- Opowiadanie: Sethrael - Prequel: NIEWIDOCZNE ZŁO. (Tryptyk).

Prequel: NIEWIDOCZNE ZŁO. (Tryptyk).

Dyżurni:

regulatorzy, homar, syf.

Oceny

Prequel: NIEWIDOCZNE ZŁO. (Tryptyk).

Prequel.

N I E W I D O C Z N E Z Ł O

 

 

 

Były to czasy, w których czas jakby zwolnił, jakby płyną bardziej wolniej niż wcześniej, kiedy to płyną szybciej niż potem a więc później. Czasy to były więc zatem, w których dobro i spokój zagościły w Krainach Trójziemia, tylko czasami coś się wydarzało, co zaburzało porządek, który tkwił tu od niepamiętnych czasów, czyli od czasu, gdy władzę nad Trójziemiem przejęli Oświeceni, bo tak z czasem przyjęto się nazywać władczy triumwirat złożony z czterech magów, którzy zasiedli w głębokiej dolinie na górze zwaną Wzniesieniem Dwojga.

W tych właśnie czasach urodziła się przychodząc na świat Meriothorelia i towarzyszyły temu znaki dziwne i rzadkie na tyle, że aż niespotykane, a już zwłaszcza często, zaś szczególnie bynajmniej na co dzień. Meriothorelia wzrastała zatem całkowicie szybko oraz jędrnie i po bardzo długim czasie w końcu była dorosłą pannicą, o urodzie tak pięknej i charakterze bardzo wyjątkowo cnym i powabnym, tak jak brylanty miękkimi wysadzane cudnym, nie dziwiło to więc nikogo, poza tymi, co ich wszystko dziwiło ale o nich później, że się na nią okoliczne chłopaki rozglądali po krzakach jak szła drogą z domu swego ojca kowala po do wodę do studni, żeby pić co mieli i myć się w drewnianym wiadrze regularnie co piątek, lub czasem dwa razy nawet, a jak się bardziej pobrudzili to nie kiedy w czwartek.

Szła więc Meriothorelia wzdłuż przez drogę, przez wioskę i las ciemny, zwany Mrocznym Borem, bo zawsze, i za dnia i w nocy środku panował tam półmrok tak mroczny i czarny, że nic nie było widać, tylko tą drużkę wąską i drzewa wokół i nic poza tym, chyba, że jakiś zając albo stado wilków goniące zająca się przebiegało w swojej krwiożerczej ucieczce. Widziała też Meriothorelia, razy kilka ducha rycerza, co z oczyma lśniącymi białą lodowatą czerwienią przemykał w pełnej zbroi kafelkowej z dwuręcznym mieczem i tak na zająca, który był wyjątkowo dużym królikiem polował, ręce poza tym unosząc do góry nad głowę i klingą machając aż gałęzie z liści opadały.

Chłopaki więc chowali się po krzakach i patrzyli na nią tylko śliniąc się jak te ślimaki ale podejść i zagadać bal się każden jak jeden mąż swojej żony, bo Meriothorelia była znakomitą szermierczynią i do tego dodatkowo białą bronią doskonale władała. Ze swoją białą bronią nie rozstawała się ona nigdy i zawsze nosiła ją w swojej pochwie, przez co czasem było jej nie wygodnie chodzić a nawet się poruszać i wiadro z wodą nosić, bo pochwę miała przecież na plecach więc wiadra na rzemiennym sznurku zeby sobie ulżyć nie miała przez co przerzucić żeby o broń nie zahaczyć, a koła do wiadra jeszcze nie wynaleziono, gdyż się to zbyt dawno temu wszystko działo.

Razu któregoś, kiedy tak idąc podążała przez ten las mroczny, zobaczyła coś co wyglądało paskudnie i okropnie, a na dodatek było niewidzialne. Choć nerwy miała z żelaza przestraszyła się okrutnie tak, że aż w krew w niej zawrzała, zachowała jednak zimną krew i z cichym, potężnym mlaśnięciem skrzywionych w gzymsie pogardy warg wyciągnęła powoli z pochwy, uśmiechając się przy tym wyjątkowo rozkosznie, białe ostrze pokryte runicznymi wypustkami żeby i niewidomi mogli, dotykając je, poznać przekaz zakazany i tajemny i tą wiedze rozpowszechniać wśród ludów ciemnych co w zabobon wierzyli, którzy nic na dodatek nie wiedzieli i nie potrafili czytać, bo wtedy mało kto umiał coś więcej niż siedzieć w chałupie i dzieci robić taka to była głupia ciemnota i kryzys inteligencki panował od zawsze bo naturalistyczne wszystko było.

– Czym żeś jesteś, paskudny stworze, co niewiasty nadobne napadasz na traktatach i na cnotę zaiste czyhając pewnikiem – wyrzekła hardo spytawszy. I spoglądawszy niewidzialnemu nieznajomemu prosto w oczy.

– Preegthhh Aghhh Thoghrrrrrr. Hu-hu-hu. Azaliż. – odpowiedziało przenikliwie wysokim basem niewidzialne coś i błysnęło przezroczystym czerwonym światłem, którego nie było widać.

Meriotherelia skonsternowała natychmiast po pewnym czasie, że po jej gieźle pełzają trzy szkarłatne kropki w kolorze czerwonym i od pasa kibici podnoszą się do góry ku zwieńczeniu ciała zwanym wówczas potocznie przez prostaków głową, i drogę swą kierują lewitując między obfitym biustem a białą długą jak u samicy łabędzicy szyją kobiecą niewiasty dziewicy. Przykucnęła zatem z błyskawicznym namysłem, po czym podskoczyła do góry i uniosła siebie, by latając móc lewitować przez chwilę, zamarła tak w powietrzu na długo, by po krótkiej chwili opaść w dół zabójczo wprost na niewidzialnego przeciwnika, jak w zwolnionym tempie rozpruwając niewidzialną powłokę cielesną, która trysnęła zieloną posoką fluorescencyjną, co świeciła bynajmniej emitując blask i światłocień.

Gdy skończywszy opadać z okrwawionym na zielono białym mieczem Mitriotherelia stanęła na ziemi. Przyjrzała się niewidzialnemu truchłu przeciwnika, który teraz był już widoczny, gdyż przestał być niewidzialny i zaniemówiła nad ogromem jego paskudztwa, lecz wiedziała, że dobrze uczyniła zabijając na śmierć ohydne monstrum, który swym niewidzialnym wyglądem obrzydzenie i niestrawność budziło i które nawet przed zgonem przyszedłwszym wraz ze śmiercią wyglądało strasznie i takie cos nie miało prawa pełznąć po tym ludzkim łez padle.

Chłopaki poukrywane w krzakach na ten widok pouciekali do żon, lub matek ci co żon nie mieli, i pod spódnice się do nich pochowawszy. Bo wtedy jeszcze wiedzieć trzeba, niewiasty szerokie pasiaste spódnice w kropki nosiły, nie to co teraz tylko zboczeństwo i paski cienkie w odbytach zamiast barchanowych majtek, które cnotę wspomagających.

Wróciła więc mozolnie Meriotherelia do domu i kiedy znalazła się w nim po chwili, lecz przerażenie dopadło ją okrutne, bo zdała sobie sprawę, że zostawiła w lesie wiadro a po wodę ją przecież ojciec wyprawił onegdaj, zaś ojca bała się ona bardzo bo w końcu kowalem był i rękę miał ciężką, gdyż w wyniku walki dawno temu stracił tą właśnie wspominaną kończynę górną i miał teraz zamiast niej stalową protezę ważącą 7,5 kilograma w kształcie haku co ją onucami do kikuta przypasywał i potrafił nią drwa bez siekiery rąbać, strach i poważanie wśród okolicznej ludności i drzewostanu wzbudzawszy.

W domu ku zaskoczeniu, które zdało sie być wręcz zaiście nieprzewidywalne, czekała na Meriotherelię niewiasta, co wydawała się być męską elfią czarodziejką i wieszczką bo miała lekkie bokobrody więc wywieszczyła jej, że za to, że pokonała Niewidoczne Zło dostanie w nagrodę męża dzielnego i bogatego, który właśnie w tej chwili walczy ze złym rycerzem plugawiącym strumyk elfów z żywą wodą życia…

 

***

 

Dalszą, a właściwie to nawet nie tyle dalszą, lecz dziejącą się równolegle i na dodatek w tym samym czasie lecz w trochę innym miejscu historię poznać możecie tu: http://www.fantastyka.pl/4,8750.html

 

Te oto obie historie zawarte w dwóch opowiadaniach uzupełniają się nawzajem tworząc spójną całość i historię w postaci modnego ostatnio kanonu dwóch złączonych opowiadań jakim jest tryptyk.

 

Życzę miłej lektury.

Koniec

Komentarze

:) To by super brzmiało, gdyby to ktoś na głos czytał. Kto odważny zmierzyć się z zadaniem?

Fajne :)

Znam tylko pięć liter ;)

Azaliż sprawnym jesteś szermierczem słowa

Work smart, not hard

AvBert, dziękuję, lecz mię taka odwaga jest obca, azaliż pisac mi łatwiej przygchodzi niz się dykcyją nieskazitelną posługiwawszy. Anet, Twoj stały zestaw nieśmiertelnych już zaiste komentarzy urzekający jest bynajmniej i trwałością swą niezmienną szacunek wzbudzać raczywszy. Michale(3), rad bym był ogromną wdzięczność wyrazić, iż moje zapędy do konstrukcji zawiłych lecz gramatycznie przeciez poprawnych zdań dostrzegać raczywszy i o mnie tym łastakiwe poinformowałeś!

Sorry, taki mamy klimat.

łaska pańska na pstrym koniu jeździ… :) Więc paczaj!

Work smart, not hard

Staram sie patrzać czas cały, by pisarzem bardziej genialniejszym i poprawniejszym jeszcze mocniej się zostać i azaliż sprostac wymogom matki gramatyki, królowej polskiego języka słusznie nazywaną!

Sorry, taki mamy klimat.

Dobrze. To dobrze.

Work smart, not hard

wyciągnęła powoli z pochwy, uśmiechając się przy tym wyjątkowo rozkosznie, białe ostrze pokryte runicznymi wypustkami – ti ti ti świńtuszek…!:) niewiasty szerokie pasiaste spódnice w kropki nosiły, nie to co teraz tylko zboczeństwo i paski cienkie w odbytach zamiast barchanowych majtek, które cnotę wspomagających. – drogie panie, przyznać się, która ma porzadna pasiastą spódnicę i barchan cnotę wspomagający?:):) i zagadać bal się każden jak jeden mąż swojej żony, i kryzys inteligencki panował od zawsze bo naturalistyczne wszystko było.  – rencznik papirósowy mje siem skończyu. :) Ubawiłem się nader zacnie, ale myśl mnie opadła jak bokobrody elfiom wieszaczke:  co by było gdyby bohaterka z łabedzim bjustem i obfita szyja w pochfie broń miała ni białom – a czarnom!? :)

Loco! Fisholof.(Cień Burzy) .::||::. "Wiesz, jesteś jak brud i zarazki dla malucha... niby syf, ale jak dzieciaka uodparnia... :D" (Emelkali)

Godnym bo to było, cny Robosławie, i właściwym dla czasów obecnym, zaś historyja, która opowiedziawszy przeze mnie przeczytałeś właśnie, w czasach zamierzchłych się dzieję, a wtedy nikt nie znał czarnej broni, bo i Murzynów nie byli nawet jeszcze na świecie, prawda li to azaliż, czy nie prawdaż?

Sorry, taki mamy klimat.

No wuaśnie b yli, a nazywali siem biesy i czarty ale puzniej bale bronie jesch przegnauy w tropikalne kraje gdzie siem mnozyli na potenge tylko niefart mieli bo krzescijany ich scigaly zAciekle jako duch dwurencznego mjecza polujacy na duzego krolik co to byl zajecem (tylko mje tam wilka z papierochem brakło, "Nu zajec, pagadi!"), f każdym razie bohaterka, która nazwać można Bjustyna bo to dobre i mocarne starożytne wyniosłe imie, z czarnom broniom w pochwie zda mi siem nawet Ronana moglaby bezlitosnie oklepać, poklepać i wyklepać jak to w salonach spa zwykli rtobic z czarnom Bronią i jej koleszankami.

Loco! Fisholof.(Cień Burzy) .::||::. "Wiesz, jesteś jak brud i zarazki dla malucha... niby syf, ale jak dzieciaka uodparnia... :D" (Emelkali)

Człowieku, co Ty opowiadasz, nie było żadnych czarnych, bo w tych czasach jeszcze nawet Afryki nie wynalazłszy,  jedynym wyjątkowym wyjątkiem, który na dodatek odbiegał od powszechnych reguł stanowiących standardy białości byli opaleni genetycznie Włosi, zwanymi wówczas powszechnie Saracenami, no litość.

Sorry, taki mamy klimat.

Uśmiechnąłem się kilka razy, ale monitora nie oplułem. Azaliż tudzież li tylko.

Złościć się to robić sobie krzywdę za głupotę innych.

Ceniąc i uwielbiając poetyczność w prozowych tekstach czekałam na Twój tekst dniami i nocami i doczekać się nie mogłam i oto wreszcie nadszedł i nie zawiodłam się nic a nic wcale; no może prawie nic a nic wcale bo czegoś tam się jednak wczepićbym mogła ale to za chwile (co byś jakiego zawału albo innego kłopotu z ciśnieniem krwi do mózgu nie dostał) więc najpierw lepiej pochwalę że tekst bardzo poetyczny i taki piękny po prostu; rzekłszy to jednak się trochę czepię i dam Tobie krakersa, które to tak bardzo – i słusznie – w komentarzach cenisz, bardziej niż te przesłodzone bezy pudrowo – piankowe, bo uważam, iż Ktoś z Twoim warsztatem nie musi tak się certolić i zważać na formę i na to co tu powiedzą i trochę poeksperementować by mógł bardziej i na całość iść, a nie tak jednak obawiać się i zestrachiwać; otóż przez to chciała bym dać znak iż te kropki zupełnie nie potrzebne, bo w idealnym tekście powinny być dwie – zaraz po tytule (chociaż Ty w tytule dałeś 3 i się zastanawiam, że to chyba jednak przejawa Twojego geniuszu jest) no i pod sam koniec, powinna być kropa wieńcząca to arcydzieło literackie.

TyraeluksieIksie, wdzięcznym jestem za lekture i słowo dobre, choć najlepszym przeciez nie będące wybaczyć jendak jestem skłonnym brak porozumienia dowcipów subtelnych przez kazdego przeciętnego czytelnika!   Ach, Ocho, widzisz Ty, a ja w tym roku w ogóle nie zamierzałem pisac nic na grafomanię ale tak jakoś wieczorem wczorajszym mnie naszło, to i usiadłem i napisałem i… jak prawdziwy grafoman od razu wrzuciłem, gdyż czuć u mnie było gdzies pod skórą, że Osze ten tekst spodobać się może i że tęskni za takim moim genialnym pisaniem i warsztatem to co Jej będę żałowwszy pomyślałem to i nie pożałowałem i opublikowałem i teraz radosny jestem bo własnie wpierniczam od Ciebie krakersa z zakalcem i pyszny jest a z przecinkami i kropkami to musiałem troche ich choć wcisnąc bo azaliż tutejsi czytelnicy a nawet ludzie gotowi są na zderzenie z taką formą?; zrozuieliby przekaz i finezyję zawarte w dziele? Otóz  – wątpię ja, gdyż widzę, jak mimo przecinków i kropek nie trybią co poniektórzy, nie ogarniają przesłania, nie czują smaczków, a co do piero bez znaków przystankowych byłby to li za dramaturgia. Nie mierz innych Ocho miarą Twojego geniuszu interpretacyjnego, gdyż Twoj precyzjonizm czytelniczy to rzadkość w dzisiejszych czasach lecz do takich własnie czytelników Ty  me dzieło adresowałem i azaliż sie nie zawiodłem.

Sorry, taki mamy klimat.

GemSetMecztraelu – cieszy mnie fakt, że jak na razie tekst twój czytany był jedynie przez nie każdego i nieprzeciętnego czytelnika. Bo każdy z nas każdy nie jest, a inny od innych również inni – same więc nieprzeciętności, tudzież sprzeczności paradoksalne wręcz się tu dzieją. Z porozumieniem stwierdzam też, że na szczęście na dowcipach subtelnych, mniej subtelnych i tych zupełnie niesubtelnych znam się (oczywiście w granicach swoich możliwości) – wystarczająco, aby twój tekst docenić i ocenić na 7/10 – w prywatnej skali archanielskiej ;) Opowiadanie nie było złe, powtórzę, ale zwyczajnie nie trafiło aż tak celnie w mój gust i poczucie humoru – więc to chyba jednak moja wina, że mi się podobało mniej, niż innym ;) Zapraszam też do kontry, riposty – mój grafomański twór czeka, bezbronny… ;D

Złościć się to robić sobie krzywdę za głupotę innych.

TyraeluIksie, nie znamy się zbytnio azaliż, prawdaż?; wolą mą wieć zatem jest zaznaczyć, iż moja obrona włąsnego arcydzieła zartobliwa li tylko była, choć zgodzić się niewątpliwię muszę, że jeśli ktoś nie uważa mego tekstu za doskonały, w mych oczach czytelnik ówniejszy ułomność swą intelektualna pokazawszy jedynie i bezguście swe barbarzyńskei na wierzch wywleka! ;) Przyznać jednak musze, że choć gustowi literackiemu Twojemu przyszłości jaskrawej nie wróżę, to marketingowo błysnąc potrafisz i czytelników godnych jakem ja nim żem jestem do Twej pisaniny ściągawszy podstępnie. Doceniając gesty takowe – sprytne to niby pozornie li tylkoż lecz jakżesz urocze w swojej nieporadności – pojawię się pod Twoimi bazgrołami dziś do wieczora. Rzekłem azaliż! ;)

Sorry, taki mamy klimat.

SAdythraelu,

Człowieku, co Ty opowiadasz, nie było żadnych czarnych, bo w tych czasach jeszcze nawet Afryki nie wynalazłszy, I tu cie mam, gagatku jeden niedomyty na sumieniu a kto wie moze i w paru jeszcze innych mhrocznych miejscach mydla, szczoty i wybielania nie zaznajacy, bo czy ja ci na czlowieka wygladam, Ja, Ryba? I o tropikalnych krajanach mowilem, lecz Afryki nie wspomniawszy, a ty jusz z tą Afrykom i Afrykom, ha, tropikalna to nawet jest mieszanka owocowa, ale żeś wpakował sie sam f pulapke to cie powiem, bo czarne bronie wynalazłszy ju dawno i mogły je mieć biale łabędzie z bujnymi kobietami, tylko jeszcze polmixex import export mjendzynarodowy nie istnial na taką skalę… :) A we włochy ja siem za czesto nie zanurzam, bo co mi tam genetycznie opalony jak nieuszamponione i niepachnace sa? Tylko w takie zerkam :)

Loco! Fisholof.(Cień Burzy) .::||::. "Wiesz, jesteś jak brud i zarazki dla malucha... niby syf, ale jak dzieciaka uodparnia... :D" (Emelkali)

Alesz ja nic przeciw przycinkom nie mam, ani średniakom, ani nawiasom, ani tym myślikom czy dywizom czy pół-pałzom czy jak to je tam zwą Ci puryści co to sprawiają że z pisania żadnej radości już nie ma a geniusz właśnie w tych nawiasach najlepiej kwadratowych by trzymali; tylko te kropki mnie sie nie podobają bo one takie definicyjne są, ostateczne okrutnie i po co je stawiac w srodku tekstu chociaż to właśnie środek jest a nie jakiś koniec definicyjny – toż to nie tylko z poetyjnością ale i logikom nie ma nic wspolnego; a ja rozumiem oczywiscie ludowy odbior tej sztuki ale Kto jak nie geniusz jak Ty (czy Ja) ma wytaczac nowe drogi i pokazywac właśnie jak można chociaż inni krzyczą że nie można; ale to właśnie taki geniusz jak Ty (czy Ja) ma przekrzyczeć właśnie tych błądzących i pokazać im światło możności!

Fajowy tryptyk. :D Tak se myśle rze jakbyś dopisał trzecią część, co to akcja się dzieje równolegle w jakim prostopadłym wszechświcie w tym samym czasie a nie jakim innym, to byś już miał tetralogię, czy jak się toto nazywa.

„Często słyszymy, że matematyka sprowadza się głównie do «dowodzenia twierdzeń». Czy praca pisarza sprowadza się głównie do «pisania zdań»?” Gian-Carlo Rota

Szyszkowy, coś Ci się pokręciło,  bo tetralogia to nałka o pieluchach była, ale taka antyczna nałka bo teraz już tetrowych to nie ma, a takie trzy tomy to się zdaje kvintet nazywa.

Ech te podstawy wyższej matematyki. Ale Kvinto to był chyba w Vabanku, co to miał dwie części, a nie trzy. Hmm… Może chodzi o heksan?

„Często słyszymy, że matematyka sprowadza się głównie do «dowodzenia twierdzeń». Czy praca pisarza sprowadza się głównie do «pisania zdań»?” Gian-Carlo Rota

Ilość kropek w tytule powalająca. Co, myślisz, że -ptyk w nazwie gwarantuje sukces? Nie ma letko. Ale ciekawy kawałek Grafomanii. Ludziska, no przecież wy wszystkie o sześciopaku gadata.

Babska logika rządzi!

O (s)krzynce, ja ufam azaliż oni o (s)krzynce gadajom. A Angole majom łatfiej, bo oni making a case i już… :D

Loco! Fisholof.(Cień Burzy) .::||::. "Wiesz, jesteś jak brud i zarazki dla malucha... niby syf, ale jak dzieciaka uodparnia... :D" (Emelkali)

No heksan to chyba jednak coś inszego będzie, bo moja babcia Ślązaczka to na czarownice heksa mówiła, to coś z tego będzie. Z tym Kvinto to jednak masz rację. Finklo – ale nikt już sześciopaków nie pisze, teraz same czteropaki, z czego jeden w środku często w gratisie dajom. A to dzieło Sethraela nowatorskie jest a nie jakieś anachronistyczne. No to ja już przyznam iż nie mam pojęcia bladego, ale z matematyki to ja zawsze półkulą mózgową byłam.

No i ile ja kropek przez was dałam poprzedniej mojej opini; ?; cały mój manifest antynakrapiany szlak świsnął!

Piszą czteropaki, bo som cieniasy i nie majom pomysła na dalszy ciong. Ale Sethrael wymiata i da rade strzelić sześciopaka, nawet z gratisem. Nie, Seth?

Babska logika rządzi!

Ach Jakże ten tekst pobudził moją wyobraźnię. Już sam nie wiem, czy pochwa była w stringach, czy stringi w pochwie i do tego na plecach. Drogie dziewczyny, mam nadzieję, że barchany wyżej cenicie niż te nowomodne majtki, które w naszym klimacie, psu na budę nawet się nie nadają, a do ocieplenia owej budy, to już wcale. Już sam nie wiem, co bardziej mnie rozbawiło, czy tekst autora, czy komentarze pod tym literackim objawieniem Sethraela. Pozdrawiam.

Rybosławie, to jak ty zerkasz li tylko w wyszamponiaste i wypachniaste kudła, to kariery w moim świecie przeze mnie na dodatek przedstawionym byś nie zrobił! Włochy te jednakowoż natknęły mnie ku zadaniu pytania dziwnego wiądąwszy, gdyż naszło mię takie refleksyjne cos niepokojąceo iż… w jakichże to Ryba będąca przeciez  li zaiste płazem, może się Włochach azaliż nurzać, he? Pytam się ja się? Ocho, staram się jak mogę i staram, pokazuje li nowe trendy sięję ferment nowatorskości gramatycznej experymentowawszy przy tym azaliż z interpunkcyją przeciez zaiste chwalebnie i co mam ja z tego? Czy każdy jest genialny jak Ja (czy Ty), czy zrozumie prawdziwą sztuke co się ją z dużej litery się pisze, czy wyłowi w tych literackim chlewie perły co je rzucam jak poetycki prozator hodowca przed mieszkańczynie chlewów? Otóż nie, bo tylko nieliczni jak JA (czy Ty) widzą to co widzą, bo reszta moja dorga Ocho widzi po prostu to co widzi nie pojmując niczego co widzi, o!   SzyszkowyDziadku, jako osobnik posiadający teściową ciążącą ku rozwiązaniom tradycjonalistyczym przyznam Ci się, nie wyjawiając zaiste może zbyt wiele wysublimowanymi chcąwszy pozostać, iż okres tetralogii przeszedłem  potajemnie jednakże pampersofilią się wspierawszy, gdyż wygodnicki się okazałem i materiału z odchodów pierworodnego prać mi się nie chciwszy i żony tym tez nie obciążywszy.  Dodam też iż mój dwuczęściowy tryptyk stanowi zamkniętą całość i nie planuję dopisywac kolejnych części bo i z matematyki sokołem nie jesteśmy a i pentagramów tworzyć nie chcemy!   Yo, Finklas! Ty to normalnie ziomalówa jesteś, aż się na inną subkulturę przestawiać musze jak z Toba nawijke strzelam. Wiedziałem, że się do tego *-tyka przyczepisz bo już jak raz napisałaś, to myślisz że masterką *-ptyków jesteś i tylko Ty masz na nie zajawkę, yo? Ziooom, to nie tak świat działa:    świat jest okrutny, podły, i naszą sztuke niszczy pożera ambicje i wypluwa stosy zgliszczy wydziera Ziomalom ich twórczość zajebistą a czego nie wymyślą to zaraz inni świsną te banki, korporacje, urzędy co kradną pomysły, nasze dzieła – to jedne wielkie bagno lecz w koncu jest  idea i to własnie taka: napiszmy cztery teksty – pierdolniem sześciopaka, Yo!     Ryszardzie, pochwa na plecach nie jest bynajmniej nowym pomysłem, ale warto się zastanowić może chwilkę na tym zagadnieniem z pogranicza biologii i militariów: jakież to nowe możliwości bojowo-prokreacyjne otwierają się w przypadku osadzenia pochwy na plecach? Ileż nowych pozycji (w sumie, to może po prostu jedna tylko by doszła) i technik wyciągania nowej broni? Czy ewolucja, by dopasować się do pochwy na plecach, zareagowałaby zmianami w budowie innych osobników? Jeśli tak, to jak szybko? Dodatkowo – jaka rewolucja w modzie czekałaby ludzkość, jakie kształty miałyby barchanowe gacie? :) Też jestem wstrząśnięty głębią mojego arcydzieła i jakością komentarzy pod nim, w tym również tych moich, naturalnie! ;)

Sorry, taki mamy klimat.

No i, cholera, Ochy nie oddzieliło pusta linią :(

Sorry, taki mamy klimat.

Yo yo, Ziom! Nie jestem takom hiperwypasiona masterka, bo jest jeszcze ta ziomala, co ze mna -ptyka pykła. Ona tesz nieźle wymiata. Ale spox, inni psiarze mogom sie od nas uczyć, luzik.

Babska logika rządzi!

Yo Finklas, Ziomalko, mój umysł się otworzył By poznać, że dwuptyków samemu się nie tworzy Pozdrawiam więc i Ciebie i Drugą też zarówno Tę którą zowią Fagus Aleksiejewiczówną! Yo!

Sorry, taki mamy klimat.

Yo, Ziomie Sethraelu Życzymy powodzenia na drodze Twej do celu. Ogarniasz widze sprawe Że -ptyki są ciekawe. Do dwójki zioma trzeba. A gdy nie spada z nieba Gdy pisze niby z dykty To wtedy walisz tryptyk! Yo!

Babska logika rządzi!

Idea Twa jest zacna i godna rozważenia By sztukę nowoczesną co świat na co dzień zmienia Współtworzyć i promować i cele stawiać nowe Dlatego teraz, myśląc, zachodzę sobie w głowę Skąd by Ziomali zebrać, co wierszem sypią równo I tworzą głębię tekstu, nie jakieś płytkie gówno I jakby się tak zeszło ze czterech co potrafi Wartości poprzemycać w rytm słów nie byle jakich To byśmy coś stworzyli, pracując nad wierszykiem Świat byśmy zadziwili – Ziomalskim Czteroptkiem! Yo!

Sorry, taki mamy klimat.

Ach drogi Sethraelu Cóż widzę bladym świtem? Rymy niepospolite… prowadzą Cię do celu.

Ja też dałanczam do grona pochwalców, bo jest i klimat i tło, i groza straszliwa, a na dodatek wszystko kończy się bardzo dobrze.

"Czasem przypada nam rola gołębi, a czasem pomników." Hans Ch. Andersen ****************************************** 22.04.2016 r. zostałam babcią i jestem nią już na pełen etat.

Rymy niepospolite, powiadasz Ryszardzie? Cieszy to me serce, a duszę jeszcze bardziej A że Bemik też dołancza do zadwolonych To już szczyt radości. Niech będzie pochwa Lony!   Dzień dobry wszystkie poranne ptaszki!

Sorry, taki mamy klimat.

I te wieczorne też witam, a co.

Sorry, taki mamy klimat.

Pochwa na plecach? Toż to monstrum jakieś. 

nie takie rzeczy się widziało…

Work smart, not hard

Seth, dzięki za chwilę ulotnej poezji w mojej szarej prozie życia. Małe pytanko – ta trójka oliwnoskórych dzieci, z którą to (teraz już wiem) Meriothorelia oczekiwała Gustawusa, to sprawka niewidocznego zła?

”Kto się myli w windzie, myli się na wielu poziomach (SPCh)

O was bezpańsko zostawić, to juź hulanki, swawole… :) Sadysthraelu: we Włochach przybrzeźnych, gdzie Włoszek ponętnych zatrzęsienie, a i czasem kąsek topless się trafi… :)

Loco! Fisholof.(Cień Burzy) .::||::. "Wiesz, jesteś jak brud i zarazki dla malucha... niby syf, ale jak dzieciaka uodparnia... :D" (Emelkali)

Tak jak w tamtym, już minionym roku, tak i w tym roku, bieżącym, przychodzę tu dopiero teraz, choć w tamtym roku to było raczej wtedy a teraz to jest dzisiaj. I znowu muszę Ci zeznać Sethraelu, że jestem rozczarowana do głębi swojego wnętrza, tak pięknie znów napisałeś, że jestem poruszona do żywej tkanki w mym cielę. Nie miałam pojęcia, do póki nie powiedziałeś publicznie, że te dwie opowieści – zeszłoroczna jak śnieg i ta dopiero wymyślona, to one są jak po torowisku równo i równolegle leżącym toczące się koła jakiegoś pojazdu będącego nośnikiem Twoich słów, już to w tamtym roku o Gustawusie a teraz o Meriothoreli. Za ogromy plus sądzę w opowiadaniu jest to, że postanowiłeś, że bohaterką jest kobieta, młoda jeszcze ale silna i sztukę białej walki broną ma opanowaną do perfekcyjności. Bo zawsze to tylko rycerze albo inne męskie osobniki miały predysponowanie do pokonywania i walenia potworów, smoków i wszystkiego co niebezpieczne. A Ty, no proszę, dziewicę nadobną na bohatereczkę  sobie obmyśliłeś. I jeszcze wymyśliłeś żaby miała na plecach osobistą piękną pochwę, pewnie z macicą perłową do kompletu dla miecza białego porunionego wypukło dla niewiadomych. I nic to, że ona tak z tym wiadrem łaziła, w jedną stronę z pustym, a z powrotem z pełnym, i choć nie było jej łatwo z ojcem co miał rękę świerzbiącą w metal ciężki, to ona sobie i tak poradziła i ze złem, i z niewidzialnym, i z chłopakami w krzakach.

Gdyby ci, którzy źle o mnie myślą, wiedzieli, co ja o nich myślę, myśleliby o mnie jeszcze gorzej.

@Regulatorzy szanowani niech ja gęś kopnę w kaczy kuper,  jeżeli czytałem ładniejszy opis opowiadania. Sam on tenże właśnie opis może być nominowany do grafomanii.

Homarze szanowny, a dlaczegóż to życzysz sobie móc skopać po kuprze nie jej, biedne zwierzątko, gąskę? Toż to w tym dramatycznym i agresywnością ociekającym akcie prze mocy nie oszczędzisz wszak kaczuszki. I ona będzie na podobieństwo chłopca do bicia, co nic nie zrobił, a pocięgowano mu dupkę cęgami rózgowymi tylko dlatego, że paniczykowi nie było wolno, chociaż to on był niedobry i nawyrabiał złego i zasłużył na pognębienie, żeby choć na podwieczorek chlebka z miodkiem nie dostał, albo i kusztyczka winka do tego nie mógł siorbnąć. Ale nie, to chłopiec cierpi (choć tu chłopcem jest kaczuszka). Czy Ty myślisz że jak jednego nie można, bo zwyczajowe konwenanse nie dają, to można drugiego? Nie uchodzi żebyś Ty, jak aż tak lubisz Kotki, że ich nie dotykasz nogami, żebyś się na innym zwierzątku, bezbronnym i słabszym od Ciebie po stukrotność, wyzywał. Nawet takim powodem powodowany jak napisałeś. Chyba że to tylko taka u żyta przez Ciebie przy wiejskiej drużce figurka retorycznie wystrugana i frasobliwa, i nią chciałeś mi tylko przyjemność powiedzieć, bo inaczej nie przyszło Ci do głowy wyrazić się uznaniem, że coś ładnie napisałam. Ja nie wiem czy to jest ładnie, ale ja inaczej nie umię. I raczej dziękuję Ci Homarze, że mię uznałeś, że trochę zdolna jestem. Chyba jednak tym nie fortunie ułożonym zdaniem dałeś mi trochę rozkoszy od rana.  

Gdyby ci, którzy źle o mnie myślą, wiedzieli, co ja o nich myślę, myśleliby o mnie jeszcze gorzej.

Regulatorzy – lubię dawać rozkoszy i od rana i od wieczora też. :):) Jestem odległym od szkodzenia jakiemukolwiek stworzonku bożemu, a już mniejszemu ode mnie to jeszcze bardziej. Oczy wiście, że była to wystrugana w nocy w szlachetnym kamieniu węgielnym figurka retoryczna (cokolwiek to znaczy). Z podziwu wyjść nie mogę, a muszę bo idę do pracy, jakże pięknym językiem się u miesz wyrazić :)

Dziękuję, ale na razie, Homarze, tylko sobie popisuję, bo jeszcze nie umiem się wyrażać. ;-)

Gdyby ci, którzy źle o mnie myślą, wiedzieli, co ja o nich myślę, myśleliby o mnie jeszcze gorzej.

Śmieszy :-) Ale natomiast nie pokonałeś byłżeś przeto swojego poprzedniego rekordu nie pobijąc swojej własnej wysokiej porzeczki jakążeś postawiłże sobie azaliż kiedyś Gustawusa stworzył, wychodował i zawołał do życia, produkujwszy przez to wrażenie jakgdybyśbyś czytelnika tylko jedną krową chciałbyś zadowolić, bo daje, cicho porykując w odróznieniu od dużo ryczącej, dużo mleka.

Total recognition is cliché; total surprise is alienating.

Homarze, już Ryszradowi próbawaliśmy się przed wszystkimi tłumaczyć, że pochwa na plecach to taki li zaledwie experymentum militaristikulum groteskolum; niestety na oryginalności nam tu zbywszy, gdyż choćby Geralt też miał pochwę nad tyłkiem noszoną, azaliż nieprawdaż? Jak nie dwie nawet! Widać, ze tu jednakowoż zbieżnością będące faktum, iż niektórzy bardziej radykalizujący liberałowie za monstrum go miewali, dobrzę prawiwszy?   Michale3, z drugiej jedakże stonyż, chętnię się dowieszy, jakież to rzeczy widziałeś. Może raczysz się z nami tym, prosim, podzieliwszy?   Alex, stawiałbym raczej, iż któryś z chłopaków zasnął w krzakach i obudziwszy się po całej akcji po prostu. Może bohaterka wtedy potrzebowała… pocieszenia będącą? Jest tez inna teoria mówiąwszy o drugim w historii ludzkości  (nie wliczamy tytanowych błon zszywanych w Starożytnych Chinach) niepokalanym poczęciu; która z wersji jawiwszy Ci się najbardziej naprawdopodobniejszą?   Rybosławie, przyznać muszę z ręką a nawet stopą żony mej najlepsiejszej na sercu postawioną i obcas w nie wzierającą ostry lecz lubieżny zarazem, żem już żem się zaczął się martwiwszy o Ciebie boś zamilkłwszy tak nagle znaku żadnego ni głosu nie dawszy, co u zwyklej rybci jest normalizacyjne jendakowoż u Ciebie brak słowotoczności zgubę jedynie może oznaczać. Że więc uraczyłes mię komentarzem swym rad jesteśmy azaliż podwójnież. Mówsze co u Cie.   Regulatorzy, Ty to mnie zawsze po czasie zaskoczyć raczywszy! Już żem myślał, że zapomnianym zostaliśmy przez Ciebie, żeś w krainę focha może li jakiegoś odpłynęła i dzieło me arcym przecież będące przeoczywszy zdołałas – i to nie z gapiostwa, o który posądzawszy bym Cie nie mogliśmy, lecz z wyrachowania krystalicznie okrutnego, co by mi cierpienia nakazując na dno rozpaczy mię pchnąwszy azaliż z pewnością! Piwo i nalewkę pigwową leją wszakżeliż Ty jednak na mę serce niepewnikiem udręczone, żę podobało Ci się azaliż moja wizja, mój dwuczęściowy tryptyk doceniwszy to na dodatek pięknie o tym napisała li i tu Homar mądrze li azali prawiż. A że postępowymi jesteśmy, jako i Ty w tej dziedzinie brylującymi sąwszy, tedy druga historyja tryptyk zamykająca, musiałali być o niewieście, białogłowie niecodziennej odwagi u umiejętnościom ponadpospolitym oddanej, co mię się wydaję połączenie cech kliku użytkowczyniek na portalce niniejszej zebranych!   Jerohu, śmieszy Cie moja historyja azaliż doprawdy? To żeś mię do trumny mej literackiej i ambicjonalnej gwóźdź zabiłewszy, gdyż to heroik fantasy było, gdzie nie ma li głoski nawet parszywiejącej co by uśmiech wzbudzać mogłął; samą li ja tylko starożytna wzniosłość godnośc, potęgę i powagę zaplanowawszy i zrealizowawszy, a ty teraz rechotawszy? Płacz i zgrzytanię dziąsłów! Wiem, że arcy me dzieło na zeszłorocznym pomyśle oparłwszy celowiej zrobiłem, jednakże drogą wiodę, która bieży ku temu, co ją wyznaczwszy, o!

Sorry, taki mamy klimat.

Nie rozumiem. Geralt chodził z pochwą na plecach i nikt rabanu nie robił.

Administrator portalu Nowej Fantastyki. Masz jakieś pytania, uwagi, a może coś nie działa tak, jak powinno? Napisz do mnie! :)

no właśnie, a i cycki na czole w reklamach się zdarzały

Work smart, not hard

Beryllium Fantastikum Juroris Ty mój, nie tłumaczywszy my już byli jednakowoż paralelum do Geraltona spróbowawszy przywiązać? Ripostum polemicznym będąwszy do Homara starawszy się odpowiadać? Poza tym, zaiste jest ma przewidywalność porażona, gdyż śmiemy podejrzewawszy, iż teksty konkursowe zapoznawać sie Ty począwszy! Choć zapewne z pełnionej funkcji forum administrarum komentatorum azaliż przeglądająwszy, a teksty właściwe na grudzień vacatio legis mająwszy!   Michale3, gdzie te na czole? Gdzież, gdzież, GDZIEŻ?!?!? Raczyć zobaczywszy chętnim!

Sorry, taki mamy klimat.

Sethraelu, dokładnie, właśnie do prawdy śmieszy mnie Twoja historia i azaliż, a nawet bynajmnej bardzo rozbawia, ale jeśli zrobi to li różnicę Twojej oklapłej od zabijania Trumnie, wzniosła też jest, dalece wzniosła, najbardziej niechybnie wtedy jak się Twoja heroska wznosi. Czytawszy ten element miałem głęboce w przeponie takie uczucie powagi że aż strach pada pobladły, zasię gwuść ten jest tedy niepotrzebny.

Total recognition is cliché; total surprise is alienating.

wpisz w google: marion cotillard breast commercial and enjoy :)

Work smart, not hard

Co do koncepcji poczęcia dzieci Meriotherelii, mam kolejną – może analogicznie do wina z przyszłorocznych zbiorów w Świecie Dysku, trójka maluchów była owocem przyszłorocznej ciąży z Gustawem?

”Kto się myli w windzie, myli się na wielu poziomach (SPCh)

Znać erudydycję autora ; )

I po co to było?

Jerohu, z ulgą odetchnąwszy!   Michale3, wpisałem, obejrzałem i padłwszy :)   Alex, koncepcyja azaliż równie jak moje godną się zdawszy :) A z innej beczki, bo ze Światem Dysku za pan brat zbytnio nie jestem – czytałem jedną książkę tylko, chyba „Straż! Straż!” się nazywała i odczucia po jej lekturze dość mieszane miałem. Polecisz coś z cyklu dobrego, jeśli nie bardzo dobrego (o ile istnieje w twórczości tego autora pozycja, której mogłabyś wystawić taką ocenę)?   Syfie, miło mnie niezwykleż, iż raczywszy docenić i wychwyciwszy mądrość mę nieprzeciętną, którą – jako autor poważnym będąc – przemycam azaliż w wysubstytowany sposób mezaliansu przy tym nie popełniawszy, prawdę li rzekę?  

Sorry, taki mamy klimat.

Sadysthraelu, mowiem co u mię: rzycie mię dopada, czas zabiera ;) Miło, rze tensknisz! :D

Loco! Fisholof.(Cień Burzy) .::||::. "Wiesz, jesteś jak brud i zarazki dla malucha... niby syf, ale jak dzieciaka uodparnia... :D" (Emelkali)

No-jaha, Rybosławie! ;)

Sorry, taki mamy klimat.

Chciałem pochwalić…

Ale w szorcie i tak w sumie, głównie pochwa bawi, więc będę tylko lić : ]. 

Mogło być gorzej, ale mogło być i znacznie lepiej - Gandalf Szary, Hobbit, czyli tam i z powrotem, Rdz IV, Górą i dołem

Jeśli pochwa bawi, z pewnością wywiązuje się z jednego ze swych zadań. ;) Dzięki za lekturę, komentarz oraz łę. 

Sorry, taki mamy klimat.

Nowa Fantastyka