- Opowiadanie: Marcin Hołowacz - Ryzyko zawodowe

Ryzyko zawodowe

Dyżurni:

regulatorzy, homar, syf.

Oceny

Ryzyko zawodowe

Moja pięść sunęła tnąc powietrze, by po chwili napotkać na betonową ścianę. Miejsce uderzenia zamieniło się w sporych rozmiarów dziurę, otoczoną unoszącym się pyłem. Podczas gdy odłamki leciały na wszystkie strony, starałem się wytężyć wzrok i dostrzec mojego przeciwnika, który był wystarczająco zwinny, aby uniknąć kontaktu z rozpędzonym mechanicznym ramieniem. Brak precyzji nie był czymś, co mogło mnie charakteryzować na co dzień, lecz tym razem byłem wściekły. W końcu namierzyłem Prota. Stał jakieś dwa metry dalej i groził mi palcem. Był zwinny i potrafił dobrze skakać. Jego wszczepy gwarantowały mu nietykalność w starciu z kimś takim jak ja. Byłem za ciężki i zdawałem sobie z tego sprawę. Wymieniłem cały swój szkielet na jego zrobotyzowany odpowiednik, a do tego miałem w sobie sporo syntetycznych mięśni, dzięki którym cechowała mnie siła kilkudziesięciu ludzi. Problemem była moja masa i powolne ruchy. Postawiłem parę kroków i wyprowadziłem drugi cios, lecz Prot ponownie odskoczył. Trwało to jeszcze przez chwilę, po czym odpuściłem. Postanowiłem wyjaśnić mu, jakie będą konsekwencje zdrady.

– Całe miasto dowie się o twoich szemranych praktykach. Wrobiłeś mnie w wymianę z trefnym towarem. Mogli mnie zabić, rozumiesz to?

– Ale nie zabili, więc wyluzuj. Spokojnie kochany, wszystko da się naprawić.

– A co ty chcesz naprawiać? Przecież świadomie dałeś mi płytki bez programu. Myślałeś, że mamy do czynienia z idiotami? Że nie będą chcieli tego sprawdzić, zanim oddalę się z ich kasą?

– Posłuchaj mnie, to tylko bezmózgie oprychy, zwykłe pionki, rozumiesz? Nikt się z tymi debilami nie liczy. Chcą, to mogą się za nami uganiać, ich sprawa.

– Czy ty rozumiesz, że plotki o naszej nierzetelności rozejdą się po całym mieście? Wszyscy się dowiedzą o tym co dzisiaj zaszło, a potem nie będzie już chętnych na towar. Jesteś głupszy niż myślałem.

– I tu się mylisz drogi przyjacielu.

– Nie jestem twoim przyjacielem. Co najwyżej ofiarą manipulacji i oszustw.

Z jakiegoś powodu Prot zbliżył się do mnie na tyle, że gdybym chciał, mógłbym spróbować go udusić. Kto wie, może tym razem by się udało. Stanął tuż przy mnie, uśmiechnął się w charakterystyczny dla siebie sposób, po czym położył dłoń na moim ramieniu i rozpoczął kolejny spektakl kłamstw, żeby mnie do czegoś namówić.

– Czy zdajesz sobie sprawię z powodu, w związku z którym przekazałem ci puste płytki?

– Tak, jesteś bezdusznym draniem i oszustem, który nafaszerował się wszczepami do tego stopnia, że już dawno nie wie co to znaczy człowieczeństwo.

– Nie, mój drogi Zelosie. Jak zwykle się mylisz, ale pozwól że ci wszystko wyjaśnię.

Strąciłem jego rękę i stanowczo dałem do zrozumienia, że nie życzę sobie kolejnych gierek.

– Nie! To ja ci coś wyjaśnię. Od tej pory nasze drogi się rozejdą, a ty zapłacisz mi za dzisiejszą robotę i nawet dorzucisz drobny bonus. A jak nie, to…

– Uspokój się, przecież nie powiedziałem że ci nie zapłacę. Dostaniesz pełne wynagrodzenie, a do tego premię i jeszcze kolejną fuchę. No… daj już spokój, bo męczysz mnie tym swoim biadoleniem. Gang kretynów próbował cię zabić? Wyobraź sobie, że nie jesteś jedynym człowiekiem, którego to spotkało. W tym przeklętym mieście dochodzi do takich rzeczy każdego dnia.

– Wystawiłeś mnie ty cholerny pajacu…

– Dałem ci lewy towar, bo trafiła się niewyobrażalnie lepsza okazja. Skontaktował się ze mną sam lider sekty tych ćpunów w niebieskich kapturach, no jak im tam? Nigdy nie mogę zapamiętać…

Zmarszczyłem czoło i próbowałem ocenić, czy Prot znowu mnie okłamuje. Jeśli tak, to tym razem przeszedł samego siebie. Postanowiłem, że póki co dam mu się wygadać i przypomniałem nazwę sekty.

– Chodzi ci o wyznawców wyższej świadomości. Tych co zażywają exhenerum.

– Ach tak, tak, dokładnie tak! O nich, to o nich mi chodzi! No więc wyobraź sobie, że ich lider skontaktował się ze mną i zaoferował podwójną cenę za płytki z moim programem. Przecież nie mogłem sobie tego tak po prostu odpuścić.

– No tak… więc postanowiłeś, że będzie lepiej jak dam się zabić wciskając komuś lewy towar. To logiczne.

– Ująłeś to niewłaściwie i bardzo złośliwie. Postanowiłem jedynie, że płytki z moim programem należą się przede wszystkim temu, kto płaci najwięcej. Przecież wiesz, że nie dostanę nowych, wszczepialnych nośników informacji przez co najmniej tydzień.

– Znowu mam nadstawiać karku w jakimś szemranym interesie. Nie podoba mi się to.

– Ale gruba wypłata już się podoba, co?

W przypływie złości wykorzystałem chwilę do schwytania irytującego cwaniaka, który był źródłem moich najnowszych problemów. W końcu się udało i jego głowa znajdowała się na podłodze, tuż pod moją dłonią, która naciskała na nią z coraz większą siłą. Uznałem to za idealny sposób prowadzenia negocjacji. Jeżeli oferta mi się nie spodoba i przyprawi mnie o ból głowy, to druga strona szybko doświadczy podobnych sensacji.

***

Zostałem przeszukany, po czym wpuszczono mnie za ogrodzenie. Od tej pory znajdowałem się na prywatnym terenie najbardziej pochrzanionej sekty o jakiej kiedykolwiek słyszałem. Eskortował mnie jeden z czubków, który miał przy sobie karabinek automatyczny. Wyglądem nie różnił się od pozostałych świrów, bo tak jak reszta miał na sobie niebieską szatę z kapturem. W końcu dotarliśmy do budynku, w którym przebywało szefostwo tej organizacji. Po wejściu do środka moje nozdrza zostały zaatakowane przez specyficzny zapach. Nie musiałem się długo zastanawiać żeby zrozumieć, że to opary exhenerum. Wyznawcy wyższej świadomości są znani ze swojego uzależnienia od tej substancji. Z tego co kojarzę, podobno ułatwia im to kontakt z ich magicznym bogiem, czy coś… W gruncie rzeczy to nie do końca orientuję się w ich faktycznych przekonaniach. Wiem tylko, że nie są normalni. Najlepiej będzie jeśli szybko wezmę zapłatę i stąd wyjdę.

Zaprowadzono mnie do dużego pomieszczenia z wielkim okrągłym stołem na środku. Wisiało tu trochę sztuki, która sprawiała wrażenie drogiej. W kącie stała nawet jakaś kamienna rzeźba, przedstawiająca człowieka bez głowy. Ciekawe czy sami ją odcięli? Gdy tylko skończyłem się rozglądać, położyłem walizkę na stole i usiadłem na jednym z krzeseł. Czekałem na kupca, którym podobno ma być sam przywódca tych czubków.

Drzwi po drugiej stronie pokoju w końcu się otworzyły. Do środka wszedł blondyn w niebieskiej szacie. Nie mogłem oderwać wzroku od linii przechodzącej przez sam środek jego twarzy. Ślad był typową pozostałością po udoskonaleniach ciała. Facet musiał mieć jakieś nietypowe wszczepy wstawione do głowy, tylko dlaczego zdecydował się na operację od strony twarzy? Zajął miejsce przy stole i patrząc mi prosto w oczy zaczął mówić.

– Dzień dobry. Rozumiem, że w walizce znajdują się płytki, które po wszczepieniu do mózgu przyspieszają procesy myślowe u większości ludzi?

– Tak, u większości. Niektórzy mogą doświadczyć napadów ruchowych i wymiotów, co jest oznaką, że wszczep powinien zostać usunięty. U niektórych się po prostu nie przyjmuje, ale zdecydowana większość osób radzi sobie z przyjęciem naszego produktu. Różnice w szybkości pracy mózgu są odczuwalne już od pierwszych godzin po operacji.

– Doskonale! Zostaw walizkę i spieprzaj stąd.

Zaśmiałem się, ponieważ uznałem to za niewybredny żart, po czym zapytałem.

– Lepiej powiedz mi gdzie masz gotówkę za towar, który ci uprzejmie przyniosłem.

– Nie zamierzam za to płacić. Nasza organizacja potrzebuje tego typu implantów, a ty je nam dostarczyłeś. W zamian możesz opuścić naszą siedzibę pozostając przy życiu. Uwierz mi, niewielu jest takich, co tu byli, a następnie wyszli o własnych siłach. Oczywiście mówię o ludziach spoza bractwa.

– Nie wystraszysz mnie swoimi historyjkami. Daruj sobie ten cyrk i wołaj jednego ze swoich sługusów, niech lepiej przyniesie moją kasę.

Sekciarz odsunął krzesło, wstał i powoli się do mnie zbliżył. Jego gierki zaczynały mnie coraz bardziej irytować. Czułem jak narasta we mnie złość, ale jeszcze nad sobą panowałem. Mężczyzna stanął obok i nachylił się tak, że czułem jego oddech. Zachowałem kamienną twarz, bo wiem, że w tego typu wybrykach chodzi o wyprowadzenie rozmówcy z równowagi.

– Wiesz czym jest stan wyższej świadomości? – zapytał.

– Nie, ale mogę ci pokazać czym jest utrata przytomności po doświadczeniu obrażeń czaszki.

Patrzyłem mu w oczy i czekałem aż w końcu spokornieje. Wtedy zobaczyłem coś koszmarnego. Jego twarz rozsunęła się na boki i ukazała skrywaną w środku nieludzką istotę. Niebieskie macki wystrzeliły i zdecydowanie oplotły moją głowę. Wszystko trwało ułamki sekund, nie zdążyłem nawet zareagować. Straciłem przytomność.

***

Obudziłem się zlany potem i z krzykiem na ustach. Rozejrzałem się po pokoju i nie mogłem rozpoznać miejsca, w którym się znajdowałem. Wybiegłem do przedpokoju i otworzyłem jakieś drzwi. Okazało się, że to łazienka. Spojrzałem w lustro i zastygłem w bezruchu.

– Co do…

W odbiciu dostrzegłem starca w piżamie. Drobna, przygarbiona postura, siwe włosy i liczne zmarszczki na twarzy. Poczułem jak mój puls przyspiesza i serce podejmuje próby wyskoczenia z klatki piersiowej. Zrobiło mi się słabo, ale po kilku głębokich wdechach i oparciu się o ścianę, poczułem się trochę lepiej. Byłem zdezorientowany, nie wiedziałem co o tym wszystkim myśleć. Znalazłem jakiś płaszcz i narzuciłem go na siebie, po czym opuściłem mieszkanie. Zbiegłem po schodach na tyle szybko, na ile było to możliwe. Po drodze minąłem starszą kobietę, z mechanicznymi nogami, która życzliwie mnie powitała. Nie miałem na to czasu, czym prędzej udałem się do drzwi wyjściowych i biegłem przed siebie. Stanąłem na środku drogi. To wciąż było moje miasto, zrozumiałem w jakiej jestem dzielnicy. Tylko co mi się stało do cholery? Wtedy usłyszałem klakson, obróciłem się i zdążyłem dostrzec maskę dużego pojazdu transportowego, pędzącego wprost na mnie.

***

– Dajcie mu więcej exhenerum! Stracił pierwszego nosiciela i będzie musiał zasiedlić kogoś innego.

Znajdowałem się w szklanym pojemniku wypełnionym niebieskawym płynem. Na zewnątrz było pełno wyznawców wyższej świadomości. Jeden z nich dyrygował innymi, wydawał im rozkazy i co chwilę spoglądał w moją stronę. Spojrzałem pod siebie i dostrzegłem, że… musiałem zostać zdekapitowany. Na końcu szyi miałem jakąś metalową obrożę, do której było podłączonych kilka rurek oraz przewodów. Poniżej brakowało mojego ciała. Unosiłem się w pojemniku z płynem i czułem jak ogarnia mnie przerażenie. Zastanawiałem się czy to koszmar. Nagle sekciarz, który wcześniej wydawał polecenia, zbliżył się do mnie i powiedział.

– Spokojnie, zaraz podamy ci więcej exhenerum i znajdziesz sobie nowego nosiciela. Świadomość może zasiedlać różne nośniki, a ty doznałeś prawdziwego zaszczytu, chłopcze. I nie martw się, twoje ciało jest w dobrych rękach. Niebawem zostanie zasiedlone przez jednego z naszych veteris, tylko musimy przygotować replikę głowy. No, już się tak nie zamartwiaj. Jak będziesz miał problemy z utrzymywaniem nosicieli, może wszczepimy ci jedną z tych płytek, które sam przyniosłeś. To powinno trochę pomóc.

Chciałem krzyczeć, ale nie mogłem. Czułem silny lęk, dezorientację i bezradność… Pragnąłem jedynie, żeby koszmar się skończył. Od popadnięcia w szaleństwo chroniła mnie tylko nadzieja, że to wszystko jest złym snem, który musi dobiec końca.

Koniec

Komentarze

Przeczytane. Pomysł na połączenie cyberpunku i sekretnej inwazji obcych nawet ciekawy, ale nie odpowiedziałeś o tym, co było najciekawsze, czyli o samych obcych. Trochę niefortunnie dobrany sposób narracji pozbawił sceny akcji dynamiki, spróbował bym opowiedzieć tę samą historię inaczej.

Marcinie, mam wrażenie, że przeczytałam zaledwie fragment czegoś większego i pewnie dlatego poczułam się zdezorientowana. Poskąpiłeś opisu świata, w którym rzecz się dzieje, a trzy scenki to trochę za mało, abym mogła pojąć, co miałeś nadzieję opowiedzieć.

 

Pro­blem był taki, że byłem zbyt ma­syw­ny i po­wol­ny. ―> Nie brzmi to najlepiej.

 

Był uzbro­jo­ny w broń au­to­ma­tycz­ną… ―> Jak wyżej.

 

wy­glą­dem nie wy­róż­niał się od po­zo­sta­łych świ­rów… ―> …wy­glą­dem nie różnił się od po­zo­sta­łych świ­rów… Lub: …wy­glą­dem nie wy­róż­niał się wśród po­zo­sta­łych świ­rów

 

Czu­łem jak ska­cze mi puls, serce chcia­ło wy­sko­czyć… ―> Nie brzmi to najlepiej.

 

po kilku głę­bo­kich wde­chach i pod­par­ciu się o ścia­nę… ―> …po kilku głę­bo­kich wde­chach i o­par­ciu się o ścia­nę

Podpieramy się czymś, np. laską.

 

po czym wy­bie­głem z miesz­ka­nia na klat­kę. Zbie­głem po scho­dach… ―> Czy to celowe powtórzenie?

 

co chwi­le spo­glą­dał w moją stro­nę. ―> Literówka.

Gdyby ci, którzy źle o mnie myślą, wiedzieli, co ja o nich myślę, myśleliby o mnie jeszcze gorzej.

Początek był niezły, ale zabiłeś ten tekst dialogami. Akcja pędzi, a ja marszczyłam brwi starając się nadążyć. Podobnie jak Reg mam wrażenie, że to nie koniec i zafundowałeś nam tu fragment czegoś większego, na co najbardziej wskazuje zakończenie. Technicznie chyba dobrze (nie jestem ekspertem), nie wyłapałam rażących błędów. Sposób mówienia bohaterów był dla mnie, niestety, średni i kurcze, szkoda, bo tekst ma potencjał.

Gekikara, dziękuję za twoje uwagi. Wspomniałeś o tym, co później potwierdza się też w innych komentarzach. Tempo opowiadania oraz przedstawione wydarzenia, ostatecznie okazały się być czymś dezorientującym dla czytelnika.

 

regulatorzy, dziękuję za szczegółową analizę i zwrócenie uwagi na liczne błędy. Uwzględniłem wszystko i spróbowałem nanieść poprawki. Rozumiem, że opowiadanie dało nieciekawy efekt i będę o tym pamiętał na przyszłość. W ramach wyjaśnienia dodam, że nie jest to fragment czegoś większego.

 

SaraWinter, dziękuję za komentarz i moim zdaniem dobre podsumowanie. Może pomysł miał jakiś potencjał, ale został zabity, bo wyszło średnio. Doceniam twoje uwagi.

Bardzo proszę, Marcinie. Miło mi, że uznałeś uwagi za przydatne. ;)

Skoro to skończona historia, to pozostanę z wrażeniem, że nie wszystko zostało w niej powiedziana. Mam też nadzieję, że Twoje przyszłe opowiadania będą ciekawsze i lepiej dopracowane.

Gdyby ci, którzy źle o mnie myślą, wiedzieli, co ja o nich myślę, myśleliby o mnie jeszcze gorzej.

Jak dla mnie super, napisane z wigorem. Rozpoczęta fabuła plynie jak lodołamacz i dodatkowo wciąga :) chętnie przeczytam cd.

JohnnyTrestle

JohnnyTrestle, bardzo mi miło, że opowiadanie przypadło ci do gustu :)

Podobało mi się. Dobry, cyberpunkowy klimat, wartka akcja i niespodziewany zwrot akcji. I faktycznie z potencjałem na rozbudowę i jakąś dłuższą fabułę.

 

Pozdrawiam.

Filip, dziękuję, zawsze miło przeczytać, że opowiadanie się podobało. Może warto je pociągnąć w jakiejś formie. Pomyśli się :)

Mnie się podobało :)

Przynoszę radość :)

Nowa Fantastyka