- Opowiadanie: Darcon - Seppuku na balu martwych marzeń

Seppuku na balu martwych marzeń

Ujęło mnie ostatnie konkursowe hasło, które stanowi tytuł opowiadania, nie wymyśliłbym lepszego. Proszę zwracać uwagę na tagi, żeby później nie było.

Dyżurni:

ocha, bohdan, domek

Oceny

Seppuku na balu martwych marzeń

Sti uśmiechnęła się do Filipa. Coś tam mówił, podniecony, ale ona słuchała tylko wyrywkowo. Może nie reprezentował typu intelektualisty, ale budził sympatię i zawsze odpowiadał szczerze. No i był nieziemsko przystojny. Sportowa sylwetka, gęste blond włosy, niebieskie oczy i równiutkie, bialutkie ząbki.

Zdawała sobie sprawę, że z taką klaczą jak ona kumplował się wyłącznie dlatego, że pochodzili z tego samego miasta. Taki sentyment. Chociaż ona przyjechała z rodzicami do Warszawy, gdy miała trzy lata, a Filip zjechał tu dopiero na studia.

– A kto jeszcze będzie?

– Nikola i Kiki. A co? – Chłopak szybko położył dłonie na ścianie, blokując jej ruchy, nachylił się i musnął ustami ucho. – Boisz się iść tylko ze mną?

Próbowała kolanem kopnąć go w przyrodzenie, ale nie dał się zaskoczyć i szybko odskoczył.

– Nie pochlebiaj sobie. – Skrzyżowała ręce na piersiach. – W takim razie może pójdę.

– W takim razie o dwudziestej przed klubem – przedrzeźniał ją. – Pamiętaj! Tylko się nie wyklep, że jesteś z Giżycka!

 

*

 

W klubie było ciemno i duszno. Przez kręcące się niezliczone stroboskopy, Sti musiała cały czas mrużyć oczy. DJ puszczał dziwną, elektroniczną muzykę, do której jednak szybko się przyzwyczaiła. Była nawet fajna, zwłaszcza fragmenty zawierające śladowe dźwięki rocka. Poprawiła ciekłokrystaliczną maskę na głowie. Super gadżet, którego wszyscy jej zazdrościli. Ojciec wynalazł to cudeńko, bardzo jej się teraz przydało.

– Chodźcie, mamy dzisiaj własną lożę na dole! – Filip torował dziewczynom drogę wśród tańczącego tłumu.

– O! Zaszalałeś, chłopaku! – krzyknęła Kiki.

– To nie ja! – Chłopak odwrócił się w ich stronę i wskazał Nikolę. – Niki sponsoruje metę!

Kobieta lekko dygnęła i uśmiechnęła się szeroko. Wyglądała jak zwykle ekstrawagancko i wyzywająco. Ciasno przylegająca do jej seksownego ciała czarna sukienka, jeśli ten mikroskopijny kawałek materiału można było w ogóle nazwać sukienką, świetnie pasowała do długich i bujnych ciemnych włosów.

Druga z dziewczyn, Kiki, jak zwykle wyglądała cudnie.

– Pośpieszcie się! – Filip złapał Nikolę za rękę i sprawnie ułatwiał wszystkim przejście. – Zmrożony szampan już czeka!

Sti nie wiedziała, jak długo przepychali się między ludźmi. Irytowało ją niebieskie światło i panujące wszędzie ciemności, chociaż dzięki nim, ci, którzy byli wymalowani luminescencyjnymi farbami, tworzyli zjawiskowe widowisko. Większość gości wyglądała bardzo kolorowo. Tańczyli z butelkami lub kieliszkami w dłoniach, jedni wystrojeni w pawie pióra, inni w skóry, a jeszcze inni byli prawie nadzy. I ta rytmiczna muzyka. Gdy mijali wielkie głośniki, miała wrażenie, że serce na moment traci własny rytm i jego bicie dostraja się do taktu melodii.

W końcu dotarli do wydzielonej strefy. Dwa wysokie filary wygradzały ich lożę usytuowaną pomiędzy kilkunastoma innymi. W środku znajdowały się wielkie, skórzane kanapy i designerski szklany stolik, na którym stał srebrny kubeł z szampanem.

Przed wejściem minęła ich jakaś dziewczyna, najwyraźniej koleżanka Kiki, bo obie objęły się serdecznie i namiętnie pocałowały. Sti odwróciła głowę z niezadowoleniem.

– Siadajcie! – Filip szeroko rozłożył ręce w zapraszającym geście.

– Driny dla wszystkich! – dodał do zmaterializowanego nie wiadomo skąd, kelnera.

Sti przyglądała się Nikoli. Nadal nie mogła przywyknąć do widoku jej twarzy, a dokładnie do olbrzymich, wręcz monstrualnych ust, które zajmowały pół głowy. Dziewczyna westchnęła. Usta, ustami, ale figurę kobieta miała świetną. Rozsadowiła się na kanapie jak królowa. Pewności siebie na pewno jej nie brakowało. Kobiety spotkały się wzrokiem, ale Sti szybko odwróciła głowę. Zaczęła obserwować salę i bawiący się tłum. Ludzie tańczyli w każdym możliwym miejscu. Poruszali się w rytm muzyki jak w transie. Większość miała zamknięte oczy, uśmiechała się bardziej do siebie, niż innych. Wyglądali, jakby śnili albo marzyli na jawie. Ciałami byli tu, ale duchem wydawali się znajdować zupełnie gdzie indziej.

– Ok. Podkręćmy się trochę! – Chłopak wysypał kokę na szklany stolik, rozgarnął kartą na cztery ścieżki. – Mamy dzisiaj co świętować! Spełniłem swoje marzenie!

Pochylił się i pierwszy wciągnął działkę. Nikola podrapała się po nosie i poszła w jego ślady.

– Dobra, ale tylko jedną. – Kiki pochyliła się nad stolikiem.

– Stasia, chcesz? – Filip podał jej zwinięty banknot.

– Nie, może później – odpowiedziała.

Nie chciała w to wchodzić, poza tym, musiałaby ściągnąć maskę.

– Ja, pierdolę! – zaśmiała się Nikola. – Masz na imię Stanisława? Kurwa, twoi starzy byli zahibernowani?

– To po mojej prababci! – zaoponowała dziewczyna. – Taka rodzinna tradycja.

– To miłe – wtrąciła Kiki, uśmiechając się.

– A co ty w ogóle robisz, dziewczyno, co? – dopytywała kobieta.

– Różne rzeczy, staram się znaleźć drogę dla siebie. Trochę piszę, więcej maluję, szukam różnych dróg realizacji. – Sti potarła spocone dłonie o uda.

– No tak, jak ktoś ma zapewnione dwie podstawowe potrzeby z piramidy Maslowa, to się może realizować – skomentowała Nikola.

– Uuu – zawołała reszta ze śmiechem.

– Ktoś tu próbuje błyszczeć! – Zauważyła Kiki. – Jaka wiedza, Nikola!

– Też pracuję! – dopowiedziała szybko Sti.

– A gdzie, jeśli można wiedzieć? – Kobieta wyraźnie dobrze się bawiła. – Sama znalazłaś pracę, czy tatuś załatwił?

– A nawet jeśli, to co! – Dziewczyna dumnie uniosła głowę.

– Nic. Jedni pracują, a inni bawią się w pracę.

– Nika, odpuść! – Kiki starała się rozładować sytuację. – Każdy musiał mieć ciężko jak ty?

Kobieta wzruszyła ramionami, wymieniła ze Sti złowrogie spojrzenie.

– Ruszamy na parkiet, dziewczyny! – Filip złapał Nikolę i Sti za ręce. – Chodź, Kiki. Dzisiejsza noc jest nasza!

Wpadli w tłum. Szybko zaczęli poruszać się i pląsać razem z innymi. Sti zmieniała na masce kolorystykę makijażu w rytm muzyki. Dodała kilka efektów i wizualizacji. Poddała się zawieszonej w powietrzu euforii. Poczuła szczęście i wolność, brakowało jej takiego luzu.

Nie wiedziała, jak długo tańczyli, ale musiała przyznać, że Filip o nie dbał, cały czas kręcił się gdzieś dookoła. W końcu spoceni i trochę zmęczeni, wrócili do loży.

– Ale zabawa! – chichotała Kiki.

– No, ba! To w końcu Hi-End! – Chłopak rozsiadł się wygodnie i rozłożył ramiona na oparciu kanapy, zaraz się jednak wyprostował. – Niki, pokaż jeszcze raz swoje wypustki.

– Pokaż, pokaż! – Kiki klaskała w dłonie.

Sti siedziała, patrząc na całą trójkę i nie bardzo wiedząc, o co chodzi.

– Nie wiem, nie wiem. Nie jesteśmy sami.

Dziewczyna oceniła, że kobieta udaje zażenowanie.

– Oj, tam – powiedziała słodko Kiki. – Sti jest w porządku, prawda?

Kiwnęła głową, choć nie miała pewności, co w ich gronie znaczy „w porządku”.

– Ok. To popatrzcie sobie – mówiąc to, kobieta rozdziawiła wielkie usta.

Sti wybałuszyła oczy. Nikola miała w paszczy, bo to słowo samo cisnęło się na usta, kilkanaście małych wypustek podobnych do tych, które posiadały piłeczki rehabilitacyjne.

– Ale czad. A jakie czynią cuda – westchnął Filip. – Wiem coś o tym.

Kobieta uderzyła go łokciem w bok.

– Auć!

– Nie pozwalaj sobie.

– Dobra już, dobra. – Chłopak wyciągnął kolejną porcję kokainy. – To na drugą dziurkę, moje panie!

– Posyp. – Nikola odgarnęła włosy do tyłu i wypięła swój wielki dekolt.

– Ooo! Mała perwersja? – Zachęta kobiety wyraźnie pobudziła chłopaka.

Sypnął dwie ścieżki, po jednej na pierś. Pochylił się i wciągnął jedną, a zaraz po nim drugą zażyła Kiki.

– Sti, może jednak się skusisz? – Filip pomachał woreczkiem.

Dziewczyna widziała wyzywające spojrzenie Nikoli. Nawet gdyby teraz chciała, to babsko skutecznie ją wyhamowało.

– Mówiłam już, że nie.

– Jak tam chcesz. – Chłopak pokręcił głową i wysypał porcję na nadgarstek brunetki.

Nikola zasłoniła jedną dziurkę od nosa, drugą wciągając całą działkę.

– Ok, moje drogie! Teraz ja! – Filip klepnął się mocno po udach. – Mam dla was niespodziankę!

Zerwał się z sofy, rozpiął i ściągnął koszulę.

– Patrzcie!

– O, kurwa. – Kiki zasłoniła usta dłonią. – Całkiem cię popierdoliło.

Chłopak stał i prężył nagie ciało. Dosłownie. Od szyi w dół było bowiem pozbawione skóry, a mięśnie, ścięgna i kości pokrywała jakaś biolateksowa, przeźroczysta powłoka.

– Pięć procent tkanki tłuszczowej. Idealne ciało, wszystko naturalne. Osiągnięte dietą i ćwiczeniami. Lata pracy, ale opłaciło się! – Napiął mięśnie jak kulturysta. – Wyglądam teraz jak młody bóg!

– Wyglądasz teraz jak gej – zaśmiała się Kiki.

– Nie jestem żadnym pedałem! – Filip zerknął na Nikolę, ale zaraz odwrócił się do Kiki. – Nie dałbym tym popaprańcom nawet obrobić pały!

– Och, przestań. – Dziewczyna machnęła ręką. – Nie duś w sobie naturalnych instynktów.

– Nie jestem jebanym pedałem! – Darł się chłopak. – Odpierdol się ode mnie!

– Kurwa, Filip, musisz tak mówić? – wtrąciła się Nikola.

– A co?! Wszędzie ich, kurwa, pełno!

– Gdzie, wszędzie?! Osaczyli cię w metrze? Dorwali grupą w parku i zgwałcili? – Kobieta podniosła głos, żywo gestykulując.

– Łażą w tych jebanych pochodach! Machają kolorowi flagami przed kamerami i ciągle czegoś chcą, kurwa! – Chłopak klapnął na kanapę.

– Kurwa, Filip. Za dużo oglądasz telewizji – dodała spokojniej Nikola. – A oni cały czas podkręcają temat, podsycają konflikt, na tym im zależy, rozumiesz? Z tego jest widownia i kasa za reklamy. Nikt nie chce oglądać szczęśliwego społeczeństwa. To podziały i kłótnie przyciągają telewidzów. Jeszcze tego nie zauważyłeś?! Zrobił ci coś, któryś? Obraził bezpośrednio?

– Słuchajcie, dajcie już spokój – powiedziała łagodnie Kiki. – Przyszliśmy tu wszyscy dobrze się bawić, prawda?

Nagle dookoła podniosła się wrzawa.

– Seppuku! Seppuku! Seppuku!

– Wreszcie! – Filip zerwał się z sofy. – Zaraz zacznie się prawdziwa impreza! To jest bal! Tak się bawi Warszawa!

Krzyczał i wnosił do góry butelkę z szampanem.

– O co chodzi? – zapytała Sti. – Dlaczego tak wrzeszczą?

– Będzie pierdolenie! – Chłopak zgiął się w pół ze śmiechu.

– Ale ja pytam poważnie!

– A ja ci odpowiadam. – Wyprostował się i wszedł na kanapę. – Będzie ruchanko!

Sti wstała i wskoczyła na sofę tuż obok niego. Centralna scena opustoszała z klientów. Goście zebrali się wokół podestu i machając pięściami bądź otwartymi dłońmi, krzyczeli cały czas to samo.

– Seppuku! Seppuku! Seppuku!

– Powiesz w końcu, o co chodzi?!

Jednak ryk tłumu zagłuszył jej pytanie. Wtedy zobaczyła dziewczynę, zupełnie nagą, która z przyklejonym uśmiechem na twarzy, szła wolno w stronę podwyższenia. Była piękna, bez dwóch zdań. Gdy mijała ich miejsca, na chwilę spotkały się spojrzeniami i na ułamek sekundy uśmiech znikł z jej twarzy. Zanim Sti zdążyła mrugnąć, dziewczyna już uśmiechała się, jak poprzednio. Stasia odruchowo uniosła rękę i pomachała do niej, samej nie wiedząc czemu. Dziewczyna krótko odwzajemniła gest.

– Od teraz do samego rana każdy będzie mógł ją puknąć. – Filip osłonił oczy przed świecącymi kolorofonami. – To znaczy zerżnąć. Seppuku. Se puku. Se puk puk. Rozumiesz? Podchodzisz i pukasz pannę, ile i jak długo chcesz. – Zamilkł na chwilę. – Niektórzy naprawdę uważają, że to seppuku. Panna już nigdy nie jest taka sama jak przedtem.

– To gwałt! Tak nie można!

– Ocipiałaś?! Jaki gwałt. Nikt tej panny nie zmusza! Myślisz, że robi to za darmo? Oprócz niej czeka w kolejce kilkadziesiąt innych, wyselekcjonowanych! I pukać też nie może byle kto. Tylko goście z górnych loży, taki przywilej. A mała przytuli po występie pół bańki. To źle?

– O czym ty mówisz?! Powaliło cię? To ma być wyróżnienie? – Sti walnęła chłopaka w pierś. – Akt łaski panów?!

– Przestań! Powtarzam ci, nikt jej do niczego nie zmusza! – Wskazał ręką scenę. – Może przeleci ją z pięćdziesięciu typa. Dla jednych dużo, dla innych mało. Kurwa bierze za numerek pięć stówek, więc policz sobie, ile zarobi po pięćdziesięciu! A ta dostanie pół, kurwa, melona! Dlatego to nie może być kurwa. Taka zasada.

– To chore…

– To współczesna rozrywka. Gdzie ty się uchowałaś.?! Tu jest pierdolona Warszawa! Tu się lud najlepiej bawi!

– Też w tym uczestniczysz?! – Wbijała mu palec w klatkę piersiową.

– Nigdy. – Chłopak pokręcił przecząco głową. – Brzydzę się ludzkiego potu, a mała po kwadransie będzie mokra, jak świnia.

– Zaraz zwymiotuję.

– Proszę bardzo, tylko w kiblu! Nie chcę stąd jeszcze wychodzić.

Sti bezwładnie opadła na sofę. Chciała ukryć twarz w dłoniach, ale maska jej przeszkadzała. Ściągnęła ją i odłożyła na bok.

– Wiedziałam, kurwa, wiedziałam! – krzyknęła Nikola. – Powinni cię trzymać w zoo!

Sti zatopiła palce w swoich rudych puklach. Na dźwięk słów kobiety odruchowo zabrała dłonie z twarzy, nienawidziła swojego gniadego, końskiego łba. Chciała coś odpowiedzieć, ale bała się, że zamiast tego parsknie.

– Daj jej spokój! – Filip odwrócił się na chwilę w ich stronę. – Chcę w spokoju popatrzeć!

Na scenie zaczęła się kopulacja. Na razie wszyscy brali pannę od tyłu, na pieska.

– Żadnej finezji, jak zwierzęta – dodał rozczarowany chłopak.

– Teraz się nie dziwię, że stary wymyślił ci maseczkę! – Nikola triumfowała. – Z tym końskim łbem musiałaś psuć mu interes! Całe te korpo, socjal i rodzinne spotkania brały w chuj!

– Daj jej już spokój – wtrąciła się Kiki. – Nie możesz po prostu odpuścić?

– To ona zaczęła! Zgrywa damę, a to pół człowiek, pół zwierzę!

Wokół sceny nagle zrobił się ruch. Część widzów rozstąpiła się na boki. Znowu słychać było zbiorowe okrzyki.

– Big Johnny! Big Johnny! Big Johnny!

– Zobaczcie, nadchodzi!

Kobiety na chwilę przerwały kłótnie. Wszyscy patrzyli na wkraczającego na scenę mężczyznę, okrytego atłasowym szlafrokiem. Miał na twarzy maskę tlenową i był podłączony wężykami do jakiejś maszynerii na kółkach. Sti zobaczyła dwa zbiorniki, jeden wypełniony bordowym, gęstym płynem, a drugi wydawał się pusty. Pod zbiornikami znajdowała się duża, czarna membrana. Po którymś okrzyku mężczyzna zrzucił z siebie szlafrok jak bokser, był pod nim zupełnie nagi.

– I co?! Widziałyście kiedyś COŚ takiego???

Sti stała jak wmurowana. Mężczyzna miał największego członka, jakiego widziała. W zasadzie ciężko to było nazwać członkiem, sterczał i był wielki jak kij bejsbolowy. W zbiorniku zafalował bordowy płyn, który zaczął się obracać. Widać w środku był jakiś rodzaj młynka lub obrotowych łopatek. Zaraz po tym ruszyła membrana.

– Wiecie, ile TO potrzebuje krwi, a ciało zużywa dodatkowego tlenu?! – wołał głośno Filip, próbując przekrzyczeć tłum w ekstazie. – Teraz dopiero będzie się działo!

Sti zaciskała bezwiednie pięści. Chciała coś zrobić, a jednocześnie nie mogła. Nie potrafiła ruszyć się z miejsca. Rozglądała się, szukając jakiegoś rozwiązania, zrobić cokolwiek. Napotkała wzrokiem Nikolę. Nagle wszystko skoncentrowało się na tej jednej osobie. Wzdrygnęła się, uwalniając z otępienia.

– Ja się taka urodziłam! – Podjęła przerwaną kłótnię, z wysiłkiem powstrzymując chęć rżenia. – A ty sama zrobiłaś z siebie ścierwo, glonojada, lachociąga! Wolałabym umrzeć, niż tak wyglądać!

– Coś ty powiedziała, pindo?!! – Nikola złapała ją za bluzkę. – Powtórz to!

– Mam koński łeb i co z tego? Nie ja go wybrałam, ale z tym żyję i sobie radzę. A ty jesteś zwykłą kurwą! Choć próbujesz tu zgrywać nie wiadomo kogo!

– Ty sobie, kurwa, radzisz?! – Nikol potrząsnęła Sti. – Radzi to sobie twój stary, a ty żyjesz z jego kasy! Mieszkasz u niego, wpierdalasz to, co kupi, nawet gaci sama nie wypierzesz! Jesteś pierdolonym, końskim, pasożytem!

Tłum wiwatował, Big Johnny zrobił pierwsze pchnięcie. Dwóch innych mężczyzn musiało przytrzymywać dziewczynę, żeby się nie przewróciła.

– Przynajmniej mogę spojrzeć na siebie w lustrze! – Stanęła dumnie Sti. – I nie muszę codziennie łykać spermy, żeby zrobić sobie kolejną operację!

Nawet nie zauważyła, kiedy Nikola wyprowadziła cios. Poczuła tylko ból wokół nosa, krew, która z niego buchnęła i przewróciła się na plecy. W jednej chwili kobieta na niej siedziała.

– Myślisz, że robiłam je dla zabawy?! Że było przyjemnie i nie bolało, jakby ci miało rozerwać twarz? Nic o mnie nie wiesz, szmato! Słyszysz?!

Sti nie była w stanie odpowiedzieć, Nikola zasypała ją gradem ciosów. Czuła tylko jak po każdym uderzeniu puchnie jej twarz.

– Nikola! Przestań!

Usłyszała Kiki jak przez ścianę. Chciała osłonić łeb, ale kobieta siedziała na niej całym ciałem.

– Filip, pomóż mi!

Wzmogły się owacje, chłopak z trudem oderwał wzrok od sceny. Big Johnny energicznie posuwał dziewczynę. Po każdym pchnięciu czubek członka wychodził przez jej usta, a ona wywracała oczy do tyłu tak, że przez chwilę widać było tylko białka.

– Kurwa, dziewczyny, przestańcie – zirytował się. – Zaraz będzie finał!

Kiki próbowała sama odciągnąć Nikolę, ale ta wpadła w szał.

– Do wszystkiego doszłam sama! Rozumiesz?! – Kobieta nie przestawała okładać Sti po głowie, miała pięści we krwi. – To był mój wybór! Słyszysz?! Nie jesteś ode mnie lepsza!

– Boże, Filip. Ona ją zabije! – Kiki szarpała Nikolę ze wszystkich sił.

Chłopak odwrócił się z grymasem na twarzy. Zły, że właśnie umyka mu finał i jednocześnie przestraszony widokiem krwi.

– O, rany! Nikola, kurwa, przestań! – Musiał ją objąć i ścisnąć ze wszystkich sił, żeby powstrzymać zadawanie ciosów. – Już wystarczy!

– Nie jestem gorsza, słyszysz? – powtarzała kobieta.

Chłopak jedną ręką przytrzymał ją w pół, a drugą złapał za głowę i przytulił do siebie.

– Kiki, Kiki. – Sti potwornie bolała twarz, z trudem wypowiadała słowa, nie była w stanie ruszyć nawet małym palcem. Bała się. Czy tak się właśnie umiera? – Kiki…

– Jestem tu, jestem. – Dziewczyna odgarnęła włosy z łba Stasi. – Już dobrze.

Zmoczyła chusteczkę w szklance wody i obmywała z krwi twarz dziewczyny.

– Muszę ci coś powiedzieć. – Sti próbowała się podnieść. – Jestem tu dla ciebie.

– Wiem, głuptasku. – Kiki głaskała ją po włosach. – Wszystko będzie dobrze.

 

Tłum zaryczał, zagłuszając krzyk Big Johnny'a w czasie wytrysku.

 

Koniec

Komentarze

Okej, jak na razie, jest to najdziwniejsze opowiadanie, jakie przeczytałem w konkursie. To chyba dobrze, nieprawdaż? Nie jest na pewno puste, ani płytkie, starałeś się coś tutaj przekazać, a nie jedynie nawtykać dziwności dla samego faktu dziwności. Bizarro nie jest przesadzone, w moim odczuciu wszystko gra, jak grać powinno.

Bardzo mi się podobało, jednak myślałem, że nie pójdziesz w taką wulgarność, i w takie sceny. Warsztatowi zarzucić nic nie mogę, wszystko sprawnie napisane.

Wydaje mi się, że opowiadanie będzie się odznaczać w konkursie, nie ma tutaj takiej otoczki zabawy, humoru, czy ostrej jazdy bez trzymanki. Moje też jest takie w połowie, ale nie oddałem takiego klimatu, jak Ty.

Polecę do biblioteki ;)

Powodzenia w konkursie, trzymam kciuki!

Pozdrawiam!

,,Celuj w księżyc, bo nawet jeśli nie trafisz, będziesz między gwiazdami,, ~ Patrick Süskind

O cholera (wybacz, Darconie, ale to mi się cisnęło na usta po lekturze). 

O cholera. Dobre to jest. Mocne, odpychające, szybkie, dziwne. 

Sceny w klubie i dialogi mknęły tu, ale nie uleciało mi żadne słowo. Wiele w tym tekście przekazujesz. 

Wykorzystałeś hasło w sposób inny niż się tego spodziewałam. Sama się na nie czaiłam, więc jakieś pomysły w mojej głowie zaczęły kiełkować. 

Nie zmarnowałeś hasła. Wciąż jestem w lekkim szoku po lekturze.

 

Z uwag technicznych:

 

Kobieta lekko dygnęła i uśmiechnęła się szeroko. Wygląda jak zwykle ekstrawagancko i wyzywająco. → nie miało być “wyglądała”?

 

Ciasno przylegająca do jej seksownego ciała czarna sukienka, jeśli ten mikroskopijny kawałek materiału można była w ogóle nazwać sukienką, świetnie pasowała do długich i bujnych ciemnych włosów. → literówka

 

Pozdrawiam!

Cześć Darcon,

w końcu mogę skomentować Twój tekst:-)

Przede wszystkim świetna realizacja hasła konkursowego. Nie spodziewałam się takiego seppuku, choć w pewnym sensie przedstawiasz samobójstwo. Do tego bal martwych marzeń, bardzo fajnie to ze sobą współgra.

Zaczyna się niewinnie, typową imprezą, typowymi dialogami, aż się zastanawiałam, gdzie tu bizarro, gdzie tu fiction? Ale podskórnie czułam, że zaraz przywalisz. No i przywaliłeś, mocno.

Podoba mi się kontrast pomiędzy Sti a Niki, czyli tym co naturalne i sztuczne. Spór i bójka, ale końcówka mnie zatrzymała, niestety. Zdziwiłam się, że Sti mówi te słowa do Kiki, byłam pewna, że tak zakończy się wymiana słów pomiędzy Sti i Niki. To by było, przynajmniej dla mnie, logiczniejsze i bardziej wstrząsająca. Szczerze mówiąc nie zwróciłam na Kiki specjalnej uwagi. Ale ta relacja tłumaczyłaby po co właściwie Sti poszła na imprezę. Bo przecież wcale do reszty towarzystwa nie pasowała.

Smutna wizja systemu wartości. Współczesna rozrywka wstrząsająca, ale chyba bardziej prawdopodobna niż nam się wydaje. 

Bardzo dobry tekst, Darconie:-)

polecam do biblioteki, pozdrawiam

powodzenia w konkursie:-)

Wzmogły się owacje, chłopak z trudem oderwał wzrok od sceny. Big Johnny energicznie posuwał dziewczynę. Po każdym pchnięciu czubek członka wychodził przez jej usta, a ona wywracała oczy do tyłu tak, że przez chwilę widać było tylko białka

Poleciałeś tu trochę. Gatunek gatunkiem, ale taka penetracja by dziewczynę zabiła i to w parę chwil. 

 

Nie jestem wielbicielem klubingu. Nie jestem wielbicielem historii o grupie imprezujących przyjaciół. Nie jestem też wielbicielem fabuł wyjętych niczym z perwersyjnego snu nastolatka, a tak to wyglądało na początku… ale nie dawałem temu wrażeniu wiary, bo to przecież nie byle kto pisze, ale Dracon, musiało coś się za tym kryć. 

I rzeczywiście, w pewnym momencie coś zaskoczyło i wpadłem w wykreowany przez ciebie świat. Poruszył mnie, oburzył, skłonił do refleksji. Doceniam też twoją odwagę w kreacji tego pomysłu. Kiedyś napisałem tekst o ludziach zmieniających ciała dostosowane do spełniania ich seksualnych kaprysów, ale ty – ty poszedłeś nie o krok, tylko o sto kroków dalej. Do tego opisałeś wszystko w sposób właściwy dla bizarro, z anatomiczną wręcz precyzją. 

Jedyne co bym poprawił, to zakończenie. Jest takie nieoczekiwane i trochę nie wiem do czego prowadzi. Tak jakby tekst się urwał, bo pokazałeś nam już wszystko, co miałeś do pokazania. 

Hmmm. A dla mnie tu za mało fantastyki. Ot, imprezuje sobie złota młodzież. Czasy inne, więc pozmieniała sobie ciała, nie wyróżnia się z tłumu tylko ciuchami i fryzurami. Ale kreski i tematy rozmów te same.

Jeśli Nikola nie zna Sti, nie wie, czym się zajmuje itd, to skąd wie, kim jest jej ojciec?

Ciekawa interpretacja hasła.

Babska logika rządzi!

Cześć, Danielu. Rzadko piszę komedie, a nawet jeśli już coś napiszę, to i tak bardziej groteskę i niż czysty humor. Jeśli chodzi o wulgarność i sceny, myślę, że w takich klubach to na porządku dziennym, a raczej nocnym. Co do scen, cóż, to bizarro.

Saro, taki “efekt” starałem się osiągnąć, chyba trudno jest teraz zszokować czytelnika i szczerze mówiąc, najbardziej na takie słowa czekam/czekałem. To daje sporą dozę satysfakcji. Dzięki za literówki, choć czytam ponownie, to zawsze coś ucieknie.

Olciatko, już coś komentowałaś. ;) Jeśli się podobało, to tylko się cieszyć. ;) Jeśli chodzi o:

Zdziwiłam się, że Sti mówi te słowa do Kiki,

Chciałem, żeby to nie było takie oczywiste. Daję tam jakieś malutkie znaki, jak na przykład tutaj:

Druga z dziewczyn, Kiki, jak zwykle wyglądała cudnie.

Być może niewystarczające, zależało mi na “utrzymaniu” tajemnicy/powodu do końca. A Niki “reprezentowała” prawie wszystko to, czego nie miała Sti, a czego w duchu jej zazdrościła.

Gekikaro (Gekikarze? Jak prawidło to odmieniać?), wskazany fragment nie miał być rzeczywistością, to moja odrobina absurdu w konwencji bizarro, ale przede wszystkim symbol upadku wartości i następstwa degeneracji społecznej. Zakończenie takie planowałem, tu akurat chciałem zawrzeć “rzeczywistość”, bo w większości przypadków takie wieczory niczym się nie kończą, następują kolejne, podobne do poprzednich… Po przeczytaniu Twojej opinii mam dużo satysfakcji z realizacji pomysłu.

Finklo, Twoja uwaga o małej ilości fantastyki jest pod moimi opowiadaniami bardzo częsta. Na obronę powiem tylko, że tak widzę bizarro, z fantastyką obecną, ale nie dominującą. A i moje teksty takie już są, to znaczy z fantastyką, ale dla niektórych wątpliwą. Doceniam, że tak szybko do mnie zajrzałaś.

 

Dziękuję wszystkim za opinie.

Pozdrawiam.

Kontakty z innymi osobami, jeśli pozbawione są znaczenia emocjonalnego, przestają się liczyć. D.G.

Finklo, Twoja uwaga o małej ilości fantastyki jest pod moimi opowiadaniami bardzo częsta. Na obronę powiem tylko, że taki widzę bizarro, z fantastyką obecną, ale nie dominującą. A i moje teksty takie już są, to znaczy z fantastyką, ale dla niektórych wątpliwą. Doceniam, że tak szybko do mnie zajrzałaś.

Ja odebrałem tekst jako stosunkowo bliską przyszłość, więc rozmowy bohaterów nie były dla mnie elementem niepasującym do ogólnej fantastyczności tekstu.

Jeśli w tym opowiadaniu nie ma fantastyki, to kurcze, we większości opowiadań nie ma fantastyki, bo jak to napisał kiedyś wilk_zimowy “fantastyka jest otoczką – atrakcyjną, więc ją lubimy” ale już bohaterowie przeżywają typowe dla nas problemy. 

Nie dałoby się wykroić fantastyki z tego tekstu, bez niego on nie istnieje – przecież ludzie-konie, implanty intensyfikujące doznania podczas seksu oralnego, czy napędzane dodatkowymi pompami krwi i tlenu członki to co innego, jak fantastyka?

Filip osłonił oczy przez świecącymi kolorofonami. – przed.

 

– Od teraz do samego rana każdy będzie mógł ją puknąć.

a chwilę później mówi:

-… I pukać też nie może byle kto. Tylko goście z górnych loży, taki przywilej.

Daje to lekki zgrzyt informacyjny.

 

– Zaraz wymiotuję. – a nie zwymiotuję? 

 

A ty sama zrobiłaś z siebie ścierwo, glonojada, lachociąga! Wolałbym umrzeć, niż tak wyglądać! – wolałabym.

 

Po każdym pchnięciu czubek członka wychodził przez jej usta, a ona wywracała oczy do tyłu tak, że przez chwilę widać było tylko białka. – Wow, Darconie, grubo :)

 

Ostatnia uwaga natury wizualnej. Nie jestem przekonany, czy ta przerwa przed ostatnim zdaniem o wytrysku jest konieczna. Jakby nie było, zdanie jest kontynuacją a nie odrębnym dopowiedzeniem. 

 

A teraz w końcu się przywitam. Cześć, Darconie! 

Ucieszyłem się, że wrzuciłeś tekst, przeczytałem i nie żałuję. 

Mocno pojechałeś. Momentami odważnie, momentami wręcz szaleńczo. Ale wszystko to trzymało się kupy i grało ze sobą od samego początku. Opowiadanie było dla mnie ciężkie, ale w pozytywnym znaczeniu. Sprowadziło wiele emocji, a tego przecież oczekuje się od dobrego tekstu. Ty mi je dałeś, i jestem wielce zadowolony z lektury, choć wprowadziła mnie w przygnębiający nastrój. Poruszyłeś również kilka dość wrażliwych współcześnie tematów, co odbieram za plus. Jedynie zgrzytało mi, że w szalonej wizji przyszłości nadal występują banknoty, marsze z flagami i to wszystko, co jest charakterystyczne dla nas. Nie zmieniłaby się forma protestów?

Jedynym, co mi nie spasowało, to zakończenie. Prawdopodobnie dlatego, że go nie zrozumiałem, jak należy. Przeglądałem tekst raz jeszcze, szukając informacji o Kiki, ale nijak nie potrafię połączyć tego wszystkiego w sensowną, zamykającą tę historię klamrę. Szkoda, bo po emocjonalnej lekturze liczyłem na równie, albo jeszcze bardziej emocjonalny koniec. Dostałem zaś zagadkę, której nie rozwikłałem, ale to nic.

Idę do zgłaszalni i pozdrawiam!

P.S. Nawiązując do powyższej dyskusji. Opowiadanie to fantastyką jak najbardziej jest. Dla mnie.

P.S.2 Również urzekło mnie to hasło i pierwotnie miałem wybrać właśnie je. Ale dobrze się stało, jak się stało.

Geki, pytasz o fantastykę. Nie przeczę, że ona tu jest, tylko marudzę, że dla mnie za mało.

Oczywiście – ludzie z łbem konia to fantastyka. Tylko że dla mnie to nie jest opowiadanie o takich ludziach (kurczę, to by mogło być ciekawe – jakie mają zęby, co jedzą, jak działają ich zmysły, jakie mają mózgi…), a o imprezującej młodzieży. Siedzą, piją, tańczą, kreski wciągają, a potem zaczynają się kłócić, bo jedna dziewczyna jest bogata, ale brzydka, a druga oszpeciła się dla pieniędzy.

Tak, specjalne pompki i zbiorniczki z tlenem dla wacka to fantastyka. Ale elefantiaza już nie. Zresztą – John nie dyma żadnego z głównych bohaterów, to tylko fragment dekoracji.

Babska logika rządzi!

Realuc, dzięki za miłe słowa. Rzeczywiście miało być grubo. Dlatego też, nawiązując do końcówki, która większości z Was nie powala, nie chciałem przeszarżować i zakończyć patosem. Wiesz, dramat albo moralizatorstwo, po tym powyższym, hm, mogłoby się nie udać. Ale po powtarzających się uwagach na pewno to przemyślę.

Finklo,

(kurczę, to by mogło być ciekawe – jakie mają zęby, co jedzą, jak działają ich zmysły, jakie mają mózgi…)

A zupełnie nieciekawe z mojego punktu widzenia. Koński łeb nie jest tu przypadkiem, to symbolika brzydkiej dziewczyny. Tej co ma “końską gębę”, czyli niekształtną, nie pasującą do kanonu piękna i jest w ogólnym rozumieniu – brzydka. Więc stado ludzi z końskimi łbami nie miałoby sensu. Powtarzając po Tobie, kurczę, my nadajemy na zupełnie innych falach.

Pozdrawiam.

Kontakty z innymi osobami, jeśli pozbawione są znaczenia emocjonalnego, przestają się liczyć. D.G.

Darconie, pełna zgoda co do fal. :-)

A mnie koński łeb kojarzy się z mafią, ale co ja tam wiem…

Babska logika rządzi!

Cześć, Darconie.

 

No, muszę powiedzieć, że dawno nic nie przykuło mojej uwagi, jak to opowiadanie. I dla mnie fantastyki tu niewiele, tyle, że ja nie poczytuję tego za wadę. Te rekwizyty, które wprowadziłeś, takie jak maska ciekłokrystaliczna, maszyneria, która targa ze sobą Big Johnny i wypustki w ustach Nikoli, nie są już powoli takie fantastyczne, a przemysł – cyfrowy jak i porno – wykazuje się dużą kreatywnością i podejrzewam, że w najbliższych latach możemy się takich cosiów doczekać.

Czy ta wizja klubingu, gwałcenia dziewczyny za pieniądze w tłumie ludzi, wciągania koksu i ogólnej degrengolady jest szokująca? Nie, nie jest. Przynajmniej nie dla mnie. Za to jest jak najbardziej prawdopodobna… dupa, tam… jest jak najbardziej prawdziwa. Na tego typu imprezach nie bywałem, ale bywałem na podobnych, może nieco mniej hardcorowych. Wciąganie albo jaranie w klubie? Byłem, widziałem, brałem jakiś udział. Seks w tłumie na środku knajpy? Byłem na takiej imprezie, w tłumie, kiedy wynajęta striptizerka-prostytutka założyła jednemu koleżce strapon a on ją później teges, no. Tak więc takie rzeczy też widziałem. Nie szokują mnie, bo w internetach można znaleźć jeszcze bardziej wynaturzone i hardkorowe zabawy. Po co o tym piszę? Bo oddałeś klimat takiego miejsca i jego gości prawie idealnie. Nuff said.

Motywy bizarro są widoczne – ten wychodzący przez usta członek, końska twarz (pójście w dosłowność, ale możliwe do odczytania w bardziej trywialny sposób) czy groteskowa maszyneria, opisana w taki sposób, że skojarzyła mi się nie z nowoczesnym sprzętem, ale bardziej z takim archaicznym, w pełni mechanicznym, bez elektroniki. I to jest kolejna rzecz, która robi to opowiadanie, bo nie przesadzasz i cały czas utrzymujesz groteskę w ramach cielesności oraz jej modyfikacji.

Końcówka jest OK i niewiele więcej moge o niej powiedzieć. Choć troszkę zaskakuje, to nie uniosły mi się brwi ze zdumienia, ale też nie machnąłem ręką, bo słaba. Po prostu koniec, który pozostawia raczej z myślami nad tym co działo się w tekście wcześniej, niż z rozmyślaniami nad błyskotliwą puentą. A ja niekoniecznie muszę być zaskakiwany, żeby poczuć przyjemność z lektury.

Co ja jeszcze… Aha, postać Nikoli jest świetna. Spodziewałbym się, że będzie wredną idiotką, a jest głównie wredna. Strasznie mnie zmyliła na początku jej cielesność i myślałem, że będziesz chciał stereotypowego pustaka-glonojada zrobić, a Ty mnie zaskoczyłeś. Zaś co do Kiki, no cóż, dla mnie jest postacią tła, o wiele mniej wyrazistą niż Nikol, Sti i Filip. Dopiero na końcu wyciągasz ją do przodu za rękę i stawiasz przed resztą postaci, ale za późno, żeby stała się mniej płaska. I to jedyne na co chyba mogę pomarudzić :)

 

Bardzo dobry tekst. Polecam do biblioteki.

 

Pozdrawiam serdecznie :)

Q

Known some call is air am

Byłem na takiej imprezie, w tłumie, kiedy wynajęta striptizerka-prostytutka założyła jednemu koleżce strapon a on ją później teges, no.

Outta, aż się boję zapytać, coś ty tam robił? :P

Outta, po takich doświadczeniach moja ośmiornica Cię zniesmaczyła?:-)

Miałem podobnie jak Gekikara, to znaczy na początku nie byłem przekonany, ale potem nastąpił jakiś moment przełamania i popłynąłem z tekstem.

 

Trochę zgodzę się z Finklą, że poza relacjami postaci (oraz sądami na temat polskiej rzeczywistości podanymi nieco topornie), nie ma tu aż tyle, ale mnie to nie przeszkadzało, bo to co jest, poprowadziłeś naprawdę sprawnie.

 

Zapytam jednak po jakich warszawskich klubach się poruszasz. Bo takie monologi o tęczowych flagach można usłyszeć w wielu, naprawdę wielu lokalizacjach w kraju i o różnej porze, ale warszawskie kluby nocą to byłby mój ostatni typ. Może dlatego mam wrażenie, że perspektywa autora leży gdzieś poza i jest przez to w jakiś sposób sztuczna. Z drugiej strony Warszawa jest duża, więc niewykluczone, że to kwestia mojego środowiska.

 

Musiał ją objąć i ścisnąć ze wszystkich sił, żeby powstrzymać zadawanie ciosów.

Coś jest nie tak z tym zadawaniem ciosów, brzydko.

 

Pozdrawiam

Hej, Outta, masz wnikliwe oko. :) Wyłapujesz dużo szczegółów. Czasami wstawiam w tekst rzeczy, drobiazgi, które nie każdy zauważy, albo nie uważa za potrzebne, by o tym wspominać. Rzeczywiście maszyneria Biga miała wybrzmieć tak, jak to odebrałeś. I takie spostrzeżenia cieszą najbardziej. Dzięki za obszerny komentarz.

Finklo, ale mnie to wcale nie cieszy.

Leniwy2, dzięki za wizytę i opinię. Myślę, że nie o wszystkim rozmawia się ze wszystkimi, nawet w klubach, i jak zauważyłeś, pewnie sporo zależy od środowiska.

 

Kontakty z innymi osobami, jeśli pozbawione są znaczenia emocjonalnego, przestają się liczyć. D.G.

Czasami wstawiam w tekst rzeczy, drobiazgi, które nie każdy zauważy, albo nie uważa za potrzebne, by o tym wspominać. Rzeczywiście maszyneria Biga miała wybrzmieć tak, jak to odebrałeś. I takie spostrzeżenia cieszą najbardziej. Dzięki za obszerny komentarz.

Ależ proszę. Opis maszyny przywiódł mi na myśl opisy machin, jakie odnajdywałem w steampunku (membrana to fajne słowo :)) i stąd skojarzenie.

 

Przeczytałem Twoje opowiadanie jeszcze raz, chcąc odnaleźć jakiś wyraźny sygnał, który mógłbyś dać, żeby końcówka nie była taka niespodziewana. I znalazłem, tylko, głupi ja, kiedy czytałem pierwszy raz ten fragment:

 

Przed wejściem minęła ich jakaś dziewczyna, najwyraźniej koleżanka Kiki, bo obie objęły się serdecznie i namiętnie pocałowały. Sti odwróciła głowę z niezadowoleniem.

pomyliłem Kiki z Nikolą i myślałem, że to wyraz zniesmaczenia, bo coś podejrzewałem, że Nikola i Sti wejdą w konflikt (wcześniejszy opis Nikoli jako pewnego siebie [skoro ubiera się wyzywająco do klubu, to musi] wampa z kasą [wynajęta loża], to zupełne przeciwieństwo koniogłowej Sti, więc konflikt na tej linii wydał mi się naturalny) i doszukiwałem się już jakiegoś początku, prowokacji. Jeszcze bardziej mnie w tym przekonaniu utwierdziło zdanie po Siadajcie! i Driny… kiedy Sti przygląda się Nikoli. Cóż, moja wina. Gdybym się nie zakręcił, to końcówka pewnie by lepiej wybrzmiała. Czyli wychodzi na to, że taki wnikliwy wcale nie jestem.

Known some call is air am

Outta Sewer swoimi komentarzami tu już zaorał :) Niewiele jest do wyczytania więcej :)

 

Olciatka

Outta, po takich doświadczeniach moja ośmiornica Cię zniesmaczyła?:-)

Lofciam <3

 

@leniwy2

Warszawa potrafi być bardzo homofobiczna, zresztą zaostrzenie tych postaw jest widoczne ogólnie wszędzie i będzie postępować nadal, więc skoro autor opisuje przyszłość to jak najbardziej moim zdaniem słusznie

 

Nie dałoby się wykroić fantastyki z tego tekstu, bez niego on nie istnieje – przecież ludzie-konie, implanty intensyfikujące doznania podczas seksu oralnego, czy napędzane dodatkowymi pompami krwi i tlenu członki to co innego, jak fantastyka?

 

To nie fantastyka, to zawartość mojej szafy w sypialni. Zhakowaliście mi kamery, czy jak? ;-)

 

 

Ogólnie opowiadanie jak dla mnie całkiem miłe w odbiorze. Heh. Miłe to nie jest za dobre słowo tu, c’nie? Ale jednak. Chyba jestem już zbyt zepsuty i moralnie przegniły i mnie po prostu te rzeczy tutaj nie szokują. Natomiast podobają mi się pytania, które tekst zadaje.

Seppuku jest tłem, a na pierwszym planie toczy się historia koniogłowej dziewczyny. Ale to w tle widzę więcej pytań właśnie. Nie szczegóły anatomiczne mnie tu zaintrygowały, a pewne cechy świata – tego naszego za oknem – zgrabnie uchwycone i uwypuklone.

Nikola przerobiła sobie usta na wypełnioną wypustkami paszczę… Ostatnio coraz trudniej spotkać osobę, która by nie miała jakichś modyfikacji – czasem wydaje mi się, że na 10 młodych kobiet, z 7 ma albo kolczyk w języku, albo w wargach, albo tu i tu, widziałem nawet niedawno młodą damę, która miała kolczyk… w podniebieniu (zresztą całkiem miła osoba, młoda mama, ostatnio sobie zrobiła tatuaż na piersi z sentencją dla własnego dziecka). Jednak wydaje się, że Nikola nie po to dokonała tej modyfikacji, by podążyć za modą, a by wzbogacić fellatio, a przy okazji na tym zarobić, co sugerują słowa:

 

– Myślisz, że robiłam je dla zabawy?! Że było przyjemnie i nie bolało, jakby ci miało rozerwać twarz? Nic o mnie nie wiesz, szmato! Słyszysz?!

 

Podobnie dziewczyna na scenie pragnie zmienić swoje życie, zarabiając na udostępnianiu swego ciała na te “seppuku” w zamian za olbrzymią sumę pieniędzy.

 

To wszystko przywodzi mi na myśl z jednej strony stary film, z roku 1993 pod tytułem niemoralna propozycja – gdzie miliarder oferuje milion dolarów spłukanemu mężowi, za przespanie się z jego ukochaną żoną, z drugiej – bieżące zmiany w obyczajowości i następujące za nimi zmiany w języku. Na przykład zjawisko “seksworkingu” – używanie swego ciała do zarabiania na nim zaklinane jest w różny sposób, różnymi nazwami – jako performance, aktorstwo czy też właśnie ten seksworking – głównie pewnie po to, by osoby się tymi zajęciami trudniące łatwiej były w stanie sobie poradzić z ogromnym psychicznym kosztem tego typu przedsięwzięć. Czy jednak ta zmiana języka, to zaklinanie może rzeczywiście zapobiec traumie?

– Niektórzy naprawdę uważają, że to seppuku. Panna już nigdy nie jest taka sama jak przedtem.

 

Rozmawiałem kiedyś z byłą prostytutką. Dziewczyna nienawidzi mężczyzn i najchętniej by wszystkich wykastrowała. Prostytutką została z własnego wyboru… chciała sobie udowodnić, że jest atrakcyjna. Wchodzenie w tego typu światy, nawet jeśli się wydaje na pewnym etapie atrakcyjne – zawsze kończy się źle. I w tym widzę wartość tego opowiadania. Że przed tym przestrzega.

Jak dla mnie – bardzo dobra robota.

 

 

 

Czemu Bizarro to zazwyczaj kiepski seks? Zresztą, Darconie, brak tu fantastyki, jest nudno. A podobne akcje można oglądać na stronach porno. (No może nikt nie przebija się przez kobietę na wylot) ale gangbangi, bicia rekordów ilości stosunków czy penetracja rzeczami o wiele większymi niż kij bejsbolowy to nic nowego, ani zazwyczaj ciekawego. Ciekawe elementy (jak maska) są tu niestety w mniejszości.

"Taki idealny wyluzowywacz do obiadu." NWM

A ja się lekko zawiodłem. Tekst faktycznie posiada absurdalne elementy, ale czuję niedosyt w ogólnej dziwności. No i te wulgaryzmy. Za dużo ich. Kompletnie psują mi odbiór całości.

Ale bizarro to nie weird, nie musi być mocno dziwne :)

"Taki idealny wyluzowywacz do obiadu." NWM

@Jim

Warszawa potrafi być bardzo homofobiczna

Ale Warszawa, a warszawskie życie nocne to dwie różne rzeczy.

 

zresztą zaostrzenie tych postaw jest widoczne ogólnie wszędzie i będzie postępować nadal

Co? Pisząc wszędzie, masz na myśli Polskę? Bo ja patrzę na zachód i widzę odwrotne zjawisko.

Mytrix, dla mnie właśnie weird nie musi być dziwny, natomiast w bizarro szukam przede wszystkim czegoś świeżego, zaskakującego, nierealnego, absurdalnego i dziwacznego do granic możliwości ;) Oczywiście nie twierdzę, że tekst Darcona jest zły, bo napisany świetnie i z wieloma elementami, które pasują do bizarro, ale pewien niedosyt jednak czuję.

zresztą zaostrzenie tych postaw jest widoczne ogólnie wszędzie i będzie postępować nadal

Co? Pisząc wszędzie, masz na myśli Polskę? Bo ja patrzę na zachód i widzę odwrotne zjawisko.

Zaostrzanie postaw homofobicznych? Mam wrażenie, że spora część młodych ludzi, tych których spotkałem w prawdziwym życiu, czy w internecie jest tolerancyjna, podobnie jak na zachodzie. Ponad to, już niemal 60% polaków jest za związkami partnerskimi, a 45% za małżeństwami (według sondażu IPOS z 2019). Więc zgadzam się z leniwym, widać tutaj odwrotne zjawisko, ludzie stają się bardziej tolerancyjni i otwarci.

,,Celuj w księżyc, bo nawet jeśli nie trafisz, będziesz między gwiazdami,, ~ Patrick Süskind

Nie moje klimaty, ale podobało mi się i wciągnęło. Tu i ówdzie trochę niepotrzebnych słów, osobowość Nikoli wydaje mi się nie do końca spójna i nie wiem czy istnieje fraza “brać w chuj” (może chodziło o “chuj coś strzela”?). No ale to drobiazgi. Bardzo spoko tekst i dorzuciłbym się do Biblio, ale widzę, że jest już komplet. A, no i jak dla mnie, to, jak na tę konwencję, wulgaryzmów nie jest wcale dużo, poza tym tag był, czepialstwo nieuzasadnione.

"Nie wiem skąd tak wielu psychologów wie, co należy, a czego nie należy robić. Takie zalecenia wynikają z konkretnych systemów wartości, nie z wiedzy. Nauka nie udziela odpowiedzi na pytania, co należy, a czego nie należy robić" - dr Tomasz Witkowski

Co? Pisząc wszędzie, masz na myśli Polskę? Bo ja patrzę na zachód i widzę odwrotne zjawisko.

 

Niestety tak, na zachodzie jest tak samo. A nawet gorzej. Wynika to z postępującej antagonizacji grup, która jest na rękę wszystkim głównym graczom – zarówno politykom, jak i mediom, jak i korporacjom – tu nie chodzi już o proste divide et impera znane od starożytności – złość została przekuta nie tylko na siłę napędową władzy, ale ogólnie wszystkiego – przy czym rośnie izolacja grup od siebie. W USA w kontekście ostatnich zamieszek wprost się mówi o rewolucji faszystowskiej itp. Chciałbym się mylić, ale przewiduję, że społeczeństwo coraz bardziej będzie dzielić się na grupy… wkurzone grupy, nie chcące ze sobą rozmawiać.

Jeśli spojrzymy na jednoczesne istnienie – i rosnące natężenie – ruchów typu black lives matter, metoo, queer, LGBT+ (z premedytacją teraz użyte przeze mnie w znaczeniu ruchu, a nie ludzi, którzy ten ruch tworzą – to tak odnośnie tego sporu “ludzie czy ideologia”) z jednej strony, na których gruncie już dawno doszło do przerysowanej zupełnie nie tyle już politycznej poprawności a poprawnościowego kagańca, syndromu strachu przed posądzeniem o molestowanie seksualne, niemożności nawet próby wypowiedzenia swojego zdania w drażliwych kwestiach itp. – a z drugiej takie zjawiska tęsknoty za białą supremacją, red pill czy alt-right – tak naprawdę nam się często wydaje, że jesteśmy jakimś zaściankiem (poniekąd mamy rację), ale ten zaścianek jest strasznie wtórny – to co się dzieje w Polsce to tak naprawdę jest odbiciem globalnych tendencji – Polska znów jest “pawiem narodów i papugą” – nawet nasze ruchy w stylu Kaji Godek i jej grupy cyrkowej są tanim naśladownictwem tego co się dzieje na zachodzie…

Ludzie nie potrafią już z sobą rozmawiać i zdaje się, że umiejętność rozmowy przestaje być komukolwiek do czegokolwiek potrzebna. Dlatego mi się tak podobało opowiadanie / dramat Geikiego o smoku i wilkach :)

Więc jak dla mnie to jasne – przyszłość będzie ciemna i mroczna ;-)

Widzę, że sporo się działo i nie na wszystko odpowiem, bo część dyskusji poszła swoim własnym torem. :)

Tak, Outta, to jednak z tych wskazówek o Kiki. :) Wiem jednak, jak to jest pominąć coś w tekście. Sam dosłownie kilka dni temu przeoczyłem ważne zdanie ze schodami w opowiadaniu Olciatki, które zmieniało wymowę finału.

Kiedyś ruszę steampunk, ale muszę mieć na to błyskotliwy pomysł, no, przynajmniej pełen akcji.

Jim, dzięki za tak obszerny komentarz, nie dyskutuję, bo nic takiego w nim nie widzę, z czym bym się mocno nie zgadzał. Niemoralną propozycję oglądałem, dobry film. Najbardziej czekałem na to, co będzie po, bo że będzie, to wiadomo od początku. Trochę poszło z dramatu w melodramat, ale bohaterowie zbudowani solidnie, więc ogólnie film na plus.

Dziękuję za poświęcony czas, Mytrixie. I zwięzły komentarz. Niektórzy potrafią pisać elaboraty, gdy opowiadanie im się nie podoba.

Fanthomasie, w zasadzie Bailout już odpowiedział, wymagała tego przyjęta konwencja.

Pozdrowienia dla wszystkich.

Kontakty z innymi osobami, jeśli pozbawione są znaczenia emocjonalnego, przestają się liczyć. D.G.

Cześć Darcon,

 

Widzę, że Twoje opko robi furorę, natomiast (dla odmiany) mi nie podpasowało. Dużo jest epatowania orgiastyczną imprezą i wyuzdaniem doprowadzonym do granic możliwości, ale jak ktoś wcześniej zauważył – te granice już dawno zostały osiągnięte i można je znaleźć w zakamarkach dzisiejszego internetu. Ponadto brakuje mi głębi rysu psychologicznego postaci, mam wrażenie, że są one mimo wszystko dość schematyczne. 

Podziwiam natomiast za interpretację zadanego tematu i pomysł z “seppuku”, choć ten “bal martwych marzeń” w takim zestawieniu kojarzyłby się raczej z atmosferą marazmu i dekadencji, ludzi, których nic już nie rusza, nawet największe perwersje. Tymczasem w Twoim opku marzenia wydają się jak najbardziej żywe, jakkolwiek dotyczą spraw dość prymitywnych. 

Wybacz jeżeli coś przeoczyłem, nie jestem znawcą bizarro i może po prostu nie łapię konwencji.

 

Pozdrawiam!

 

 

Dzień doberek, Darcon. 

Wiele już zostało napisane wyżej, więc po prostu po krótce przedstawię moje odczucia. Tak więc: 

Dobry tekst – faktycznie taki, dzięki któremu pewne myśli pojawiają się w głowie i można parę chwil spędzić nad zastanowieniem się nad nimi. Wulgaryzmy kompletnie mi nie przeszkadzają, wręcz przeciwnie. Tu to po prostu pasuje, tak jak pasują one do pewnych grup/subkultur – tu akurat mamy takie postaci, że ciężko do tego klimatu byłoby usilnie wprowadzać przekulturalny język. 

Co do technicznych kwestii – też super, choć z małym wyjątkiem ;)

– Coś ty powiedziała, pindo?!! – Nikol złapała ją za bluzkę. – Powtórz to!

-> Wszędzie jest "Nikola", tutaj mamy Nikol – dziwnie to brzmi. 

 

A tu:

To znaczy zerżnąć. Seppuku. Se puku. Se puk puk. Rozumiesz?

-> A tego znaczenia to ja się nie spodziewałem – świetne ;D To już mi nigdy z pamięci nie uleci.

 

Dla mnie rewelka, też byłbym zgodny do tego, że opko wciąga, jest nietypowe, na swój sposób dziwaczne. Co prawda to nie do końca gatunek w którym siedzę, ale na plus wychodzi to, że mimo iż jakoś specjalnie nie interesuję się tym gatunkiem, ten tekst mnie wciągnął.

Pozdro! 

Do góry głowa, co by się nie działo, wiedz, że każdą walkę możesz wygrać tu przez K.O - Chada

Cześć, Helmut.

Nie liczyłem na to, że opowiadanie spodoba się wszystkim. Chyba sex, podobnie jak polityka, jest jednym z takich tematów, na który najwięcej jest skrajnych opinii. Fajnie, że spodobała Ci się realizacja hasła. Co do rysu psychologicznego postaci, cóż, tu też niełatwo jest wszystkiemu sprostać.

 

Hej, NearDeath.

Starałem się pisać tak, żeby zachować przyjętą konwencję i dlatego wulgaryzmy musiały się pojawić, choć domyślałem się, że nie wszystkim to się spodoba. I tak, Nikol powinna być Nikolą. :) Poprawiam.

 

Dzięki i pozdrawiam.

Kontakty z innymi osobami, jeśli pozbawione są znaczenia emocjonalnego, przestają się liczyć. D.G.

Lubię fantastykę z klimatem obyczajowym, więc przeczytałam opowiadanie z przyjemnością. Za duży plus uważam przedstawienie erotyki w sposób strawny, niby tematyka związana z porno, ale wszystko jest widziane oczami bohaterów z dystansu. 

Elementów fantastycznych znalazłam niewiele, ale pełnią ważną rolę w opowiadaniu. Szczególnie podobał mi się motyw maski, która na początku wydaje się jednym z wielu gadżetów, a w zakończeniu niespodziewanie odsłania sekret bohaterki. Kreatywnie podszedłeś do tematu i hasła konkursowego.

Hej, Ando.

Dziękuję bardzo za wizytę, ale czy na pewno opowiadanie Ci się podobało? ;)

A może przemawia przez Ciebie sentyment do innych moich opowiadań?

Pozdrawiam.

Kontakty z innymi osobami, jeśli pozbawione są znaczenia emocjonalnego, przestają się liczyć. D.G.

Przyjemne :)

Przynoszę radość :)

Nowa Fantastyka