- Opowiadanie: Czystka - "Absencja" cz.1

"Absencja" cz.1

Część pierwsza opowiadania, które klasycznie traktuje o serii nietypowych zabójstw w małej miejscowości. Sztampa tylko z pozoru

Oceny

"Absencja" cz.1

Warszawa dn. 01.02.2015.r

Centrala CBŚ

Inspektor Małgosia Kulecza, zmarszczyła z pogardy pożółkłe od nikotyny czoło,  do jej gabinetu właśnie weszło cudowne dziecko całej organizacji– Młodszy Aspirant  Krystian Czeladzki.

Pani Inspektor wytworzyła grymas imitujący uśmiech.

– Siadajcie, siadajcie– zaskrzeczała, widząc wzorową postawę baczności Czeladzki.

Aspirant skinął posłusznie głową i zajął miejsce na obrotowym krześle. Dzieliło ich może ponad pół metra, dzięki czemu ledwie wyczuwał woń ulubionego śniadania Kwaśnej Gośki. Trzech surowych ząbków czosnku zapitych szklanką ciepłej starogardzkiej. Oczywiście, każdy Polak po jedzeniu nie zapomni o paleniu, więc podwędzała to jeszcze wszystko caluteńką  paczką chińskich papierosów. Jednak i to miało swoje plusy, jej oddech był najgroźniejszą bronią przeciwko opornym przesłuchiwanym. Niejeden płakał przed  Kwaśną Gośką i to nie przez wrażliwość duszy, acz  oczodołów.

– Słyszałam, że jesteś niezły Kojak i z pustego uszczkniecie parę kropli.– Wsunęła Jin Linga w usta, by zaspokoić żądania nowotworu odnośnie drugiego śniadania.

Czeladzki uśmiechnął się gorzko. Jego dar do skomplikowanych spraw, wcale nie był korzystny. Awansu nie przyspieszał, a dodatkowo zasilał szeregi zawistnych wrogów. Lecz cóż można było zrobić, nie on projektował porządki panujące w firmie, tylko kopcąca smokobaba naprzeciw niego.

– Tak… Toteż pozwoliłam sobie, zatrzymać dla was bardzo ciekawą sprawę…-

-A banalne zostawiłam dla wiernych debili.– Dokończyła w myślach i wypuściła z zadowoleniem obłok smolistego dymu.

Przesunęła teczkę z aktami sprawy w jego kierunku. Nadal jednak musiał wstać i sięgnąć ją z orzechowego biurka inspektor. Był na to przygotowany, potrafił wstrzymać oddech na parę dłuższych chwil. Zresztą nie tylko on, cały wydział płuca miał w iście olimpijskiej kondycji. Błyskawicznie przytulił teczkę do piersi i wycofał się na bezpieczniejszą pozycję. Miał szczęście, dziś wódka wyjątkowo dobrze się jej trawiła, dzięki czemu nie miała czym bekać, prosto w twarz napotkanym nieszczęśnikom.

Młodszy Aspirant wyszedł na korytarz. Na szczegółowe wyjaśnienie sprawy nie było co liczyć. Kwaśna Gośka, wiedziała z którym politykiem walnąć setkę, ale o policyjnym fachu już nic. Skierował się do swojej klitki szumnie nazwanej biurem. Spróbował usadowić się możliwie najwygodniej na wysłużonym taborecie i pacnął teczkę na blat ławki szkolnej (tragikomicznie udającej jego biurko). Teczka była z szarawego papieru i miała na sobie wypisany na czerwono numer sprawy „25-12/33J/D1”.

– No to zobaczmy jakie cuda nas czekają– mruknął.

Jako pierwsze wyciągnął zdjęcie ofiary. Był to jakiś staruszek i najwidoczniej nie przysporzył sobie sympatii, gdyż całe plecy miał rozharatane głębokimi ranami.

– Ofiara zmarła na wskutek ran kłutych w liczbie 44 słownie czterdziestu czterech, zadanych 43  słownie czterdziestoma trzema  ostrzami– przeczytał półtonem.– Co do…?

Wsunął palce pod protokół w poszukiwaniu wyjaśnień, lecz nie znalazł nic. Jedyne co wyczuł to mała tekturka. Była to wizytówka z drogiego usztywnianego papieru jakiegoś profesora Hjobego. Czeladzki pospiesznie wcisnął cyferki w swojej komórce.

– Profesor Hjobe, słucham?– zadźwięczał melodyjny głos.

– Tu młodszy aspirant Czeladzki, dzwonię odnośnie sprawy 25-12…

– 33J przez D1, tak tak…– dokończył głos.

W połączenie wkradł się szmer przypominający zepsutą drukarkę.

– Panie profesorze?

– Tak, tak… Rozumiem, że przydzielono Panu tą sprawę. Czy zetknął się Pan kiedyś z rzeczywistym przypadkiem amnezji zbiorowej?

– Nie do końca rozumiem…

– Chodzi mi o przypadek amnezji, która dotknęła w sposób jednakowy grupę ludzi.

– Nie, w żadnym razie.

– To będzie miał Pan okazję. Dotknęła ona całą lokalną społeczność, w tym naszych czterdziestu trzech podejrzanych– zawiesił na chwilę głos– Trudno mówić o tego typu incydentach przez telefon. Proszę przyjechać do Miasnych Chat jak najszybciej. Zatrzymałem się w hotelu Białe Gołębie.– Głuchy dźwięk zakończenia połączenia delikatnie ukłuł ucho Czeladzkiego.

Koniec

Komentarze

Czystko, jeśli to kawałek opowiadania, a nie zamknięta całość, to oznacz jako “fragment”. A najlepiej wstawiaj skończone, gotowe teksty. Cieszą się większym wzięciem.

Babska logika rządzi!

Już poprawiłem, dzięki

F.D

To dopiero początek, więc trudno wypowiadać się o pomyśle. Ale napisane nawet nieźle, jak na początki.

zaskrzeczała, widząc wzorową postawę baczności Czeladzki.

Tu się coś posypało.

– Ofiara zmarła na wskutek ran kłutych w liczbie 44 słownie czterdziestu czterech, zadanych 43  słownie czterdziestoma trzema  ostrzami

A jakimi dźwiękami oddaje się owo “44”? Liczby w beletrystyce raczej słownie, w dialogach obowiązkowo. Jeśli chcesz zachować frazę “44 słownie czterdziestu czterech”, to facet nie może tego czytać na głos.

Babska logika rządzi!

Bardzo niewielki fragment, o którym nie umiem wiele powiedzieć. No, może tyle, że fatalnie napisany, a postać pani inspektor niesmacznie przerysowana. Jeśli dalszy ciąg wygląda podobnie, to chyba nie mam ochoty by go poznać.

 

cu­dow­ne dziec­ko całej or­ga­ni­za­cji– Młod­szy Aspi­rant  Kry­stian Cze­ladz­ki. – …cu­dow­ne dziec­ko całej or­ga­ni­za­cji – młod­szy aspi­rant  Kry­stian Cze­ladz­ki.

 

Pani In­spek­tor wy­two­rzy­ła gry­mas imi­tu­ją­cy uśmiech. – Z czego pani inspektor wytworzyła grymas?

Proponuję: Pani in­spek­tor zrobiła gry­mas imi­tu­ją­cy uśmiech.

 

– Sia­daj­cie, sia­daj­cie– za­skrze­cza­ła… – Brak spacji po wypowiedzi.

 

wi­dząc wzo­ro­wą po­sta­wę bacz­no­ści Cze­ladz­ki. – …wi­dząc wzo­ro­wą po­sta­wę na bacz­no­ść, Cze­ladz­kiego.

 

Nie­je­den pła­kał przed  Kwa­śną Gośką i to nie przez wraż­li­wość duszy, acz  oczo­do­łów.Nie­je­den pła­kał przed Kwa­śną Gośką i to nie przez wraż­li­wość duszy, a oczo­do­łów.

Sprawdź znaczenie słowa acz.

 

i z pu­ste­go uszczk­nie­cie parę kro­pli.– Wsu­nę­ła Jin Linga w usta… – Brak spacji po kropce. Nazwy papierosów piszemy małymi literami. http://sjp.pwn.pl/zasady/;629431

Co to znaczy z pustego uszczknąć parę kropli?

 

Toteż po­zwo­li­łam sobie, za­trzy­mać dla was bar­dzo cie­ka­wą spra­wę…– – Co robi dywiz po wielokropku?

 

-A ba­nal­ne zo­sta­wi­łam dla wier­nych de­bi­li.– Do­koń­czy­ła… – Brak spacji po dywizie, zamiast którego powinna być półpauza.

Brak spacji po kropce. Ten błąd występuje w opowiadaniu wielokrotnie.

 

Nadal jed­nak mu­siał wstać i się­gnąć ją z orze­cho­we­go biur­ka in­spek­tor. – Co to znaczy, że nadal musiał wstać?

 

Młod­szy Aspi­rant wy­szedł na ko­ry­tarz.Młod­szy aspi­rant wy­szedł na ko­ry­tarz.

 

prze­czy­tał pół­to­nem. – …prze­czy­tał pół­głosem.

 

Ro­zu­miem, że przy­dzie­lo­no Panu tą spra­wę.Ro­zu­miem, że przy­dzie­lo­no panu tę spra­wę.

Zwroty grzecznościowe piszemy wielka literą, kiedy zwracamy się do kogoś listownie.

 

Gdyby ci, którzy źle o mnie myślą, wiedzieli, co ja o nich myślę, myśleliby o mnie jeszcze gorzej.

Cześć.

Gdy biorę do rąk kolejne polskie czytadło (na moje szczęście zdarza mi się to bardzo rzadko), to widzę dokładnie to samo, co pokazałeś.

Coś przypominającego poczucie humoru albo uszczypliwy dowcip, karykaturyzowanie wybranych cech (a innych nie). Całość ma się jawić jako inteligentna i jajcarska. Pewnie w kilku momentach czasami – dla przełamania – zaserwujesz dobrze opisaną grozę, może strach.

Jednak od czasów Jakuba Wędrowycza widziałem to samo rozwiązanie tyle razy, że zrobiło się przykre. Niestrawne. Czytam i czytam, widzę kolejne neologizmy, kolejne zupełnie nieistotne dla fabuły obrazki ukazane w bardzo krzywym zwierciadle, ale zniekształcającym tylko niektórych. I tylko fragmentarycznie.

Byłoby oryginalnie 20 lat temu. Dziś jest byle jak, oklepanie. Być może jest ciekawie. Ale jak to sprawdzić, skoro dajesz fragment sięgający takiego banału, że większym jest chyba tylko rozpoczęcie przygody fantasy w karczmie?

Nie poprawiłeś źle odmienionego nazwiska.

2 albo 3 błędy interpunkcyjne. Nieźle.

 

Chcesz rady? Nie? Nie czytaj dalej.

Tak?

Skup się na fabule, a charakterystyczność bohaterów ukaż w inny sposób.

Gdy wymyślę sygnaturkę, to się tu pojawi.

No cóż odniosę się do wpadki z przedmowy. Zapewniasz, że to sztampa tylko z pozoru, następnie dajesz mi do przeczytania fragment, sam początek opowiadania z którego nic nie wynika, a straszy błędami. To się nie dodaje kolego :/

 Nie zgadzam się z tym co mówi Piotr Tomilowicz. Uważam, że takie dobrze znane konwencje i pomysły też mogą być punktem wyjścia do czegoś ciekawego. Jednak to co dostałem jest zdecydowanie zbyt krótkie, by mnie zainteresować w JAKIKOLWIEK sposób. Miałem podobne odczucia jak kolega wyżej :(

lol

Tomułowicz. Tomilewicz. Tomilowicz. Tomalinewicz. Ten-Na-Literę-Te.

Wybierajcie do woli.

Gdy wymyślę sygnaturkę, to się tu pojawi.

Kurde sorry Piotrze Tomiliczu. My bad :P

lol

@ Finkla dzięki za uwagę odnośnie “44” jak najbardziej słuszna.

@ regulatorzy bardzo się cieszę, że pani inspektor Cię zniesmaczyła stylistycznie jak i swoją osobą 150% wykonane ;) Z pustego uszczknąć parę kropli oznacza tyle co osiągnąć coś niemożliwego. Bardzo dziękuję za uwagi.

@ Piotr Tomilicz piszę z roku 1996-go, więc jest oryginalnie.

@janadalbert a spotkałeś się z pomysłem zbiorowej amnezji? Czasem mam wrażenie, że domysł traci na swej popularności…

Niemniej jednak bardzo dziękuję za uwagi!

F.D

Nowa Fantastyka