- Opowiadanie: KMizu_ - x

x

Oceny

x

I.

Koniec

Komentarze

Generalnie czytało się płynnie i w miarę przyjemnie, co nie oznacza, że tekst nie ma usterek – gdzieniegdzie brakuje przecinków, zdarza się zły szyk zdania, piszesz Słońce i Księżyc z dużej litery – ma to jakieś znaczenie astronomiczne, są traktowane w opku jako jakieś postaci czy coś? Nie uciekłaś również od błędów merytorycznych – wyspa na jeziorze była mała czy duża, bo najpierw sugerujesz, że bez problemu ją opłynęli, a potem łażą po niej jakby nie wiadomo ile hektarów tam było; tak samo z postacią Steve’a, którą zobaczyli w lesie – było ciemno, on stał na końcu ścieżki, ale mimo wszystko dostrzegli, że ma chudy nos?; akcja dzieje się w Polsce (tak myślę, sugeruję się jasnozielonym “maluchem”), a imiona są obcojęzyczne – dlaczego?

Z początku nie działo się za wiele i było to zdecydowanie przegadane. Dialogi pomiędzy postaciami, przynajmniej z punktu widzenia aktualnej akcji – w większości bezcelowe.

A jak się dziać zaczęło, to za dużo i za szybko. Przeładowałaś akcję różnymi fantastycznymi elementami – tu woda, tu ogień, tam znowu drzewa, ziemia – czekałem tylko, aż z lasu wyjdzie stado zombie ;D Moim zdaniem historia zyskałaby na ograniczeniu tych elementów, a lepszym ich opisaniu.

Mimo wszystko lektura sprawiła mi przyjemność i chciałbym się dowiedzieć, jaki masz plan na całą historię :)

Verman

A co do dalszej części, to trochę już powstało. Miło mi, jeśli faktycznie jesteś ciekaw. W skrócie kawałek dalszej historii – główna bohaterka trafia do Strażników Ziemi, którzy potrafią zapanować nad jednym z żywiołów: wodą. Jest jednym z rekrutów, którzy mają się nauczyć panowania nad tym żywiołem. Dowiaduje się też, że Strażnicy strzegą spokojnie żyjących ludzi przed kataklizmami oraz przed upadłymi Strażnikami, którzy chcą wykorzystać moc do zdobycia władzy i potęgi. Główna bohaterka rzucona w ten nieznany do tej pory świat próbuje odnaleźć własne miejsce i dokonać zmian na lepsze.

O widzisz, może warto byłoby zaprezentować nam jeszcze kiedyś dalszy fragment tekstu? Niekoniecznie rozdział drugi, po prostu jakiś fragment, może być krótki, żeby po prostu spojrzeć jak tam sytuacja wygląda i czy nie powtarzasz tych samych rzeczy, które mnie w tekście irytowały (co oczywiście nie oznacza, że innych irytować będą, to kwestia gustu :d).

Rozumiem, że panowie na z samego początku mają coś wspólnego z owymi Strażnikami? ;D a może to nawet oni? ;D

Verman

Przeczytałam z umiarkowanym zainteresowaniem. Fabuła jest w miarę interesująca, sporo błędów logicznych, ale do ogarnięcia. Czy “maluch”, to Fiat 126?Pozdrawiam i życzę sukcesów literackich.

Przeczytałem :). 

 

Od razu muszę powiedzieć, że przez cały czas lektury cierpiałem na poważny przypadek dysonansu poznawczego – wszystko przez tego nieszczęsnego malucha na początku historii. Użycie tego określenia od razu powiedziało mi, że akcja dzieje się w Polsce/gdzieś w dawnym ZSRR. A tu zonk, wszędzie Susanny i Rebeki, jak u tych sławnych madek na facebuku. Przez to nie potrafiłem umiejscowić akcji – autorko, pisałaś, że dzieje się to w czasach tak jakby współczesnych – więc dokładnie gdzie? Jeśli już idziesz w te klimaty, to według mnie warto umiejscowić historie w konkretnym miejscu. 

 

Oprócz tego – nie wiem ile posiadasz doświadczenia, ale styl wymaga pracy. W oczy rzucały mi się bardzo krótkie akapity, wrzucone jakby na siłę. Wszystko napisane poprawnie, lakonicznie, trochę bez ducha. 

 

Ciocia Susan chętnie słuchała wszystkich opowieści, ale gdy był kwadrans po dziewiętnastej zaczęła zbierać się do pracy.

“Ale” jest według mnie bardzo niezgrabnym słowem do przekazania, że jakaś czynność się zakończyła. Te zdanie można napisać na wiele różnych sposobów, np. “Ciocia Susan chętnie słuchała wszystkich opowieści, przynajmniej dopóki nie zaczęła zbierać się do pracy.” Nie ma nawet powodu by podawać konkretny czas “kiedy” zaczęła to robić. Dalej: 

 

Gdy zielonkawy samochód zniknął za zakrętem Susan przypomniała sobie o pewnej intrygującej opowieśc…

Skok w narracji. Narrator sugeruje, że ona wstała, pożegnała się z nimi, po czym odjechała autem. A kiedy “przygotowywała” się do wyjazdu, tak jak wcześniej było to wspomniane? 

 

Chwila nieuwagi sprawiła, że Rikki się poślizgnęła. Zachwiała się i nie mogąc znaleźć środka równowagi, wpadła do wody z wielkim pluskiem. 

 

Ale jak właściwie to zrobiła? Było powiedziane, że jest kamienista plaża,a reszta to “skały wystające z wody”. Więc rozumiem, że poślizgnęła się właśnie na takiej skale – ale można by to jakoś zaznaczyć, gdzie ona była, jak wyglądało to miejsce po którym oni z jakiegoś powodu chodzili. Bardzo niejasna ta sytuacja, zwłaszcza gdy jest użyte słowo “brzeg”, a rozumiem, że to miał być bardziej klif z którego można spaść.

 

Zaczęła płynąć, podczas gdy jej przyjaciele ruszyli brzegiem wyspy, utrzymując jej tempo.

 

Normalny człowiek w chłodny wieczór raczej myśli o tym, by jak najszybciej wyjść z wody, a nie o tym by sobie popływać w dosyć niepokojącym jeziorze. 

 

Pustka i chłód bijące z jego oczu zdradzały, że ma złe zamiary.

Jeśli w nocy z takiej odległości widziała wyraz oczu tego człowieka, to zastanowiłbym się czy ona ma jakieś pokrewieństwa z pewnym białowłosym wiedźmakiem laugh.

 

Mężczyzna patrzył na ich poczynania i śmiał się lodowato.

Trochę cliché smiley.

 

Fabularna kwestia – grupa znajomych jest przedstawiona jako normalni, uprzejmi nastolatkowie, a oni decydują się na praktycznie kradzież łodzi rybackiej? 

 

Największy problem mam chyba z dialogami, mogłyby być trochę bardziej naturalne. To samo z prowadzeniem historii – odnoszę wrażenie, że to wymogi fabuły popychają wydarzenia i bohaterów.

 

Podobał mi się motyw z amnezją wszystkich oprócz bohaterki, niespodziewany i oryginalny. Poprawność okej. Co do samej fabuły wypowiem się jak przeczytam coś więcej, na razie wygląda solidnie. Pozdrawiam! smiley

Witam

Trudno ocenić fragment, ale potencjał jest. Trochę zgrzyta mi wstęp, te stanie i patrzenie na siebie mężczyzn brzmi sztywno. Za to podobały mi się dialogi “przy ognisku”, naturalne i rzeczowe.

Znalazłem to:

Pewna mała zapomniana, wieś tętniła życiem mimo późnej pory.

Czy to się nawzajem nie wyklucza? Jeśli coś jest małe i zapomniane, kojarzy mi się z opuszczonym, gdzie jest cisza i mało się dzieje.

Nie pasuje mi także rozmowa o pokoju dla dziecka przez telefon. Takie rzeczy uzgadnia się podczas normalnej rozmowy, tym bardziej, że jeszcze jest czas. Domyślam się, że to ważne, ale trzeba to inaczej zredagować.

Stylistycznie nie jest źle, życzę owocnej “pracy” :)

Kontakty z innymi osobami, jeśli pozbawione są znaczenia emocjonalnego, przestają się liczyć. D.G.

Jeśli to debiut (?) to nie jest najgorzej, ale czeka Cie jeszcze trochę pracy. Nie najlepiej wyszli bohaterowie, jest ich grupka, ale nie wprowadzasz czegoś charakterystycznego, przez co zdają się odróżniać tylko imionami. Jest trochę usterek i niewyrobiony jeszcze język. Z dobrych rzeczy – scena na jeziorze całkiem klimatyczna, a przynajmniej ja lubię takie lokacje. Zwrot akcji związany z niepoznawaniem bohaterki przez przyjaciół – ciekawy. Więc o fabule trudno powiedzieć, bo to jedynie fragment.

Nowa Fantastyka