- Opowiadanie: KazmołSochcim - Tuwim

Tuwim

Autorze! To opowiadanie ma status archiwalnego tekstu ze starej strony. Aby przywrócić go do głównego spisu, wystarczy dokonać edycji. Do tego czasu możliwość komentowania będzie wyłączona.

Oceny

Tuwim

 

Wstawiam taką miniaturę skleconą w oparciu o dzieła Tuwima. Miłej lektury ;)

 

 

 

 

 

Całe mieszkanie zatrzęsło się w posadach. Ktoś od paru minut z uporem maniaka walił do drzwi.

 

-Panie Tuwim! Proszę otworzyć! – Odezwał się głos z klatki schodowej.

 

– Całujcie mnie wszyscy w dupę – warknął pisarz, ale powoli otworzył oczy. Zrzucił z siebie wypłowiały koc i w mieszkaniu rozległ się huk upadających butelek po piwie.

 

Tuwim był postawnym mężczyzną z kępkami siwizny na głowie. Jego twarz znaczyła długa blizna ciągnąca się od brody, aż po skroń, a jedno z oczu dawno już zaszło bielmem. Tuwim wysilając całą swoją wolę zatoczył się chwiejnym krokiem w stronę drzwi. W jego głowie wciąż szumiało po nadmiarze alkoholu spożytego zeszłej nocy, więc napotkał pewne problemy ze znalezieniem klamki. po chwili drzwi stanęły otworem i ukazała się w nich młoda twarz o tępawym wyrazie.

 

– Czego? – mina posłańca skrzywiła się od zgniłego oddechu pisarza, który poniósł się wraz z pytaniem.

 

– Telegram do Pana. – odpowiedział posłaniec – Miłego dnia życzę.

 

To mówiąc chłopak wybiegł prędko na ulicę. Tuwim obrócił kartkę kilka razy w dłoni, po czym wyjął z kieszeni okulary w pordzewiałej oprawie i założył na nos. Odszyfrował treść telegramu: „Stoi na stacji lokomotywa”.

 

– O kur…. – wyrwało się pisarzowi.

 

***

 

Wielkie wagony ciągnęły się aż po sam koniec peronu. Na samym początku stała lokomotywa. Wielkie monstrum oblepione smarem i oliwą. Znad niej unosiły się wielkie kłęby pary wznosząc się aż pod samo niebo. Żar bijący z ogromnego pieca opalanego węglem dochodził do sąsiedniego toru, przy którym stali dwaj mężczyźni.

 

– To co my tu mamy, Kobała? – zapytał Tuwim.

 

Kobała – młodszy chłopak, o szczurowatej twarzy i wyłupiastych oczach nerwowo przerzucał kartki swojego kajetu w poszukiwaniu raportu.

 

– W pierwszym mamy krowy, a w drugim konie zarekwirowane rolnikom spod Nowosybirska. W następnym siedzą grubasy, a zaraz za nimi banany.

 

Mianem grubasów określali bogatych mieszczan, natomiast bananami nazywali Afrykańczyków eksmitowanych z obszaru Matki Rosji.

Kobała jeszcze przez kilka minut opisywał Tuwimowi zawartość wagonów używając żargonu przemytników. Znaleźli się tam fortepiany, armaty, niedźwiedzie, żyrafy, świnie i wiele innych.

 

– A jak zyski? – zapytał pisarz – zapłacili?

 

– Wszyscy – odparł Kobała. – Każdy kto może ucieka z Rosji, byle by dalej od Stalina. Do pieca z nimi?

 

– Nie. – odparł Tuwim. – Niemcy niedawno wynaleźli ciekawy środek. Nazwali go chyba Cyklon B…

Koniec

Komentarze

Ale, że o co chodzi? Tuwim jest przemytnikiem? Tuwim zamierza gazować uchodźców z ZSRR? Czy jak?

Ciekawe. Jestem troche skołowany po przeczytaniu tego tekstu, ale jest całkiem ciekawy. Wydaję mi się, że "Zaraz jednak drzwi stanęły otworem" brzmi trochę dziwnie. Może zmień to na "Po chwili drzwi stanęły otworem"

Jeżu kolczasty…

Pomysł fajny

Znam tylko pięć liter ;)

Tuwim i cyklon B? Czy ja czegoś nie wiem? O co chodzi?

Mocno nieudany tekst.

Administrator portalu Nowej Fantastyki. Masz jakieś pytania, uwagi, a może coś nie działa tak, jak powinno? Napisz do mnie! :)

Weszłam zachęcona tytułem. Wychodzę przekonana, że Tuwim też by wyszedł.

And the world began when I was born/ And the world is mine to win.

OK. Czytałeś "Wiersz, w którym autor grzecznie, ale stanowczo uprasza liczne zastępy bliźnich, aby go w dupę pocałowali" i "Lokomotywę", a przynajmniej fragmenty… tyle wiem z twojej twórczości, ale w zasadzie jej nie rozumiem. Ma coś przekazać? Zaszokować? No nie wiem…

MiDra, dlaczego zadajesz tak skomplikowane pytania?

Ja tam zawsze dziwna byłam ;-)

Cóż… Nie rozumiem. 

Be patient.

wysłał ich do polskich obozów śmierci

Beznadziejny pomysł i takież wykonanie.

Gdyby ci, którzy źle o mnie myślą, wiedzieli, co ja o nich myślę, myśleliby o mnie jeszcze gorzej.

Pomysł mnie też nie porwał w objęcia i nie ucałował z gorącej dubeltówki, ale to kwestia subiektywna. Obiektywnie – narobiłeś, Autorze, sporo błędów. Włącznie z klasycznym pomieszaniem podmiotów, czyli poniesionym pisarzem. 

Tekst nie wydaje się być zbyt udany. Za to na pewno dialogi są źle zapisane.

I po co to było?

Nowa Fantastyka