- Opowiadanie: maciekzolnowski - Paskudne przejawy

Paskudne przejawy

Oceny

Paskudne przejawy

Gdy brałam prysznic, zauważyłam w kabinie pajęczysko. Było ohydne! Ciągle przebierało wielkimi odnóżami. Spłukałam TO wrzątkiem, wyobrażając sobie, jak pięknie ginie. Nie chciałabym zdechnąć w ten sposób. Potem, gdy jechałam autem, potrąciłam szczurzysko. W ostatniej chwili je zauważyłam. Pomyślałam, że nie chciałabym skończyć, jak to ścierwo. I dodałam gazu. Do pomieszczenia, w którym pracuję, wleciał trzmiel, wielki i kosmaty. Załatwiłam paskudztwo packą na muchy. Teraz – nareszcie cisza. Zabieram się do roboty. Pora sprawdzić nowe próbki, zebrane przez łazika ESA. Tak cię kocham, życie! Co ja bym dała, żeby cię odkryć. Na Marsie! Jak dla mnie, możesz być nawet słodziuchnym mikrobem. 

Koniec

Komentarze

He, he, dobre… :)

Jakoś tak podejrzewałam coś w tym stylu ;)

Maćku, masz coraz lepsze pomysły. Drablujesz też coraz lepiej. ;D

Gdyby ci, którzy źle o mnie myślą, wiedzieli, co ja o nich myślę, myśleliby o mnie jeszcze gorzej.

Dzięki za komentarze. Bardzo mi miło, Reg. Coś jednak trzeba będzie zrobić z zaimkami, bo jest ich zwyczajnie za dużo – teraz widzę. 

Owszem, Maćku, zaimki są, ale nie powiedziałabym, że jest ich rażący nadmiar. Jeśli jednak uważasz inaczej, zrób to, co Ci podpowiada rozum. ;)

Gdyby ci, którzy źle o mnie myślą, wiedzieli, co ja o nich myślę, myśleliby o mnie jeszcze gorzej.

Ale masz na myśli, Reg., swój rozum, z którego niekiedy, i to nawet dość często korzystam, czy też własny mój rozum, z którego osobiście tylko ja czerpię? ;-) Boże, cobyśmy bez tych zaimków zrobili?! Okej, melduję, że zrobiłem to, co rozum mi podpowiedział. 

 

Ciekaw jestem Waszej interpretacji szorta: czy chodzi tylko o hipokryzję podmiotu lirycznego? A może o przewrotność jako taką? Albo – inaczej jeszcze – o lekceważenie mikrokosmosu i skupienie uwagi na kosmosie, wielkim i niezbadanym, kosztem własnej planety, czyli tego, co zwyczajnie ma się pod nosem, na dłoni wyciągnięcie? Może są inne jeszcze sensy i symbole, których znaczenia ja-autor nie pojmuję. Z symboli rzuca się w oczy niewątpliwie liczba trzy oraz pewnego rodzaju powtarzalność zdarzeń (schematyzm – jak w opowieściach ludowych tudzież baśniach).

Skoro Anet się rozpisała, to podkradnę jej kwestię i napiszę:

Fajne :-)

Letting go is an invitation. Letting go is a choice.

Dzięki, Dogsdumpling.

Ale masz na myśli, Reg., swój rozum, z którego niekiedy, i to nawet dość często korzystam, czy też własny mój rozum, z którego osobiście tylko ja czerpię? ;-)

Maćku, z moich obserwacji wynika, że Twojemu rozumowi nic nie brakuje, jest absolutnie sprawny i możesz na nim polegać z pełną ufnością. ;)

 

Ciekaw jestem Waszej interpretacji szorta…

To trochę tak, jak za czasów mojej młodości, kiedy to pyszny domowy kompot przegrywał z zawartością niespełna ćwierćlitrowej buteleczki wypełnionej brązowym gazowanym napojem z orzeszków kola. No, ale napój był z Ameryki! ;)

Gdyby ci, którzy źle o mnie myślą, wiedzieli, co ja o nich myślę, myśleliby o mnie jeszcze gorzej.

Cudze chwalicie?

Drabelek w porządku. :-)

Babska logika rządzi!

Ciekawe interpretacje. Masz bujnął wyobraźnię, Reg. Może czas zacząć spisywać wspomnienia z młodości? Czytelników byś miała na bank. I dzięki za miłe słowa!

Nic z tego, Maćku, nie spiszę, bo nie umiem. :(

Gdyby ci, którzy źle o mnie myślą, wiedzieli, co ja o nich myślę, myśleliby o mnie jeszcze gorzej.

Zgrabniutki drobiażdżek. Przewrotny.

Nowa Fantastyka