- Opowiadanie: dovio - Lalka

Lalka

Dyżurni:

regulatorzy, homar, syf.

Biblioteka:

NoWhereMan

Oceny

Lalka

Agnieszka wróciła do domu po męczącym dniu w szkole. Męczącym, bo nie miała w niej przyjaciół i w zasadzie większość uczniów nie traktowała jej zbyt dobrze, co bardzo raniło wrażliwą dziewczynę.

Usiadła na kanapie i usłyszała głos matki dobiegający z kuchni.

– Już wróciłaś? – zapytała kobieta.

– No tak, jak widać. – zaśmiała się Agnieszka i wzięła książkę ze stolika.

– I jak było dzisiaj w szkole?

– Normalnie, jak zawsze – odpowiedziała obojętnie i otworzyła książkę w ostatnio przerwanym miejscu.

Jednak nie było jej dane cieszyć się chwilą z książką, gdyż w domu rozległ się dźwięk dzwonka do drzwi

– Otworzysz? – zapytała ją mama.

– Pewnie.

Agnieszka otworzyła drzwi, jednak nikt przed nimi nie stał, co trochę ją zdziwiło. Rozejrzała się dookoła, ale na dworze nie było żywego ducha. Już miała je zamknąć, kiedy zobaczyła na progu lalkę, którą z zaciekawieniem podniosła.

– Kto to był? – zapytała Weronika podchodząc do córki.

– Nie wiem, ale znalazłam to. – Wskazała szmacianą lalkę. – Jest jeszcze karteczka – Dodała Agnieszka odklejając od lalki małą białą kartkę.

– Co tam jest napisane? – Weronika lekko się zmartwiła widząc, że Agnieszce nagle uśmiech znikł z twarzy.

– Dla najpiękniejszej dziewczyny na świecie – odpowiedziała i do oczu napłynęły jej łzy – Tylko Karolina tak do mnie mówiła – Usiadła na kanapie w dłoni wciąż trzymając lalkę i kartkę.

Matka usiadła obok niej.

Karolina była starszą siostrą Agnieszki, powoli umierającą na raka mózgu. Agnieszka starała się jak najlepiej opiekować coraz słabszą siostrą, jednak mimo wysiłku Karolina wciąż odczuwała koszmarny ból, aż któregoś dnia umarła.

Od jej śmierci minął już prawie rok, ale Agnieszka wciąż bardzo rozpaczała po stracie siostry ciągle obwiniając się, że mogła zrobić więcej, by dziewczyna mniej cierpiała.

– Kochanie. – Zaczęła Weronika, chociaż nie bardzo wiedziała, co ma powiedzieć. – Wiem, że bardzo tęsknisz za siostrą, ale być może ten list i lalka nie mają z nią nic wspólnego. Może po prostu spodobałaś się jakiemuś chłopakowi, który postanowił zrobić ci taką niespodziankę – Uśmiechnęła się.

– Nie wiem być może… – Agnieszka również próbowała się uśmiechnąć, ale przez łzy ciągle lecące z oczu nie wyszło jej to zbyt dobrze – Ale mam wrażenie, że Karolina chce się ze mną skontaktować, jakby miała mi coś do powiedzenia.

Weronika westchnęła.

– Ona nie żyje, musisz wrócić do rzeczywistości, chociaż nie jest to łatwe.

– W porządku – Tym razem na twarzy Agnieszki pojawił się bardziej szczery uśmiech – Idę do siebie – powiedziała i udała się do swojego pokoju.

 

Leżąc w ciszy i spokoju Agnieszka zastanawiała się, kto mógł zostawić lalkę przed drzwiami. Czy był to tylko czyjś żart? A może naprawdę spodobała się jakiemuś chłopakowi, który był zbyt nieśmiały, żeby powiedzieć jej coś miłego prosto w oczy? Zaśmiała się na taką myśl. Fajnie było tak myśleć, ale chodziła już do trzeciej klasy szkoły średniej i jak do tej pory żaden chłopak się nią nie interesował… Oprócz chwil, kiedy się z jakiegoś powodu z niej śmiali. Agnieszka nigdy nie wiedziała dlaczego to robią, widocznie tak musiało być. 

Więc chłopak odpada, pomyślała, i znów wróciła myślami do siostry. Czy to w ogóle było realne? A jeśli Karolina naprawdę chciała się z nią skontaktować?

Próbowała przekonać samą siebie, że duchy nie istnieją i musi istnieć jakieś realne wytłumaczenie tego, że lalka znalazła się w jej rękach.

Bardzo chciała się dowiedzieć o co w tym może chodzić…

 

 

***

 

– Wszystko w porządku? – zapytał Adam, ojciec Agnieszki, który patrzył na córkę z litością w oczach.

Ubrany był w garnitur i stał przed drzwiami wyjściowymi czekając na Weronikę. Tego wieczoru mieli zamiar udać się na przyjęcie, które urządzał przyjaciel Adama z pracy.

– Tak, wszystko okej – odparła Agnieszka, niepewnie się uśmiechając.

– Słuchaj, jeśli nie chcesz, żebyśmy dziś wychodzili po prostu to powiedz.

– Nie, musicie iść! – zawołała nagle Agnieszka – Tak dawno nie wychodziliście nigdzie z mamą, przyda wam się trochę rozrywki – Uśmiechnęła się.

– Cieszę się, że tak mówisz – odparł Adam. Chciał powiedzieć coś jeszcze, ale do pokoju weszła Weronika w czarnej sukience.

– Jestem gotowa – powiedziała podchodząc do męża. – Poradzisz sobie bez nas? – Spojrzała na córkę.

– Oczywiście, przecież nie jestem już małym dzieckiem – Zaśmiała się.

– W porządku, w takim razie chyba możemy już iść – powiedział Adam. – Nie rozrabiaj za bardzo – Zwrócił się do córki.

– Postaram się. Bawcie się dobrze – odparła z uśmiechem Agnieszka, a po chwili rodzice byli już na zewnątrz. 

Dziewczyna została sama w domu.

 

 

***

 

Wieczór mijał całkiem spokojnie. 

Agnieszka siedziała na kanapie przed telewizorem oglądając jakiś nieciekawy film, który trochę zaczynał ją nudzić.

Podjęła właśnie decyzje, żeby wyłączyć telewizor i iść spać, gdy nagle usłyszała dzwonek do drzwi.

Obudziło to w niej nowy niepokój, w końcu nikogo się nie spodziewała. Po chwili dzwonek powtórzył się.

Zdenerwowana podeszła do drzwi i wyjrzała przez judasza, jednak nikogo nie zobaczyła.

– Kto tam? – zapytała drżącym głosem, ale odpowiedziała jej jedynie cisza.

Zaśmiała się uznając to wszystko za wytwór wyobraźni i odwróciła się od drzwi zamierzając udać się do pokoju, tak jak wcześniej planowała.

Gdy powoli wchodziła po schodach dzwonek po raz kolejny zabrzmiał w całym domu. 

Dziewczyna zamarła. 

Ściskała poręcz dłońmi mokrymi od potu, a serce prawie wyskoczyło jej ze zdenerwowania.

Pobiegła do pokoju tak szybko, że prawie się przewróciła.

Gdy była już na miejscu, poczuła w kieszeni wibrację telefonu.

Spojrzała na wyświetlacz “Numer nieznany”, serce znowu zaczęło mocniej bić, jednak mimo wszystko odebrała połączenie.

– Halo – powiedziała niepewnie drżącym głosem.

– Agnieszka? – odezwała się kobieta, której głos brzmiał jak echo, albo… Jakby pochodził z innego świata.

– T…Tak… – Ściskała telefon tak mocno, że aż rozbolały ją palce.

– To ja, Karolina, potrzebuję twojej pomocy.

– Karolina?! – wrzasnęła Agnieszka – Co… Co mogę dla ciebie zrobić? Gdzie jesteś? – mówiła nerwowo, chodząc po pokoju.

– Jest mi tutaj tak bardzo źle, tylko ty możesz mi pomóc… – Usłyszała znów kobiecy głos.

– Ale co mam zrobić? – zapytała, ale nie usłyszała odpowiedzi, bo rozmówczyni wyłączyła się.

Agnieszka zaczęła płakać.

– Co mam zrobić? – krzyknęła, i nagle dostała wiadomość, “pomóż mi!”.

Telefon zaczął wibrować jak szalony przez kolejne esemesy o tej samej treści.

Agnieszka zaczęła krzyczeć, lecz w prawdziwą panikę wpadła, gdy usłyszała odgłos rozbijanego okna, a w pokoju zrobiło się zimno.

– Co mam zrobić?! – wrzasnęła i wybiegła z pokoju nie zauważając nawet, że okno zostało rozbite przez kamień.

Zbiegła po schodach. 

Siostra znowu jej potrzebowała, nie znalazła ukojenia po śmierci i teraz również cierpiała. Na myśl o tym Agnieszka zaczęła przeraźliwie płakać, łzy lały się jej z oczu strumieniami.

Weszła do pokoju ojca i zaczęła przeszukiwać szafę.

– Przepraszam – mówiła cicho – przepraszam, że ci nie pomogłam. Przysięgam, że teraz się to zmieni.

Wyciągnęła pistolet i naładowała go drżącymi dłońmi.

– Teraz się to zmieni, obiecuję, że teraz się to zmieni – powiedziała i bez zastanowienia strzeliła sobie w głowę…

 

 

***

 

– Chcieliśmy ją tylko nastraszyć, nie spodziewaliśmy się czegoś takiego – tłumaczył Marcin policjantom, którzy właśnie wynosili z domu ciało Agnieszki.

– Właśnie, chcieliśmy ją tylko przestraszyć, nic więcej – mówiła Wiktoria siedząc obok swojego chłopaka. Ręce jej drżały ze zdenerwowania.

– To nie miało tak być – Marcin ukrył twarz w dłoniach.

Policjant w radiowozie nawet się nie odezwał, jeszcze będzie na to czas, gdy dwójka aresztowanych zostanie przesłuchana na komisariacie, a później przed sądem.

Co prawda wezwali policję zaraz po samobójstwie dziewczyny, ale mimo wszystko surowa kara ich nie ominie.

Przed domem pojawiło się kolejne auto. 

Adam wysiadł z niego nerwowo rozglądając się dookoła.

– Co się dzieje? Co się stało? Gdzie jest Agnieszka? Gdzie moja córka?! – krzyczał na policjanta, który nie chciał wpuścić go do domu.

– Przykro mi… – Zaczął policjant – ale pańska córka nie żyje…

– Nie żyje? Jak to nie żyje? 

– Prawdopodobnie popełniła samobójstwo – Wyjaśnił policjant.

Adam osunął się na ziemię z płaczem.

– Adam, co się dzieje? O co chodzi? – pytała Weronika, jednak mężczyzna jej nie odpowiedział. Klęczał nie mogąc powstrzymać płaczu.

Marcin i Wiktoria odwrócili wzrok od tego widoku. Uświadomili sobie, że wszystko stało się przez nich.

Odezwał się sygnał policyjnego koguta, a następnie radiowóz zaczął wyjeżdżać z podwórza.

Aresztowani ostatni raz spojrzeli na załamanych rodziców Agnieszki, a później sami zalali się łzami.

 

Koniec

Komentarze

Jak na mój gust, horroru tu tyle, co kot napłakał, a dziewczyna niemogąca dojść do równowagi po śmierci siostry, w pewien sposób zapowiada przyszłe wypadki. Idiotyczne zachowanie kolegów Agnieszki też niczym nie zaskakuje, albowiem młodzież potrafi postępować głupio i okrutnie, zwłaszcza wobec kogoś, kogo klasa nie lubi.

Zastanawia mnie tylko, że dziewczyna wiedziała, gdzie ojciec trzyma pistolet i że dostęp do niego był taki łatwy.

Wykonanie mogłoby być lepsze. Zwróć uwagę na zapis dialogów.

 

– No tak, jak widać.Za­śmia­ła się Agniesz­ka i wzię­ła książ­kę ze sto­li­ka. ―> – No tak, jak widać – za­śmia­ła się Agniesz­ka i wzię­ła książ­kę ze sto­li­ka.

Tu znajdziesz wskazówki, jak zapisywać dialogi: http://www.forum.artefakty.pl/page/zapis-dialogow

 

Wiem, że bar­dzo tę­sk­nisz za swoją sio­strą… ―> Zbędny zaimek – wiemy, że to jej siostra.

 

Ka­ro­li­na chce się ze mną skon­tak­to­wać, jakby chcia­ła mi coś po­wie­dzieć. ―> Czy to celowe powtórzenie?

 

Po chwi­li dzwo­nek znowu się po­ja­wił. ―> Pojawia się coś, co można zobaczyć.

Proponuję: Po chwi­li dzwo­nek powtórzył się. Lub: Po chwi­li dzwo­nek zabrzmiał ponownie.

 

Zde­ner­wo­wa­na po­de­szła do drzwi i wyj­rza­ła przez Ju­da­sza… ―> Zde­ner­wo­wa­na po­de­szła do drzwi i wyj­rza­ła przez ju­da­sza

 

nie usły­sza­ła od­po­wie­dzi, bo roz­mów­ca się wy­łą­czył. ―> Rozmawiała z kobietą, więc: …nie usły­sza­ła od­po­wie­dzi, bo roz­mów­czyni wyłączyła się.

 

nagle do­sta­ła wia­do­mość, “Pomóż Mi!”. ―> Dlaczego wielka litera?

Gdyby ci, którzy źle o mnie myślą, wiedzieli, co ja o nich myślę, myśleliby o mnie jeszcze gorzej.

Spoilery!

Hej!

Plus za: 

Lepsze wykonanie niż poprzednie teksty. Mi czytało się sprawnie i nie było tu zbędnego przedłużania. 

Minus za: 

Główną bohaterkę. 

Niezbyt dociera do mnie, że ktoś mógł popełnić samobójstwo, dlatego że dostał lalkę z karteczką. Zdaję sobie sprawę, że dziewczyna mogła być zdziwiona, że zdanie najpiękniejszą dziewczyną na świecie, nazywała bohaterkę jej zmarła siostra, jednak to określenie jest na tyle ogólne, że nie wiem jak mogła wziąć śmiertelnie poważnie to, że to koniecznie musi być duch siostry, a nie jakiś okrutny żart kogoś znajomego → tak jak zresztą się okazało. 

Gdyby ta lalka wydawałaby się być dla bohaterki niepokojąca, np → nagle znalazła by się w innym miejscu w domu, a Agnieszka nie byłaby do końca przekonana, czy to ona ją tam położyła, to chociaż byłoby coś, co mogłoby się wydawać podejrzane. 

Tak więc te przedziwne zachowanie bohaterki, jest tu dla mnie problemem. 

Widzę plusy i minusy tego opowiadania, ale najważniejsze że małymi krokami jest coraz lepiej. Tak myśląc o Twoich poprzednich tekstach, widzę że bardziej idziesz w thriller niż horror. Wchodzenie do głowy bohatera, psychoza itp. To wszystko jest fajne, bo lubię również taką tematykę, ale postaci muszą być bardzo wiarygodne w swoich zachowaniach. Nie twierdzę, że nie ma ludzi, którzy nie uwierzyliby po podarunku laleczki z jakimś tekstem, że jest do duch tej osoby, bo pewnie tacy ludzie są, ale z całą pewnością to mniejszość. Więc podejrzewam że i przeciętnego czytelnika zachowanie bohaterki będzie wydawać się niezrozumiałe. Właśnie jeśli chodzi o psychologię postaci, zdecydowanie lepiej wyszło to w Twoim poprzednim tekście, jak to bohater widział swoją rodzinę. 

Pisz dalej, bo są tu też ludziska co lubią czytanine grozy ;p 

Pozdrawiam! 

Karolina była starszą siostrą Agnieszki, która powoli umierała na raka mózgu.

Trochę się podmiot zgubił. Zdanie brzmi, jakby to Agnieszka umierała na raka.

Proponuje → Karolina była starszą siostrą Agnieszki, powoli umierającą na raka mózgu.

 

Nieco dziwi używanie imion rodziców, skoro narracja prowadzona jest z perspektywy Agnieszki. Naturalniej byłoby dla niej myśleć o nich jako o mamie i tacie.

Tego wieczoru mieli zamiar wyjść z domu i udać się na przyjęcie,

Chyba nie ma potrzeby aż tak drobiazgowo opisywać ich planów… Wystarczyłoby powiedzieć, że mają zamiar udać się na przyjęcie, wychodzenie z domu rozumie się samo przez się ;)

 

Tak jak regulatorzy, mnie również zastanawia, skąd u ojca pistolet i czemu, do cholery, trzyma go w niezamkniętej szafie? Niezabezpieczona broń i niezrównoważony nastolatek w domu to złe połączenie i na miejscu ojca nie kusiłabym losu.

 

Warsztatowo jest okej, ale pióro masz jeszcze niewyrobione, czuć pewną sztywność w konstruowaniu zdań. Fabularnie nie zachwyca – motyw ograny, oklepany i przerabiany już setki razy. Horroru brak.

 

Me dicen el desaparecido /Fantasma que nunca está /Me dicen el desagradecido /Pero esa no es la verdad

Dzięki za wszystkie komentarze ;)

regulatorzy

Za każdym razem jak poprawiam opowieści mam otworzoną stronę z zapisywaniem dialogów, jednak mimo wszystko trochę mi się to miejscami myli :P

I dzięki za wskazówki – na pewno wezmę je pod uwagę i poprawię tekst ;)

 

NearDeath

Lalka z kartką była tylko takim początkiem, najbardziej Agnieszka załamała się przez żarty jej rówieśników. Dziewczyna tak bardzo chciała znów porozmawiać z siostrą, że naprawdę uwierzyła w to, że siostra faktycznie do niej przyszła.

Wiem, że trochę tej psychologii za mało, starałem się jak najlepiej wskazać, że coś z dziewczyną jest nie tak, ale nie chciałem, żeby opowieść była za długa ;)

Widzę plusy i minusy tego opowiadania, ale najważniejsze że małymi krokami jest coraz lepiej.

Dzięki! Miło mi to słyszeć ;)

 

 

gravel

Chyba nie ma potrzeby aż tak drobiazgowo opisywać ich planów… Wystarczyłoby powiedzieć, że mają zamiar udać się na przyjęcie, wychodzenie z domu rozumie się samo przez się ;)

Faktycznie, brzmi to trochę dziwnie z mojej strony, chociaż jakoś wcześniej nie zwróciłem na to uwagi. Zmienię, dzięki! ;)

Co do pistoletu…

Na początku planowałem, żeby dziewczyna użyła noża do samobójstwa, jednak pistolet wydał mi się bardziej efektowny i użyłem go kosztem lekkiej nielogiczności :D

 

 

 

Bardzo proszę, Dovio. I życzę sukcesów w opanowaniu zapisu dialogów. ;)

Gdyby ci, którzy źle o mnie myślą, wiedzieli, co ja o nich myślę, myśleliby o mnie jeszcze gorzej.

Dzięki :)

Ja to chyba jeszcze nic twojego, dovio, nie czytałam. 

Cóż, zgadzam się z Reg i gravel. Styl do wypracowania. Nie czytało się tragicznie, ale sztywno jakoś. Horroru bardzo mi tu brakowało. Nawet jeśli temat jest oklepany, klimatem można wiele zdziałać. Tu klimatu, no, nie ma. Ale nic straconego, działaj :)

W zasadzie chciałem tutaj pójść bardziej w stronę Thrillera, ale dałem kategorie Horror, bo myślałem, że dzięki temu będzie większe zaskoczenie w zakończeniu :D

Sztywność może być spowodowana tym, że starałem się ograniczyć zaimki i powtórzenia, no cóż… Wyszło jak wyszło :)

Podstawowa sprawa wykluczająca sens opka. Posiadacze broni palnej zobowiązani są ją przechowywać w miejscu uniemożliwiającym dostęp do broni osobom postronnym. Czyli w szafach pancernych, sejfach itd. A klucze do nich w miejscu uniemożliwiającym itd… Niespełnienie tego warunku skutkuje u osób posiadających bron prywatnie nie tylko odebraniem pozwolenia, ale i w razie zaginięcia broni lub użycia jej przez osoby nieuprawnione mające do niej swobodny dostęp także możliwą odpowiedzialnością karną. U osób użytkujących broń palną w zwz z wykonywaną pracą albo służbą powyższa sytuacja grozi poważnymi konsekwencjami – nie tylko służbowymi. Miałem, używałem, prechowywałem, to wiem.

1.0 Życie jest za krótkie na niechlujne researche 2.0 Wyobraziłem sobie Braci Karamazow edycja 2020, wersja 4.0.... I ryknąłem śmiechem!

Zdaję sobie z tego sprawę , jednak dla lepszego hm… efektu, zdecydowałem się na małą nielogiczność. Szczerze mówiąc nie spodziewałem się, że będzie to tak strasznie przeszkadzać w odbiorze opowieści, bo w horrorach często stosowane są podobne zabiegi, żeby bardziej zszokować odbiorcę. 

Z tym właśnie zamierzeniem umieściłem pistolet w łatwo dostępnym miejscu.

Trochę oklepana tematyka ale jednak nieźle wyszło. No jakby na to nie patrzeć to nie ma tu zbytnio fantastyki bo wszystko okazuje sie dziełem żartu, ale jako thriller jest fajnie. Z tą bronią niefortunnie wyszło i tłumaczenie się że w horrorach też często wpadają głupie sceny to niezbyt świadczy o ambicjonalnym podejściu do tekstu. Jednak dla mnie błąd jest wybaczalny. Odbieram to poprostu jako odebranie sobie zycia, wiec moge przymknac na to oko.

Cieszę się, że się podobało :)

Być może faktycznie powinienem odpuścić sobie motyw z tą bronią, ale bardzo mi się ta scena podobała i po prostu zostawiłem.

Następnym razem postaram się jednak zwrócić na to większa uwagę :)

Przygnębiająca historia, ale napisana z nakierowaniem na uczucia i mocno je eksponuje. Stąd czytałem to z ciekawością. I choć zakończenie nie pociąga przez mroczną atmosferę, to zostawia ślad.

Tak więc charakterystyczny koncert fajerwerków, nawet jeśli tonacja nie jest zbyt pociągająca :)

Won't somebody tell me, answer if you can; I want someone to tell me, what is the soul of a man?

 Bardzo się cieszę, że historia się podobała! ^^

Hmmm. Mnie nie przekonało. Skąd pomysł, że pomoże martwej siostrze, popełniając samobójstwo?

Ci koledzy wyjątkowo bystrzy, skoro dopiero reakcja rodziców uświadomiła im, co się stało…

Styl masz jeszcze niewyrobiony, trochę sztywny.

Babska logika rządzi!

Nowa Fantastyka