- Opowiadanie: gnoom - Baśń o smoku, co się księżniczki bał, a ona jego nie, a potem był Romans

Baśń o smoku, co się księżniczki bał, a ona jego nie, a potem był Romans

To muj pierwszy konkurs tego typu, wienc bardzo prosze o wyrozumiałość. Mam nadzieje, że opowiadanie Wam sie spodoba. :)))

Dyżurni:

ocha, domek, syf.

Oceny

Baśń o smoku, co się księżniczki bał, a ona jego nie, a potem był Romans

Dawno dawno temu, była sobie księżniczka tak śliczna, że aż przepiękna. Jej oczy wielkie i duże piękne były jak tafla jeziora z księżycem w niej w nocy, jak się odbijał, dłonie jej chude i smukłe jak patyki, a skóra miękka niczym taki ślimak bez skorupki, co jak się na niego nadepnie to jest oślizgły.

Królewna mieszkała na wieży, bo jej tata nie lubił i ją tam zamknął jak była mała, bo była niegrzeczna, a on był złym ojcem i kazał ją zamknąć, bo jej nie lubił. Ojciec, czyli pan król, powiedział terz kiedyś, tak, że herold ogłosił na placu, że ktokolwiek zabierze królewnę z jej więzienia i daleko weźmie do swojego kraju, ten ją dostanie i jeszcze sto sztuk złota od niego też. Z tego powodu wielu rycerzy próbowało zdobyć królewnę, ale nie mogło się do niej wspiąć, bo wieża była wysoka i tylko jedne drzwi były do niej, a tylko królewna miała klucz i nie chciało jej się schodzić, bo była leniwa. Aż pewnego dnia z bardzo daleka przyleciał smok i zobaczył wieżę i pomyślał sobie, że jest całkiem ładna i sobie na niej zrobi gniazdo i tam usiadł. Wtedy królewna popatrzyła przez okno i zobaczyła potwora i bardzo się jej spodobał, bo miała różne „dziwne fetysze” jak zwykł mawiać jej tata i zechciała mieć smoka dla siebie i zawołała „Juhu” i zalotnie się uśmiechnęła do niego, mrugając przy tym oczami. Ale smok był duży i nie zobaczył, że ona się uśmiecha, a jak popatrzył w dół to pomyślał, że to jakaś mysz i bardzo się przestraszył, bo on miał z kolei „fobie” i się bardzo bał małyh gryzoni. I zaraz zapiszczał bardzo nie po smoczemu i zerwał się do góry, żeby odlecieć. Ale wtedy królewna zawołała za nim:

– Nie smoku, poczekaj, nie odlatuj. Zostań i pozwól się kochać mnie księżniczce takiej super pięknej, że ja nie mogę.

I smok się zdziwił bardzo jak to usłyszał, bo on to w sumie tylko całe życie albo żarł owce albo dziewice, a jak był małym smoczątkiem i się dopiero co wykluł z jaja to go mama kiedyś zabrała na wycieczkę w góry i tam zostawiła i poleciała gdzieś z wujkiem Eustachym, więc smok to generalnie nie wiedział specjalnie co to znaczy "kochać". Ale to nowe słowo jakoś mu tak fajnie zabrzmiało i mu się spodobało, więc postanowił zawrócić z lecenia daleko i się przestał wzbijać w powietrze. Popatrzył tak bardziej na tę małą, co siedziała w oknie i zobaczył, że to wcale nie była żadna mysz, ale ludź zwyczajny. I powiedział do niej:

– No dobra. Ja w sumie niespecjalnie rozumiem co mówisz, ale mogę tu posiedzieć w sumie bo nie mam nic lepszego do roboty.

I siedział tak długo siedem długich dni i siedem długich nocy nic w sumie nie robiąc. Przez ten czas królewna dużo do niego gadała i mu opowiadała o tym, jak to się żyje w królestwie i coś rozmawiała o ciuchach i kosmetykach i o tym, że ona to w sumie wcale ich nie lubi i tak naprawdę chciałaby dużo jeździć na koniu i strzelać z łuku, jak taka mała ruda dziewczynka, co jej o niej bajki mama opowiadała jak była mała. Smok słuhał bardzo uprzejmie, ale go to nie obchodziło za bardzo i powoli robił się głodny i spragniony, ale na szczęście smoki mogły długo wytrzymać bez picia i jedzenia, więc w sumie jeszcze nie musiał. I jak tak sobie słuchał i słuchał to pomyślał, że ta królewna to wcale straszna nie jest, co najwyżej trochę wkurzająca. I jak tak sobie jej raz słuchał to mówiła coś o kluczu i do drzwi, a jako, że smok był bystry niczym bystra rzeka i wcale nie głupi, to jej zapytał:

– Ej, ale tak w sumie skoro masz klucz do tych drzwi to czemu ich nie otworzyłaś jeszcze i nie wyszłaś tak po prostu, żeby sobie postrzelać z łuku tak jak chciałaś?

Królewna na te słowa zaniemówiła bez słowa i się bardzo głęboko zamyśliła, a potem mu odpowiedziała:

– Ja to w sumie dotąd to leniwa byłam i mi się nie chciało wychodzić, a poza tym to mi tata zabronił, ale pod twoim źródłem mnie natchnęła inspiracja i zdecydowałam, że w sumie masz rację, że nie ma co tu siedzieć dłużej i może faktycznie wyjdę.

I królewna zeszła po schodach i wyszła na zewnątrz i zrobiła "Ach", żeby odetchnąć świeżym powietrzem, bo w sumie w tej swojej wieży miała okno, ale z kolei nie miała łazienki, więc na zewnątrz to powietrze było świeższe, a w środku to mniej, bo trochę śmierdziało.

– Hurrraaa! – krzyknęła królewna. – Jestem wolna i się mogę teraz spełniać we wszystkich dziedzinach życia co chciałam i najdziksze fantazje też spełniać mogę i dzięki temu to, że mnie smok nauczył myśleć poza pudełkiem i nie słuchać taty, co mi kazał w wieży siedzieć.

I już miała pobiec daleko, żeby spotkać swoje przeznaczenie i dużo strzelać z łuku, kiedy nagle przystanęła, bo wcześniej trochę zaczęła biec i się znowu zamyśliła bardzo głęboko i dogłębnie, jak to miała w zwyczaju. I sobie pomyślała, że w sumie to się ona bardzo samotna czuła w tej wieży, kiedy tam siedziała i wpadła na Pomysł, żeby teraz jak już się będzie uczyć jeździć konno tak jak zawsze chciała to przydałby się jej jakiś towarzysz życia. I się obróciła do tyłu i popatrzyła na smoka, co to dalej sobie siedział na tej wieży, w sumie to nie wiadomo po co i też się na nią patrzył uważnie.

– Dziękuję ci smoku, że mnie nauczyłeś myśleć poza pudełkiem i otworzyłeś mi oczy na to, że królewny to wcale nie muszą siedzieć w wieżach ani na nikogo czekać i mogą sobie robić co chcą, jeśli chcą, bo są w sumie bogate i kto im zabroni. Bardzo cię polubiłam jak tak siedziałeś na mojej wieży i ja sobie pomyślałam smoku czy nie chciałbyś przypadkiem zostać moim menżem i razem ze mną rządził byś królestwem jak tata już umrze.

Smok na te słowa też się bardzo zamyślił, jeszcze głębiej niż królewna, a potem jej odpowiedział:

– Ja to w sumie królewno siedziałem sobie tutaj tydzień i całkiem zgłodniałem i dostałem pragnienia od tego czasu, ale jak tak sobie zobaczyłem ciebie to pomyślałem sobie „Hej, smoku, może zobaczysz co to jest to kochać i może faktycznie warto dać szanse tej Relacji”. Ale jak już sobie posiedziałem i posłuchałem trochę to stwierdziłem, że to jednak nie ma sensu, bo mamy tak całkiem zupełne inne zainteresowania, a w ogóle to nie jesteś zbyt mądra, bo mogłaś totalnie wyjść z tej wieży wcześniej, skoro chciałaś ale tego nie zrobiłaś i to było głupie moim zdaniem i ja to nie mogę z tobą być menżem ani niczym i też nie mogę kochać ani nic, bo mnie kręcą takie inteligentniejsze, więc nie.

Na te słowa królewna bardzo się zasmuciła i uroniła łezkę, która spadła na dół na trawę niczym rosa o poranku po deszczu, ale potem Wzięła Się W Garść i odchrząknęła i powiedziała mu:

– No dobrze. Skoro nie chcesz to ja cię nie będę do niczego zmuszać, ale skoro już w takim razie planujesz odlecieć to może mi chociaż dasz buziaka na do widzenia, bo mnie kręcą takie rzeczy no i co ci zaszkodzi.

I zrobiła usta w dziubek i zamknęła oczy. A smok to nie do końca umiał całować, bo nie miał takich małych, rużowych ust jak królewna, ale kiedyś widział taką bajkę z obrazkami, co leciała w telewizji po dziesiątej i tam się jacyś ludzie całowali i byli całkiem goli, ale potem mama wyłonczyła mu program i bardzo na niego krzyczała, ale dzienki temu się nauczył, że trzeba zbliżać usta jak się całuje, więc pomyślał, że jak po prostu dotknie pyskiem tważy królewny to będzie w pożądku. I się nahylił, żeby ją pocałować, ale zapomniał, że jest bardzo głodny i jak się tak nahylał to poczuł zapach dziewczyny i ona bardzo ładnie mu zapahniała takim pienknym, świerzym mięsem i stracił nad sobom kontrole i zrobił „Haps!” i ją zeżarł całą na raz.

Wtedy z lasu, co rusł obok wieży wyskoczyli wszyscy ci rycerze, co wcześniej nie mogli zdobyć królewny, bo im nie chciała otworzyć, którzy się wcześniej w lesie pohowali bo się bali smoka. Ale jak zobaczyli, że zeżarł ich wybranke serca to zawżali gniewiem, bo już nie mogli mieć szansy ją więcej próbować zdobyć i rzucili się na smoka na koniach, wymahując mieczami, bo chcieli pomścić pienkną niewiastę.

Ale smok popatszył tylko na nich i się wcale nie przejął, a potem dmuhnął na nich ogniem jak jeszcze byli daleko i ich wszystkich spalił. A potem jak zobaczył, że rycerze nie żyją, no i księżniczka też nie, bo ją zeżar to wzbił się w powietrze i odleciał w kierunku zachodzoncego Słońca.

– W sumie to mi gniazdo niepotrzebne – mruknął sam do siebie. – Wolę być wolnym duchem, a w ogóle to ja zawsze chciałem być smoczycą.

Wyrzek te słowa i odleciał w siną dal.

Koniec

Komentarze

Bardzo dobra grafomania. Brak tu logiki. Zdania są źle poskładane i często żałosne. Opowiadanie jest najeżone błędami, ale w odpowiednich ilościach. Cała fabuła jest głupia.

Ale zrobiłeś to wszystko tak dobrze, że wg mnie masz duże szanse w konkursie. 

Pozdrawiam!

https://www.facebook.com/Bridge-to-the-Neverland-239233060209763/

Ten tekst jest wybitnie nowoczesny. To widać na każdym kroku i nie mówię tu tylko o zasadach najnowocześniejszej ortografii. Uwiódł mnie nieszczęśliwym transgatunkowym romansem, a widać że księżniczka to silna niezależna kobieta, która nie chce siedzieć wieży, hociaż zarazem chce mieć męża. To poważna aluzja do współczesnych problemów społeczeństwa.

Ostatnie słowa smoka wybitnie pokazują w jakim świecie żyjemy i brak akceptacji do wybrania określonej płci powoduje tyle nieporozumień, niesłusznych dyskryminacji.

Tymczasowy lakoński król

O Ty!!! Chcesz swoją epopejom fantasy przebić moją epopeje fantasy! Ja ominąłem smoka żeby w drugiej części pierwszej części o nim napisac a Ty go zabrałeś na swoją przygodę i jeszcze mu jaja ucinasz! Podstępne to i niesprawiedliwe! Na pohybel Tobie! Na heblownice! Na pohyłe drzewo koza skacze! Gdyby nie skakała to by nóg nie połamała! Stół z powymawałynami nogami! 

Po przeczytaniu spalić monitor.

Dzienki, Pietrek. Widzem, żeś muj imiennik. Pietrek na Pietrka zawsze liczyć może, tak mawiała moja babcia, co teraz nie żyje. Chociaż w sumie to wcale tak nie mawiała.

 

No widzisz, OneTwo, bo jak to tak lubie, żeby było troche heheszkiście, ale troche z PRZEKAZEM!

 

mr. maras – Haha! Smok jest teraz muj i jurz do ciebie nie wruci, łahudro! Zrobie sie teraz operacje i zacznie wysiadywać jaja, jak na smoczyce przystało. I sobie założy makijaż i pozbawi się smoczych klejnotuff i go wcale nie rozpoznasz. Takom Ci finfe sprawiłem!

"Nie wierz we wszystko, co myślisz."

Nie wiem co to finfa ale trenowałem krav maga więc nie podaruje.

Po przeczytaniu spalić monitor.

Spoko teścik. Smok jezd fajny bo ma racę, ze ta kórewna to gupia strasznie, żaby siedzieć w ośmierdłej wierzy jak ma klucz. I f cale mi jej nie żal! Po winna jej mama przeczy tac, ze królewny nie całują żab ani innych gadów jak smoki.

Babska logika rządzi!

Och, popisałeś się talentem niepospolitym i takim powiedziałabym samorodnym. Bo jak na pierwszy swój konkurs tego typu to Twoja opowieść wypadła bardzo świeżo i aż razi niepospolitym pomysłem, ot choćby żeby nie chcieć księżniczki przez smoka, a nawet ją zjeść, choć jakby trochę przypadkiem i jednocześnie przy okazji. Wykazałeś tedy smoka charakterem zaiste smoczym od stóp do głów, choć nie podałeś ile on tych głów miał, bo smoki mogą mieć różnie.

Trochę jednak na koniec moich zachwytów muszę Cię powtykać, że chyba kończąc spuściłeś nieco z tonu i wyszło Ci chyba skutkiem niedopatrzenia paru byczków różnej maści, co ich raczej nie powinno być w tak świętym opowiadaniu. Może jeszcze zdołasz sobie więc co poprawić, mam nadzieję.

Gdyby ci, którzy źle o mnie myślą, wiedzieli, co ja o nich myślę, myśleliby o mnie jeszcze gorzej.

Fajne som epopeje fantazy i fajna jest interpretacja OneTwo i ją popieram, bo mi przypadła do gustu. Szkoda, że jak królewna nauczyła się myśleć poza pudełkiem to zginęła.

Ja myślę sobie, że jej tata to nie był taki gupi, tylko tak sobie pomyślał, że córka nie jest zbyt mądra i ma niebezpieczne fetysze to ją zamknął, ale dał jej klucz, bo to był test na inteligęcję, którego nie zdała.

"Jak się ktoś utopił to nie znaczy, że się utopił tylko, że się nie utopił i popełni samobójstwo." - Borowik

A dalsze losy smoka to nawet są w mojej sadze-epopeji-tomiszczu :D

"Jak się ktoś utopił to nie znaczy, że się utopił tylko, że się nie utopił i popełni samobójstwo." - Borowik

I jak tak sobie jej raz słuchał to mówiła coś o kluczu i do drzwi, a jako, że smok był bystry niczym bystra rzeka i wcale nie głupi, to jej zapytał:

– Ej, ale tak w sumie skoro masz klucz do tych drzwi to czemu ich nie otworzyłaś jeszcze i nie wyszłaś tak po prostu, żeby sobie postrzelać z łuku tak jak chciałaś?

Moim zdaniem najlepszy fragment. Kurcze surowe albo pieczone! Nie dość, że grafomańskie i bez sensu, to jeszcze ze współczesnym przekazem! i Ze SMUKIEM!!!

Czaszka mówi: klak, klak, klak!

(Miałam nie komentować…)

 

Zostań moją nianią i opowiadaj mi bajki! Jestem grzeczna (jak nie pada) i nie brudzę (chyba, że kleikiem). XD

Postanowienie na rok 2018: robić ćwiczenia stylistyczne!

Dzienki, Finklo. Twuj też nardzo fajny.

 

regulatorzy – Dzienkuje za taki miły komentaż. I wcale sie nie przejmuje komentażem o bykah, bo ja wiem, że to tak z zazdrości, ale nie chciałaś mnie obrazić.

 

Mytrix – O, to muszem koniecznie przeczytać!

 

Skull – Smuki for lajf!

 

Tarnina – Bardzo chętnie. Właśnie mi sie sesja kończy, to możem jakichś termin ustalić.

"Nie wierz we wszystko, co myślisz."

No zachichotałam, radosna bajeczka opowiadana przez bardzo niegrzeczne, bardzo nowoczesne dziecko :D

Nowa Fantastyka