- Opowiadanie: CM - Dobrocyan i kraina szlachetności

Dobrocyan i kraina szlachetności

Opowiadanie uczestniczy w konkursie „Granice Nieskończoności”.

Jeśli podoba Ci się ta inicjatywa, rozważ darowiznę na Fundację Wspierania Ratownictwa RK: https://fb.com/FundacjaRK/about/ (dane na dole strony).

 

Ogromne podziękowania dla moich dzielnych betujących.

Oidrin, Sonato: DZIĘKOWAĆ!

Dyżurni:

regulatorzy, homar, syf.

Oceny

Dobrocyan i kraina szlachetności

Za szarymi górami, za gęstymi rzekami, żył raz Dobrocyan, troll-idealista, który opuściwszy braci swych podłych, do elfów Razopontów zawitał. Posłyszał bowiem o cudownej krainie, którą władał król sprawiedliwy, a mieszkańcy jej słynęli ze szlachetności.

Chcąc przypodobać się nowej rodzinie, tworzył Dobrocyan cuda wszelakie, a że wynalazcą był zdolnym, z każdym dniem piękniała elfia kraina. Na początku ulepił z chmurek kurzary, co żywiły się tylko brudem i pyłem. Później pogodę na części podzielił, by każdy mógł wybrać najmilszą sobie. Usunął też ćmy rukwie i uchje skończone, by żadnemu z elfów się nie naprzykrzały.

Dobrze przyjęto trolla w krainie, że zaś ród Razopontów ze skromności słynął, nie pragnął nikt tworów wymyślnych dla siebie. A choć prośby zanoszono często i chętnie, to zawsze dla dobra całej rodziny.

Tworzył więc swe cuda troll-idealista: śniacze marzeniowe, dobry humor w pastylkach, aż powiadają mu kiedyś elfy: „Stwórz, Dobrocyanku, maszynę nad maszynami, co wszystkich wokół zachwyci”.

Skinął na to głową troll-idealista i zamknął się w pracowni na cztery spusty. Czekały elfy, szeptały po kątach, bo długo znaku życia nie dawał, lecz wyszedł w końcu i coś tam ciągnął, a ogromne to-to jak wszyscy diabli. Rzekł im:

– Oto kreator nieskończoności. Proście bez obaw, ale rozważnie, bo potęga jego nie zna granic.

Podchodzą zaraz elfy, zrazu niepewne. Stukają, mruczą i patrzą z zachwytem. Czarne! Lśniące! Przycisków pełne! A wysokie, że trudno bardziej!

Życzeń jednak nie mają.

Czekał dzień cały troll-idealista, a gdy nocą nadzieję postradał, przyszedł nareszcie Chytrian Skąpizłot, kupczyk-inwestor z elfa praelfa, a upewniwszy się, że nikt go nie widzi, szepcze Dobrocyanowi do ucha:

– Nieskończonych bogactw mi trzeba.

Zdziwił się na to troll-idealista, bo i po cóż komu złota tak wiele, że i w ośmiu wcieleniach go wydać nie zdoła.

– Dla wszystkich chciałem – rzecze mu Chytrian.

Podszedł Dobrocyan do maszyniszcza, wcisnął guziki, korbą pokręcił. Mignęły diody, zadrżała ziemia, czekają i czekają, lecz nic się nie dzieje.

– Cóż to, u licha? – jęknął Dobrocyan.

Chytrian ze złości aż w kamień przyłożył. Patrzy, a ten się w brylant zamienił!

– Matulu kochana! – zakrzyknął kupiec i trawy dotyka i mchów śpiewających, a wszystko natychmiast złotem się staje. Złapał się wreszcie w euforii za głowę. I tyleż było jego zachwytu, bo i ją w srebrny wisior zaraz obrócił.

Drugi przybył Elfion Całuśnik. On również od dnia wolał światło gwiazdowe, co je troll każdej nocy wedle życzeń rozpalał.

– Stwórz mi, maszyno, taki guziczek – powiada do mikrofonu – co chwilę nieskończenie długą uczyni.

Umyślił sobie bowiem elf sprytny, że całusa królewnie Elfinnie skradnie i moment ten przeciągnie po wieki.

Znowu zadrżała ziemia w krainie, a gdy pogasły wszystkie diody w kreatorze, z klapki malutki przycisk się wysunął. Chwycił go zaraz Elfion Całuśnik i, czasu nie tracąc, pognał na zamek.

Tydzień żadnych wieści nie było. Wreszcie o klęsce jego doniesiono, bo w euforii za późno guzik nacisnął i zatrzymał chwilę dopiero wtedy, gdy wściekła królewna już po łbie go prała.

Nie strwożył się jednak ród Razopontów i chętnie po nocach prośby zanosił. A to flaszkę bez dna, a to młodość bez końca. Wreszcie i król przybył z życzeniem, elf najprzedniejszy, Grałz Pohikryta:

– Dla siebie bogactw i szczęścia nie pragnę, lecz dobro elfów na sercu mi leży. Stwórz więc, maszyno, cudowną krainę, gdzie sprawiedliwość granic nie spotka. Niechaj nie będzie w niej biedy i głodu. Niech nikt się gorszy od innych nie czuje, lecz i zbyt wiele żądać nie zechce. Niech znikną lęki, troski, zawiści i trwa ów stan aż do nieskończoności. A nawet jeden dzień dłużej.

Zląkł się Dobrocyan życzenia Grałza, lecz nie powiedział nic. Huknął bowiem kreator potężnie i błysnął, że całą krainę rozświetlił. Otwarło się wtedy wejście do maszyny, a z jej wnętrza wybrzmiał głos metaliczny:

– Zapraszam do środka.

Rozeszła się wieść o krainie cudownej, a nazwano ją imieniem Grałza Pohikryty. Zniknęła i wnet grupa elfów w maszynie. Inni czekali zaś, co się stanie.

Kilka dni upłynęło bez wieści. Niektórzy szeptali o zgubie niechybnej, lecz przepadł ów pogląd w wierze powszechnej, że kto raz krainę szczęścia odnalazł, ten wrócić z pewnością nie zechce.

Ruszyły elfy śladem pionierów, na końcu i król wyprawił się w drogę. Pozostał wtedy troll-idealista sam ze swoimi wynalazkami.

Zrazu i on przenosiny planował, lecz żal mu było porzucać dorobek. Usiadł więc smętnie naprzeciw maszyny i rzecze jej:

– Pokaż mi, kreatorze najdroższy, tę sprawiedliwą bez końca krainę, którą król dla swych elfów wyprosił.

Ani buchnęło, ani zadrżało, tylko dioda mignęła samotnie i ujrzał troll piramidę ogromną. Wokół ciągnęła się przestrzeń zielona, a na niej dziesiątki krzyży.

– Cóż to takiego? – pyta Dobrocyan.

– Kraina śmierci – rzecze maszyna.

– Jakże to, kreatorze kochany? Coś z rodem elfów uczynił?

– Zabrałem ich, gdzie sobie życzyli – odparł kreator z takim spokojem, że pękło coś w sercu dobrocyanowym.

– Spójrz na ten obraz, pudło nieszczęsne. Jeden krzyż z drewna, drugi ze złota, sam król zaś w piramidzie spoczywa. Gdzież sprawiedliwość, której pragnęli?

– A bo to nieboszczyk może posiadać? Każdy z nich jednakowo nic nie ma i walczyć o więcej z pewnością nie zechce.

– Głupiś i podły! – huknął Dobrocyan. – Wskrześ ich natychmiast, żelastwo bezmyślne!

– Sam wiesz najlepiej, że tak nie można. Wszak to kreator nieskończoności. Sameś mnie stworzył, trollu szlachetny i tyś do życzeń elfy nakłaniał. Nie wiń narzędzia za to, jak służy, lecz tych, którzy młotkiem śrubki wkręcają.

– Bydlę! Kanalia! – Troll kopał w maszynę, aż mu paluchy u stopy popuchły.

– Rzuciłeś wyzwanie nieskończoności. Zapomniałeś jednak w swojej dobroci, że i ona jedną granicę posiada. Granicę rozsądku. A przekraczać jej za nic nie wolno! Co się zaś tyczy elfów, mój drogi, nieskończoność znały już wcześniej. Pazerności i obłudy…

Nie powiedział nic więcej kreator, bo rozebrał go troll do części ostatniej. Później zaś zaczął lepić na nowo ćmy rukwie i uchje skończone.

Koniec

Komentarze

Bardzo ładna bajka. Ma w sobie coś z Lema. Chyba nawet dużo. Interesujące, bo wielorakie podejście do konkursu.

Powodzenia w konkursie.

 

Babska logika rządzi!

Moją opinię w szczególe już znasz, więc będzie krótko i na temat. Ładne granie archetypami, dobra i konsekwentna stylizacja, którą dzięki poleconej lekturze mogę teraz bardziej docenić. I plus za nieprzekombinowany tytuł, bo takie rzeczy sprawiają, że nawet lizak traci smaksmiley. Tu nie stracił, więc będzie klik.

Strawestuję i zmienię treść piosenki. Pobawię się grafomańsko, a co. ;-)

 

Bo srebro i złoto to nic, 

Chodzi o to, by młodym być, 

Więcej nic.

 

Bo radość i życie pomyka

Ukrycie, więc łap go

Póki czas.

 

Zatrzymaj te chwile, 

Przedepnij hamulec

I zluzuj, wreszcie, gaz.

 

A stopa niech ciąży,

Złudzenia nęcące,

Lecz koniec, przecież znasz.

 

I choć gdzieś daleko

Miraże wędrują, to tu-taj

Raj już masz.

 

Więc stopuj, kamracie,

I nie myśl o wacie,

powściągnij, wreszcie gaz.

 

Dobra bajka, z morałem, fajnie napisana i stylizowana. Nie za długa, nie za krótka, lecz w sam raz. 

Skarżę. :-), pozostając przy błogosławionej nadziei, że wystarczy uzasadnień. 

Logika zaprowadzi cię z punktu A do punktu B. Wyobraźnia zaprowadzi cię wszędzie. A.E.

No i kontynuatora Cyberiady godnego mamy nareszcie!. Jest wyobraźnia, są perełki językowe (mnie najbardziej przypadły do gustu uchje i Pohikryta), jest wreszcie morał niebagatelny, jak na filozofa przystało. Aż żal, że autor w finale do ostatniej śrubki machinę rozebrał, bo szans na materializację swoich marzeń czytelnikowi nie zostawił. A ja juści jednym z pierwszych byłbym, który CM-owi równie zwiewnych i udanych tekstów bezgraniczną wyobraźnią przepełnionych by życzył. Skoro jednak “maszyny nima i nie bendzie”, pozostaje mi kliknąć jedynie :)

Zależy mi na dobrej opinii u tych ludzi, o których mam dobrą opinię

A, racja, zapomniałam o tym wspomnieć – zabawa słowami przednia. Prawie jak pewien okrzyk bojowy. ;-)

Babska logika rządzi!

Ale fajne! Morał, fabuła bajowa i ogranie tematu wszystko super, a mnie i tak najbardziej cieszą te słówka piękne (kurzaryśniacze marzeniowe) i zdania zgrabne (On również od dnia wolał światło gwiazdowe, co je troll każdej nocy wedle życzeń rozpalał. (…) Później pogodę na części podzielił, by każdy mógł wybrać najmilszą sobie.)

I ciesze się, że ćmy rukwie i uchje skończone wróciły, żal mi ich było :( 

Bardzo mi się podobało. Lekko się czytało, świetna stylizacja i słowotwórstwo. Twist na koniec zaskakujący i złowieszczy, tym bardziej, że tekst do tego momentu bawił i sądziłem, że zakończenie będzie żartobliwe. Bym nawet powiedział, że trochę mi to zgrzyteło, ale ten dysonans jest całkowicie usprawiedliwiony i zamierzony. Puenta podobna do bajki o rybaku i złotej rybce.

Jedyne, co mi się rzuciło w oczy, to:

 

Skinął na to głową troll-idealista i zamknął się w pracowni na cztery spusty. Czekają elfy, po kątach szepczą, bo długo znaku życia nie daje, lecz wychodzi w końcu i coś tam ciągnie, a ogromne to to jak wszyscy diabli. Mówi im:

– Oto kreator nieskończoności. Proście bez obaw, ale rozważnie, bo potęga jego nie zna granic.

Podeszły zaraz elfy, niby obojętnie. Stukają, mruczą i patrzą z zachwytem. Czarne! Lśniące! Przycisków pełne! A wysokie, że trudno bardziej!

Dlaczego jest tu czas teraźniejszy? 

 

Bardzo dobre opowiadanie. 

Dzień dobry wszystkim. Kajam się najmocniej za lekki poślizg i przystępuję do długiej odpowiedzi.

 

Finklo, powitać!

Bardzo się cieszę z ekspresowej wizyty, zwłaszcza, że Finklowie od trzech opowiadań wpadają do mnie jako pierwsi i robią mi rozpoznanie komentarzowe. ;-)

Dziękować za poświęcony czas, komentarz i klika.

Fajnie, że bajka ładna. Podejście do konkursu wielorakie, bo nie wiedziałem, które może zadziałać. ;-)

Ma w sobie coś z Lema. Chyba nawet dużo.

A to dobrze czy niedobrze? ;)

Prawie jak pewien okrzyk bojowy. ;-)

Moje nieustające źródło inspiracji. ;-)

Chociaż dla mnie to jest fenomen, że z jednej strony ten okrzyk tak mocno zapada w pamięć, a z drugiej (z tego co pamiętam) wiele osób (w tym również CM, a ponoć i niektórzy tłumacze) nawet przy lekturze znaczenia tego okrzyku nie załapali. ;-)

 

Oidrin, hej!

Dziękować za dobre słowa, wniosek o klika i jeszcze raz ogromnie dziękuję za pomoc na becie. :)

 

Asylum, powitać!

Tobie również dziękuję za ekspresową wizytę, przeczytanie, wniosek o klika i cudny komentarz.

Powinienem pewnie być równie kreatywny w odpowiedzi, ale, co tu dużo ukrywać, kreatywnie wystrzelałem się na komentarze pod tekstami na Z(A)MIANĘ. :-)

No nic, wrzuć w końcu swoją bajkę, to wtedy się odwdzięczę.

Tego, że nie wrzucisz w ogóle nie biorę pod uwagę. ;-)

Jeszcze raz dziękować za każde dobre słowo.

 

Tsole, jakże miło Cię widzieć pod mym skromnym tekstem!

 

Nie będę zbyt nowatorski. Tobie również pięknie dziękuję za wizytę, komentarz i klika.

Z tą “Cyberiadą” to jest tak, że skoro Lem już nic nowego napisać nie może, to trzeba sobie stworzyć kontynuację samemu. Tak na miarę własnych potrzeb i możliwości. :)

Dziękuję za pozytywny komentarz, każde dobre słowo.

Jednocześnie kajam się za zniszczenie maszyny. :)

Trochę nie pomyślałem. Żebym ruszył tą pustą głową to rozwiązałbym to inaczej. Jak tak spojrzałem na to, co napisałeś, to faktycznie wiele w tym racji. Nawet mi się trochę szkoda tego unicestwienia zrobiło, ale w gotowym tekście wolę już nic nie zmieniać. W każdym razie ta uwaga wędruje do przegrody “pilne wnioski na przyszłość”.

Jeszcze raz dziękuję za wizytę.

 

Koimeodo, witaj!

Tradycyjnie dziękuję za poświęcony czas, przeczytanie i komentarz.

Fajnie, że fajne. :-)

Ja się trochę bałem reakcji na ten tekst, bo wrzucać bajkę w sytuacji, gdy równolegle trwa konkurs na retelling… bajki wydało mi się, delikatnie rzecz ujmując, średnio rozsądne. Bardzo się cieszę, że Ty jako kolejna rozwiewasz moje wątpliwości.

Bardzo mi miło, że cieszyły słówka i zdania, bo przynajmniej wiem, że udało się połączyć frajdę z pisania z frajdą czytelniczą.

Jeszcze raz dziękować za odwiedziny.

 

Gekikaro, witam i Ciebie!

Zacznę od tradycyjnych podziękowań za komentarz, poświęcony czas i klika.

Cieszę się, że bajka przypadła do gustu. Zakończenie faktycznie trochę jakby nie pasujące do bajki, ale Finklowie przetarli mi szlak, więc stwierdziłem, że i mnie wolno. ;-)

Zwłaszcza, że i tak nic innego mi tam nie pasowało.

Dlaczego jest tu czas teraźniejszy? 

Odpowiedź może być trochę dziwna, ale…

…w tamtym roku pisałem podobną bajkę, również mieszałem w taki sposób czas przeszły z teraźniejszym, Tarnina mi to puściła, więc uznałem, że wolno. :-)

Zwłaszcza, że w sumie z tego właśnie powodu maltretowałem ją wtedy o betę, bo i ja miałem spore wątpliwości.

Co prawda, jak znam życie, to pewnie się okaże, że akurat tutaj nie wolno, ale do jej wizyty mam czyste sumienie. :-)

Samozwańczy Lotny Dyżurny-Partyzant; Nieoficjalny członek stowarzyszenia Malkontentów i Hipochondryków

A to dobrze czy niedobrze? ;)

Lubię Lema, to genialny facet był, więc raczej dobrze.

Okrzyk bojowy. Myślę, że to działa przede wszystkim na wzrokowców, zwłaszcza amatorów krzyżówek i scrabbli. Tacy patrzą na okrzyk i widzą jego korzenie. Tłumaczy bym usprawiedliwiła – dla nich polski na ogół nie jest językiem ojczystym, nie są tak otrzaskani z korzeniami, to i mogą nie zwrócić uwagi, że zestawienie liter nie jest przypadkowe.

Babska logika rządzi!

Z tymi wzrokowcami pełna racja. Ja znaczenie tego okrzyku znam ze Słownika terminów lemowskich. Przy czytaniu to mi nawet przez myśl nie przeszło, że w tym słowie może być coś ukryte. :)

Samozwańczy Lotny Dyżurny-Partyzant; Nieoficjalny członek stowarzyszenia Malkontentów i Hipochondryków

To z przestawionymi literkami wolno? W sumie Widar ma tyle problemów, że mogę mu następnym razem dysleksję dorzucić :D

 Fajna bajka, niezła stylizacja. Wreszcie mogłeś poszaleć z szykiem zdań :) Zakończenie zaskakuje, a przynajmniej mnie zaskoczyło. Więc tyle z marzeń o sprawiedliwym świecie ;) Morał na koniec bardzo mi się podobał. Można wydrukować, w ramki oprawić i co poniektórym politykom wysłać ;)

Porządnie napisane, świetne imiona dla bohaterów. Faktycznie lekko lemowskie, co oczywiście na plus.

Mi się :)

Klikam, oczywiście :)

Nie cierpię mówić NIE, ale nie mogę stale potakiwać. Czas zacząć ćwiczyć... ;)

Ładnie napisane, przejrzysta narracja, logiczny rozwój wydarzeń prowadzący do puenty. Początek trochę kojarzy się ze stworzeniem świata. To jeden z elementów, które, mam wrażenie, wprowadzają szczyptę ironii lub humoru.

Bardzo podobała mi się interpretacja konkursowego hasła i końcowy morał, podany w sposób pasujący do całej konstrukcji opowiadania. Zaskakujące, podtrzymujące uwagę czytelnika zwroty akcji, zwłaszcza ten z krainą umarłych. Poza tym, świetnie napisane technicznie. Zgłaszam do wątku bibliotecznego. :)

 

Edit.

Widzę, że komplet klików już czeka w wątku, tym razem się spóźniłam. ;)

Zapachniało “Bajkami robotów”. Ty jednak troszkę idziesz momentami w pariodię i lekkie przestylizowanie, morał o granicach rozsądku też mnie nie kupił, nie przepadam za takim dość łopatologicznym moralizatorswem, wydaje mi się, że samo to, że kraina szczęśliwości okazała się być krainą śmierci jest już wystarczająco mocne. I właściwie mam mieszane odczucia co do tekstu – bo to jest dobrze zrobiony tekst, tak pod względem językowym, jak i pod względem fabularnym (jest prosto, ale przejrzyście i wedle sztuki gatunku). Chyba po prostu za bardzo lubię “Bajki” Lema, żeby być usatysfakcjonowana lekturą ;-).

Dream big.

Irko, hej!

Dziękować za szybkie odwiedziny, komentarz i klika.

To z przestawionymi literkami wolno?

Wiedziałem! :D

Ja tylko czekałem, kto pierwszy rzuci kamieniem pytaniem. ;-)

Moim zdaniem wolno, bo to już podchodzi pod zabawę słowem. A na tym w mojej opinii polega literatura. Nie rzucam przecież mięsem w tekście, a jedynie nawiązuję do pewnych słów poprzez anagramy.

Uzasadnienie przyjęte? ;-)

W sumie Widar ma tyle problemów, że mogę mu następnym razem dysleksję dorzucić :D

Było mu tam wrzucić “kuchnia” albo nawet lemowe “AWRUK!” to bym się nie czepiał. Ale pomysł z dysleksją też fajny. I odświeży Ci bohatera. :D

Wreszcie mogłeś poszaleć z szykiem zdań :)

Wreszcie wolny! ;-)

Więc tyle z marzeń o sprawiedliwym świecie ;)

Nom. Za to udało się znaleźć bardzo sprawiedliwe zaświaty. ;-)

Fajnie, że bajka fajna. Jeszcze fajniej, że zakończenie zaskakuje, bo spodziewałem się… czegoś dokładnie odwrotnego. Że jak zacznę pisać o tej sprawiedliwej krainie, gdzie nie ma lęków i zawiści, to już każdy się domyśli, o co chodzi.

Dziękować za wizytę.

 

ANDO, witaj!

Tobie również dziękuję za odwiedziny, poświęcony czas i komentarz.

Dziękować za każde dobre słowo. Nie muszę do niczego w Twojej opinii “odpyskowywać”, więc i specjalnie się w odpowiedzi nie rozpiszę. ;-)

Tak, jak pisałem wyżej, cieszę się, że motyw z krainą zaskakuje, bo bałem się, że będzie inaczej. Super, że świetnie technicznie, bo przy pisaniu wyłaziły mi pewne wredne odruchy i trzeba było z nimi walczyć.

Jeszcze raz dziękuję za poświęcony czas.

 

Dogs, hej!

I Tobie dziękuję za poświęcony czas, przeczytanie i opinię.

Idę w stronę parodii, bo to trochę bliżej mojego stylu. Chciałem, żeby to była lekka inspiracja Lemem, nie zwykła imitacja, więc wolałem dodać coś od siebie. ;)

Morał był mi potrzebny z jednego ważnego powodu. Chciałem mocno zaakcentować temat konkursowy w tekście. ;-) Bałem się, że jeśli zostawię go bardziej w domyśle, to mógłbym się na tym wyłożyć. Słowem, wolałem nie ryzykować. ;)

Chyba po prostu za bardzo lubię “Bajki” Lema, żeby być usatysfakcjonowana lekturą ;-)

Do poziomu “Bajek” to ja Ci nie doskoczę. Za wysoko. ;-)

Jeszcze raz dziękować za poświęcony czas.

Samozwańczy Lotny Dyżurny-Partyzant; Nieoficjalny członek stowarzyszenia Malkontentów i Hipochondryków

Kurcze niezła bajka i cudna zabawa z imionami. Uśmiechnęło mi się, nad życiem podumało ;) W miarę gładko się czytało, tylko coś mi z narracją nie zagrało. Nie wiem tylko co – specjalistą nie jestem, żeby móc to wskazać palcem. A może po prostu coś mi się ubzdurało!

To wpadam z małym podsumowaniem. Opowiadanie jest rozrywkowe i szybko się je czyta, jego bajkowy klimat idealnie pasuje do treści. Swoją formą i fabułą, a także bohaterami nawiązuje do Cyberiady, co jest odważnym posunięciem, lecz jak najbardziej udanym. Dobrze rozwiązałeś problem tytułu, jest ładny, nic nie spojleruje i jest adekwatny do tekstu. Dałabym klika, ale widzę, że wystarczająca ilość poleceń się już zebrała :)

Piękne zarówno w treści jak i formie. Bajka godna najlepszych bajarzy z panem Stanisławem na czele. Twoja pomysłowość zachwyca w równym stopniu co pomysłowość Dobrocyana. Co pomysł to perełka, poczynając od Midasa co za głowę sie złapał, a na flaszce bez dna kończąc.

Morał zaś przedni i wielce pouczający.

Sprawiłeś mi CM-ie dużo radości tym tekstem. 

Kasjopejatales, hej!

Dziękować za poświęcony czas, przeczytanie i komentarz.

Cieszę się, że się uśmiechnęło. A nawet ciut więcej. ;) Narracja jest trochę stylizowana, więc zdaję sobie sprawę, że mogła nie podejść.

 

Sonato, witam raz jeszcze.

I raz jeszcze dziękuję za pomoc na becie. Dziękować za dobre słowa, a na przyszłość o klika spokojnie możesz wnioskować, bo Użytkownicy najwyraźniej nie zamierzają przestać mnie dyskryminować i kantują, gdzie popadnie. :D

 

Fizyku, cześć!

Tobie również dziękuję za poświęcony czas, przeczytanie i opinię.

I cóż ja mogę więcej napisać. Bardzo się cieszę z tak pozytywnego odbioru. Twój komentarz sprawił mi masę frajdy. :)

Samozwańczy Lotny Dyżurny-Partyzant; Nieoficjalny członek stowarzyszenia Malkontentów i Hipochondryków

To i ja się dołączę do pochwał. Mimo krótkiego limitu znaków przedstawiłeś zarówno urzekający świat, przepełniony smaczkami (rukwie i uchje), jak i pokazałeś świetną historię, równie pod względem zaskakującej fabuły, a także morału. Jest zabawa słowem, są sympatyczni bohaterowie i słodko-gorzkie zakończenie, które idealnie podsumowuje opowieść. Czasem lepiej nie chcieć więcej niż się posiada. Pozdrawiam serdecznie

Oho! Bardzo mi się podobało. I język taki, że mucha nie siada, i nie przegadane, i nie nazbyt zwięzłe, a takie w sam raz, idealnie pod limit skrojone. I mądre, i zabawne, i trochę smutne nawet. Bajkowe opakowanie, jak na mój gust, nieco zbyt kolorowe, ale takie prawa gatunku, więc czepiać się nie będę. Powodzenia w konkursie!

Zanais, cześć!

To ja dołączę Cię do grona osób, którym dziękuję za pochwały…

…a także przeczytanie, poświęcony czas i opinię. ;)

Cieszę się, że znalazłeś w tym szorcie tyle zalet.

Ano faktycznie, czasem nie warto być zbyt zachłannym.

Również pozdrawiam.

 

Silvo, hej!

Tobie również dziękuję za poświęcony czas, przeczytanie i komentarz. Fajnie, że się podobało. Fajnie, że widzisz tyle pozytywów. Jeśli chodzi o bajkowe opakowanie, to plan na tego szorta był następujący: jak mi się napisze, tak będzie. ;-)

Samozwańczy Lotny Dyżurny-Partyzant; Nieoficjalny członek stowarzyszenia Malkontentów i Hipochondryków

To jeszcze ja na chwilę: Ja się trochę bałem reakcji na ten tekst, bo wrzucać bajkę w sytuacji, gdy równolegle trwa konkurs na retelling… bajki wydało mi się, delikatnie rzecz ujmując, średnio rozsądne. Bardzo się cieszę, że Ty jako kolejna rozwiewasz moje wątpliwości. → e tam. Retelling, a własna bajka to zupełnie co innego :) 

Twoje teksty – to dopiero drugi, który czytam, czy mogłam już wychwycić styl? – są też specyficzne, wybijają się na tle innych, bo są takie mmm tłuste :D Dobre słowo? Złe? Chodzi o to, że są pełne i na bogato. Że wyraziste i sycące, o sycące to dobre słowo! Choć wrażenie najedzenia może być utrzymującym się efektem edkowego aromatu do ciasta. Jakoś mi ciągle pachnie tamto opko ;)

Retelling, a własna bajka to zupełnie co innego :) 

Ale koniec końców typ opowiadania ten sam. ;-)

Że wyraziste i sycące, o sycące to dobre słowo!

Bo te moje teksty to są trochę jak mielony albo bigos. Nigdy nie wiesz, co można tam znaleźć. ;-)

Choć wrażenie najedzenia może być utrzymującym się efektem edkowego aromatu do ciasta. Jakoś mi ciągle pachnie tamto opko ;)

Muszę pomyśleć o jakiejś limitowanej serii aromatów do ciast “Krnąbrny Edward”.

“Z Edwardem ci się upiecze”. :D

Samozwańczy Lotny Dyżurny-Partyzant; Nieoficjalny członek stowarzyszenia Malkontentów i Hipochondryków

Bo te moje teksty to są trochę jak mielony albo bigos. Nigdy nie wiesz, co można tam znaleźć. ;-)

→ jako roślinożerca wolę metaforę ciastową, z bigosu to może jakiś liść laurowy bym dla siebie wygrzebała :P

Muszę pomyśleć o jakiejś limitowanej serii aromatów do ciast “Krnąbrny Edward”.

“Z Edwardem ci się upiecze”. :D

→ dobry pomysł, i na rynek niemiecki możesz spokojnie uderzać, chwytliwy dżingiel już masz :D słyszę to du hast na korytarzach aldi albo lidla…

jako roślinożerca wolę metaforę ciastową, z bigosu to może jakiś liść laurowy bym dla siebie wygrzebała :P

Pewnie ciastowa metafora pasowałaby lepiej, ale nie miałem żadnego pomysłu na ciasto, w które wrzucasz kilka przypadkowych składników, a i tak coś z tego wyjdzie. ;)

dobry pomysł, i na rynek niemiecki możesz spokojnie uderzać, chwytliwy dżingiel już masz :D słyszę to du hast na korytarzach aldi albo lidla…

Ewidentnie muszę pomyśleć o drugiej części tego tekstu. :D

Samozwańczy Lotny Dyżurny-Partyzant; Nieoficjalny członek stowarzyszenia Malkontentów i Hipochondryków

Pewnie ciastowa metafora pasowałaby lepiej, ale nie miałem żadnego pomysłu na ciasto, w które wrzucasz kilka przypadkowych składników, a i tak coś z tego wyjdzie. ;)

→ muffiny :D Wrzucasz cokolwiek się nawinie i wychodzi urocza babeczka. 

 

Ewidentnie muszę pomyśleć o drugiej części tego tekstu. :D

→ a jakby połączyć umiejętności Dobrocyana z fantazją Edwarda? To może być niezła fuzja :D

muffiny :D Wrzucasz cokolwiek się nawinie i wychodzi urocza babeczka. 

Fajne. ;-)

Jak następnym razem napiszę jakiś rąbnięty tekst to go nazwę muffinem CM-owym. :D

→ a jakby połączyć umiejętności Dobrocyana z fantazją Edwarda? To może być niezła fuzja :D

Albo totalna zagłada. :D

Samozwańczy Lotny Dyżurny-Partyzant; Nieoficjalny członek stowarzyszenia Malkontentów i Hipochondryków

prośby znoszono

Zanoszono, słońce heart

to to

Połącz: to-to.

 niby obojętnie

Oj, niebajkowe to.

 król kreator nawiedził

Troszkę źle się parsuje.

 poglądzie powszechnym

Czy pomruk może wchodzić w interakcje z poglądem?

 porzucać dorobku

Żal porzucać kogo? co? dorobek.

dziesiątki krzyży

A od kiedy elfy są chrześcijanami?

Nie wiń narzędzia za to, jak służy, lecz tych, którzy młotkiem śrubki wkręcają.

Właśnie!

 

Ale fajne! Dobrze rzecze Finkla:

 Bardzo ładna bajka. Ma w sobie coś z Lema. Chyba nawet dużo. Interesujące, bo wielorakie podejście do konkursu.

A i Asylum słusznie prawi:

 Dobra bajka, z morałem, fajnie napisana i stylizowana. Nie za długa, nie za krótka, lecz w sam raz.

 

 Tarnina mi to puściła, więc uznałem, że wolno. :-)

Tarnina nie jest nieomylna :D Ale w tej stylizacji akurat wolno, toć i panalemowe bajki takoż wyglądają :)

 

Humility is not thinking less of yourself - it's thinking of yourself less.

Dzień dobry Tarninie.

Akurat mnie złapałaś zanim zdążyłem wyłączyć komputer, więc odpowiem od razu.

Ale poprawki wprowadzę jutro. ;-)

Na początek tradycyjnie: dziękować za wizytę, komentarz i poświęcony czas.

Również za litościwą łapankę, dzięki której nie muszę tym razem poświęcać całego dnia na remont tekstu. ;)

Zanoszono, słońce

Jak napiszę, że to zupełnie przypadkowa literówka to pewnie nie uwierzysz, co? :D

Oj, niebajkowe to.

Wiesz, jak to jest, kiedy zmieniasz dany fragment z pięć razy? Wtedy to się cieszysz, że pasuje. I taki stan rzeczy w zupełności cię zadowala. ;)

Spróbuję coś wymyślić.

Troszkę źle się parsuje.

Bardzo razi w oczy? Czy można przymknąć oko? ;)

Czy pomruk może wchodzić w interakcje z poglądem?

Widać, że pisane w dwa dni, co? ;-)

Poprawię. Naprawdę. Wszystko! Skończę tylko poprawiać dwa teksty, bo mnie paskudnie gonią terminy i wszystko tu ładnie wysprzątam.

Żal porzucać kogo? co? dorobek.

Wiesz, najbardziej mi się podoba w tej Twojej łapance, że wymieniasz wszystko to, co zmieniałem na ostatnią chwilę. ;-)

A od kiedy elfy są chrześcijanami?

A skąd wiesz, że nie są. :D

Specjalnie sobie tym nie pomogę, ale przyznaję z góry, że to jedyny argument, jaki mam na swoją obronę. ;)

Ale fajne!

Fajnie! ;-)

Tarnina nie jest nieomylna :D

Ale zwykle jest to argument zagłady, po którym nikt już nie chce się kłócić. :D

EDIT: Jednak udało się wysprzątać od razu. Dziękować jeszcze raz!

Samozwańczy Lotny Dyżurny-Partyzant; Nieoficjalny członek stowarzyszenia Malkontentów i Hipochondryków

Ale zwykle jest to argument zagłady, po którym nikt już nie chce się kłócić. :D

Humility is not thinking less of yourself - it's thinking of yourself less.

Samozwańczy Lotny Dyżurny-Partyzant; Nieoficjalny członek stowarzyszenia Malkontentów i Hipochondryków

Bardzo przyjemna parafraza "Bajek robotów" Lema. A broni się głównie filozoficznym finałem. Który sam w sobie robi to opko.

1.0 Życie jest za krótkie na niechlujne researche 2.0 Wyobraziłem sobie Braci Karamazow edycja 2020, wersja 4.0.... I ryknąłem śmiechem!

Rrybaku, cześć!

Dziękuję za poświęcony czas, komentarz i dobre słowo.

Samozwańczy Lotny Dyżurny-Partyzant; Nieoficjalny członek stowarzyszenia Malkontentów i Hipochondryków

Czy rukwie mają coś wspólnego z okrzykiem bojowym Selektrytów?

 

Całkiem zręczny językowo pastisz Lema. Czepiałbym się tylko tego braku konsekwencji w stosowaniu czasu narracji.

Skinął na to głową troll-idealista i zamknął się w pracowni na cztery spusty. Czekają elfy, po kątach szepczą, bo długo znaku życia nie daje, lecz wychodzi w końcu i coś tam ciągnie, a ogromne to-to jak wszyscy diabli. Mówi im:

– Oto kreator nieskończoności. Proście bez obaw, ale rozważnie, bo potęga jego nie zna granic.

Podeszły zaraz elfy, zrazu niepewne. Stukają, mruczą i patrzą z zachwytem.

Tak można, dla wciągnięcia czytelnika w opowieść, ale to trzeba właśnie z konsekwencją – zależnie od dynamiki, albo punktu widzenia, a nie skacząc swobodnie między zdaniami.

 

Coboldzie, witam.

Dziękuję za poświęcony czas i opinię.

Słynny okrzyk, jak pisałem gdzieś powyżej, nieustannie stanowi źródło inspiracji. :)

Z czasem narracji mnie poniosło. Przyznaję. Postawiłem na wyjątkowo “radosną” twórczość bez kontroli. To pewnie z czasem będzie znikać. W każdym razie dzisiaj napisałbym to z większą konsekwencją.

Samozwańczy Lotny Dyżurny-Partyzant; Nieoficjalny członek stowarzyszenia Malkontentów i Hipochondryków

Cześć CM, podobał mi się Twój tekst. Zwróciłam uwagę na ciekawe słowotwórstwo, dobry-cyjanek (nie wiem, czy dobrze odczytuję), chytry, ćmy… :) Lekki styl, czytało mi się łatwo i z przyjemnością. Jedynie końcówka jak dla mnie mogłaby być krótsza, przekaz jest w niej zbyt dosłowny.

Powodzenia w konkursie!

Miła i ciekawa bajeczka z nieco mrocznym zakończeniem. :D To lekki i bardzo przyjemny tekst oparty na ciekawym pomyśle i warsztatowo moim zdaniem również bardzo dobry. :)

Zostaw ten żyrandol.

Witam Cytrynę!

Dziękować za poświęcony czas, przeczytanie i dobre słowo.

Zdaję sobie sprawę, że końcówka wyłożona mocno wprost (a przy tym rozciągnięta), ale ile razy próbuję rozwiązań, ujmijmy to, mniej bezpośrednich, tyle razy się na tym wykładam.

Słowem, wolałem tym razem nie kombinować. ;)

 

Verus, hej!

Tobie również dziękuję za odwiedziny, poświęcony czas i dobre słowo.

Miła i ciekawa bajeczka z nieco mrocznym zakończeniem. :D

Za słodko tam było, żebym miał się powstrzymać przed czymś gorzkim na koniec. ;-)

Samozwańczy Lotny Dyżurny-Partyzant; Nieoficjalny członek stowarzyszenia Malkontentów i Hipochondryków

Za słodko tam było, żebym miał się powstrzymać przed czymś gorzkim na koniec. ;-)

I bardzo dobrze. :D

Zostaw ten żyrandol.

Pewno, że tak! Nadmiarowi słodyczy mówimy zdecydowane nie!

Właśnie do mnie dotarło, że cieszymy się z pogrzebania rodu elfów. Średnio to o nas świadczy. :D

 

Samozwańczy Lotny Dyżurny-Partyzant; Nieoficjalny członek stowarzyszenia Malkontentów i Hipochondryków

Może tak naprawdę jesteśmy krasnoludami…? One nigdy nie były zwolennikami tych ze spiczastymi uszami.

Zostaw ten żyrandol.

Albo bezdusznymi trollami. ;)

Samozwańczy Lotny Dyżurny-Partyzant; Nieoficjalny członek stowarzyszenia Malkontentów i Hipochondryków

Glum glum, nie lubimy elfów, mój skarbie, nie.

Humility is not thinking less of yourself - it's thinking of yourself less.

A czym Ci te elfy tak podpadły? ;-)

Samozwańczy Lotny Dyżurny-Partyzant; Nieoficjalny członek stowarzyszenia Malkontentów i Hipochondryków

 

Humility is not thinking less of yourself - it's thinking of yourself less.

Znaczy, mam już się nie pogrążać? :D

Samozwańczy Lotny Dyżurny-Partyzant; Nieoficjalny członek stowarzyszenia Malkontentów i Hipochondryków

Elfy nie płacą faktur :D i wprowadzają nową matrycę VAT dzień po jej wejściu XD

Humility is not thinking less of yourself - it's thinking of yourself less.

A to łajzy! :D

Widzisz, czyli jednak dobrze zrobiłem, posyłając ich do krainy śmierci. Swoją drogą, ciekawe czy tam też płacą podatki? ;-)

Podatek VAT od nieodpłatnego wprowadzenia elfa do piekła. XD

Samozwańczy Lotny Dyżurny-Partyzant; Nieoficjalny członek stowarzyszenia Malkontentów i Hipochondryków

Jeśli nieodpłatne, to obawiam się, że podatek wyniesie zero. ;-)

Babska logika rządzi!

A tu Cię zaskoczę, bo wcale niekoniecznie. ;)

Podatek sobie wtedy naliczysz od bieżącej wartości elfa. :D

Samozwańczy Lotny Dyżurny-Partyzant; Nieoficjalny członek stowarzyszenia Malkontentów i Hipochondryków

Podatek VAT od nieodpłatnego wprowadzenia elfa do piekła. XD

VAT = Value Added Tax, czyli podatek od wartości dodanej. Jaką wartość dodajesz do elfa, posyłając do go piekła?

Humility is not thinking less of yourself - it's thinking of yourself less.

Dzień dobry! :)

Bardzo przyjemny poranek z tą Twoją bajką, CM-ie. Ładna stylizacja wprowadzająca w fantastyczny świat i nastrój, ciekawa historia i, nieco zaskakujące, ale trafne zakończenie. 

 

Powodzenia w konkursie! :)

 

VAT = Value Added Tax, czyli podatek od wartości dodanej. Jaką wartość dodajesz do elfa, posyłając do go piekła?

Czułem, żeby z tym VAT-em nie wyskakiwać. ;-)

Dodaję bieżącą rynkową wartość elfa – kwotę, którą mógłby zarobić właściciel elfa, gdyby sprzedał go diabłu po wartości rynkowej. ;)

 

Cześć Saro!

Dziękuję za odwiedziny, poświęcony czas i dobre słowo.

trafne zakończenie

Wasze współczucie dla elfów jest porażające. :D

Samozwańczy Lotny Dyżurny-Partyzant; Nieoficjalny członek stowarzyszenia Malkontentów i Hipochondryków

Dodaję bieżącą rynkową wartość elfa – kwotę, którą mógłby zarobić właściciel elfa, gdyby sprzedał go diabłu po wartości rynkowej. ;)

I o to chodzi XD

Humility is not thinking less of yourself - it's thinking of yourself less.

Już kiedyś opodatkowałem w jednym z opowiadań aureolę. Mam wprawę. ;-)

Samozwańczy Lotny Dyżurny-Partyzant; Nieoficjalny członek stowarzyszenia Malkontentów i Hipochondryków

Dzińdybry, chciałam zgłosić zadowolenie. 

Bardzo miła bajeczka Ci wyszła, urzeka mnie stylizacja językowa, zwłaszcza w dialogach. Podobnie jak tsole zwróciłam uwagę na smaczki-perełki, te uchje skończone oraz ćmy rukwie! Cudowne stworzenia z rodziny walguryzmowatych. Morał na końcu może nie do końca mi podszedł w swojej morałowatości, dlatego za puentę tak naprawdę uznałam zdanie o narzędziu i wkręcaniu młotkiem śrubek. I trafne, i ładnie ujęte.

W ogóle czytało mi się muzycznie, rytmicznie… Dobrze trafiać na takie teksty na rozgrzewkę po długiej portalowej drzemce.

Witam pogromczynię drabbli, szortów i króciaków wszelakich!

Nir, hej!

Dziękować za poświęcony czas, dobre słowo i zapalenie żółtej gwiazdki.

Zgłaszam zadowolenie z treści komentarza. ;-)

Zdaję sobie sprawę, że morał mógł do końca nie podejść, ale wiesz… to jest element taktyczny w utworze. :D

Chciałem zamachać do jurorów, żeby widzieli, że na pewno akcent granic nieskończoności się pojawia. Niechby nawet było to machanie kosztem łopatologii i rozmemłania. ;-)

Dziękuję za odwiedziny i do zobaczenia u Ciebie. Jak zwykle z poślizgiem, ale w końcu się dotoczę z tym komentarzem.

Dobrze trafiać na takie teksty na rozgrzewkę po długiej portalowej drzemce.

Fajnie! Czuję się jak taki zając w biegach lekkoatletycznych. ;-)

I na koniec coś, czego nie mogłem sobie odpuścić:

Dzińdybry

Godzina 22:27. :D

Aż korci, żeby zapytać, o której u Ciebie zaczyna się wieczór. ;-)

Samozwańczy Lotny Dyżurny-Partyzant; Nieoficjalny członek stowarzyszenia Malkontentów i Hipochondryków

Strefy czasowe, CM. Strefy czasowe. Ewentualnie:

Humility is not thinking less of yourself - it's thinking of yourself less.

Mam taką dziwną przypadłość, że mój mózg nie akceptuje istnienia zwrotu dobry wieczór. Po prostu nie. Ale da się z tym żyć – zwłaszcza w okresie letnim jest mniejsza szansa na wpadkę. Do czasu ;)

Strefy czasowe, CM. Strefy czasowe.

Mówimy o dwóch miastach oddalonych od siebie od 200km z hakiem. ;-)

Raczej stawiałbym więc na “ewentualnie”. :)

Chyba, że to taki Wrocław jak u Thargona. :D

 

Mam taką dziwną przypadłość, że mój mózg nie akceptuje istnienia zwrotu dobry wieczór.

Ja mam trochę inną. Mój mózg nie akceptuje zwrotu dzień dobry, kiedy wchodzę do pracy. ;)

Samozwańczy Lotny Dyżurny-Partyzant; Nieoficjalny członek stowarzyszenia Malkontentów i Hipochondryków

Sympatyczne :)

Przynoszę radość. A CMowi ból i pożogę.

Cześć Anet!

Znaczy, do fajnego zabrakło. Czuję nieradość. ;)

Samozwańczy Lotny Dyżurny-Partyzant; Nieoficjalny członek stowarzyszenia Malkontentów i Hipochondryków

:(

Przynoszę radość. A CMowi ból i pożogę.

Strasznie się gryzie ta smutna mina z Twoim opisem w sygnaturce. :)

Przyjmiemy, że “sympatyczne” to w tym przypadku synonim “fajne” i zostajesz oficjalnie rozgrzeszona. :D

Samozwańczy Lotny Dyżurny-Partyzant; Nieoficjalny członek stowarzyszenia Malkontentów i Hipochondryków

Nie ma mowy! Po prostu dąż do doskonałości! ;)

Przynoszę radość. A CMowi ból i pożogę.

To jest doskonałość! Źle czytałaś. XD

Samozwańczy Lotny Dyżurny-Partyzant; Nieoficjalny członek stowarzyszenia Malkontentów i Hipochondryków

Ja zawsze dobrze czytam.

Zmieniłam podpis na tę okoliczność ;)

Przynoszę radość. A CMowi ból i pożogę.

Zakładamy Klub Poszturchiwaczek CMa?

Humility is not thinking less of yourself - it's thinking of yourself less.

Jej, będę w czyjejś sygnaturce! :-)

A tak poza tym…

Spisek jest wszędzie! Wszyscy przeciwko mnie! ;-)

Przyznaj się, ten komentarz dyktowali Ci wstrętni Użytkownicy. :D

Samozwańczy Lotny Dyżurny-Partyzant; Nieoficjalny członek stowarzyszenia Malkontentów i Hipochondryków

Zakładamy Klub Poszturchiwaczek CMa?

To on jeszcze nie istnieje? ;)

Samozwańczy Lotny Dyżurny-Partyzant; Nieoficjalny członek stowarzyszenia Malkontentów i Hipochondryków

Przyznaj się, ten komentarz dyktowali Ci wstrętni Użytkownicy. :D

Sami mi go napisali ;)

Zakładamy Klub Poszturchiwaczek CMa?

To on jeszcze nie istnieje? ;)

Oczywiście, że istnieje, tylko do tej pory był tajny ;)

Przynoszę radość. A CMowi ból i pożogę.

Sami mi go napisali ;)

Wiedziałem! Wiedziałem, wiedziałem, wiedziałem!

Ale ja się nie przejmuję. Zazdroszczą mi, bo napisałem świetną bajkę, a oni nie potrafią.

Zazdroszczą mi talentu i tyle. ;-)

Oczywiście, że istnieje, tylko do tej pory był tajny ;)

Wydało się! Konspiracja jest wszędzie! :D

 

Samozwańczy Lotny Dyżurny-Partyzant; Nieoficjalny członek stowarzyszenia Malkontentów i Hipochondryków

Wydało się! Konspiracja jest wszędzie! :D

No, teraz to tu już nie ;)

Przynoszę radość. A CMowi ból i pożogę.

To na pewno jest jakaś taktyczna zmyłka. Ja ich znam, tych Użytkowników. To grubsze cwaniaki są. ;)

Samozwańczy Lotny Dyżurny-Partyzant; Nieoficjalny członek stowarzyszenia Malkontentów i Hipochondryków

Ooo! Tylko nie grubsze!

Taaa, zwłaszcza Wilk to musi być grubas nie z tej ziemi…

Babska logika rządzi!

Lepsze grubasy, te umiarkowane mają fajny stosunek do świata. :-)

Znaczy cała Loża to chudzielcy, cholipciuś, nie dobrze, nie dobrze. xd

Konieczne podtuczenie i większa ilość czasu przed kompem. ;-)

 

Logika zaprowadzi cię z punktu A do punktu B. Wyobraźnia zaprowadzi cię wszędzie. A.E.

Pozjadali mi tyle wniosków o kliki, że na pewno zdążyli się roztyć. ;-)

Poza tym Thargone, zdaje się, potrafi okresowo dobijać do stu kilo. Przypadek? :D

Samozwańczy Lotny Dyżurny-Partyzant; Nieoficjalny członek stowarzyszenia Malkontentów i Hipochondryków

Znaczy cała Loża to chudzielcy, cholipciuś, nie dobrze, nie dobrze. xd

Żeby się nie okazało, że przy następnych wyborach każdy z kandydatów będzie musiał podawać wagę, żeby zachować odpowiednią równowagę w Loży. ;-)

Samozwańczy Lotny Dyżurny-Partyzant; Nieoficjalny członek stowarzyszenia Malkontentów i Hipochondryków

Asylum, czy chcesz powiedzieć, że ta osoba, która daje najwięcej TAK-ów w głosowaniach, musi być najgrubsza?

Też sobie grabisz…

Ja Wam wybiję z głowy to tuczenie. Wystarczy, że czasami bredzimy jak potłuczeni. ;-)

Babska logika rządzi!

Uważajcie z tym rozmarzaniem się o tuczeniu Loży, bo jeszcze Bail i MrB się zainteresują :) Wezmą ich do swojego filmu o grubych ludziach i kto wtedy będzie dawał piórka?

xd, CMie i Finklo. 

Mam już wystarczająco nagrabione, chyba nie może przyrastać. Chyba… Granica nieskończoności. :-)

czy chcesz powiedzieć, że ta osoba, która daje najwięcej TAK-ów w głosowaniach, musi być najgrubsza?

Ooo, fajnie by było, acz to marzenie mojej,  ściętej już głowy. Musimy być slim, fit, piękni i bogaci. Loża  to pewnie normalsi, sama ją w dużej mierze wybrałam. Królujcie nam, a nasze zadanie – nieposłuszeństwo i fikołki, abyście ducha nie zatracili.

Logika zaprowadzi cię z punktu A do punktu B. Wyobraźnia zaprowadzi cię wszędzie. A.E.

Nowa Fantastyka