- Opowiadanie: Mariner79 - Przemilczenia

Przemilczenia

Dyżurni:

regulatorzy, adamkb, homar, vyzart

Oceny

Przemilczenia

 Zakładając, iż niechybnie będziemy świadkami różnych nieprzewidzianych sytuacji, zostaniemy do czegoś przymuszani lub możemy różnorako podchodzić do kwestii swoich własnych interesów, z pewnością jako kryterium fundamentalnych poczynań, będziemy przyjmować czas. W roku sto tysięcy pięćset dwudziestym pojawiło się wiele znaków na planecie Ziemia oraz jej wiecznym niebie, które zapowiadały szerokie odkrycia astronomiczne. Niemożliwe było odwrócenie pewnych wydarzeń, takich jak ataki społeczności na różne instytucje, burzenie świątyń czy samobójstw istot obcych, zamieszkujących wtedy nasz aktualny i wielki świat. Niemniej jednak, nikt nie spodziewał się dotarcia do naszego macierzystego układu ogromnego statku kosmicznego, który był już rozpoznany przez naszych przyjaciół obcych, jako własność istot podobnych do ludzi – zarówno wyglądem, jak sposobem myślenia itd.

 Ich przywódca należał do nieznanej cywilizacji, a może powinniśmy powiedzieć, że cały ich ród nie był jeszcze odkryty przez współczesne pokolenie. Ziemskie stacje kosmiczne Alpha-jeden, bazy w Nowej Unii Europejskiej przywitały dyplomatów, rozpoczynając negocjacje związane ze sprawami ich przetrwania… transakcja multi komunikacyjna, pozwalająca na rozumienie prawie każdego obcego prawa, każdego obcego języka. Stosowanie kryształów analizy mocy, które dawały możliwość określenia napędu statku kosmicznego, założonego przy lądowaniu wykrywały pochodzenie obcych wprost z Konstelacji Psa.

 – Przyjacielu… widzę że jeszcze funkcjonują moje procedury tłumaczenia informacji… – ziemski android nie potrafił wymówić ani jednego słowa, ani podać ręki, gdyż należy zaznaczyć, że przybysze znali Ludzką Rasę, a przynajmniej układ gwiezdny, w którym zamieszkiwali. – Skąd wracacie? Przestrzeń, a przynajmniej pokonanie takiej odległości zabrałaby moc wielu supernowych.

 – Widzisz androidzie… niestety nie wracamy, ale uciekamy przed zniszczeniem.

 – Proszę? Przecież to niemożliwe. Zadbaliśmy o każdy aspekt obserwacji.

Cesarz Astronom, będący aktualnym przywódcą poza androidem, zdecydowanie podkręcił swój wzmacniacz translacji, rozpoczynając oficjalne powitanie.

 – A więc to wszystko jest oszustwem? – zapytał ponownie android.

 – Prosimy najpierw o pewne wyjaśnienie, a mianowicie czy wiecie coś więcej o ekstremalnych anomaliach, które pochłaniają nawet same gwiazdy, nie wypuszczając z nich światła.

 – Znamy te anomalie… wszechświat nadal się rozszerza, a nas spotkało zupełnie coś odmiennego.

 Do głosu doszedł nowy prezydent Stanów Zjednoczonych James Kennedy Drugi, który stanowił kolejną władzę zaraz po androidzie oraz Cesarzu Astronomie Robercie Staroświeckim, sprowadzającą największe zasoby surowców z kopalni w takich układach jak Alpha czy Proxima Centauri.

 – A więc przed czym tak uciekacie?

 – Czym? Przecież mówię o niszczycielach światów, wielkich akceleratorach antymaterii… wybudowanych w dziwnych koloniach, również kurwa naszych koloniach, zrobotyzowanych hydro pochłaniaczach, które napędzają deformatory ich materii.

 – Na jakiej zasadzie działały? – spytał android.

 – No cóż… nie zachęcamy do rozpowszechniania każdej technologii, a w szczególności takich, które są pułapkami.

 – A umowa transakcji nie regulowała niechcianych technologii? Jesteście przecież dość rozwiniętą cywilizacją.

 Obcy przesunął głowę w dół, siadając na platformie lądownika. Za jego plecami usiadło bardzo wielu podobnych do niego – reszta odsunęła się na bok.

 – Kiedyś wytłumaczę ci szczegółowo, jak to wszystko działało… według nas, taki rodzaj broni jest i będzie przeklęty, gdyż deformuje cała materię systemów, na strukturę światów sprzedających… – nie potrafił odnaleźć słowa – nie spodziewaliśmy się takiego przeładowania fuzyjnego. 

 – Wasze Słońce musiało być bardzo młode, posiadać olbrzymią energię. – zaintonował prezydent James Kennedy Drugi

 – Nie tylko jedno – uśmiechnął się przez chwilę przywódca obcych. – Czy przyjmiecie nas do siebie, gdzieś w Waszym systemie?

 – A czy w Waszej propozycji nie ma żadnego haczyka? – podłączył swoją kwestię android.

 – Zginęło ponad milion istnień, a wy pytacie o haczyki?

 – Dokładnie… gdyby nie to, że się znamy.

 Przywódca zamyślił się przez chwilę, po czym ściągając hełm przykuł własnym wizerunkiem wszystkich zebranych. Przypominał myśliwego z filmu "Alien vs Predator", gdzie zdecydowanie nie był fanem obcych.

 – Silniki naszych statków kosmicznych nie mają już więcej paliwa. Najbliższe układy gwiezdne posiadające takie paliwo, znajdują się ponad dwieście lat świetlnych – przynajmniej na naszych mapach.

 – Być może znamy miejsce, gdzie będziecie mogli pobrać wasze paliwo. Należy podpisać transakcję zakupu Księżyca, przy granicy naszego układu.

 – Niestety nie oddajemy naszych technologii w "obce ręce" – wysadzimy nasze statki poza układem.

 – Najpierw sprawdzą je nasi naukowcy.

 – Niech już będzie. Pakt zgody podpiszemy. Niestety nasi rodacy są już zmęczeni, nawet wypełnianie zbiorników z paliwem nie poprawi im humoru.

 – Wy zmęczeni? To niemożliwe. Księżyc jest darmowy, aż do momentu zakupu planetoidy.

 – Wiemy o Waszych transakcjach w samym wielkim kosmosie – uśmiechnął się obcy. – Widocznie sam Bóg zesłał nam to miejsce z jakiegoś nieba – przed śmiercią.

 – Dostaniecie wiele z naszych technologii, resztę paliwa krystomicznego, które w połączeniu ze świętym budulcem wszechświata może usprawnić, nawet cofanie – przenoszenie się w czasie. Trochę broni myśliwskiej oraz modułowych części statku.

 – Jest z wami nawigator?

 – A jak do ciężkiej cholery dolecielibyśmy tak daleko, androidzie?

 – Widzę, że możemy w końcu handlować… – jego wyraz twarzy pozostał poniekąd dziwny, jednakże od wielu lat nie gościł tutaj uśmiech.

Koniec

Komentarze

Spokojne życie na wsi oraz generalnie w samym mieście pozwala człowiekowi, chociaż na chwileczkę odpoczynku. – Nie rozumiem tego zdania. Życie na wsi a życie w mieście jest chyba z reguły lekkim przeciwieństwem z wielu względów, więc… nie rozumiem :(

 

Dalej niestety nie dam rady, choć chciałem, naprawdę… Może to przez to, że mój umysł jest dzisiaj zagotowany, ale Twój tekst po pierwszych zdaniach wydaję mi się strasznie chaotyczny. Zła interpunkcja i przekombinowane jak dla mnie zdania nie ułatwiają czytania. Pierwsze zdania: Każde jest jakimś wtrąceniem nienawiązującym do poprzedniego.

Człowiek stawiający w tamtejszej histerycznej chwili na niszczenie jakiejkolwiek wolności – tamtejszej, czyli której?????

Jak mówiłem, może to przez upał oraz zmęczenie, które targa mną po weekendzie, ale odpadłem w tym chaosie na wstępie :( 

Pozdrawiam

Dzięki za komentarz.

Mam wrażenie, że powinienem Cię zachęcić do przeczytania całości – uważaj, w tekście gnieżdżą się easter eggs… 

W dzisiejszej wsi nie jest tak najgorzej, zrozumiałem jak miałem okazję przeprowadzić się do miasta, można żyć spokojnie w obydwu miejscach.

 

Proszę… przeczytaj… pustynia jak śpiewała Beata Kozidrak jest wykańczająca. Na Śląsku dzisiaj 35 stopni w Słońcu.

 

Daleka przyszłość, którą poruszał Stephen Hawking w swoich wystąpieniach o “czarnych dziurach”, Własne przemyślenia. Sam nie przepadam za tymi – mam nadzieję, że nie zrobiłem błędu – obiektami,

pzdr

Koniec życia, ale nie miłość

Ja przeczytałam tekst do końca, ale niewiele z niego zrozumiałam. Pierwszy problem stanowił chaotyczny zapis dialogów – czasami nie wiedziałam, kto mówi.

Problemy prezentowane w tekście też do mnie nie przemawiają… Nie rozumiem, czy ci obcy, którzy przylecieli to byli ludzie, ale z innej planety? Z przyszłości? Nie byli ludźmi?

Gramatyka niektórych zdań utrudnia zrozumienie. Na przykład tutaj: “Stosowanie kryształów analizy mocy, które dawały możliwość określenia napędu statku kosmicznego, założonego przy lądowaniu wykrywały pochodzenie obcych wprost z Konstelacji Psa.” – gdzie w tym zdaniu jest orzeczenie? Gdzie przecinki oddzielające wtrącenia i dopowiedzenia? Bo przecież to:”wykrywały pochodzenie obcych wprost z Konstelacji Psa” odnosi się do kryształów mocy, a nie jest oddzielone przecinkiem od “założonego przy lądowaniu” – co też nie wiem, czy odnosi się do statku czy napędu…

To tylko jeden przykład, jest ich w tekście więcej, przez co bardzo trudno się go czyta. 

Możliwe, że pomysł na opowiadanie jest ciekawy, ale w tej chwili trudno z tego tekstu wyłuskać, o czym on właściwie jest. Przykro mi :(

Obawiam się, że nic z twojego opowiadania nie zrozumiałam. :(

No, mnie też rozbiór logiczny tych zdań przerasta. Próbowałeś kiedyś tak zanalizować własne zdania, przynajmniej te dłuższe do trzech słów? Czytelnik gubi się w domysłach, czy to literówka, czy zgubiony przecinek.

Babska logika rządzi!

Chyba dość osobliwymi drogami chadzają Twoje myśli, stąd I zdania przybierają dość pokrętną formę, a to sprawia, że tekst jest, delikatnie mówiąc, mało zrozumiały. Przynajmniej dla mnie. :(

Przykro mi ro mówić, Marinerze, ale nie wiem, co chciałeś zawrzeć w Przemilczeniach. :(

Gdyby ci, którzy źle o mnie myślą, wiedzieli, co ja o nich myślę, myśleliby o mnie jeszcze gorzej.

@Irka_Luz, rosebelle

Opowiadanie mówi o eksodusie obcych, którzy zmuszeni przez anomalie “czarnych dziur” oraz zbieżności ataku obcych musieli opuścić własny system.

@Finkla

Będę się starał poprawić, ale w moich opowiadaniach ciężko jest znaleźć jakieś niesamowite cuda.

 

Mimo wszystko dziękuję każdemu z czytelników, że wchodzicie na mój profil.

Koniec życia, ale nie miłość

@regulatorzy

Koncepcja Woody Allena, który przedstawia połączenie dwóch ludzi, mężczyzny oraz kobiety w jednym ze swoich filmów – bez predatorów.

Koniec życia, ale nie miłość

No cóż, Marinerze, widać z tego, że nawet korzystanie z dobrych wzorów, nie zawsze musi być gwarancją sukcesu dzieła, które z tych wzorów czerpie.

Gdyby ci, którzy źle o mnie myślą, wiedzieli, co ja o nich myślę, myśleliby o mnie jeszcze gorzej.

@Regulatorzy,

Dziękuję za komentarz. Jakoś zawsze wzruszały mnie te sceny – momenty, gdy mój ojciec mówił, że zupełnie tych wzorów nie pojmuje – Woody Allena ;-)

Koniec życia, ale nie miłość

Nie zrozumiałam :(

 

Znam tylko pięć liter ;)

Nie ma sprawy. Dzięki za komentarz.

Koniec życia, ale nie miłość

Kolejne opowiadanie, które raczej nie jest dla mnie. Chyba nie polubię klasycznego polskiego science-fiction. Niemniej wywaliłbym trzy pierwsze akapity, bo moim zdaniem niewiele wnoszą do treści, a wydają się dość monotonne.

Próbował pan audio booków, które zawierają klasyczne science fiction? Oczywiście bez reklamowania, ale są tacy autorzy produkujący fantastykę o niesamowitej wartości. Żeby przekonać do naszego nurtu pisarskiego, może warto zacząć od Krzysztofa Borunia oraz Andrzeja Trepki. 

 

W powieści “Zagubiona przyszłość”, którą miałem okazję przesłuchać pobieżnie, jest niesamowity klimat i akcja. Całkiem poważnie zachęcam do zaopatrzenia się albo w powieść albo audio book.

 

link dla leniwych czytelników

https://virtualo.pl/audiobook/zagubiona-przyszlosc-i90420/

Koniec życia, ale nie miłość

Tekst długi nie jest, ale mimo to da się w takiej objętości zmieścić trochę fabuły. Tu niestety jest z nią krucho. Obcy przybyli, ok, ale co w związku z tym? Brakuje jakiegoś zarysowania ciekawszej historii, bo dostajemy bardziej scenkę zamiast opowiadania, doprawioną mało interesującymi przemyśleniami. Pod względem językowym dałoby się dużo poprawić.

Czytuję Twoje teksty już od dawna, ale muszę przyznać, że nie widzę solidnego postępu. Już nawet nie chodzi o kwestie językowe – tutaj poddałem się już dawno – ale o sam sposób przekazania opowiadanej historii, myśli. Wydaje mi się, że sam doskonale wiesz co chcesz powiedzieć i co przekazać, ale z jakichś powodów coś na linii autor – czytelnik zawodzi, wysiada. Nie mam pojęcia jak pomóc i jak sprawić, żeby Twoje opowieści stały się czytelne i przystępne. Fakt, można je napisać od nowa, językowo i gramatycznie poprawnie, ale nie wiem, czy coś to zmieni na poziomie samej fabuły.

Podziwiam to, że wciąż masz nowe pomysły, doceniam konsekwencję w próbach ich uzewnętrznienia. Ale niestety, właściwie od początku Twoich publikacji na tym forum, nie nastąpił żaden znaczący progres, ani stylistyczny, ani pod względem przystępności fabularnej. 

Tak czy owak, powodzenia! 

Pozdrawiam. 

Dla podkreślenia wagi moich słów, Siłacz palnie pięścią w stół!

Niestety niezbyt wiele zrozumiałam :( Może to połączenie mnogości tytułów/postaci z różnymi techniczno-naukowymi terminami s-f? W sensie że za dużo tego? Nie wiem. Do tego dość chaotyczny zapis dialogów, co sprawia, że nie wiadomo czasem kto do kogo mówi :/

Pomysł może jest, ale trzeba by było szorcika przemielić i napisać od nowa – prościej jakoś ;)

Nowa Fantastyka