- Opowiadanie: HPL - Grzmiłdrąg i Dajwszędła

Grzmiłdrąg i Dajwszędła

Dyżurni:

Finkla, joseheim, beryl

Oceny

Grzmiłdrąg i Dajwszędła

Książę Grzmiłdrąg skończył właśnie kąpiel, przygotowaną przez służki. Wtarłszy w siebie wonne pachnidła, skierował się w stronę komnaty swej małżonki Dajwszędły. Drżącymi rękoma otworzył skrzypiące drzwi. Oczom jego ukazała się kobieta, siedząca i czesząca swe czarne włosy sięgające jej do stóp (kiedy stała również sięgały do stóp).

– Witajże pani. Jutrzenko ma i gwiazdo najjaśniejsza. Mój kwiecie pachnący, bogini piękna.

– Jam służka twa panie – odparła Dajwszędła uśmiechając się zalotnie.

– Czy dziatki nasze spoczywają już w łożach swych?

– Tak mój księżycu.

– Ileż my, królowo moja, potomstwa jużeśmy spłodzili? Pamięć ma zawżdy nie zawsze już tak rzutka jak dawniej.

Kobieta spojrzała na księcia z drwiącym ognikiem w prawym oku.

– Ileż spłodziliśmy? Hmm. Szesnaścioro dziatek w komnatach naszych snem słodkim drzemie natenczas.

– Pójdźmy okiem rzucić na przyszłość naszą i narodu nadzieję.

– Jak każesz, o potężny.

Kobieta wstała. Włosy opadły powabnie wzdłuż jej ciała. Ruszyli do komnat pełniących funkcję sypialni dziecięcych. Wszedłszy, usłyszeli spokojne oddechy ośmiu chłopców i tyleż samo dziewczynek. Powoli zaczęli podziwiać swe potomstwo.

– Śliczna – wskazał głową książę na dziewczynkę w pierwszym łóżku. – Skąd u niej jednak tak rudy kolor włosów? Wszak my pani czarnej barwy, na głowach naszych, owłosienia dostąpili od opatrzności.

Dajwszędła skupiwszy swe myśli odparła szybko:

– Ach panie, pamięć twa zawodna w rzeczy samej staje się. O zachodzie słońca, kiedyż czerwone ono ogniście było, dopadły mnie twe amory dnia jednego. Stąd barwa u córy naszej takowa.

Książę pokiwał głową i ruszył do następnego łóżka.

– Syn nasz dzielny, szybki jak błyskawica – mówił. – Nikt na krótkich dystansach równać się z nim nie może. Acz czarna jego skóra jak noc księżyca pozbawiona.

Księżna znów skupiła się, by mężowi swemu wyjaśnić ów przypadek niezwykły.

– Jakeśmy w podróży do krain etiopskich byli, panie, toś mnie wychędożył niemiłosiernie. Acz tam jeno czarni ludzie byli wokół, to widać magia jaka sprawiła, że syn nasz kolor takowy obrał.

– Mądrość twa pani, takoż jak i urodziwość, wielka u ciebie.

W kolejnym łóżku spał smacznie chłopczyk o skośnych oczkach i skórze o wyraźnie żółtawym odcieniu. Książę pogładził go dłonią po czole.

– Spryt on do wynalazków różnakich ma, jak mało kto. Włosy czarne, jakoż i my, jeno oczy i skóra inne.

– W innej podróży Książę, jakeśmy byli, w Kwitnącej Wiśni krainie, jakoż ją zwą, dopadła cię chuć ogromna. Tekeś mnie przyłupił do podłogi i tylnie me wdzięki uprawiał, cóżem spłaszczoną twarz miała i oczy skośne przez figlów twych czas cały. Takoż to na syna naszego przejść musiało.

– A skóra żółta?

– Och, znów luki w umyśle twym Książe zdać się wydają. Wina my tamtejszego wypiliśmy ćwiartek sporo, a żółte ono być musiało, skoro stamtąd pochodziło.

– Prawda to pani.

Księżna odetchnęła z ulgą. Przeszli tak do końca omawiając wszystkie z szesnaściorga dzieci. Dajwszędła umęczona wyjaśnianiem szczegółów ich wyglądu, postanowiła pożegnać męża i udać się do siebie.

– Ach królowo ma. Czyż do dwudziestu potomność naszą zwiększyć by się nie zdało? – powiedział Książę.

– Mądrość ze słów twych płynie panie, dziś jednak mocy nie czuję w ciele.

– Szkoda pani, piękność twa tak wielka jest.

– Innym razem Książę.

Dajwszędłą znalazła się w końcu u siebie. Podeszła do okna i otworzyła je.

– Wchodź – szepnęła do norweskiego woźnicy, który wisiał na linie od kilku godzin.

Potężny blondyn wskoczył do komnaty. Złapał księżną za czarne włosy i rzucił na łoże.

– Twoja jam ci, twoja Olafie – zakwiliła kobieta.

Norweg rozdarł jej szaty i … (+18; +18; +18 … powyżej 18)

Po dziewięciu miesiącach Księżna urodziła siedemnaste dziecko. Piękną, małą blondyneczkę.

– Ach panie, wtedyśmy żar taki z ciał swych wydobyli, że jasność wszem i wobec w powietrzu roznosiła się. To w miesiącu lipcem zwanym było. Stąd taka jasnowłosa dziewczynka, owocem miłowania naszego.

Książę myślał i myślał. Nie mógł jednak sobie przypomnieć takiego zdarzenia.

– Nie pamiętam – mruknął.

Grymas na jego czole sprawił, że Dajwszędła poczuła jak zimny pot zaczyna jej spływać między obfitymi piersiami. Mężczyzna aż zaciął szczęki z wysiłku, próbując odszukać w pamięci wspomnienie chwil spędzonych w uniesieniu z żoną. Księżna już widziała oczyma wyobraźni turlającą się na kamiennym rynku jej głowę, uciętą przez kata. Była już cała mokra z przerażenia. Nagle twarz Grzmiłdrąga rozjaśniła się.

– To był sierpień. Sierpień jak nic – krzyknął. – Wcześniak to pani, być musi.

Spojrzał na małżonkę, trochę zdziwiony widokiem pokrywających jej ręce, twarz, dekolt, kropelkami wody.

– A cóżeś to pani taką wilgocią pokryta?

– Przy tobie królu, zawszem ja taka.

– Oj ty, niegrzeczna.

Koniec

Komentarze

zawżdy nie zawsze – zawżdy jest archaizmem i oznacza właśnie zawsze, więc masło maślane.

i tyluż dziewczynek – tyluż samo napisałeś.

powoli zaczęli podziwiać potomstwo – a może szybko podziwiali? wiesz co mam na myśli.

była mokra z przerażenia – dziwne rzeczy ją podniecały, doprawdy – ale to tylko żart :P

Zdziwiony widokiem kropelek wody.

 

Zabawne, przyjemne, choć trochę kuleje stylistyka. Niedobra ona :P

Krotochwilne!

Przyjemny i zabawny tekst, a te wszystkie archaizmy i nibyarchaizmy – przesłodkie. Zabrakło jednak jakiegoś konkretnego zakończenia, puenty, która spowodowałaby, że tekst zostanie w pamięci na dłużej. Dostaliśmy jeno pojedynczą scenkę, w czasie której bohaterowie coś tam zrobili, ale generalnie nic w ich życiu się nie zmieniło.

Można się uśmiechnąć, ale nic więcej.

Pozdrawiam!

Dla podkreślenia wagi moich słów, Siłacz palnie pięścią w stół!

Nawet ciekawe, choć nie chce mi się wierzyć, że ten cały książę był aż tak głupi :)

Zgodzę się z Thargone, że zakończenie niezbyt wyraziste, a i uśmiechu u mnie nie wywołało. No i nie doszukałem się fantastyki. Chyba że tkwiła w głupocie księcia ;)

Pozdrawiam. 

Przede mną ugnie się każdy smok, bo w moich żyłach pomarańczowy sok!

@soku1403

Przedstawiciele kraju zwykle mają to do siebie, że są głupi (im bardziej – tym lepiej).

Natomiast co do fantastyki, szort jest w kategorii “inne” c:

I'M SIGNIFICANT! SCREAMED THE DUST SPECK.

A mnie się puenta, jak i cały tekst, spodobała:)

Też nie widzę fantastyki. I to nie jest tak, że kategoria “inne” jest dla tekstów obyczajowych. Jest dla opowiadań, które trudno jednoznacznie zakwalifikować. Na przykład o wampirach grających z SI w szachy o duszę anioła.

Tekst sympatyczny.

Bardzo kuleje interpunkcja. Na przykład wołacze, HPL, oddzielamy przecinkami od reszty zdania. Styl niekiedy też nie ma się zbyt dobrze.

Babska logika rządzi!

Jest dla opowiadań, które trudno jednoznacznie zakwalifikować. Na przykład o wampirach grających z SI w szachy o duszę anioła. – Urban Angelic Vampire Science Fantasy. :)

P.S. Anioły nie mają dusz.

 

Jak świat szeroki “król(facet)-rogacz” zawsze wywołuje uśmiech – czy to rozbawienia, czy politowania.

 

Jakiś błyskotliwy tekst z internetów.

Bardzo przyjemnie się czytało, ale liczyłem na zaskakujące zakończenie :).

Sympatyczna humoreska, chociaż przewidywalna. Imię królowej chyba jednak do zmiany – za dużo mówi.

Pozdrówka.

Humoreska łatwa do odgadnięcia. Trochę się ciągnęła, jak w jakimś kawale. Na koniec prychłem, ale raczej w reakcji na naiwność władcy. Niestety jakoś na dłużej pewnie mi nie zapadnie w pamięć. Ot, takie czytadło na raz.

Won't somebody tell me, answer if you can; I want someone to tell me, what is the soul of a man?

Nie przyprawiła mnie ta opowiastka o zbytnią wesołość, raczej zdała się monotonna wielce, a przy tem z fantastyki zgoła odarta. Zaś w sposobie składania wyjaśnień królowej dopatrzyłam się nie przebiegłości Dajwszędły, jeno bezdennej naiwności Grzmiłdrąga.

Gdyby ci, którzy źle o mnie myślą, wiedzieli, co ja o nich myślę, myśleliby o mnie jeszcze gorzej.

Przyjemnie się czytało, choć bez zaskoczenia.

“Oczom jego ukazała się kobieta, siedząca i czesząca swe czarne włosy sięgające jej do stóp (kiedy stała również sięgały do stóp).“ – To brzmi tak, jakby jej włosy były zmiennej długości… skracały się, kiedy siadała, i wydłużały, kiedy stawała ;)

 

“– Witajże[+,] pani. Jutrzenko ma i gwiazdo najjaśniejsza. Mój kwiecie pachnący, bogini piękna.

– Jam służka twa[+,] panie – odparła Dajwszędła uśmiechając się zalotnie.“

 

“– Tak[+,] mój księżycu.“

 

W tekście więcej jest potknięć interpunkcyjnych, nie tylko przy wołaczach.

 

Nie wydaje mi się, by pamięć mogła być “rzutka”.

 

“Szesnaścioro dziatek w komnatach naszych snem słodkim drzemie natenczas.“ – Tutaj zaś słowo “natenczas” jest użyte niekoniecznie adekwatnie.

 

“Wszedłszy, usłyszeli spokojne oddechy ośmiu chłopców i tyleż samo dziewczynek.” – Tyluż dziewczynek.

 

“Powoli zaczęli podziwiać swe potomstwo.“ – A czy można podziwiać w różnym tempie, raz wolno, raz szybko? ;)

 

“– Śliczna – wskazał głową książę na dziewczynkę w pierwszym łóżku.“

Raczej:

– Śliczna.Książę wskazał głową na dziewczynkę w pierwszym łóżku.

 

“– Och, znów luki w umyśle twym Książe zdać się wydają.“ – Literówka: książę. Poza tym czemuż wielką literą w kilku miejscach wyróżniony ów bohater został? ;)

 

Czy wdzięki można uprawiać?

 

Dziwne wydaje mi się tłumaczenie “spłaszczaniem” i winem, jeśli byli wtedy w Japonii, a wcześniej księżna czarną skórę tłumaczyła tym, że otaczali ich czarni mężczyźni. Tutaj przecież otaczali ich żółci ;)

 

“Dajwszędłą znalazła się w końcu u siebie.“ – Literówka w imieniu.

 

“– To był sierpień. Sierpień jak nic – krzyknął.“ – skoro krzyknął, to potrzeba wykrzyknika po “nic”.

 

“Spojrzał na małżonkę, trochę zdziwiony widokiem pokrywających jej ręce, twarz, dekolt, kropelkami wody.“ – pokrywających kropelek, a nie kropelkami.

 

Trochę miejscami przesadzasz ze stylizacją i zdecydowanie szwankuje Ci interpunkcja, jednak opowiastka jest całkiem zabawna. Uśmiechnęła mnie ;)

"Nigdy nie rezygnuj z celu tylko dlatego, że osiągnięcie go wymaga czasu. Czas i tak upłynie." - H. Jackson Brown Jr

Powiedzmy, że końcówka ujdzie. Początek i środek dużo lepsze – nawet uśmiechło. Ogolnie sympatyczne

F.S

Słyszałem ten dowcip w krótszej wersji. Zaszkodziło mu nie tylko nadmierne rozbudowanie, ale również zastosowanie śmiesznego języka. Co za dużo, to niezdrowo. :-)

Nowa Fantastyka