- Opowiadanie: RebelMac - Konglomerat

Konglomerat

Dyżurni:

Finkla, joseheim, beryl

Oceny

Konglomerat

 

Konglomerat walczył. Zwycięstwo za zwycięstwem, wpierw dawne: Fuzja – prapoczątek wszelkich sukcesów, zjednoczenie ChRL i ZSRR. Doskonały twór Mao Zedonga i Józefa Stalina, tryumf komunizmu. Teraz kolejne, wygrywane bitwy na ziemiach ojczystych.

W maju siedemdziesiątego siódmego, kiedy w kinach USA królowały „Gwiezdne Wojny”, nastała prawdziwa wojna z gwiazd, na orbicie ziemskiej pojawił się ogromny statek kosmiczny – Kosmolot. Radzieckie i chińskie MIGi-17 i 21 nawiązały walkę powietrzną z Pionowzlotami wylatującymi z hangarów, o budowie podobnej do holenderskich wiatraków; dywizje pancerne broniły się przed Śmigaczami, czołgami na poduszkach antygrawitacyjnych, zdolnymi do przemieszczenia się po rzekach i jeziorach. Wojna trwała.

 

 

Zadzwonił budzik. Borys Korniłow wstał, umył zęby i twarz, zjadł śniadanie Był dziennikarzem „Prawdy”, dostał pozwolenie na odwiedziny w więzieniu usytuowanym pod Moskwą. W placówce przebywali pojmani kosmici – Obcy, bo tak po prostu ich nazywano, z wyglądu nie do odróżnienia od człowieka, z dodatkowym trzecim Okiem na czole; Oko dawało możliwości telepatyczne, „czytano” zamiary dowódców Konglomeratu, ruchy wojsk.

Borys zabrał plecak z aparatem fotograficznym, chowając przepustkę i adres do kieszeni, wsiadł do windy. Na parkingu stała czarna Wołga, wysłużone auto służbowe. W dojeździe na umówioną porę przeszkodziły mu korki, każdy kto miał samochód gdzieś się śpieszył w tych trudnych czasach. Po chodnikach maszerowali żołnierze pod bronią. Na wszystkich murach wisiały plakaty z podobizną Obcego w mundurze – „Poznaj swojego wroga” – głosił napis.

Kiedy dotarł na miejsce. przejechał pod uniesionym szlabanem, sprawdzono tylko legitymację i kwit. Zaparkował na dziedzińcu olbrzymiej infrastruktury pofabrycznej, od razu podszedł do niego wojskowy, przywitali się podaniem ręki.

 – Witajcie panie Korniłow, jesteście spóźnieni, ale wycieczka będzie krótka. Pokażę wam tylko jak wyglądają więźniowie. Sami oficerowie.

 – Mogę robić zdjęcia?

 – Tak. Chodźcie.

Wycieczka była rzeczywiście krótka. Dziennikarzowi pokazano pojmanych, trwał apel, kilkudziesięciu Obcych w hełmach zakrywających twarz. „Żeby nie użyli zdolności”, tłumaczył przewodnik. Pstryknięto zdjęcia, i ot, to już wszystko, artykuł też będzie krótki. Borys poszedł na obiad do stołówki.

Między kolejnym kęsem mielonego, usłyszał żeński głos w głowie. „W głowie? Tak, to musi być telepatia, to Obcy!” „Masz góra pięć minut, żeby mnie uratować. Poprowadzę cię”.„Uratować?” – pomyślał. „Szybko, wstawaj i idź!”. Przezwyciężyła ciekawość i altruizm, szedł korytarzami, aż do pomieszczeń biurowych. Otworzył drzwi. Do krzesła była przywiązana kobieta z otwartym trzecim Okiem, nad nią stał mężczyzna w białym kitlu, czepku na głowie, ze skalpelem w dłoni. „Żeby nie użyli zdolności” – przypomniał sobie. „Kłamstwo! Hełmy są po to by nie widzieć pustych oczodołów! – krzyczała kobieta w myślach. Korniłow uderzył z pięści pseudo-doktora, powalił na ziemię.

 – Rozwiąż mnie – spokojnie poprosiła związana.

Spełnił prośbę, Obca chwyciła skalpel i dźgnęła leżącego oprawcę w serce.

 – Jestem Alya. Vulari, po waszemu generał. Quchyee, czyl Duch, dowódca oddziału, który wpadł w zasadzkę. Dorwali nas EZO żołnierze, chińska jednostka specjalna. Nie mogłam użyć moich mocy, potrafię sprawić by istoty wokół mnie były niezauważalne. Niewidzialne. Znam też wszystkie ziemskie języki.

 – Ale.. To jak ciebie widział ten martwy naukowiec? Czy doktor?

 – Czepek. Tajna broń w wojnie, nowy wynalazek, pewnie za niedługo w produkcji seryjnej. Z wkładką nasączoną zwykłą solą kuchenną. Blokuje nasze umiejętności. Włóż go do plecaka i pomóż mi z ciałem. Nikt nas nie zobaczy. Schowam się z trupem do bagażnika, zawieziesz mnie do domu.

 – Jesteś wrogiem! Obcym! Dlaczego mam ci pomagać?!

 – Myślę, że jesteś porządnym człowiekiem. Obracasz się tylko w złym systemie wartości. Czy wiesz, że Konglomerat chciał zaatakować zachodnie Niemcy? Użyć broni jądrowej przeciwko NATO? Nasz atak uprzedził sowiecko-chińskie plany. Pomożesz mi?

 – Pomogę, zawiozę do mieszkania, dam jeść i pomyślimy co dalej. Dla mnie jesteś nadal nieprzyjacielem, po prostu nie godzę się na wycinanie Oka. Takie są moje wartości.

Dostał całusa w policzek, razem z Alyą chwycił pod pachy nieżywego. Kiedy taszczyli ciało do samochodu, Borys Korniłow bił się z myślami. „ Co ja robię? Postradałem zmysły? To zdrada!”. Plecak i trup powędrowały do bagażnika, wsiadła też do niego generał. Bez przeszkód przejechali punkt kontrolny, Moskwa witała.

Ciało wyrzucili do rzeki na moście Kamiennym Bolszoj. Niczego nie zauważono. W mieszkaniu, szybko i bezceremonialnie Obcy-Alya zrzuciła ubranie. „Chcę cię, mój wybawco. Potrzebuję tego”. Była bardzo ładna. „Do tego komandos. I generał” – pomyślał dziennikarz.

Borys spał z wrogiem.

 

 

Rankiem Korniłow jakby oprzytomniał. „Przecież jestem obywatelem Konglomeratu! Komunistą! Obcy twój wróg!” Poszedł do kuchni po łyżkę i stanął nad śpiącą Alyą. „Wydłubię to Oko…”. Komandos obudziła się i spokojnie stwierdziła – Jestem w ciąży, wiem to od razu. To będzie syn.

Łyżka wypadła z dłoni.

 – Skomunikowałam się telepatycznie z dyrektorem CIA, Georgem H. W. Bushem. Pojedziemy koleją Moskwa – Berlin Wschodni. Stamtąd przez mur i samolotem do Stanów Zjednoczonych.

 – Będę miał syna?

 – Tak. Jedziesz ze mną?

 – Jadę.

Borys ponownie spał z wrogiem.

 

 

Podróż pociągiem trwającą dwadzieścia pięć godzin spędzili w kuszetce. Uciekinier stołował się w wagonie jadalnym, Alya jadła konserwy rybne. Rozmawiali mało, kochali się długo i często. Kilka godzin trwała zmiana rozstawu kół i odprawa celna w Polsce i Wschodnich Niemczech. Przyjechali do dworca Ostbahnhof.

Umówieni byli na parkingu, tam miał czekać na nich szpieg z komórki CIA w Berlinie Wschodnim. Nikogo nie było. Zupełnie nikogo. Zerwał się wiatr, na wprost dwójki kochanków szedł człowiek w szarym płaszczu. Z pistoletem.

„On mnie widzi! To chyba nasz kontakt…”

Mężczyzna podniósł rękę i wycelował w Borysa. „Szlag! To Stasi! Ezoteryk!”

Rozległ się pisk opon, biały wartburg wjechał na chodnik. Potrącony człowiek o ezo-zdolnościach upuścił pistolet, znieruchomiał na masce. Samochód wycofał, otworzyły się drzwi kierowcy.

 – Szybko, wsiadajcie!

Borys usiadł z przodu, komandos na miejscu pasażera.

 – Mówcie mi John, jestem tu na paszporcie amerykańskim. Dla ciebie Korniłow, mam sfałszowany. Obcej nie będzie widać. Jedziemy.

Dotarli na Friedrichstrasse, do Checkpointu Charlie. Władze NRD wpuszczały tylko cudzoziemców, przeszli na papierach dyplomatycznych. Alya założyła chustę. Trzeciego Oka nie było widać. „Czuję się wolna. Ty też?” „Nigdy nie byłem na Zachodzie, nigdy w USA…”

W taksówce odebrali bilety od Johna i z lotniska Tempelhof wylecieli do Ameryki, do Waszyngtonu. Borys wypytywał o Obcych. „Skąd są?” „Z konstelacji Oriona.” „Kto nimi dowodzi?” „Sztuczna inteligencja, która nas zrodziła, niech dzięki będą stwórcy.” W stolicy przesiadka na kolejny samolot. Wysiedli w Newadzie, w Carson City. Od razu dostali obstawę panów w czarnych garniturach, na pasie startowym czekał mały odrzutowiec. Lecieli do Strefy 51.

 

 

Strefa 51. Miejsce tajemnicze, kult teorii spiskowych. Prawdziwych. Przynajmniej jedna z nich, konszachty z Obcymi, potwierdzała sławę obszaru. Wszędzie stały Pionowzloty i Śmigacze; na powitanie wyszedł sam dyrektor – G. W. Bush.

 – Przede wszystkim oddaj Alyi czepek. SI potrzebuje przeprogramować Reproduktory. Wojna się jeszcze nie skończyła, nic tu po tobie, leć z generał na Kosmolot.

 – Tak, Borys. Leć ze mną. Mamy tam lasy i dżungle. Wychowamy syna.

 – Kochasz ją? – dopytywał Bush.

 – Kocham. I lecę. Postanowiłem.

 – Życzę szczęścia, panie Korniłow – zakończył rozmowę szef CIA.

Podróż Pionowzlotem trwała krótko, było wygodnie w atmosferze ze sztuczną grawitacją. Zadokowali w hangarze, Obcy spytała swojego wybranka – Wejdziesz ze mną do Reproduktora? Ja muszę, będę przemieniona, odporna na sól, z dodatkową umiejętnością. Będziemy Okiem palić wroga żywcem.

 – I co się ze mną stanie?

 – Będziesz tacy jak my. Obcy.

 

Z Reproduktorów wychodzili kolejni żołnierze, fabryki na statku pracowały pełną parą.

Nadchodziła druga fala inwazji.

Borys Korniłow wyszedł z Reproduktora, poczuł się zdrajcą.

 

Otworzył trzecie Oko.

 

 

Koniec

Komentarze

Cześć, RebelMac!

Początek mi się spodobał. Ciekawy wątek. Niestety później trochę się to rozlazło, przynajmniej dla mnie. :) Zabrakło mi głębszego wyjaśnienia, dlaczego Borys postanowił pomóc Obcej. No i to, że się wdali w romans to takie… banalne. Dla mnie kompletnie niepotrzebne, ale nie zawracaj sobie tym głowy, bo po prostu nudzą mnie takie wątki miłosne. :D To tylko tak na marginesie. ;) Jeśli chodzi o dalszą część fabuły, to czegoś mi zabrakło. Może za szybko to wszystko się stało? Jakby nic większego nie wynikło, oprócz tego, że Borys stał się jednym z nich. Dodałabym coś do tego, ale to tylko moja opinia. ;) Z technicznych rzeczy – parę błędów jest, ale ja nie czuję się na siłach żeby Ci je wskazywać. Nie mam aż takiej wiedzy, więc niech zrobi to ktoś inny. Jedynie mogę zaproponować inny zapis myśli bohaterów. Zlewa się to wszystko, czasami można się pogubić, co kto myśli. Technicznie, wydaje mi się, że są również źle zapisane. Na internecie jest sporo poradników, jak zapisywać myśli bohaterów, więc na pewno coś znajdziesz. :)

Pomysł naprawdę ciekawy, ale gdzieś coś nie poszło w odpowiednim kierunku. Zaznaczam, że to tylko moja opinia. ;) Myślę, że jak to podrasujesz, to wyjdzie naprawdę fajne opowiadanie. :)

PS Alya to dosyć popularne ziemskie imię, na przykład w Turcji. ;)

@Utrapienica – dzięki za obszerny komentarz! Z tym zapisem myśli bohaterów możesz mieć rację. Pozdrawiam. :)

Witaj.

Dość niesamowity bieg zdarzeń, mnóstwo informacji, jakbyś pisał pewien plan, wymagający jeszcze rozwinięcia. 

Treść bardzo interesująca, miałam wrażenie czytania powieści detektywistyczno-szpiegowsko-fantastycznej. 

Gratuluję pomysłowości.

Pozdrawiam. :)

 

Pecunia non olet

@bruce – no to taki szort, gdyby rozwinąć wyszło by pewnie opowiadanie. Dzięki za przeczytanie. Pozdrawiam.

Wzajemnie, miłego dnia. :)

Pecunia non olet

Mam tutaj spory problem, naprawdę duży. Bo sama koncepcja mi się podoba, obcy współpracujący z USA, zamieniający ludzi w podobne do siebie istoty, walczący z komunizmem, to wszystko jest spoko. Ale to jest historia na co najmniej 30k znaków, jeśli nie więcej. W sumie myślę, że na o wiele więcej. Nawet ten fragment, który tutaj dałeś, jest tak skompresowany fabularnie, że pojawiły się w nim dziury i nielogiczności. A te niedobory można by spokojnie załatać, nielogiczne zachowanie Korniłowa uprawdopodobnić, wiele rzeczy wyjaśnić i doszlifować, żeby całość się sklejała. Tylko musiałbyś tego szorta rozwinąć, dać mu wybrzmieć, opowiedzieć go w całości a nie po łebkach.

 

Pozdrawiam serdecznie

Q

Known some call is air am

Hmmm. Zgodzę się z przedpiścami. Jest pomysł na świat i opowieść, ale wszystko zostało potraktowane bardzo skrótowo. Poszedł, zrobił to i tamto, razem pojechali, wsiedli, polecieli… Przydałoby się ubrać to w szczegóły. Wyjaśnić, dlaczego Korniłow pomógł obcej, dlaczego obcy angażowali się w ziemskie wojenki. No i intryguje mnie, jakim cudem komunizm zmagał się ze Stanami i jeszcze zaawansowanymi technicznie obcymi z opcją telepatii na dokładkę.

Babska logika rządzi!

Cóż można więcej napisać? Ja jeszcze dodam, że życzyłbym sobie jako czytelnik, żeby było więcej opisów – w jaki sposób łapani są obcy, jaką technologią dysponują poszczególne siły – Stany, Rosja z Chinami, Obcy, jak działa reproduktor, jakie moce posiadają ezoterycy. Chcę wincyj! ;)

 

Podbiję też pierwszą uwagę – uważam pomoc Obcej ze strony Borysa za wielce nieprawdopodobną.

 

Plus za wykorzystanie/inspirację prawdziwymi postaciami – fajnie mi się czytało, gdy pojawiały się znane nazwiska takie jak Borys Korniłow czy George Bush.

 

Pozdrawiam i powodzenia w dalszym pisaniu!

Martwe liście i brudna ziemia

Nowa Fantastyka