- Opowiadanie: magar - Gramokalipsa

Gramokalipsa

Nie zdradzę chyba żadnej tajemnicy, tłumacząc, że tytuł to zlepek gramofonu i apokalipsy.

Dyżurni:

Finkla, joseheim, beryl

Biblioteka:

cobold, Zalth

Oceny

Gramokalipsa

Niewielu wie, że tarcza Płaskiej Ziemi jest tak naprawdę olbrzymią płytą gramofonową, kolorowym winylem bogów, który dopiero niedawno nabrał odpowiedniej prędkości obrotowej. Apokalipsa nie będzie aktem zniszczenia, tylko Symfonią, swoistym Odsłuchaniem, drganiami Wielkiej Igły, która w ciągu kilku lat przeorze dokładnie wszystkie morza i kontynenty, odgrywając historię człowieka i jego planety.

Na początku nagrania słychać będzie biały szum – to dźwięki okalającej krawędź świata wysokim murem Antarktydy. Zawyje zimny wiatr i zatrzęsą się bezkresne połacie lodu, do których dołączą po chwili pokrzykiwania przerażonych pingwinów.

Po przepołowieniu Wyspy Króla Jerzego nastąpi morska cisza, podczas której Igła przemierzy kilkakrotnie Wszechocean, kreśląc wysokie fale wśród wyjących pięćdziesiątek.

Potem zagra potrącony Przylądek Horn. Obudzona Patagonia plunie ogniem wulkanów i przez kolejne setki obrotów szczyty Andów będą wybijać regularny silny rytm. Dalej, z drugiej strony ziemskiej płaszczyzny odezwie się Nowa Zelandia, a z nią usłyszeć będzie można odgłosy zamierzchłych walk Europejczyków z Maorysami.

Na kolejne pół obrotu ponownie zalegnie cisza.

Następnie rozśpiewają się południowoamerykańskie pampasy, na krańcach Afryki zadźwięczy trącony lekko Przylądek Dobrej Nadziei, a w Tasmanii zajazgocze głos zdenerwowanego diabła.

Z każdym kolejnym obrotem Igła zaczepiać będzie o coraz więcej lądów. Usłyszeć będzie można aborygeńskie trąby – didgeridoo, afrykańskie tam-tamy, czy indiańskie zampoña zmieszane z okrzykami brytyjskich więźniów, odgłosami mordów, grabieży i wojen plemiennych oraz pobrzękiwaniem zbroi niosących chrześcijaństwo konkwistadorów.

Bogactwo fauny i flory Amazonii zderzy się z pustynią Sahary, tundrami Azji oraz biedą i głodem Półwyspu Indyjskiego skontrastowanymi ze świetnie rozwijającym się przemysłem.

Zagrają agonalnymi okrzykami wojny religijne tuż za basenem Morza Śródziemnego i zaśpiewają wojny na Bliskim Wschodzie. Daleko, a na pustyni Gobi rozbrzmią gardłowe śpiewy wspominające czasy świetności Czyngis-chana.

Przy kolejnym obrocie, już w Ameryce Północnej, Igła zaczepi o długi mur rozdzielający bogatych od biednych i po krótkim trawersie przez Atlantyk, zagra na Eurazji kantyczkę o kilku tysiącach lat wyrzynania się z boskim imieniem na ustach, czy o podziałach ze względu na kolor skóry. Krwią spłynie fragment o krucjatach, dżihadach, ideologiach i władzy.

Ostatnie obroty rozsmarują tę krew na bieluchnych śniegach Grenlandii i Wielka Igła zeskoczy w końcu na arktyczne pustki północnego bieguna.

Postuka chwilę w ciszy.

Zawiśnie w próżni.

Płyta wykona jeszcze kilka obrotów i będzie gotowa do wymiany.

 

Koniec

Komentarze

Plus za rysunek na końcu ;) Za samym tekstem stoi bardzo pomysł – i to właściwie tyle, co mogę powiedzieć. Szort przy braku większej fabuły nie wzbudził też większych emocji. Ot, ciekawostka.

Ale sam koncept – ciekawy, nie powiem ;)

Won't somebody tell me, answer if you can; I want someone to tell me, what is the soul of a man?

Podobało mi się. Po przeczytaniu Twojego tekstu, świat wydał mi się bardziej kruchy niż zazwyczaj. Porównanie Ziemi do płyty zmusza do refleksji. 

 

A jednak się kręci! – co widać na załączonym obrazku.

Nieźle to wymyśliłeś, Magarze, i nieźle też zagrałeś. ;)

 

drga­nia­mi Wiel­kiej Igły, która w ciągu kilku lat prze­ora do­kład­nie… –> …drga­nia­mi Wiel­kiej Igły, która w ciągu kilku lat prze­orze do­kład­nie

 

gło­dem pół­wy­spu In­dyj­skie­go… –> …gło­dem Pół­wy­spu In­dyj­skie­go

Gdyby ci, którzy źle o mnie myślą, wiedzieli, co ja o nich myślę, myśleliby o mnie jeszcze gorzej.

Pomysł rewelacja, tylko mam wrażenie, że nie został wykorzystany. Skończyło się wyliczanką, która nie wzbudziła emocji. Interpunkcja miejscami szwankuje.

 

"Remember your name. Do not lose hope--what you seek will be found. (...) Trust dreams. Trust your heart, and trust your story". Neil Gaiman

Zgodzę się z przedpiścami – interesujący pomysł, z potencjałem. Ale bez fabuły. Chociaż nie mam pojęcia, jaką fabułę można do tej koncepcji dorobić…

Babska logika rządzi!

Dzięki za uwagi… 

@regulatorzy zawsze czujna  jak ważka :)

Jak ważka, powiadasz… Magarze, Ty to masz wyobraźnię! ;D

Gdyby ci, którzy źle o mnie myślą, wiedzieli, co ja o nich myślę, myśleliby o mnie jeszcze gorzej.

Żywo reaguję na słowa gramofon i płyta winylowa, więc czym prędzej przeczytałem. Gdyby odtworzenie płyty stanowiło tło dla historii jakiegokolwiek bohatera, byłbym znacznie bardziej kontent. Koncept przypomniał mi to video.

Przyczajony użyszkodnik

No, no… Zabrzmiało jak przemowa włóczęgi, który za piwo i precla podzieli się swoją mądrością. Brakuje tylko postaci Zenka, który ze względu na straszliwe niedopicie roztrzaskałby dziadowi pusty kufel na czerepie, ze słowami na ustach – Winyl jest passe… 

Byłaby w tedy akcja ;)

 

Niemal poetyckie spojrzenie na zagładę. Wybrzmiała w tym nuta nostalgii :)

 

Pozdrawiam.

Fajne.

Miałem ponarzekać, że tak mało o Europie, ale prędkość kątowa robi swoje. W tej symfonii pępek świata dostaje najmniej czasu.

Byłoby chyba jeszcze ciekawiej, gdybyś trzymał się chronologii, burzy ją ta wzmianka o przemyśle.

A najlepszy i tak jest tasmański diabeł.

Dobry pomysł. Ma jedną wadę – praktycznie musi pozostać w krótkiej formie. Zasypywanie czytelnika szczegółami, co kiedy słychać, byłoby dla tegoż dość szybko nużące, a gdyby w ten koncept wmontować fabułę, postacie i wydarzenia, powstałaby powieść, gruba i niezbyt, moim zdaniem, ciekawa.

Koncept ładny, wykonanie też niezłe. Podobała mi się lapidarność Twojego tekstu. I jakkolwiek zgadzam się, że gdyby wrzucić tam trochę akcji, jakiegoś bohatera zmagającego się z przeciwnościami losu, antagonistę i tym podobne to mogłoby być jeszcze ciekawiej, to jeszcze bardziej zgadzam się z AdamemKB. Gdyby było więcej, to byłoby nużące i mniej ciekawe. A dodatkowo rozmyłoby samą wizję Twojego pomysłu, która mi się podoba.

Czy to jest sygnaturka?

Może i nie ma jako takiej fabuły, ale jak dla mnie – świetne :) Bardzo spodobało mi się porównanie Ziemi do płyty gramofonowej i to jak wszystko opisałeś.

 Świetna etiuda!

Przeczytałem z przyjemnością. Piękna, krótka forma, bez lania wody i zbędnego rozwijania pomysłów, bo po co?

 

Jakiś błyskotliwy tekst z internetów.

Zgadzam się z DogsdumplingAdamemKB, dlatego skróciłbym opisy. Do absolutnego minimum. Utwór ma moc :)

Nowa Fantastyka