- Opowiadanie: michalus - Kotlecik

Kotlecik

Dyżurni:

regulatorzy, homar, syf.

Oceny

Kotlecik

 

– Bied­ny pan, bied­ny pan, wszyst­ko musi robić sam – śpie­wał sobie Rysio. – Żona tylko wokół ska­cze, i do ucha panu kra­cze! Bied­ny pan, bied­ny pan… – kon­ty­nu­ował piosn­kę, sta­ra­jąc się nadać jej ope­ro­we brzmie­nie. Utwór ów, sta­no­wią­cy ra­do­sną twór­czość Rysia, zo­stał bru­tal­nie prze­rwa­ny przez od­głos drzwi, otwie­ra­nych na klat­ce scho­do­wej.

 

– Kurwa – po­my­ślał Rysio. – Ale żeby już? Tak wcze­śnie? Która to go­dzi­na? Piąta prze­cie do­pie­ro. Rysio otarł pot z czoła, jed­no­cze­śnie w sku­pie­niu na­słu­chu­jąc od­gło­su kro­ków. Po chwi­li wszyst­ko stało się jasne. – Uff! To tylko są­siad z góry.

 

– Bied­ny pan, bied­ny pan, wszyst­ko musi robić sam – kon­ty­nu­ował śpiew, jed­no­cze­śnie wra­ca­jąc do mycia na­czyń. – Pana z pracy bolą rącz­ki, żona tylko pusz­cza bącz­ki! Bied­ny pan, bied­ny pan… – Noż kurwa co znowu! – sko­men­to­wał Rysio usły­szaw­szy dźwięk te­le­fo­nu. – Aj­ja­jaj i niby jak mam go ode­brać, jak ręce mam całe w lu­dwi­ku?! A co je­że­li to… ona? I się ob­ra­zi, że te­le­fo­nu nie ode­bra­łem? Nie, nie­nie­nie­nie­nie­eee! – wrza­snął z prze­ra­że­nia Rysio, bie­gnąc w stro­nę apa­ra­tu wi­szą­ce­go na ścia­nie. Na jego szczę­ście, udało mu się zdą­żyć. Prze­wi­dział do­brze. To była ona.

 

– Ta­aaak? Do­brze! Oczy­wi­ście! Ko­tle­ty! Do­brze! Pół go­dzi­ny! Do­brze! – Rysio odło­żył słu­chaw­kę i ode­tchnął z ulgą. – Jesz­cze mam pół go­dzi­ny. Zdążę wszyst­ko zro­bić zanim przyj­dzie… – po­my­ślał.

 

– Bied­ny pan, bied­ny pan, wszyst­ko musi robić sam! Pan ko­tle­ty cią­gle smaży, żona ze dwie tony waży, bied­ny pan, bied­ny pan! – Rysio na chwi­lę za­milkł, sku­piw­szy się na szo­ro­wa­niu pa­tel­ni. – Ide­al­nie czy­sta! – stwier­dził z za­do­wo­le­niem. Nagle jego twarz, oblał sze­ro­ki uśmiech, po czym Rysio za­czął bez opa­mię­ta­nia re­cho­tać. Causą owego nie­spo­dzie­wa­ne­go za­cho­wa­nia, było skom­po­no­wa­nie w my­ślach ko­lej­nej zwrot­ki.

 

– Ale gor­sza jest ma­mu­sia, przy niej le­piej udaj stru­sia! Bied­ny pan, bied­ny pan, wszyst­ko musi robić sam! He­he­he­he­he­he – chi­cho­tał ni­czym sza­le­niec. – Żona pana cią­gle bije, są z ma­mu­sią szpet­ne żmije! – nagle szo­ro­wa­ny przez Rysia kie­li­szek pękł mu w dłoni.

 

– Ko­tle­ty, kurwa ko­tle­ty! – Rysio, nie zwra­ca­jąc uwagi na krwa­wią­ca rękę, po­biegł pręd­ko do spi­żar­ni. Po dwóch mi­nu­tach po­wró­cił, trzy­ma­jąc w dłoni so­lid­ny kawał mięsa.

 

– Żona pana żre jak świ­niak, nie po­ma­ga nawet śli­niak! – śpie­wał Rysio. – Aby zro­bić dobre ko­tle­ci­ki – za­czął mówić do sie­bie gło­sem eks­per­ta z pro­gra­mu ku­li­nar­ne­go – na­le­ży mię­sko do­kład­nie ubić za po­mo­cą spe­cja­li­stycz­ne­go na­rzę­dzia, ta­kie­go, jak na przy­kład mło­tek! O tak! – po tych sło­wach Rysio sys­te­ma­tycz­nie roz­po­czął sto­so­wa­nie się, do wcze­śniej wy­po­wie­dzia­nych za­le­ceń. – Bo je­że­li ko­tle­cik nie bę­dzie do­sta­tecz­nie roz­bi­ty, to Rysio mógł­by po­ża­ło­wać! Rysio! – za­czął tym razem prze­drzeź­niać żonę – Znowu nie ubi­łeś do­kład­nie! Chcesz żebym się za­dła­wi­ła?! Po­ka­żę ci jak się ubija mięso Rysiu! Gdzie po­ło­ży­łeś mło­tek Rysiu! Rysiu muszę cię uka­rać! Połóż rękę na stole Rysiu!

 

– Nie­eeeeee! Tylko nie w rękę! – za­czął szlo­chać Rysio. Po chwi­li jed­nak się opa­mię­tał. – Teraz pa­nier­ka i zaraz sma­ży­my – my­ślał.

 

– W nocy war­czy, sapie, chra­pie, cią­gle się po tyłku dra­pie, bied­ny pan, bied­ny pan…

 

– Do­brze! Teraz zwień­cze­nie dzie­ła. – Pa­mię­taj Rysiu… – mówił do sie­bie – …jeśli przy­pa­lisz, na­plu­ję ci w twarz i za­mknę cię w piw­ni­cy Rysiu!

 

Rysio pa­trzył tępo na sma­żą­ce­go się ko­tle­ta. Do­sko­na­le wie­dział, kiedy po­wi­nien ob­ró­cić go na drugą stro­nę.

 

– Iiiii trzy, dwa, jeden, i ob­ra­ca­my – po­wie­dział z za­do­wo­le­niem.

 

Po ko­lej­nych czte­rech mi­nu­tach i dwu­dzie­stu dwóch se­kun­dach ko­tlet był go­to­wy.

 

– Po­win­na być za­do­wo­lo­na… Ta żmija! …ta wred­na, pier­do­lo­na suka!

 

– Dryń dryń! – oznaj­mił dzwo­nek u drzwi.

 

– Jezus Maria! Mam na­dzie­ję, że nie sły­sza­ła! – go­rącz­ko­wał się w my­ślach Rysio, jed­no­cze­śnie ła­piąc się z prze­ra­że­nia rę­ka­mi za głowę. Do­pie­ro teraz zdał sobie spra­wę, że ma za­krwa­wio­ną dłoń i że jesz­cze nie przy­go­to­wał stołu.

 

– Dryń dryń!

 

– Idę, już idę! – Mó­wiąc to, Rysio bły­ska­wicz­nie opłu­kał ręce i twarz, zdjął far­tuch, na­ło­żył na ta­lerz ko­tle­ta oraz wcze­śniej ugo­to­wa­ne ziem­nia­ki i pu­ścił się sprin­tem w stro­nę ja­dal­ni.

 

– Dryń dryń!

 

– Otwie­ram, otwie­ram! – Boże, boże, boże, jesz­cze sztuć­ce! – my­ślał.

 

– Dryń dryń dryń dryń dryń dryń….. – dzwo­nią­cy naj­wy­raź­niej za­czął się nie­cier­pli­wić. – Jest! Wszyst­ko go­to­we! – po­my­ślał sta­ra­jąc się wy­rów­nać bicie serca.

 

– Dzie­eeeń dobry! – po­wie­dział Rysio otwie­ra­jąc drzwi. – Witam, witam, czym chata bo­ga­ta! – cmok cmok.

 

– A Mo­ni­sia gdzie? – wark­nął tłu­sty babsz­tyl, odzia­ny w ja­skra­wo­ró­żo­wy ko­stium.

 

– Tak jak mó­wi­łem, Mo­ni­sia nie­ste­ty na de­le­ga­cji, na cały mie­siąc bi­dul­ka po­je­cha­ła. Ale tak jak mi ka­za­ła, co­dzien­nie będę ma­mu­si obiad­ki go­to­wał! Za­pra­szam do stołu, ko­tle­cik już sty­gnie!

 

– Mam na­dzie­ję, że nie przy­pa­li­łeś?

 

– Nnnn­nie nie, nie przy­pa­li­łem.

 

Po chwi­li dało się sły­szeć od­głos po­chła­nia­nia po­sił­ku.

 

– Nie zjedz kurwa przy oka­zji stołu – po­my­ślał Rysio. – Jezus Maria! Spi­żar­nia! – Rysio zdał sobie spra­wę, że za­po­mniał ją za­mknąć na klucz. Ci­cha­czem pu­ścił się w jej kie­run­ku. Do­tarł­szy do drzwi, rzu­cił okiem na wi­szą­ce na haku reszt­ki ciała Mo­ni­si, po czym prze­krę­cił klucz w zamku. – Zo­sta­ła jesz­cze po­ło­wa do ob­ro­bie­nia – po­my­ślał. – Jutro zro­bi­my ma­mu­si gu­la­szyk.

 

 

 

***

 

 

 

:) takie tam, mam na­dzie­ję, że moja ma­mu­sia tego nie prze­czy­ta :P

 

po­zdra­wiam, i za­chę­cam do ko­men­to­wa­nia :D

Koniec

Komentarze

Przeczytałem i pęknąłem.  Sympatyczne ;) Pozdrawiam.   P.S. Pęknalem z rożnych przyczyn. Kontynuował śpiew, jednocześnie wracając do mycia naczyń To ci wyczyn, wszystoko jednocześnie? Ja też mam taką unikalną zdolność. Kontynuuje przełykanie tekstów, jednocześnie łypiąc na telewizor ;)

Zgadzam się z przedmówcą, tekst sympatyczny, o ile można tak powiedzieć. Szybko się czyta.

:) prim.chum & zygfryd89 --> dzięki :)

Bardzo dobre! Tyle że od samego początku byłem pewien kierunku na Zgredka z Pottera, toż to przecież idealna imitacja… Kurczę, nie przepadam za kawałami o tłustych żonach i wrednych teściowych (bo niech opowiadający wezmą i spojrzą na siebie, Bratów kurna Pittów), ale mam chwilowo dość sporów na portalu, więc się zamknę bez rozwijania tematu:)

A mi się nie spodobało. Przemoc nie jest zabawna, i nieważne, kto obrywa za zbyt słoną zupę. I tak z ciekawości: jaka temperatura panuje w spiżarce, skoro mięska nie trzeba rozmrażać, a jeszcze szlag go nie trafił?

Babska logika rządzi!

Michalusie, podejrzewałam Cię o dowcip nieco wyższych lotów. To co przeczytałam, jakkolwiek w miarę sprawnie napisane, zaledwie pełznie i nigdy nie wzleci ponad krawędź listwy przypodłogowej.  

 

…został brutalnie przerwany przez odgłos otwieranych drzwi na klatce schodowej. – Wolałabym: …został brutalnie przerwany przez odgłos drzwi, otwieranych na klatce schodowej.

 

…wrzasnął z przerażenia Rysio, biegnąć w stronę aparatu wiszącego na ścianie. – Literówka.

 

Rysio przez chwilę zamilkłRysio na chwilę zamilkł… Lub: Rysio przez chwilę milczał

 

Causą owej niespodziewanego zachowania…Causą owego niespodziewanego zachowania

 

…nagle szorowany przez Rysia kieliszek pęknął mu w dłoni. – …nagle szorowany przez Rysia kieliszek pękł mu w dłoni.

 

Dryń dryń! – oznajmił dzwonek do drzwi.Dryń dryń! – oznajmił dzwonek u drzwi.

 

…odziany w jaskrawo różowy kostium. – …odziany w jaskraworóżowy kostium.

Gdyby ci, którzy źle o mnie myślą, wiedzieli, co ja o nich myślę, myśleliby o mnie jeszcze gorzej.

tintin --> thx, pomysł ze Zgredkiem ciekawy :) Finkla --> chodziło mi o makabreskę, w takowej przemoc jest zabawna; odnośnie temperatury – hmm, załóżmy że mamusia miała wcześniej spory apetyt, i zmłóciła połowę Monisi w trakcie pięciu posiłków. W spiżarniach, załóżmy w zimie, może panować temperatura w okolicach 3 – 6 stopni, czyli mniej więcej jak w lodówce; Tym samym Monisia będzie jadalna jeszcze góra tydzień. Ups, też wyszło makabrycznie. Regulatorzy --> 1. dzięki za korektę, byłem święcie przekonany, że tym razem byka żadnego nie strzeliłem, a tu proszę… 2. co do humoru – oj nie bądźmy takimi eleganckimi purystami; ja na ten przykład nadal boki zrywam, widząc jak ace ventura wychodzi z d**y nosorożca, a poziom humoru też dosłownie kloaczny; i co z tego – i nic, czasem po prostu miło jest napisać/poczytać coś wulgarnego/prymitywnego; ALE niemniej jednak w powiastce jest też drugie dno, nad którym można się zastanowić (wyprzedzam ripostę, tak pierwszym dnem jest sama powiastka :) ), a do którego widzę nie dotarłaś. A jakie? Ano np może skłonić do zastanowienia to, że Rysio mimo że ubił znienawidzoną Monisię, nadal z zamiłowaniem szoruje patelnie, choć nie musiał już tego robić. Nie wiem czy czytałaś spaloną żywcem – historia afgańskiej kobiety, polanej benzyną i podpalonej w ramach rodowej potrzeby obrony honoru. Ostatecznie po ucieczce z kraju, X operacjach plastycznych, finalnie znalazła męża i założyła rodzinę. Tyle że dalej chodzi w burce, a swojego męża traktuje jak pana i władcę, m.in. przynosząc mu codziennie pantofle, za każdym razem jak pan wraca z pracy. Podobnie Rysio – tak został wytresowany, i do końca życia będzie szorował patelnie. A że przy okazji ma on poczucie humoru, i nakarmił mamusię Monisią? Wypada tylko bić brawa.

Rysio musiał szorować patelnię. Na niewyszorowanej kotlecik nie usmażyłby się należycie. Mamusia nie byłaby wtedy zadowolona i Rysiowi oberwałoby się, prawdopodobnie. ;-)

Jestem bardzo ciekawa, czy Rysio już uzgodnił ze sobą, kto będzie zapraszany na kotleciki, gulaszyki i inne potrawki z mamusi… ;-)  

Gdyby ci, którzy źle o mnie myślą, wiedzieli, co ja o nich myślę, myśleliby o mnie jeszcze gorzej.

Znakomite! Naprawdę super! Wrzucam na fejsa, dla kolegów.

napisałbym coś, ale ledwo sięgam klawiatury pełzając przy listwie przypodłogowej

to było oczywiście z mrugnięciem oka do Regulatorów, nie do Szkapy :)

Opinią @regulatorzy bym się nie przejmował. Zna się tylko na poprawnej pisowni, lecz trzeba przyznać – jest w tej dziedzinie prawdziwym fachowcem.

;-) Rozśmieszyłeś mnie tym wyznaniem, naprawdę. ;-) Może mógłbyś napisać więcej, gdybyś położył klawiaturę na podłodze… ;-)

Gdyby ci, którzy źle o mnie myślą, wiedzieli, co ja o nich myślę, myśleliby o mnie jeszcze gorzej.

Regulatorzy --> O! Mądrego aż miło posłuchać :P Teraz to przynajmniej wiem kiedy wciskam enter Szkapa --> kogo jak kogo, ale opinia Regulatorów (ze względu na Jej/Ich uwodzicielski wpływ) jest szczególnie istotna; stąd niestety, trzeba polemikę ciężką prawić, niźli w zapomnienie, ostre i niesprawiedliwe słowa puścić

Dziekuję za uznanie Szkapo, jednak nie masz racji. Nie żebym sie chwaliła, ale znam się jeszcze na paru innych rzeczach. Umiem też szorowac patelnię i smażyć pyszne, dobrze zbite kotleciki…

Gdyby ci, którzy źle o mnie myślą, wiedzieli, co ja o nich myślę, myśleliby o mnie jeszcze gorzej.

…z mamusi

Z mamusi już nie mogę… ;-)

Gdyby ci, którzy źle o mnie myślą, wiedzieli, co ja o nich myślę, myśleliby o mnie jeszcze gorzej.

…zbyt koścista czy cholesterol nie pozwala jeść obficie?

Już pewnie zjedzona, buuu…

Gdyby ci, którzy źle o mnie myślą, wiedzieli, co ja o nich myślę, myśleliby o mnie jeszcze gorzej.

ups. Trzeba było zainwestować w zamrażarkę :D

nie no sory, to było… na poziomie listwy przypodłogowej, zamontowanej w piwnicy pod parkingiem podziemnym

:D

Teraz mi mówisz o zamrażarce, kiedy już po ptakach. ;-) OK, po tym co tu powypisywałam, musiałam położyć klawiaturę na stołku. ;-)

Gdyby ci, którzy źle o mnie myślą, wiedzieli, co ja o nich myślę, myśleliby o mnie jeszcze gorzej.

znaczy awans z poziomu listwy czy spadek z poziomu biurka?

@Regulatorzy Nie chodzi mi o kotleciki – te na pewno robisz pyszne, ale o komentowanie tekstów. Przecinki, błędy stylistyczne i, od czasu do czasu, poziom poczucia humoru. Nic o kompozycji tekstów, zbędnych opisach, konstrukcji posczególnych scen czego za dużo, czego za mało, co poprawić, co niepotrzebne – niewiele pomocy na te tematy a to rzeczy bardzo ważne i bardzo trudne do opanowania przez początkujących.

Szkapo, pomagam jak umiem. Przykro mi, że nie spełniam Twoich oczekiwań. :-(

Gdyby ci, którzy źle o mnie myślą, wiedzieli, co ja o nich myślę, myśleliby o mnie jeszcze gorzej.

R --> …uznajmy to pytanie za retoryczne i dyplomatycznie nie wnikajmy w szczegóły :P Szkapa --> …mnie to też bulwersuje, ale taki już Regulatorzy wytworzyli sobie image. Gdyby nagle zaprzestała dowcipnych komentarzy, no cóż… świat byłby smutniejszy. Ale gdyby przestała poprawiać przecinki…? Pamiętasz co stało się 10 kwietnia 2010 jak Regulatorzy poszli na urlop? Przypadek? Nie sądzę.

Michalusie, teraz to przebiłeś wszystkie stropy w wieżowcu, wzlatujac na wyżyny. ;-D Dawno nie parsknęłam śmiechem tak radosnym i gromkim, aż moja z nagła obudzona Kocia, spojrzała na mnie jak na wariatkę. ;-)

Gdyby ci, którzy źle o mnie myślą, wiedzieli, co ja o nich myślę, myśleliby o mnie jeszcze gorzej.

@regulatorzy No właśnie to napisałem – pomagasz jak umiesz: przecinki, błędy – robisz to naprawdę świetnie. To jest potrzebne, często widać, jak bardzo… Ale przydałby się jeszcze ktoś od spraw, o których wyżej wspomniałem. @autorze, praca Regulatorów mnie wcale nie bulwersuje, jest dobra i potrzebna, ale nie o to mi chodziło. Jeśli chodzi o poczucie humoru, to każdy jest równoprawnym ekspertem. Można napisać, że taki a taki typ humoru mi nie odpowiada bez wartościowania i oceniania jego poziomu. Nie ma potrzeby nikogo obrażać pisząc, że znajduje się na poziomie listwy podłogowej. Może ty się nie czujesz urażony, ale mnie ten tekst serio się podobał i śmiałem się do łez. Już się taki prostak urodziłem i cóż na to poradzę? Czy @regulatorzy ze swoich intelektualnych wyżyn musi mnie kopać za to po tyłku? Życzę wszystkim dobrej nocy.

…czasem tak działam na kobiety. Ale my tu gadu gadu, a AdamKB jeszcze się nie odezwał. Nie żebym prowokował, czerwoną płachtę trzymam tylko dla jaj.

Szkapa --> :) ja też swojak co tury w młodości spijał, tak że śpij dobrze :D

No właśnie, czasem. Czasem, to stanowczo za rzadko. Z czystej ciekawości –– skoro czerwoną płachtę trzymasz tylko dla jaj, to co trzymasz dla reszty? ;-)

Gdyby ci, którzy źle o mnie myślą, wiedzieli, co ja o nich myślę, myśleliby o mnie jeszcze gorzej.

A ja parsknąłem śmiechem w reakcji na reakcję Szkapy. A potem z ciekawości zajrzałem do komentarzy pod innym tekstem kolegi Sz, i śmiechu mi zabrakło. Jakbym widział siebie spod paru moich opek. Choć nie, aż tak hmm, taki nie byłem. Mimo to – warto sobie czasem przypomnieć na przykładzie kogoś innego (oby zawsze!), jak nie należy odpowiadać na konstruktywną krytykę:)

…primo, zanim mnie już wino totalnie zmęczy, to pod obronę tekst Szkapy wezmę: komentarz tamój wpisał sam dj_jajko, a on ma pseudonim na zielono, więc to coś musi znaczyć ważnego azaliż. Dla przykładu, u mnie ów komentarza nigdy nie zamieścił, co też personalnie odbieram. …a po duo, resztę zostawiam zawszę w ramach napiwku. tertio, nie ma tertio.

A mnie się tylko piosenki Rysia podobały. Bardzo zdolny facet. A jeśli ubił Monisię, to po cholerę męczył się z teściową? Też ją do spiżarki i święty spokój :-)  

"Czasem przypada nam rola gołębi, a czasem pomników." Hans Ch. Andersen ****************************************** 22.04.2016 r. zostałam babcią i jestem nią już na pełen etat.

:) takie tam, mam nadzieję, że moja mamusia tego nie przeczyta :P Otóż to, „takie tam” i nic więcej. Po opowiadaniu, które nie niesie żadnego przesłania, w którym język jest poprawny, lecz  nieurzekający, można przynajmniej spodziewać się humoru, na który Autor się silił, lub przewrotnego zakończenia. Zakończenie jest rzeczywiście przewrotne – kolejna wersja "zarżnął i zeżarł" zmodyfikowana na "zarżnął i nakarmił teściową", zaś humor… Ładnie to Regulatorzy ujęła, lecz nie można przecież pisać, czy dany typ dowcipu przypadł komentującemu do gustu czy nie, bo się jeszcze Szkapa obrazi i zacznie zwierzać się publicznie na temat jego domniemanego prostactwa. Dodam też, że krytyka komentarza Koleżanki Regulatorzy przez kogoś, kto pod tekstem pisze jedynie: „Znakomite! Naprawdę super! Wrzucam na fejsa, dla kolegów” jest zaiste urzekająca. Tak trzymać! ;)

Sorry, taki mamy klimat.

Bemik --> dzięki za opinię; no wiesz, nakarmienie członka rodziny innym członkiem tejże, toż to klasyczny (niemal antyczny) przykład zemsty; samo zaciukanie byłoby zbyt proste; Sethrael --> również dzięki za opinię; wbrew Twym tezom, nie silę się na humor, gdyż ten przychodzi mi z naturalną łatwością. A że gustujesz w innym? Twoje to prawo. Tak jak i prawem Szkapy jest wygłaszać swoje zdanie. Może jak napiszę niosącą patriotyczne przesłanie odrodzenia ducha w Narodzie powiastkę, to bardziej przypadnie Ci ona do gustu. Chociaż nie. Wolę pisać o dupach, rżnięciu i kotletach. Bo mnie to na ten przykład śmieszy.

Michalusie, odniosłem wrażenie, że humor w Twoim tekście jest tworzony na siłę. Jest to moje zdanie, które jest równie szczere, a przez to prawdziwe, jak Twoje czy Szkapy. A że mi się taki rodzaj humoru nie podoba – to moja sprawa i moja opinia, którą mam prawo wyrazić (jak Ty lub Szkapa), jak słusznie zauważyłeś. Patriotyczne przypowiastki o odrodzeniach ducha w narodzie nie są w moim guście, pomyliłeś się całkowicie. Czytanie o (pozwolisz, że zacytuję) „dupach, rżnięciu i kotletach” może być bardziej wciągające, a już z pewnością bardziej rozrywkowe niż nadmuchany patriotyzm, jednak te „dupy i rżniecie” (a nawet kotlety) powinny być napisane – MOIM ZDANIEM –  inaczej niż Twój tekst, by mogły się stać źródłem rozrywki, a nie gorzkiej refleksji o aspiracjach piszącego. Pozdrawiam pokojowo, zachowując własne zdanie.

Sorry, taki mamy klimat.

@sethrael Widzę, że uruchomiłem kółko wzajemnej adoracji. Moja rada na przyszłość – zanim coś napiszesz, postaraj się najpierw zrozumieć, na jaki temat toczy się dyskusja. Nigdzie nie napisałem, że nie można mówić czy odpowiada ci jakiś typ humoru – wręcz przeciwnie. Proszę tylko o to, żeby tego humoru nie wartościować. Mogą mi na przykład nie odpowiadać dogmaty katolickie, ale jeśli napiszę, że ich logika jest na poziomie pantofelka, to obrażę mnóstwo osób. Dociera to do Ciebie? Co do krytyki – @regulatorzy występują tu w roli fachowca a ja nie, ale zerknij choćby na mój komentarz pod tekstem "Pole samobójców". Pod tym opowiadaniem krytyki nie ma, bo nie dostrzegam błędów. Jeśli zaś twierdzisz, że "Kotlecik" powinien być napisany inaczej, to podsuń autorowi jakieś rozwiązania – na tym polega krytyka, która wnosi coś wartościowego.

Dociera to do Ciebie? Dociera do mnie to, jak również kilka innych rzeczy, dlatego nie będę, akurat z Tobą, kontynuował dyskusji. Interpretuj wedle woli albo wcale.

Sorry, taki mamy klimat.

Szkapo, skad Ci przyszło do głowy, że jestem fachowcem?

Gdyby ci, którzy źle o mnie myślą, wiedzieli, co ja o nich myślę, myśleliby o mnie jeszcze gorzej.

Naturalnie, tylko pierwsze zdanie miało być kursywą.

Sorry, taki mamy klimat.

@regulatorzy W poprawianiu błędów jesteś nieoceniona. Sądziłem, że pracujesz w NF. @sethrael Dociera to do ciebie? – No właśnie, wbrew temu, co napisałeś mi w odpowiedzi chyba nie dociera, bo nie zarzucałbyś mi słów, których nie napisałem. Ale oczywiście lepiej się obrazić niż przyznać się do błędu, prawda?

Szkapo, w ostatnim komentarzu nic Ci nie zarzucałem.

Sorry, taki mamy klimat.

W przedostatnim również.

Sorry, taki mamy klimat.

Szkapo, nie wiem na jakiej podstawie tak sądzisz, ale mylisz się, bardzo się mylisz. Nigdy nie pracowałam, nie pracuję i nie będę pracować w NF. Czy jestem nieoceniona w poprawianiu błędów, nie wiem. Moje umiejętności w tej materii nie przekraczają wiedzy wymaganej na maturze. Przynajmniej na maturze, którą ja zdawałam. ;-)    

Gdyby ci, którzy źle o mnie myślą, wiedzieli, co ja o nich myślę, myśleliby o mnie jeszcze gorzej.

@regulatorzy – Dzięki za wyprowadzenie z błędu. @sethrael "zaś humor… Ładnie to Regulatorzy ujęła, lecz nie można przecież pisać, czy dany typ dowcipu przypadł komentującemu do gustu czy nie, bo się jeszcze Szkapa obrazi…" Powyższy cytat jasno dowodzi, że zupełnie nie zrozumiałeś o co mi chodziło, moje ty niewiniątko, a teraz się wypierasz.

Szkapa 2013-11-17  13:42 @sethrael

"zaś humor… Ładnie to Regulatorzy ujęła, lecz nie można przecież pisać, czy dany typ dowcipu przypadł komentującemu do gustu czy nie, bo się jeszcze Szkapa obrazi…"

Powyższy cytat jasno dowodzi, że zupełnie nie zrozumiałeś o co mi chodziło, moje ty niewiniątko, a teraz się wypierasz. Sethrael 2013-11-17  12:56

(…) dlatego nie będę, akurat z Tobą, kontynuował dyskusji. Interpretuj wedle woli albo wcale. (wklejać powyższe zaś mogę do woli). Pozdrawiam.

Sorry, taki mamy klimat.

@sethrael A więc opcja: lepiej się obrazić – w grze. O.K ;). Przepraszam, że zwracałem się do Ciebie w rodzaju męskim, jesteś pewnie dziewczyną…

Też się uśmiałem. Rysio wydaje mi się całkiem sympatyczny, niestety o mało nie zepsuł swoim brakiem doświadczenia w przygotowywaniu posiłków całego misternie wykoncypowanego planu. Na szczęście się udało." Poziom listwy przypodłogowej" – bardzo zgrabne porównanie. Chociaż niewiele mówi. Proponuję odebrać to jako wyraz uznania. Oglądając skecze Monthy Pythona mam wrażenie, że częśc z nich znalazła by się pod listwą. A jakże są zabawne :). "Nie zjedz kurwa przy okazji stołu" – pękłem, aż mi wstyd :). Pozdrawiam smakosza Turów.

Sethrael 2013-11-17  12:56

(…) dlatego nie będę, akurat z Tobą, kontynuował dyskusji. Interpretuj wedle woli albo wcale.

(wklejać powyższe zaś mogę do woli). Pozdrawiam.

Sorry, taki mamy klimat.

Sethraelu, Twój nick prowadzący do profilu (ten z wklejanej odpowiedzi, ten drugi) kończy się na moim profilu. Nie będę ukrywał, że mi to cholernie pochlebia. Jeszcze ktoś mnie weźmie za zdobywcę brązowego piórka… Marzenia;) Szkapo, kiedy dotrze do Ciebie jak strasznie się kompromitujesz tą polemiką, będzie Ci okropnie głupio. Oszczędź tego sobie, a nam (lub tylko mi, lecz i tak będzie Ci to zapisane) przykrego uczucia zażenowania w czasie lektury Twoich wynurzeń. To naprawdę dobra rada: wycofaj się z tej rozmowy, bo w końcu zainteresują się Tobą Admini. Sethraelu: przepraszam, że się wtrącam i jeszcze raz dziekuję:)

@michalus Niestety zaraz wyjeżdżam, więc wątek pewnie umrze śmiercią naturalną. Ale jest 50 wpisów. Pod dobrym tekstem powinno być przynajmniej tyle. Pozdrawiam i czekam na kolejne opowieści.

@Tintin Wyjaśnij proszę, na czym ma polegać ta moja straszna kompromitacja. Jak wrócę wieczorem, to chętnie się zapoznam z Twoim zdaniem. Tylko pisz prosto i przystępnie, bo prosty ze mnie chłopak.

Rzucasz się, Szkapo. Brzydko i niepotrzebnie. Obrażasz ludzi. Mam w zanadrzu bardziej przystępne słowa, ale aż do poziomu gimnazjum może nie schodźmy, dobra? Bon voyage, mon cheri.

Meldran, Szkapa --> dzięki :) :) Sethrael --> skoro tak, to wyzywam Kolegę, niechaj napisze coś w sposób należyty o rżnięciu i kotletach. :) :) pozdrawiam wszem i wobec, m.

Michalusie, póki co mam inne plany dotyczące mojej ewentualnej (jeśli w ogóle znajdę czas na pisanie) twórczości, ale dziękuję za urocze wyzwanie. ;)

Sorry, taki mamy klimat.

…tak myślałem. kokokokokoko ;)

;)

Sorry, taki mamy klimat.

Makabryczne

Znam tylko pięć liter ;)

Anet --> :) o to chodziło

Był już u nas sezon na makabreski – tej natomiast trzeba przyznać, że jest całkiem sprawnie napisana, ale – jak to z szortową makabreską – szału nie ma ; )

I po co to było?

Syf --> dzięki za przeczytanie i opinię. pzdr. m.

Drogi michalusie migająca gwiazdka radośnie sugeruje jakim namaszczeniem obdarzyłeś "kotlecik"   Fascynujące, ale w dalszej histori, już nie ma ludzkich postaci

Sama nie wiem, tekst dla mnie nieco nużący choć zakończenie zaskakujące, acz zgodze się iż w tradycyjnej spiżarce mięso (jakiekolwiek) by się psuło jeśli nie będzie w lodówce/zamrażarce. A do Szkapy – dobrze że Regulatorzy poprawia błedy to na pewno nieoceniona pomoc. Ale i tak warto mieć "swojego" czytacza co podzieli isę z autorem pierwszą reflaksją. Choć i tak humor jest mega subiektywny. Sethrael – Twoje zakończenie polemiki ze Szkapą mnie powaliło:)

Laodika --> dzięki za opinię; może mamusia nie jest wybitnym smakoszem i nie wzgardzi lekko skruszonym mięskiem :D prim.chum --> namaszczenie to za dużo powiedziane; pisanie sprawia mi przyjemność, niestety nie zawsze mam czas by dostatecznie powiastkę namaścić; czego dowodem liczne korekty Regulatorów :D

Nowa Fantastyka