- Opowiadanie: Asylum - Klaps

Klaps

Double drabble, sytuacyjny i inspirowany. Zastanawiam się, czy będzie niejasny?

Oceny

Klaps

Operator przy konsoli zaczął się niecierpliwić. Jak długo ma czekać z ręką na spuście. 

 

– Dlaczego tak ryzykujemy, Viva?

– Zabija się bez przerwy. Nas, zwierzęta, świat. Myślisz o tym?

– Czasami. 

– Po co? Lepiej żyć chwilą, odczuciem?

– Ty tak poważnie?!

– A co mam myśleć?

– Dać sobie z tym spokój.

Siri i Viva wyczołgiwały się z leju po bombie. Poprawiły maski, obciągnęły zadarte podczas wychodzenia sukienki. Przystanęły, a Viva, przekrzykując kanonadę pocisków, wrzasnęła:

– Chodźmy stąd. Na nowego McVegFree, na Marszałkowską. On nas pocieszy. 

Błysk. Pobiegły trzymając się za ręce, lawirując między ludzkimi częściami. Ręka, noga z kością, brunatny tułów. Przeskoczyły. Błysk. Tuż obok wybuchł granat zapalający.

 

Siri chwyciła za klamkę i pociągnęła Vivę, która obróciła się, aby spojrzeć na zgliszcza.

– Chodź, w tym miejscu jest straszno. Jutro też będzie dzień.

– A jeśli go już nie będzie, Siri?

– Będzie – zapewniła. Obiecuję!

Viva przestąpiła próg. Przy wejściu odebrały równowartość dwóch McVegFree. Kasjer, poprawiając słuchawkę, dodał:

– Słyszałem, że dzisiaj byłyście naprawdę w formie dziewczyny!

– Czy to mierzalne, w walucie?

– Nie przesadzajcie. Do zobaczenia – zachichotał. 

Polubił je, takie młode i tak ryzykują, chyba się kochają. Przynajmniej dzisiaj będą miały posiłek. Zadrżał, a jeśli go zwolnią, jeśli skończą się reklamy. Musi być prawdziwie.

Firma ponoć słabo już przędła.

Koniec

Komentarze

Przykro mi, Asylum, ale nie mam pojęcia, o co tu chodzi. Przeczytałam trzy razy, a zrozumienie nie włączyło się ani razu. :(

Gdyby ci, którzy źle o mnie myślą, wiedzieli, co ja o nich myślę, myśleliby o mnie jeszcze gorzej.

Psiakostka, czułam, reg. Dziękuję za przeczytanie, bardzo! Co ja mam z tą niejasnością? Usunąć?

Logika zaprowadzi cię z punktu A do punktu B. Wyobraźnia zaprowadzi cię wszędzie. A.E.

Asulum, to że ja jestem ciemna jak tabaka w rogu, wcale nie znaczy, że inni nie pojmą Twojego zamysłu. Poczekaj na komentarze. ;)

Gdyby ci, którzy źle o mnie myślą, wiedzieli, co ja o nich myślę, myśleliby o mnie jeszcze gorzej.

No to ja się podepnę pod reg. Nie kumam tego. A też czytałem dwa razy :( Ale poczekaj na komentarze innych, bo ja jestem w trybie urlopowym i nie do końca funkcjonuję tak, jak powinienem.

Known some call is air am

Dobrze, reg, tak zrobię, ale zdaje się, że przestrzeliłam. ;-) Znowu za krótko, muszę więcej wyjaśniać  te swoje dziwaczne przebłyski. Spróbuję się skupić i coś jaśniej napisać na zamianę, jeśli zdążę. Dziękuję, Ci. 

Z jednego się cieszę, że nie ma ewidentnych błędów w pisaniu, znaczy w interpunkcji i w składni nic nie haczy na pierwszy rzut oka, powoli staje się to łatwiejsze, dzięki Tobie, i w ogóle Wam. 

Logika zaprowadzi cię z punktu A do punktu B. Wyobraźnia zaprowadzi cię wszędzie. A.E.

Znaczy usunąć, Q. :xd  W dobrym trybie jesteś, jeśli nie da się “hapsnąć” na raz, znaczy zrozumiałe nie jest. Poznajesz moją drugą stronę, Q. :-)

Logika zaprowadzi cię z punktu A do punktu B. Wyobraźnia zaprowadzi cię wszędzie. A.E.

No, też nie zrozumiałam :(

Przynoszę radość :)

Nie usuwac.

Chciałabym w końcu przeczytać coś optymistycznego!

Nie usuwać, wyjaśnić w tekście o co kaman. Jak trzeba będzie to zrobić z drabblea szorta. A Siro mi kojarzy się tylko z asystentem Apple :)

Known some call is air am

Ja mam wrażenie, że coś przeczuwam. O co kaman. Wyjaśnij, rozszerz, Asylum! :)

Niom, zdecydowanie rozbudowa.

Viva to oczywiście życie, Siri powiedziałabym, że Wojna, ale kłóci mi się to z pierwszym zdaniem, więc to pewnie nie to. Ludzkie szczątki na pewno mają coś wspólnego z mcvegfree… może chodzi o coś w rodzaju równowagi w przyrodzie? Mają dość obcowania ze śmiercią, idą tam gdzie jej nie ma:-) nie wiem Asylum czy dobrze kombinuję:-)

Bez wątpienia mamy wojnę, niebezpieczny świat, który, ryzykując życiem, przemierzają dwie dziewczyny, dla zdobycia wegańskiego żarcia. Wystarczy przekroczyć drzwi – być może McDonalds’a – by znaleźć się w azylu. Tyle zrozumiałem na swój porąbany sposób ;) Zupełnie niejasny jest wątek operatora.

 

Ja też nie rozumiem. Luźno mi się pomyślało, że może to lesbijki są i dlatego ktoś na nie poluje. Ale w sumie hipoteza nie wytrzymuje testów.

Babska logika rządzi!

A tytuł ma na pewno coś wspólnego z błyskiem i reklamą… "musi być prawdziwie", a co jest nieprawdziwe? Mcvegfree bym powiedziała:-)

O filmie też mi się pomyślało, że w czymś grają i wpadają do pobliskiego maca po zdjęciach…

Babska logika rządzi!

:-)

Czuję wątki LGBTQ (Viva i Siri są parą) i krytykę konsumpcjonizmu (McVegeFree). Strzelam, że chodzi o wykorzystanie i strywializowanie aktualnych problemów, np. związków homoseksualnych. Są traktowane jak gra. A te wegańskie burgery? Podkreślenie tego, co modne i znowu, trywialne. Modnie jest zjeść burgera z tofu, albo wypić kawę z mlekiem sojowym. 

Ustrzeliłam nagrodę? :D

Pięknie Wam wszystkim dziękuję za przeczytanie! :-), choć turbuję się, że rebusy piszę i zgadywać musicie. Całe szczęście, że za dużo czasu nie zabrałam. 

U mnie nie ma głębokości, jest wprost, co najwyżej przetworzona inspiracja z solą i pieprzem.

Pokrótce: scena w trakcie kręcenia klipu reklamowego, za jakieś 10-15 lat (mam nadzieję, że nie szybciej, że nie przyspieszy). Miejsce akcji: Polska, Warszawa, tym razem. Jest głód, przynajmniej niedostatek. Młodzi nie mają pracy, nawet umów śmieciowych; są młodzi i ładni, więc zatrudnienie do kręcenia reklam jest atrakcyjnym, dorywczym zajęciem.

Klipy kręci się już w w konwencji postapo, ponieważ: jest trendy, gdyż świat się rozsypuje (tu wiele, ale nie wchodźmy głębiej), globalne firmy walczą o sprzedaż, stawiają na realizm, McDonald wprowadza wojenne klipy, są na czasie, znaczy aktualne. A Mc daje zapomnieć chociaż na chwilę. Dziewczyny – Viva i Siri są lesbijkami, walczą o każdy nowy dzień. Viva cznia ten świat, Siri nie, jeszcze. Tyle.

 

Q, w tekście nie wyjaśnię, bo to podwójny drabble i tak Siri jest bardziej rozumowa, logiczna., nie chce przeżywać, reaguje wprost. :-)

Irko, dzięki za powtórzenie – nie usuwaj, znaczy zostanie. :-) Nie lubię katiować, jest trudne.

Nir, co przeczuwałaś?

MTF, nie załamuj mnie, choć powinnam się już do tego przyzwyczaić. :-)

Olciatko, tak, zdecydowanie mają dość kontaktowania się ze śmiercią! Jedna podchodzi do tego nonszalancko, druga na poważnie, jeszcze chce walczyć.

Witaj, Rozekkamilu pod moim drabblem i w ogóle cześć. :-) Tak, masz rację, dla dziewczyn to McDonalds to bezpieczny azyl, na chwilę, ale jednak.

Finklo, Olciatko – tak wpadają po zdjęciach. I film w punkt! Zadawało mi się, że tytuł – Klaps i błyski, zrobią swoje, ale nie zrobiły. McDonalds jest progresywny jako firma, ciągle jeszcze globalna, w czasie opka, a przynajmniej chcą utrzymać tę strategię.

Deidriu, dzięki, tak, dziewczyny są LBTQ, są progresywne, choć cóż to znaczy. Trafiłaś w punkt – ostatnie zdarzenia były inspiracją, choć jest bardzo przemielona, bo w ostatnich dniach nie mogłam znieść państwowej narracji.

 

Pewnie wiecie, ale nie wiem, czy to prawda. Doczytałam się, że drabble to zupełnie na początku istnienia był “grą literacką dla dwóch do czterech graczy, polegająca na pisaniu na czas opowieści. Terminu drabble w tym znaczeniu po raz pierwszy użył Monthy Python w satyrze Big Red Book.” Łał.

 

Dzięki za respons. Duże dzięki. :-)

Logika zaprowadzi cię z punktu A do punktu B. Wyobraźnia zaprowadzi cię wszędzie. A.E.

MTF, nie załamuj mnie, choć powinnam się już do tego przyzwyczaić. :-)

Przyzwyczaić do tego, ze ja Cię załamuję?

 

Wybacz, ale ja z tych odbiorców, co trzeba im często pewne rzeczy łopatą włożyć.

Tak podejrzewałem, że to klip reklamowy. Ale zmyliły mnie słowa kasjera o byciu dzielnym i to, że dziewczyny olały zdjęcia i poszły do maka. A ciekawostka o genezie drabble fajna. Nie wiedziałem o tym.

Known some call is air am

Wybacz, ale ja z tych odbiorców, co trzeba im często pewne rzeczy łopatą włożyć.

Nie, słonko, po mojej stronie to jest. xd I choć już myślałam, że mam tę granicę przekroczoną, tak nie jest. Kurcze, przełożenie wizji na papier – jest najzwyczajniej w świecie trudne, przynajmniej dla mnie. Za to ciągle radam, że błędów już oczywistych nie wskazujecie, prócz niejasności. :-)

 

Logika zaprowadzi cię z punktu A do punktu B. Wyobraźnia zaprowadzi cię wszędzie. A.E.

Uff, dobrze że nie wziąłem udziału w tej zgadywance. Co prawda szedłem tym tropem (produkcja klipów reklamowych) ale zaszedłem jeszcze dalej: vegańskie macdonaldy są produkowane z ludzkiego mięsa pochodzącego ze zwłok ofiar. Zasugerowałem się tym fragmentem :

Pobiegły trzymając się za ręce, lawirując między ludzkimi częściami. Ręka, noga z kością, brunatny tułów.

Zależy mi na dobrej opinii u tych ludzi, o których mam dobrą opinię

Moje myśli poszły w jakiś większy absurd, jakiejś dziwnej postapokaliptyczno-konsumpcjonistycznej gry, w której zaciekłe walki frakcji o różnych światopoglądach wieńczą wizyty w Macu. Bo przecież nie samą wojną współczesny człowiek żyje, nie da rady na nią poświęcać całego swojego cennego czasu ;) tak więc zaczątek wizji i część motywów się zgadza. 

Teraz ten operator ma sens!

Asylum, Nie zbaczaj z tej ścieżki. Trochę osób szybko zrozumiało przekaz. A to reprezentanci szerszej grupy.

Zgodzisz się chyba, że gdyby wszyscy pisali tak samo, według tych samych schematów, mając przed sobą wzór percepcji typowego czytelnika, byłoby potwornie nudno.

A tym sposobem, na przykład ja, wprawiłem w ruch nieco zakurzone obszary pogrążonych w letargu szarych komórek.

 

Ach – no i oczywiście tytuł, tytuł teraz wydaje się zdradzać wszystko… a wcześniej nawet nie zwróciłam na niego uwagi. To ładne zagranie, w końcu tytuł jest tym dla tekstu, czym klaps dla filmu.

Tsole, ja nie panna z horrorów, raczej taka co usta w ciup składa. :-) I prostam jak autostrada. 

Tak, Nir, probowałam przemycić wskazówki, ale przeszarżowałam. Na końcu jeszcze dodałam tytuł.

A świat walczy o zasoby, globalnie i indywidualistycznie. Miałaś rację, gdyby go rozbudować. :-)

Dzięki, MTF, ciągle mierzę się ze swoją niezrozumiałością i sama nie wiem. :-)

 

Logika zaprowadzi cię z punktu A do punktu B. Wyobraźnia zaprowadzi cię wszędzie. A.E.

I dla mnie pomysł był początkowo niejasny, dopiero po przeczytaniu wyjaśnień nabrał sensu. Ciekawy pomysł na wizję przyszłości.

po przeczytaniu wyjaśnień nabrał sensu.

Podziękowanie za przeczytanie i podzielenie się odczuciami, Ajzan. :-) Czułam, że to mój skrót, ale z drugiej strony “cholernie” trudno mi to wyważyć. Spróbuję w kolejnym tekście, choć gdy cokolwiek zaczynam, odnoszę wrażenie, że mogłoby być kolejnym uniwersum. A ja chcę stawiać kropki i nic poza tym. Chyba trza nad tym popracować! i czeka mnie dokańczanie, rozwijanie. :-)

Logika zaprowadzi cię z punktu A do punktu B. Wyobraźnia zaprowadzi cię wszędzie. A.E.

Asylum, na pewno nie usuwaj. Spójnie zbudowana opowieść, z ważnymi problemami, wciągająca czytelnika. Dodałabym kilka wskazówek dla czytelnika do interpretacji, szczególnie pierwszej części. Trochę rozbudowanego tła.

Moja fantazja poszła w stronę “Igrzysk Śmierci”. Zrozumiałam ten tekst jako krwawy reality show, a na mecie – fast food w nagrodę. ;)

Zacznę od pewnego cytatu:

OMG, nie usuwaj! Popatrz, są w nim dobre fragmenty, poza tym ciekawe, na co zwrócą uwagę inni czytelnicy.

wink

 

A teraz przejdziemy do opinii. ;-)

Skondensowane jak szlag. Generalnie przy każdym zdaniu ma się takie poczucie, że gdzieś dzwoni, ale… za każdym razem w innym kościele. ;)

Natomiast sam fakt, że dzwoni oznacza, że coś tam można sobie z tego poskładać. Tyle że na końcu chyba każdemu wyjdzie nieco inny obraz, choć pewnie z kilkoma elementami wspólnymi.

A najbardziej podoba mi się to, że wyjaśnienie w komentarzu ma prawdopodobnie podobną długość jak tekst. I tam z kolei wszystko jest jasne jak słońce. Jakkolwiek by to głupio nie zabrzmiało, próbowałbym z tego wyciągnąć jakieś wnioski, bo skoro jesteś w stanie w krótkiej treści wyjaśnić wszystko, to prawdopodobnie jesteś również w stanie jasno to przedstawić w szorcie czy drabblu.

Słowem, nie łamiemy się, bo może przez przypadek znajdziesz w tym klucz do poszukiwanego zrozumienia. ;-)

Pozdrowił i poszedł.

Samozwańczy Lotny Dyżurny-Partyzant; Nieoficjalny członek stowarzyszenia Malkontentów i Hipochondryków

Mnie się po pierwszym przeczytaniu wydawało, że to film reklamowy :) Chociaż dopatruję się tu też większej głębi; jakiejś metafory życia. Myślałam również o szalonych lesbijkach, które za wszelką cenę biegną po wegańskie burgery… Dobre :) I bardzo dobrze, że nie usunęłaś :)

Dobra, mam dostęp do kompa, skończyłam opko, to mogę coś więcej napisać :)

W przedmowie piszesz, że drabbelem jest inspirowany. Czytałam niedawno opko o morderczej grze w pętli czasowej. Strasznie autora przepraszam, ale ni cholery nie potrafię sobie przypomnieć kto je napisał i jaki miało tytuł. I myślę, że to jest właśnie Twoja inspiracja. Poszłaś tylko dalej. Gra, w której ludzie ryzykują życiem toczy się w realu. Coś w rodzaju morderczego Big Brothera.

Pisałaś też, że tekst jest bieżący. No cóż, akurat geje i lesbijki są teraz niezłym celem. Czy uczestnicy są dobierani właśnie w taki sposób? Ci, których aktulnie najbardziej się nienawidzi?

Końcówka jeszcze bardziej przygnębiająca, bo wygląda na to, że jeśli raz wejdzie się na taką drogę, to trzeba będzie stale podkręcać program. Zresztą już się to powoli dzieje. Nie wystarczą kłótnie w domu Wielkiego Brata, trzeba czegoś, co mocniej podkręci atmosferę. Nie oglądam tego badziewia, ale słyszałam o wymianie małżonków, wyspach, na których trzeba żreć jakieś świństwo i tak dalej. Wiesz, w końcu i do takiego szołu może dojść i nawet on się w którymś momencie znudzi.

Chciałabym w końcu przeczytać coś optymistycznego!

To moje opowiadanie było Irko :) I nie ma za co przepraszać. A Asylum jeszcze tego opka nie czytała, czego jestem w 100 procentach pewien, bo mamy z Asylum sztame i na pewno skomentowałby gdyby czytała ;)

Known some call is air am

Ojej, ale potrafisz skondensować treści i zaserwować je w taki nienachalny, elegancki sposób. Nie wiem, czy moje myślenie idzie dobrym tropem, bo starałam się nie czytać poprzednich komentarzy… Ale czy chodzi o jakiś rodzaj igrzysk ku uciesze ludu na kanwie reality show? Bardzo spodobało mi się oddane relacji pomiędzy bohaterkami tak przy okazji.

Podziękowanie serdeczne czytelnikom! Dziękuję, że chciało się Wam zajrzeć i zostawić komentarz. :-)

Dodałabym kilka wskazówek dla czytelnika do interpretacji, szczególnie pierwszej części. Trochę rozbudowanego tła

Tak, masz rację, Ando. :-) Tego tu brakuje, teraz widzę wyraźnie. Pytanie tylko, czy brakuje w pierwszej, czy drugiej. Pierwszą usunęłam bezboleśnie, nad drugą deliberowałam, czy aby widać, że wychodzą że studia. Tylko, że fragment świata dalej był za duży. 

 

CM

OMG, nie usuwaj! Popatrz, są w nim dobre fragmenty, poza tym ciekawe, na co zwrócą uwagę inni czytelnicy.

Zaiste ciekawa cytata, czyja może być? wink

każdemu wyjdzie nieco inny obraz, choć pewnie z kilkoma elementami wspólnymi.

Miał być jeden, w założeniu. xd

jakkolwiek by to głupio nie zabrzmiało, próbowałbym z tego wyciągnąć jakieś wnioski,

Raczej brzmi mądrze, a najgorzej, że też rozsądnie i logicznie. :-)

klucz do poszukiwanego zrozumienia.

„Szukajcie a znajdziecie, proście a będzie Wam dane”. A kto ma najwięcej kluczy zostanie klucznikiem. :-)

 

Katiu

Tak, biorą udział w filmie reklamowym, z tym, że to też metafora ich życia, bo na zewnątrz jest tak samo.

I bardzo dobrze, że nie usunęłaś :)

Kieruję się przykładem. :-)

 

Irko :-)

Bardzo ciekawie odczytałaś. Właściwie, jakby pomyśleć, to ich cały świat (bardzo młodych ludzi) jest jednym wielki Big Brotherem. Widziałam fragmenty z pierwszego, jak to było dawno, pamiętam kontrowersje z tamtego czasu, konsultantem, wtedy jeszcze, był chyba Santorski. Kłopot polega na tym, że wtedy – pozornie, bo dziewczyny szukają – nie ma innego świata. To – w ogóle – bardzo ciekawe, jak będzie i z czego się budował. Ostatnio trochę czytałam o kodach (osiem gwiazdek) i innych sposobach wyrażania się/komunikowania. 

 

Ano, Q, jeszcze nie przeczytałam. :-) Spróbuję nadgonić w najbliższych dniach.

 

Oidrin

potrafisz skondensować treści

Tak, to zdaje się potrafię. xd Zobaczymy, czy inaczej też jest możliwe, moze moim przeznaczeniem są cyfry. ;-)

rodzaj igrzysk ku uciesze ludu na kanwie reality show? Bardzo spodobało mi się oddane relacji pomiędzy bohaterkami tak przy okazji.

Oba przypuszczenia prawdziwe. Próbowałam zarysować świat przez relację i dialog, ale chyba zawsze musi być opis, a ten był zbyt ubogi, z drugiej strony nie chcę przerażać, chyba też samej siebie.

Logika zaprowadzi cię z punktu A do punktu B. Wyobraźnia zaprowadzi cię wszędzie. A.E.

A, kurka wodna, dopiero teraz zauważyłam. Tak się zastanawiałam nad tym barem i teraz rozumiem: przerwa na reklamę :)

Chciałabym w końcu przeczytać coś optymistycznego!

Za pierwszym czytaniem niejasny, za drugim już bardziej.

Rozumiem, że laseczki dorabiają w reklamach, ryzykując życie. Do tego pośród ludzkich gnatów, krwi i śmierci reklamują vege burgery.

Hmm. A czy te gnaty mają zachęcać to jedzenia vege, czy też Twoja wizja jest tak przewrotna, że futurystyczni wegetarianie uwielbiają śmierć, więc reklamy puszczają w prime timie największej jatki?

"Wolność polega na tym, że możemy czynić wszystko, co nie przynosi szkody bliźniemu naszemu". Paryż, 1789 r.

Pozdrowienia i podziękowania, Chrościsko, za przeczytanie i pozostawienie komenta. :-)

Dobrze, że za drugim razem bardziej. xd

Twój komentarz dopełnił czarę, czyli szklankę mamy już pełną, tj. wiem czego i brakuje i jaki błąd popełniłam. Brakuje kontekstu obu światów, jeden – kręcenie klipów reklamowych, drugi – prawdziwy w zasadzie nie różni się od tego z klipu, a rozmowa dziewczyn tego nie wyjaśnia, ani talony na McVegeFree i oszczędnie pozostawiane wskazówki. Gnatów tyle samo jest na zewnątrz, kiedy wyjdą ze studia. 

Dziewczyny są młode, pracy nie mają, jedynym ich zarobkiem są właśnie te burgery, tzn. nie zarobkiem, ale jedzeniem – nie będą głodne tego dnia. Że Vege – mięsa już nie ma, koniec zasobów, wszystko jest Vege, z tym że to jest Free – talony dla młodziaków. Tyle.

 

twoja wizja jest tak przewrotna, że futurystyczni wegetarianie uwielbiają śmierć, więc reklamy puszczają w prime timie największej jatki

Matko jedyna, nieee. Śmierć sama do nich przyszła, przychodzi. Twoja uwaga spowodowała, że w pierwszej chwili chciałam usunąć, ale po pięciu minutach stwierdziłam – nie. Nich zostanie – ku mojej pamięci, aby tak nie skracać, będzie moim drugim doświadczeniem. Pierwsze doświadczenie już mam z “Locomotywnikiem”, który wstawiłam po postawieniu kropki, zaraz po napisaniu i w dodatku w pośpiechu, bo po czasie, tak że mi się pierwsza wersja pisana pomiędzy spotkaniami w robocie wstawiła, wiec i tak przez poprawianie było po czasie, na szczęście Wicked zlitował się nad gapą.

Logika zaprowadzi cię z punktu A do punktu B. Wyobraźnia zaprowadzi cię wszędzie. A.E.

Matko jedyna, nieee. Śmierć sama do nich przyszła, przychodzi. Twoja uwaga spowodowała, że w pierwszej chwili chciałam usunąć, ale po pięciu minutach stwierdziłam – nie.

Ta druga uwaga to nieco żartobliwa była, możesz spać spokojnie. ;)

"Wolność polega na tym, że możemy czynić wszystko, co nie przynosi szkody bliźniemu naszemu". Paryż, 1789 r.

Ufff, ale dobrze że to napisałeś, muszę zdecydowanie dookreślać, choć tego nie lubię, nie jestem przyzwyczajona. Może dlatego, że zupełnie nie czuję granicy pomiędzy już infodumpem, a jeszcze nie.

Logika zaprowadzi cię z punktu A do punktu B. Wyobraźnia zaprowadzi cię wszędzie. A.E.

Asylum, raczej w pierwszej części bym dodawała. Ta druga, z fast-foodem, dla mnie była jasna.

Nowa Fantastyka