- Opowiadanie: homar - Kusiciel, czyli początki zła

Kusiciel, czyli początki zła

Dyżurni:

regulatorzy, homar, syf.

Oceny

Kusiciel, czyli początki zła

 

Elegancko ubrany mężczyzna przemierzał szybkim krokiem długi korytarz. Energicznie otworzył wielkie, hebanowe, zdobione złotem drzwi i jeszcze w progu powiedział:

 

 

– Witaj, Michale! Jestem pod wrażeniem energii, która emanuje od ciebie. Zawsze, gdy tu wchodzę, mam dreszcze.

 

 

– Cześć, bracie. Czuję, że jak zwykle przychodzisz z jakimś interesem – odparł wstając zza biurka, sympatycznie wyglądający urzędnik.

 

 

– Oj tam, zaraz interes. Wieści przynoszę. Coś się zaczęło dziać. – Przybysz z rozmachem usiadł na wygodnym fotelu przy stoliku kawowym.

 

 

– Wieści? Jakie? – Gospodarz z zaciekawioną miną usiadł w drugim fotelu.

 

 

– Na pewno już wiesz, że kreacja zakończona. Stwórca przeszedł od ogółu do szczegółu. A nas chce sprowadzić do roli niańki. – Gość wyraźnie zaczął się irytować. – Po takiej harówie zamiast nagrody otrzymujemy degradację.

 

 

– Lucjuszu, czy ty, aby nie przesadzasz? – Michał z troską popatrzył na brata.

 

 

– Nie przesadzam – zaprzeczył rozmówca. – Widziałeś ogród, który ostatnio został wykonany na polecenie szefa?

 

 

– Tak. Piękny zakątek.

 

 

– Wiesz, dla kogo jest przeznaczony? Pewnie nie. A ja właśnie się dowiedziałem. Dla nędznych istot. Dla tych słabeuszy z mizernym ciałem. Dla tych nieporadnych, chorowitych ludzi. Już tam ich umieścił. Na razie tylko jedną parę. A my mamy im służyć pomocą w każdej sprawie. Służyć pomocą! – krzyknął. – My, pomocą komuś takiemu! Ja mam przejąć nadzór, jak to szef oświadczył, mam pilnować, żeby człowiek był bezpieczny i niczego mu nie zabrakło. Ja! Najpotężniejszy z wszystkich bytów widzialnych i niewidzialnych mam służyć pomocą takim miernotom!

 

 

– Najwyższy wie, co robi – uspokajał rozmówca. – Ja ufam mu całkowicie. A swoją drogą, ty najpotężniejszy? Czy aby nie przesadzasz?

 

 

– Oczywiście! – zawołał Lucjusz i natychmiast się zreflektował. – Oczywiście po Stwórcy i po tobie, bo przecież każdy wie, że ty jesteś potęgą sam w sobie, nikt nie ma takiej mocy jak ty, oczywiście ty jesteś tutaj wszechwładny i dlatego przyszedłem do ciebie, jako mojego najmądrzejszego przyjaciela. Nie jako brata, ale przyjaciela, powiernika oraz najlepszego z doradców.

 

 

– Czyli jednak interes.

 

 

-Tak, ale to dla naszego dobra. To my powinniśmy być tu gospodarzami. Szef oddał wszystko ludziom. Oni mają zadbać o rozwój i „Czynić sobie ziemię poddaną”. Tak powiedział! – Lucjusz wstał i zaczął szybko krążyć po gabinecie wyrzucając z siebie żale. – Oni są prawie jak zwierzęta. Nic nie potrafią, ani uprawy, ani rzemiosła, że o jakichkolwiek zalążkach wiedzy nie wspomnę. Każdy z nas, ma służyć tym beznadziejnym istotom. Nie! Ja się do tego nie zniżę.

 

 

– Najwyższy ma swój plan. – Michał usiłował uspokoić brata. – To może być bardzo ciekawe zajęcie, uczyć ludzi jak żyć, zdobywać jedzenie, odkrywać talenty.

 

 

– No właśnie, że nie uczyć. Mamy być ich opiekunami, ale tak, żeby nie widzieli naszej obecności. Muszą niby sami do wszystkiego dochodzić. Mają się cieszyć z tak zwanych swoich sukcesów. Czyli, nawet pomagając im, nie będziemy mogli liczyć na jakąkolwiek wdzięczność.

 

 

– Mamy określoną rolę i niech tak zostanie. Ciebie Najwyższy nazwał Lucyferem, to znaczy niosący światło. Twoim obowiązkiem jest oświecać ludzi, przekazywać im swoją mądrość.

 

 

– Nie – zaprzeczył rozgoryczony Lucjusz. – Ja pokażę szefowi, że oni nie są godni nadziei i zaufania, jakie w nich pokłada Proszę cię, pomóż mi w tym. Razem udowodnimy, że nam się to wszystko należy. Michale, zrozum, z twoją mądrością i mocą, przy moim udziale, możemy przekształcić ten świat w istne cudo. Udowodnimy, że potrafimy uczynić ziemię poddaną nie tylko sobie, ale przede wszystkim jemu! – oświadczył stanowczo.

 

 

– Nie próbuj przeciwstawiać się Najwyższemu! – Gospodarz gwałtownie wstał, podszedł do Lucjusza i patrząc mu prosto w oczy kontynuował. – On wszystko doskonale zaplanował. Ja całkowicie jestem mu posłuszny. Nie pomogę ci i nie powiem, że przykro mi z tego powodu.

 

 

– Bracie, ta nędzna istota naprawdę nie jest godna zaufania szefa. Nie będzie powodem do dumy, ale przyczyną wielu problemów. Stwórca zrozumie, że robimy to dla naszego dobra i dla dobra tego zakątka.

 

 

– Nie – Michał stanowczo przerwał Lucjuszowi. – Ja jestem lojalny i nie będę się przeciwstawiał naszemu panu.

 

 

– Przykro mi, bracie. Ufałem, że mi pomożesz. Skoro jednak nie chcesz, sam muszę tego dokonać. Nie będę sługą kogoś tak nędznego jak człowiek.

 

 

Lucjusz powoli podszedł do wyjścia. Otworzył drzwi, odwrócił się, z nadzieją spojrzał na Michała i po chwili milczenia wyszedł.

 

 

***

 

 

Michał i Gabriel stali tuż przy polanie, na środku której, pod wielkim rozłożystym drzewem, ludzkie istoty nieporadnie próbowały sporządzić sobie ubranie z liści i trawy. Po drugiej stronie, wśród zieleni, mignęła sylwetka Lucjusza.

 

 

– Najwyższy kazał ludzi wypędzić, a ogród zniszczyć – powiedział Michał.

 

 

– Szkoda, piękny zakątek. – Gabriel rozejrzał się dookoła. – Nie będę go palił, tylko przykryję wszystko piachem. Będzie można kiedyś z niego skorzystać.

 

 

Spomiędzy kwitnących krzewów wyszedł uśmiechnięty Lucjusz i powiedział:

 

 

– Udowodniłem szefowi, że człowiek kieruje się pychą, chciwością i nie potrafi docenić tego, co ma. Wystarczyło jedno zdanie: „Będziecie jak Bóg znali dobro i zło”. Momentalnie przeciwstawili się woli Stwórcy.

 

 

– A nie przyszło ci na myśl, że kierowała nimi chęć poznania czegoś nowego, taka zwykła ciekawość? – spytał Michał.

 

 

– Zakaz był jasny i precyzyjny, a oni go złamali, bo pomyśleli, że będą jak Bóg – zaprzeczył rozmówca. – Jest tak, jak ci mówiłem, oni niczego nie osiągną, bo to marne istoty niezdolne do niczego wielkiego.

 

 

– Nie jest tak, jak myślisz – zaprzeczył Archanioł. – Paradoksalnie to dzięki twojej pomocy ludzie wkroczyli na ścieżkę rozwoju. Tutaj żyli wygodnie, bez głodu, cierpień i chorób. To, czego potrzebowali, było na wyciągnięcie ręki. Teraz będą musieli wszystko zdobywać sami, każdą rzecz muszą sobie znaleźć, zrobić czy nawet wywalczyć, a to pchnie ich do rozwoju.

 

 

– Przecież szef wygonił ich z raju! – zdziwił się Lucyfer. – Oni na zewnątrz szybko zginą.

 

 

– Nie – odezwał się Gabriel. – Najwyższy wszystko przewidział. Chciał, żeby człowiek wszystko zawdzięczał sobie, nawet upadki, dlatego ma wolną wolę, ale ma też rozum i spryt. Da sobie radę. A ciebie, Lucjuszu, Stwórca wykorzystał, wiedział, że twoja pycha pchnie cię do chęci zaszkodzenia człowiekowi. Faktycznie okazałeś się niosącym światło. Oświeciłeś ich w kwestii dobra i zła.

 

 

– Każdy czyn musi zostać nagrodzony lub potępiony – wtrącił Michał. – Człowiek za nieposłuszeństwo został wypędzony, a ty skazany na banicję. Liczy się intencja. Twoją było przeciwstawienie się woli naszego pana. Zabieraj swoich zwolenników i wynoś się stąd. Od teraz twoim domem jest ognista otchłań. Najwyższy nie chce cię więcej widzieć u siebie.

 

 

Lucyfer z przerażeniem spojrzał na Gabriela.

 

 

– Wypędzacie mnie? Przecież ja też jestem archaniołem. – Gniew wykrzywił mu twarz. Wyciągnął rękę w kierunku rozmówców.

 

 

– Nawet nie próbuj! – zawołał Michał. – Wiesz, że cię pokonamy. A teraz precz.

 

 

– Zemszczę się. – Ton głosu Lucjusza sprawiał wrażenie przysięgi. – Ludzie będą niszczyć, palić, zabijać i siać zło, a wszystko za moją przyczyną.

 

 

– Bądź świadom, że każde zło można dobrem zwyciężyć – odpowiedział ze współczuciem Gabriel.

 

 

Lucjusz odwrócił się i dostojnym krokiem wyszedł z rozkwieconego ogrodu.

 

 

Gabriel z żalem wyprowadził ludzi z Raju, i ostatni raz rozejrzał się po okolicy. Nad wschodnim krańcem horyzontu ciemne chmury przysłoniły niebo. Gwałtowna burza szybko objęła całą połać przepięknych roślin, zasypując wszystko grubą warstwą pustynnego piachu.

 

Koniec

Komentarze

... przepraszam? Czy jest tu jakiś pomysł na opowiadanie, który przeoczyłem? Co z tego, że umiesz pisać dialogi (choć z powodu dużych przerw między wypowiedziami miałem wrażenie pewnej drętwoty rozmowy), skoro tylko i wyłącznie zremiksowałeś motyw krążący po popkulturze od ładnych paru dziesięcioleci, że już nie wspomnę o "Raju utraconym"? "Mistrz i Małgorzata" (i "Sympathy for the Devil"), "Sandman" (i spin-off "Lucyfer" - miał nawet swoją serię memów), współczesny satanizm... A ja nawet nie mogę o sobie powiedzieć, że dobrze orientuję się w kulturze, więc nie wspomniałem pernie o jeszcze kilku znanych utworach.

 

Krótko mówiąc, uważam, że opowiadanie jest pozbawione choćby cienia oryginalności i mdłe. Wybacz:)

     Klasyczne w każdym calu opowiadanie tego portalu.

     Pozdrówko.

Usunęłabym słowo "chorowity" z początku. Skoro, jak sam przyznajesz, w raju nie było chorób, to skąd Lucjusz wiedział o podatności na nie?
Pozdrawiam.

Babska logika rządzi!

Mam, niestety, podobną opinię jak tintin. Tekst jest napisany w porządku (może trochę za dużo tych dialogów), tylko że opisuje już tak wyświechtany motyw, że do końca spodziewałam się jakiegoś zaskoczenia, przewrotności. I się nie doczekałam. 

Chyba, że coś przeoczyłam...

Dzięki za przeczytanie. Może jest wtórne, ale to moja wersja tej wtórności, więc mi to nie przeszkadza:)

Tintin - Raj.. i Mistrza... znam, ale reszta to dla mnie obszary nie odkryte, a o satanizmu współczesnego czy też zamierzchłego boję się i nie zbliżam do niego na kilometr.

Roger - miło być pośród klasyków, chociaż odczytuję Twój komentarz negatywnie.

Finkla - w zasadzie zgadzam się z Tobą, ale czas edycji już niestety miną.

Ocha - motyw wyświechtany, ale fascynujący, przynajmniej dla mnie, pewnie to jakiś rodzaj obsesji. Ale pocieszam się że tekst jest w porządku.

Wszystkie uwagi bardzo sobie cenię i zastosuję się do nich w przyszłości J

Tak sobie właśnie pomyślałam, Homarze, już po wklepaniu komentarza, że dla Ciebie to po prostu pewnie ważny temat. Znowuż dla mnie anioły i w ogóle - historie okołobiblijne - no, raczej najzwyczajniej w świecie nie są w kręgu moich zainteresowań:). Dlatego też akurat w nich szukam jakiejś przewrotności, czegoś niespodziewanego. Rozminęliśmy się, i tyle :).

     Mam nadzieję, że napisanie tego opowiadanka sprawiło Ci choć trochę przyjemności. Przykro mi, że czytając je, nie mogłam doświadczyć podobnych uczuć.

     Pozdrawiam. ;-)

 

Gdyby ci, którzy źle o mnie myślą, wiedzieli, co ja o nich myślę, myśleliby o mnie jeszcze gorzej.

Dzięki za komcia :) Czasem słabiej czasem lepiej, trud dojrzewania. 

Przeczytałem i zabrakło mi czegoś --- rozumiesz --- zaskakującego. Postaci kulturalne, grzecznie ze sobą rozmawiają, ale jednocześnie nie mają pazura i jakieś takiej zindywidualizowanej ambicji --- chodzi mi głównie o Michała, ale też Luckowi można by spróbować dopisać jakieś inne motywy postępowania. Wtedy by było ciekawiej.

pozdrawiam

I po co to było?

@Syf. - właśnie o to chodzi, byty na takim poziomie robią wszystko bez emocji, zimna kalkulacji wyrachowanie (to chyba to samo?  :) ) Zło w czystej postaci bez żadnych afektów. 

Nowa Fantastyka