- Opowiadanie: Iluzja - Ostatnia noc

Ostatnia noc

Ponieważ dawno niczego nowego nie publikowałam, a czuję taką wewnętrzną potrzebę, to prezentuję Wam Ostatnią noc. Być może część użytkowników już czytała, bo szorcik ukazał się w marcu w Szortal Na Wynos – Wydanie Specjalne Jesień Zima 2017.

Mam nadzieję, że się spodoba :)

Dyżurni:

Finkla, joseheim, beryl

Oceny

Ostatnia noc

Starzec po raz ostatni spojrzał na swe odbicie w pękniętym lustrze. Wypłowiały strój wisiał smętnie na mocno wychudzonej sylwetce. Był to jednak tradycyjny, roboczy uniform, więc nie mógł założyć niczego innego. Zwłaszcza dziś.

Jeszcze do niedawna wierzył w ludzi. Nawet wtedy, gdy wybuchła wielka wojna, a oni zaczęli gromadzić się i walczyć wokół tych elektrowni, które przetrwały. Nawet wtedy, gdy śnieg wchłaniał cząsteczki pyłu i zanim spadł na ziemię, był już szary. „Szareg”, pomyślał mężczyzna ze wstrętem. „To już nie śnieg, a szareg…”.

Przestał wierzyć tej jesieni. Przyszli nocą, w podniszczonych kombinezonach i maskogoglach, choć po wzroście można było poznać, że to jeszcze dzieci. Zapewne szukali elektroniki, baterii lub czegokolwiek, co mogło przedstawiać jakąś wartość dla rządzących nowym światem energangów.

Poturbowali go mocno, ale najgorsze było to, co zrobili ze zwierzętami…

Starzec zadrżał na samo wspomnienie widoku, który zastał w stajni. Wtedy zaczął pić. Byle więcej, byle na umór, byle nie myśleć. Wszystko zmieniło się, gdy półprzytomny przewrócił się przed drzwiami do domu i, leżąc na wznak, patrzył w ciemniejące niebo. Pierwsze płatki śniegu zaczęły leniwie spadać z ciężkich chmur, łapiąc po drodze tyle pyłu, ile zdołały udźwignąć. Staruszek zapłakał, a lodowate drobinki mieszały się z jego łzami, zostawiając na twarzy szare ślady. Na przemian krzyczał i wył, potem wycieńczony ledwie łkał, aż w końcu ucichł zupełnie. Wtedy właśnie podjął decyzję.

Pracował wytrwale, by nowa maszyna była gotowa, gdy przyjdzie odpowiednia pora. Zainstalował tylko to, co konieczne – odrzut, nitrospida i holomapę, do której od razu wgrał niezbędne lokalizacje. Było ich wiele, ale miał pewność, że zdąży odwiedzić wszystkie. Jak zawsze.

Założył pasek od spodni i zapiął go o kilka dziurek dalej niż poprzednio. Zaniósł ostatni, drobny pakunek do pojazdu – hybrydy harleya-davidsona i wielkiej naczepy. Z niejakim trudem wgramolił się na siodełko, uruchomił odrzut i wzbił się w powietrze.

 

* * *

 

Komin elektrowni atomowej był ogromny. Starzec przez chwilę kołował nad nim w milczeniu, po czym wcisnął odpowiedni klawisz i z podajnika wysunął się pierwszy pakunek. Zawartość tykała cicho, bo chociaż umieszczony w niej ładunek był nowoczesny, to mężczyzna lubił tradycyjne metody i każdą z bomb wyposażył w mały zegarek. Cisnął niewielkie pudełeczko w czeluść komina i skierował maszynę w stronę następnego celu. Poczuł, że wzbierają w nim łzy. Przypomniał sobie, co jeszcze powinien zrobić.

– Ho, ho, ho, skurwysyny, ho, ho, ho…

Koniec

Komentarze

To są jakieś kpiny ze Św. Mikołaja.

Kpiny warte biblioteki ;) 

:D

 

Ja wiem, czy kpiny? Nastrój miał być raczej smutno-ponury, a zemsta krwawa… ;)

W każdym razie dziękuję za klika :)

I mnie się kpiny spodobały. Puenta godnie kończy tekst. Bo chwilę wcześniej wydawało mi się, że szału nie ma…

Babska logika rządzi!

Podobało mi się bardzo i pięknie zgrywa się z Last Christmas, które akurat leci w radiu! :D

 

Dziękuję :) Tak właśnie miało być – z łupsnięciem na końcu, taki przyczajony tygrys, ukryty smok ;)

Ach, ten Mikołaj! Strach napisać do niego list… Ciekawie przedstawiasz bohatera i jego emocje. Zakończenie bardzo udane.

Olśnienie przyszło z hybrydą motocykla i naczepy. No może nie od razu olśnienie, ale solidne podejrzenia. ;) Uśmiechnąłem się. Niezłe. Dobrze rozegrane i powtórzę za Finklą, że dość niespodziewanie, bo nie zapowiadało się na mocną puentę.

Ho, ho!

A wiecie, że ja jeszcze nie słyszałam w tym roku Last Christmas :D? Uchowałam się ;)

Dziękuję za miłe słowa, cieszę się, że udało mi się Was usatysfakcjonować końcówką :)

ac – no właśnie bardzo się starałam, żeby od początku maskować tożsamość głównego bohatera, bo inaczej nie byłoby mocnej puenty :) Dobrze, że środek transportu pojawił się w niemal ostatnim akapicie ;)

Mi też bardzo się podobało. Inne i ciekawe podejście do starego tematu. Mam tylko jedną małą prośbę: mogłabyś przesunąć te trzy gwiazdeczki pod koniec (nie znam fachowej nazwy) na środek? Wybacz, nerwica natręctw…

W każdym razie bardzo doceniam Twoje pisanie i pozdrawiam :)

,,Celuj w księżyc, bo nawet jeśli nie trafisz, będziesz między gwiazdami,, ~ Patrick Süskind

Bardzo dziękuję, Danielu :)

 

I to żadna nerwica, chyba każdy lubi gwiazdeczki na środku, jakoś tego nie dopilnowałam, ale już zrobione :) Dzięki za zwrócenie uwagi!

Dzięki za fajny tekst :)

 

Rzeczowy komentarz biblioteczny zamieszczam poniżej:

1.Najpierw przeczytałem kilka pierwszych zdań – średnio Misie.

2.Przeczytałem komentarz Finkli – Misie.

3.Po lekturze zakończenia uznałem, że jednak przeczytam od początku.

4.Po lekturze całości uznałem, że dam klik do biblio.

5.Hm… Co jeszcze można by tu naskrobać… No, powiało Świętami, tak ciepło i miło, chociaż może trochę nazbyt radioaktywnie, lecz nie wybieramy przecież czasoprzestrzeni, w której przyszło nam żyć, zwłaszcza, jeśli mistyczny imperatyw od demiurga głosi, iż paczki należy zdeponować abstrahując od faktu czy tykają czy też nie. Zresztą, bomba dla jednych jest prezentem dla innych, lecz nie sądzę, by ten dyskurs mógł zainteresować kogokolwiek z Loży. Myślę, iż faktycznie kolejny klik należy Ci się i go otrzymasz.

 

pozdrawiam ciepło

Ja nie jestem zachwycona, głównie dlatego, że może w związku z porą po pierwszych dwóch zdaniach domyśliłam się kim jest bohater, więc nie było żadnego zaskoczenia. Od początku wiedziałam dokąd zmierza szorcik, ale napisany jest sprawnie. 

Piotrze – bardzo dziękuję za taki fajny komentarz i klik do Biblioteki :)

Miło Cię znów widzieć po tak długiej przerwie!

 

rosebelle – no cóż, nie ukrywam, że cały “myk” właśnie polegał na tym zaskoczeniu w końcówce. Wiem, co czujesz, bo to trochę tak jak z oglądaniem thrillera, w którym w ostatnich minutach okazuje się kto jest zabójcą, a Ty to wiesz już po kwadransie :/ Przyjemność z filmu jest wtedy prawie żadna. Bywa, mam nadzieję, że następnym razem Cię zaskoczę ;)

Iluzjo – Ciebie też miło jest znowu widzieć i czytać :) NMZC :P

A ja nie zgadłam, chociaż na teksty z tym bohaterem jestem wyczulona i zazwyczaj wyniucham go na milę. :) Więc skoro szort ładnie napisany i zakończenie mnie zaskoczyło – to mi się podobało. :)

Zajefajna pointa. szczerze chylę czoła! Daj nam Święty Mikołaju takie finałowe koncepty w przyszłym roku, a wszystko będzie cacy :)

Gratki i pozdr.

Podobało mi się. Postać Mikołaja w szorcie zrobiła na mnie wrażenie. A końcówka… moim zdaniem wyszło całkiem dramatycznie ;)

Postmikołaj :-)

 

Tylko, tak łatwo o latające maszyny, a obrony przeciwlotniczej brak? ;>

"Taki idealny wyluzowywacz do obiadu." NWM

ocha – fajnie, że udało mi się zaskoczyć tak wytrawną mikołajinkę :D (HA! sama to wymyśliłam – wiedźminka-mikołajinka, niezłe, co :P?), bardzo się cieszę, że się podobało.

 

rybak – ojej, aż się zarumieniłam blush Bardzo miłe słowa, dziękuję.

 

Deirdriu – super, cieszę cię bardzo, że się podobało, starałam się stworzyć wiarygodnego bohatera, najwyraźniej wyszło całkiem ok :)

 

Mytrix – no właśnie taki postSata…Santa miał być ;) A co do obrony przeciwlotniczej – wyszłam z założenia, że społeczeństwo zostało rozpiżdżone i nikt nie produkuje latających maszyn/urządzeń/dronów, więc nie ma potrzeby by tworzyć jakikolwiek system obrony przeciwlotniczej. zapewne jakąś naziemną stworzyli ;). A Mikołaj, to Mikołaj – wszystko umie, w końcu jest magiczny i jedyny w swoim rodzaju, to i harleya potrafił przerobić ;)

Tylko, żeby mandatu za jazdę pod wpływem nie dostał :D

"Taki idealny wyluzowywacz do obiadu." NWM

Fajne, choć właściwie już na samym początku pomyślałam o świętym Mikołaju. Nie spodobało mi się okrucieństwo wobec zwierząt – nie dziwię się, że facet stracił wiarę w ludzi. Mam podobnie :/

Szareg – rewelacyjna nazwa :-)

Letting go is an invitation. Letting go is a choice.

Mytrix – no tego to nie jestem w stanie zagwarantować :D

 

dogsdumpling – dziękuję :) No z tym okrucieństwem wobec zwierząt to mam tak samo :/ Chyba bardziej mną wstrząsa, gdy ktoś robi krzywdę zwierzęciu niż człowiekowi :/ Dlatego też na ten temat napisałam raptem dwa zdania, w zasadzie wszystko pozostawiając wyobraźni czytelnika. Po prostu nie byłabym w stanie jakoś bardziej obrazowo tego przedstawić :/ A co do szaregu – jakoś samo przyszło, obawiam się, że jak smog nadal będzie nas nękać, to kiedyś do tego dojdzie :O

Ciekawa koncepcja postapo-Mikołaja. Niby łatwa do odgadnięcia, ale szort napisany na tyle sprawnie, że wciąga do końca. Stąd doklikałem ten koncert fajerwerków. :)

Won't somebody tell me, answer if you can; I want someone to tell me, what is the soul of a man?

Bardzo dziękuję :) Tak się właśnie zastanawiałam, kto jest tajemniczym “ostatnioklikaczem” ;)

Odpowiednia dawka czarnego humoru, mocniejszy akcent w finale. Warsztat bez zarzutu (może tego starca na początku dwóch akapitów z raz bym podmienił).

Pomysł może nie urywa… niczego, ale w szorcie wybrzmiewa z odpowiednią mocą. Fajnie to wygląda od pierwszych zdań. Opowiastka przystrojona w konwencję rasowej science-fiction, z przewrotnym "twistem" ukrytym w osobie bohatera. Nie było zaskoczenia, bo raczej domyślamy się, kim jest starzec, ale naprawdę da się odczuć tę gorycz i gniew przez łzy Mikołaja. Dlatego kibicujemy mu, gdy wrzuca bombę do komina.

Udany szorcik na czasie (ukazał się w marcu?).

Po przeczytaniu spalić monitor.

Bardzo zacny szort z niezłym pomysłem na dość nietypowego bohatera, którego słowa wypowiedziane w ostatnim zdaniu ujawniły, że to bohater powszechnie znany. ;)

Gdyby ci, którzy źle o mnie myślą, wiedzieli, co ja o nich myślę, myśleliby o mnie jeszcze gorzej.

mr.maras – dziękuję, bardzo miłe słowa :) Kiedy wysyłałam szorta do Szortalu, to specjalnie podjęłam taki temat, skoro Wydanie Specjalne miało być jesienno-zimowe ;) Ale ze względu na różne wewnętrzne problemy wszystko uległo przesunięciu :O W sumie, gdybym wiedziała, to może bym się wzięła za postacie wielkanocne :D

 

regulatorzy – bardzo dziękuję :) Właśnie tak miało być :) Chyba jednak jestem stworzona do krótszych form, w których twist jest bardzo wyraźny, “robi tekst” i jest na samiutkim końcu :)

W takim razie, Iluzjo, jak najczęściej rób to, do czego czujesz się stworzona. ;D

Gdyby ci, którzy źle o mnie myślą, wiedzieli, co ja o nich myślę, myśleliby o mnie jeszcze gorzej.

:D Hahaha, oj, gdyby to było takie proste ;) Niestety doba jest za krótka, reg, o około pięć godzin :D Ale dziękuję ;)

No, przecież nie mówię, żebyś to robiła bez przerwy, tylko jak najczęściej, a to drobna różnica. A nuż się uda. ;D

Gdyby ci, którzy źle o mnie myślą, wiedzieli, co ja o nich myślę, myśleliby o mnie jeszcze gorzej.

Ach, ja taka nie na bieżąco z wrzucanymi tekstami, gdybym zauważyła, pojawiłabym się tu od razu ;)

Bardzo fajny w swojej niefajności, treściwy mimo niewielkiej objętości, dobrze zbudowany tekścik.

Spóźniona na Święta, ho, ho, ho, i na nowy rok życzę jak najwięcej czasu na pisanie.

"Nigdy nie rezygnuj z celu tylko dlatego, że osiągnięcie go wymaga czasu. Czas i tak upłynie." - H. Jackson Brown Jr

reg – będę się starać :D

 

joseheim – bardzo dziękuję :D Prawie Ci się zrymował ten komentarz :D Też bardzo treściwy w swojej krótkości :D Tobie również życzę czasu i weny, ale bardziej czasu, bo wiem, że to towar deficytowy ;) :* Ho, ho, ho and hepi nju jir!

Mam nadzieję, że Sylwester Wam się udał lepiej niż nam ; p Dziecia obudziły fajerwerki, ale nie chciał ich nawet oglądać, musiałam się z nim od razu położyć, więc też nie obejrzałam. No i trzeci rok z rzędu się oczywiście nie napiłam ;p

"Nigdy nie rezygnuj z celu tylko dlatego, że osiągnięcie go wymaga czasu. Czas i tak upłynie." - H. Jackson Brown Jr

Bardzo fajny, humorystyczny, okolicznościowy tekst. 

Cóż, zapewne poczucie humoru trzeba mieć nieco pokręcone, by takie rzeczy bawiły, ale cóż…

Aha, napisany też bardzo porządnie. I w ogóle wpadaj częściej z nowymi tekstami, nie tylko od święta.

Dla podkreślenia wagi moich słów, Siłacz palnie pięścią w stół!

Jose – no u nas było całkiem, całkiem, tyle że nasz szatan potem poszedł spać około 2:00 ;)

 

thargone – bardzo dziękuję :) Chociaż szorcik nie do końca miał bawić, to jednak cieszę się, że trafił w Twój gust ;) Nawet, jeśli inaczej niż planowałam :D Postaram się wpadać częściej, niezmiernie miło czytać takie rzeczy :)

Bardzo udana wariacja na temat świątecznego nastroju. Coś podobnego robił Tomasz Pacyński. Zasłużona Biblioteka.

Dziękuję, Marcinie Robercie :) O Pacyńskim nie słyszałam, ale już sobie wyguglałam :) I z pewnością poczytam.

Podobało mi się :)

Trochę długo (za długo) czaiłam się z komentarzem, ale czas nadrobić. ^^

Ogólnie szort podobał mi się; ładnie napisany, z ponurym nastrojem oraz gorzką, wyraźną końcówką. Pomysł na twist fajny, chociaż nie zaskoczył; domyślałam się. 

Anet – bardzo dziękuję :)

Draconis – dziękuję, bardzo fajnie, że Ci się podobało :) Muszę chyba jeszcze poćwiczyć twistowanie, bo chyba mam skuteczność 50/50 :D 

Nowa Fantastyka