- Opowiadanie: Drewian - Zapach tęsknoty

Zapach tęsknoty

Owoc noc­nych dy­żu­rów i roz­mów o be­ha­wio­ry­zmie.

Chcia­łam dać tag “pre­zent", albo "nie­spo­dzian­ka", ale nie ma :(

Oceny

Zapach tęsknoty

Czasem myślę, że wszyscy o mnie zapomnieli. Znudzili się, znaleźli lepsze zajęcia. Nawet ona.

Jestem stary. Już nic dla nich nie znaczę. Nawet dla niej.

Ona, moja ukochana… Coraz częściej odchodzi. Zostawia mnie na tak długo. Czekam na nią, na jej dotyk, pieszczotę, obecność. Zasypiam, budzę się, a ona wciąż nie wraca. Samotność boli, tym bardziej że… zapominam. Czasem nie pamiętam, kiedy odeszła.

A może się zgubiła? Nie może odnaleźć drogi? Może, tak jak ja, zapomina?

Zostawię jej ślad. Dam znać, że jestem tutaj. Poczuje zapach i mnie odnajdzie. Znów będziemy razem.

***

– Mamo! Ten kot znowu narobił mi na łóżko!

Koniec

Komentarze

Jaki efekt chciałaś osiągnąć ostatnim zdaniem? Pytam, bo mnie osobiście nie zachwyciło, nie rozbawiło, nie zaintrygowało, tylko zdziwiło.

Może nie może odnaleźć drogi – proponuję “może nie może odnaleźć możliwej drogi”, tylko tak czytelnik poczuje się spełniony :P Oczywiście żartuję, mam nadzieję, że się na mnie nie obrazisz.

Nie wiem, jak rozumieć tekst. Ktoś na kogoś czeka, ja się pytam kto i na kogo i dlaczego, a zamiast odpowiedzi dostaję srającego kota. Może jestem w nieodpowiednim nastroju, albo po prostu za głupi, by odnaleźć sens, ukryty przekaz. Poczekam na komentarze innych.

Czaszka mówi: klak, klak, klak!

Cóż, dla zwierzęcia znaczenie terenu jest sprawą naturalną (że tak się wyrażę). Nie może zawołać, nie pamięta (przez starość), więc znaczy i liczy, że dzięki temu go odnajdzie.

Odrobinę przeszkadzały mi powtórzenia “że”, “może”, ale to chyba było zamierzone. Też, chyba, wolałbym bez ostatniego zdania. Ogólnie misię. Pozdrawiam.

Skull – Dzieki za przeczytanie! Widać, drabbel do przerobienia. A myślałam, że będzie czytelnie…

Dodałam zdanie o zapachu – zobaczymy, czy tak lepiej :D

 

Blackburn – fajnie, że Cisię! Faktycznie, trochę dużo tych “że" i "może” :D. Patrz, w nocy nawet tego nie zauważyłam. Wywaliłam kilka i zrobiłam miejsce na na wskazówkę o zapachu. Dzięki!

Hmm... Dlaczego?

Doceniam pomysłowość, ale jednak nie kupuję ostatniego zdania :)

"Success usually comes to those who are too busy to be looking for it" H.D. Thoreau

Aaaaaa! Teraz załapałem! :D

A co do kotów: w dowód wdzięczności przynoszą one upolowane zwierzątka. Mamy kota, więc nie raz znajdowaliśmy w domu martwe i żywe myszy, raz nietoperza i żywego (!) zaskrońca. Poza tym domowe koty raczej załatwiają się do kuwety, no chyba, że ten jest już tak stary, że w ogóle nie kontaktuje z rzeczywistością. Poza tym sprawę ekstrementów wyjaśnił Blackburn.

Czaszka mówi: klak, klak, klak!

Mam podobnie jak przedpiścy. Puenta trochę zepsuła drabelka.

Skull – pewnie, że koty chodzą do kuwety! Ale są wyjątki. Podstarzały kot mojej córki (moim go nie mogę nazwać, gdyż nieodmiennie mnie ignoruje :D) podczas jej nieobecności regularnie robi kupę na jej łóżko. Nigdzie indziej. Próbowałam wielu sposobów, aby zaradzić temu problemowi, aż w końcu pogadałam sobie ze specjalistką od kociego behawioryzmu. Okazuje się, że niektóre koty, jeśli mają specjalną więź z człowiekiem, kupkają na łóżko pana/pani, aby zaznaczyć teren i w ten sposób ułatwić owemu ukochanemu ludziowi powrót do domu!

 

Blackburn, ankhu, belhaju – czy ostatnie zdanie jest problematyczne ze względu na treść czy też zastosowane słowo „srać”? Czy jest zbyt wulgarne?

 

No i dzięki za przeczytanie i komentarz!

Hmm... Dlaczego?

czy ostatnie zdanie jest problematyczne ze względu na treść czy też zastosowane słowo „srać”? Czy jest zbyt wulgarne?

Z pewnością słowo “nasrał” psuje klimat drabbelka. Zmienisz nim styl, co niweczy zbudowany nastrój.

 

Dzięki, Blackburn! Zmieniłam na “narobił” – lepiej?

Hmm... Dlaczego?

Na moje oko lepiej. Czy przed słowem “Mamo!” nie powinien pojawić się jakiś znak prozodyczny? ;-)

Czy przed słowem “Mamo!” nie powinien pojawić się jakiś znak prozodyczny? ;-)

Eee… Jakby tu… Jasne, że tak! Musiało mi umknąć :D

Te nocne zmiany mnie wykończą….

Hmm... Dlaczego?

Przeczytałem, nie żałuję. Bardzo podobał mi się kontrast między tym, jak czuje i myśli kotek, a jak odbierają go ludzie. Chciałem dobrze, a wyszło… jedno wielkie gówno.^^

 

Peace

"Zakochać się, mieć dwie lewe ręce, nie robić w życiu nic, czasem pisać wiersze." /FNS – Supermarket/

To taki test dla czytelników na sprawdzenie, czy mają kota?:)

Widzę, że znasz moją kotkę.:D Pierwszy raz nasikała nam na łóżko, gdy pojechaliśmy na wesele – nic to, że zostawiliśmy ją z nianią.;) Foch był i już.

EDIT:

Drabelek dla mnie jest zrozumiały. Niezaskakujący (znam życie;)), co poniekąd jest wadą u drabli. Bez efektu “wow”, ale też bez bólu. Uśmiechnęłam się na wspomnienie problemów sprzed dekady (potem urodziłam dzieci… muahahah:)).

 

Samotność boli tym bardziej, że… zapominam.

Samotność boli, tym bardziej że… zapominam. → “tym bardziej że” to spójnik złożony.

…domowe koty raczej załatwiają się do kuwety – Kluczowe jest tutaj słowo “raczej”. :)

 

Życiowo-uśmiechliwe. :)

Miau.

Jakiś błyskotliwy tekst z internetów.

Rooms – dzięki za przyłapanie przecinka!

Co do focha koci – no i rację miała dziewczyna! Powszechnie jest przecież wiadome, że jak się ma kota to trzeba rzucić pracę, przestać wyjeżdżać na wakacje, tudzież wesela i całkowicie poświęcić się kotu :D

 

Zalth – racja! “Raczej” jest tu zdecydowanie kluczowe​: przy dobrym zachowaniu właściciela, koty domowe raczej przestrzegają zasad higieny i dobrych manier :D

Hmm... Dlaczego?

Całkiem porządna i zrozumiała historyjka, a dla wielbiących Koty, również absolutnie oczywista. ;-)

 

Bywa, że Koty zachowują się czasem bardzo osobliwie.

Miałam w domu cztery dorosłe, wykastrowane Koty płci obojga. Kiedy przygarnęłam piątego, a ten osiągnął wiek dojrzały i zaczął znaczyć teren, też został wykastrowany. Choć od zabiegu minęło kilka tygodni, w mieszkaniu ciągle utrzymywał się charakterystyczny smrodek. I cóż się okazało – wcale nie za sprawą Elementa (dostał takie imię, bo był piąty w naszym stadku), tylko Mniejuszki, Kociczki, która postanowiła przejąć rolę samca alfa i prężąc zadarty ogon, z wprawą strzykała na ściany wonną wydzieliną.

Na szczęście, z czasem przeszła jej chęć dominacji i wszystko wróciło do normy.

 

PS

Drewian, możesz poszaleć i dopisać jedno słowo, bo teraz drabble ma ich dziewięćdziesiąt dziewięć – za słowo zostały policzone gwiazdki.

Gdyby ci, którzy źle o mnie myślą, wiedzieli, co ja o nich myślę, myśleliby o mnie jeszcze gorzej.

Jerohu – dzięki! Doceniam również link do przecinkowo-przyimkowego piekła :D Przeczytałam informację słownikową ale nie będę udawać, że wiem o co chodzi… Widać tępa jestem i tyle :D

 

Bogini! Dzięki za dar jednego słowa! Przysięgam użyć go z rozwagą :D

A te małe kocie to zwykle cholery są, nie? Niby takie słodziutkie i drobniutkie, ale jak co do czego, to i rottweilera pogonią!

 

rooms – przecinek zostaje tam, gdzie go postawiłaś! W końcu, skoro wiesz co to “spójnik złożony" (ja nawet nie wiedziałam, ze coś takiego istnieje), to na pewno masz rację :D Ja na wojnie przecinkowej już dawno temu poległam z kretesem.

 

Edit:

Witaj Cieniu! Dopiero teraz zauważyłam Twój komentarz (widać, czas patrzałki se jakieś zakupić).

Super, że zajrzałeś, ale jeszcze lepiej, że nie na próżno :D

Sława!

 

Hmm... Dlaczego?

Te nasze kochane i zarazem cholerne kocidła… Co jedno z nich, to inne. Niewinne psotniki, przytulaki, złośliwe i drażliwe indywidua – do wyboru, do koloru.

Nie zapomnę przygarniętego przez Byłą malucha. Jakim sposobem do tego doszedł, nikt nie wiedział, ale na siusiu wskakiwał do wanny i prościutko w sitko… Dla odmiany “olał” żwirek, piaseczek też, musiała być lignina. Na szczęście Była pracowała w szpitalu, więc braki materiałowe nie groziły. :-)

Adamie – zazdroszczę Byłej malucha. Życie z kotem bez żwirku, piaseczku i kuwety – po prostu marzenie!

Ale, zmieniając temat – nie mam pojęcia dlaczego, ale jak czytałam Twój, Adamie, komentarz, to jakoś mnie na nowy tytuł olśniło. Aż mi wstyd, że wcześniej na to nie wpadłam!

Hmm... Dlaczego?

Drewian, u mnie pętają się dwa koty. Kuwetkę muszę wstawiać tylko w bardzo mroźną zimę, bo poza tym okresem korzystają z ogródka. Starszy kocur ma chyba 16 lat, a młodsza kotka jakieś dziewięć. Na  szczęście takie fanaberie, jak opisałaś, nie mają miejsca. Ale wiele razy słyszałam o różnych kocich ekscesach – moja znajoma ma najczystszy na świecie brodzik, bo codziennie szoruje go domestosem – tam jej kocur załatwia swoje potrzeby (kupkę też).

A ponieważ jestem kociarą, Twój drabelek opisuje sprawy oczywiste, więc specjalnie mnie nie ruszył.

"Czasem przypada nam rola gołębi, a czasem pomników." Hans Ch. Andersen ****************************************** 22.04.2016 r. zostałam babcią i jestem nią już na pełen etat.

Spodobało mi się przerzucenie akcentu z jednego tonu emocjonalnego na inny, całkiem niespodziewany. Fajne i pomysłowe.

...always look on the bright side of life ; )

Bemik – Twoje koty takie dobrze ułożone, bo je zaczarowałaś! Wiedźma! :D

 

Jacek001 – fajnie, że się spodobało :D Dzięki, że wpadłeś!

Hmm... Dlaczego?

No proszę, krótki tekst, a ilu kociarzy się znalazło :)

Najzabawniejsze jest to, że ostatnie zdanie wywołało największe poruszenie i sprowadziło się do dyskusji o własnych doświadczeniach z kotami i ich pęcherzami. Myślę, że to jest jakiś wyznacznik sukcesu, tak sprowokować tłum ludzi do dyskusji :D

Czaszka mówi: klak, klak, klak!

Sympatyczny drabelek, ale jakiegoś wielkiego zaskoczenia na końcu nie było, więc szału też nie.

Babska logika rządzi!

Skull – bo koty przecież rządzą! Jak podepniesz się pod władzę, to nic dziwnego, że jedziesz :D

 

Finklo –  dzięki za odwiedziny! Szału nie było, bo jak ma być? W końcu drabbelek jest efektem mędzenia dyskusji zmęczonych życiem nocną zmianą zgredów :D

Hmm... Dlaczego?

W życiu miałem do czynienia z dwoma domowymi kotami: jeden zdechł po zaropieniu oczu, a drugi był dziesiątym wcieleniem wredoty, bo zwracał gdzie popadło, tylko dlatego, ze powiedziało się do niego, aby się przesunął. 

Drabelek zaskakujący :D

F.S

Foloinie – Dzięki, że zajrzałeś! Zakładam, że po tak traumatycznych przeżyciach nie jesteś fanem kotów :D

Hmm... Dlaczego?

Koty to specyficzne zwierzęta. Kiedyś dokarmiałem zdziczałą kotkę – trochę szurniętą, bo nie reagowała na “kici kici”, za to przyłaziła jak się zawołało “chodź” (choć na choć też reagowała:D) i w dodatku zachowywała się jakby rozumiała co do niej gadam – znaczy odmiałkiwała mi i kiwała główką. I raz spotkałem kota ze Shreka. 

F.S

Foloinie, wiem, że kotce było obojętne, jak zapiszesz wołanie, ale mnie się widzi, że wołałeś ją “chodź” wink

A koty tak mają, każdy reaguje według własnego widzimisię.

"Czasem przypada nam rola gołębi, a czasem pomników." Hans Ch. Andersen ****************************************** 22.04.2016 r. zostałam babcią i jestem nią już na pełen etat.

Takiego zakończenia się nie spodziewałem. Zwiodłaś moje myśli na jakąś romantyczną historyjkę, a tu coś takiego : ) Dobre.

Foloinie, bemik – bo kotom to generalnie wisi :D Najważniejsze, żeby im się podobało. Czy komukolwiek innemu odpowiada/pasuje – to ​nie ma przecież najmniejszego znaczenia!

 

Domku – Super, że było zaskoczenie! O to właśnie chodziło!

Hmm... Dlaczego?

Przeczytane. Pozdrawiam.

Dziękuję za przeczytanie, Ryszardzie. Również pozdrawiam.

Hmm... Dlaczego?

Jakoś jeszcze przed puentą zacząłem myśleć o “Kocie w pustym mieszkaniu”, więc rozwiązanie zagadki nie było zaskakujące : >. Choć muszę przyznać, że uczucia kota opisałaś całkiem ładnie. 

Ponieważ nie byłem nigdy kociarzem, a tylko psiarzem, nie mogę się wypowiedzieć na temat kotów robiących to i owo, tu i tam ;-). Wierzę na słowo pisarzom-kociarzom i jakoś nie żałuję, że żaden zwierz nigdy nie narobił mi na posłanie ;P.

Mogło być gorzej, ale mogło być i znacznie lepiej - Gandalf Szary, Hobbit, czyli tam i z powrotem, Rdz IV, Górą i dołem

jakoś nie żałuję, że żaden zwierz nigdy nie narobił mi na posłanie

Nevazie, widać, żeś psiarz (w najlepszym tego słowa znaczeniu :D). Kotów w domu nie masz, na posłaniu śpisz :-P

Hmm... Dlaczego?

Drewian, ja mogę spać gdzie tylko się da ^ ^. Mam czarny pas w spaniu… Pas od szlafroka, ma się rozumieć ;-).

Mogło być gorzej, ale mogło być i znacznie lepiej - Gandalf Szary, Hobbit, czyli tam i z powrotem, Rdz IV, Górą i dołem

Czarny pas w spaniu? To szacunek, Nevazie, szacunek się należy! Też sobie muszę jakiegoś senseia znaleźć, bo u mnie z tym spaniem to, kurczaki, kiepsko…

Hmm... Dlaczego?

A jaki pomysł na opowiadanie…!

Nowa Fantastyka