- Opowiadanie: stalowy wilk - „DZICZ” (I DOMENA)

„DZICZ” (I DOMENA)

Z cyklu „CIEŃ ZIEMI” (Penumbra); inspiracja – Świat Mroku.

Dyżurni:

brak

Oceny

„DZICZ” (I DOMENA)

Dzień w noc, noc w dzień,

Przyoblekły w światłość cień,

Kryształowej wody to znów krwi strumień,

Czy znajdę źródło, krynicę mych złudzeń.

 

Noc w dzień, dzień w noc,

Słabość przemienia w magii moc,

Tu gdzie przed chwilą rosły drzewa,

Widzę spękanej ziemi trzewia.

 

Dzień w noc, noc w dzień,

To palców pieszczota, to pazurów cierń,

W wyciągniętej dłoni bukiet róż,

W wyciągniętej dłoni ostry nóż.

 

Noc w dzień, dzień w noc,

Objąłem Dobro, objęło mnie Zło,

Byłem spowity, a jestem nagi,

Oddycham powietrzem czystej magii.

 

Dzień w noc, noc w dzień,

Korona drzewa jest jego pniem,

To co wielkie jest znowu małe,

Nic w tej Krainie nie jest stałe.

 

Noc w dzień, dzień w noc,

Nawet mój zachwyt zamienia się w złość,

To co jest Wszystkim staje się Niczym,

Słyszałeś wycie, już go nie słyszysz.

 

Dzień w noc, noc w dzień,

Ktoś mówił wiersz, lecz śpiewał pieśń,

Nie słyszał go nikt, bo przecież milczy,

Nie znaczy tu nic instynkt mój wilczy.

 

Noc w dzień, dzień w noc,

Jednością byłem, a jest mnie sto,

I sto chwyciło mnie ramion par,

I w sto kochanek zmienił je czar.

 

Dzień w noc, noc w dzień,

Lecz nawet tu – niezmienność serc,

Stałość miłości mnie stąd uniosła,

Miłości trudnej, która wszak prosta.

 

Noc w dzień, dzień w noc,

Otulił mnie nadziei koc,

Cóż jeszcze spotkam w Domenach Dzikuna,

Gdzież mnie zawiedzie światłem swym Luna?

Koniec

Komentarze

Nie uwiodła mnie Twoja „poezja” Stalowy Wilku, może dlatego, że grubymi słowami pisana, a to nie wygląda zbyt estetycznie. :(

Zastanawiam się, jak korona drzewa stała się jego pniem…

Gdyby ci, którzy źle o mnie myślą, wiedzieli, co ja o nich myślę, myśleliby o mnie jeszcze gorzej.

jak się stała… sam chciałbym wiedzieć :) trzeba by zapytać Dzikuna, ale z kim z maluczkich chciałby o tym pogawędzić, ech… 

 

A czemu w cudzysłowie? Małe jak dla krasnala, twarde, niewygodne, z drzazgami wchodzącymi w zwieńczenie nóg, a w dodatku chybotliwe krzesło, to wszak wciąż krzesło. Coś nawet jak nie spełnia czyichś oczekiwań estetycznych, ale spełnia określone wymogi formalne, to nie przestaje być tym czymś chyba?

 

A za grube słowa przepraszam. Bezmyślnie skopiowałem z Worda, i nie pomyślałem o usunięciu pogrubień :(

Errare lupum est.

Podoba mi się pomysł umieszczenia powtórzenia na początku każdej strofy oraz rytm (jeśli udało ci się go zachować). Czytuję poezję, ale niestety twój utwór nie porwał mnie, choć masz lepsze i gorsze zwrotki. Mimo to chętnie o tym podyskutuję, ale nie bardzo wiem, od czego zacząć. O czym jest ten wiersz? Zdarza się, że nie jestem nawet w stanie zrozumieć niektórych wersów – mam wrażenie, że używasz formy gramatycznej, która ładniej zabrzmi, a nie takiej, która jest w danym kontekście w miarę przynajmniej poprawna.

Ale generalnie myślę, że w swoje utwory wkładasz dużo serca i to widać – tak więc życzę ci powodzenia i wytrwałości :)

(Czy w inspiracji “Światem Mroku” chodzi o “Kroniki Pradawnego Mroku”? :) )

Bo mało poetyckie wydały mi się te strofki, zaliczyłabym je do kategorii “Rymowanka, raczej osobista”.

Gdyby ci, którzy źle o mnie myślą, wiedzieli, co ja o nich myślę, myśleliby o mnie jeszcze gorzej.

O to to – osobista.  Tak hermetyczna, że w zasadzie nie przeznaczona dla postronnych czytelników.

Wybacz mi bracie, ale to taki trochę wiersz częstochowski. A rytm nie jest wbrew pozorom płynny. Podczas czytania miałem w głowie: “Stoi na stacji lokomotywa…” i ten dzień i noc to takie ciężkie ciuchcianie lokomotywy. Ale nie martw się, Słowacki też od razu wieszczem nie został.

Minimalizm i skurwysyństwo zachodzi wtedy, gdy dostajesz zupę w płaskim talerzu.

Pani profesor, nie mam pojęcia, co Poeta chciał przez to powiedzieć.

Ale nie przejmuj się, poezja rzadko do mnie trafia.

Zabieg ze stałym pierwszym wersem mi się podoba. Tylko wolałabym, żeby coś z tego wynikało. To wilkołak jest czy jak?

Babska logika rządzi!

Mnie się podobało, oprócz końcówki, która według mnie trochę dostawała od reszty tekstu.

Nie wiem, czy dobrze zrozumiałam, ale wydaje mi się, że podmiotem lirycznym była dzika natura (dzikość?) w wilczym ciele, która istnieje przecież od zawsze, dzień i noc, i w czasie swojego trwania obserwuje wszystkie zmiany zachodzące na świecie, w tym i niszczenie przyrody?

Nie podoba mi się. Dużo ogranych sformułowań, jakiś rytm starasz się zachować ale nie czytało się płynnie. Nie rozumiem też co ma wilk przemieniający się w człowieka do stu kochanek, bukietu róż i noża? I te domeny Dzikuna na koniec, jeśli to ma tłumaczyć wszystko, co wrzuciłeś do wiersza, to nie kupuję tego…

"Remember your name. Do not lose hope--what you seek will be found. (...) Trust dreams. Trust your heart, and trust your story". Neil Gaiman

Cześć.

Lubię poezję. Czasami. Ta była słaba, ale to nic odkrywczego.

Za to dała mi poczuć fajny klimat. Tak, stwierdzenie o niczym.

Grałem kilka razy w “Maga”, ze dwa razy w “Wampira”. Grałem też kilka razy w “Cyberpunka”.

I Twój tekst bardzo atrakcyjnie wyczarowywał nastrój, pewnie wynikający z moich wspomnieć i wielkiej sympatii do Świata Mroku.

W “Cyberpunku” (w podręczniku) też zdarzała się poezja. Nie miała wiele sensu, bo i nie musiała. Za to genialnie kondensowała realia świata i klimat gry. Po czym serwowała go w tej nastrojowej formie i przy wtórze grafik.

Do dziś pamiętam (czyli od kilkunastu lat) tekścik z “Cybera”: “Srebrny w mózgu chip wolnym czyni mnie, gdy zespolony z metalem dostrajam się“. Nie są to za wysokie loty, jest za to jakieś tłumaczenie jakiegoś typa. Za to oddaje klimat wielogodzinnych sesji, czasami do rana.

 

I za klimat należy Ci się uznanie.

Gdy wymyślę sygnaturkę, to się tu pojawi.

Dziękuję pięknie wszystkim za komentarze :) Są jak dobra damasceńska stal – dobre, bo ostre.

 

Zawsze uważałem, że analiza poezji w szkołach to zwariowany pomysł, bo dochodzenie do jednej, “oficjalnej” interpretacji zamysłów/uczuć autora, to szaleństwo (nie mniejsze od tych autorowych), a tym bardziej próbowanie wytrząchnięcia tej interpretacji z dorwanego gdzieś żywego autora. W końcu, gdyby chciał/potrafił napisać to wprost, to użyłby prozy (ew. prozacu). Dlatego wybaczcie jeśli pominę (z rozmysłem, a nie przez przeoczenie, lub nie doczytanie czyjegoś komentarza, z wszystkimi się starannie zapoznałem) jakieś pytania, czy wątpliwości, które odbiorę jako próbę zrozumienie CO miałem na myśli, ale za to spróbuję chociaż zasygnalizować kwestię tła, czyli O CZYM tak najogólniej ten (po)twór traktuje, gdyż, mea culpa, publikując z tak skromnym wstępem, miałem przekonanie, że realia Świata Mroku są wszystkim fan-fanom znane. Takie to głupie myślenie, że jak samemu się coś lubi, to wszyscy to na pewno znają, ech. Przepraszam za to!

 

Na początku od razu mocny autokuksaniec. Padło pytanie czy chodzi o “Kroniki Pradawnego Mroku”. Spodziewam się, że moje krótkie hasło wszystko wyjaśni, a sam okazuję się być ignorantem, który nigdy nie słyszał o powyższych Kronikach. O jaki więc świat chodzi? Otóż rozpoznał go już imć Piotr Tomilicz, chodzi właśnie o fan-świat z gier wydawnictwa White Wolf, takich jak Wampir: Maskarada, Mag czy Wilkołak: Apokalipsa, i perspektywa tego ostatniego jest mi najbliższa. Liznąłem nieco Wampira, Maga nie znam wcale, natomiast o ile mi wiadomo, wszystkie łączy opisana rzeczywistość, inne jest tylko jej postrzeganie przez poszczególne istoty. W owym Świecie Mroku istnieje coś w rodzaju rzeczywistości duchowej/astralnej paralelnej do rzeczywistości cielesnej. Magowie chyba potrafią jakoś w nią wnikać, jak również chyba niektóre wampiry (nie jestem pewien), ale na pewno jest to rzeczywistość bliska szczególnie wilkołakom. Każdy wilkołak prędzej czy później zdobywa umiejętność przenikania do tej drugiej rzeczywistości, na ogół łączy się to ze szczególnym skoncentrowaniem na powierzchniach lustrzanych, ale technika tu nie jest istotna. Dodam jeszcze tylko, iż poza samymi grami fabularnymi, wydano również małą ilość, ale jak dla mnie arcyciekawych, opowiadań. Wiem o jednym przekładzie na polski (jak ktoś zna inne to niechaj napisze koniecznie), pt. “Kiedy ogarnie cię szał?”.

 

W Świecie Mroku, jest kilkanaście plemion wilkołaków (zwanych tam niewyszukanie – garou), z których członkowie każdego mają określoną specyfikę. Ja grałem jako Patrzący w Gwiazdy (Stargazer), które znane są ze uwielbiania dla filozofii, zagadek, i ogólnie różnych rozkminek. Zarówno ich rozwikływania, jak i dostarczania. Ponadto każdy garou, urodził się pod określoną fazą księżyca, co determinuje jego, nazwijmy to – charakter. Są tak więc: Ragabasz (nów) – Księżycowy Oszust, Teurg (sierp) – Księżycowy Wróżbita, Filodoks (półksiężyc) – Strażnik Ścieżek, Galiard (trzecia kwadra) – Księżycowy Tancerz i Ahroun (pełnia) – Księżycowy Wojownik. 

 

Galiard (a takowym osobnikiem grałem) to ktoś na kształt barda, opiewającego czy to legendy dzieje swego własnego stada, czy też odpowiedzialny za przekazywanie wiedzy ogólnej nt. garou.

 

I tu wracamy do owej rzeczywistości “duchowej”, czyli tzw. Umbry, którą jako Patrzący w Gwiazdy w sposób szczególny miałem upodobanie “zwiedzać” i “badać”, a jako Galiard – potrzebę przekazywania w takiej a nie innej formie. Tym nie mniej z jednej strony jest wiedza o tym co i jak dzieje się w Umbrze, ale szczególnie w pewnych jej obszarach to w jaki sposób się ją zobaczy, zależy od postrzegania odbiorcy. Czyli tak samo jak to ludzie znamy (wszak mimo iż powiadamy że rzeczywistość jest stała, to i tak są drobne różnice w jej postrzeganiu zależnie od tego jak konkretny mózg w połączeniu z konkretnym aparatem wzrokowym przetwarza dane), ale mocno zwielokrotnione. Czyli dla przykładu – trafiając do domen Dzikuna (potężnej istoty duchowej, będącej emanacją ciągłej zmiany) mamy pewność, że zawsze będą tam szalone, chaotyczne rzeczy się działy, ale jakie konkretnie – to już zależy od charakteru, wierzeń i osobistych doświadczeń osobnika, który w danej chwili tam trafi. 

 

Więcej o Umbrze, czy Penumbrze, można poczytać choćby na Wiki: 

https://pl.wikipedia.org/wiki/Umbra_(%C5%9Awiat_Mroku)#Daleka_Umbra

https://pl.wikipedia.org/wiki/Penumbra_(%C5%9Awiat_Mroku)

i na dokładkę: http://www.rollageynastyr.fora.pl/swiat,76/swiat-duchow-wedlug-wilkolakow,1082.html

 

Tutaj wkleję, tylko te fragmenty, które mogą trochę wyjaśnić taką a nie inną formę mego wiersza (ale oczywiście nie mam nic na usprawiedliwia jego słabej jakości, poza wiekiem w jakim to pisałem, aczkolwiek, w tym wieku wybitni poeci pisywali już majstersztyki, więc tu taj chyba spuszczę już Zasłonę…;)

 

“Penumbra naturalna przedstawia świat widziany jako interakcja między poszczególnymi: Dzikunem, Tkaczką i Żmijem – obszary Stasis są oplecione pajęczyną Tkaczki, obszary dynamiczne oddychają lub pulsują energią Dzikuna, a obszary entropii i zepsucia ociekają zgnilizną i ropą. Podświadome skojarzenia są tu rzeczywistością – obiekty mogą surrealistycznie zmieniać kształty, ich powierzchnie mogą być zrobione z bardziej sugestywnego niż w rzeczywistości materiału, a kolory i zapachy oddają nastrój.”

 

“Obszar Umbry, znajdujący się najbliżej Królestwa Ziemi, zwany jest Penumbrą. Jest ona najbardziej powszechnym celem wilkołaków, wyprawiających się w świat duchów. Penumbra, zwana również Cieniem Ziemi, to szary, mglisty, widmowy świat, oświetlony jedynie blaskiem wielkiej Celestiny – Luny. 

(…) Penumbra składa się z Domen. 

Chimary: Domeny poszczególnych snów, są dostępne dla każdego, kto jest w stanie śnić. Niektóre z nich są koszmarne, inne piękne. 

Dzicze: Obszarów w których Dzikun wciąż ma styczność z Ziemią jest o wiele mniej niż pajęczyn. Istnieje nieco Domen Dziczy w Penumbrze, lecz większość z nich znajduje się w Dalekiej Umbrze. W takich miejscach nic nie jest trwałe ani stałe, wciąż następują zmiany, a powietrze jest przesycone magią. Jak nietrudno się domyślić zbierają się tam duchy służące Dzikunowi. 

Epify: Są to dziwaczne Domeny, reprezentujące idee abstrakcyjne. Większość garou nie potrafi zrozumieć Epifów, choć Patrzący w Gwiazdy twierdzą, że dzięki medytacji w tych miejscach uzyskali bardzo wiele wiedzy 

Mateczniki: Są to Domeny pozostające pod wpływem Dzikuna. Wyglądają jak piękne obrazy natury, zamieszkałe przez inteligentne drzewa i mówiące zwierzęta. 

Pajęczyny: Miejsca w których do Penumbry wkracza Tkaczka zwane są Domenami Pajęczyny. Odpowiadają one dużym obszarom technicznie zaawansowanych miast, a zamieszkują je Pająki Wzorca i Pająki Sieciarze. 

Piekła: W tych domenach włada Żmij – wyglądają jak składowiska toksycznych odpadów lub podobne miejsca. Nawet rejony o silnym zanieczyszczeniu powietrza mogą stać się Piekłami. Zamieszkują tam Zmory. 

Skazy: Domeny skażone to obszary dominacji Żmija i Tkaczki – wyglądają jak zanieczyszczone, owinięte pajęczyną miasta. 

Trody: Są to domeny energii fearie, w których pojawiają się kręgi i monolity istot fearie. Oznaczają miejsca, które były poświecone tym istotom zanim najazd Tkaczki wygnał je z Ziemi. Czasami można spotkac w nich fearie.”

Errare lupum est.

Co do zaś formalnych uwag:

 

1) myślę, że RYMOWANKA też może brzmieć dumnie :) Wszak wg SJP to pot. «krótki wiersz o prostych rymach», więc jednak wiersz :) A za tym samym słownikiem każdy wiersz to «utwór poetycki», a zatem jednak mimo wszystko poezja. Prosta, ale poezja. Wracając do krzeseł – nie każdy jest tronem, ale nawet zwykły więzienny zydelek, czy kuchenny taborecik z jedną ułamaną nogą – daje radę :D Uznam to zatem za zachęcającego kuksańca i będę starał się rozwijać w tym rzemiośle. A nawet jeśli nie osiągnę nigdy poziomu “wysokiej poezji”, to chciaż żeby tak kunszt w rymowankach osiągnąć, to też nie byłoby źle, wszak za najwybitniejszych twórców rymowanek uchodzą m.in. Jan Brzechwa, Julian Tuwim, Stanisław Jerzy Lec czy Jan Sztaudynger.

 

2) brak płynności, czyli jak rozumiem rytmu – mógłby teraz po wcześniejszym wywodzie pewnie strugać (zamiast zydelków) głupka, i twierdzić, że specjalnie brak płynności, bo w wierszu zawarłem dzikość tych przemian w owej domenie, ale… zaraz i tak by wyszło w pozostałych wierszach z tego cyklu (które jednak mimo fali krytyki, spróbuję tu wrzucić), a poza tym, zmienność zmiennością, czemu miałoby to usprawiedliwiać ściemnianie, prawda? Prawda – podstawą. więc co tu dużo gadać, brak płynności skutkiem braków w warsztacie, tj. bycia poetkiem niskich lotów. 

 

3) a z rymów częstochowskich nie jest łatwo się całkiem uwolnić… Fakt, że w tym wierszu zrobiłem ich aż 6 jest na to rzeczywiście mocnym świadectwem. Ale to już kwestia braków (patrz punkt wyżej) 

Errare lupum est.

Być może to twórczość dla fanów? Nie wiem.

Nie wiem. Ale uwielbiam wciąż to uniwersum.

Dawno już nie grałem, ale wciąż tworzę to i tamto i zazwyczaj właśnie w Świecie Mroku. Zaś najbliżsi memu sercu są magowie i “wampirowie” – tak po mojemu, bardziej apoteoza, mniej uprzedmiotowienie.

 

Było fajnie i nastrojowo (ja wszak kochałem nastrój na sesjach; raz byłem na takiej, gdzie narracja przypominała czytanie gazety, a mnóstwo wydarzeń miało miejsce poza sesją, bo “mistrz” po wszystkim dodawał: “ty znalazłeś magiczny dywan i pierścień plus 3 do czegoś tam, ty wpadłeś w pułapkę i leżysz w niej, a na ciebie wystawiono list gończy” – tak, to najgorsza rzecz związana z RPG, jaką pamiętam).

Gdy wymyślę sygnaturkę, to się tu pojawi.

Sam nie wiem czy dla fanów… Mam wrażenie, że pisanie o konkretnym systemie, opartym w dodatku na wymyślonej, ale jednak – mitologii, jest jak pisanie poezji religijnej. Innowiercom i ateuszom się nie podoba, bo to o “niczym”, a “swojakom” się nie podoba, bo konserwa uznaje tylko to co napisane literalnie w doktrynie, a libera wprawdzie uznaje opisywanie własnych emocji związanych z religią, no ale że każdy odczuwa to inaczej, to jest jak z psem ogrodnika: sam nie napisze, ale innych pokąsa ;)

Ale fakt, że najbardziej byłbym ciekaw kąsań kogoś kto w jakikolwiek sposób przemyśliwał wcześniej umbrialne sprawy :) Byłyby to wtedy kąsania merytoryczne, ale jak wspomniałęm – te techniczne są też bardzo cenne. Przynajmniej, nie muszę się martwić, że ktoś przymyka oczy na nie doskonałości na okoliczność wilkołaczej solidarności. ;)

Errare lupum est.

No…, to popisać możemy. ;-)

Pewna bohaterka, której życie nadaję dość regularnie, to nikt inny jak licząca 500 lat wampirzyca. Zrodziła się do wieczności akurat na stosie inkwizycji.

Zaś obecnie połowa jej perypetii odbywa się w umbrze, kieszeniach i kilku innych płaszczyznach, których mechanika jest płynna, zależna od sytuacji (skoro to ja jestem MG).

Magowie, wampiry, wampirowie, wilkołaki, astrale, umbrale, awatarowie, subumbra, szkoły magii (być może jedną wymyśliłem sam), rodziny wampirze (w dużej mierze wymyślone na moje potrzeby), kamaryle i trochę autorskich kolesi (”set”, “setyta”), “nie-wiadomo-co” zrodzone z wampira i wilkołaka, magia wulgarna, łowcy wampirów, martwi arcymagowie (”dusze”) i sporadycznie bogowie to prawie moja codzienność. W przenośni, rzecz jasna. :-)

Gdy wymyślę sygnaturkę, to się tu pojawi.

Nowa Fantastyka