- Opowiadanie: bemik - Las

Las

Dyżurni:

Finkla, joseheim, beryl

Oceny

Las

 To niesamowite, że las potrafi być taki piękny. O każdej porze roku, ale jesienią szczególnie. To nic, że jest połowa grudnia – złoto-brązowe liście chrzęszczą pod nogami ścięte pierwszym mrozem. Powietrze jest przejrzyste, tylko czasem mgiełka oddechu łamie tę klarowność. Słońce przedziera się jasnymi smugami między potężnymi pniami drzew, a jedyna zieleń to drżące gdzieś wysoko czupryny sosen. Niżej są bezlistne teraz krzaki i krzewinki, które niczego nie zasłaniają.

To dobrze, bo moja sunia uwielbia znikać mi z oczu. Wabiona tysiącami zapachów kluczy po ścieżkach i bezdrożach, a ja się denerwuję. Teraz już nie. Wypracowałyśmy pewien układ. Ona gania, a ja idę, nie zmieniając kierunku. Po kilku, czasem kilkunastu minutach pies wraca, pokazuje mi się na moment i ponownie znika. Jeśli jej nieobecność przedłuża się – gwiżdżę. Staram się robić to jak najrzadziej, żeby nie płoszyć łosi i saren. Codziennie przemierzamy inną trasę, ale nie schodzimy z wydeptanych szlaków, o nie. Karmel pewnie wróciłaby do domu – ja z pewnością nie.

Oddycham zimnym powietrzem, mrużę oczy przed słońcem, delektuję się samotnością. To nie tak, że nie znoszę ludzi. Lubię. Ale lubię też pobyć sama, wyczyścić umysł, nacieszyć zmysły cichym szeptem drzew.

Karmel znowu gdzieś zniknęła. Gwiżdżę, ale ma mnie w nosie. Nie wraca, pewnie znowu pędzi na wyścigi z wiatrem. Cholera. Robi się nieprzyjemnie. Niby dopiero dochodzi czwarta, ale tu, między czarnymi pniami sosen panuje już półmrok. Nie boję się… To znaczy nie za bardzo. To oswojona puszcza, tu nie grasują zboczeńcy, a jeśli nawet, to co? Gwałciciele wolą młódki, a ja już dawno mam za sobą wiek atrakcyjności. Poza tym jest zimno, nawet zboczeńcy mają swój rozum i wiedzą, że o tej porze nikt nie szwenda się po lesie.

Co to? Odwracam się wystraszona. Coś trzasnęło za moimi plecami. Kurczę, Karmel, to ty? Składam usta do gwizdu, ale milknę. A jeśli to nie mój pies… Tylko kogoś przywołam. Kogo, kretynko? Nikogo oprócz ciebie nie ma tutaj. Jesteś na skraju puszczy, popatrz trochę.

Rozglądam się dookoła. Ciemność zmieniła krajobraz. Już nie poznaję ścieżek. W którą stronę do domu? Zostawię to cholerne bydlę, sama wróci. Już nieraz tak było. Ona ma GPS-a we łbie. Karmel, gdzieś się podziała?

Mój pies nie jest obrończy, jest zabawowym tchórzem. Każde zagrożenie powoduje, że podwija ogon pod siebie i ucieka. Teraz też pewnie przed czymś czmychnęła. Nie, raczej nie. Wolałabym, żeby tu przy mnie była, zawsze we dwie to trochę raźniej.

Piorun jasny, a może zadzwonić do Miśka? Kurczę, nie, bo co mu powiem? Kochanie, twoja żona-idiotka zgubiła się na obrzeżach puszczy. Przyjedź i wyprowadź mnie z lasu. Jasne, ale gdzie jesteś, skarbie? Wędrujesz od strony Warszawy, czy może bliżej Opalenia, a może widzisz mur Zakładu? Nie, kurwa, nic nie widzę. Jest ciemno, jak u Murzyna w dupie. Ta małpa, Karmel, zniknęła, a ja się pałętam bez sensu.

Cholera, chyba już tu byłam. Ta puszka po piwie i rozbita butelka… Może mi się tylko zdaje, może nie mijałam jeszcze tego miejsca. Kobieto, uspokój się.

Staję i opieram się o potężne drzewo. Pień jest chropowaty. To pewnie sosna. Jakie to ma znaczenie? Tu wszędzie są sosny. I świerki. I dęby. Dęby? Zaraz, chwila. Od dębowego zagajnika odchodzi ścieżka, taka umieszczona wyżej, jakby na jakimś nasypie. Muszę tylko pokrążyć wokół tego młodniaka.

Jezu, co to za trzaski? Karmel, to ty? Kątem oka widzę jakiś ruch między pniami. To mój pies? Nie, chyba nie. Za ciemny. W mordę, byle nie dzik. Nie mam tu gdzie się schronić. A tam co? To jakiś facet? Pochylony, gapi się na mnie? Czego, bydlaku? Nie, to nie mężczyzna, to obłamane drzewo. Rany gościa, orientuję się, gdzie jestem.

Prawie biegnę. Jeśli znalazłam ten charakterystyczny punkt, to wiem, w którą stronę powinnam się skierować.

Boże, a ten skowyt to co? Ktoś zrobił krzywdę mojej suni? A może złapała się we wnyki i dusi się teraz, wisząc nad ziemią.

Karmel, krzyczę, a łzy napełniają mi oczy. Jakiś ptak skrzeczy przeraźliwie. Odwracam się w tamtą stronę i nagle czuję uderzenie w twarz. Jasny gwint, gałąź prawie rozcina mi policzek, masuję obolałe miejsce, wpatrując się w ciemność.

W nocy las jest zupełnie inny niż w dzień. Obcy, niebezpieczny, wrogi. Mam wrażenie, że gęstnieje. Pnie drzew rosną jakoś bliżej siebie. Bliżej mnie. Otaczają mnie. Już nie są przyjaciółmi. To nieprzyjacielska armia. Chce mnie zmiażdżyć.

Biegnę, ale po minucie brakuje mi oddechu. Starość. Zatrzymuję się, opieram dłonie na udach i z trudem łapię oddech. Za mało. Ze strachu ściska mnie w żołądku. Padam na kolana, pochylam się do ziemi, obejmuję głowę ramionami. Co to za ochrona, jeśli nacierają na mnie wiekowe sosny i dęby. Są coraz bliżej. Osaczają. Wdeptują w ziemię. Wrastają we mnie konarami i korzeniami. Wysysają życiodajną krew.

Już pamiętam, dlaczego chciałam, by po śmierci mnie skremowano. Nie mogę obudzić się w trumnie. Teraz wiem na pewno, jak wtedy jest. Ciemność oblepia oczy, zaciska się na gardle, wpycha do uszu i nosa. Drewno napiera ze wszystkich stron. Wyciągam dłonie i szarpię satynowe obicie wieka. Rwę materiał, a potem paznokciami skrobię deski. Do krwi. Do bólu. Żeby coś czuć.

Tylko po co? I tak już umarłam. Znów przez chwilę żyję. Tylko jaki ma to sens? Za godzinę zabraknie mi tlenu. Do tego czasu zwariuję, przegryzę sobie żyły, żeby skrócić te męczarnie. Boże, jak możesz być tak okrutny? Błagam, niech ktoś usłyszy mój krzyk! Wypuśćcie mnie stąd. Niech ktoś się do mnie odezwie, poda ciepłą dłoń…

Karmel, to ty? Wróciłaś, kochana, przestań mnie lizać. Zapniemy smyczkę. Już późno. Prowadź do domu.  

Koniec

Komentarze

Hmmm. Dużo mroku, mało fantastyki.

Co się tak wszyscy autorzy uparli, że fobie to tylko w realu?

Napisane dobrze, ale wiadomo, że co Bemik, to Bemik.

Babska logika rządzi!

Jak raz zostałam sama w lesie i to nocą, to prawie w gacie narobiłam. Może dlatego ten szort bardziej do mnie trafia…

Ale faktycznie nie jestem pewna, gdzie tu fantastyka :P

Tylko nie "Tęcza"!

Wyobrażenie, że jestem w trumnie.

"Czasem przypada nam rola gołębi, a czasem pomników." Hans Ch. Andersen ****************************************** 22.04.2016 r. zostałam babcią i jestem nią już na pełen etat.

To fantastyka? A ja sądziłam, że rutynowe myśli przed snem… (zbyt czarny humor?)

Tylko nie "Tęcza"!

Nie, nie jest zbyt czarny. Ale ja dzisiaj miałam wrażenie, że pierwszy raz widzę tę część lasu. Tak mnie zajęło “wyobrażanie “ sobie tego wszystkiego, że szybciej skończyłam spacer, bo mi jakoś zimno się zrobiło.

"Czasem przypada nam rola gołębi, a czasem pomników." Hans Ch. Andersen ****************************************** 22.04.2016 r. zostałam babcią i jestem nią już na pełen etat.

Ja wiem gdzie tu jest fantastyka – bohaterka poszła z psem do lasu, zwierzak biegał bez smyczy i żaden nawalony myśliwy nie zabił go dla frajdy? Pfff… Chyba że to nie w Polsce się działo, inaczej – fantastyka.

Dobre, Bemik, takie duszne; czułem strach bohaterki, gdy ciemność zaciskała się wokół niej. 

Sorry, taki mamy klimat.

Bemik,

Czułem bicie serca bohaterki. Przyspieszało dokładnie w rytm Twojego opowiadania. Spokojnie można wskazać, kiedy nastąpiło uderzenie adrenaliny. Świetne wyciszenie emocji po powrocie psa.

Motyw z trumną kupuję i moim zdaniem wypełnia element fantastyki mimo, że i taka jednostka chorobowa występuje w „realu”. Ale ja się dałem wessać do tej trumny. Przez chwilę się zastanawiałem co jest prawdą, a co urojeniem. Finał równie dobrze mógł być taki, że spacer z psem to ostatnie wspomnienie bohaterki, które stopniowo wypierane jest przez realną ocenę sytuacji. Ciało mówi nie żyjesz, podczas gdy mózg jeszcze karmi cię pocieszającymi wspomnieniami. Miłe wspomnienie przechodzi w koszmar. Tu mózg się podaje i stopniowo uwalnia bohaterkę od złudzeń. Ale to moje dywagacje co do możliwego zakończenia:) Oryginał jest tylko jeden. Biorę w całości i bez dyskusji.

 

Finklo,

A co do fantastyki w tym konkursie. To ja naprawdę bym się tak nie upierał na „bardzo namacalne jej aspekty”. Fobie to taki materiał na opowiadanie, że wejście w skórę bohatera jest odlotem na miarę s-f. Moim zdaniem nie trzeba dokładać „nierealności”. Takie uczucia, jakie generują fobie są i tak zupełnie nierealne dla zwykłego człowieka, który nigdy takich leków nie przeżywał. Nie ma niedosytu.

empatia

Empatio, fantastyką w konkursie niech się przejmują jurorzy. Ja marudzę w kontekście portalu. I, trochę, własnych gustów – gdybym chciała czytać historyjki oparte na faktach albo takie, które mogły się zdarzyć, poszukałabym sobie innego portalu. A ja wolę bajki, niechby nawet o statkach kosmicznych…

Babska logika rządzi!

Seth, empatio – dzięki. Finklo, rozumiem marudzenie smiley. Ja się bardziej jednak skupiłam na strachu niż na fantastyce.

"Czasem przypada nam rola gołębi, a czasem pomników." Hans Ch. Andersen ****************************************** 22.04.2016 r. zostałam babcią i jestem nią już na pełen etat.

Dobre!

Los bohaterki może tak bardzo mnie nie poruszył, za to o Karmela autentycznie zacząłem się obawiać! ;)

 

Bardzo udany, spersonalizowany tekst.

 

Pozdrawiam!

"Przyszedłem ogień rzucić na ziemię i jakże pragnę ażeby już rozgorzał" Łk 12,49

Coś Ty, ta zołza lata po puszczy, gania sarny (ale nigdy nie dogania, na szczęście), obszczekuje łosie (one sobie nic z niej nie robią), a mnie samotną zostawia na pastwę wynaturzonej wyobraźni.

Dzięki za odwiedziny.

"Czasem przypada nam rola gołębi, a czasem pomników." Hans Ch. Andersen ****************************************** 22.04.2016 r. zostałam babcią i jestem nią już na pełen etat.

.

"Zakochać się, mieć dwie lewe ręce, nie robić w życiu nic, czasem pisać wiersze." /FNS – Supermarket/

smiley

"Czasem przypada nam rola gołębi, a czasem pomników." Hans Ch. Andersen ****************************************** 22.04.2016 r. zostałam babcią i jestem nią już na pełen etat.

Jak już rzekła Finkla – co Bemik, to Bemik :)

 

A moja Hannah też pies obronny. I to dość często. To znaczy dość często trzeba jej bronić :) Z tej właśnie przyczyny, ja po lesie nocami się nie szwendam.

Emelkali, Ty mnie przyprawiasz o ból głowy. :-) Jeszcze jedna specjalizacja? Nie za wiele masz talentów? :-) (AdamKB)

Dzięki Emelkali. Moja przynajmniej nie zaczepia, to husky przyjaźnie nastawiony do całego świata.

"Czasem przypada nam rola gołębi, a czasem pomników." Hans Ch. Andersen ****************************************** 22.04.2016 r. zostałam babcią i jestem nią już na pełen etat.

Masz nieokiełznana wyobraźnię, ale jesteś bardzo dzielnym Bemikiem! ;-)

Ja, zaraz po powrocie, pewnie musiałabym zażyć kąpieli i zrobić pranie…

 

Każde za­gro­że­nie po­wo­du­je, że pod­wi­ja ogon pod sie­bie i ucie­ka. Teraz też pew­nie przed czymś ucie­kła. – Może w drugim zdaniu: Teraz też pew­nie przed czymś czmychnęła.

 

Kar­mel, krzy­czę, a łzy na­peł­nia­ją mi oczy. – Tu brakuje mi wykrzyknika.

Gdyby ci, którzy źle o mnie myślą, wiedzieli, co ja o nich myślę, myśleliby o mnie jeszcze gorzej.

Dzięki Reg. W tym drugim zdaniu, gdzie powinnam według Ciebie wystawić wykrzyknik?

"Czasem przypada nam rola gołębi, a czasem pomników." Hans Ch. Andersen ****************************************** 22.04.2016 r. zostałam babcią i jestem nią już na pełen etat.

Napisałabym to tak:

– Kar­mel! – krzy­czę, a łzy na­peł­nia­ją mi oczy.

Gdyby ci, którzy źle o mnie myślą, wiedzieli, co ja o nich myślę, myśleliby o mnie jeszcze gorzej.

Sama nie wiem. Teoretycznie masz rację, ale wyjątkowo w tym szorcie nie stosuję w ogóle dialogów. Raczej wszystko ma wyglądać jakby działo się w mojej głowie i nic nie wychodziło na zewnątrz. Jest parę takich miejsc, gdzie też mógłby być zapis dialogowy, a jednak zostało jak zwykły tekst.

Chyba jednak zostawię, jak było.

Dzięki, Regulatorzy.

"Czasem przypada nam rola gołębi, a czasem pomników." Hans Ch. Andersen ****************************************** 22.04.2016 r. zostałam babcią i jestem nią już na pełen etat.

OK. Rozumiem. ;-)

Gdyby ci, którzy źle o mnie myślą, wiedzieli, co ja o nich myślę, myśleliby o mnie jeszcze gorzej.

Mnie znowu nie przestraszyło, bo co prawda las mam zaraz za domem, ale się po nim po nocach nie plątam. :) Chociaż, jak sobie teraz wyobraziłam, że jednak… Brrr… ;)

 

No, kochani, znalazłam element fantastyczny w moim opowiadaniu. Cytuję poniżej:

Biegnę, ale po minucie brakuje mi oddechu.

To czysta fantastyka, w życiu nie dałabym rady biec przez minutę! wink

"Czasem przypada nam rola gołębi, a czasem pomników." Hans Ch. Andersen ****************************************** 22.04.2016 r. zostałam babcią i jestem nią już na pełen etat.

Ocho, dzięki.

"Czasem przypada nam rola gołębi, a czasem pomników." Hans Ch. Andersen ****************************************** 22.04.2016 r. zostałam babcią i jestem nią już na pełen etat.

Bemik, nie takie trudne!

Postanowiłam ćwiczyć, o! Wczoraj znalazłam fajny filmik na jutubie, 20-minutowy trening Mel B. Tylko się okazało, że potrzebne są do niego dwie butelki 1.5 litrowe z wodą, a ja miałam tylko 5-litrowy baniak (no bez jaj!). To sobie go tylko obejrzałam, zjadłam przy okazji piernikowego Mikołaja i trochę nutelli, i od razu mi się lepiej zrobiło. (Bo gdzieś sobie przeczytałam, że jak się tylko myśli o ćwiczeniach, to też trochę działa).

Ale potem sobie kupiłam te wody i dzisiaj już spróbowałam bez piernika. Po 20 minutach byłam prawie trupem, ale jednak przeżyłam i jestem z siebie niezwykle dumna. ;)

Wierzę Ocho, ale ja się cieszę, że jestem w stanie chodzić na długie spacery. Był moment, gdy mocno w to zwątpiłam.

Ja ograniczam żarcie – od dwóch dni nie miałam chleba w pysku frown

"Czasem przypada nam rola gołębi, a czasem pomników." Hans Ch. Andersen ****************************************** 22.04.2016 r. zostałam babcią i jestem nią już na pełen etat.

Ja parę kilometrów przebiegnę, ale hitem było jak biegałam całe wakacje. 3km w jedną i drugą stronę. Po pączki i z powrotem… Co spaliłam to akurat zżarłam.

Tylko nie "Tęcza"!

Nigdy nie znosiłam biegania – każdy inny wysiłek fizyczny, ale nie biegi.

"Czasem przypada nam rola gołębi, a czasem pomników." Hans Ch. Andersen ****************************************** 22.04.2016 r. zostałam babcią i jestem nią już na pełen etat.

Ja też tego nie cierpię. Ale ja często robię rzeczy, w których jestem słaba i wcale ich nie lubię. Np. mam lęk wysokości, a jeżdżę na nartach i parę razy byłam na ściance wspinaczkowej. Nie lubię rzeczy, w które jestem słaba, więc staram się robić tym zjawiskom na złość i polepszac skill :P

Tylko nie "Tęcza"!

E, nie, to nawet nie o to chodzi, że byłam słaba w bieganiu. Ja po prostu nie lubię biegania. Uprawiałam sporo różnych dziedzin, ale zawsze omijałam biegi, nawet jeśli należały tylko do rozgrzewki. 

A narty zostawiłam, jak zerwałam ścięgno w kolanie i dorobiłam się na  sześć tygodni gipsu.

"Czasem przypada nam rola gołębi, a czasem pomników." Hans Ch. Andersen ****************************************** 22.04.2016 r. zostałam babcią i jestem nią już na pełen etat.

Sugestywny opis. Tylko tak jakoś za szybko mi nagle ta ciemność w lesie zapadła – najpierw zmierzchało, a dwa akapity potem już mrok jak u Murzyna (wielką literą!) w… Tym bardziej się dziwię, jeśli bohaterka a) mieszka na skraju lasu od dawna, b) szła tylko znanymi ścieżkami.

Ja, jak widzę, że zapada zmrok, to po prostu zawracam w stronę domu. Planuję spacer tak, by jego długość była adekwatna do oświetlenia. I nawet jak już jest ciemnawo, to wiem, gdzie jestem i że zaraz zobaczę światła wioski.

I wiem, co mówię, bo nie dalej jak w weekend krążyłam po Puszczy Noteckiej tuż przed zmierzchem ; ) Wiem, że las nocą jest straszny, ale wiem też, jak to jest być w środku lasu, kiedy zaczyna robić się ciemno – kiedy zjawisko zapadania zmroku Ci towarzyszy, jest znacznie bardziej swojskie niż gdy nagle znajdujesz się w ciemnym obcym lesie.

 

Oczywiście każdy odczuwa to inaczej i każdy inaczej boi się ciemności, ale takiego gapiostwa bohaterce mieszkającej w lesie nie potrafię wybaczyć ; p Nie uczy się na doświadczeniach czy jak?

 

Ale, jak mówiłam, opis sugestywny. Tylko to zakończenie jakieś takie słabsze. Póki opisywałaś emocje, gałęzie, szelesty itp. było bardzo dobrze. Potem przeskok do trumny wydaje mi się jakiś taki niezwiązany z tematem, a kolejny przeskok do pojawienia się Karmel, taki nagły i urwany, wydaje się jeszcze mniej pasować.

 

Pozdrawiam.

"Nigdy nie rezygnuj z celu tylko dlatego, że osiągnięcie go wymaga czasu. Czas i tak upłynie." - H. Jackson Brown Jr

Dzięki Joseheim.

Co do szybko zapadającej ciemności – o 15.30 jest jeszcze szarówka, o 16 już mrok. Pół godziny to nie tak dużo, szczególnie jeśli jełopa zgubiła się, a na dodatek wyczekiwała psa.

 

Przeskok do trumny związany jest ze strachem przed ciemnościami i wrażeniem napierających drzew, to z kolei kojarzy mi się z ciasnotą w trumnie.

Ale chyba niepotrzebnie tłumaczę, wszystko było w tekście.

"Czasem przypada nam rola gołębi, a czasem pomników." Hans Ch. Andersen ****************************************** 22.04.2016 r. zostałam babcią i jestem nią już na pełen etat.

Nie czytam z zasady komentarzy innych czytelników, aby się niczym nie sugerować. Stawiam jednak jeden do stu, że Ocha była tym opowiadaniem zachwycona, a Finkla kręciła nosem. (O, Finklo, to nie przytyk, broń Boże (!) – bardzo, bardzo cenię Twój gust, jako odbiorcy rasowej FN.) Natomiast ja, podobnie jak Ocha (i chyba Ty, Bemiku) szukam w literaturze, w pierwszej kolejności, klimatu. A klimat, Bemiku, to tworzyć Ty umiesz… oj, umiesz…

 

Klimat – klimatem, ale podziwiam sprawność pióra! Tak poprowadzić akcję, by z sielankowej atmosfery wystrzelić czytelnika prosto w objęcia przerażenia i strachu… Brawo, brawo, brawo! Mistrzostwo świata!

 

Klikam na szóstkę, brakuje bowiem godniejszego przycisku. W mojej skali ocen – dziesięć!  

Ambroziaku, bardzo Ci dziękuję za entuzjastyczny komentarz. W Hyde Parku znajdziesz teraz wątek, gdzie beryl prosi o ocenianie tekstów i ma to wyglądać tak, że na końcu komentarza dajesz:

Tekst oceniam na… i tu skala od 1 do 10.

Zerknij proszę do HP i jeśli Ci to nie sprawi problemu – zastosuj się do jego prośby.

"Czasem przypada nam rola gołębi, a czasem pomników." Hans Ch. Andersen ****************************************** 22.04.2016 r. zostałam babcią i jestem nią już na pełen etat.

Dobra! Zerknę, zastosuję się. Nie widziałem wcześniej tego wątku w HP.

 

Tekst oceniam na 10.

A ja jestem popierdółka – to dotyczy tekstów opublikowanych po 10 grudnia. Przepraszam Cię, serdecznie, ale i tak dziękuję za dychę.

"Czasem przypada nam rola gołębi, a czasem pomników." Hans Ch. Andersen ****************************************** 22.04.2016 r. zostałam babcią i jestem nią już na pełen etat.

Eee, cała przyjemność po mojej stronie. Dzięki temu dowiedziałem się przynajmniej o teście nowej punktacji.

Tekst podobał mi się bardzo. Ze zwykłego spaceru taka panika wyszła, że normalnie mucha nie siada. ;)

Ogólnie dobry pomysł i przeraża. Mnie osobiście nie przeszkadza, że wszystko tak szybko się dzieje. Widząc aktualną zimową pogodę jest to wielce prawdopodobne. Sama nie lubię ciemności, ale bardziej niż jako zamknięcie w czarnej trumnie, strach odczuwam jako obawę przed tym, że coś lub obok mnie stoi. Bardzo dobry tekst! :)

"Myślę, że jak człowiek ma w sobie tyle niesamowitych pomysłów, to musi zostać pisarzem, nie ma rady. Albo do czubków." - Jonathan Carroll

Fajny tekst. Horrory wychodzą Ci naprawdę nastrojowe i klimatyczne. Chciałbym przeczytać coś dłuższego w tych klimatach Twojego autorstwa :)

 

W Hyde Parku znajdziesz teraz wątek, gdzie beryl prosi o ocenianie tekstów i ma to wyglądać tak, że na końcu komentarza dajesz:

Tekst oceniam na… i tu skala od 1 do 10.

A czy nie mamy oceniać opowiadań publikowanych od 10 grudnia? Chyba tak beryl napisał, więc tekst jest o dzień za stary.

Dzięki Zygfrydzie. Oceniamy teksty publikowne od 10 grudnia. 

"Czasem przypada nam rola gołębi, a czasem pomników." Hans Ch. Andersen ****************************************** 22.04.2016 r. zostałam babcią i jestem nią już na pełen etat.

Tekst ciekawy. Wyszedł Ci fajny przekładaniec ładnie-strasznie-ładnie-strasznie-ładnie. Z akcentem na ładnie (sama końcówka: Zapniemy smyczkę. Już późno. Prowadź do domu). Bywam pod wrażeniem. Tu – wciąż jestem ; ) Pozdrawiam.

...always look on the bright side of life ; )

Dzięki za wizytę.

"Czasem przypada nam rola gołębi, a czasem pomników." Hans Ch. Andersen ****************************************** 22.04.2016 r. zostałam babcią i jestem nią już na pełen etat.

Teks świetnie napisany, klimatyczny, ale jak dla mnie to scenka. Nastrojowa, ale scenka.

”Kto się myli w windzie, myli się na wielu poziomach (SPCh)

Dzięki.

"Czasem przypada nam rola gołębi, a czasem pomników." Hans Ch. Andersen ****************************************** 22.04.2016 r. zostałam babcią i jestem nią już na pełen etat.

Przeczytałem. Komentarz po zakończeniu konkursu.

Look at every word in a sentence and decide if they are really needed. If not, kill them. Be ruthless. - Bob Cooper

Bardzo klimatyczna scenka. Poczułam emocje bohaterki, choć w nocy w lesie od wieków już nie byłam..

Ja na szczęście też nie. Dzięki Rooms

"Czasem przypada nam rola gołębi, a czasem pomników." Hans Ch. Andersen ****************************************** 22.04.2016 r. zostałam babcią i jestem nią już na pełen etat.

Nastrojowa, wyśmienicie napisana scena, ale właśnie – scena. Wygląda mi to raczej na wycinek czegoś obszerniejszego, niż – pełnoprawne opowiadanie. Poza tym, imo, tekst nie spełnia wymogów konkursowych. Jest strasznie, owszem, ale lęk narratorki wynika raczej z sytuacji, w jakiej się znalazła, niż z dręczącej ją fobii. Chyba że strach przed przebudzeniem się w trumnie potraktować jako "element konkursowy", ten jednak wydaje się jeno dodatkiem do treści, a już z całą pewnością nie stanowi motywu przewodniego opowiadania.

Look at every word in a sentence and decide if they are really needed. If not, kill them. Be ruthless. - Bob Cooper

Dziękuję.

"Czasem przypada nam rola gołębi, a czasem pomników." Hans Ch. Andersen ****************************************** 22.04.2016 r. zostałam babcią i jestem nią już na pełen etat.

Kolejne opowiadanie, kolejny dowód na to, że jesteś niezwykle utalentowaną malarką. Jeno farbę wykorzystujesz dosyć… nietuzinkową. Niektórym zapewne może być ciężko ujrzeć malowane przez Ciebie obrazy, ale jeśli już komuś się to uda – dostrzeże je wszystkimi zmysłami. I nie tylko zmysłami, bo i emocjom potrafisz nadać realne, poruszające odbiorcę kształty.

Teraz trochę sobie poopowiadam, tak trochę – za przeproszeniem – z dupy. Ale tylko pozornie.

Dwa albo trzy dni przed tym, jak opublikowałaś “las”, wybrałem się ze znajomymi na wycieczkę w góry, do chatki studenckiej na Potrójnej (fajna miejscówka, polecam).

Jeszcze nie zeszliśmy z asfaltu na szlak, a nasz przewodnik już się pomylił (jest w pewien sposób usprawiedliwiony), więc niejako przejąłem inicjatywę i prawie doprowadziłem ludzi do celu. Niestety w pewnym momencie – a ściślej: na szczycie góry, przy rozwidleniu szlaków – zdrowy rozsądek Cienia został zagłuszony przez absurdalny bełkot, zwany dalej „no bo przecież wydawało się nam…”, i ekipa, pod wodzą Mateczki Demokracji, poszła w kierunku przeciwnym do zamierzonego. Efekt końcowy był taki, że zamiast trafić do chatki leżącej opodal wzmiankowanego już szczytu, zleźliśmy z Potrójnej po jej przeciwnej stronie (zupełnie, całkowicie, absolutnie na sam dół), obeszliśmy spory kawał zbocza i wdrapywaliśmy się z powrotem na górę, tym razem innym – dużo gorszym, bardziej stromym, ale przynajmniej znanym nam już podejściem (prawdę mówiąc, poszliśmy nowym szlakiem właśnie po to, żeby ominąć owe podejście… ;).

Wyprawa, która powinna trwać niespełna półtora godziny, trwała niemal sześć. Moja wina, oczywiście, bo przecież wiedziałem, że idziemy źle, a mimo wszystko na to pozwoliłem. Nie, żebym nie próbował, nie tłumaczył, ale… Nec Cieniu przeciw pacanów zrzeszeniu. Z drugiej jednak strony nie żałuję, bo wycieczka była, mimo wszystko, świetna. Jedna z najlepszych w moim pokręconym życiu.

Zgubiliśmy się? No trudno, napijmy się…

Ale to nie jest ważne. Istotny, przynajmniej w tej chwili, jest natomiast fakt, że wystartowaliśmy po godzinie dziewiętnastej, czyli już po ciemku, a u celu byliśmy o pierwszej w nocy. Był początek grudnia, gdzieniegdzie na szlaku już zalegał śnieg, a księżyc w pełni – albo niemal w pełni – zarzucił całun upiornie bladego (ale jakże pięknego) światła na wierzchołki czarnych, cichych drzew i na wpół zmarznięte błoto pod naszymi stopami.

Wtedy las nie zrobił na mnie żadnego wrażenia. Zresztą nie był to ani pierwszy – ani zapewne ostatni – raz, kiedy nielegalne zgromadzenie drzew mnie nie przeraziło; czy to w pełnym świetle dnia, czy osnuty ciemnością, czy to podczas samotnych wędrówek, czy większych wycieczek, dowolnej wielkości gaiczek nie wywołuje we mnie żadnego niepokoju.

Za to las w Twoim ujęciu… Nie no, nie mogę powiedzieć, że się bałem. Ale wrażenie; duszne, klaustrofobiczne, nieprzyjemne wrażenie, zrobił. Zadziałał na moją wyobraźnię o wiele mocniej niż oryginał grudniową nocą. Zapewne dlatego, że patrzyłem nań przez pryzmat Twoich (narratorki) emocji i wrażeń. A Ty jesteś świetną malarką…

Co prawda wątpię, by tekst jakoś wpłynął na moje relacje z drzewostanem porastającym góry, w których mieszkam, ale żałuję, że nie miałem okazji przeczytać go o te kilka dni wcześniej. Z pewnością moja wycieczka byłaby wtedy jeszcze ciekawsza.

 

Co mi zazgrzytało, to ten nagły przeskok z pełnego strachów lasu do rozważań o trumnie. Niby jest ładnie uzasadnione powiązanie, ale i tak wypadło to niezbyt naturalnie. Choć strach, jak dla mnie, zrozumiały. I to do tego stopnia, że myśl o kremacji wywołuje u mnie raczej westchnienie ulgi, a nie lęk typu: „Boże, przecież ja wtedy będę martwy!”.

Inna bolączka, to fantastyka. Albo raczej – jej brak. Szukałem wszędzie; zaglądałem pod krzaczki, rozgrzebywałem opadnięte liście, psim tropem chodziłem, nawet obwąchiwałem korę, ale, niestety, nie trafiłem na żaden jej przekonujący ślad.

Fantazje, nawet te mimowolne i niezbyt przyjemne, to jednak nie fantasy.

 

Peace!

 

P.S.

Po raz kolejny z przyjemnością, czystym sumieniem i poczuciem dobrze spełnionego obowiązku, przyklepuję Ci Bibliotekę.

"Zakochać się, mieć dwie lewe ręce, nie robić w życiu nic, czasem pisać wiersze." /FNS – Supermarket/

Fobia – moim zdaniem jest – być może w pierwszej fazie, dopiero „raczkująca” (bo wcześniej nie wystąpiła), ale jest.

Fantastyka – ano ni ma…

 

Uwagi ogólne: nikt tak nie potrafi stworzyć nastroju, jak Ty, droga bemik :) Opowiadanie „połknęłam”, podobało mi się bardzo, ale niestety nie spełnia wymogów konkursu. Pomału z Mistrzyni Wzruszeń wyrastasz na Mistrzynię Grozy :) Dobra robota!

 

O matko jedyna, wiecie, wcale nie jest mi przykro (właściwie to nie było mi przykro, bo zdawałam sobie sprawę, że jedno to żarcik a w drugim trudno dodrapać się do fantastyki) że nie załapałam się na podium. Za to jestem szalenie, dozgonnie i okropnie wdzięczna za Wasze opinie (pod oboma opowiadaniami). A tyle pochwał to nie wysłuchałam nigdy w życiu. 

"Czasem przypada nam rola gołębi, a czasem pomników." Hans Ch. Andersen ****************************************** 22.04.2016 r. zostałam babcią i jestem nią już na pełen etat.

Jak dla mnie dużo lepszy szorcik od pierwszego konkursowego. Bardzo dobry klimat, choć takiej prawdziwej fantastyki za bardzo nie ma. I tu jest pies pogrzebany. Ale to, co jest, wystarcza, żeby móc się przerazić. 7/10

Mee!

A tyle pochwał to nie wysłuchałam nigdy w życiu. 

A każda zasłużona. Poza tym jeszcze wszystko przed Tobą.

 

Peace!

"Zakochać się, mieć dwie lewe ręce, nie robić w życiu nic, czasem pisać wiersze." /FNS – Supermarket/

Cóż, akurat to opowiadanie w ogóle mnie nie zainteresowało, nie podoba mi się sposób, w jaki je napisałaś. Ciężko mi się czytało. No i miało być straszne, prawda? Druga sprawa, że mnie ciężko zainteresować opowiadaniami w takim klimacie :) Jestem koneserem horrorów i tego, co straszne – trudno mnie przestraszyć. 

Kozajunior, dziękuję. Winter – faktycznie, miało straszyć – też dzięki.

 

"Czasem przypada nam rola gołębi, a czasem pomników." Hans Ch. Andersen ****************************************** 22.04.2016 r. zostałam babcią i jestem nią już na pełen etat.

Czytałam z zapartym tchem i nie wiedziałam, czego się spodziewać. Atmosfera była strasznie duszna, czułam strach bohaterki, który doprowadzał ją niemal na skraj szaleństwa. Nigdy nie zgubiłam się nocą w lesie, lecz opisałaś to w tak wiarygodny sposób, że kupuję i historię, i bohaterkę w stu procentach. Myślę, że to opowiadanie pełni też funckję edukacyjną – nigdy nie pójdę do lasu na spacer ciemną nocą xD

Może i fantastyki nie ma, choć myślałam, że za chwilę zza drzewa wyskoczy krwiożerczy wilkołak, to i tak mi się podobało. Stworzyć taki klimat, pełen grozy i strachu, jest niełatwą sztuką. Tobie się to udało i to podwójnie, bo nie musiałaś sięgać do fantastyki, by przestraszyć czytelnika.

Pozdrawiam serdecznie :)

Drogono, nawet nie wiesz, jak się raduję z Twojego komentarza. Ostatnio próbuję straszyć i z różnym skutkiem mi to wychodzi – tym bardziej cieszą mnie Twoje odczucia .

Dziękuję.

"Czasem przypada nam rola gołębi, a czasem pomników." Hans Ch. Andersen ****************************************** 22.04.2016 r. zostałam babcią i jestem nią już na pełen etat.

Dobry klimat, łatwo wczuć się w uczucia bohaterki. Zamieniłbym “deski napierają ze wszystkich stron” na “drewno napiera ze wszystkich stron" albo coś w tym stylu – żeby płynniej przejść od wyobrażenia drzew do trumny. Poza tym przyjemna lektura!

Mogło być gorzej, ale mogło być i znacznie lepiej - Gandalf Szary, Hobbit, czyli tam i z powrotem, Rdz IV, Górą i dołem

Dobry pomysł, a jako że konkurs zakończony z czystym sumieniem zmieniam deski na drewno. I dzięki za wizytę.

"Czasem przypada nam rola gołębi, a czasem pomników." Hans Ch. Andersen ****************************************** 22.04.2016 r. zostałam babcią i jestem nią już na pełen etat.

Mroczne i mocne opowiadanie, dokładnie takie, jakie powinno, być opowiadanie typu horror. :)

DZięki

"Czasem przypada nam rola gołębi, a czasem pomników." Hans Ch. Andersen ****************************************** 22.04.2016 r. zostałam babcią i jestem nią już na pełen etat.

“W nocy las jest zupełnie inny niż w dzień. Obcy, niebezpieczny, wrogi”. Oooo! A to jest, przepraszam bardzo, plagiat. To są Maćkowe, Maciejowe mądrości Maćka, przez Maćka wielokrotnie sprawdzane, doświadczane i opisywane. ;) A tak na poważnie: To są dwa krótkie, ale niezwykle trafne stwierdzenia. Od razu widać, że Wiesz, co piszesz, oraz wiadomo, gdzie szukałeś inspiracji dla swej opowiastki. W terenie oczywiście! 

Podoba mi się pomysł z przybliżającymi się drzewami, które osaczają bohatera, a on wyobraża sobie wieko (drewnianej) trumny. Według mnie w tej trumnie mógłby skonać i tak właśnie powinna się ta historyjka (horror?) skończyć. 

W końcu jakiś – śmiejcie się ze mnie, jeśli chcecie – obszerny opis lasu na tym portalu! Tego właśnie szukałem! 

Pozdrawiam!

MZ

Maćku, Bemik jest kobietą. ;)

Gdyby ci, którzy źle o mnie myślą, wiedzieli, co ja o nich myślę, myśleliby o mnie jeszcze gorzej.

Dzięki, Reg, za obronę płci!

Maćku, dziękuję za wizytę – po tak długim czasie nie spodziewałam się, że ktoś jeszcze zajrzy do tego opowiadanka. A las, a właściwie Puszczę Kampinoską, mam w odległości rzutu beretem, jestem tam codziennie na spacerze. 

"Czasem przypada nam rola gołębi, a czasem pomników." Hans Ch. Andersen ****************************************** 22.04.2016 r. zostałam babcią i jestem nią już na pełen etat.

Aaa, to w takim razie przepraszam. W sumie narratorka też (podobnie jak i autorka) jest kobietą, no więc… No więc nie mam nic na swoje usprawiedliwienie. Dzięki, Droga Reg, i przepraszam Cię raz jeszcze, Szanowna Bemik – Leśna Kobieto. :)

No.nie mogłam przejść nad tym do porządku dziennego, szczególnie że Bemik nie tylko jest kobietą, ale wręcz kwintesencją kobiecości. :)

Gdyby ci, którzy źle o mnie myślą, wiedzieli, co ja o nich myślę, myśleliby o mnie jeszcze gorzej.

Reg – kłaniam się niziutko w podziękowaniu za tę kwintesencję.

Maćku, nic się nie stało!

"Czasem przypada nam rola gołębi, a czasem pomników." Hans Ch. Andersen ****************************************** 22.04.2016 r. zostałam babcią i jestem nią już na pełen etat.

Ależ to szczera prawda, Bemiku! Jestem przekonana, że zgodzi się ze mną każdy, kto Cię poznał. :)

Gdyby ci, którzy źle o mnie myślą, wiedzieli, co ja o nich myślę, myśleliby o mnie jeszcze gorzej.

Ja nie poznałem, ale rad byłbym poznać. ;)  

Maciek, jak lubisz niezbyt dobrze zakonserwowane babcie…

Reg jest po prostu miła, nie wierz jej słowom!

"Czasem przypada nam rola gołębi, a czasem pomników." Hans Ch. Andersen ****************************************** 22.04.2016 r. zostałam babcią i jestem nią już na pełen etat.

Bemiku, chyba nie podważasz mojej prawdomówności!

Owszem, staram się być miła, ale tego bym nie zniosła. ;)

Gdyby ci, którzy źle o mnie myślą, wiedzieli, co ja o nich myślę, myśleliby o mnie jeszcze gorzej.

blush

 

A tak przy okazji powiem Ci, że niedługo wyjdzie moja powieść fantasy dla dorosłych. Pewnie pamiętasz opowiadanka pod tytułem “Będę Daikaa”, które zamieściłam tutaj parę lat temu. Czytałaś je, bo dostałam wtedy od Ciebie wiele cennych uwag. Teksty zabrałam, rozbudowałam, zmieniłam klimat i… I strasznie się denerwuję, jak zostanie przyjęta ta książka, bo ona kompletnie odbiega od bemikowego stylu. Jak tylko się ukaże, zaanonsuję ją na pewno.

"Czasem przypada nam rola gołębi, a czasem pomników." Hans Ch. Andersen ****************************************** 22.04.2016 r. zostałam babcią i jestem nią już na pełen etat.

Pewnie, że pamiętam!

I wielką radością napawa mnie to, że Twoje dzieła, jedno po drugim, trafiają do druku.

Rozumiem Twój niepokój, bo Będę Daikaa to rzecz całkiem różna od tego, co już zostało wydane, ale jak by nie było, pozwolisz poznać się innej strony, bardziej mrocznej, bardziej dramatycznej i z zupełnie innym klimatem. Mam nadzieję, że dzięki tej powieści nie zostaniesz zaszufladkowana, bo choć to też fantasy, to, rzekłabym, z całkiem innej parafii i dla zupełnie innego kręgu odbiorców.

Powodzenia, Bemiku! Trzymam kciuki za wszystko, co napisałaś i jeszcze napiszesz.

Gdyby ci, którzy źle o mnie myślą, wiedzieli, co ja o nich myślę, myśleliby o mnie jeszcze gorzej.

Dzięki!

"Czasem przypada nam rola gołębi, a czasem pomników." Hans Ch. Andersen ****************************************** 22.04.2016 r. zostałam babcią i jestem nią już na pełen etat.

Nowa Fantastyka