- Opowiadanie: PożeraczBułek - Demony

Demony

Oceny

Demony

Gdy tylko otworzyła drzwi, uderzył ją mdły zapach kadzideł i opuncji. Duszne wnętrze nie wyglądało zachęcająco. Westchnęła rozgoryczona. Całe życie w świątyni, a jeszcze do tego nie przywykła. Obrzęd trwał za długo, miała dyskretnie ocenić sytuację i donieść przeoryszy o rokowaniu. Zmusiła się, by wejść do środka. Na posadzce, na wznak leżał klient. Na tym etapie był tu obecny już tylko ciałem.

– Jak ci idzie to zlecenie? – zapytała mnicha krzątającego się z trybularzem wokół leżącego mężczyzny.

– Nie najlepiej – odpowiedział ponuro. – Wprawdzie wypędziłem już Lęk, Niedowartościowanie, Bezsenność i Niepokój, ale ten ostatni, jest nie do pokonania…

– Który? – zapytała zaniepokojona.

– Jesienna Depresja – wyszeptał.

Koniec

Komentarze

Chyba nie zrozumiałem, o co tutaj chodzi…

a przynajmniej nie w ten sposób, w jaki pragnęła.

Ja bym dał: nie w taki sposób, w jaki pragnęła.

Jakiś pomysł jest ale mi nie podeszło.

Zachodzę w głowę, dlaczego chłop, skoro powaliła go depresja, półgoły i otumaniony dymem kadzidlany, leży na bydlęcej skórze i ciężko sapie.  

 

Mrocz­ne i dusz­ne wnę­trze nie wy­glą­da­ło za­chę­ca­ją­co. Zmu­si­ła się, by wejść do środ­ka. Pło­ną­ce świe­ce wcale nie ocie­pla­ły wnę­trza… – Powtórzenie.

 

Gdyby ci, którzy źle o mnie myślą, wiedzieli, co ja o nich myślę, myśleliby o mnie jeszcze gorzej.

Zabawna końcówka i ciekawy koncept, ale, tak jak regulatorzy, mam wątpliwości co do tego chłopa. Rozumiem jednak, że jego aktualny stan i pozycja to wynik działań mnicha, a nie zaawansowania depresji? ;) Kim jest ta kobieta i dlaczego jest "mistrzynią w swoim fachu"?

Hmmm. Drabelek nie powalił.

I co? Udało się zwalczyć depresję?

Babska logika rządzi!

Właściwie jak już ludzkość doszczętnie zwariuje na punkcie kiełków, diety wege, Starbucksa i Chodakowskiej to na pewno tak właśnie będzie się leczyło depresję ;)

Ale jak dokładnie: okadzaniem czy usługami profesjonalistki? ;-)

Babska logika rządzi!

Ok, to po kolei:

Regulatorzy: parsknęłam śmiechem, tak głośno, że musiałam od nowa usypiać mojego potomka:D Wyjaśniam, że chciałam pokusić się na jakąś dwuznaczność, a otumaniony chłop na bydlęcej skórze, sapiący i półgoły miał sugerować, że akcja dzieje się w jakimś domu rozpusty. Potem miało się wyjaśnić, że zupełnie nie o to chodzi. A w moim zamyśle to coś, co wyprawiał mnich z chłopem to miało być coś a la egzorcyzmy. W każdym razie widzę, że mój pomysł nie zadziałał, więc nie było sensu brnąć w dwuznaczności. Dosyć radykalnie zmieniłam początek, może teraz jest trochę lepiej?

Mer: “Mistrzyni w swoim fachu” to miało odnosić się do depresji, jako do demona, a początkowo miało się wydawać, że chodzi o prostytutkę (patrz wyżej). Tak, tak… Wiem, że nikt nie czyta mi w myślach :) Tak to czasem jest, że jak człowiek się zafiksuje na puncie jakiegoś pomysłu, to wydaje mu się oczywistym, coś co zupełnie nie wynika z tekstu.

Zmieniłam tytuł, mam nadzieję, że to nie jest zabronione :)

Wszystkim bardzo dziękuję za komentarze.

Istotnie, PożeraczuBułek, teraz sprawa jest przedstawiona bardziej zrozumiale. :-)

Ponieważ to demon, napisałabym Jesienna Depresja.

Przykro mi, że progenitura się wybudziła, ale miło mi, że zdołałam Cię rozbawić. ;-D

Gdyby ci, którzy źle o mnie myślą, wiedzieli, co ja o nich myślę, myśleliby o mnie jeszcze gorzej.

Jesienna depresja, jako opętanie. Nie wiedziałem, że można się aż tak zdołować :-)

 

“… donieść przeoryszy o rokowaniach.” – o rokowaniu.  Rokowania, to negocjacje. W chorobie jest rokowanie.

Poprawione. Dzięki za uwagi!

Lepiej jesienną depresje przedstawia zbiór opowiadań “Księga Jesiennych Demonów”.

Na swoją obronę podaję, że nie wiedziałam, że jest taka książka :)

Melduję, że przeczytałam. Zamysł rozumiem, jednak przekonana nie zostałam. Pewnie dlatego, że i mnie podobny demon dręczy ;p

"Nigdy nie rezygnuj z celu tylko dlatego, że osiągnięcie go wymaga czasu. Czas i tak upłynie." - H. Jackson Brown Jr

Joseheim, obawiam się, że jeśli nawet moi mnisi nie znaleźli lekarstwa, to nie pozostaje nic innego niż przeczekać. Z kubkiem kakao i pod ciepłym kocykiem przeczekuje się podobno najlepiej :P

Nie zapominajcie o zapasie czegoś do czytania! ;-)

Babska logika rządzi!

Finkla, obowiązkowo! A najlepiej, żeby akcja działa się gdzieś w okolicach równika :)

Nowa Fantastyka