- Opowiadanie: gravel - Szatan smutny śmiertelnie

Szatan smutny śmiertelnie

Pisane na gorąco, pod szkolną ławką. I nie pytajcie, jak ten Szatan się znalazł w Ameryce.



 

Dyżurni:

ocha, bohdan, domek

Oceny

Szatan smutny śmiertelnie

Pamiętacie tego Szatana, który, smutny śmiertelnie, szedł przez ogród Staffa? Oto on.

Ma na sobie szary płaszcz i wypuszcza z ust szary dym. Jego oczy są ciemne; utkwił wzrok w mokrym od deszczu chodniku; patrzy uważnie, by nie wejść w żadną większą kałużę, ma bowiem na nogach nowe pantofle z cielęcej skórki, a o takie w Polsce teraz trudno…

Rynek krakowski jest pusty, deszcz bezustannie pada od tygodnia, nawet patrole niemieckie jakoś rzadziej pojawiają się na ulicach. Miasto jak wymarłe, poszarzało jak niebo.

Szatan zatrzymuje się dopiero w cieniu Bramy Floriańskiej, gdzie wciąż widać plamy krwi na kostce brukowej. To krew chłopca, którego skatowano wczoraj, krótko po północy, tylko za to, że był Polakiem, tylko dlatego, że oprawców było trzech, a on był sam jeden i nie śmiał nawet krzyczeć o pomoc, kulił się u ich stóp do końca mając nadzieję, że zostawią tylko parę siniaków i może żebro złamane, jedno czy dwa. A oni zabili, tylko dlatego, że oficer wczoraj poczęstował winem, które uderzyło do głowy.

Szatan zaciska pięści, bezradny. Może tylko ruszyć dłońmi, pstryknąć palcami, by deszcz mocniej zaczął zacinać i zmył w końcu tę krew. Szatan pluje w plamę krwi i idzie dalej, smutny śmiertelnie i zły, a deszcz pryska na jego nowe buty sprowadzone z Zachodu.

 

xxx

 

Pamiętacie tego Szatana, który, smutny śmiertelnie, szedł przez ogród Staffa? Oto on.

Leży w trawie, słucha wesołej gitary i trzech głosów śpiewających o przebaczeniu od Boga. Długowłose dzieci, lat po dwadzieścia parę, wszyscy w kolorowych koszulkach, powiewają warkoczami i śmieją się do siebie, pokazując brązowe od papierosów zęby. Za nimi rozciąga się pole namiotowe, a nad nimi szare niebo. Zaraz będzie padać, deszcz lunie na namioty i dzieci kwiaty zostaną podlane solidnie.

Szatan słucha ich rozmowy. Mówią sobie o przygodach z narkotykiem – nazywają go Lucy – mówią sobie o seksie, mówią o Bogu. Śpiewają co chwila. Szatan jest zły. Ich twarze są jasne i roześmiane, a Szatan jest zły.

Ten chłopak z brodą zostawił w domu ciężarną dziewczynę i uciekł ze śliczną koleżanką, która chciała się z nim kochać pod gołym niebem. A tamta dziewczyna z piórami wpiętymi w warkocze – oddała swojego ojca do domu starców, gdy najbardziej potrzebował jej opieki. A tamten chłopiec, który ma pryszcze jak nastolatek – kradł i bił młodszych od siebie. A teraz wszyscy śpiewają o miłości i przebaczeniu, i o szacunku.

A Szatan zaciska pięści, bezradny. Może tylko ruszyć dłońmi, pstryknąć palcami, by zgęstniały nad nimi szare chmury. Niech ich zmoczy deszcz, niech się przeziębią. Szatan podnosi się i idzie, smutny śmiertelnie i zły, a ścigają go dźwięki rozstrojonej gitary.

 

xxx

 

Pamiętacie tego Szatana, który, smutny śmiertelnie, szedł przez ogród Staffa? Oto on.

Siedzi na placu zabaw w środku małego amerykańskiego miasteczka; ma na sobie szarą koszulę, a z ust wypuszcza szary dym. Jego oczy są jasne jak niebo, które rozciąga się bezkresne nad jego głową. Z nieba leje się żar, a z Szatana pot.

Siedzi szary i niewidoczny na ławce z wyłamanym oparciem, a oczy utkwił w dziewczynce na huśtawce. Mała ma lat dziesięć, może jedenaście, nos pokryty gęsto piegami i włosy jak spalona słońcem trawa. Huśta się wolno, jakby nie miała na to wcale ochoty.

Szatan wie, że nie ma. Wczoraj cała jej rodzina zginęła, Charles Manson to sprawił, dzielny mały sztukmistrz. Inspiracja dla znudzonych chłopców z miasteczka, prawda? Rozbite butelki i dwanaście ran kłutych i ciętych na piersi matki; ciężki kamień z ogrodu i roztrzaskana czaszka ojca; kawał drutu i zmiażdżona grdyka małego braciszka. Dziewczynka jest odpryskiem, nie powinno jej tu być. Na ramieniu odcisnęła się ręka Dużego Chłopaka.

Szatan patrzy, jak dziewczynka kiwa się na huśtawce jak wahadło. Jej twarz jest szara pod letnią opalenizną. Szatan zaciska pięści, bezradny. Może tylko ruszyć dłońmi, pstryknąć palcami, by słońce jeszcze mocniej spiekło ziemię. Może Duzi Chłopcy smażą się teraz w swoich celach. Szatan wstaje z ławki i idzie, smutny śmiertelnie i zły, a plamy potu rozlewają się pod jego pachami.

 

xxx

 

 

Pamiętacie tego Szatana, który, smutny śmiertelnie, szedł przez ogród Staffa? Oto on.

Opiera się o kraty w więzieniu, patrzy na chłopaka, który leży na pryczy. Dzieciak jest odwrócony do Szatana plecami i szlocha. Właśnie wrócił do domu z Iraku. Właśnie zabił swoją matkę, bo zamiast niej zobaczył Irakijczyka mierzącego do niego z obrzyna.

Dopiero teraz to do niego dociera, dlatego płacze, szlocha tak mocno, że już boli go brzuch i dostał mdłości. Najdalej za parę dni spróbuje popełnić samobójstwo. Ten sam słodki chłopiec, który przynosił mamie bukiety polnych kwiatów, a ona uśmiechała się za to pięknie. Ten sam dzielny amerykański żołnierz, który poszedł na Wschód walczyć w słusznej sprawie, wygrzebywał się spod stosu trupów, napędzany nie siłą mięśni i wolą przeżycia, tylko chęcią zobaczenia Mamusi jeszcze jeden ostatni raz.

Szatan wie. Chłopak najpierw się cieszył, gdy wrócił do domu, tak wielka była ulga, że dopiero po kilku tygodniach zaczęły się koszmary. Zaczęły się, więc zabił. Ten słodki, niewinny chłopiec, który dziesięć lat temu chował się w łazience i zatykał uszy palcami, żeby nie słyszeć, jak jego rodzice na siebie krzyczą i jak dłoń ojca z mokrym plaśnięciem uderza w twarz matki.

Skończy w celi śmierci. A Szatan zaciska pięści, bezradny. Może tylko ruszyć dłońmi, pstryknąć palcami, żeby chłopakowi łatwiej było złapać oddech. Niech go łapie, póki może. Potem Szatan podnosi się i idzie, smutny śmiertelnie i zły, wychodzi z więzienia.

 

xxx

 

Pamiętacie tego Szatana, który, smutny śmiertelnie, szedł przez ogród Staffa? Oto on.

Siedzi przy łóżku Wielkiej Pisarki, w małej szpitalnej sali, gdzie światła są zbyt jaskrawe, a ściany zbyt czyste. Trzyma w swoich szarych dłoniach wyschniętą dłoń starej kobiety, która umiera samotnie, bo jej jedyny syn szuka teraz nerwowo Nobla w jej mieszkaniu. Desperacko potrzebuje pieniędzy; taki Nobel to nie byle co, prawda? Wielka Pisarka zaś desperacko potrzebuje kogoś, kto potrzymałby ją za rękę.

Kobieta jest nieprzytomna, ale Szatan chce przy niej być. Niebo za oknem jest szare i chmurne, Wielka Pisarka jest szara na tle nieskazitelnie białego prześcieradła, jej pierś ledwo się unosi pod szpitalną koszulą.

Szatan czytał kiedyś jej powieści. Pisała o Bogu, chwaliła go za Jego wielkie dzieło, dziękowała Mu za swój dar pisania, a czytając jej książki trzeba się czuć natchnionym, przepełnionym czymś wielkim, jakby jej dar udzielał się wszystkim. Dawała każdemu nadzieję.

Ale teraz tylko Szatan siedzi przy jej łożu, delikatnie zaciska pięści, bezradny. Nie może ruszyć dłońmi, nie może pstryknąć palcami, bo Wielka Pisarka chyba odzyskuje przytomność i trzyma się go kurczowo; może nie jest świadoma, kto przy niej siedzi i bierze go omyłkowo za syna, a może jest jej wszystko jedno, bo bardzo się boi i nie chce być sama. Tego Szatan nie wie. Dlatego siedzi.

 

 

 

Koniec

Komentarze

Najwyżej za parę dni […] ---> czy najdalej?

Proponuję jeszcze jedną zmianę:

Pamiętacie tego Szatana, co smutny śmiertelnie szedł przez ogród Staffa? ---> Pamiętacie tego Szatana, który, smutny śmiertelnie, szedł przez ogród Staffa? Powód? Informacja o stanie duchowym Szatana jest, mimo wszystko, wtrąceniem, natomiast “co […] szedł” jest dość paskudnym kolokwializmem, kłującym w oczy w tak refleksyjnym i generalnie porządnie napisanym tekście. Prostym, wprost mówiącym, że Szatan bywa bardziej ludzki od nas. A może nie bywa, lecz jest, wbrew pozorom, zawsze?

Można zakwestionować jeszcze kilka zdań, ale, moim zdaniem, w połowie byłoby to nadmiarową ingerencją w styl, klimat.

:-) Co i jak napiszesz “legalnie”, nie pod ławką? :-)

 

 

O matko, Gravel, Ty masz osiemnaście lat? 

Niby prościutki, ale bardzo piękny tekst, taki poetycki, cudnie zagrane na emocjach. Bardzo dobrze działa to powtórzenie z każdego pierwszego akapitu: niezależnie od czasu i miejsca dzieje się tak samo. 

Jestem zachwycona tak bardzo, że Cię nominuję do piórka – może to sprawi też, że więcej osób Cię przeczyta.

"Czasem przypada nam rola gołębi, a czasem pomników." Hans Ch. Andersen ****************************************** 22.04.2016 r. zostałam babcią i jestem nią już na pełen etat.

Rzeczywiście, Gravel, piękny tekst. Poruszający. 

Emelkali, Ty mnie przyprawiasz o ból głowy. :-) Jeszcze jedna specjalizacja? Nie za wiele masz talentów? :-) (AdamKB)

Bardzo klimatyczny tekst. Pięknie napisany. Swoje robi powtarzający się rytm. O człowieczeństwie szatana napisał już Adam, więc powtarzać nie będę. 

Pisanie to latanie we śnie - N.G.

Poprawione :)

Dziękuję wszystkim za komentarze. Cieszę się, że Wam się podobało. 

Me dicen el desaparecido /Fantasma que nunca está /Me dicen el desagradecido /Pero esa no es la verdad

Jakkolwiek świetnie i poetycko napisany tekst, to nie przekonuje mnie jego główne założenie. Tak samo jak w wierszu Staffa i w “Mistrzu i Małgorzacie”. No bo, kurczę, Szatan powinien być do cna zły. Z założenia. Wiem, ma to służyć podkreśleniu ludzkiej nikczemności, ale są chyba inne metody, niż takie, bądź co bądź, przekłamanie (zakładając, że mamy na myśli tego samego Szatana).

Jestem zachwycona tak bardzo, że Cię nominuję do piórka – może to sprawi też, że więcej osób Cię przeczyta.

Na mnie zadziałało :P

Dobry tekst, jestem tym bardziej pod wrażeniem, gdy patrzę na wiek autorki. Jest trochę potknięć, w sumie to taki dłuższy wiersz dla mnie, ale jaki ładny :) Powtarzający się rytm wyraźnie wybija się w głowie podczas czytania, tylko ostatni fragment miał kilka krzywych nut ;]

 

Vedyminie – ponoć według samej bibli Szatana (nie czytałam, ale tak słyszałam) ten nie jest zły, tylko wierzy w wolność jednostki, uważa, że człowiek nie powinien podążać za z góry ustalonymi zasadami. Czy to jest złe? To juz chyba każdy oceni sami ;) Ale szablonowe podejście do Szatana, jako ucieleśnienia złego zła z różkami i trójzebem jest trochę zabawne (oczywiście przerysowuje).

Tylko nie "Tęcza"!

Do cna zły Szatan, to świat czarno-biały, czyli nudny. Tak, jak to przedstawiła Gravel (i Staff, i Bułhakow) jest ciekawiej. 

Pisanie to latanie we śnie - N.G.

I ja lubię takiego Szatana :)

Ładny i dobry tekst. Dużo we mnie poruszył.

 

…także nostalgię i tęsknotę za pisaniem pod ławką ;)

 

Przeczytałam kilka godzin temu, zanim zmieniłaś “co” na “który”. Kolokwializm czy nie, mi to “co” jakoś bardziej grało. Ale wszystkim nie dogodzisz ;)

Bardzo dobry tekst!

Może i morał odkryć da się już po pierwszym akapicie, ale ta konsekwencja nadaje mu odpowiedniej siły.

 

Pozdrawiam!

"Przyszedłem ogień rzucić na ziemię i jakże pragnę ażeby już rozgorzał" Łk 12,49

Dobre, choć w sumie o niczym :)

Gratuluję stylu i tworzenia klimatu

"Przychodzę tu od lat, obserwować cud gwiazdki nad kolejnym opowiadaniem. W tym roku przyprowadziłam dzieci.” – Gość Poniedziałków, 07.10.2066

Ciekawy tekst. Moim zdaniem głębi dodaje mu to, że ma co najmniej dwa znaczenia. W każdej ze scenek potrafiłem sobie wyobrazić co zezłościło szatana również zakładając jego archetypowe zło. 

Mogło być gorzej, ale mogło być i znacznie lepiej - Gandalf Szary, Hobbit, czyli tam i z powrotem, Rdz IV, Górą i dołem

Wszystko już zostało powiedziane. Nic więcej do dać nie mogę oprócz tego, że tekst był bardzo dobry i przeczytany jednym tchem. :)

"Myślę, że jak człowiek ma w sobie tyle niesamowitych pomysłów, to musi zostać pisarzem, nie ma rady. Albo do czubków." - Jonathan Carroll

Przeczytałem jeszcze raz, uważniej, zachęcony komentarzem Nevaza. I też zobaczyłem drugie znaczenie (chociaż, w sumie, to chyba jedyne słuszne). Teraz doceniam jeszcze bardziej i odwołuję mój zarzut.

Miło mi, Lordzie Vedyminie. Może autorka zdradzi jakie przesłanie/a chciała przekazać, a może nie, to jej wybór :). Mnie się nasunęło od razu po pierwszej scence. W zeszłym roku czytałem “Mere Christianity” Lewisa, w którym autor pisze, dlaczego diabeł nie cieszy się gdy ludzie giną w czasie wojny (bo wszyscy spodziewają się wtedy śmierci i wielu jest myślami bliżej Boga). 

Mogło być gorzej, ale mogło być i znacznie lepiej - Gandalf Szary, Hobbit, czyli tam i z powrotem, Rdz IV, Górą i dołem

Znakomity tekst. Bardzo ciężki, przemyślany. Co tu dużo pisać, niesamowicie mi się podobało, lecę nominować.

And one day, the dream shall lead the way

Świetny tekst. Klimatyczny, ładnie skomponowany i poruszający nawet moje czarne serduszko. Brawo:)

”Kto się myli w windzie, myli się na wielu poziomach (SPCh)

A ja jestem wredniejsza od Alex i na mnie nie utwór nie zadziałał. Może dlatego, że nie pamiętam, może nawet nigdy tego wiersza nie czytałam. Widzę scenki pokazujące bezsensowne okrucieństwo i nieczułość. Nic nowego. Owszem, zgrabnie połączone tytułowym bohaterem, owszem, ładnie napisane, owszem tekst dojrzały nieproporcjonalnie do metryki Autorki. Ale, według mnie, na piórko to za mało.

Babska logika rządzi!

Przeczytałam, bo lawina nominacji mnie zachęciła. Podobało mi się, bo tekst napisany jest sprawnie, scenki krótkie ale sugestywne.

Do zachwytu jednak mam dość daleko. Rzeczywiście, tekst jest dojrzały, obserwacje celne, jednak mocno oczywiste. Takie trochę młotkiem przez głowę. ;) W pierwszej scence mocno zgrzytnęło mi, że ten smutny, zadumany, bezradny szatan pluje w plamę po krwi chłopca.

No ale cóż, to w końcu szatan.

Ostatni akapit podobał mi się najbardziej.

Ładnie napisane. Trzeba przyznać, że od strony sposobu artystycznego wyrazu tekst stoi na wysokim poziomie. Jest nastrój, są jakieś nawiązania, ma się wrażenie spójności wypowiedzi, dobrze się czyta. Przyznam natomiast, że mnie nieco zawiodły finały poszczególnych cząstek – prócz, naturalnie, ostatniej. 

I po co to było?

Dopiero teraz przeczytałam powyższe komentarze dokładniej  i chciałam dołożyć swoje trzy grosze.

Założenie tego tekstu mnie akurat przekonało, bo to zależy (jak już wspomniała Tensza) jak my tego szatana sobie zinterpretujemy. Czy jako takie trochę groteskowe zło wcielone, czy jako buntownika przeciwko boskiej tyranii, przeciwko temu cholernemu “Bóg tak chciał”. Odstępcę. Taki szatan, jak w tym drugim przypadku, nie tylko jest ciekawszy, ale też – jak mi się wydaje – bardziej wiarygodny. O ile szatan może być wiarygodny. ;)

devil?

Podepnę się pod opinię Finkli. W zasadzie to pod każde zdanie, poczynając od mojej nieznajomości wiersza. Tekst niewątpliwie dojrzały jak na wiek Autorki, ale nie porwał mnie.

Dwa razy przeczytałam tekst Gravel i, ku przypomnieniu, sięgnęłam po wiersz Staffa Deszcz jesienny.

Mogę uznać potencjał Autorki, mogę podziwiać umiejętność pisania pod szkolną ławką, ale to wszystko, bo tekst nie wywarł na mnie spodziewanego wrażenia, nie wzbudził większych doznań. Prawdę mówiąc, nie wywołał żadnych emocji. Ot, pięć sytuacji, które powstały w wyobraźni i, wedle słów Autorki, na gorąco zostały zapisane.

Gdyby ci, którzy źle o mnie myślą, wiedzieli, co ja o nich myślę, myśleliby o mnie jeszcze gorzej.

Odczucia mam identyczne jak Finkla i regulatorzy. ładna, twórcza interpretacja Staffa i chyba tylko tyle. 

Weszłam na stronę spodziewając się ujrzeć może jeszcze jeden czy dwa komentarze, zamiast tego zobaczyłam swój tekst w Bibliotece – bardzo miła niespodzianka :)

Dziękuję za wszystkie komentarze. W interpretowanie własnego tekstu bawić się nie będę, pozostawiam to czytelnikom :D

Tylko, jeśli wolno mi prosić, następnym razem zapomnijcie o metryce – nie chciałabym dostawać jakiegoś “kredytu” ze względu na młody wiek.

 

Me dicen el desaparecido /Fantasma que nunca está /Me dicen el desagradecido /Pero esa no es la verdad

Podoba mi się kompozycja utworu i koncepcja szatana, zgrabnie napisany tekst. Ale też dosyć oczywisty. Zwykle łapię się na wszystkie emocjonalne haczyki, ale nie tym razem, niestety…

Bardzo dobre.

"Pierwszy raz w życiu dałem się zabić we śnie. "

nie chciałabym jakiegoś “kredytu” ze względu na młody wiek.

 

Gravel, nie obawiaj się. Wszyscy ledwie skończyliśmy osiemnastkę. Taka Rooms  zapewne tylko się kryguje…. ;)  A niejaka Regulatorzy, którą niedawno dodałem do znajomych, jest doprawdy śmieszna z tym udawaniem wiekowej matrony :) 

 

Co do tekstu –  interesujący. Lubię,  gdy za słowami  kryją się emocje. 

Natomiast nie spasował mi  pewien rozdźwięk. 

 

Mamy tu jakże poetyckiego, przemawiającego do wyobraźni “Staffowskiego” Szatana, przechadzajacego tu i tam, któremu ani do glowy by nie przyszło, by cokolwiek niemetaforycznie, prosto z mostu oceniać. No cóż, Szatan jak to szatan, reguł nie trzyma się, jego szatanskie prawo. 

Jednak używając  brzytwy,  nazwijmy ją nieskromnie “Corcorana” ;)  i odzierając tekścik z poetyckości zaczerpniętej od pana Loepolda, pozostanie nam li tylko kilka scenek epatujących przemocą lub, do wyboru, dość wybiórczym narodowościowo użalaniem się  nad przecież “utylitarnym” złem świata. 

Pozostałe po powyższym goleniu: litry krwi, spływające po bruku, roztrzaskane czaszki ojców i bratów, rozplacakane z obrzyna mamusie tudzież zszarzałe opuszczenia smutkiem ciężarne, stają się niestety zupełnie trywialne. I jak już wspomniano,  poza przekazem, że autorka ma serce jak Tytanic, nic więcej z tego nie wynika.

Przynajmniej dla czytelnika, który już wypłakał się po trzęsieniu ziemi u Muminków lub, nieco obficiej, śmierci Mateusza Cuthbert. 

 

;) 

 

 

 

 

 

Nie biegam, bo nie lubię

Corcoranie, każdy tekst odarty ze swoich części składowych byłby czymś innym niż ten, zamieszczony przez autora. Może lepiej więc nikogo z niczego nie odzierajmy, a czytajmy tak jak jest. 

To żart oczywiście. A tak na poważnie – tutaj główną zaletą (jak dla mnie) jest właśnie zestawienie poetyckości szatana, z diablo okrutnym światem.

"Czasem przypada nam rola gołębi, a czasem pomników." Hans Ch. Andersen ****************************************** 22.04.2016 r. zostałam babcią i jestem nią już na pełen etat.

Przykro mi, Bemik.

Ja po prostu wolałbym coś ponad, niż proste zestawienia.

W tym odzieranie z diablo odartych odzierin 

;)

 

Nie biegam, bo nie lubię

Ja tam się zgadzam z Corcoranem. To opko dość proste, łopatologiczne, jak mówiłam, pisane na gorąco. Dlatego nie liczyłam na aż tak ciepłe przyjęcie :)

(A serce me jest jak Titanic, bo leży potrzaskane na dnie oceanu ludzkiego nieszczęścia i porasta glonami zgryzoty. )

 

Me dicen el desaparecido /Fantasma que nunca está /Me dicen el desagradecido /Pero esa no es la verdad

Ja tam się zgadzam z Corcoranem.

Yeah!  ;)

 

Nie biegam, bo nie lubię

Właśnie strzeliłaś do własnej bramki, gravel.

Ale gola zdobyła? Zdobyła! ;-)

Babska logika rządzi!

Właśnie strzeliłaś do własnej bramki, gravel.

 

No! Właśnie zupełnie nie :) 

Nie biegam, bo nie lubię

Zgodziłam się po prostu ze słusznymi zarzutami :)

Me dicen el desaparecido /Fantasma que nunca está /Me dicen el desagradecido /Pero esa no es la verdad

Klimatyczny, poetycki tekst. Sama treść niby nieskomplikowana, ale ten klimat wyraźnie udziela się czytelnikowi. 

Dobre. 

Kocham ten wiersz. Pisałem jego interpretację na próbnej maturze z rozszerzonego Polaka. Stwierdziłem, że Szatan jest bezradny wobec swojej natury i odjęto mi punkty za nadinterpretację :)

Piękny tekst, którego treść jest żadna. Nie ma to żadnego znaczenia, bo stworzyłaś pędzel, który namaluje w głowie czytelnika piękny obraz. Gratulacje.

Pod ławką powstają najlepsze opowiadania.

 

Pozdrawiam :)

Proszę o wybaczenie, miało być "niemal żadna". "Ludzie są niedobrzy" pozostaje jakąś treścią :)

Nie wiem, co już wyczytałaś z komentarzy powyżej, ale bardzo wątpię, żebym zdołał napisać coś oryginalnego. Pozwolę sobie jednak na własną interpretację tego opowiadania. Twój Szatan nie jest katem milionów ani esencją i uosobieniem zła, co do tego nie ma wątpliwości. Jest ofiarą własnej ideologii, pragnienia posiadania i dawania wolności, oraz odwagi, by sprzeciwić się Bogu, a Ty ukazujesz nam jego potępienie; sposób w jaki płaci za to, że ofiarował człowiekowi prawdę i poznanie Dobra i Zła; teraz musi przez wieczność przemierzać Ziemię i patrzeć bezradnie jak ludzie wykorzystują jego dar, by niszczyć świat i siebie nawzajem; jak wciąż od nowa wybierają Zło, obciążając tym samym jego własne sumienie.

Zapewne jest to sroga nadinterpretacja, ale podoba mi się ten pomysł tak bardzo, że uprzejmie upraszam o poniechanie prób wyprowadzenia mnie z błędu. Taka wizja, choć beznadziejnie romantyczna, jest bardzo piękna. I stanowi dla mnie źródło inspiracji.

 

Ujmujące i niezwykle poruszające opowiadanie.

 

Peace!

"Zakochać się, mieć dwie lewe ręce, nie robić w życiu nic, czasem pisać wiersze." /FNS – Supermarket/

Dj ma pytanie nie w kwestii interpretacji tekstu.

 

O czym on jest?

Jaką historię przedstawia?

 

Dj jest zwolennikiem istnienia historii w tekście ;)

"Przychodzę tu od lat, obserwować cud gwiazdki nad kolejnym opowiadaniem. W tym roku przyprowadziłam dzieci.” – Gość Poniedziałków, 07.10.2066

Bywa, że trzeba wzlatywać ponad chociaż te najniższe chmury.

dju, sprawa jest prosta: jest Szatan. Szatan wędruje. Szatan widzi. Szatan się smuci. Szatan odchodzi. Kurtyna.

 

AdamieKB, tu sprawa jest bardziej skomplikowana: cóż ma zrobić pisklę nieopierzone, które latać się jeszcze nie całkiem nauczyło? No nic biedaczek nie zrobi, ku słońcu nie wzleci za pierwszym zamachem skrzydełek.

Ale pisklę się będzie starać. 

Me dicen el desaparecido /Fantasma que nunca está /Me dicen el desagradecido /Pero esa no es la verdad

Pisklak nie potrafi wzlecieć, a co dopiero Jajko… ;-)

Gdyby ci, którzy źle o mnie myślą, wiedzieli, co ja o nich myślę, myśleliby o mnie jeszcze gorzej.

Zeszłego lata znalazłem pod drzewem takiego pisklaka, który, jak mniemam dopiero uczył się latać. To nie był przyjemny widok :/. Może dlatego, że słońce  już zrobiło swoje.  ;) 

Nie biegam, bo nie lubię

Corcoranie, widziałeś Ikara???

Gdyby ci, którzy źle o mnie myślą, wiedzieli, co ja o nich myślę, myśleliby o mnie jeszcze gorzej.

Nie dam się sprowokować, choć mam gotową ripostę, o tym, że…  Mniejsza o to…  ;) 

Nie biegam, bo nie lubię

;-D

Gdyby ci, którzy źle o mnie myślą, wiedzieli, co ja o nich myślę, myśleliby o mnie jeszcze gorzej.

Nie ma powodów do radości. Po prostu już i tak dałem się  sprowokować DJ-owi na stronie głównej..Raz wystarczy, do tego taki “raz”, ktory moze się źle skonczyć….  ;) 

Nie biegam, bo nie lubię

:(

Gdyby ci, którzy źle o mnie myślą, wiedzieli, co ja o nich myślę, myśleliby o mnie jeszcze gorzej.

Dwa razy przeczytałam tekst Gravel i, ku przypomnieniu, sięgnęłam po wiersz Staffa ‘Deszcz jesienny’.

Regulatorzy to jednak regulują… ;-)

 

Sam tekst napisany bardzo sprawnie. Powtórzenia nadają mu rytm kolejnych zwrotek wiersza, ładnie wprowadzony nastrój, czyta się świetnie. Sądzę, że wynikający z nominacji, duży zestaw opinii przyda ci się pod tekstem, by oswoić się z róznorodnością zdań komentujących.

 

Ale jak już przeczytałem, opadło mnie: no dobrze, obejrzałem sobie przyczyny smutku Szatana. I co? I nico… Podobnie jak ludzie, nie ma on wpływu na ich przyczyny, może tylko reagować na skutki. Widzę kawałek dobrej prozy poetyckiej, ale tak naprawdę słyszę tylko inną wersję “Smutno mi, Boże”.

 

Twój drugi tekst, ten o typie spod supermarketu, bardziej trafił w mój gust. Myślę, że powinnaś pisać, bo świetnie ci to idzie.

Loco! Fisholof.(Cień Burzy) .::||::. "Wiesz, jesteś jak brud i zarazki dla malucha... niby syf, ale jak dzieciaka uodparnia... :D" (Emelkali)

Słowo daję, rośnie drugi Dukaj – teksty bardzo dobre ale w finale o niczym :)

"Przychodzę tu od lat, obserwować cud gwiazdki nad kolejnym opowiadaniem. W tym roku przyprowadziłam dzieci.” – Gość Poniedziałków, 07.10.2066

“Właśnie zabił swoja matkę“ – literówka.

 

Zgadzam się z DJ-em – “Dobre, ale w sumie o niczym”. Pierwszy fragment bardzo dobry, drugi też, ale z każdym kolejnym tekst mnie coraz bardziej nużył, bo innymi słowami opisujesz w pięciu kawałkach to samo. I jakoś żadna refleksja nad sensem życia i podłością ludzi mnie na koniec nie naszła.

Niemniej jednak klimat jest zdecydowanie, niektóre zdania są ułożone w bardzo dobry, sprawny sposób, brawo, że w takim wieku i pod ławką same tak ładnie Ci się słowa układają ; )

 

I ja też wolę bułhakowskiego Szatana, przewidywalność i czarno-białość jest nudna. Po co czytać 400 stron książki, która wiesz o czym będzie i jak się skończy? To w szarościach leży siła i nadzieja aspirujących pisarzy…

"Nigdy nie rezygnuj z celu tylko dlatego, że osiągnięcie go wymaga czasu. Czas i tak upłynie." - H. Jackson Brown Jr

Każdy ma Szatana na miarę swoich potrzeb. Mnie ten Twój przekonuje; jest sympatyczny, taki pierdołowaty; nic, tylko chodzi i się smuci. Szkoda, że przy tym wzroku ku niebu nie wznosi, choć wtedy może stałby się zbyt kiczowaty w swym świętym oburzeniu. Czy opowiadanie jest o niczym? Tak to bywa z tekstami, które są o wszystkim. Czy to jest w ogóle opowiadanie? Raczej nie. Już szybciej poezja; i tak właśnie ów twór widzę.

Poszczególne sceny nie poruszyły mnie za mocno ale… no właśnie – ale! Tekst jest piękny, nostalgiczny, napisany bardzo sprawnie. Zastosowanie “zwrotek” nadających rytm uważam za pierwszorzędne zagranie. I teraz: wart tekst piórka, czy nie wart? Oto jest pytanie.

Sorry, taki mamy klimat.

Jo nie wiem, skąd Wam się wszystkim wzięło, że utwór jest o niczym. Moim zdaniem nie tylko jest w nim treść, ale przy tym jest to treść bardzo interesująca. Dla mnie “Szatan…” to krótki, bardzo wyrazisty utwór stawiający dogmaty chrześcijaństwa na głowie; Szatan ukazany nie tyle jako istota rozdarta i “Jam tą siłą…”, co po prostu naprawdę swój chłop; nie tylko nie czyni zła i nie prowadzi ludzi ku potępieniu, ale wręcz cierpi, patrząc jak ludzie sami z siebie czynią to zło, oraz dlatego, że jest wobec tego faktu zupełnie bezradny. A obszerność i kompozycja tekstu są w sam raz, by oddać ogrom diabelskiego cierpienia, zagubienia i bezradności, ale jeszcze nie zacząć nużyć.

 

Peace!

"Zakochać się, mieć dwie lewe ręce, nie robić w życiu nic, czasem pisać wiersze." /FNS – Supermarket/

Nie wiesz, Cieniu, skąd się wzięło, że o niczym? To ja Tobie wytłumaczę. Brak krwi, flaków, wampirów i zombie lub nefilimów, nikt nie gwałci i nie zabija, to znaczy, że nic się nie dzieje, więc tekst o niczym i o nikim też.

 

Chyba przesadzasz, Adamie.

To po prostu kolejna wersja “ludzkiego” Szatana i opowiada o jego smutku. Sprawnie zrobiona, ja to odczytałem jak impresję, podobnie jak przywołany wiersz Słowackiego o tęsknocie – tu jest o smutku. Ale klasycznego zawiązania, rozwinięcia, zakończenia tu nie ma – i o to, przynajmniej mi, chodzi. Nie, żeby było wymagane, ale poza świetnie utworzonym obrazem humanizującym księcia Zła, namalowanym słowami, a który już znam skądinąd, nic tu nie ma. Być może to kwestia lektur wstrzelonych w odpowiedni wiek, ale moje stawianie na głowie dogmatów chrześcijaństwa miało miejsce w okolicach drugiej klasy liceum i być może jestem przyzwyczajony do takiego przedstawiania diabła – nie tak zgodnie z toposem, ale ludzkiego.

 

Z całym szacunkiem, do Lucyfera z “Sandmana” Neila Gaimanna to jeszcze koleżnce gravel – mimo chyba niezwykłego talentu – trochę jeszcze brakuje. :-)

Loco! Fisholof.(Cień Burzy) .::||::. "Wiesz, jesteś jak brud i zarazki dla malucha... niby syf, ale jak dzieciaka uodparnia... :D" (Emelkali)

Może i przesadzam, ale nie aż tak bardzo. Jaka literatura “schodzi z półek”? Resztę dopowiedz sobie sam.

Oj, trzeba napisac ambitną książkę, sprzedać ją seksem i medialnym szumem, a ludziom wmówić, że to jest coś modnego… ;-)

 

Adam, ty o ogółach, a ja o konkretnych komentarzach tutaj, na NF. Tekst jest prześliczny, Autorce słowa chyba same się układają pod klawiszem/piórem, nikt tego nie neguje – po prostu masz tu niewielu wielbicieli poezji. Ot co.

Loco! Fisholof.(Cień Burzy) .::||::. "Wiesz, jesteś jak brud i zarazki dla malucha... niby syf, ale jak dzieciaka uodparnia... :D" (Emelkali)

Oj, Adamie, wybacz, ale nie mogę zgodzić się z Twoim komentarzem. Mnie na przykład nie chodzi o flaki, wampiry i gwałty, kiedy sięgam po książkę. A jednak odebrałam ten krótki tekst jako pewien banał, tyle że ubrany w bardzo ładne słowa. Ruszył mnie sposób przedstawienia, owszem, ale treść nie. Ludzie są źli – wiem to, wiedziałam już wcześniej. I co?

"Nigdy nie rezygnuj z celu tylko dlatego, że osiągnięcie go wymaga czasu. Czas i tak upłynie." - H. Jackson Brown Jr

I co? I trzeba się banałowi przyjrzeć jeszcze raz, bo nie ma identycznych przedstawień spod różnych piór.

Że akurat Tobie nie chodzi flaki, gwałty i wampiry? Chwała Tobie za to, ale jesteś, jak ja, w grupie wybitnie mniejszościowej. W ogóle, nie tutaj. Tutaj to jedynie małe, krzywe zwierciadełko…

Od razu tam, krzywe… :-D

Loco! Fisholof.(Cień Burzy) .::||::. "Wiesz, jesteś jak brud i zarazki dla malucha... niby syf, ale jak dzieciaka uodparnia... :D" (Emelkali)

Owszem, przedstawienie Diabła w zupełnie, albo niemal zupełnie innym świetle niż to, które pada nań rozszczepione przez kościelne witraże, nie jest oryginalne, ale banał? Nie… Może mój błąd polega na tym, że traktuję tutaj Szatana niemetaforycznie i jak dla mnie to nie jest po prostu opowieść o tym, że ludzie są źli, nie wiem, ale widzę w tym… no tak, treść. Choć, oczywiście, Fish ma rację, że fabuły jako takiej, z tymi wszystkimi rozwinięciami, nie ma.

 

A flakom, gwałtom i wampirom mówię stanowcze: czemu nie? Byle powieść miała jakąś wartość literacką i lektura sprawiała przyjemność.

 

Peace!

"Zakochać się, mieć dwie lewe ręce, nie robić w życiu nic, czasem pisać wiersze." /FNS – Supermarket/

Oryginalny tekst, którego nie powstydził by się sam Woland ;) 

Dla mnie “Szatan…” to krótki, bardzo wyrazisty utwór stawiający dogmaty chrześcijaństwa na głowie

Cieniu drogi, nie zawódź mnie tak straszliwie;)  Zgodzam się w stu, dwustu,  tysiącu procentach. Ale pod warunkiem, że piszesz o “Deszczu Jesiennym” sprzed ponad stu i dziesięciu lat. W przeciwnym wypadku podaj adres, mam w lodówce kilka starych kotletów, podgrzeję i poślę Ci na mój koszt. Myślę, że i wspomniany tu i ówdzie Woland podpisze się keczupem na dołączonej kartce z pozdrowieniami ;) 

 

I co? I trzeba się banałowi przyjrzeć jeszcze raz… 

 

Oczywiście, że  tak, AdamieKB, tyle że: ”na nowo”.  :)

Nie biegam, bo nie lubię

Corcoranie… Kto nigdy nie dopuścił się w swojej twórczości poruszania tematu już gdzieś kiedyś przez kogoś napoczętego, niech pierwszy rzuci kamieniem kotletem. Zjem wszystkie, które do mnie dolecą, słowo daję.

 

Peace!

 

 

"Zakochać się, mieć dwie lewe ręce, nie robić w życiu nic, czasem pisać wiersze." /FNS – Supermarket/

Niech by ten szatan na końcu coś z tym zrobił, kurczę.

 

Ale co tam – styl autora daje ogromną nadzieję na przyszłość :)

"Przychodzę tu od lat, obserwować cud gwiazdki nad kolejnym opowiadaniem. W tym roku przyprowadziłam dzieci.” – Gość Poniedziałków, 07.10.2066

Poezja napisana prozą. Świetne. Dalszy komentarz zbędny.

Napisane sprawnie, ale współczujący, smutny i zatroskany szatan jakoś mnie nie przekonuje.

Nigdy nie mów nigdy!

Hm, naprawdę mi się podobało. Niemniej mam kilka uwag:

Po pierwsze, a propo realiów historycznych– nie jestem znawcą, ale jestem prawie pewny że nie dochodziło do przypadkowych morderstw polaków podczas zaborów, to jest przecież przełom XIX  i XX wieku, a Cesarstwo Niemieckie to był cywilizowany, silnie zbiurokratyzowany kraj. Pijani żandarmi mogli by oczywiście dopuścić się do czegoś takiego, ale to nie było bezkarne gestapo. A Ty przedstawiasz to tak jak gdyby Polacy nie mieli żadnych praw, co jest przekłamaniem trochę. 

Ale to na marginesie w sumie, mnie razi bo mam nieco hopla na punkcie historii. 

Po drugie wybacz, ale historyjka z weteranem z Iraku wydaje mi się być odrobinę naciągana. Wojna wyczynia straszne rzeczy z ludźmi, ale wydaje mi się że halucynacje nie należą do jednej z nich. Nie twierdzę że nie mógł by tego zrobić, ale samo przedstawienie sytuacji wydaje mi się być odrobine naiwne. Z całym szacunkiem.

Ale jak mówiłem, tekst mi się podobał, dobry klimat (zauważone, docenione). Bardzo lubię deszcz jesienny, może dlatego :)

Tak czy siak, gratuluję i pozdrawiam.  

 

First of all, dziękuję wszystkim, którym się podobało, za miłe słowo. Tym, którym się nie podobało rzeknę jedynie – wybaczcie, mea culpa, mam nadzieję, że następny (nowo)twór bardziej Wam przypadnie do gustu. Ale i tak dziękuję za poświęcenie chwili na przeczytanie i skomentowanie.

Arvil218, co do weterana z Iraku: jednym z symptomów PTSD mogą być halucynacje, ciągłe odtwarzanie w wyobraźni traumatycznych wydarzeń.

To tylko tak gwoli uściślenia :)

Dzięki za komentarze i pozdrawiam!

Me dicen el desaparecido /Fantasma que nunca está /Me dicen el desagradecido /Pero esa no es la verdad

Arvil218, po Twoim komentarzu jeszcze dwa razy przeczytałam pierwszy fragment i nie wiem, skąd Ci się wzięły zabory. Poza tym, z tego co kojarzę, to Kraków był pod zaborem austriackim, więc nie ma mowy o niemieckich patrolach.

Jak dla mnie, ten fragment mówi o II wojnie światowej. A jeśli nie, to może Autorka mnie poprawi.

Pisanie to latanie we śnie - N.G.

A tak, na to też miałam odpowiedzieć, ale ostatecznie zapomniałam.

Pierwszy fragment jest o II wojnie światowej, jako śniąca rzekła. Też nie wiem, skąd Ci się zabory wzięły :)

Me dicen el desaparecido /Fantasma que nunca está /Me dicen el desagradecido /Pero esa no es la verdad

:-) Z wagarów? :-)

NMSP…

E tam. Ja na wagarach bywałem prawie równie często jak rzadko bywałem w szkole. Ale żadnych zaborów tam nie widziałem.

 

Peace!

 

 

"Zakochać się, mieć dwie lewe ręce, nie robić w życiu nic, czasem pisać wiersze." /FNS – Supermarket/

Fajny, ładny i wieloznaczny tekst, choć odnoszę wrażenie, że ta wieloznaczność to tak raczej powstała przypadkowo, a nie z powodu świadomego działania autorki. Tak czy inaczej tekst uważam za bardzo udany. To piękny obrazek, a ja lubię piękne obrazki.

Nie zaciekawiło mnie. Zabrakło mi jakiejś konkretniejszej fabuły.

„Często słyszymy, że matematyka sprowadza się głównie do «dowodzenia twierdzeń». Czy praca pisarza sprowadza się głównie do «pisania zdań»?” Gian-Carlo Rota

Oż cholera, znowu się spóźniłem?! Chyba wszyscy już sobie poszli… trudno, muszę coś zrobić, żeby odwlec pisanie pracy, więc wtrącę swoje trzy grosze.

 

Moje reakcje po części:

– pierwszej – no ciekawie się zapowiada.

– drugiej – świetnie!

– trzeciej – dalej świetnie, czemu to nie dostało piórka?

– czwartej – “gdzie jeseśmy? dokąd zmierzamy?”

– piątej – ach, dlatego nie dostało piórka! ;P

Przyłączam się do stronnictwa, głoszącego, że jest to naprawdę dobry tekst. Ale zabrakło mi na końcu jakiejś pointy, wniosku… no cholercia czegokolwiek! Bo w takiej sytuacji mamy zbiór (bardzo ładnych, trzeba przyznać) scenek, które nigdzie nie prowadzą. Gdyby nie to, wyraziłbym teraz święte oburzenie, że nie dostałaś piórka. ;)

"Najpewniejszą oznaką pogodnej duszy jest zdolność śmiania się z samego siebie."

Elnarze, Gravel jeszcze nie miała szansy dostać piórka, bo to lutowe opowiadanie, a teksty z lutego zwykle oceniane są dopiero w marcu smiley

"Czasem przypada nam rola gołębi, a czasem pomników." Hans Ch. Andersen ****************************************** 22.04.2016 r. zostałam babcią i jestem nią już na pełen etat.

Nie jestem obeznany w systemie laugh Myślałem, że skoro pojawiały się komentarze od DJ, że skoro jest już marzec… ech, nie idzie mi z tym myśleniem. 

"Najpewniejszą oznaką pogodnej duszy jest zdolność śmiania się z samego siebie."

Srebro! Gratuluję!

Sorry, taki mamy klimat.

również gratuluję!!

No!

 

;-)

 

Chłytaj szansę! :-D

Loco! Fisholof.(Cień Burzy) .::||::. "Wiesz, jesteś jak brud i zarazki dla malucha... niby syf, ale jak dzieciaka uodparnia... :D" (Emelkali)

I ja!  Jeśli już doszukuję się dziury w całym, a jak znajdę w niej włos i zacznę dzielić go na czworo, to tam, gdzie uważam, że warto było włosa szukać :) 

Nie biegam, bo nie lubię

Dzięki, dzięki :)

Me dicen el desaparecido /Fantasma que nunca está /Me dicen el desagradecido /Pero esa no es la verdad

Czy mogę podrążyć?  :) 

Nie biegam, bo nie lubię

Proszę bardzo :)

Me dicen el desaparecido /Fantasma que nunca está /Me dicen el desagradecido /Pero esa no es la verdad

Super :) <mam nadzieję, że nie poczujesz się urażnięta, czasami tak bywa, że palnę coś bezmyślnie, a potem wszyscy zebrani nagle milkną i znikają…>

 

Zatem muszę przyznać, że odniosłem dość silne wrażenie, że ten skądinąd piękny wiek, nie jest wiekiem metrykalnym. Wiem, że to fe pytać  o wiek <a  nie mówiłem? > więce proszę jedynie o odpowiedź T/N pod uroczą groźbą weryfikacji pod opowiadaniem w NF, oby. 

 

Nie biegam, bo nie lubię

Powiem tak: piwo legalnie pić mogę od października zeszłego roku ;)

Me dicen el desaparecido /Fantasma que nunca está /Me dicen el desagradecido /Pero esa no es la verdad

Dobry tekst. Gratuluję piórka.

zygfryd89 – dziękuję :)

Me dicen el desaparecido /Fantasma que nunca está /Me dicen el desagradecido /Pero esa no es la verdad

Zakładając że nie jesteś na odwyku, to rozwiewa wszelkie, jakże natarczywe obawy wobec świata

Dzięki, za odpowiedź jeszcze raz gratuluję :) 

Nie biegam, bo nie lubię

A czy mogę zapytać, jakież to obawy miałeś wobec świata? ;)

Me dicen el desaparecido /Fantasma que nunca está /Me dicen el desagradecido /Pero esa no es la verdad

Że mu świat koreczek w semperfilia… ;-)

Loco! Fisholof.(Cień Burzy) .::||::. "Wiesz, jesteś jak brud i zarazki dla malucha... niby syf, ale jak dzieciaka uodparnia... :D" (Emelkali)

Takie, jak zwykle … 

Tylko i wyłącznie:  wszelakie. 

Spójrz choćby  na swój  przerażający avatar. Gdyby chociaż miał różowe włosy.  

A tak? Naprawdę jest się kogo bać  :) 

 

Nie biegam, bo nie lubię

Spójrz choćby  na swój  przerażający avatar. Gdyby chociaż miał różowe włosy.  

A tak? Naprawdę jest się kogo bać  :) f

 

Czy ja wiem, avatar bez tej czupryny nie wydawał mi się przerażający, a teraz… 

Sorry, taki mamy klimat.

laugh znuff lezem… :-D

Loco! Fisholof.(Cień Burzy) .::||::. "Wiesz, jesteś jak brud i zarazki dla malucha... niby syf, ale jak dzieciaka uodparnia... :D" (Emelkali)

Psycho, Bratku, posuń no się. Ta podłoga wcale nie jest za mała dla nas dwóch!

 

Peace!

 

 

"Zakochać się, mieć dwie lewe ręce, nie robić w życiu nic, czasem pisać wiersze." /FNS – Supermarket/

Kufa, no cho… Seth, wyżej czymaj ta protreta….

 

Szaleńczy, niepowstrzymany chcichot

Loco! Fisholof.(Cień Burzy) .::||::. "Wiesz, jesteś jak brud i zarazki dla malucha... niby syf, ale jak dzieciaka uodparnia... :D" (Emelkali)

No dobra, kładę się z Wami. A portret niechaj wisi.

Sorry, taki mamy klimat.

Jeszcze jak by tak kucyki słitaśne dookoła yrbnąć…

 

Napad chichotu. Istna kraina chichów…

Loco! Fisholof.(Cień Burzy) .::||::. "Wiesz, jesteś jak brud i zarazki dla malucha... niby syf, ale jak dzieciaka uodparnia... :D" (Emelkali)

Borze zielony… 

Me dicen el desaparecido /Fantasma que nunca está /Me dicen el desagradecido /Pero esa no es la verdad

Różowy, Gravel. Ten kolor nazywa się różowy. ;-)

Babska logika rządzi!

Nie rozumiem, dlaczego akurat wybrałeś postać Szatana? Równie dobrze głównym bohaterem mógł być ktokolwiek inny, i tak puenta jest taka,że świat jest zły, a my nie możemy nic z tym zrobić.

Więcej w tym ładnych, ale naiwnych i oklepanych obrazków (śmierć, pożoga, śmierć, smutek), które łapią czytelnika za serducho i kierują jego myśli ku tym właśnie obrazkom. Popierane są ładnym językiem, a wszystko to,aby odwrócić uwagę prozaiczności i nijakości tekstu. Bardzo niefajny zabieg.

I hate my life and I hate you

Cóż, katedro, pozostaje mi tylko podziękować ci za zajrzenie i komentarz. Dziękuję!

Me dicen el desaparecido /Fantasma que nunca está /Me dicen el desagradecido /Pero esa no es la verdad

Chyba jako jedyny w komentarzach wypowiedziałem się o najważniejszym elemencie tekstu – jego treści:)

I hate my life and I hate you

Rzeczywiście, biję brawo. 

Me dicen el desaparecido /Fantasma que nunca está /Me dicen el desagradecido /Pero esa no es la verdad

Doceniam

I hate my life and I hate you

Chyba jako jedyny w komentarzach wypowiedziałem się o najważniejszym elemencie tekstu – jego treści:)

Nie, katedra, nie jako jedyny. :-)

Loco! Fisholof.(Cień Burzy) .::||::. "Wiesz, jesteś jak brud i zarazki dla malucha... niby syf, ale jak dzieciaka uodparnia... :D" (Emelkali)

I to zdecydowanie nie jako jedyny. I nie zgodzę się, że treść musi być najważniejsza. Można opowiedzieć dobre historie w sposób tak beznadziejny, że się wszystkiego momentalnie odechciewa. A można też opowiedzieć o kupowaniu masła w taki sposób, że czytelnik będzie sikał ze śmiechu, płakał ze wzruszenia albo do końca życia oglądał się za siebie, widząc w sklepie niewinną kostkę. Oczywiście najlepiej opowiadać absolutnie niesamowite historie w absolutnie genialny sposób, ale to jest talent, który niewielu znanym mi autorom mógłbym przypisać (choć i tu takich znalazłem). Ja, jeśli więc miałbym wybierać między świetną a genialnie napisaną opowieścią, prawie zawsze wybiorę tę drugą.

Inna rzecz, że w omawianym właśnie przypadku, treść, co by o niej nie powiedzieć, na pewno nie jest słabym punktem opowiadania. Moja jego interpretacja nieodmiennie mnie zachwyca. Ale to są już dywagacje na tematy, o które spierać się nie ma najmniejszego sensu.

 

Peace!

"Zakochać się, mieć dwie lewe ręce, nie robić w życiu nic, czasem pisać wiersze." /FNS – Supermarket/

Artyzm i kwiecisty język dla samego autyzmu i kwiecistego języka. Ładne pisanie samo w sobie jest jedynie połową sukcesu, tekst bez treści to nie tekst. Pozostaje jeszcze kwestia tego, że tekst również pod względem stylistycznym jest średni

I hate my life and I hate you

Katedro, czy wiesz, co to jest “autyzm”?wink

dla samego autyzmu devil

"Czasem przypada nam rola gołębi, a czasem pomników." Hans Ch. Andersen ****************************************** 22.04.2016 r. zostałam babcią i jestem nią już na pełen etat.

Sory, pisałem z telefonu, miał być oczywiście “artyzm”.

I hate my life and I hate you

Sam pomysł na postać Szatana i jej wykorzystanie – świetne. Językowo też niczego nie brakuje, czasami idziesz w zbyt łatwą “poetyckość”, ale ogólnie jest fajnie. Natomiast niektóre scenki były zbyt proste: takie pewniaki do grania na uczuciach. Ten żołnierz, ta II wojna… no mogło to zło się objawiać w bardziej subtelny sposób. Natomiast końcówka naprawdę mi się podoba i summa summarum tekst uważam za naprawdę udany. 

The only excuse for making a useless thing is that one admires it intensely. All art is quite useless. (Oscar Wilde)

Dzięki, Mirabell, cieszę się, że tak uważasz :)

Me dicen el desaparecido /Fantasma que nunca está /Me dicen el desagradecido /Pero esa no es la verdad

Z przykrością stwierdzam, że do opisu moich wrażeń wystarczy: meh… Może to dlatego, że nie gustuję w wierszach.

„Widzę, że popełnił pan trzy błędy ortograficzne” – markiz Favras po otrzymaniu wyroku skazującego go na śmierć, 1790

Diriad, dzięki, że zajrzałeś. Aż sobie przeczytałam tekst po raz pierwszy od roku i moja reakcja była mniej więcej taka sama: meh, teraz bym to inaczej napisała… ;P

Me dicen el desaparecido /Fantasma que nunca está /Me dicen el desagradecido /Pero esa no es la verdad

Niechybny znak rozwoju, gravel! ;-D

Loco! Fisholof.(Cień Burzy) .::||::. "Wiesz, jesteś jak brud i zarazki dla malucha... niby syf, ale jak dzieciaka uodparnia... :D" (Emelkali)

Albo bolesne samouświadomienie, Psycho ;) Ale wolę Twoją wersję ^^

Me dicen el desaparecido /Fantasma que nunca está /Me dicen el desagradecido /Pero esa no es la verdad

Dopiero teraz miałem przyjemność zapoznać się z Twoim tekstem :)

Nie na darmo został wyróżniony srebrnym piórkiem. Mimo pozornej prostoty doskonale trafia do każdego, nawet mało wrażliwego czytelnika. Krótki, wzruszający, zmuszający do przemyśleń tekst.

Bardzo ładnie napisane. Tekst z rodzaju tych, które są raczej obrazkami niż historiami, ale w przypadku Twojego jest to na plus. 

Smutne, a ja znów nie mogę spać i chyba się rozpłaczę. Bardzo dobry tekst.

Podobało mi się.

Znam tylko pięć liter ;)

Nowa Fantastyka