- publicystyka: Fantastyczne podróże – ECHA JEDWABNEGO SZLAKU

publicystyka:

inne

Fantastyczne podróże – ECHA JEDWABNEGO SZLAKU

Po Jedwabnym Szlaku pozostały jedynie wspomnienia, odbijające się echem na ręcznie robionych pamiątkach, w ustawionych tu i ówdzie odlanych z brązu wielbłądzich karawanach, czy obrazkach na murach hosteli. Teraz po asfaltowych szosach mkną przez Uzbekistan karawany “tirów”. Czasem gdzieś jeszcze zaplącze się żywy garbus, gotowy choćby przez króciutką chwilę ponieść na grzbiecie turystę. 

 

Buchara, pod cytadelą Ark.

 

Obiecałam dawno temu, że wrzucę tu małą galerię z ubiegłorocznego wyjazdu do Uzbekistanu. Zeszło mi trochę, z przyczyn przeróżnych, a jedną z wielu było to, że niesamowicie ciężko wybrać niewielką liczbę zdjęć. Siłą rzeczy pokażę Wam tylko kilka miejsc i ujęć. Ostatecznie zdecydowałam się na zaprezentowanie nie natury, czy ludzi, ale tego, co ludzkie ręce stworzyły – od czasów pradawnych, coraz bliżej współczesności, do której jednak docierać nie mam zamiaru.

Tym razem także ograniczę do minimum słowa, pozwalając przemawiać samym obrazom. 

 

Petroglify w Dolinie Sarmiszsaj

 

Jak mówią miejscowi – to naturalne muzeum. Na powierzchni dwudziestu kilometrów kwadratowych skatalogowano około czterech tysięcy naskalnych rytów i rysunków. Najwięcej pochodzi z okresu od 3 000 do 900 roku przed naszą erą, ale są też takie sprzed ponad ośmiu tysięcy lat. 

 

 

 

Forteca Aleksandra Macedońskiego

 

Na szczycie wzgórza ponad miasteczkiem Nurota wciąż tkwią szczątki Twierdzy Nur, którą podobno założył w trakcie swych podbojów Aleksander Macedoński.

 

 

 

Jedna w wielu twierdz w południowo-zachodniej części kraju– Kajik

 

A raczej znów jedynie szczątki twierdzy. Usadowione na brzegu niewielkiego słonego jeziorka Shur Kul. Poza nazwą i lakoniczną informacją, że po raz pierwszy twierdza została wspomniana na piśmie w IX wieku w arabskich źródłach, nie znalazłam nic. Zgodnie z tym, co usłyszeliśmy w informacji turystycznej w Chiwie, prace badawcze, archeologiczne w Uzbekistanie praktycznie nie istnieją.

 

 

 

Wędrówka zewnętrznymi murami przypomina spacer po zwykłej skale. 

 

Nekropolia Czakr Bar

 

Początki położonego nieopodal Buchary miasteczka umarłych sięgają X wieku i okresu panowania Samanidów. Nekropolię, poza tymi najstarszymi nagrobkami, cechują charakterystyczne dla okresu od XV do XVIII wieku grobowce hazira w kształcie zamkniętych dziedzińców.

Idealne miejsce na wieczorny spacer i odpoczynek (niekoniecznie wieczny) po zgiełku miasta. 

 

 

A za drzwiami taki oto dziedziniec, czyli hazira:

 

 

Buchara

 

Druga miejscowość z wielkiej trójki, której, będąc w Uzbekistanie, nie sposób nie odwiedzić. Nie tak klimatyczna jak Chiwa i nie tak bogata jak Samarkanda, z którą chciała konkurować, Buchara ma swój własny urok. 

 

 

 

 

Najstarszy zabytek Buchary – Mauzoleum Samanidów. To prawdziwie koronkowa robota budowniczych z przełomu IX i X wieku. To nie rzeźbienia, ale ułożenie cegieł tworzy tę misterną plecionkę.

 

Iczan Kala w Chiwie

 

Niezwykle klimatyczne stare miasto, zamknięte pierścieniem potężnych murów. Istny żywy skansen obiektów z okresu od XVII do XIX wieku. Tu, pomiędzy ponad sześćdziesięcioma muzeami, wciąż mieszkają ludzie. Nowoczesnych udogodnień życia (bieżąca woda czy energia elektryczna) na pierwszy rzut oka praktycznie nie widać (wszystko, co nowoczesne, chowa się we wnętrzach, a w knajpkach standardem jest darmowe wifi), samochodów jak na lekarstwo, większość pozostaje poza murami Iczan Kala. W murach tego miasteczka można odbyć podróż w czasie. 

 

Widok na mieszkalną część starego miasta z murów. 

 

 

To już prawie szczyt cytadeli Kunja Ark.

 

 

 

 

Widok na Iczan Kala z Kunja Ark przy zachodzącym słońcu.

 

 

 

Minaret Kalta Minor (czyli krótki minaret). Ma ledwie 30 m wysokości i jego budowa została przerwana. Według różnych zapisów miał mieć nawet 110 m wysokości i z jego szczytu powinno było być widać odległą o 400 km Bucharę.

 

Niesamowite wnętrze byłego Meczetu Juma – obecnie muzeum. Strop podtrzymuje 210 drewnianych, ręcznie rzeźbionych kolumn (niektóre pochodzą z X wieku).

 

 

Samarkanda

 

Błękit i różne odcienie niebieskiego, błyszczące złotem wnętrza, rozrzucone po całym mieście muzea i zabytki, gwarne i kolorowe bazary, tętniące życiem do późnych godzin nocnych ulice, życzliwi i gościnni (jak zresztą w całym kraju) ludzie – to Samarkanda. Ze słynnym Registanem perła Uzbekistanu, a Polakom chyba dobrze znana z opowieści Ksawerego Pruszyńskiego Trębacz z Samarkandy

 

Medresa Szir-Dar (Medresa lwów), jedna z trzech medres na Placu Registan. Ten motyw kotów w promieniach słońca, który jest symbolem Samarkandy, znalazł się także na jednym z banknotów. 

 

 

I jeszcze kilka detali z medres Registanu:

 

 

 

 

 

 

 

 

Chociaż obecnie w medresach lokum znalazły muzea i sklepy z pamiątkami, to wciąż niezmiennie funkcjonują sale modlitw. 

 

Samarkanda jednak to nie tylko Registan.

 

Mauzoleum Gur-i-Mir, miejsce spoczynku m.in. Timura Chromego.

Na nagrobku króla znajduje się inskrypcja: “Ktokolwiek naruszy mój grobowiec, wyzwoli pogromcę straszniejszego niż ja”. Zgodnie z miejscową legendą w czerwcu 1941 roku Stalin wysłał do Samarkandy grupę badaczy, którzy otworzyli grobowiec. Kilka dni później III Rzesza zaatakowała ZSRR. Gdy szczątki Timura z powrotem znalazły się w grobowcu, Niemcy zostali pokonani pod Stalingradem. Czyżby przypadek? ;) 

 

Zdobione złoto wnętrze mauzoleum.

 

Kolumnada na terenie meczetu Hazrat-Hyr. Jego kopuły i dachy są wyjątkowo jasne, z samego kamienia, nie pokryte mozaiką. To tu także znajduje się mauzoleum, w którym pochowany został pierwszy prezydent niepodległego Uzbekistanu Isłam Karimow:

 

Jedyna pozostałość po obserwatorium astronomicznym Uług Bega, którego docenił nasz Jan Heweliusz. A z kolei Uzbekowie docenili jego pochwały prac własnego astronoma, bo w niewielkim muzeum obok tych szczątków sekstantu jest cała sekcja poświęcona Heweliuszowi i jego pracy.

 

I to by było na tyle tej skrótowej fotograficznej podróży przez zabytki Uzbekistanu. Na pożegnanie zachęta do odwiedzenia tego gościnnego kraju, który chętnie wita gości strawą i napitkiem ;)  

 

 

PS. Nie odmówię sobie jeszcze na koniec małej zagadki. W całym Uzbekistanie, słysząc, że jesteśmy Polakami, miejscowi chwalili się znajomością naszego kraju i kultury. I wszyscy chwalili jeden polski film, który jest ich ulubionym. Teraz pytanie: jaki to film?  

 

PPS. Gdyby ktoś chciał poczytać więcej o całej podróży, to zapraszam do artykułu, który na przełomie roku ukazał się w magazynie OFF-ROAD.PL – do przeczytania tutaj: http://fotopodroze.art.pl/publikacje/uzbekistan_offroad.PDF  (obecność linka uzgodniona z berylem).

 

Komentarze

Piękne zdjęcia smiley

Dziękuję :) 

Pisanie to latanie we śnie - N.G.

Mnie też się podobały :)         

Przynoszę radość

Cieszmy mnie to :)

 

A nie próbujecie odpowiedzieć na zagadkę? 

Pisanie to latanie we śnie - N.G.

Nie mam pojęcia ;)

Przynoszę radość

Na razie nic nie podpowiadam devil (niech inni mają szansę).

Pisanie to latanie we śnie - N.G.

Albowiem jest to śliczne...

...ale już to widziałem :P!

 

A nawet więcej – słyszałem z autorskim komentarzem, którego NIC nie zastąpi!

Toteż ja osobiście nie skomentuję :P!

 

Ale polecam wszystkim!!!

Zapraszam w czwartki o 19 do proradio.pl. Spora dawka rockowej muzyki + stękania starego dziada ;).

Co do filmu, to niestety nie mam pojęcia. Ale jestem ciekawa:)

No tak, na prelekcji zdjęć było zdecydowanie więcej niż tu, więc już je znasz, Staruchu :) 

 

Ale niespodzianka miła, co? Powiedz, powiedz... ;) 

Pisanie to latanie we śnie - N.G.

A pewnie :D!

Po pierwsze – pamięć mam dziurawą, to już połowę pozapominałem :D (a może nie? bo to super ciekawe było :P!!!)

Po drugie – Śniąca!!! Jak feniks z popiołów :)! Ile Cię nie było??

 

I tylko – spotkamy się kiedy? Piwo, prelekcja, sympatyczne koleżanki z Krakowa??

Czarno to widzę na razie :(. 

Zapraszam w czwartki o 19 do proradio.pl. Spora dawka rockowej muzyki + stękania starego dziada ;).

Monique, nic nie podpowiem jeszcze. 

 

Staruchu, sama zgubiłam rachubę, ile mnie tu nie było, ale dłuuugo. 

 

Spotkałabym się na żywo choćby i jutro, ale nie wolno... :(  Pytanie “kiedy” raczej do władz/świata/bogów/wróżek, niż do mnie. 

Pisanie to latanie we śnie - N.G.

Piękne zdjęcia!

 

Co do zagadki... W ramach jakiegoś studenckiego piwa (kto by tam wiedział, cośmy opijali) gawędziłam ongiś z dziewczyną z Taszkentu, która lała do lagera syrop z granatu i znała fabułę “Znachora” – czyżby to o niego chodziło? ;)

“Znachora” wspomniał tylko jeden człowiek, napotkany w Czakr Bar. Ale to nie jest ten najpopularniejszy film. 

Pisanie to latanie we śnie - N.G.

No, Śniąca, widzę wyraźną poprawę w jakości zdjęć. :) I nie chodzi mi o rozdzielczość. ;)

Jestem próżny i cząstkę tego sukcesu przypisuję sobie. ;) Dam znać, które fotki podobają mi się najlepiej i dlaczego.

Pozdrawiam.

Kontakty z innymi osobami, jeśli pozbawione są znaczenia emocjonalnego, przestają się liczyć. D.G.

Uf, ulżyło mi :) Jak zobaczyłam Twój nick, to aż się wystraszyłam, a tu proszę :D

Czekam w takim razie na szczegóły.

Pisanie to latanie we śnie - N.G.

Dobre zdjęcia, właściwie nie ma takich, które by specjalnie raziły. Widać powtarzalność dobrych kadrów, światła i ekspozycji. Nic nie jest przepalone, a kolorystyka jest ładna i przyjemna dla oka, bez nadmiernego przesycenia. Zdjęcia nocne wyszły bardzo dobrze, a o to wcale nie jest łatwo. Ujęcia, które najbardziej mi się podobają:

– stare brązowe drzwi, bardzo ładnie skadrowane, i mimo różnych kontrastów (ciemne drzwi, jasne ściany), ekspozycja jest bez zarzutu;

– Meczet Juma, za światło;

– Zdobione złotem wnętrze mauzoleum – za piękny kadr;

 

Zawsze jednak można coś poprawić. ;)

Dysponowałem tylko print screenami, więc możliwości obróbki miałem ograniczone, ale może coś uda się podpowiedzieć.

 

Jeśli niebo jest tylko nieciekawym paskiem tła, warto wyciąć, dzięki temu kadr ma bliższą perspektywę i szybciej dostrzeżemy samotnego człowieka w białych szatach na drodze. Można też wtedy lekko zrównać cienie, by miasto było bardziej wyraźne.

Warto też poprawić trochę ekspozycję i zmniejszyć cienie, dzięki temu można uwypuklić piękno i misterność, w tym wypadku, wzoru na ścianie.

Tutaj oprócz zbyt dużego cienia, posypał się także balans bieli i zdjęcie jest zbyt niebieskie.

 

Tu też warto poprawić ekspozycję i cienie, poza tym nie możesz robić zdjęć z takimi miśkami w klapach w kadrze, bo tym właśnie różni się zdjęcia Janusza z wakacji od zdjęcia przemyślanego. ;)

 

Ogólnie, bardzo ładna relacja. Podobała mi się.

Pozdrawiam.

 

Kontakty z innymi osobami, jeśli pozbawione są znaczenia emocjonalnego, przestają się liczyć. D.G.

O, bardzo dziękuję, Darconie laugh

 

Pierwszy przykład – faktycznie, mogłam o tym pomyśleć i przykadrować. Moje gapiostwo, bo takie rzeczy robię często.

Drugi i trzeci – muszę się chyba w końcu nauczyć choć trochę takiej obróbki.

Czwarty przykład – to już przekracza mocno moje umiejętności. Wolałabym takie zdjęcie zrobić od początku, ale za dużo tam ludzi było. 

Bo ja nadal jestem amatorem pstrykaczem, który obróbkę ogranicza do minimalnego minimum ;) 

Pisanie to latanie we śnie - N.G.

Nowa Fantastyka