- Opowiadanie: targowiskoslow - Zwierciadło

Zwierciadło

Dyżurni:

ocha, domek, syf.

Oceny

Zwierciadło

Król Orden uchodził za władcę silnego i zdecydowanego. Rządził państwem mocną ręką od wielu już lat. Podczas licznych prowadzonych przez siebie bitew sam dobywał miecza i prowadził ludzi ku zwycięstwu. Teraz jednak zbliżał się do kresu swego życia i miał poważny dylemat – nie miał potomka. Postanowił więc, że jeszcze przed śmiercią wyznaczy następcę spośród swoich dworzan. Pragnął jednak, aby przyszły król dorównywał mu męstwem. Wielokrotnie słuchał przechwałek rycerzy – opowiadali o wielkich czynach jakich to dokonali, zatrważających przygodach w jakich brali udział i nieprzeliczonych zastępach uciekających przed nimi wrogów. Ale stary doświadczony król niespecjalnie dawał tym opowieściom wiarę. Chciał być pewien, że oddaje swoje królestwo w ręce najdzielniejszego ze swych ludzi, który nie zmarnuje jego dziedzictwa. Ten dylemat spędzał mu sen z powiek.

Pewnego dnia na dworze pojawił się nieznany mag.

– Królu, oto rozwiązanie twoich problemów – przemówił ukazując duży, przykryty ciemną zasłoną przedmiot. Władca poruszył się na swoim tronie wyraźnie zainteresowany.

– A cóż to takiego? – zapytał.

– Mężny i waleczny królu, oto magiczne zwierciadło – mag podniósł głos tak, aby wszyscy w sali tronowej mogli go usłyszeć – Ukazuje rzeczy straszne i tylko najmężniejszy z ludzi będzie w stanie wytrzymać spojrzenie w jego głębiny.

Król rozejrzał się po zebranych – Zaraz sprawdzimy, ile warte są te twoje sztuczki. Itan – wskazał trzymanym przez siebie berłem na rosłego mężczyznę w lśniącej zbroi – wielokrotnie opowiadałeś nam o swojej niezwykłej odwadze. Podejdź do lustra i zobacz, co siedzi w środku.

Młodzieniec wykonał nonszalancki ukłon w stronę władcy i zdecydowanym krokiem podszedł do ustawionego pod ścianą przedmiotu. Jednym ruchem ściągnął zasłonę i spojrzał w zwierciadło. Wtem jego twarz pobladła, oczy rozszerzyły się niczym dwa spodki a usta zaczęły bełkotać coś niezrozumiale. Cała sala zamilkła i nagłą ciszę mącił jedynie szczęk trzęsącej się zbroi stojącego przed lustrem śmiałka. Ale i to nie trwało długo, bo nagle Itan odwrócił się na pięcie i wybiegł z pomieszczenia jak poparzony! Wszyscy z niepokojem patrzyli na dziwny przedmiot pod ścianą.

– Gregor! – rozległ się głos króla – Jesteś doświadczonym wojownikiem i niejedno już w życiu widziałeś. Podejdź do tego przeklętego zwierciadła i zobacz przed czym tak zwiewał ten niewydarzony młodzik.

Starszawy rycerz z siwiejącą już brodą dostojnie ukłonił się przed monarchą i zdecydowanym, aczkolwiek niespiesznym krokiem podszedł do lustra. Gdy spojrzał do środka, jego oczy zaszkliły się i po policzkach ciurkiem popłynęły łzy. Po chwili opadł na kolana i ukrył twarz w wielkich silnych dłoniach, spod których zaczął dobiegać stłumiony szloch.

Sytuacja powtórzyła się jeszcze kilkukrotnie, a kolejni wyznaczani śmiałkowie podchodzili do tajemniczego zwierciadła z coraz mniejszą pewnością. Nikt jednak nie sprostał próbie.

W końcu król zwrócił się do maga – Okazuje się, że otaczają mnie sami tchórze! Powiedz mi jednak, co za straszydło znajduje się w środku, że nikt nie może znieść nawet jego widoku?

Mag uśmiechnął się lekko – O wielki królu! Przedmiot, który widzisz jest Zwierciadłem Prawdy. Każdy, kto do niego zajrzy widzi siebie takim, jakim jest naprawdę; bez udawania, fałszywych masek i sztucznej dzielności. Lustro pokazuje go takim, jakim jest. Jeśli chcesz o królu, możesz sam sprawdzić – i mag uczynił gest w stronę zwierciadła.

Dworzanie nie mogli uwierzyć własnym oczom – ich władca zadrżał! Jego wzrok uciekł od czarownika i jego przeklętego lustra. Przez chwilę błądził w zamyśleniu po marmurowej posadzce komnaty, a wszyscy zgromadzeni czekali w skupieniu.

Nagle wstał z tronu, podniósł dumnie głowę i zawołał donośnym głosem – Straż! Natychmiast zniszczyć to zwierciadło!

 

Koniec

Komentarze

No dobra, to ostanie przeczytałam już tylko z obowiązku, bo dziś dzień mojego dyżuru. Kolejny motyw bajkowy wykorzystany całkiem udanie, ale nie powala na kolana. 

Ale masz problem z nadmiernym stosowaniem zaimków (do kresu swego życia – do cudzego nie można, spośród swoich dworzan – był królem, więc dworzanie byli jego, a nie kogoś innego, oddaje swoje królestwo – tutaj tak samo), przegrywasz z przecinkami, a i zapis dialogów jest przeważnie zły.

http://www.fantastyka.pl/hydepark/pokaz/12794 – tu masz wersję mini poradnika, jak zapisywać dialogi. Powinno Ci troszkę pomóc.

"Czasem przypada nam rola gołębi, a czasem pomników." Hans Ch. Andersen ****************************************** 22.04.2016 r. zostałam babcią i jestem nią już na pełen etat.

Retrospekcja wymaga odwagi. Ciekawy tekst. Nadmierne zaimki też mi przeszkadzały.

Taki sam zarzut jak poprzednio. Można było tekst rozwinąć, dać mu trochę życia lepszą historią. Czytając te kilka tekstów pod rząd daje się zauważyć zasadniczy problem albo z pośpiechem albo z podaniem puent na tacy albo z małą ilością fabuły. Szkoda, bo niektóre pomysły można było przemyśleć i rozbudować.

"Myślę, że jak człowiek ma w sobie tyle niesamowitych pomysłów, to musi zostać pisarzem, nie ma rady. Albo do czubków." - Jonathan Carroll

No cóż, ani poziomem, ani wykonaniem, tekst nie odbiega od pięciu poprzednich.

 

opo­wia­da­li o wiel­kich czy­nach ja­kich to do­ko­na­li, za­trwa­ża­ją­cych przy­go­dach w ja­kich brali udział… – …opo­wia­da­li o wiel­kich czy­nach których do­ko­na­li, za­trwa­ża­ją­cych przy­go­dach w których brali udział

Ponieważ jest powtórzenie, proponuję: …opo­wia­da­li o wiel­kich czy­nach których do­ko­na­li, o uczestnictwie w za­trwa­ża­ją­cych przy­go­dach

 

Ten dy­le­mat spę­dzał mu sen z po­wiek. – Raczej: Ten problem spę­dzał mu sen z po­wiek.

 

Wład­ca po­ru­szył się na swoim tro­nie wy­raź­nie za­in­te­re­so­wa­ny. – Czy istniała możliwość, by władca wiercił się na cudzym tronie?

 

Mło­dzie­niec wy­ko­nał non­sza­lanc­ki ukłon w stro­nę wład­cy… – Można wykonać ukłon przed kimś, ale nie w czyjąś stronę.

 

Jego wzrok uciekł od cza­row­ni­ka i jego prze­klę­te­go lu­stra. – Czy oba zaimki są konieczne?

Gdyby ci, którzy źle o mnie myślą, wiedzieli, co ja o nich myślę, myśleliby o mnie jeszcze gorzej.

Autorze.

Z prawdziwą przykrością muszę Ci zarzucić plagiat. Bardzo podobny, jeżeli nie identyczny tekst czytałem w dawno wydanym zbiorze chińskich bajek pod zbiorowym tytułem – “Pięciu braci Li”. Jeżeli się mylę, to z przyjemnością Cię przeproszę. Pozdrawiam.

Hmm… Nigdy nie słyszałem o tym zbiorze i nigdy nie czytałem tej bajki. Ale wydaje mi się że tak oczywisty motyw miał prawo się pojawić niejednokrotnie w historii. Jednak ja nie kopiowałem od nikogo. Wstyd by mi było coś takiego tu wrzucać.

Ja też mam obowiązek dyżurnego, ale nie przeczytam. Po poprzednich tekstach mam tego targowiska ad nauseam.

Hmm... Dlaczego?

Motyw bardzo oklepany. Można go jeszcze wykorzystać jako epizodzik, ale nie raczej jako główną oś fabularną.

Babska logika rządzi!

Nowa Fantastyka