- Opowiadanie: Ospały Leniwiec - Kryptonim sen

Kryptonim sen

Opowiadanie uczestniczy w konkursie „W głębi snów”.

Jeśli podoba Ci się ten temat, przekaż darowiznę na fundację Synapsis: http://synapsis.org.pl/ (przycisk „Przekaż darowiznę” na stronie fundacji).

 

 

Ogromne podziękowania dla Sy i Żonglerki za super betę :) 

Dyżurni:

regulatorzy, adamkb, homar, vyzart

Oceny

Kryptonim sen

Przychodzili do niego, ilekroć tylko zamknął oczy. Wpadali do celi, wykrzykując dziwne hasła w tym swoim niezrozumiałym języku. Bili pałkami, polewali lodowatą wodą, razili prądem. I tak przez całą noc. Byle tylko nie zasnął, nie odpoczął, nie zregenerował sił. 

A potem, za dnia, zabierali go na przesłuchania do śmierdzącej krwią i potem sali tortur. Bólu, jaki mu tam zadawali, nie da się opisać żadnymi słowami. Podtapianie, przypalanie, wbijanie gwoździ w pięty – to tylko niektóre z atrakcji, jakie zapewniała obsługa tego przybytku. Chcieli go złamać. Liczyli, że niewyspany, wygłodzony i skatowany zdradzi w końcu wszystkie swoje tajemnice. 

– Co wiesz o Sue? – pytali łamaną angielszczyzną. – Gdzie możemy znaleźć Sue?

Nie powinni nawet wiedzieć o jej istnieniu. Nigdy nikomu o niej nie mówił. Była tajemnicą. Słodką tajemnicą, o której wspominał jedynie w raportach do centrali.

A jednak oni wiedzieli. To tylko potwierdzało jego ostatnie odkrycie. W Agencji Wywiadu był kret. Wrogi szpieg o kryptonimie Mahmud, jak udało mu się ustalić tuż przed schwytaniem.

– Co wiesz o Sue?

– Gdzie możemy znaleźć Sue?

Milczał, a oni zadawali mu ból. Z każdym pytaniem coraz większy i większy. Czasem krzyczał, nieraz przeklinał lub płakał. Nigdy jednak nie powiedział im nic poza „pieprzcie się”. Był oficerem Agencji Wywiadu. Prędzej zabierze te tajemnice do grobu, niż zdradzi Sue. Nie mógł tego zrobić. Nie po tym, co razem przeszli…

Nie miał pojęcia, ile to już trwało. Miesiąc? Tydzień? Ledwie kilka dni? Czas w więzieniu Vevaku płynął inaczej niż na wolności. Nieprzespane noce przenikały się z dniami, ból katowanego ciała utrudniał koncentrację umysłu.

Był już na skraju psychicznej wytrzymałości, gdy do jego celi przyszedł sam Mistrz Dżabir. W dłoni trzymał gumową pałkę, ale na razie jej nie używał. Nie bił, nie krzyczał, nawet nie wyzywał od przeklętych niewiernych. Siedział tylko na pokrytym krwią taborecie i patrzył na skuloną na podłodze sylwetkę. Jego świdrujące spojrzenie wydawało się torturą większą niż przypalanie pięt.

– Witaj, Olek – odezwał się w końcu płynną polszczyzną. – Nie masz już dość?

Gumowa pałka stukała o nóżkę taboretu niczym zegar, odliczający czas do kolejnego uderzenia.

– Obaj wiemy, do czego zdolna jest Sue. To dzięki niej dowiedziałeś się o Mahmudzie, prawda?

Stuk, stuk.

– Ty wiesz o niej dużo. Wiele razem przeszliście. Opowiedz mi. Opowiedz wszystko, a zostawimy cię w spokoju. Świętym spokoju, jak mawiacie w tej waszej Polsce.

Stuk, stuk.

– No? Mów! 

Stuk.

– To tylko sen… – wyszeptał w końcu Olek.

– Sen? – Mistrz Dżabir uśmiechnął się złośliwie. – To dlaczego się nie uszczypniesz? Nie obudzisz?

Dlaczego się nie uszczypniesz? – powtórzył w myślach Olek. Dlaczego nie przegryziesz tej fiolki? Nie zakończysz tego marnego spektaklu?

I wtedy coś w nim pękło. Przecież i tak nikt go nie uratuje. Po co się męczyć? Po co dawać oprawcom z Vevaku satysfakcję? Czasem trzeba samemu o siebie zadbać. Nikt inny tego nie zrobi.

Przegryź fiolkę! – powtarzał cichy głosik w jego głowie. Przegryź fiolkę!

Olek wyprostował się, spojrzał wyzywająco na mistrza Dżabira i rozgryzł sztuczny ząb. Chrupnęło łamane szkło. Smak krwi i czegoś gorzkiego wypełnił mu usta. Dziwna piana pojawiła się na wargach.

Tym razem nie pomogło ani bicie, ani polewanie wodą, ani nawet rażenie prądem. Olek w końcu zapadł w sen.

Wieczny sen.

 

***

 

Stuk, stuk.

Obudził się na szpitalnym łóżku. Głowa go bolała, wzrok miał zamglony, kończyny ciężkie i słabe. Wypluł z ust plastikową otoczkę po środku wybudzającym, ruszył delikatnie szyją, a wtedy całe ciało przeszył mu ból. Pobudka po powrocie z misji nigdy nie była łatwa i przyjemna. Ale taki już był urok sennego szpiegostwa.

Stuk, stuk.

Uniósł ostrożnie dłoń, do której podłączony był przewód kroplówki. Na pustym zbiorniku po leku widniał napis: Substancja Usypiająca E350.

W skrócie: Sue. Jego Sue, bez której nie wyobrażał już sobie życia. Niewielka dawka pozwalała przenieść się nawet setki kilometrów od Warszawy i obserwować rzeczy, których normalnie żaden szpieg nigdy by nie odkrył. Niewidoczni, niewykrywalni, uzależnieni od Sue. Tacy byli właśnie senni agenci.

Stuk, stuk. 

Tym razem coś poszło jednak nie tak. Olek pamiętał, że ostrzegali go przed tym na szkoleniu. Nazywali to przedawkowaniem. Za duża ilość Sue zaburzała płynność snu, pobudzała ukryte w mózgu lęki, zmieniając misję w prawdziwy koszmar. 

To właśnie na wypadek takich komplikacji wyposażono szpiegów w tabletki wybudzające. Przed każdym służbowym snem Olek kładł sobie na języku plastikową pastylkę. W teorii, gdy coś szło źle, wystarczyło ją przegryźć. W praktyce, podczas sennego koszmaru mózg nie działał tak sprawnie jak na jawie i agentom zdarzało się zapominać o środkach wybudzających.

Stuk, stuk.

Drzwi do sali otworzyły się, a w progu stanął pielęgniarz w białym kitlu. Olek rozpoznał go od razu. To był ten nowy, przeniesiony na ich tajny oddział AW ledwie przed kilkoma dniami. To on musiał pomylić się przy wymierzaniu dawki. Durny żółtodziób!

– Już pan się obudził, kapralu? – zapytał pielęgniarz i podszedł do łóżka. Stukot jego medycznych chodaków niósł się po całej izbie.

Stuk.

Stuk.

Stuk.

– Widocznie dawka była za mała. Zaraz temu poradzimy – powiedział, odłączając kroplówkę i wtykając do wenflonu igłę wypełnionej Sue strzykawki.

– Tabletka – wychrypiał niewyraźnie Olek.

– Tym razem nie będzie potrzebna. – Mahmud uśmiechnął się i nacisnął tłok. – Pozdrów Mistrza Dżabira.  

Koniec

Komentarze

Interesująca koncepcja szpiega. Spodobała mi się.

Samej akcji niezbyt wiele, ale końcówka fajna. Ogólnie na plus.

Ale skąd tak właściwie senny szpieg bierze informacje? Jest jakiś wspólny zbiornik snów i stamtąd wynosi sny co ważniejszych ludzi?

Babska logika rządzi!

Dzięki, Finklo :) Cieszę się :) 

 

Ale skąd tak właściwie senny szpieg bierze informacje? Jest jakiś wspólny zbiornik snów i stamtąd wynosi sny co ważniejszych ludzi?

Śni o nich. ;) Niewielka dawka substancji pozwala zobaczyć we śnie prawdziwe wydarzenia. Tak Olek dowiedział się o Mahmudzie. Tylko przedawkowanie trochę komplikuje sprawę ;) 

Ładnie grasz tym stukaniem w drugiej części ;)

Sue też fajna. I twist na końcu.

 

Bólu, jaki mu tam zadawali, nie da się opisać żadnymi słowami. Podtapianie, przypalanie, wbijanie gwoździ w pięty – to tylko niektóre z atrakcji, jakie zapewniała obsługa tego przybytku.

Hm, wydaje mi się, że przy takich tekstach lepiej niż napisanie, że nie da się opisać i wymienianie co mu robią, działa jednak opisanie jednej z atrakcji – niech się podusi, woda w nosie, w ustach, zakrztusi, niech ta woda będzie zatęchła, lodowata, albo nieprzyjemnie ciepła, niech kapie potem w tle – to bardziej podziała na wyobraźnie niż wyliczanka.

 

I would prefer not to.

Dzięki, Wybranietz :) Super, że wpadłaś.

 

Słuszna uwaga. :) Chciałem jednak pokazać ciągłość – że to nie jest pojedyncza tortura, tylko dłuższy i mało przyjemny proces wyciągania zeznań. A strach przed limitem sprawił, że wyszła wyliczanka. ;) Niemniej masz absolutną rację. Następnym razem tak zrobię! 

A pomysł z kapiącą w tle wodą świetny. Szkoda, że wcześniej na to nie wpadłem ;) 

Interesujący pomysł smiley. Robi się ciekawie zwłaszcza w drugiej części. Fajnie też, że wyjaśniasz dlaczego bohater nie rozgryzł kapsułki od razu.

Podoba mi się prosty język, logiczna fabuła w każdej części, bo jest ich dwie. I tu dla mnie zaczynają się schody. Nie rozumiem powiązania: w pierwszej części agent jest torturowany przez wrogów, w drugiej budzi się i dowiadujemy się, że w ten sposób „szpieguje” – ale co własne tortury (?) i jak szpiegowanie przez sen pomogło mu odkryć i/lub śledzić Mahmuda?

 

Na plus jest dla mnie zakończenie i akronim SUE – świetny! Z kolei ciąg tortur, wymienianych po przecinku – zdziwił, przecież wystarczyłaby jedna z nich z nich? Nie ma potrzeby eskalowania, bądź wystarczyłoby opisać jedną, no góra dwie.

 

Logika zaprowadzi cię z punktu A do punktuB. Wyobraźnia zaprowadzi cię wszędzie. A.E.

Dzięki za miły komentarz, Monique :) 

 

Hej, Asylum :) 

Dzięki za wizytę. Już spieszę z wyjaśnieniami. [Spoiler ;)] Tortury były sennym koszmarem, wynikającym z przedawkowania. A kto zwiększył Olkowi dawkę i tym samym wysłał go w koszmar do Mistrza Dżabira to chyba się domyślasz ;) ? 

 

Cholibka, miałem nadzieję, że w miarę jasno wynika to z tekstu :/

 

Z kolei ciąg tortur, wymienianych po przecinku – zdziwił, przecież wystarczyłaby jedna z nich z nich?

Olek był twardy zawodnik, jedna na niego nie wystarczyła. Nadal nie chciał mówić ;) 

Spokojnie, z tekstu jasno wynika, że przedawkowanie :) i że odsyła go do koszmaru (jego własnego? chyba, bo może podwójny, znaczy dzielony).

Natomiast zachodzę w głowę jak sen agenta może wiązać się ze szpiegowaniem Mahmuda. No, no, chyba, że SUE wysyła nas do cudzych snów??? Jak znajduje ścieżkę – dobrze, ok, znajduje (fantastyka). 

Żaden twardy zawodnik nie wytrzyma podtapiania, to naprawdę nie przelewki, każdego można złamać.

Logika zaprowadzi cię z punktu A do punktuB. Wyobraźnia zaprowadzi cię wszędzie. A.E.

Możesz tak to interpretować ;) Moim założeniem był jednak zwykły sen. Taki w którym senny szpieg jest świadkiem jakieś rozmowy, widzi tajny dokument, podgląda wroga. Sue sprawia, że agent śni o innych miejscach, a potem normalnie budzi się w Warszawie. 

A Olek nie szpiegował tym sposobem Mahmuda, tylko dowiedział się o jego istnieniu. Dlatego go nie poznał “na jawie”.

 

Chciałem uniknąć za długich infodumpów w drugiej części. Może jeszcze parę słow wyjaśnienia by się przydało… No, ale dzięki temu masz pole do własnych interpretacji ;) 

 

Żaden twardy zawodnik nie wytrzyma podtapiania, to naprawdę nie przelewki, każdego można złamać.

Każdego można. Pełna zgoda. Ale nie każdego od razu. Nad niektórymi trzeba się nieco bardziej napracować. A we własnym śnie, nawet koszmarze, można chyba wytrzymać nieco dłużej ;)

A, ok. Rozumiem już ze snem. Dzięki. :) 

Pole do interpretacji mam :), jak sam widzisz – kombinuję jak kobyła pod górę.

 

Masz rację, we śnie można byłoby wytrzymać dłużej, zwłaszcza kiedy wiedziałoby się, że to sen. 

Logika zaprowadzi cię z punktu A do punktuB. Wyobraźnia zaprowadzi cię wszędzie. A.E.

Fajna koncepcja agenta i całkiem niezłe pokazanie akcji. Do tego zakończenie także fajne. Ogólnie szort misię, więc i dam klika za ten koncert fajerwerków.

Won't somebody tell me, answer if you can; I want someone to tell me, what is the soul of a man?

Podoba mi się pomysł na substancję, której zażycie pozwala szpiegom na pracę w czasie snu, choć, jak się okazuje, konsekwencje przedawkowania mogą być koszmarne. Doskonale wykorzystałeś sugestywne stuk, stuk, stuk;)

Gdyby ci, którzy źle o mnie myślą, wiedzieli, co ja o nich myślę, myśleliby o mnie jeszcze gorzej.

Też dołożę klika, Leniwcze,

Za całkiem przyzwoite wykonanie i twista w końcówce.

 

Nie zrozumiałem, czemu tak długo zwlekał z przegryzieniem zęba i wybudzeniem.

 

Co do uwag warsztatowych to staraj się unikać nadużywania niektórych słów. 

Przykłady:

Nie mógł tego zrobić. Nie po tym, co razem przeszli…

Nie miał pojęcia, ile to już trwało.

Pobudka po powrocie z misji nigdy nie była łatwa i przyjemna. Ale taki już był urok sennego szpiegostwa.

Stuk, stuk.

Uniósł ostrożnie dłoń, do której podłączony był przewód kroplówki.

Reg, No­Whe­re­Man, Chroscisko,

 

Wielkie dzięki za komentarze i kliki :) Cieszę się bardzo :) 

 

Nie zrozumiałem, czemu tak długo zwlekał z przegryzieniem zęba i wybudzeniem.

Bo zapomniał ;D W czasie tego “wspomaganego” snu mózg szpiega działa trochę inaczej niż na jawie. Koncentruje się na tym co teraz widzi. Dopiero słowa Mistrza Dżabira o szczypaniu wywołały skojarzenie. 

Starałem się to wyjaśnić w tym fragmencie: 

 

To właśnie na wypadek takich komplikacji wyposażono szpiegów w tabletki wybudzające. Przed każdym służbowym snem Olek kładł sobie na języku plastikową pastylkę. W teorii, gdy coś szło źle, wystarczyło ją przegryźć. W praktyce, podczas sennego koszmaru mózg nie działał tak sprawnie jak na jawie i agentom zdarzało się zapominać o środkach wybudzających.

ale chyba nie wyszło najlepiej… 

 

Za uwagi warsztatowe wdzięczny jestem bardzo. :) Zapamiętam i się poprawię.

Dzięki! :)

Leniwcze,

Jest tu pewna niekonsekwencja. Z jednej strony jest sztuczny ząb, z drugiej tabletka na języku.

No, sen musiał jakoś się dostosować. Tabletkę by mu wyjęli podczas tortur, wypadłaby przy krztuszeniu po podtapianiu…

Babska logika rządzi!

Chroscisko,

 

Bo jedno to sen, a drugie jawa. Olek śni o tym, że rozgryza sztuczny ząb, a w rzeczywistości przegryza osłonkę tabletki. Chciałem trochę “podkręcić” te wydarzenia podczas snu, bo niby skąd u więźnia po licznych torturach wzięła się w ustach tabletka? A śniąc niektóre rzeczy możemy widzieć trochę inaczej. 

Może mogłem to bardziej podkreślić w tekście? 

Dzięki :) 

 

Bardzo dziękuje tajemniczemu czytelnikowi za klika i wysłanie tekstu do biblioteki. :)

Wielkie dzięki! :) 

Fajne, podobało mi się :)

Znam tylko pięć liter ;)

To super :)

Dzięki, Anet :) 

Dobry szort, treściwy, kilka razy mnie zaskoczył.

Dzięki, Zygfrydzie :) 

Świetne! Płynny rytm tekstu (także dzięki “stukaniu”, które przy okazji sprawnie łączy obie części), oszczędna narracja odpowiednia dla krótkiej formy. Twist z Sue jak najbardziej udany.

 

Parę (bardzo) drobnych uwag:

Wypluł z ust plastikową otoczkę po środku wybudzającym, ruszył delikatnie szyją, a wtedy całe ciało przeszył mu ból.

Zmieniłabym końcówkę na “całe jego ciało przeszył ból”. Tamta konstrukcja bardziej pasowałaby, gdyby mowa była o jednej części ciała.

 

Tym razem coś poszło jednak nie tak.

Przemieściłabym gdzieś “jednak”, np. po “tym razem”.

 

Ogólnie podobało mi się. Aż się zastanawiam, czy to samodzielna historia, czy część czegoś większego.

Istotą rzeczywistości jest sens. Co nie ma sensu, nie jest dla nas rzeczywiste.

Podoba mi się. Bardzo interesujący pomysł, z dobrym twistem na końcu. Stukanie dało fajny efekt – do końca zastanawiałem się, czy to było po prostu przebicie rzeczywistości do snu i zwykłe mrugnięcie okiem, czy coś więcej. Miło, że okazało się, że coś więcej. 

Black_cape , Barniuszu, dzięki, że wpadliście :) Super, że Wam się podobało :) 

 

Zmieniłabym końcówkę na “całe jego ciało przeszył ból”. Tamta konstrukcja bardziej pasowałaby, gdyby mowa była o jednej części ciała.

Hmm… Niby masz rację, ale jakoś “a wtedy całe jego ciało przeszył ból” brzmi mi trochę gorzej. Mocno subiektywnie odczucie. Dzięki, Black_cape. :) Zastanowię się nad tym. I nad “jednak” też ;) Teraz i tak za późno na poprawki

Aż się zastanawiam, czy to samodzielna historia, czy część czegoś większego.

Samodzielna historia, ale nigdy nie mów nigdy ;) 

Rzeczywiście, stylistycznie brzmi to trochę niezgrabnie (chociaż dla mnie nadal poprawniej). Myślałam nawet o tym, żeby w ogóle pozbyć się zaimka i zrobić z tej końcówki osobne zdanie (“Wypluł z ust plastikową otoczkę po środku wybudzającym i ruszył delikatnie szyją. Całe ciało przeszył ból.”), ale nie chciałam już mieszać. W każdym razie ostatecznie zrobisz z tym, co będziesz uważał, no i to naprawdę drobiazg. ;)

Istotą rzeczywistości jest sens. Co nie ma sensu, nie jest dla nas rzeczywiste.

To też jest jakaś koncepcja, dzięki :) 

Fantastyka: jest.

Motyw snu: jest.

 

Sama tematyka już na starcie daje plus. Jakkolwiek inspiracje „Incepcją” widać z daleka ;-)

Prosto, przejrzyście, choć z pewnymi nieścisłościami (no ile uderzeń może wytrzymać kapsułka w zębach?).

 

Nieźle wskakuje przeskok w połowie tekstu. Przez moment jest wrażenie, że tekst z bardzo mocnego przeszedł w lekki, człowiek spodziewa się puenty typu przemyślenia, a tu proszę, ponowne wskoczenie w ton mocny.

 

Podobało się.

 

Wielkie dzięki za komentarz, Wilku :) Super, że jednak się podobało :) 

 

 no ile uderzeń może wytrzymać kapsułka w zębach?

W czasie snu? Tyle, ile śpiący umysł uzna za prawdopodobne ;P Zależy od wyobraźni ;) 

Ciekawy pomysł. :) Chociaż nie bardzo podobały mi się tortury, a to z powodu, że nie osoby, której nie można złamać i raczej zniechęcająco działają na mnie słowa, typu:

Bólu, jaki mu tam zadawali, nie da się opisać żadnymi słowami.

Który jednak za chwilę starasz się opisać. ;) Ból jest tu dla mnie synonimem tortur.

Jednak dalej jest już lepiej, to szpiegowanie we śnie, tabletka na wybudzenie, fajne. Ciekawa koncepcja i całkiem dobrze zrealizowana.

 

Kontakty z innymi osobami, jeśli pozbawione są znaczenia emocjonalnego, przestają się liczyć. D.G.

Dzięki, Darconie :) Fajnie, że wpadłeś :) 

 

Moim zdaniem ból i tortury to jednak nie to samo, więc dalej nie opisuje bólu, tylko wywołujące go czynności ;) No, ale to zdanie jest kiepskie, masz rację. Konkurs się już skończył to w pomyślę jakby je tu podrasować ;) 

Leniwcu – bardzo mi się podobało :) Aż żałuję, że już masz Bibliotekę, bo bym chętnie doklikała ;) Senne szpiegostwo – super pomysł, zastanawia mnie tylko skąd szpiegowani wiedzieli, że są obserwowani… Senni agenci byli w jakiś sposób widoczni dla prawdziwych ludzi? 

Piszesz też, że cała akcja z Dżabirem to był koszmar agenta… A na końcu Mahmud mówi “Pozdrów Dżabira”, więc zakładam, że Mistrz w jakiś sposób miał wpływ na tworzenie tego koszmaru. Dziwna sprawa.

 

Anyway, mimo tego, że nie wszystko w tekście zostało wyłożone jak przysłowiowa kawa na ławę, to bardzo mi się podobało.

Jedyny zgrzyt miałam tutaj: Podtapianie, przypalanie, wbijanie gwoździ w pięty – to tylko niektóre z atrakcji, jakie zapewniała obsługa tego przybytku.

 

Jakoś nienaturalnie to brzmi, trochę tak, jakbyś miał zamiar zmierzać w humorystycznym kierunku, ale to już moje widzimisię, a nie jakiś błąd :)

 

yes

Cóż mogę dodać? Mi też się podobało. Prosto napisane, a intrygujące, z niezłym twistem w zakończeniu. Stylistycznie może nie na piątkę, ale pomysł i jego efektowna realizacja to rekompensuje.

Dzięki, Iluzjo i Jupiter :) Cieszę się, że Wam się podobało :) 

 

Senne szpiegostwo – super pomysł, zastanawia mnie tylko skąd szpiegowani wiedzieli, że są obserwowani… Senni agenci byli w jakiś sposób widoczni dla prawdziwych ludzi? 

 

A to już zależy od interpretacji. ;) Ja to widziałem tak, że Sue pozwala sennym agentom szpiegować czy podglądać prawdziwe miejsca/wydarzenia/rozmowy bez ruszania się z łóżka ;) 

Przedawkowanie sprawia, że sen zamienia się w koszmar. Mistrz jest prawdziwy i ma wpływ na to, co się dzieje, ale agent nadal śni, więc jego umysł działa w nieco inny sposób i jest w stanie znieść więcej niż normalnie. 

 

Jakoś nienaturalnie to brzmi, trochę tak, jakbyś miał zamiar zmierzać w humorystycznym kierunku, ale to już moje widzimisię, a nie jakiś błąd :)

Ogólnie, to te ten fragment z torturami nie wyszedł mi najlepiej. Muszę go jakoś przeredagować. 

 

Aż żałuję, że już masz Bibliotekę, bo bym chętnie doklikała ;)

Mam nadzieję, że jeszcze kiedyś nadarzy się okazja ;) 

 

Dzięki! :) 

Pomysł na pewno na plus, jest i klimat thrillera szpiegowskiego i atmosfera grozy. Językowo całkiem nieźle. Opowiadanie bardzo dobrze wpisuje się w tematykę konkursu, natomiast drażniły mnie pewne nieścisłości. Dla przykładu – dlaczego podczas “wyśnionych” tortur w świecie rzeczywistym bohater nie przełknął tabletki ze środkiem wybudzającym którą miał w ustach? Podczas snu, zwłaszcza intensywnego i głębokiego nie ma szans na kontrolowanie tak pierwotnych odruchów jak odruch przełykania. Może się czepiam, ale takie szczegóły niestety strasznie wybijają z klimatu i immersji.

Dzięki, Geiście za komentarz i uwagi ;) 

Nowa Fantastyka