- Opowiadanie: trico - Prorok

Prorok

Miał być filozoficzny szort, który zmienił się w drabla.

Memento mori :-)

Oceny

Prorok

To był skromny pogrzeb. Nad grobem stała nas dosłownie garstka.

–  Znał Go pan dobrze? – szeptem zagadnąłem sąsiada. Zaprzeczył ruchem głowy.

– Czasem rozmawialiśmy w parku – odrzekł.

– Był symbolem tego miasteczka – powiedziałem. – Odszedł tak jak żył. W ciszy.

Ksiądz skończył modlitwy i pokropił trumnę. Schyliłem się po grudkę ziemi.

–  On przewidział koniec świata.  –  Dobiegło do mych uszu. Nie wiedzieć czemu, nagle poczułem się nieswojo.

–  Podał dokładną datę? – Prostując się, spojrzałem rozmówcy prosto w oczy.

–  Tak, chodziło o ten wtorek.

–  Mamy czwartek, więc kiepski był z Niego prorok.  –  Skonstatowałem, rzucając ziemię na wieko trumny.

–  Myli się pan.  – Usłyszałem. – To był koniec Jego świata.

 

Koniec

Komentarze

Hej! Myślę, że drabbla możesz zaliczyć do udanych, chociaż po lekturze pozostał mi pewien niedosyt. Spodziewałem się bardziej spektakularnego, oszałamiającego zakończenia i na końcu lekko się zawiodłem. Mimo wszystko dobry drabbelek :)

Dzięki za komentarz.

To nie miało być “bum”, tylko skłonić do refleksji. Zazwyczaj koniec świata utożsamiamy z własnym, rzadziej na odwrót ;-)

Cześć.

  1. “Tak jak” w postaci tego nierozerwalnego zestawienia nie wymaga przecinka w środku. Ot taki polski dziwoląg (moim zdaniem).
  2. Wiesz, czemu mnie rozczarowało? Bo nie założyłeś, że ten scenariusz jest nazbyt pospolity. Czemu? Tłumaczę.

    – We wtorek koniec świata.

    – Być nie może. Nie da się, niemożliwe, nikt nie umie…

    – Badaj klimat (w dość luźnym tłumaczeniu: sprawdź).

    I we wtorek popełnia samobójstwo.

     

    Mam pewność, że ten scenariusz pojawia się w “realu” zbyt często. I do w takich właśnie okolicznościach, jak przedstawiłeś. Twój tekst sugeruje niezwykłość wydarzenia, bo zamyka się w tym, że kolo był w stanie przewidzieć własną, a niechcianą śmierć. Mój pokazuje, że niekoniecznie.

Gdy wymyślę sygnaturkę, to się tu pojawi.

Dzięki Piotrze za komentarz.

Masz rację, to może być zwykły banał, jak większość zdarzeń. Zależy od interpretacji. Dylemat – czucie i wiara, czy szkiełko i oko. To clou fantastyki. Tylko od nas zależy, czy trzask łamanej gałązki będzie zapowiedzią czegoś nieokreślonego, czy tylko tym, czym w istocie jest ;-)

Pozdrawiam.

Drabble może być, jednak w moim przypadku obeszło się bez refleksji. Tak się bowiem składa, że wieszczenia wszelkich proroków nie budzą we mnie żadnego zrozumienia.

Gdyby ci, którzy źle o mnie myślą, wiedzieli, co ja o nich myślę, myśleliby o mnie jeszcze gorzej.

Dziękuję, Regulatorzy ;-)

Mnie się spodobało :) Może i obeszło się bez wielkich wrażeń, ale przepowiednia o końcu świata proroka całkiem zmyślna:)

Mnie też podpasowało.

Go i Niego powinny być mała literą.

"Czasem przypada nam rola gołębi, a czasem pomników." Hans Ch. Andersen ****************************************** 22.04.2016 r. zostałam babcią i jestem nią już na pełen etat.

Refleksyjne i zdaje mi się, że jakoś nie miało bardzo zaskakiwać. Mnie się spodobało.

F.S

Też mi się pomyślało, że na prywatny koniec świata można mieć pewien wpływ. Jeśli w ciszy, to może przedawkowanie środków nasennych? ;-)

Refleksja na kolana nie rzuciła.

Babska logika rządzi!

Napisane ok, ale zbyt przejrzyste. Pointa, może przez tytuł, oczywista już w połowie tekstu i o refleksję trudno, no bo nad czym? Ale nieźle, drabel to jest zawsze na plus:)

Dziękuję wszystkim za komentarze ;-)

Niby nic odkrywczego, ale spodobał mi się pomysł na prywatny koniec świata. Niezłe. :)

Motyw już trochę wyeksploatowany, puenta nie wywołuje zaskoczenia, co często jest nierozłącznym elementem drabbla, mimo to utwór podobał mi się. Zgrabnie napisana scenka. A drabbli nigdy za wiele :)

Nowa Fantastyka