- Opowiadanie: soku1403 - Zadanie

Zadanie

Dyżurni:

regulatorzy, adamkb, homar, vyzart

Oceny

Zadanie

Koń robi bokami, cwałując w zawrotnym tempie. Zaczynam się o niego martwić, toteż pociągam za wodze. Wierzchowiec ogranicza się do galopu.

Przejeżdżam obok niewielkiej farmy. Czym prędzej kieruję w tamtą stronę rumaka. Jestem potwornie zmęczony i pragnę wreszcie gdzieś sobie przycupnąć, zamknąć oczy i w spokoju się zdrzemnąć.

Na polu znajduje się młodzieniec w słomianym kapeluszu, brązowowłosa kobieta o mało sympatycznym wyrazie twarzy oraz staruszek o siwej, bujnej brodzie. Ten ostatni podchodzi do mnie. Z początku przygląda mi się podejrzliwie, lecz szybko zmienia nastawienie. Uśmiecha się, odsłaniając pożółkłe zęby. Zeskakuję z konia i ściskam jego chropowatą dłoń.

– Czego tu szukasz, poczciwy rycerzu? – pyta.

– Potrzeba mi łoża – odpowiadam. – Muszę wypocząć przed dalszą podróżą. Godziwie zapłacę za gościnę.

Sędziwiec drapie się za uchem, po czym mówi:

– Z chęcią cię ugoszczę w moich skromnych progach, dobry panie, ale problem mam. Otóż ostatnio na farmie co jakiś czas pojawiają się bestie, podobne do szczurów, lecz wzrostem zbliżone do człowieka. Niszczą plony, przez co nasza praca w dużej części idzie na marne. Pozbędziecie się potworów, panie?

Zerkam na końskie juki, do których przymocowany był łeb bazyliszka. Wykonałem niesamowicie trudne zadanie, do zleceniodawcy jeszcze daleka i niełatwa droga, więc nie mam ani ochoty, ani zamiaru pomagać temu chłopu. Zmutowane szczury, też mi coś.

– Dobrze, zobaczę, co da się zrobić – zgadzam się.

Co? Ale jak to? Dlaczego to powiedziałem? Widzę jednak uradowaną minę starca i żal mi tak nagle zmieniać zdanie, mimo że ani przez chwilę nie chciałem ubić tych szkodników. Cóż mnie opętało?

– Och, jakże się cieszę! – woła farmer. – Te szczury zwykle pokazują się nocą, więc zaczekaj, panie, na zachód słońca.

Wzdycham z rezygnacją i kiwam pokornie głową. Z największą rozkoszą utłukłbym tajemne moce, które zawładnęły mym umysłem w tamtym momencie.

***

Adam nakierował myszkę na przycisk "wyjście", a następnie wyłączył komputer.

Ciekawie, co by było – pomyślał chłopak, gasząc światło i kładąc się na łóżku – gdyby postacie z gier faktycznie potrafiły myśleć? 

Koniec

Komentarze

OK, jest jakaś koncepcja.

Tylko skąd Adam dowiedział się o odczuciach rycerza?

Koń dyszy mi pod nogami,

Może to czepiactwo, ale koń raczej dyszy pyskiem, a ten znajduje się przed jeźdźcem, nie pod nim. Chyba że nie o tego konia chodziło… ;-)

Babska logika rządzi!

Tylko skąd Adam dowiedział się o odczuciach rycerza?

A gdzie tu jest powiedziane, że się dowiedział? To jedynie filozoficzne rozmyślania nastolatka, żadnych mistycznych cudów tutaj ni ma smiley

Może to czepiactwo, ale koń raczej dyszy pyskiem, a ten znajduje się przed jeźdźcem, nie pod nim. Chyba że nie o tego konia chodziło… ;-

O tego, o tego ;)

Dziękuję za komentarz, Finklo. A co do tego “czepiactwa”, to się zobaczy, jak inni Czytelnicy zareagują na pierwsze zdanie. Jeśli zostanę zmieszany z błotem za tę nieścisłość, to jakoś jej zaradzę. 

Przede mną ugnie się każdy smok, bo w moich żyłach pomarańczowy sok!

Jak mistycznych cudów nie ma, to i z fantastyką krucho… ;-)

Babska logika rządzi!

A co jeśli powiem, że Adam jest medium, tyle że jeszcze o tym nie wie?

Przede mną ugnie się każdy smok, bo w moich żyłach pomarańczowy sok!

O, całkiem ciekawe.

Chociaż widziałbym więcej dramatyzmu w końcówce  ( ale niekoniecznie więcej słów;) 

Medium kontaktujące się z postacią z gry komputerowej? Cybermedium? No, to powiem, że to niezły pomysł na tekst, ale stanowczo nie wykorzystałeś potencjału. I nie skończyłeś historii. ;-)

Babska logika rządzi!

Zawsze można zrobić sequel wink

 

Przede mną ugnie się każdy smok, bo w moich żyłach pomarańczowy sok!

A, i dziękuję Ci, Lenah, za komentarz. A co do końcówki, to być może wymaga więcej dramatyzmu, z drugiej strony opowiadanie jest o bohaterze gry komputerowej i chłopcu, który w tę produkcję gra. Czy dramatyzm tutaj to rzecz konieczna? 

Przede mną ugnie się każdy smok, bo w moich żyłach pomarańczowy sok!

Soku, czy mi się zdaje, czy niedawno miałeś urodziny? Wszystkiego naj! :-)

Babska logika rządzi!

Skąd ten pomysł? Urodziny mam za miesiąc, tak dla ścisłości. 

Ale dziękuję za przedwczesne życzenia ;)

Przede mną ugnie się każdy smok, bo w moich żyłach pomarańczowy sok!

Z jednej strony niekoniecznie, ale IMO wtedy końcówka robiłaby większe wrażenie ;)

 

Kurczę, znowu mi się wehikuł czasu rozregulował… ;-)

Babska logika rządzi!

Kurczę, znowu mi się wehikuł czasu rozregulował… ;-)

Każdemu się zdarza ;-)

Z jednej strony niekoniecznie, ale IMO wtedy końcówka robiłaby większe wrażenie ;)

Robienie większego wrażenia to zadanie chyba ponad moje możliwości. 

Przede mną ugnie się każdy smok, bo w moich żyłach pomarańczowy sok!

A gdzie tam, Soku ;)

Coś przychodzi, coś odchodzi zrobiło na mnie dobre  wrażenie ;)

A to co innego. “Coś przychodzi, coś odchodzi” sobie zaplanowałem, a to opowiadanie napisałem pod wpływem impulsu – podczas grania w jedyną słuszną grę, czyli w Wieśka 3 ;)

Przede mną ugnie się każdy smok, bo w moich żyłach pomarańczowy sok!

Koń dyszy mi pod no­ga­mi, cwa­łu­jąc w za­wrot­nym tem­pie. – Soku, Finkla ma rację. Dyszenie to głośne oddychanie, nawet z pewnym trudem, a koń oddycha pyskiem. Cwałujący koń nie może dyszeć pod nogami jeźdźca.

Mam wrażenie, że chodziło Ci o to, że jeździec czuł nogami, które dotykały boków konia, jak te pracują, wznoszą się.

Proponuję: Koń robi bokami, cwa­łu­jąc w za­wrot­nym tem­pie.  

Robić bokami – oddychać ciężko z powodu zmęczenia.

Gdyby ci, którzy źle o mnie myślą, wiedzieli, co ja o nich myślę, myśleliby o mnie jeszcze gorzej.

Nu, mi pierwsze zdanie też nasunęło skojarzenia, których autor zapewne wolał czytelnikowi raczej nie nasuwać ;)

Jakiś koncept jest, ale żeby mnie rzuciło na kolana, nie mogę powiedzieć. Chociaż rozumiem, że nie taki był zamysł opowiadania. Jako żart, szort jest przyzwoity. 

Me dicen el desaparecido /Fantasma que nunca está /Me dicen el desagradecido /Pero esa no es la verdad

Okej, zmieniłem. Przepraszam wszystkich, któych umysły zostały zalane przez falę brudnych myśli. Nie było to celowe zagranie. 

Przede mną ugnie się każdy smok, bo w moich żyłach pomarańczowy sok!

Oj tam, od razu zalane… Koń mignął na horyzoncie i tyle. ;-)

Babska logika rządzi!

Cześć, Soku.

I znów bardzo fajnie!

Tak z innej beczki: w co grasz? D&D? Warhammer? Coś nowszego?

 

Wspaniale zarządzasz interpunkcją. Jedno zdanie zapisałbym w inny sposób (tak, ja wciąż o interpunkcji), zaś prócz tego nie zauważyłem błędów.

Tekst jest pewnie po poprawkach, ale:

a. pierwowzór był prawie doskonały, skoro tak mało komentarzy,

  1. nanosisz te poprawki (a tak robi chyba mniejszość).

    (Nie ogarniam tego formatowania – kurczę, tak trudno poprosić kogoś, aby wrzucił tu jakiś normalny edytor, a nie takie dziwactwo? Dygresja o edytorku z tego forum.)

Technicznie co nieco mi przeszkadzało.

  1. W polu trzy osoby. Jedna miała kapelusz, druga brązowe włosy… OK, ja jestem daltonistą. Ale i tak nie wierzę, że to jest sposób postrzegania odległych i obcych ludzi przez resztę świata: kolor włosów. Przypuszczam, że ja oceniłbym to tak: jakiś młody (po sylwetce, może postawie), kobieta (po sylwetce) i starzec.

    Po prostu kolor włosów jest prawdopodobnie zbędny.

  2. To jakieś tam fantasy. Dziś pewnie połowa Polaków ma pożółkłe zęby. Czy to coś niezwykłego u staruszka żyjącego 700 lat temu? Jestem przekonany, że nie. Jeśli coś miałoby zwrócić uwagę, to mocne braki w uzębieniu. Ale też niekoniecznie.
  3. No i leksyka. Dziadek wyrażał się tak, jak mówią dziadkowie w tłumaczonych amatorsko “erpegach” na smartfony. Ale nawet w “Baldurze” dziadkowie wyrażali się charakterystycznie. Po prostu mniej poprawnie, z powtórzeniami, z różnymi językowymi naleciałościami.

    Jasne, że da się obronić mowę staruszka tym, że to właśnie takie byle jakie RPG. Tylko po co?

Gdy wymyślę sygnaturkę, to się tu pojawi.

Fajnie, naprawdę porządnie napisane i ciekawe. W takim króciaku opowiedziałeś kawałek eleganiej historii. Szacuken.

Tylko to zakończenie. Odbieram je ambiwalentnie. Z jednej strony nie cierpię, kiedy coś od początku do końca nie jest tym, za co się podaje, a z drugiej ten konkretnie finał robi caly tekst, nadaje mu rację bytu w ogóle, a przy tym jest niegłupi. I do uśmiechnięcia.

 

Peace!

"Zakochać się, mieć dwie lewe ręce, nie robić w życiu nic, czasem pisać wiersze." /FNS – Supermarket/

Piotrze, wreszcie Ci się spodobało jakieś moje opowiadanie! To pozytywna nowość. 

Tak z innej beczki: w co grasz? D&D? Warhammer? Coś nowszego?

To zależy. Uwielbiam gry RPG, bez względu na datę powstania. Ostatnio wręcz zakochałem się w trzeciej odsłonie Wiedźmina, co nawet zachęciło mnie do ponownego przeczytania książek pana Sapkowskiego. Jednak moją pierwszą miłością jest Gothic – pierwsze dwie części, trójka taka sobie, czwórkę przemilczę.

Cieniu, dzięki za komentarz. Jakoś ja tak lubię, kiedy zakończenie “robi cały tekst”. Teraz jednak pracuję nad nieco dłuższym opowiadaniem, które raczej nie będzie opierać się na końcówce. I się cieszę, że opowiadanie jest do uśmiechnięcia, o to w sumie chodziło. 

Przede mną ugnie się każdy smok, bo w moich żyłach pomarańczowy sok!

Fajne, do uśmiechnięcia, dobrze napisane. Dobry pomysł na historię. Mogłoby być ciekawie w długiej formie. Jestem na tak ;) Zazwyczaj teksty z grami komputerowymi wypadają blado, ten zaś mnie ukontentował.

Pozdrawiam!

"Taki idealny wyluzowywacz do obiadu." NWM

Dzięki, Mytrixie! No, w takim razie trzeba poważnie pomyślem nad sequelem. 

Przede mną ugnie się każdy smok, bo w moich żyłach pomarańczowy sok!

Dobrze się czytało. Krótko i zwięźle. Trzeba tylko to trochę rozwinąć. ;)

Żart. Sympatyczny, ale jakbym gdzieś to już widział. Warsztatowo ok (kolejny raz: brawo). Nie jestem daltonistą, ale koloru włosów czy oczu nigdy nie zauważam. Za to kobiety zauważają, więc może to pod innego czytelnika.

Ponieważ nie umiem oceniać tak krótkich tekstów, na tym poprzestanę.

Historyjki, które okazują się tylko urojeniami, są już dosyć ograne. Zabrakło mi tutaj czegoś świeżego. I nie chodzi o pomysł, raczej o formę. 

Jak zwykle napisane przyzwoicie. 

Zdradzisz, dlaczego użyłeś czasu teraźniejszego w narracji? :)

Vargu, dzięki za opinię. Ja też na to większej uwagi nie zwracam, ale chciałem chociażby w sposób szczątkowy przedstawić te postacie.

Funie, czy w jakiś sposó przeszkadza w odbiorze? A użyłem takiej formy pewnie dlatego, że niedawno skończyłem czytać “Pana Lodowego Ogrodu” i taki styl prowadzenia narracji przypadł mi do gustu. 

Przede mną ugnie się każdy smok, bo w moich żyłach pomarańczowy sok!

Mnie nie przeszkadza, ale niektórym może wadzić. Jednak nie to miałem na myśli. Byłem ciekaw, czy stała za tym jakaś twórcza świadomość czy po prostu chciałeś skorzystać z innego zabiegu :)

Wydawało mi się, że tak będzie najlepiej. To TERAZ ktoś steruje poczynaniami bohatera i TERAZ ten bohater próbuje dociec, kto nim kontroluje. 

Przede mną ugnie się każdy smok, bo w moich żyłach pomarańczowy sok!

No wiem, wiem, po prostu chciałem się upewnić, że to nie przypadek :) Fajnie, że zwracasz uwagę na takie rzeczy. Warto przed napisaniem jakiejś historii zastanowić się chwilę nad tym, jaką narrację zastosować. 

Od początku chciałem napisać w pierwszej osobie, ale dopiero w połowie pisania tekstu zoerientowałem się, że jednak piszę w trzeciej ;) No i wszystko trzeba było od nowa. 

Przede mną ugnie się każdy smok, bo w moich żyłach pomarańczowy sok!

No, no, całkiem ładnie napisane. Podobało mi się, pomysł może nie jest najbardziej oryginalny, ale czytało się przyjemnie, a o to przecież chodzi. Też lubię, gdy końcówka robi opowiadanie :D

 

Trochę mi zazgrzytało, że wierzchowiec sobie galopuje, a tu nagle prrr. Ja wiem, że nie trzeba wszystkiego w opowiadaniu zaznaczać, ale dla mnie to był za duży przeskok… Zwłaszcza, że wcześniej piszesz, że był cwał, potem galop i nagle sobie bohater gada ze staruszkiem :)

 

No ale oddzieliłem to akapitami ;) Moim zdaniem to w jakiś sposób usprawiedliwia odstęp czasowy, ale rozumiem, że inni mogą się z tym nie zgadzać. Niemniej dziękuję Ci, Iluzjo, za przeczytanie i miłe słowo. 

Przede mną ugnie się każdy smok, bo w moich żyłach pomarańczowy sok!

Autor chyba ostatnio dużo grał w Wiedźmina :) Ja zresztą też, więc bardzo mi się podobało.

Skoro tak bardzo, to daj Autorowi klika. :-)

Babska logika rządzi!

Ja jestem za smiley

Przede mną ugnie się każdy smok, bo w moich żyłach pomarańczowy sok!

Nowa Fantastyka