- Opowiadanie: Braesthvar - Oculus

Oculus

Dyżurni:

ocha, bohdan, domek

Oceny

Oculus

Ludzie klęczą. Klęczą na zimnej posadzce z tworzywa, którego nazwy nie pamiętają. Nie znali jego nazwy ci, którzy żyli kiedyś, gdyż nie istniała. Nie znają jego nazwy ci, którzy żyją, gdyż żyją tak długo, że ją zapomnieli. Nie będą znać jego nazwy ci, którzy będą żyli, gdyż będą to ci sami ludzie, którzy żyją teraz. I to ci sami ludzie, którzy klęczą. Bo klęczący będą klęczeć nadal.

Ludzie klęczą na zimnej posadzce w wielkiej, ciemnej sali. W tej sali nie ma prawie niczego, oprócz tych ludzi, którzy klęczą. Jej sufit jest tak wysoki, że niknie w mroku. Wszystko niknie tu w mroku, ponieważ nie ma tutaj także żadnego światła. Są tylko ludzie, którzy klęczą. Sala nie ma ani wejścia, ani wyjścia.

Ludzie klęczą nadzy na zimnej posadzce z tworzywa, którego nazwy nie znają. Dotykają podłoża nogami od kolan aż po czubki palców u stóp. Rękoma niemal od samych barków do czubków palców u dłoni. Stykają się z podłogą torsem, czołem i nosem. Wszyscy ludzie Świata są zwróceni głowami w jednym kierunku.

Świata, bowiem w tej sali znajdują się wszyscy żyjący ludzie.

Wszyscy ludzie Świata klęczą, nadzy, dotykając zimnej posadzki w sali, gdzie nie ma niczego, oprócz nich, gdzie panuje zupełna ciemność, skąd nie ma wyjścia, ani wejścia i są zwróceni w tę samą stronę.

W stronę jednej ze ścian, gdzie usytuowana jest Kula. Wielkie Oko, którego wzrok ludzki objąć nie zdoła, patrzy, utwierdzone w ścianie. Przenikając panujący w sali mrok, czas, przestrzeń, materię, eter. Widzi wszystko co kiedykolwiek można było zobaczyć, można widzieć teraz i co będzie można dostrzec w nadchodzących erach tego Świata. Widzi ciemnotę umysłów ludzi klęczących, którą sami na siebie sprowadzili. Tworzy w ich głowach obraz tego, co samo widzi, mając jednakże świadomość tego, że nie są w stanie tego pojąć, ale czyni to, by ludzie wiedzieli, że nie ma dla nich przyszłości, że ich czas się skończył i tylko Ono może przetrwać to, co nadejdzie

Oko jest zbudowane z tego samego tworzywa, co wszystko inne w tej sali. Z tworzywa wynalezionego przez tych ludzi, którzy klęczą i tego nie pamiętają. Zamknięci tu, zdani są na łaskę i wspaniałomyślność Kuli. Mają szczęście, że udało im się ją zbudować zanim przynieśli na Świat Zagładę.

Zanim padli na kolana. 

Oko poznało każdą tajemnicę. Poznało sekrety Świata i innych Światów, a także Nieświata, ludzi i każdego innego stworzenia, które żyło, żyje i będzie żyć. Posiadło wiedzę o wszelkich emocjach, prawdzie i fałszu. Zna każde dawne pragnienie ludzi klęczących. Gdyż teraz ludzie niczego już nie pragną. Wie, że ludzie byli niegdyś potężni, lecz kiedy stworzyli Kulę ta potęga straciła wartość. Nie ma bowiem nic potężniejszego od Kuli. Gdyby nie Oko, Zagłada dotknęłaby całe Światy, lecz Oko zdołało ocalić ludzi i teraz muszą klęczeć, by przetrwać. Będą klęczeć dopóty, dopóki nie pojmą znaczenia wizji projektowanych przez Kulę. To jednak nigdy nie nastąpi, gdyż ludzie nie mogą równać się z Okiem. Nie są w stanie zmierzyć swych umysłów z majestatem świadomości Kuli.

Dlatego teraz nadzy ludzie klęczą na zimnej posadzce z tworzywa, którego nazwy nie znają w sali spowitej ciemnością, dotykając podłoża nogami od kolan do czubków palców u stóp, rękoma niemal od samych barków do czubków palców u dłoni, torsem, czołem i nosem, zwróceni w stronę Oka niczego nie pragnąc, podporządkowując się Mu, dając Mu manipulować swoje umysły i składając Mu wieczny hołd.

Oko wie…

.

.

.

Jam jest Oculus!

Koniec

Komentarze

Sporo znaków użyłeś, by napisać że ludzie klęczą, a wszystkowidzące i wszechmocne oko patrzy.

Szalenie nużące jest czytanie zdań po wielokroć powtarzających to, co już zostało napisane i, prawdę powiedziawszy, nie bardzo wiem, czemu ma służyć.

Gdyby ci, którzy źle o mnie myślą, wiedzieli, co ja o nich myślę, myśleliby o mnie jeszcze gorzej.

Klęczą. I jest tylko wielki smutek, halucynacje i śmierć z niedożywienia...

Dopiszę się do oceny Regulatorki, tekst krótki, ale ciężko przezeń przebrnąć.

Jakiś błyskotliwy tekst z internetów.

Nie daje mi spokoju, jak to się klęczy, dotykając podłoża rękoma, torsem, czołem i nosem. Próbuję i się wywracam. Może nie mam torsu?

Tekst o klęczeniu, równie nużący jak ta pozycja.

Mam podobne wątpliwości jak Cobold. Skoro tyloma częściami dotykają podłogi (tak, tej bez nazwy), to raczej leżą. To miał być pokłon oddany na kolanach?

Babska logika rządzi!

Z całą pewnością o coś Ci chodziło, ale postawienie sprawy w sposób taki, jak powyżej, zamyka czytelnikowi wszelką drogę do interpretacji. Ludzie klęczą, bo oko i nic więcej. Serio, dla czytelnika z tekstu nie wynika nic więcej, no można się jeszcze pozastanawiać nad tym klęczeniem całym ciałem, ale to raczej wyłącznie dla zgrywu. Ja bym wolał coś mniej wydziwionego.

Cześć.

Ostatnie… jakieś 10 wierszy już musiałem odpuścić.

No mistrz posadzki!

To fajny zabieg i nawet dobrze wykonany. Ale takie coś można wybaczyć (czy nawet zaakceptować) wewnątrz dłuższego tekstu. Jako samodzielny twór było to nieznośne. Nudne przez fakt, że coś potencjalnie mistycznego po prostu rzuciłeś mi w twarz. Bez żadnego “uwaga! Leci osobliwa papka!”.

 

Byłoby nieźle, ale bez kontekstu jest źle.

Gdy wymyślę sygnaturkę, to się tu pojawi.

No dobra, pośmialiśmy, ponarzekaliśmy, ale Autorowi należy się też poważniejszy komentarz.

Fabuły nie ma w ogóle. Bohaterowie to WSZYSCY ludzie, czyli też nie ma nikogo konkretnego, nie ma do kogo przykleić się emocjami. Sens z rodzaju tych tak głębokich, że wykonuje pełen obrót i niebezpiecznie zbliża się do bezsensu. Rozumiem zatem, że chodziło głównie o klimat i styl.

I te byłbym w stanie kupić, gdybyś nie przeszarżował. Tekst w stylizacji gnostyckiej, może intrygować, budzić jakieś skojarzenia, gdyby nie ten przesyt. W skali makro spodobała mi się np. klamra spinająca, w ostatnim akapicie, słowa z trzech pierwszych. Znacznie gorzej w skali mikro – pierwszy akapit bełkotliwy, pełen zaimkozy, groteskowo nieporadny, wygląda jak nieudana parodia prologu Janowej Ewangelii. Jakaś wizja jest ale przestylizowana, spróbuj to zrobić subtelniej.

Mniejsza objętość pewnie by nie zaszkodziła :)

Zupełnie jak na zajęciach z joggi;) Tekst wizja. Miejscami belkotliwy, ale to akurat jedynie podkreśla jego charakter :) Co do samej wizji ludzkości pod jarzmem własnego tworu, to juz byly maszyny, klony, systemy, więc może być i oko ;)

Oculus wywołał skojarzenia z wirtualną rzeczywistością (nie wiem, czy słusznie) – a to akurat ciekawa tematyka dla utworu science fiction. Niestety, nie mogę odmówić racji przedmówcom. Powtórzenia i podniosły styl były raczej nużące, a nie sądzę, byś taki efekt chciał za ich pomocą osiągnąć. Stężenie abstrakcji w tak krótkim tekście też niezbyt mu służy. Warto, byś zawarł w tekście jakieś konkretne wydarzenia – konkretny bohater, na którego brak zwrócił uwagę cobold też ułatwiłby odbiór opowiadania. Wybór wszystkich ludzi na bohatera nie musi być sam z siebie zły – ale mam wrażenie, że trochę podnosi autorowi poprzeczkę.

Jeżeli chodzi o ostatni akapit, to mogę się mylić, ale wydaje mi się, że manipulujemy “umysłami”, a nie “umysły”.

Mogło być gorzej, ale mogło być i znacznie lepiej - Gandalf Szary, Hobbit, czyli tam i z powrotem, Rdz IV, Górą i dołem

Nowa Fantastyka