- Opowiadanie: Katastrof VII - Wspomnienie

Wspomnienie

To mój pierwszy drabelek, więc napiszę go nieco inaczej (mogę poszaleć, jako debiutant w tym temacie, a i tak mi wybaczycie, prawda?) Czyli będzie bez ekscytującego i zaskakującego zakończenia. Ot, takie pisanie.

Podziały tekstu są zamierzone.

Oceny

Wspomnienie

– Hooopa – słyszę.

 

Przez okno, pijąc poranną kawę,

zauważam córkę skaczącą na trampolinie.

 

Coś przesłania mi widok i nie dostrzegam wszystkiego.

 

Na drzew liściach błyszczy zimno rosa, słońce milczy.

 

Lecz śmiech brzęczy na tle błękitu nieba i pierzastych chmur,

a sprężyny jęczą z każdym uderzeniem bosych stóp.

 

I widzę wyraźniej.

 

Ugięte nogi i ręce rozprostowują się, by nabrać pędu i zyskać wysokość.

 

Końcówki unoszą się, a potem dogania je reszta,

aż wreszcie włosy szybują wszędzie,

a niezwyciężona grawitacja zamiera na chwilę.

 

– Hopa, hooopaa – słyszę radosne i stłumione z dziecięcego wysiłku.

 

I w najwyższym punkcie skoku czas zatrzymuje się,

niczym na fotografii.

 

Koniec

Komentarze

Przeczytane :)

Ładny pomysł, Katastrofie, ale…

By można powiedzieć, że to drabble, musisz dopisać jeszcze dwanaście słów, bo tyle brakuje do wymaganych stu.

Gdyby ci, którzy źle o mnie myślą, wiedzieli, co ja o nich myślę, myśleliby o mnie jeszcze gorzej.

regulatorzy

 

 

Tłumaczę się mizernie (bo błąd spory): najpierw policzyłem fragmenty tekstu, z których byłem zadowolony. Zmieniałem tylko słabsze, mozolnie rachując. Wynik się zgadzał. Sto. Lecz fragmenty policzone też zmodyfikowałem, mimochodem (na lepsze, oby). A liczby zostały takie same. Taka matematyka.

Teraz jest, jest.

Stooo.

Ignorancja to cnota.

Teraz jest OK. Bardzo OK. ;-D

Przeczytałam i zobaczyłam radość o poranku. Prawdziwą i niezwykle radosną, wręcz namacalną. ;-)

 

Gdyby ci, którzy źle o mnie myślą, wiedzieli, co ja o nich myślę, myśleliby o mnie jeszcze gorzej.

Ładne.

Total recognition is cliché; total surprise is alienating.

Mnie też się podobało.:)

"Myślę, że jak człowiek ma w sobie tyle niesamowitych pomysłów, to musi zostać pisarzem, nie ma rady. Albo do czubków." - Jonathan Carroll

Melduję, że przeczytałam :) 

Pisanie to latanie we śnie - N.G.

No ładne, ładne, ale taka scenka o… prawie niczym.

Babska logika rządzi!

Przez te pauzy wersyfikacyjne bardziej mi to pasuje jako wiersz niż drabble. Nawet jest taka definicja, że tekst staje się wierszem, gdy stosowana jest pauza wersyfikacyjna (jeśli dobrze pamiętam, a mogę pamiętać niedokładnie, było to w podręczniku do poetyki Kulawika).

Niemniej scenka niczego sobie.

Dziękuję, zbiorczo.

 

Finklo!

Czy czytałaś przedmowę? A gdzie przebaczanie, życzliwość i spojrzenie łaskawym okiem na drablowego nowicjusza?

A niech to!

Jesteś bezlitosna.

 

Sirin.

A czy drablak może być pisany wierszem?

Zastanawiam się nad brakiem pauzy jakiejś tam, więc jak fachman powie: “nie” – to się połączy tekścik.

Ignorancja to cnota.

A ja nie wiem, czy jest jakieś wyraźne ograniczenie, nie jestem specjalistą od drabbli. Wydaje się, że można przyjąć takie miksowanie gatunków, choć ja skłaniam się ku tradycyjnemu zapisowi bez pauz w środku zdania.

Czy czytałaś przedmowę? A gdzie przebaczanie, życzliwość i spojrzenie łaskawym okiem na drablowego nowicjusza?

W trzech pierwszych słowach. ;-)

Na pytanie do Sirina też odpowiem – może, czemu nie. Jeśli dobrze pamiętam, drablo-wierszyk Cienia wygrał konkurs na “dożywotniego” drabla.

Babska logika rządzi!

hmmm.

Tak podzieliłem, bo chciałem, by było tak pięknie i artystycznie (bo tekst jest: “o… prawie o niczym”) i … żeby ukryć to co dostrzegła Bezlitosna.

Pozostawiam, na razie.

Ignorancja to cnota.

Przeczytałem z uśmiechem. Oczywiście drabbelka można napisać dowolną manierą, a więc także wierszem. Na mym profilu jest taki stuwyrazowiec. Napisałem go z okazji Nowego Roku. Pozdr.

To początek poematu raczej, a nie wiersz.

Aleee…

Uczysz się Siódmy. 

 

Kupione.

Wyobraziłam sobie tą ulotna chwilę, jakbym robiła zdjęcie, jeden kadr… Z jednej strony mi się spodobało, z drugiej czegoś mi tu zabrakło. Sama nie wiem czego:-)

Nawet przyjemne, lubię drabble który pokazują jakąś scenkę, zamiast zaskakiwać.

 

unoszą się w górę

Zgrzyta.

shadook, max, zygfryd – dziękuję

 

unoszenie poprawione

Ignorancja to cnota.

Ładny obrazek, jakby z ogródka mojego brata.

Końcówki unoszą się w górę, a potem dogania je reszta, – końcówki czego? Jakoś mnie to uwiera; no i “w górę”…

 

I też mam wrażenie, że to scenka o niczym. Niby o niczym też był mechanoupał, ale przynajmniej był mechanicznie fantastyczny. Czegoś mi tu po prostu brakło, jakiejś puenty, morału, twista.

 

PS. A co to za poprawianie po terminie??? 

Pisanie to latanie we śnie - N.G.

śniąca

zdanie z końcówkami nieco liryczne jest i opis końcówki czego się unoszą dalej są, tak wyszło i zmienię

pewnie, iż o niczym, a najzupełniej (zgodnie z definicją) drablaki twista/morału itp nie wymagają – toż to ćwiczenie w zwięzłości

jak czytam drablaki – to twisty/morały itp.  są po pewnym czasie takie schematyczne, do znudzenia automatyczne (nie znaczy, iż niezabawne/dające do myślenia itp.), że aż zaczynają się sprowadzać do czytelniczego pytania – w co mnie tym razem wkręci autor, czym zaskoczy tak bym się nie zorientował wcześniej niż w ostatniej linijce tekstu, fe

 

ad PS: eeeeee, to z automatu, eeeee (czerwienię się), ale sam się przyznałem, co nie?

 

 

Ignorancja to cnota.

Fajny drabble-obrazek, i klimatyczny.

Ładne :)

Znam tylko pięć liter ;)

Nowa Fantastyka