- Opowiadanie: Otehimin - Sterownik dla Garatuka

Sterownik dla Garatuka

Opowiadanie uczestniczy w konkursie „W głębi snów”.

Jeśli podoba Ci się ten temat, przekaż darowiznę na fundację Synapsis: http://synapsis.org.pl/ (przycisk „Przekaż darowiznę” na stronie fundacji).

Dyżurni:

ocha, domek, syf.

Oceny

Sterownik dla Garatuka

– Samo łóżko jest w porządku. Znaczy się, twarde trochę, ale…

– Pański materac został stworzony zgodnie z danymi dostarczonymi przez Google Med – przerwał spokojnie robot. – Zgłoszono lekką skoliozę…

Morzyrad uniósł niecierpliwie rękę. Robot, wyczulony przez tabuny niezadowolonych kon­sumentów na mowę niewerbalną, umilkł natychmiast, układając ręce w geście uprzej­mego oczekiwania.

– Wiem, wiem. Tak już musi być, nawet jeśli ja i kot wolelibyśmy miększe.

Robot, gdyby mógł, uniósłby brwi. Gdyby zamiast twarzy nie miał monitora, ma się rozumieć.

– Legowisko pańskiego kota zostało stworzone zgodnie z danymi medycznymi dostarczo­nymi przez…

Morzyrad stłumił chichot. Robot zamrugał na niego lekko urażonymi kamerami i zamilkł.

– Chodzi o sny. Czy nie da się wyłączyć tych domyślnych snów?

– Oczywiście! Może pan dokupić jeden ze 158 pakietów snów. Polecam najnowszy, przy­godowy, inspirowany początkiem XXI wieku: terroryści, początki e-sportów, diety bez­glute­nowe. Bardzo klimatyczne, bardzo retro: samodzielne prowadzenie samochodu, gniazdka z prądem, targi z owocami. Współpracujemy też z psychologami, którzy mogą zapropo­nować spersonalizowane sny, gwarantowana poprawa wydajności w pracy o co najmniej 2%.

Morzyrad westchnął i sięgnął po herbatę retro z nieszczęśliwym wyrazem twarzy. Her­baty „naturalne” udające te sprzed rewolucji genetycznej były ostatnio w modzie. Morzy­rad nie znosił ich, smak był absolutnie nieprzewidywalny.

– No właśnie o pracę mi chodzi. Te sny motywacyjne nie wpływają na mnie za dobrze. Znaczy się, przyjemnie się wstaje po takim śnie. I te wróżki były bardzo… Ale ja muszę pra­cować, a po tym po prostu nie mogę.

– Czym się pan zajmuje?

– Piszę. Jestem pisarzem.

– Ach! – Automatyczny Asystent Obsługi Klienta zamachał robotycznymi rękami wyraź­nie czymś ucieszony. – Mamy pakiet snów inspiracyjnych stworzony specjalnie dla twórców! Ma 97% pozytywnych opinii i jest polecany przez scenarzystę Disneya na holoblogu.

– Eee… nie wątpię, że jest bardzo inspirujący – mruknął Morzyrad nieco zbity z tropu za­pałem robota. – Ale mi nie o to chodzi. Ja chciałbym moje własne.

Robot spojrzał na niego poważnie.

– Zdaje sobie pan sprawę, że naturalne sny mogą wywoływać stany obniżonego na­stroju?

– Ha! O te moje koszmary mi właśnie chodzi. – Morzyrad odstawił gwałtownie prawie-earl-grey’a na stół.

Asystent cofnął szybko ręce, w swym robotycznym strachu przed fruwającą herbatą.

– Bo one mi pomagają pisać horrory. – Wykrzywił usta. – Które inni ludzie czytają, żeby też sobie obniżyć nastrój.

– Raczej z łaknienia epinefryny i dopaminy. – Asystent w mistrzowski sposób nad­rabiał tonem głosu brak mimiki. To przerażające co potrafi algorytm ewolucyjny po­zostawiony na pastwę niezadowolonych konsumentów.

– Optymalizacja Snu zostanie wyłączona w ciągu sześciu sekund – orzekł robot, tym razem radośnie.

 

Kuchnia nie odpowiadała. Morzyrad westchnął, wstał od biurka, zaburczał pod nosem. Sam sobie zrobi tę kanapkę, nie będzie mu kuchnia… W głowie, jak wełniana mózgoczapka drapał go irytujący, zasuszony głos behapowca.

Kiedy kuchnia będzie miała awarię, czekaj na pomoc techniczną. Najprawdopodobniej reszta domu już ją wezwała, nie mogąc nawiązać kontaktu.

Sięgnął do dolnej zakurzonej szuflady i wyciągnął nóż. Prawdziwy, z całkowicie nie­stępionym ostrzem.

W żadnym wypadku nie próbuj wykonywać czynności kuchennych samodzielnie. Grozi to trwałym kalectwem.

Przypomniał sobie stare zdjęcia z ludźmi w obcisłych spodniach i dziwnych, pod­golonych fryzurach. Wydawali się mieć z reguły wszystkie kończyny na miejscu. Sięgnął więc po chleb i ułożył go starannie, z namaszczeniem, na desce do krojenia.

Obecność zaś, niepojęta ludzkim umysłem, falowała dziko w powietrzu, jakby chełpiąc się swym ohydnym istnieniem. Morzyrad drgnął przeszyty odczuciem Obecności, obcinając sobie palec.

Obecność nie wydawała się nim zainteresowana, lepiła bowiem coś w skupieniu, mięto­sząc przestrzeń e-mackami. Światło w kuchni poczęło migotać, w rytm wybuchającej z palca krwi, a przedwieczna Obecność ogarnęła głodnym wzrokiem świat…

 

– Jeśli jest „przedwieczny”, dlaczego zdecydował się na konsumpcję świata dopiero teraz? – Robot był sceptyczny.

– Nie miał sterowników. Dlatego ukradł z mojej kuchni.

– I jak według pana kuchenne sterowniki pomogą mu rozwiązać ten problem?

– No, lepił sobie własne… Ale nie o to chodzi! Nie przyszedłem tu po analizę snu z gadającym stolikiem.

Robot wprawnym, zaprogramowanym odruchem zignorował krytyczną uwagę i ułożył wy­stające ze stolika ręce w geście uprzejmego zainteresowania. Twórcy Asystenta, wiedząc, że ludzie czują się niekomfortowo, rozmawiając ze zbyt ludzko wyglądającym AI, postawili na prostotę, montując całą elektronikę pod małym, drewnianym stoliczkiem z ekonomicznego bukodębu. Dodali jedynie monitor z transkrypcją rozmowy, kamery i, wiedzeni zapewne jakimiś niezwykle naukowymi przesłankami o wadze komunikacji niewerbalnej, ręce.

– Więc… Tak, kuchnia. Chodzi mi o kuchnię. Ta moja kuchnia we śnie to nie była MOJA kuchnia! – Morzyrad rzucił na stolik pognieciony holomagazyn Ikei. – O, tutaj! Lodów­ka identyczna i tapeta w sasanki! I nawet ta deska do krojenia, nie wiem po co. Nikt nor­malny nie używa tych staroświeckich, niebezpiecznych… – wymamrotał do swoich rąk.

Robot zastukał palcami w stolik, co mogłoby nie wyglądać dziwnie, gdyby nie był to jego brzuch.

– Ma pan jakieś zastrzeżenia do treści wyświetlanych reklam?

– Tak! Mówiłem, zostawcie moje sny w spokoju! Nie chcę tam nic nie mojego!

– Pańskie łóżko na bieżąco monitoruje pańskie sny i umieszcza reklamy w nie­znaczących fabularnie miejscach.

– A skąd ma wiedzieć, co jest nieznaczące? Ja sobie nie życzę! Wyświetlcie mi re­klamy, gdzie wam się podoba, ale nie tam, nie we śnie!

Asystent mruknął coś niezrozumiałego, co niestety pojawiło się natychmiast wypisane na jego twarzy. Posiadanie monitora zamiast głowy ma swoje wady.

 

Pośród rozmigotanego deszczem asfaltu, niepojęcie kolosalny, nie­opisywalny,  nieformatowalny, Garatuk skończył składać, w nieludzkiej cierpliwości, z fragmen­tów sterowników podkradanych niepostrzeżenie przez eony, własny, przerażający sterownik. Powolnym, emitującym ostateczność poza krańce znanego ludzkości wszech­świata, ruchem, otworzył e-oczy, spojrzał prosto na…

 

Wykryto zagrożenie dla kondycji psychofizycznej użytkownika.

Faza REM została przerwana.

Czy chcesz skontaktować się z psychoterapeutą?(Y/N)

>_

 

Czarna, rozkołysana noc, człowiek i kot wtuleni w dywan, księżyc mrugał w ich rzęsach. A gdzieś, w bezpiecznym świecie snu, gdzie nie sięgną wścibskie łóżka, Garatuk przedwieczny, tranzystor po tranzystorze, zjadał świat.

Koniec

Komentarze

Temat zacny :) Wizja może nie nowa, ale jak najbardziej działająca na wyobraźnię. Również roztrząsana przeze mnie w jednym z moich opowiadań, dlatego może jestem stronniczy w odbiorze szorta ;)

W zasadzie szort udany. Co prawda nie przepadam za takim humorkiem w narracji (nie wiem czemu, ale usilne “urozrywkowienie” poważnych w gruncie rzeczy tematów, ludzie odbierają za wartość dodaną), niemniej jednak zabieg nie przeszkadzał mi na tyle, żebym się obraził na autora i nie uznał wartość opka;)

Wykonanie przyzwoite, o ile kto lubi zdania wielokrotnie złożone o zastanawiającej składni ;)

 

Jako, że to Twój pierwszy tekst (o ile nie jesteś wcieleniem pewnego portalowicza, który odszedł od nas, a miał podobny styl, czego i tak się nie dowiem) to dla zachęty dam klika :)

 

Peace and love

Bardzo dobry tekst. 

Niezły pomysł (okej, może gdzieś coś podobnego widziałem, ale bez przesady, jeśli ktoś użył w jakimś tekście motywu polowania na smoka, to nie znaczy, że każdy następny tekst z podobną akcją będzie wtórny ;-)) znakomite wykonanie, lekko i przystępnie (i z odrobiną humoru, co w przeciwieństwie do przedpiścy traktuję jako zaletę :-)) gdzie należy, z nieco poetyckimi zakrętaskami gdzie trzeba – bardzo przyjemnie się to czytało. Tu i ówdzie przestawiłbym przecinki w celu uproszczenia niektórych zdań, ale nie będę niczego proponował, bo gdy ja zabieram się za przestawianie przecinków, wychodzi tylko gorzej. 

Biblioteka zdecydowanie się należy, uważam również, że to konkursowa czołówka. 

Dla podkreślenia wagi moich słów, Siłacz palnie pięścią w stół!

Świetny tekst i wykreowana przyszłośćsmiley Szczegóły takie jak reklama nawet we śnie, niebezpieczne gotowanie czy wydajność podnoszona przez sny tworzą klimat. Ciekawy pomysł na konkursowy temat.

Powodzenia w konkursiesmiley

“Morzyrad uniósł niecierpliwie rękę. Robot, wyczulony przez tabuny niezadowolonych konsumentów na mowę niewerbalną, umilkł natychmiast, układając ręce w geście uprzejmego oczekiwania.”

 

“…inspirowany początkiem XXI wieku: terroryści, początki e-sportów, diety bezglutenowe…”

 

“Herbaty „naturalne”[+,] udające te sprzed rewolucji genetycznej[+,] były ostatnio w modzie.”

 

“– Bo one mi pomagają pisać horrory. – Wykrzywił usta. – Które inni ludzie czytają, żeby też sobie obniżyć nastrój.”

Kto wykrzywił usta? Brak dookreślenia podmiotu – ostatnim był “Asystent”, a on wykrzywić ust nie mógł, bo ich nie ma.

 

“To przerażające[+,] co potrafi algorytm ewolucyjny pozostawiony na pastwę niezadowolonych konsumentów.”

 

“W głowie, jak wełniana mózgoczapka[+,] drapał go irytujący, zasuszony głos behapowca.”

 

“Morzyrad drgnął przeszyty odczuciem Obecności, obcinając sobie palec.” – Rozumiem, że to sen, ale nie tak łatwo obciąć sobie przypadkiem palec ;)

 

“…w rytm wybuchającej z palca krwi…’ – wybuchającej? A co to, bomba? raczej buchającej (to nie to samo ;)

 

“Pośród rozmigotanego deszczem asfaltu…” – Nie rozumiem zwrotu “pośród asfaltu”.

 

Fajny tekst, ciekawy pomysł, interesująco wykreowana wizja przyszłości i, co dziwne, sympatyczny przedwieczny. Ogólnie wyszedł Ci lekki, rozrywkowy tekst, choć może miejscami humor jest troszkę wciśnięty na siłę (fragmenty z robotem). Tak czy owak, mnie uśmiechnęło, a czytało się dobrze.

"Nigdy nie rezygnuj z celu tylko dlatego, że osiągnięcie go wymaga czasu. Czas i tak upłynie." - H. Jackson Brown Jr

Bardzo fajny pomysł. Straszna ta wizja z umieszczaniem reklam w snach. Lokowanie tam produktów – brrr! Chronienie twórcy przed samym sobą (a co dopiero straszliwym, ostrym nożem kuchennym) dobrze pokazane.

Doceniam pomysł.

gwarantowana poprawa wydajności w pracy o co najmniej 2%.

Robot te słowa wyświetla czy wypowiada? Bo jeśli wypowiada, to wypadałoby się pozbyć zapisu cyfrowego.

Babska logika rządzi!

Dobrze napisana wizja i niesamowite, że w tak zrównoważony sposób. Mam poczucie, że dużo dowiedziałam się o świecie przedstawionym.

To zdanie:

W żadnym wypadku nie próbuj wykonywać czynności kuchennych samodzielnie. Grozi to trwałym kalectwem.

Coś w tym jest, bo mam tendencję do zacinania się nożem, więc wiem, że gotowanie to walka o przeżycie kolejnego dnia ;D

Ale tak już poważniej – przypasowała mi forma, którą wybrałaś. Blacktom wspominał o przyjemniejszym podaniu poważnych tematów. Zgadzam się z nim w stu procentach, ale że tekst krótki, więc humor jak najbardziej mi odpowiada. W dłuższym tekście stałoby się to męczące, ale to już moje subiektywne podejście.

Czekam na kolejne publikacje :)

Robot, wyczulony przez tabuny niezadowolonych konsumentów na mowę niewerbalną

Nie ma mowy niewerbalnej – jest język ciała (co też brzmi głupio, ale uzusu nie przeskoczysz). I składnia trochę się tu rypła – ja napisałabym: Robot, którego tabuny niezadowolonych konsumentów nauczyły rozpoznawać język ciała…

 układając ręce w geście

Powtórzona "ręka". Gest to ruch, nie statyczna pozycja.

 Gdyby zamiast twarzy nie miał monitora, ma się rozumieć.

Nie może wyświetlić brwi na monitorze?

 zamrugał na niego lekko urażonymi kamerami

Lekko zamrugał, czy lekko urażonymi? Jeśli to drugie, to lepiej "nieco" – bardziej jednoznacznie.

 sięgnął po herbatę retro z nieszczęśliwym wyrazem twarzy

Znowu wygląda, jakby to herbata się krzywiła: z nieszczęśliwym wyrazem twarzy sięgnął po herbatę retro.

 Morzyrad nie znosił ich

Naturalniej będzie: Morzyrad ich nie znosił.

Morzyrad nieco zbity

Morzyrad, nieco zbity.

 odstawił gwałtownie prawie-earl-grey’a na stół.

I znowu składnia: gwałtownie odstawił prawie-earl-grey’a na stół. Chodzi o to, żeby rozdzielić określenia czasownika od określeń rzeczownika, inaczej dziwnie wyglądają. Ponadto zbitka z myślnikami jest właściwa angielszczyźnie, a po polsku dopuszczalna tylko w shoutboxach i takich tam, ale nie w tekście literackim.

 w swym robotycznym strachu

Nie mógł w cudzym strachu.

 fruwającą herbatą

Cute.

 To przerażające co potrafi

To przerażające, co potrafi.

 Sięgnął do dolnej zakurzonej szuflady i wyciągnął nóż.

Hmm. A czy Ty masz w domu żelazko z duszą, kołowrotek albo żarna? Bo z tego, co pokazałaś wyżej, nóż powinien być akurat takim samym reliktem. Ponadto “dolna szuflada” to trwalsze połączenie od “zakurzonej szuflady”, więc ja dałabym “zakurzonej dolnej szuflady”

 z całkowicie niestępionym ostrzem

Lepiej pozytywnie, niż negatywnie: całkiem ostry.

 Obecność zaś, niepojęta ludzkim umysłem, falowała dziko w powietrzu, jakby chełpiąc się swym ohydnym istnieniem.

E… a skąd to się ulęgło? To sen, tak?

 drgnął przeszyty

Drgnął, przeszyty.

 obcinając sobie palec

Jednocześnie?

 poczęło migotać, w rytm

Co Wy wszyscy z tym "poczynaniem"? Czy to freudowskie? Zaczęło migotać w rytm.

 wybuchającej z palca krwi

Krew może buchać, ale nie wybucha (nie taka normalna, ludzka).

 analizę snu z gadającym stolikiem.

To wygląda tak, jakby śnił mu się gadający stolik. Może lepiej: żeby mi gadający stolik sny analizował.

 ludzko wyglądającym AI

Anglicyzm: z AI, która wygląda zbyt podobnie do człowieka.

 pognieciony holomagazyn Ikei

Cute.

 co mogłoby nie wyglądać dziwnie

Coś tu nie tak. A gdyby: może i nie wyglądałoby dziwnie?

 co niestety pojawiło się natychmiast wypisane na jego twarzy

"Niestety" to wtrącenie – oddziel przecinkami.

 rozmigotanego deszczem asfaltu

Trochę się rozjechała ta metafora. Rozmigotanego od deszczu.

 składać, w nieludzkiej cierpliwości

Raczej: z nieludzką cierpliwością.

 emitującym ostateczność

Hę?

 

Pomysł nienowy (Philip Dick), ale zacny wielce i całkiem porządnie odrobiony. Dobry początek!

Odkrycie własnego błędu to nie porażka, lecz okazja (Alfred N. Whitehead)

Dobry pomysł i takież opowiadanie, toteż debiut należy uznać za udany.

Choć dostrzegam staranie Autorki, aby tekst był lekki i zabawny, to udało się posiać ziarno grozy, którą poczułam na myśl o reklamach w moich snach…

Dodałam ostatni klik do Biblioteki. ;)

Gdyby ci, którzy źle o mnie myślą, wiedzieli, co ja o nich myślę, myśleliby o mnie jeszcze gorzej.

Podpisuję się pod listą z zadowolonymi. Kupuję ten styl.

I mnie też się podobało :) Zawsze przeczuwałem, że deska do krojenia jest piekielnie niebezpieczna ;) Lokowanie produktów w snach też super.

Fajny styl, przyjemnie się czytało :) 

Podobało mi się: kuchnia, Obecność (Garatuk), Asystent. Trochę mi te gesty przeszkadzały, cały czas zastanawiałam się, jakie gesty dałoby radę wykorzystać. Mimika jest taka oklepana, natomiast gest (ruch rąk, ułożenie dłoni) świeży, nowy, a poza tym zaczyna być używany w emotikonach. Reklamy w snach – OMG, jeszcze tego nam brakuje, aby wdarły się do snów. Dobrze napisane i wymyślone. :DDD

 

Pytania:

Nie wiem, co z tym kotem? Został z Morzyradem położony i zapomniany, jaki był ten kot – żywy, czy elektroniczny?

–  Raczej z łaknienia epinefryny i dopaminy. – Asystent w mistrzowski sposób nadrabiał tonem głosu brak mimiki. To przerażające co potrafi algorytm ewolucyjny pozostawiony na pastwę niezadowolonych konsumentów.

– Optymalizacja Snu zostanie wyłączona w ciągu sześciu sekund – orzekł robot, tym razem radośnie.

Czy to mówi ten sam asystent? Czy jest ich dwóch: asystent i robot?

sterownik ok, ale co z tymi tranzystorami – dlaczego zjadał infrastrukturę?

Wykryto zagrożenie dla kondycji psychofizycznej użytkownika.

Faza REM została przerwana.

Czy chcesz skontaktować się z psychoterapeutą?(Y/N)

>_

Nie rozumiem. To u Morzyrada faza REM została przerwana, czyli sen się skończył – odebrałam to jako horror, ale nie byłby wtedy we śnie.

sterownik ok, ale co z tymi tranzystorami – dlaczego Garatuk zjadał infrastrukturę, przecież pracował w snach?

 

Logika zaprowadzi cię z punktu A do punktu B. Wyobraźnia zaprowadzi cię wszędzie. A.E.

Bardzo fajny pomysł, do tego dobrze zrealizowany. Na początku budujesz klimat lekkiej komedii, ale potem przechodzisz do już nie tak zabawnej paranoi. Końcówka zaskakująca.

Definitywnie więc to dobry koncert fajerwerków. :)

Won't somebody tell me, answer if you can; I want someone to tell me, what is the soul of a man?

Fajne :)

Znam tylko pięć liter ;)

Fantastyka: jest.

Motyw snu: jest.

 

Wizja bliskiego zasięgu, ale za to jaka konkretna. Z humorem, z jajem, a jednak przecież mówi o czymś pesymistycznym (i nie mówię tu o Garatuku). Nieźle autorko jedziesz po tym, co nam robi technologia i nadmierne jej zaufanie, czy zwykłe wygodnictwo. Podobała mi się lektura.

 

Przede wszystkim jednak bardzo ładnie zostało tu zaznaczone, że sięgając po wsparcie wszystkiego co się da, człowiek nie tylko staje się nieporadny, ale też traci kreatywność i paradoksalnie może zacząć tęsknić za mniejszą wygodą.

 

Niby absurd, a o niebasurdzie. Całość na plus.

 

Aż się zapytam – czy masz coś wspólnego z branżą reklamy internetowej lub IT?

 

Plusy:

Humor, lekkość. Mimo tematu poważnego, jakby nie było. Mamy tu zniewolenie i niemalże całkowitą kontrolę życia codziennego. Styl właściwie pomaga spojrzeć z dystansem na to, co może się stać/ dzieje się z naszym życiem.

Fabuła spójna, dobrze poznajemy bohatera jak na tak krótka formę. Bardzo podobał mi się fragment, w którym wprowadzasz „Obecność”.

Minusy:

Językowo można poprawić: zbyt długie epitety, troszkę nieporadnie brzmiące sformułowania, nielogiczne zdania, niekiedy powtórzenia, interpunkcja.

Jeden z największych plusów to z pewnością lekkie pióro. Bardzo dobrze czytało się to opowiadanie, humor był, ale nie nachalny. Motyw snu i fantastyka również zdecydowanie widoczne.

 

Co do minusów, to niestety trochę za dużo ogranych motywów: przedstawianie naszej współczesności jako czegoś “retro” w świecie przedstawionym (można to zrobić zupełnie inaczej jeśli już odwoływać się do jakiegoś retro – bardzo, ale to bardzo polecam w tym temacie “Ilion” Dana Simmonsa ). Również motyw AI działającej wbrew nakazom człowieka dość mocno ograny. Mimo wszystko nie są to jakieś gigantyczne problemy, tekst się jednak całkiem dobrze broni :)

Nowa Fantastyka