- Opowiadanie: kasjopejatales - Muzy nowej ery

Muzy nowej ery

Uwaga: Tekst zawiera duże stężenie stereotypów. Uprasza się więc o zachowanie otwartości i niebranie wszystkiego do siebie :)

Dyżurni:

joseheim, beryl, vyzart

Oceny

Muzy nowej ery

Starając się nie przejmować hałasami dobiegającymi zza drzwi schowka, starsza kobieta usiadła przy toaletce. W lustrze jak zwykle przywitało ją piękne, acz zmęczone odbicie. Wzdychając ciężko, sięgnęła po wacik. W tym samym momencie drzwi do garderoby otworzyły się z hukiem.

– Kochana! – wykrzyknęła młoda kobieta, wchodząc dziarskim krokiem do pokoju. – Ty już tutaj? Jak zwykle przed wszystkimi – zauważyła, uśmiechając się szeroko.

Ignorując rytmiczne stukanie dobywające się ze schowka na miotły, podeszła do swojej toaletki. Rzucając błyszczącą cekinową torebkę na blat, usiadła na wysokim krześle tuż obok przyjaciółki. Przyglądając się swojemu pięknemu odbiciu pod różnymi kątami, energicznie żuła gumę. W srebrnej tafli otoczonej szeregiem żarówek wyraźnie widziała rozmazane cienie na powiekach, jak i smugę szminki sięgającej aż na policzek.

– Nie jestem już tak pełna wigoru jak ty, moja droga – uśmiechnęła się powściągliwie starsza kobieta, jednocześnie w skupieniu wykonując makijaż. Skromny, acz elegancki. „Nie to, co teraz jest modne wśród młodzieży” – pomyślała, zerkając na towarzyszkę.

– Oj tam, masz go pełno! Tylko głęboko schowany – zaśmiała się, sprawnie zmywając makijaż, by móc nałożyć nowy. – Jak ci minął wczorajszy wieczór?

– A wiesz, KLASYCZNIE – mruknęła stara Muza. – Jeden z moich ulubionych podopiecznych zdobył nagrodę w międzynarodowym konkursie skrzypcowym. Jego występ był… poruszający – szepnęła z przejęciem, ale zaraz zerknęła na przyjaciółkę i zapytała uprzejmie. – A jak tobie udał się wieczór?

– Cudownie. – Młoda kobieta wydmuchała powietrze, tworząc z gumy do żucia duży, różowy balon, który pękł z cichym: POP. – Na świecie było tyle koncertów i nagrań, że na każdym mogłam spędzić, co najwyżej chwilę. Wiesz, żeby upewnić się, że nie stracili weny i wigoru – trajkotała, energicznie gestykulując.

Nagle dźwięki ze schowka nabrały mocy. Przy odrobinie dobrych chęci można było już rozpoznać poszczególne słowa, jednak żadna z kobiet nie zamierzała zwracać uwagi na te hałasy.

– Jesteś niezwykle POPularna, moja droga – zauważyła patronka muzyki klasycznej.

– Raczej zapracowana – mruknęła młoda. – Wszyscy czegoś chcą. Zupełnie nie mam czasu dla siebie.

– Przynajmniej masz z kim pracować – westchnęła KLASYCZNA.

– Nie mów, że znowu masz kryzys? – POP jęknęła cicho, krzywiąc się do lustra. – Żadne z nas nie odniosło takich sukcesów jak ty. Każda Muza i Muz ci zazdrości, nawet jeżeli nie pokazujemy tego po sobie. Jesteś nie tylko inspiracją dla swoich podopiecznych, ale i dla nas – zapewniła, kładąc rękę na obfitym biuście osłoniętym skąpym materiałem bluzki. – Podziwiamy cię od wielu, wielu… naprawdę wielu lat. – Uśmiechnęła się złośliwie.

– Dawne czasy – szepnęła KLASYCZNA, nie podejmując wyzwania do rozpoczęcia kłótni. Wolała zerknąć powyżej luster na półki uginające się pod nagrodami. Tymi mającymi jakieś znaczenie w przeciwieństwie do błyskotek, które hurtowo dostawali podopieczni POP.

– Kochana, masz teraz mniej podopiecznych – zaczęła ostrożnie patronka muzyki popularnej. – ale ilość nigdy nie świadczy o jakości. Znasz swoją wartość. Masz szacunek…

– Za szacunek się nie wyżywię – mruknęła, pudrując nos. Mówiła to raczej z przyzwyczajenia, gdyż ostatnio nie musiała martwić się o pieniądze, podobnie jak inne Muzy. Co nie przeszkadzało jej w narzekaniu. – W tym świecie mało kogo już interesuje prawdziwa muzyka klasyczna. Pełna pasji, duszy i znaczenia. Nie wiele tu zostało dla mnie miejsca. Teraz, żeby odnieść sukces, wystarczy się gibać na boki i jąkać przed mikrofonem. – Zerknęła na odbicie przyjaciółki w lustrze i uśmiechnęła się. – Wybacz, nie chciałam…

– Nie ma sprawy. – POP machnęła dłonią o pomalowanych na różne kolory paznokciach. – Ostatnio wszystko tak szybko się dzieje. Zmienia i ewoluuje. Kiedyś granice były jasne. Teraz, zacierają się z każdym następnym pokoleniem, ale zmiany nie są złe. Nie trzeba się tak bardzo przejmować – oświadczyła.

– Nie wiem, czy umiem być tak… – starsza z Muz zmarszczyła brwi, starając się dobrać odpowiednie słowo – wyluzowana, jak ty.

– Na pewno. Weź za przykład taką COUNTRY. – POP wskazała szminką na okno, z którego roztaczał się piękny widok na rozległą łąkę otaczającą posiadłość, w której obecnie mieszkały wszystkie Muzy. Tam, na zielonej trawie kobieta w kraciastej koszuli i kowbojskim kapeluszu ujeżdżała krowę. I tylko w tym. – Jej podopieczni coraz częściej przechodzą pod moje skrzydła, ale czy widzisz, żeby się przejmowała? Nie, wesoło bryka po łące. I nie tylko ona nie widzi problemu. Wielu z nas współpracuje i świetnie nam to wychodzi. Zobacz, jak wiele FOLK na tym zyskał. Kiedy już wypełzł z lasu i doczyścił ciało z brudu oraz ściółki od razu zbratał się z METALEM. I znowu ma wielu podopiecznych!

KLASYCZNA zerknęła ukradkiem na przyjaciółkę, po czym westchnęła cicho.

– Muszę ci coś wyznać – zaczęła, nie będąc pewna, czy da radę dokończyć zdanie. Dlatego wyrzuciła to z siebie jednym tchem: – Niedawno, sama miałam romans z METALEM.

– A kto go z nim nie miał! – Zaśmiała się w głos POP, poklepując leciwą Muzę po chudym ramieniu. – Ja go od lat obracam.

– Tak, ale ty się puszczasz z każdym. Bez obrazy – dodała odruchowo.

– Nie ma za co się obrażać. Jestem dumna ze swojej… elastyczności. – Muza puściła oczko do czerwieniącej się przyjaciółki. – Ale fakt: METAL puszcza się nawet częściej ode mnie. Ostatnio widziałam go nawet z jakąś Azjatką.

– Naprawdę? – KLASYCZNA przyjrzała się w lustrze efektom swojej pracy i zadowolona zajęła się poprawianiem fryzury. Nie zamierzała okazywać zazdrości, która w niej wzbierała po usłyszeniu tej nowiny.

– Yhm. Mam tylko nadzieje, że on wie, co robi i nie wyjdzie z tego żaden BABYMETAL.

Muzy zerknęły po sobie i jednocześnie wybuchły śmiechem. Chichotały, skutecznie zagłuszając odgłosy skrobania dobiegające ze schowka.

– A skoro już o tym mowa, to gdzie są te nasze nierozłączne, wybaczające sobie każdy skok w bok gołąbki? – zapytała POP, przymykając jedno oko i rozdziawiając usta, by nałożyć maskarę.

– ROCK i METAL? W szopie za domem. Znowu siedzą po ciemku, ćpają i chleją, psiocząc na to, jaki ten świat jest beznadziejny.

– I że nikt ich nie rozumie ani nie docenia? – Zaśmiała się młoda Muza. – Jak tak dalej pójdzie, to spóźnią się na imprezę.

– Wątpię, aby w ogóle o niej pamiętali. A… – zaczęła KLASYCZNA, jednak potworny huk drzwi uderzających o ścianę sprawił, że umilkła.

Kobiety jednocześnie obróciły się na krzesłach. Tylko po to, aby spojrzeć wprost w wiecznie uśmiechnięte oblicze gospodarza willi. Ostatnio facet był tak popularny, że stać go było na taki gest. I nie przyjmował „nie” jako odpowiedzi. Wszystkie Muzy mieszkały więc teraz u niego, dzięki temu mógł im codziennie pokazywać, że jest od nich lepszy. I zupełnie się tego nie wstydził, podobnie jak bogactwa, które dosłownie oblepiało go od głowy po stopy. Złote łańcuchy i pierścienie, diamentowe kolczyki i platynowe zęby. A do tego markowe ubrania, które były tak rozciągnięte, że można byłoby zmieścić w nich drugą osobę i zostałoby jeszcze trochę miejsca. No i obowiązkowo czapeczka z daszkiem skierowanym do tyłu lub w bok, żeby foczki i foczysławy wiedziały, że jest gość. Z tego samego powodu wszędzie gdzie tylko mógł, wpychał banknoty o wysokich nominałach. No i zawsze nosił przy sobie plecak pełen keszu.

– Joł, moje ulubione ziomalki! – zawołał mężczyzna od progu i krokiem wskazującym na wiecznie pełną pieluchę, ruszył w stronę Muz. – Gotowe na imprezę życia?

– Jasne! – POP zeskoczyła z krzesła, śmiejąc się głośno. Na jej ciele natychmiast pojawiła się neonowa sukieneczka, więcej odkrywająca niż zakrywająca.

– No to złotka, RAP, dwa, trzy… ruszajcie dupencje i idziemy – zarządził, taksując wzrokiem krągłości młodszej z Muz.

– Za kogo ty nas masz?! – furknęła KLASYCZNA, wstając wolno. Na jej ciele pojawiła się srebrna, lejąca się suknia. Kreacja oszałamiała pięknem, choć uważne oko zauważyłoby ślady po kilku starannie zacerowanych dziurkach.

– No już, nie dąsaj się ciotka – zawołał RAP, uśmiechając się głupkowato. – Pamiętaj, kto cię utrzymuje. Poza tym tu nie chodzi o ciebie, a o świętowanie moich sukcesów. – Miał ich tak wiele, że urządzał imprezę każdego wieczoru. Bo i kto bogatemu zabroni? – Więc wyjmij kijek z d…

– Dość – wycedziła starsza z Muz. Chwytając małą, sfatygowaną torebkę dumnie ruszyła do wyjścia.

– Znowu foch? – Mężczyzna zastąpił jej drogę. – No daj już spokój, foczka. – Jeszcze szerszy uśmiech pojawił się na twarzy RAPu i nie znikł, nawet gdy dostał z liścia. – Zadziorna, takie lubię. Nie mogę się doczekać, gdy w końcu stworzymy coś razem.

– Z tobą?! Nigdy! – zawołała KLASYCZNA, po czym wybiegła z pokoju.

– Nie powinieneś jej tak drażnić – zaśmiała się POP, tanecznym krokiem podchodząc do mężczyzny.

– E tam, należy jej się – mruknął, obejmując Muzę w pół i od razu całując jej szyję. – Zawsze się wywyższała, to teraz ma za swoje. Już mnie uszy więdły od tych opowieści, jak to bywała na dworach i w pałacach, wśród królów i szlachty. Dobrze jej zrobi kubeł zimnych pomyj.

– Chyba wody? – POP ochoczo poddawała się pieszczotom, sama nie pozostając zupełnie bierna.

– Nie – zaprzeczył, mocniej ściskając krągłości kobiety.

Nagle jednak zamarł. Marszcząc brwi, zerknął w stronę schowka, z którego dobywały się głuche wrzaski.

– POP?

– Hm? – Muza gładziła palcami po jednym ze złotych łańcuchów na szyi kochanka, starając się udawać niewinną.

– Znowu zamknęłyście DISCO POLO w schowku?

– Nie… – zapewniła, jednak stłumione przez zamknięte drzwi „Jeeesteś szalooona! Mówię ci…”, zaprzeczyło tym słowom.

Koniec

Komentarze

Cześć Anonimie:-)

fajne to było:-) może i trochę stereotypowe, ale nie przeszkadzało mi to zupełnie. Szort zabawny i z pomysłem:-) Podobają mi się ludzkie cechy, jakie nadałeś gatunkom muzycznym.

Ciekawy początek, zapowiadający zupełnie inny rodzaj historii. Przynajmniej ja spodziewałam się czegoś innego. Tym bardziej jestem zadowolona z lektury. Lekko, z humorem. Interesujące spostrzeżenia odnośnie mieszania się gatunków. Oczywiście organizatorem imprezy nie mógł być nikt inny:-) Czekałam aż wyjaśni co to za hałasy dochodzące ze schowka, fajnie to wyszło:-)

polecam do biblioteki i pozdrawiam

i powodzenia w konkursie:-)

 

aaa i piąteczka ode mnie

Cześć, niezły tekścik. Oj, uśmiałem się nie raz. Przedni pomysł z muzami, owszem, stereotypów nie brakowało, ale w tego typu tekście to plus (jak dla mnie). Ładnie i pomysłowo personifikujesz gatunki muzyki.

Z początku myślałem, że to koleżanki RAP w schowku zamknęły (albo jakiś inny ktoś go tam uwięził), ale przekroczyłeś moje oczekiwania. Zenka się tam nie spodziewałem (choć tak się zastanawiam, czy przypadkiem to nie u niego mogłyby te muzy mieszkać w naszych realiach… ).

Rozbiłeś mnie tym opowiadaniem, pozytywnie, iście fantastyczna to wizja.

3 razy P dla Ciebie Anonimie:

 

  1. Polecam do biblioteki
  1. Powodzenia w konkursie!
  1. Pozdrawiam!

"Nie, żebym nie chciał! Wręcz zazdroszczę Tym, co potrafią ujść zatraty I łączą swe talenty owcze W stada wzajemnej aprobaty." J.Kaczmarski

Anonim powitał pierwszych czytelników!

 

Olciatka – dzięki za biblio i piąteczkę :)

Podobają mi się ludzkie cechy, jakie nadałeś gatunkom muzycznym.

Bardzo mi zależało na tym, żeby nie tylko po nazwie dało się rozpoznać gatunek muzyczny.

może i trochę stereotypowe

W zamierzeniu tekst miał być zabawny i „przejechać" się po różnych gatunkach. Nawet ulubionej muzyce Anonima się dostało, więc autor czuje się usprawiedliwiony.

 

krar85 – tobie także, dzięki za polecajkę i piąteczkę :)

Oj, uśmiałem się nie raz.

Cieszam się ogromnie!

Z początku myślałem, że to koleżanki RAP w schowku zamknęły (albo jakiś inny ktoś go tam uwięził), ale przekroczyłeś moje oczekiwania.

Bądźmy szczerzy, należało mu się ;)

Zenka się tam nie spodziewałem (choć tak się zastanawiam, czy przypadkiem to nie u niego mogłyby te muzy mieszkać w naszych realiach… ).

Patrząc na zarobki w branży muzycznej, w ostatnich latach RAP mocno dominuje, więc był naturalnym wyborem. Poza tym – jadąc już stereotypami po całości – to całkiem dużo zarabia się na muzyce, która z założenia ma się opierać na pasji i przesłaniu ;)

Sympatyczna historyjka, pełna humoru. Misie. :-)

No, Apollo musi się w grobie (czy tam na Olimpie) przewracać…

Muzy też nieźle oberwały.

A dlaczego country nie ma butów kowbojskich?

Babska logika rządzi!

Finkla, witaj :)

Sympatyczna historyjka, pełna humoru. Misie. :-)

Anonim dziękuje za misia i klika!

A dlaczego country nie ma butów kowbojskich?

Buty, butami, ale ja się pytam: czemu ona nie ma spodni?! I reszty… Odpowiedź autora: roztargnienie, luz, frywolność i zabawa. Kto by się tam drobiazgami (takimi jak kompletny strój) przejmował ;)

Brak spodni rozumiem, spoko. Ale kozaczki są obowiązkowe! ;-)

Babska logika rządzi!

W sumie prawda :)

Hej, Anonimie!

Świetny, świetny, oryginalny pomysł. Mega mi się podoba. Jednak jedynie w obrębie tego konkursu, bo inaczej pewnie gorzej bym go oceniła. Jeśli nie znasz się na rapie, ale chciałeś/aś wziąć udział, to świetnie wybrnąłeś/ęłaś.

Fajny lekki styl, czytało się szybko, co dla mnie zawsze jest zaletą.

Połączenie muzyki klasycznej z metalem skojarzyło mi się z Apocalypticą, którą niegdyś namiętnie słuchałam, choć w sumie nie wiem, jaki to gatunek :P

Czegoś mi tu jednak zabrakło, może jakiejś puenty? Poza tym te stereotypy jednak za bardzo mnie kuły – z jednej strony rozumiem zamysł, ale z drugiej to trochę jakby pójście na łatwiznę. Fajnie, jakbyś wymyślił/a coś oryginalniejszego – sam pomysł taki jest, ale wykonanie już mniej. Klasyczna muza mogłaby np. robić coś zbereźnego, bo arystokracja robiła mnóstwo brzydkich rzeczy :P

 

 

– Nie jestem już tak pełna wigoru, jak ty moja drogauśmiechnęła się powściągliwie starsza kobieta, jednocześnie w skupieniu wykonywała makijaż. Skromny, acz elegancki. „Nie to, co teraz było modne wśród młodzieży” – pomyślała, zerkając na towarzyszkę.

  1. “(…) wigoru jak ty, moja droga”
  1. Lepiej by było “wykonując makijaż” skoro wcześniej jest “uśmiechnęła się”.
  1. To zdanie jest dziwne. Skoro to jej myśl powinno być: “Nie to, co teraz jest modne…”, bo przecież myśli w czasie teraźniejszym. Tak jak jest powinno być wstawką narratora ;)

 

– Muszę ci coś wyznać – zaczęła, nie będąc pewna[+,] czy da radę dokończyć zdanie. Dlatego wyrzuciła to z siebie jednym tchem: – Niedawno, sama miałam romans z METALEM.

Zbędny przecinek po “niedawno”.

 

 

Podsumowując: przyjemny tekst, ale bez “tego czegoś”. Powodzenia w konkursie! :)

Nie wysyłaj krasnoluda do roboty dla elfa!

Anonim powitał LanaVallen :)

Świetny, świetny, oryginalny pomysł. Mega mi się podoba.

Pozostaje się tylko cieszyć, że pomysł przypadł do gustu!

Jednak jedynie w obrębie tego konkursu, bo inaczej pewnie gorzej bym go oceniła. Jeśli nie znasz się na rapie, ale chciałeś/aś wziąć udział, to świetnie wybrnąłeś/ęłaś.

Czegoś mi tu jednak zabrakło, może jakiejś puenty? Poza tym te stereotypy jednak za bardzo mnie kuły – z jednej strony rozumiem zamysł, ale z drugiej to trochę jakby pójście na łatwiznę.

Zdecydowanie: pomysł narodził się na potrzeby tego konkursu. W innym przypadku Anonim zapewne nie zdecydowałby się na tak prześmiewczy i brutalnie oparty na stereotypach pomysł. Choć pokazując je w ten sposób, Anonim chciał obnażyć te (nacechowane negatywnie) punkty widzenia.

Połączenie muzyki klasycznej z metalem skojarzyło mi się z Apocalypticą, którą niegdyś namiętnie słuchałam, choć w sumie nie wiem, jaki to gatunek :P

Apocalyptica jak najbardziej, ale może być, chociażby Nightwish szczególnie z pierwszą (Tarja Turunen) oraz obecną (Floor Jansen) wokalistką.

Rozbawiłeś mnie, Anonimie :) Fajny pomysł z pomnożeniem muz i nadaniem gatunkom ludzkich cech. Może i rzeczywiście pomysł bazuje na stereotypach, ale wykorzystałeś je niezwykle ujmująco :)

A hałasów w schowku nikt nie lubi :)

Chciałabym w końcu przeczytać coś optymistycznego!

Irka_Luz, witaj :)

Cieszę się, że pomysł fajny i dzięki za klika! Anonim miał dużą nadzieję, że tekst będzie na tyle lekki i zabawny, że stereotypy nie będą aż tak raziły. A przynajmniej nie tak bardzo, jak przy bardziej poważnym tekście.

A hałasów w schowku nikt nie lubi :)

;D

Przede wszystkim bardzo dobry pomysł, a poza tym bardzo dobrze napisane :) A do tego lekko, z humorem i moim zdaniem rewelacyjnie wpasowuje się w konkursowe kryteria. Przeczytałam z przyjemnością. W związku z konkursem ode mnie piąteczka i oczywiście “dokilkuję” bibliotekę :)

katia72 dzięki za wizytę, docenienie pomysłu i klika!

Anonima zawsze cieszy przyjemność sprawiona czytelnikowi ;)

Hej! 

No i obowiązkowo czapeczka z daszkiem skierowanym do tyłu lub w bok, żeby foczki i foczysławy wiedziały, że jest gość.’

→ Po raz któryś pojawia się czapeczka, którą propsowałem w regulaminie! Dooobrze, mój styl ;D 

 

Nietypowy tekst. Większość to dialogi i tak myślałem w jakim kierunku to pójdzie. Szczerze nie spodziewałem się tego typu zakończenia. Chociaż… Disco Polo też bym potraktował schowkiem ;D 

Postacie przedstawiające dany typ muzyki – no trochę stereotypowo, jak uprzedziłeś Anonimie w przedmowie. Reprezentantka muzyki klasycznej, stara, zacofana, przedstawicielka Popu, taka głupiutka, fajna laska, a Raper cały w złocie, łapiący za czyszki. No ale koniec końców, zbytnio mi to nie przeszkadzało, rozumiem zamysł. 

Na wykonanie, styl, technikalia narzekać nie będę, bo nie ma na co – jest fajnie. Tekst niedługi, humorzasty, zahaczyłeś o Rap tak więc spoko. Ogólnie całość na plus i cieszy mnie, że to Disco Polo zamknąłeś w schowku, a nie Rap. Bardzo mnie to cieszy. 

Dzięki mordko za udział w konkursie ;p Notę zaraz palnę, a póki co posyłam Rapowego The Game’a

 

Do góry głowa, co by się nie działo, wiedz, że każdą walkę możesz wygrać tu przez K.O - Chada

Witam szanownego jurora :)

Fakt, tekst dość nietypowy. Anonim uznał, że jeżeli dostanie się wszystkim gatunkom muzycznym, to RAP nie będzie tu bardzo poszkodowany, a jednocześnie założenia konkursu zostaną spełnione.

Ogólnie całość na plus i cieszy mnie, że to Disco Polo zamknąłeś w schowku, a nie Rap. Bardzo mnie to cieszy. 

Wszyscy się chyba zgadzamy, że Disco Polo zasłużył na taki los ;)

Starając się nie przejmować hałasami dobiegającymi zza drzwi schowka, starsza kobieta usiadła przy toaletce. W lustrze jak zwykle przywitało ją piękne, acz zmęczone odbicie. Wzdychając ciężko, sięgnęła po wacik. W tym samym momencie drzwi do garderoby otworzyły się z hukiem.

– Kochana! – wykrzyknęła młoda kobieta, wchodząc dziarskim krokiem do pokoju. – Ty już tutaj? Jak zwykle przed wszystkimi – zauważyła, uśmiechając się szeroko.

Ignorując rytmiczne stukanie dobywające się ze schowka na miotły, podeszła do swojej toaletki. Rzucając błyszczącą cekinową torebkę na blat, usiadła na wysokim krześle tuż obok przyjaciółki. Przyglądając się swojemu pięknemu odbiciu pod różnymi kątami, energicznie żuła gumę. W srebrnej tafli otoczonej szeregiem żarówek wyraźnie widziała rozmazane cienie na powiekach, jak i smugę szminki sięgającej aż na policzek.

Generalnie starałbym się ograniczać trochę te “ące” w tekście. Chyba, że to celowy zabieg i CM czegoś nie załapał. W każdym razie one, w takim nagromadzeniu, oddalają czytelnika od tekstu. Nie biegniesz za bohaterem, ale przyjmujesz do wiadomości.

Można to czasem prosto przełamać:

Zignorowała rytmiczne stukanie dobywające się ze schowka na miotły i podeszła do toaletki. Rzuciwszy błyszczącą cekinową torebkę na blat, usiadła na wysokim na wysokim krześle…

Zamysł tej mojej sugestii jest taki, żeby poszukać w takich zdaniach różnorodności, a te “ące” ograniczyć do jednego czy dwóch na akapit, bo w większym nagromadzeniu brzmią tak strasznie bezosobowo – stąd ta uwaga, że czytelnik przyjmuje do wiadomości, ale nie podąża za bohaterem.

Natomiast nie traktowałbym tego, co napisałem, jako jakiejś prawdy objawionej (inni mogą mieć odmienne zdanie na ten temat), ale raczej właśnie jako sugestię CM, która można (ale nie trzeba) brać pod uwagę. ;)

Jeśli chodzi o tekst to na pewno warto docenić pomysł. Docenić z dwóch stron, bo on nie tylko jest dość ciekawy czytelniczo, ale też bardzo mocno osadzony w temacie muzyki, która pośrednio stanowi w końcu fundament tego konkursu. Jasne, rapu jest w tym wszystkim nieszczególnie dużo, ale to wynika z samej konstrukcji opowiadania i nie powinno być żadną wadą.

Albo może inaczej, mały udział rapu w tekście kompensuje duży udział samej muzyki. A skoro decydujesz się na motyw ogrania różnych gatunków, to takie, a nie inne rozłożenie proporcji w tekście wydaje się być uzasadnione.

Bohaterowie uczciwie przerysowani. To taka fajna forma prześmiewczości, która jednak nie wpada w sztampę. Jasne, jest w tym wszystkim trochę stereotypowości, ale przecież o to chodziło.

Historii ciut mało. Właściwie to forma scenki. Tego żałuję najbardziej, bo głównie stawiasz na dialogi, wyeksponowanie wspomnianych nie tylko stereotypów, ale także przyłożenie poszczególnym rodzajom muzyki. Przyłożenie uczciwe, bo “ciosów” nie szukasz na siłę. Uderzasz tam, gdzie warto. Natomiast wracając do samej formy, jakoś bardziej pasowałaby mi forma mini historii, może ciut dłuższej, gdzieś na granicy konkursowego limitu.

Piszę o tym nie dlatego nawet, że ta forma mi nie podchodzi. Zwyczajnie wydaje mi się, że opowiadanie byłoby wtedy pełniejsze.

To chyba tyle. Z lektury jestem zadowolony, o zaletach wspomniałem, a ta wyeksponowane “umowne wady” tekstu, to tak naprawdę bardziej sugestie typu “elementy, które można dołożyć w przyszłości” niż “ewidentne braki tekstu”. ;-)

Jak już mam wrzucać jakieś czepy, to najlepiej takie, bo one wydają się w miarę bezbolesne. Tekstowi niczego nie ujmują, z drugiej strony zostawiam jakiś materiał do pracy na przyszłość. Słowem, komentarz jest bardziej kompletny. ;-)

No i ocena. Ostatnio przeszedł mi taki fajny patent, więc może uda się i tym razem.

Moja ocena to 4,5. Czwórka zaraz pojawi się u góry, a 0,5pkt czeka na przygarnięcie. Może ktoś będzie miał podobny problem, albo któryś z już głosujących zechce zmienić swoją ocenę.

 

OTO CM-OWE 0,5PKT, KTÓRE CZEKA NA PRZYGARNIĘCIE.

Samozwańczy Lotny Dyżurny-Partyzant; Nieoficjalny członek stowarzyszenia Malkontentów i Hipochondryków

Yo!

 

Lekko, zabawnie i z pomysłem. Podobał mi się Twój tekst, Anonimie. Mamy tu, jak napisałes w przedmowie, całą górę stereotypów, ale obrywa się w zasadzie każdemu, więc nikt nie powinien czuć się urażony. Pomysł z muzami jest fenomenalny, dodanie im cech ludzkich, opartych na stereotypach dotyczących muzyki to również dobry zabieg.

CM napisał, że oparcie tekstu w całości na muzyce to atut, który niweluje niedobór związany z niewielką ilością rapu. Zgodzę się, że jest to atut tego tekstu jako dobrego szorta. Ale patrząc pod kątem założeń konkursowych, to już niekoniecznie.

Willa należy ro RAPu i rzeczona muza jest mocno przerysowana. Nie przeszkadza mi to PRAWIE wcale. Gdzie więc jest ten element, który jednak solą w moim oku się objawił? Ano, w tym fragmencie:

swoim kaczym chodem, wskazującym na wiecznie pełną pieluchę, ruszył w stronę Muz.

Nie, żebym się obrażał, bo od lat nie chodzę w szerokich spodniach. Jesli przyjrzeć się dobrze, to dzisiaj w szerokich gaciach zobaczyć można wyłącznie oldskulowców i truskulowców, a i to nie jest regułą. I tutaj nawet nie chodzi o pełną pieluchę, bo to też wiele razy słyszałem i nie bolało mnie nigdy. Ale kaczy chód? Serio? Wolałbym nie mieć niczego wspólnego z żadną kaczką ;)

 

A tak na serio, to podobało mi się Twoje opowiadanie :) Uczciwe daję, głównie za pomysł, czwórkę, więc połowy CMowego punktu nie zużyję i dalej wisi.

 

Jaki dla Ciebie wybrać kawałek do słuchania? Chyba będzie ten romans muzyki klasycznej z g-funkiem (chociaż za g-funkiem nie przepadam):

 

Warren G ft. Sissel Kyrkjebo – Prince Igor

 

Pozdrawiam serdecznie i dziękuję za udział w konkursie :)

Q

Known some call is air am

CM, dzięki ci za wizytę i obszerny komentarz. Od razu tez wybacz, że odpowiedź będzie jednak krótsza ;)

Generalnie starałbym się ograniczać trochę te “ące” w tekście. Chyba, że to celowy zabieg i CM czegoś nie załapał.

W sumie to nie wiem, Anonim nie myślał czy to specjalnie, ale teraz o tym pomyśli.

Jeśli chodzi o tekst to na pewno warto docenić pomysł.

Cieszam się ;)

Jasne, rapu jest w tym wszystkim nieszczególnie dużo, ale to wynika z samej konstrukcji opowiadania i nie powinno być żadną wadą.

Cóż, Anonim próbował wybrnąć z sytuacji bez wyjścia: chciał wziąć udział w konkursie, bo fajna inicjatywa, z drugiej z Rapem ma nie wiele wspólnego. Więc zdecydował, że prześmiewczy tekst będę w sam raz dla każdej ze stron!

 

Anonim powitał jurora!

Lekko, zabawnie i z pomysłem. Podobał mi się Twój tekst, Anonimie.

Cytując klasyka: cieszam się ;)

CM napisał, że oparcie tekstu w całości na muzyce to atut, który niweluje niedobór związany z niewielką ilością rapu. Zgodzę się, że jest to atut tego tekstu jako dobrego szorta. Ale patrząc pod kątem założeń konkursowych, to już niekoniecznie.

Anonim zdawał sobie z tego sprawę, że albo pomysł załapie się na konkursowe wymagania, albo nie. Rapu jest tu mniej, niż więcej – to jest pewne.

swoim kaczym chodem, wskazującym na wiecznie pełną pieluchę, ruszył w stronę Muz.

 

Nie, żebym się obrażał, bo od lat nie chodzę w szerokich spodniach. Jesli przyjrzeć się dobrze, to dzisiaj w szerokich gaciach zobaczyć można wyłącznie oldskulowców i truskulowców, a i to nie jest regułą. I tutaj nawet nie chodzi o pełną pieluchę, bo to też wiele razy słyszałem i nie bolało mnie nigdy. Ale kaczy chód? Serio? Wolałbym nie mieć niczego wspólnego z żadną kaczką ;)

Anonim się kaja, ale tylko trochę… Myślał też nad chodem pirata (takie utykanie, ale jednak dość szybkie – bez strzały w kolanie), ale to nie miałoby tak ostrego wydźwięku. Anonim ani tak nie myśli, ani się z tym poglądem nie zgadza – ot, stereotyp ;)

Edit: przy czym Anonim opierał się na teledyskach w tej materii ;)

Edit: przy czym Anonim opierał się na teledyskach w tej materii ;)

Cóż to za teledyski, drogi Anonimie, oglądałeś? Czyżby “Da rockwilder” Method Mana i Redmana? :)

Known some call is air am

Tego Anonim nie widział, ale było wiele podobnych ;D

 

Cześć,

 

słuszne ostrzeżenie z przedmowy, jest w tekście spore stężenie, może nie stereotypów, ale uproszczeń. Pewnie sam rap mógłby mieć kilka wcieleń – bogatego imprezowicza jak z tekstu, ululanego kokainą podrzędnego gangstera czy stworzonego przez show-biznes pustego gwiazdora. No a disco polo, czy nie jest samo w sobie miksem, czy jedna muza wystarczy, żeby oddać ten gatunek?

A gdyby odwrócić nieco role – gdyby disco polo było gospodarzem domu, klasyka zamknięta w schowku, a dyskusja była pomiędzy popem i rapem? To też by ładnie pasowało, może nawet bardziej. Mam kłopot z takim brakiem wyrazistości w tekście, w którym role charakterów, w moim przekonaniu, można zbyt łatwo pozmieniać,

Dodatkowo, szczerze mówiąc przez całą historię spodziewałem się, że w schowku odbywa się jakaś miłosna afera i końcówka nieco mnie rozczarowała. Ten nieco humorystyczny koniec, jest dla mnie problematyczny, humor z niego przypomina mi dowcip, albo puentę stand-upu. Pozostawił we mnie niedosyt i może dlatego tekst do mnie nie przemówił.

 

Jeszcze kilka uwag:

Nie wiele tu zostało dla mnie miejsca.

“Niewiele”.

 

– Yhm. Mam tylko nadzieje, że on wie, co robi i nie wyjdzie z tego żaden BABYMETAL.

Przypominają się krzykpudłowe dyskusje i polecajki :)

 

Pozdrawiam!

Martwe liście i brudna ziemia, kiedy Ciebie obok mnie nie ma

Witam jurora :) Dzięki za wizytę i komentarz. Szkoda, że do końca nie podeszło.

A gdyby odwrócić nieco role – gdyby disco polo było gospodarzem domu, klasyka zamknięta w schowku, a dyskusja była pomiędzy popem i rapem? To też by ładnie pasowało, może nawet bardziej.

Anonim uważa, że w wielu opowieściach można by kilka rzeczy po przestawiać i też byłoby ok, a może i lepiej. Każdy autor ma swoje pomysły i wizje, jak postacie się powinny zachowywać i jak ma się toczyć historia ;) Dzięki temu jest interesująco, ale nie zawsze każdemu podejdzie.

– Yhm. Mam tylko nadzieje, że on wie, co robi i nie wyjdzie z tego żaden BABYMETAL.

Przypominają się krzykpudłowe dyskusje i polecajki :)

Anonim właśnie stamtąd czerpał inspirację.

Nowa Fantastyka