- Hydepark: Nauka na błędach | niezbędnik językowy

Hydepark:

inne

Nauka na błędach | niezbędnik językowy

Hej. Otwieram wątek, w którym moglibyśmy wypisywać językowe błędy. Byłaby to przestroga dla piszących oraz lektura pomocnicza do pracy z tekstem. Tak, wiem – jest wątek w HP: Wzajemna pomoc... (https://www.fantastyka.pl/hydepark/pokaz/19850). Czasem zdarza się jednak, że piszący nie ma świadomości, że coś zapisuje błędnie. Z chęcią dowiem się, jakich błędów unikać. Myślę, że nie tylko ja.

 

Mam na myśli błędy typu: (poniżej są błędy popełnione przeze mnie, wyłapane przez reg)

 

  1. Po przekroczeniu progu zamkniętych drzwi… → Jak można przekroczyć próg zamkniętych drzwi?
  2. Patrzyliśmy na małą panoramę miasta… → Panorama jest rozległa z definicji.
  3. Wybuchła wojna totalna, która z każdym mijanym rokiem… → Czy dobrze rozumiem, że wojna mijała każdy rok?

Jak widzę ten wątek?

 

  1. Wypisujemy błędy wszelakie, z naciskiem na częste.
  2. (zawsze można przedyskutować pewne kwestie w szerszym gronie)
  3. Jeśli ktoś posiada odnośniki do językowych reguł, będą tutaj mile widziane (zapisze je w pierwszym komentarzu).

Komentarze

obserwuj

Wielki Słownik Języka Polskiego https://www.wsjp.pl/

Słownik języka polskiego PWN → https://sjp.pwn.pl/

Encyklopedia PWN →  https://encyklopedia.pwn.pl/

Poradnia od PWN → https://sjp.pwn.pl/poradnia

Synonimy → https://www.synonimy.pl/

Jak się pisze →  https://jaksiepisze.pl/

 

Dziękuję w swoim imieniu oraz tych, którzy skorzystają z uwag:

MrBrightside, drakaina, Finkla, Fenrirr, beryl, Bolly, Tarnina, Sonata

 

Zatem:

 

Policzalnymi, niepoliczalnymi. Zwracamy uwagę na to, aby przy czymś policzalnym napisać np. liczba gości, a nie ilość. Przy czymś niepoliczalnym odwrotnie np. ilość wody. (adnotacja1: jeśli mamy bardzo dużą liczbę tych teoretycznie policzalnych jednostek, to możemy mówić “ilość” np. na ten temat napisano ogromną ilość artykułów naukowych – co równałoby się: niezliczone artykuły; adnotacja2: w każdym razie językoznawcy (m.in. na PWN) wskazują, że nie ma potrzeby brutalnie przestrzegać różnicy między liczbą a ilością. Staram się raczej, żeby przy rzeczach policzalnych była “liczba”, ale nie zawsze to dobrze wygląda; adnotacja3: najlepiej rzucić okiem na komentarze poniżej, interpretacje zasady są podzielone)

 

Zapis roczny. Nie odmieniamy tysięcy ani setek. Np. w roku 1915 = w roku tysiąc dziewięćset piętnastym. W roku dwa tysiące piętnastym. (adnotacja: wyjątki stanowią bezpośrednie wskazania na dane tysiąclecia np. w roku tysięcznym, w roku dwutysięcznym) (więcej w linku)

 

Zmiana podmiotu w zdaniach złożonych z imiesłowem np. pijąc łapczywie, wylało się mleko → wychodzi, że to mleko coś piło.

 

Oboje, obaj. Oboje o dwóch mężczyznach to błąd, powinno być: obaj (1.) Oboje, obydwoje «liczebnik zbiorowy odpowiadający liczebnikowi obaj, używany wyłącznie w odniesieniu do osób różnej płci i do dzieci» (2.) Obaj, obydwaj, oba «liczebnik odpowiadający liczbie 2, wskazujący, że to, o czym mowa, dotyczy każdej z dwóch wymienionych wcześniej osób, rzeczy lub spraw»

 

Nie mylimy stróżki i strużki. Jeśli chodzi o strumyk to, myślimy o strużce. Stróżki to nazwy miejscowości lub daw. «kobieta stróż» lub daw. «żona dozorcy domu»

 

Poddawać w wątpliwość zamiast podawać w wątpliwość. (źródło)

 

Ubieranie ubrań. (Nie powinniśmy więc mówić/pisać: założyć ubranie, założyć płaszcz, założyć sukienkę, założyć sweter, założyć garsonkę, założyć marynarkę, założyć buty. Niepoprawne jest także ubieranie płaszcza, czapki czy butów (wskazywałoby bowiem na ubieranie wskazanych części garderoby w kolejne). Tego typu konstrukcje są południowopolskimi regionalizmami, niedopuszczalnymi w polszczyźnie ogólnej. Poprawne są natomiast konstrukcje typu: założyć krawat, założyć okulary, założyć plecak, założyć torbę, bowiem wskazują na przedmioty, które umieszcza na sobie człowiek. Słowniki poprawnościowe wskazują, by do określania czynności ubierania się w różne części garderoby używać czasownika “włożyć”, np. włożyć ubranie, włożyć beret, włożyć kozaki)

 

Nie mylimy “gdzie” i “dokąd”. 1.) Gdzie – «zaimek zastępujący określenie miejsca, w którym coś się dzieje lub znajduje, kierunku lub trasy ruchu, w zdaniach pytajnych, np. Gdzie byłeś rano?... (więcej w linku) 2.) Dokąd – «zaimek wprowadzający pytanie o miejsce, cel lub stan, do którego ktoś lub coś prowadzi albo zmierza, np. Dokąd idziesz?... (więcej w linku)

 

“Kończ waść, wstydu oszczędź” – te słowa wypowiedział Kmicic do Wołodyjowskiego podczas pojedynku. Zostały wypowiedziane w kontekście takim, że Kmicic znalazł się na kolanach i chciał powiedzieć do przeciwnika: “dobij mnie” (kończ waść), ukróć moje poniżenie (wstydu oszczędź). Chodziło o honorową śmierć. Kiedy mówimy (albo mówi bohater naszej historii) do kogoś: “kończ waść, wstydu oszczędź”, w sensie: “daj spokój ziomuś, nie poniżaj siebie więcej”, popełniamy wówczas błąd.

 

Kręcenie i kiwanie głową. Często bohaterowie mówią coś, korzystając z mowy ciała. Żeby zaprzeczyć kręcimy głową od lewej do prawej albo odwrotnie. Nie można kręcić, twierdząco. Nie ma też potrzeby informować o kręceniu przeczącym. Podobnie nie można kiwać przecząco. Ruch głowy z góry na dół albo odwrotnie posiada jedną interpretację (w omawianym kontekście).

 

Pleonazmy część 1. Pleonazm – wypowiedź złożona z wyrazów to samo lub prawie to samo znaczących (np. „ubogi nędzarz”), nadmiar określeń bliskoznacznych (synonimy), nie wnoszących do wypowiedzi dodatkowych wartości znaczeniowych. Przykłady błędów na tym tle: tydzień/rok/miesiąc/okres czasu, akwen wodny, cofać do tyłu, kontynuować dalej, wracać z powrotem, zadzierać głowę do góry.

 

Nie przekształcamy idiomów. Pamiętamy, że osobliwe wyrażenie, będzie o tyle zrozumiałe, o ile zostanie poprawnie zastosowane. Modyfikacje narażają autora na niezrozumienie. Idiomatyzm [gr. idíōma, ˜atos ‘osobliwość’, ‘osobliwe wyrażenie’], idiom, językozn. dwu– lub kilkuwyrazowy zwrot językowy, którego znaczenia nie da się wyprowadzić ze znaczeń i reguł łączenia składających się nań wyrazów,  np. zbijać bąki [‘próżnować’], upaść na głowę [‘zwariować’]. (przykład: wychodząc na skuty zimą dziedziniec – co tutaj jest źle? Skuty zimą – jest niefortunnym przekształceniem właściwego idiomu (skuty lodem). To taki nieudany eksperyment. Można wymyślić jakieś “okowy zimy” czy podobne nieutarte jeszcze w języku metafory... )

 

Szyk zdania. Przejdźmy do przykładu: ranny ptaszek w głowę – o czym najpierw pomyśleliście? Czy nie przypadkiem o osobie lubiącej wstawać rano? Żeby unikać takich nieporozumień, pilnujemy szyku zdań, czyli ptaszek (był – to jest w domyśle) ranny w głowę.

 

W oparciu o coś  w odniesieniu do abstraktów. Wyrażenie w oparciu o budzi wątpliwości poprawnościowe przede wszystkim dlatego że powstało z konstrukcji opierać się o coś, która odnosi się nie do zjawisk abstrakcyjnych, lecz do czynności fizycznych. Mówimy, że ktoś opiera się o parapet, blat, krzesło itd. – oznacza to, że osoba ta stała, siedziała lub leżała w taki sposób, że częściowo stykała się z parapetem, blatem, krzesłem itd., dzięki czemu nie mogła się osunąć, upaść itd. Dlatego niepoprawne są zdania, w których konstrukcja opierać o coś odnosi się do abstraktów (np. teza była oparta o badania, film był oparty o książkę). W tej drugiej sytuacji używamy zwrotu oprzeć na (teza była oparta na badaniach, film był oparty na książce).

 

Posiadać przyjaciół. Posiadać znaczy ‘być właścicielem czegoś, co ma dużą wartość materialną, np. nieruchomości, ziemi, zasobów pieniężnych itp.’. Ma w związku z tym ściśle wyznaczony zakres łączliwości leksykalnej – wymaga podmiotu osobowego i dopełnienia, które jest nazwą rzeczy mającej dużą wartość materialną. Czyli przyjaciół, nałogi itp. się po prostu ma, a nie posiada. (więcej w linku)

 

Coś jeszcze?

Ilość czegoś policzalnego.

Mój prywatny koszmar.

 

Zawsze mnie ciekawi, czy ludzie np. zapraszający jakąś ilość gości gdzieś tam, częstują każdego, nalewając mu jakąś liczbę wody do szklanki. :)))))

Hej, MrB

Czy masz na myśli, że dookreślanie ilości czegoś policzalnego jest niepotrzebne? Np. że takie szczegóły skupiają niepotrzebnie uwagę czytelnika?

Jak coś jest policzalne, to wydaje mi się, że można określić tego liczbę, nie ilość. :p

 

I jeszcze bardzo mnie boli, gdy słyszę, że coś się wydarzyło w roku, np. DWUTYSIĘCZNYM osiemnastym. Aż chce się delikwenta zapytać, czy urodził się w roku TYSIĄC DZIEWIĘĆSETNYM którymś.

 

Moje grammar nazi czasem wymyka się spod kontroli, przepraszam. ;_;

Ten wątek jest po to, aby ludzie mogli wyżyć się tutaj (w sensie gammer nazi). Teraz rozumiem, że poprawny zapis byłby z liczbą gości oraz z ilością wody. Z tymi zapisami rocznymi też mam problem. Chyba nie odmieniamy tego pierwszego członu, czy się jednak mylę? Czyli poprawnie byłoby dwa tysiące osiemnastym? 

Jasna strono, w polskim określenie “ilosć” nie jest bezwzględnie przypisane wyłącznie do niepoliczalności sensu stricto. “Liczba” – tak, tylko dla policzalnych. Niemniej jeśli mamy bardzo dużą liczbę tych teoretycznie policzalnych jednostek, to możemy (a zazwyczaj nawet powinniśmy) mówić jednak “ilość”. Czyli w pewnym sensie niepoliczalność sensu largo: tak wiele, że nie zliczysz.

 

Np

Ilość/liczba ludzi na koncercie przekroczyła wszelkie oczekiwania.

Na ten temat napisano ogromną ilość artykułów naukowych (= niezliczone artykuły)

http://altronapoleone.home.blog

Jasne, Drakaino, ale mówisz to z perspektywy świadomej faktu osoby. Tymczasem “ilość” jest nagminnie stosowana jako synonim “liczby” i to wcale nie w przypadku określania tylko bardzo dużych zbiorów. 

 

Chyba nie odmieniamy tego pierwszego członu, czy się jednak mylę? Czyli poprawnie byłoby dwa tysiące osiemnastym?

No tak. W roku tysiąc dziewięćset piętnastym. W roku dwa tysiące piętnastym. Ale: w roku tysięcznym, w roku dwutysięcznym.

Bardzo popularne błędy:

półtorej roku => półtora roku, półtorej minuty

mylenie stróżki i strużki

oboje o dwóch mężczyznach => obaj

zmienianie podmiotu w zdaniach złożonych z imiesłowem: pijąc łapczywie, wylało się mleko => wychodzi, że to mleko coś piło.

ubieranie ubrań

Babska logika rządzi!

Ubieranie ubrań nie jest błędem, tylko regionalizmem (czyli jak mój Gienek z opowiadań peerelowskich będzie mówił, że ubiera buty, to nie wolno się czepiać). Nawiasem mówiąc, na portalu dwie osoby, które najbardziej tego przestrzegają, są z Łodzi :P

 

Przeklejam poradę (z Poradni Językowej Uniwersytetu Łódzkiego, a co):

 

Witam, proszę o wyjaśnienie etymologiczne poprawności zwrotu „założyć ubranie” oraz niepoprawności ubrać sweter.

Pozdrawiam 

Dzień dobry,

zacznijmy od tego, że wskazany w pytaniu zwrot założyć ubranie (użyty w znaczeniu ‚włożyć coś, ubrać się w coś’) jest klasyfikowany jako błędny (Nowy słownik poprawnej polszczyzny PWN).

Nie powinniśmy więc mówić/pisać: założyć ubranie, założyć płaszcz, założyć sukienkę, założyć sweter, założyć garsonkę, założyć marynarkę, założyć buty. Niepoprawne jest także ubieranie płaszcza, czapki czy butów (wskazywałoby bowiem na ubieranie wskazanych części garderoby w kolejne). Tego typu konstrukcje są południowopolskimi regionalizmami, niedopuszczalnymi w polszczyźnie ogólnej.

Poprawne są natomiast konstrukcje typu: założyć krawat, założyć okulary, założyć plecak, założyć torbę, bowiem wskazują na przedmioty, które umieszcza na sobie człowiek.

Słowniki poprawnościowe wskazują, by do określania czynności ubierania się w różne części garderoby używać czasownika ‚włożyć’, np. włożyć ubranie, włożyć beret, włożyć kozaki.

Pozdrawiam

Agnieszka Wierzbicka

 

A tu link do podobnej porady w PWN:

https://sjp.pwn.pl/poradnia/haslo/Buty-ubrac-wlozyc-czy-zalozyc;6822.html

http://altronapoleone.home.blog

Dziękuję za odzew. Uzupełniłem otwierający komentarz o pierwsze uwagi.

Pozdrawiam

Agnieszka Wierzbicka

Co tu robi moja promotorka od licencjatu :o

 

A co do wątku – temat rzeka, chwilowo mam niechęć do myślenia o błędach, kiedyś tu wrócę.

Co do policzalności/niepoliczalności rzeczowników, to właśnie napisałem, że bohaterka napełniła trzos taką ilością monet, jaką mógł pomieścić. Monety należy uznać za policzalne czy niepoliczalne? “Liczba” dziwnie mi tutaj brzmi.

DoBrY tEkSt PoWiNiEn BrOnIć SiĘ sAm!

A nie lepiej po prostu “wrzuciła do trzosu tyle monet, ile zdołał pomieścić”? By nie rzec wręcz: “napełniła trzos monetami”? W tym ostatnim przypadku też jest oczywiste, że więcej się nie zmieści :P

http://altronapoleone.home.blog

Różnice między “ilością” a “liczbą” się zacierają. Dobry autor (i redaktor) używa tego, które mu stylistycznie bardziej pasuje. ;) Nie zawsze “liczba” będzie dobrze wyglądała, choć w drugą stronę raczej nie można sobie pozwolić na dowolność, bo np. nie będzie “liczby mąki”.

https://fantazmaty.pl

Hej, Fernrirr. Dziękuję za dopisanie tutaj uwagi. Czy sądzisz, że powinienem umieścić Twój dopisek przy komentarzu zbiorczym? Pytam, ponieważ nie chciałbym namieszać w głowach autorom szukającym rady. Jeśli dobry autor (czy redaktor) korzysta świadomie z zacierania się różnic między “ilością” a “liczbą” to, może pominę tę uwagę w skrótowym podsumowaniu?

 

@Bolly, poszedłbym za radą Drakainy ;)

Sam zadecyduj, w każdym razie językoznawcy (m.in. na PWN) wskazują, że nie ma potrzeby brutalnie przestrzegać różnicy między liczbą a ilością. Staram się raczej, żeby przy rzeczach policzalnych była “liczba”, ale nie zawsze to dobrze wygląda.

https://fantazmaty.pl

O, to z podobnych problemów – mylenie “gdzie” i “dokąd”.

Babska logika rządzi!

“Kończ waść, wstydu oszczędź” w kontekście deprecjonowania innej osoby, a nie samego siebie.

 

Mylenie tapetu z tapetą.

Ano właśnie. Mój błąd jeszcze do całkiem niedawna. “Gdzie idziesz?”: tak zawsze mówili WSZYSCY. Acz pewnie niekoniecznie pisali...(Odpowiedź, np.: “Idę na ulicy” :P :D ;) )

 

Dopisane, dzięki

Myślę, że przydane uwagi :)

Ja będę się upierał, że liczba czegoś niepoliczalnego (a raczej częściej: ilość policzalnego) to jest po prostu błąd ;) Niestety bardzo powszechny, ale jednak błąd. Chociaż faktycznie warto zapoznać się m.in. z tymi uwagami:

https://sjp.pwn.pl/poradnia/haslo/ilosc-czy-liczba;12582.html

https://sjp.pwn.pl/poradnia/haslo/Ilosc-i-liczba-a-aprobowanie-form-przez-jezykoznawcow;17686.html

https://sjp.pwn.pl/poradnia/haslo/Liczba-a-ilosc;16647.html

 

Sporo w mówionym (ale pisanym również) języku polskim jest pleonazmów, z których najpopularniejsze to chyba:

tydzień/rok/miesiąc/okres czasu,

akwen wodny,

cofać do tyłu,

kontynuować dalej,

wracać z powrotem.

Administrator portalu Nowej Fantastyki. Masz jakieś pytania, uwagi, a może coś nie działa tak, jak powinno? Napisz do mnie! :)

Dodane.

Dziękuję, berylu, za dołączenie do wątku, za dodanie swoich uwag :)

Najpowszechniejsze byki chyba wypisaliście, ale się dorzucę:

  • “bynajmniej” to bynajmniej nie to samo, co “przynajmniej” – jeśli ktoś nie ma pewności, niech przynajmniej zajrzy do słownika
  • łamanie idiomów, jeżeli wynika z niewiedzy, czyli w praktyce – z nieoczytania
  • ciemnoszary, nie ciemno-szary; ale biało-czerwony, nie białoczerwony.

Niniejszy komentarz, wszystkie występujące w nim postacie i wydarzenia są fikcyjne. Żadne zwierzęta nie ucierpiały podczas tworzenia tego komentarza. Maras jest piękny i dobry. Metro Goldwyn Mayers. Wraa.

By nie rzec wręcz: “napełniła trzos monetami”? W tym ostatnim przypadku też jest oczywiste, że więcej się nie zmieści :P

No niby tak, ale teoretycznie można też coś napełnić np. do połowy. Tu chciałem podkreślić, że trzosik był tak pełny, że nie weszłaby do niego ani jedna moneta więcej.

 

Sporo w mówionym (ale pisanym również) języku polskim jest pleonazmów, z których najpopularniejsze to chyba:

tydzień/rok/miesiąc/okres czasu,

akwen wodny,

cofać do tyłu,

kontynuować dalej,

wracać z powrotem.

Tutaj nauczyłem się, że pleonazmem jest “zadrzeć głowę do góry”.

DoBrY tEkSt PoWiNiEn BrOnIć SiĘ sAm!

Hej, Tarnino.

 

Czy mówiąc łamanie idiomów, masz na myśli używanie ich błędnie lub nieświadomie?

No niby tak, ale teoretycznie można też coś napełnić np. do połowy. Tu chciałem podkreślić, że trzosik był tak pełny, że nie weszłaby do niego ani jedna moneta więcej.

Spójrz na to słowo. Jak napełnić do połowy? Ale jeśli Ci zależy, to może napchała trzosik monetami?

Czy mówiąc łamanie idiomów, masz na myśli używanie ich błędnie lub nieświadomie?

Hej. W ogóle nie należy używać słów, ani idiomów, których się nie rozumie, ale chodzi mi raczej o coś takiego, jak (przykład z życia i świeży):

wychodząc na skuty zimą dziedziniec

Dziedziniec może być skuty lodem – to idiom. Można wymyślić jakieś “okowy zimy” czy podobne nieutarte jeszcze w języku metafory, ale idiom to jakby jedno słowo i przerabianie go w ten sposób dezorientuje czytelnika. Czasem jest to pożądane. Zwykle nie.

 

A, i jeszcze inny powszechny błąd – mylący szyk zdania. Szyk w polszczyźnie niesie informację! Dowód: ranny ptaszek w głowę. O czym najpierw pomyśleliście?

Niniejszy komentarz, wszystkie występujące w nim postacie i wydarzenia są fikcyjne. Żadne zwierzęta nie ucierpiały podczas tworzenia tego komentarza. Maras jest piękny i dobry. Metro Goldwyn Mayers. Wraa.

No dobra, rozumiem, że sugerujesz tutaj wariację na temat idiomów, w tym sensie, że eksperymentowanie często wychodzi bokiem.

skuty lodem – byłby to idiom (za encyklopedią: idiom, językozn. dwu– lub kilkuwyrazowy zwrot językowy, którego znaczenia nie da się wyprowadzić ze znaczeń i reguł łączenia składających się nań wyrazów np. zbijać bąki [‘próżnować’]). Skuty zimą – jest niefortunnym przekształceniem właściwego idiomu (skuty lodem). Taki nieudany eksperyment.

 

ranny ptaszek w głowę. O czym najpierw pomyśleliście?

Najpierw pomyślałem o osobie lubiącej wstawać rano. Domyślam się, że powinno być ptaszek (był) ranny w głowę.

Dwa razy tak. “Ptaszek” to akurat przewrotny dowcip (nie mój, ja taka bystra nie jestem), i on jest zrobiony celowo, ale dobrze ilustruje istotę rzeczy.

Niniejszy komentarz, wszystkie występujące w nim postacie i wydarzenia są fikcyjne. Żadne zwierzęta nie ucierpiały podczas tworzenia tego komentarza. Maras jest piękny i dobry. Metro Goldwyn Mayers. Wraa.

Spójrz na to słowo. Jak napełnić do połowy? Ale jeśli Ci zależy, to może napchała trzosik monetami?

Czy w takim razie popularne powiedzenie o szklance, która jest do połowy pełna lub do połowy pusta, zawiera błąd językowy? Ale napchała to bardzo dobra sugestia, dziękuję. Akurat parę zdań wyżej mam szkatułę wypełnioną monetami, więc pozbędę się przy okazji powtórzenia.

DoBrY tEkSt PoWiNiEn BrOnIć SiĘ sAm!

Domyślam się, że Tarninia chciała zasugerować, że słowo napełnić należałoby potraktować, jako dodać wody aż po brzeg szklanki, do pełna.

 

Inna sprawa, kiedy coś jest do połowy pełne, ponieważ tutaj jasno jest powiedziane, że część szklanki (tj. połowa) zawiera wypełnienie (w tym wypadku wodą).

 

mała edyta:

napełnić – napełniać

1. «uczynić coś pełnym»

2. «dostać się gdzieś w dużej ilości, tak że nie zostało wolnego miejsca»

3. «wywołać u kogoś jakiś stan emocjonalny»

Miałam więcej najczęstszych błędów, które wypisałam sobie kiedyś na praktykach, ale jak ich szukałam w poradni sjp, to okazało się, że większość jest tak często używana, że już uznaje się te formy za poprawne. Uh.

Takim było np. zamiast z rzędu, pod rząd:

W zasadzie wszystko jedno, której formy się użyje. Słowniki poprawnej polszczyzny traktują drugą formę jako błąd, ale w rzeczywistości obie są wystarczająco często używane, aby je aprobować.

:/ Źródło.

 

Te, które się jeszcze trzymają jako błędy:

 

Dwutysięczny dwudziesty zamiast dwa tysiące dwudziesty.

 Jeśli jednak chce się Pani wyrażać w zgodzie ze słownikami poprawnej polszczyzny, to musi Pani mówić o roku dwa tysiące czternastym (i dwa tysiące drugim), nie inaczej.

Źródło.

 

W oparciu o coś  w odniesieniu do abstraktów.

Dlatego niepoprawne są zdania, w których konstrukcja opierać o coś odnosi się do abstraktów

Źródło.

 

Poddawać w wątpliwość zamiast podawać w wątpliwość.

Jedyna poprawna wersja interesującego Pana zwrotu to podawać w wątpliwość.

Źródło.

 

Jeszcze dorzucę błąd, który ja kiedyś popełniłam:

 

Posiadać przyjaciół

 

Posiadać znaczy ‘być właścicielem czegoś, co ma dużą wartość materialną, np. nieruchomości, ziemi, zasobów pieniężnych itp.’. Ma w związku z tym ściśle wyznaczony zakres łączliwości leksykalnej – wymaga podmiotu osobowego i dopełnienia, które jest nazwą rzeczy mającej dużą wartość materialną.

Czyli przyjaciół, nałogi itp. się po prostu ma, a nie posiada.

 

Podaję jeszcze link do słownika Żmigrodzkiego, w którym można sprawdzić łączliwość leksykalną wyrazów i wiele więcej – WSJP.

 

Hej, Sonato. Bardzo dziękuję za dołączenie do wątku. Dodałem już Twoje uwagi, a teraz idę przeglądać WSJP!

Co do tego posiadania... Mam takie zdanie: Przyjemne rysy twarzy dodawały ich posiadaczce pewności siebie. Wiem, że powinienem czymś tę “posiadaczkę” zastąpić, ale czym? “Właścicielką”?

DoBrY tEkSt PoWiNiEn BrOnIć SiĘ sAm!

Nie jestem pewien co do sensowności tego zdania. Żeby rysy twarzy dodawały pewności siebie? Hm... no może. Ale odpowiadając na pytanie, może przypasuje tutaj: … dodawały kobiecie pewności siebie.

A co w tym niezrozumiałego? Ludzie atrakcyjni fizycznie są bardziej pewni siebie. Uwierz mi, wyczerpałem już wszystkie właściwe określenia, dlatego “kobieta” odpada.

DoBrY tEkSt PoWiNiEn BrOnIć SiĘ sAm!

A co w tym niezrozumiałego? → np. nie wiem jakie to są przyjemne rysy. “Przyjemne” to słowo, które podobne jest w sensie informacyjnym do słowa “fajne”. Ludzie atrakcyjni fizycznie są bardziej pewni siebie. → z tamtego zdania (Przyjemne rysy twarzy dodawały ich posiadaczce pewności siebie) nie wynika kwestia atrakcyjności fizycznej. Przynajmniej nie dla mnie. Może jest tak, że kobieta patrzy na rysy swojej twarzy i stwierdza, że jest atrakcyjna. Nie przeczę temu, ale może niech wypowie się kobieta.

Uwierz mi, wyczerpałem już wszystkie właściwe określenia, dlatego “kobieta” odpada

Jeśli tak to, może powiedz jakie określenia odpadają, łatwiej będzie wtedy pomóc.

 

    Inna sprawa, kiedy coś jest do połowy pełne, ponieważ tutaj jasno jest powiedziane, że część szklanki (tj. połowa) zawiera wypełnienie (w tym wypadku wodą).

Ooo, czysta rozkosz sofistyczna :) Ale tak, "do połowy pełna" jest cokolwiek nielogiczne. Przydałoby się na to jakieś inne określenie... ktoś, coś?

    Czyli przyjaciół, nałogi itp. się po prostu ma, a nie posiada.

Cały czas to powtarzam. Ale kto się tym przejmuje...

    Podaję jeszcze link do słownika Żmigrodzkiego, w którym można sprawdzić łączliwość leksykalną wyrazów i wiele więcej – WSJP.

heart

    Mam takie zdanie: Przyjemne rysy twarzy dodawały ich posiadaczce pewności siebie. Wiem, że powinienem czymś tę “posiadaczkę” zastąpić, ale czym? “Właścicielką”?

W ogóle bym to przeformułowała. Albo lepiej, pokazała, jak dziewczyna przegląda się w lustrze i myśli sobie, że dobrze wygląda i da radę (cokolwiek przedsiębierze). Czy coś w ten deseń. Nie wszystko można i należy nazywać, etykietować, zwłaszcza w prozie.

Niniejszy komentarz, wszystkie występujące w nim postacie i wydarzenia są fikcyjne. Żadne zwierzęta nie ucierpiały podczas tworzenia tego komentarza. Maras jest piękny i dobry. Metro Goldwyn Mayers. Wraa.

W ogóle bym to przeformułowała. Albo lepiej, pokazała, jak dziewczyna przegląda się w lustrze i myśli sobie, że dobrze wygląda i da radę (cokolwiek przedsiębierze).

W tej scenie ona właśnie to robi. Stoi przed olbrzymim zwierciadłem i przygląda się sobie krytycznie, kolejno analizując poszczególne aspekty swojej postaci – rysy twarzy, figurę, strój.

DoBrY tEkSt PoWiNiEn BrOnIć SiĘ sAm!

Oj, Tarniono. Nie zastosowałem świadomie sofizmatu. Chociaż nie wykluczam, że dałem wpuścić się w maliny. Czy sądzisz zatem, że popularne powiedzenie o szklance, która jest do połowy pełna lub do połowy pusta, zawiera błąd językowy?

Ale sofizmat ci wyszedł :) Powiedzonko o szklance jest przekalkowane z angielszczyzny, słynącej z idiomów, które urągają logice (jak oni te komputery wynaleźli? No, jak?). Z drugiej strony, nie bardzo wiem, jak inaczej powiedzieć, że szklanka była do połowy... no? Było w niej pół szklanki wody?

Logika jest mądrości początkiem, nie zaś jej końcem.

W tej scenie ona właśnie to robi. Stoi przed olbrzymim zwierciadłem i przygląda się sobie krytycznie, kolejno analizując poszczególne aspekty swojej postaci – rysy twarzy, figurę, strój.

I opisujesz to jako scenę? Z myślami bohaterki? To po co Ci jeszcze etykietka? Jeśli dobrze to zrobiłeś, zrozumiemy, nie ma obawy. Jeśli źle – etykietka tylko podkreśli, że jest źle. Tak czy owak, nie jest potrzebna.

Niniejszy komentarz, wszystkie występujące w nim postacie i wydarzenia są fikcyjne. Żadne zwierzęta nie ucierpiały podczas tworzenia tego komentarza. Maras jest piękny i dobry. Metro Goldwyn Mayers. Wraa.

Ale jeśli dam tam po prostu zaimek “jej”, to wyjdzie, że przyjemne rysy dodawały pewności siebie twarzy.

DoBrY tEkSt PoWiNiEn BrOnIć SiĘ sAm!

Nie o to mi chodziło – moim zdaniem cała ta fraza jest niepotrzebna, jeśli służy tylko podsumowaniu myśli bohaterki.

Niniejszy komentarz, wszystkie występujące w nim postacie i wydarzenia są fikcyjne. Żadne zwierzęta nie ucierpiały podczas tworzenia tego komentarza. Maras jest piękny i dobry. Metro Goldwyn Mayers. Wraa.

Zależność między jej urodą a poczuciem własnej wartości jest tutaj raczej istotna.

DoBrY tEkSt PoWiNiEn BrOnIć SiĘ sAm!

Bolly, pewnie, że jest istotna, bo nie każdy tak ma, choć presja jest. Wystarczy, że dasz jej myśli,  konstatację podczas przeglądania się w tym lustrze. Im prościej, tym lepiej, tak sądzę. 

Logika zaprowadzi cię z punktu A do punktu B. Wyobraźnia zaprowadzi cię wszędzie. A.E.

Wystarczy, że dasz jej myśli,  konstatację podczas przeglądania się w tym lustrze. Im prościej, tym lepiej, tak sądzę. 

Otóż właśnie. Nie wal nas łopatą po głowach, daj przesłanki, a wnioski wyciągniemy sami.

Niniejszy komentarz, wszystkie występujące w nim postacie i wydarzenia są fikcyjne. Żadne zwierzęta nie ucierpiały podczas tworzenia tego komentarza. Maras jest piękny i dobry. Metro Goldwyn Mayers. Wraa.

Nowa Fantastyka