- Opowiadanie: DW_R - Schronisko nocą

Schronisko nocą

Witam serdecznie, skoro konkurs się kończy, do przerzucam tekst z listy do betowania tu. Wiem, może mieć błędy, ale skoro wszyscy są zapracowani, to może tu go poprawią :) Raz kozie śmierć.

Dyżurni:

ocha, domek, syf.

Oceny

Schronisko nocą

– Śpisz? Wstawaj, no wstawaj! – Kobieta szarpała męża.

– No, ale o co chodzi? – mamrotał mężczyzna. – Już nie śpię! Co się stało, kochanie?

– Przez te straszne opowieści bacy, nie mogę spać. Trzeba było mu zapłacić, żeby przestał. Do tego słyszę dziwne odgłosy, idź je sprawdzić.

– Ale dlaczego ja? – dopytywał.

– Jesteś mężczyzną, czy nie? – Dopiekła mu żona – A poza tym, to po twojej stronie znajduje się świeczka.

 Mężczyzna wstał, mamrocząc pod nosem, zabrał świecę i ruszył boso w stronę drzwi. Przy jej niewyraźnym świetle.

– Gdyby to schronisko nie znajdowało się tak blisko Morskiego Oka, pewnie nigdy więcej bym tu nie przyjechał. Ciągle chcą tylko pieniędzy, zapłać za wypożyczenie nart, ciepły koc, korzystanie z prądu, za podładowanie telefonu, brakuje jeszcze, żeby żądali pieniędzy za wejście do ubikacji.

Marudziłby tak jeszcze pewnie długo, ale najpierw usłyszał zwodnicze wycie w oddali, a potem coś zaczęło drapać w ścianie, jakby chciało się wydostać ze swojego więzienia.

– Coś się stało, kochanie? – zapytała kobieta.

– Nie, nic, kompletnie nic.

Dotarł w końcu do drzwi, niepewny co czeka go po drugiej stronie, wyciągnął rękę w kierunku klamki. Już miał ją dotknąć, a ta odskoczyła, coś ją szarpnęło z drugiej strony. Raz, po chwili drugi i trzeci, za każdym razem coraz mocniej, ale drzwi się nie otworzyły. W końcu dostrzegł, że przed wejściem do pokoju tego czegoś, co czai się po drugiej stronie, broni zamek w drzwiach. Szybkim ruchem otworzył go i z duszą na ramieniu popchnął drzwi. Te, jakby nigdy nic, spokojnie ustąpiły.

– Wychodzę, kochanie, życz mi szczęścia! – zawołał mężczyzna.

– Aha.

Samotny i opuszczony ruszył w głębię ciemnego korytarza, mając tylko świeczkę. Zrobił krok, a coś czarnego, z przeraźliwym odgłosem, niepodobnym do niczego, wyskoczyło zza drzwi. Obijając się o ściany, uciekło w kierunku ciemności, tak nagle znikając, jak się pojawiło.

Przełykając gulę w gardle, ruszył przed siebie. Przyjazny i przestronny korytarz w dzień, teraz po zmroku wydawał się zimny, nieprzystępny, długi i mroczny, na jego końcu widniało światło nadziei. Skazaniec szedł w swoją ostatnią podróż ku przeznaczeniu. Niemi świadkowie ze ścian, patrzyli na niego, śledząc najmniejszy ruch.

Turk, tak, bum, szum. Dobiegał z oddali dziwny odgłos, gdyby nie on, pewnie słyszałby walenie swojego przestraszonego serca.

Przemierzając przytłaczający ciemny korytarz, czuł, jakby wędrował przez kilka dni, choć pewnie czas już dawno się zatrzymał, bo sekunda dłużyła się jak godziny. Jego skroń zalewała się potem, a usta spierzchły od braku wody.

Jeszcze tylko kilka kroków i będzie u celu, spostrzegł nagle, że nie porusza się już po podłodze, a coś dziwnego oplata jego stopy, przerażenie wzrosło do granic możliwości, gdy to wbiło w niego ostre szpony i zaczęło ciągnąć go w stronę podłogi.

– To pewnie mój koniec! – zawołał.

Jednak coś liznęło go po nodze, swoim szorstkim językiem i wtedy spostrzegł, że upolowała go banda czarnych kociąt. Bawiąca się starym dywanem. 

Koniec

Komentarze

Że demon okaże się kotem wiadomo było już po otworzeniu drzwi, więc nie rozumiem, czego mężczyzna tak się bał.

Brakło mi Morskiego Oka.

Wykonanie pozostawia sporo do życzenia.

 

Ko­bie­ta szar­pa­ła mężem. –> Ko­bie­ta szar­pa­ła męża.

 

To tego sły­szę dziw­ne od­gło­sy, idź je spraw­dzić? –> Do tego sły­szę dziw­ne od­gło­sy, idź je spraw­dzić.

 

Mam­ro­czą­cy pod nosem męż­czy­zna wstał, za­brał świe­ce i ru­szył boso w stro­nę drzwi. Przy jej nie­wy­raź­nym świe­tle. –> Raczej: Mężczyzna wstał, mam­ro­czą­c pod nosem, za­brał świe­cę i przy jej nie­wy­raź­nym świe­tle ru­szył boso w stro­nę drzwi.

 

co czeka go po dru­giej stro­nie, wy­cią­gnął rękę w stro­nę klam­ki. –> Powtórzenie.

 

Sa­mot­ny i opusz­czo­ny ru­szył w głę­bie ciem­ne­go ko­ry­ta­rzu… –> Sa­mot­ny i opusz­czo­ny ru­szył w głę­bię ciem­ne­go ko­ry­ta­rza

 

coś czar­ne­go, z prze­raź­li­wym miauk­nię­ciem, wy­sko­czy­ło za drzwi. –> …wy­sko­czy­ło zza drzwi.

 

pa­trzy­li na niego swo­imi ocza­mi, śle­dząc jego naj­mniej­szy ruch. –> Czy wszystkie zaimki są konieczne? Czy mogli patrzeć inaczej, nie oczami?

Proponuję: …pa­trzy­li na niego, śle­dząc naj­mniej­szy ruch.

 

Prze­mie­rza­jąc przez przy­tła­cza­ją­cy ciem­ny ko­ry­tarz… –> Prze­mie­rza­jąc przy­tła­cza­ją­cy ciem­ny ko­ry­tarz

Przemierzamy coś, nie przez coś.

Gdyby ci, którzy źle o mnie myślą, wiedzieli, co ja o nich myślę, myśleliby o mnie jeszcze gorzej.

Co się stało(+,) kochanie? – wołacz woła o przecinki

 

Przez te straszne opowieści bacy, nie mogę spać. – zbędny przecinek

 

– Ale dlaczego ja? – dopytywał się. – moim zdaniem to się jest zbędne

 

apoza tym, to po twojej stronie znajduje się świeczka.

 

Gdyby to schronisko, nie znajdowało się tak blisko – zbędny przecinek

 

za podładowanie telefonu

 

Coś się stało(+,) kochanie? – zapytała kobieta. – wołacz!

 

że od wejścia do pokoju, tego czegoś – przed wejściem (bronimy przed czymś, nie od czegoś); zbędny przecinek

 

Te(+,) jakby nigdy nic, spokojnie ustąpiły.

 

Wychodzę(+,) kochanie, życz mi szczęścia! – wołacz!

 

pewnie słyszałby, walenie swojego przestraszonego serca. – zbędny przecinek

 

czuł(+,) jakby,(-,) wędrował przez kilka dni – przecinek nie na swoim miejscu

 

A teraz szybciutko poprawiaj :) 

 

Zgadzam się z Reg, że ten miauczący pierwszy kot zdradza puentę i psuje efekt. Rozumiem, że miała być jakaś groza, ale przez futrzaka została zaprzepaszczona.

 

Pisanie to latanie we śnie - N.G.

Dziękuje bardzo, na was zawsze można liczyć. Wszystkie błędy poprawione. A i zastanowię się nat tym kotkiem. Wasze sugestie mile widziane :)

Chyba już poprawiłeś z tym kotem, bo się nie domyśliłem do końca opowieści. Niestety puenta nie wywarła na mnie wrażenia, jakoś tak przeszło to opowiadanie obok mnie. Pozdrawiam.

 

 

A ja nie pomyślałam o kocie, tylko o psie :P

Dzielny facet, nie ma co…

A gdzie tu fantastyka?

Babska logika rządzi!

Dzięki za komentarze. 

Finkla wiem, że to największy zarzut, ale potraktujmy z przymrużeniem oka tego ducha jako fantastykę, ok.

Widzę też, doświadczeni wyjadacze nie nabiorą się na taką podpuchę, co najwyżej zmylę trochę trop.

Faktycznie szukam tej fantastyki i Oka, ale nie znajduję. Na szczęście kryteria, jako czytelnik, odpuścić sobie mogę i cieszyć się klimatem opowiadania. Przyjemny. Co prawda spodziewałem się przez chwilę, że jak już czas się zachwiał, to i do wymiaru innego jakiegoś dojdzie ten bohater. A tu kociaki. Ciekawe, co też człowiek może sobie wkręcić, zwłaszcza ze snu wyrwany.

Dzięki, DW_R, za lekturę. Pozdrawiam! ;)

Poszedł i znalazł koty. I w sumie tyle – niestety temat poszukiwania potwora nad jeziorem jest już lekko ograny w tym konkursie, a wykonanie nie nadrobiło tego braku. Bywa.

Won't somebody tell me, answer if you can; I want someone to tell me, what is the soul of a man?

Majkubar. Dziękuje i proszę bardzo, ciesze się, że choć trochę się podobało.

 

NoWhereMan Dzięki za komentarz, idąc na ogromny kompromis (moje umiejętności, czas, ilość znaków) wybrałem „bezpieczniejszą” opcje oraz pomysł na napisanie tekstu. Jak znajdę chwile, pewnie napisze shorcika, który miał być pierwotnie.

Heh, mnie też kiedyś wystraszył kot, choć w nieco innych okolicznościach. Podczas oglądania… horroru ;)

Napisane nieźle, jest jakieś napięcie, jest rozładowanie tegoż i puenta. W sumie – całkiem dobra robota.

 

Tyle ode mnie.

"Tam, gdzie nie ma echa, nie ma też opisu przestrzeni ani miłości. Jest tylko cisza."

Interpunkcja miejscami szwankuje, językowo też tekst pozostawia sporo do życzenia. Dziwne konstrukcje i frazy. Ostatnie słowa bohatera brzmią okropnie, chyba że traktować je jako absurdalny humor :-)

CountPrimagen – po prostu dziękuje.

 

Lord Vedymin – co mam powiedzieć, tekst napisany w jeden dzień, następnego wrzucony na portal. Obawiałem się końca terminu, ograniczona ilość znaków i moje umiejętności. Tekst, jaki powstał, wszyscy widzą, ale jeśli komuś się podobało to najważniejsze.

Nowa Fantastyka