w ogóle nie będzie tam antropomorfizacji, bo zwyczajnie nie pojawią się w takiej opowieści żadne istoty.

Eh, znowu napisałam niezrozumiale. Eh, te litery:( no i klar myśli do dyskusji:(  Chodziło mi o to, że nie wyjdziemy poza własne skóry, Ty wilczą, ja asylumową, czyli człowiek antropomorfizuje słowem, nawet jeśli  pisze o lisach, bakteriach. Ale ćwieka mi zadałeś z tymi zjawiskami, bo o nich chyba inaczej , tak myślę:)

Logika zaprowadzi cię z punktu A do punktu B. Wyobraźnia zaprowadzi cię wszędzie. A.E.

Jakoś mi ta Praca domowa… Wilku, mało do Ciebie pasuje. Twoja wcześniejsza twórczość podoba mi się zdecydowanie bardziej.

 

Tego dru­giego zja­wi­sko nasza nauka nie po­tra­fi jed­no­znacz­nie oce­nić. ―> Literówka.

Gdyby ci, którzy źle o mnie myślą, wiedzieli, co ja o nich myślę, myśleliby o mnie jeszcze gorzej.

@Asylum

Dzięki za dobre słowo. :-) Przypomniały mi się przy okazji dziennikarskie kryteria „newsa”. Jedno z pytań brzmi: czy to jest o ludziach? A jeśli jest, to lu ludzi dotyczy? Z historyjkami podobnie.

 

@Wilku-Zimowy

Postaram się wpaść, a Twoją historię chętnie kiedyś przeczytam.

 

@Regulatorzy

Czasem trzeba odpocząć od samego siebie. Będzie jeszcze jedna historyjka w podobnym klimacie, potem wracam do siebie.

 

Pozdrawiam Was bardzo serdecznie,

Wilk który jest

Nie jest człowiek większy ani lepszy, gdy go chwalą, ani gorszy, gdy go ganią. (Tomasz z Kempis)

Obiecuję, że jeśli uda się ją gdzieś opublikować, rzucę info na priv :-)

 

O, ale np. nordycki mit o stworzeniu świata. Niby pojawiają sie tam istoty, ale jednak jedynym antropomorfizmem jest ich humanoidalność, oprócz tego sam początek stworzenia (dopóki nie pojawiają się ludzie) jest niezależny od czynnika antropicznego. 

 

Ale, ale, czy w tym micie świat nie powstał z różnych elementów olbrzyma?

Odkrycie własnego błędu to nie porażka, lecz okazja (Alfred N. Whitehead)

Ale czy w tym miejscu ma znaczenie czy ten olbrzym był humanoidalny, czy np. o kształcie bliżej nieokreślonym? 

Niekoniecznie, ale ma znaczenie, co on sobie myślał i czy sam o czymś zdecydował.

Odkrycie własnego błędu to nie porażka, lecz okazja (Alfred N. Whitehead)

Solaris – co prawda perspektywa ludzi i ludzcy bohaterowie, ale omawiana jest totalna, nieantropocentryczna inność.

Wracając do wątku – opowieść trzyma się ziemskiej logiki, a jeśli ludzie mają coś z tego wyciągnąć, to musi być i o ludziach, nawet jeśli ich nie ma, albo pojawiają się dopiero siódmego dnia. ;-) Każdy mit o założeniu świata, z „Silmarillionem” włącznie, będzie objaśniał to, co niezrozumiałem w sposób człowieczy, uszyty na naszą miarę. W cywilizacji śródziemnomorskiej pierwszy oburzył się o to Ksenofanes z Kolofonu, zauważając, że Etiop twierdzi, iż jego bogowie są czarni, a Trak, że rudowłosi. Uważał, że musi istnieć jeden bóg ani ze sposobu myślenia, ani z wyglądu podobny do ludzi, bo cały myśli, widzi i słyszy, ale na bardziej szczegółowy opis się nie zdecydował. To co powiedział to i tak dość.

Mówiąc marketingowo – target to reguluje. Opowieść może być, jak u Lukiana, o ośle, ale ten osioł i tak jest jakiś taki ludzki. Historia bez bohatera? OK, ale sama historia to Herodot, więc człowiek.

 

Nie jest człowiek większy ani lepszy, gdy go chwalą, ani gorszy, gdy go ganią. (Tomasz z Kempis)

Historia ma bohaterów – wszystkie te Kleopatry i Cezary :). Ksenofanes to dobry trop, prowadzący do sofistów (których wynaleźli, przypomnę, relatywizm, i jak wszyscy pionierzy – przesadzili ze stosowaniem swego wynalazku do wszystkiego), ale też do współczesnej teologii (linki są jeszcze w shoutboxie, ja z tego zdawałam egzamin i ta trauma przesłania wszystko :D ), zwłaszcza tzw. apofatycznej, czyli negatywnej (możemy wiedzieć, jaki Bóg nie jest, ale nie jaki jest).

Człowiek jest, chociażby, osadzony w czasie – i bez liniowego czasu, biegnącego przed siebie, zupełnie nie damy rady nic pomyśleć, a tym bardziej o tym opowiedzieć.

W Solaris omawiana jest inność – ale w zderzeniu z naszością. Inność całkiem od nas oderwana – po pierwsze, nie byłaby nawet innością, bo z czym ją porównać?

Popadam w mistycyzm jak Asylum, teraz ona powinna wpaść i rzucić coś logicznego :D

Odkrycie własnego błędu to nie porażka, lecz okazja (Alfred N. Whitehead)

Coś logicznego: „Nie można do tych samych rzek wchodzić i zarazem wychodzić”. ;-)

OK, zamknijmy ten nieludzki wątek. Wrzucę dziś kolejnego „szorta” ku pokrzepieniu serc. :-D

Nie jest człowiek większy ani lepszy, gdy go chwalą, ani gorszy, gdy go ganią. (Tomasz z Kempis)

Po przeczytaniu przypomniał mi się ten mem:

Znalezione obrazy dla zapytania why aliens abductions in night

Natomiast sam szort napisany nieźle, ale brakuje czegoś, co wbije się w pamięć. Sama zmiana tła dyskusji o ludzkości to trochę mało. Treść zaś zbyt oczywista, by poruszyć. Zabrakło więc jakiejś puenty, czegoś mocnego na koniec.

Won't somebody tell me, answer if you can; I want someone to tell me, what is the soul of a man?

Uwielbiam ten rysunek! :-) Dzieciaki podrosły, więc najbliższy rok szkolny może odbyć się już bez tarkich perturbacji. Znajoma pisała, że u nich wydarzeniem roku, był nagły najazd tatusiów na Castoramę, który nastąpił tuż przed zamknięciem sklepu. Cel – zakup materiałów do wykonania na rano mostka dla chomika. ;-)

A co puenty – pomyśl o tym, gdy się następnym razem uśmiechniesz do zdjęcia. ;-)

Z pozdrowieniem,

Wilk który jest

Nie jest człowiek większy ani lepszy, gdy go chwalą, ani gorszy, gdy go ganią. (Tomasz z Kempis)

Wilku, czyżbyś był filologiem klasycznym?

 

A co do opka – gdyby było napisane bardziej naturalnym językiem (wypowiedzi zwłaszcza wnuka trochę zbyt sztuczne), to całkiem by ta satyra była niezła.

Historia to uzgodniony zestaw kłamstw.

Dobre pytanie! Z czego wnosisz? :-)

To jest mój suwerenny wnuczek i on tak gada! ;-)

 

Z pozdrowieniem,

Wilk który jest

Nie jest człowiek większy ani lepszy, gdy go chwalą, ani gorszy, gdy go ganią. (Tomasz z Kempis)

Nowa Fantastyka