- Opowiadanie: Hanzo - Komunia (miniatura)

Komunia (miniatura)

Dyżurni:

regulatorzy, adamkb, homar, vyzart

Oceny

Komunia (miniatura)

KOMUNIA

 

Im bliżej dnia Pierwszej Komunii, tym większa rozpierała go energia. Biegał po nierównych, leśnych dróżkach i wyobrażał sobie, że mknie na nowiusieńkim, wypasionym rowerze górskim. A może na quadzie? Czy to mógłby być quad? Wujek Tomek chwalił się przecież wszem i wobec awansem, więc czemu by nie?!

Warczał, dodawał gazu wyimaginowaną manetką i biegł jeszcze szybciej, prawie na złamanie karku. Wyskakiwał na wzniesieniach, oczyma duszy widząc cztery kółka zastygające na nieśmiertelną chwilę w powietrzu i pędził dalej, w dół. Rozchlapując kałuże, nie zważał na wodę w trampkach. Nie zważał na nic. Mknął, a stalowy rumak w jego wyobraźni hałasował i pluł kłębami spalin.

Las wokół szumiał obojętny na te zabawy i z chwili na chwilę coraz mniej znajomy.

Chłopczyk nie martwił się możliwością zagubienia. Oderwał się od rzeczywistości na tyle, że taka ewentualność straciła swoje nieprzyjemne znaczenie.

Wszystko straciło znaczenie.

Nie zauważył, że zboczył z drogi na rozległą i zapuszczoną polanę. Ukrytych między chwastami ruin chatki również nie dostrzegł.

Ani kilku spróchniałych desek, zakrywających nieczynną od dziesięcioleci studnię…

Gdy zdarzyło się najgorsze, poczuł po prostu, jakby otworzyła się pod nim ziemia. Trzask łamanego drewna zginął w jego dziecinnym warczeniu. Sekundę później uderzył twarzą w kamienie otaczające brzeg studni. Spadając w czeluść, zderzył się ze ścianami jeszcze kilkakrotnie, ale pierwszy, rozdzierający ból w okolicach szczęki zagłuszył pozostałe.

Zanim upadł na wyschnięte, twarde klepisko – zemdlał.

Chłopczyk ocknął się w ciemności absolutnej. Całe ciało pulsowało i zdawało się ułożone w dziwacznej, nienaturalnej pozie. Dolna połowa twarzy zamieniła się w jeden ociekający cierpieniem zgorzel, a prawa noga rwała jak diabli. Nie myśląc o niczym, spróbował wymacać kończynę. Dotknął nagiej, strzaskanej kości i znowu zemdlał, w rozbłysku bólu nie do zniesienia.

Następnym razem doszedł do siebie za dnia. Leżał na zaśmieconym klepisku, a wokół wznosiły się czarne, surowe ściany. Widok piszczela wystającego z okrwawionej rany wydał się bardziej absurdalny i nierzeczywisty niż obrzydliwy.

Spróbował zawołać o pomoc. Nie dobył z siebie niczego poza ledwie słyszalnym jękiem. Jego żuchwa była strzaskana w dziesiątki kawałków, niektóre przybiły język i podniebienie. Nieświadomie spijał własną krew, która skapywała mu do gardła.

Budził się i mdlał, a ból przychodził i odchodził. Mijały dni, mijały noce. Czasami zdawało mu się, że słyszy nawoływania, lecz nie miał siły odkrzyknąć. Trząsł się z bólu i gorączki.

Po raz ostatni ocknął się w dzień swojej Pierwszej Komunii. Zatracił poczucie czasu, ale wiedział całym sobą, że to ten dzień.

Nie był sam.

Na dnie studni siedział po turecku ksiądz. Niby normalny duchowny w czarnej sutannie, ale po uważniejszych oględzinach dostrzegało się zakrwawioną koloratkę i płonący w czarnych ślepiach ogień.

Wyciągnął szponiastą dłoń i złożył na strzaskanej żuchwie chłopczyka eucharystię.

– Ciało Chrystusa – powiedział Szatan, obnażając w uśmiechu oste zęby.

Chłopczyk nie odpowiedział "amen".

Nie dla niego quady, rowery ani zbawienie.

Koniec

Komentarze

U-ła. Mocne. I dobre.

Dawno Cię tu nie było, ale widzę że forma nie spadła.

A tak z uwag krytycznych: nikt go nie szukał? Z opowiadań mojego znajomego policjanta (vide dwóch chłopców z Mokobód), to wspominał, że jest od razu prowadzony wywiad i takie miejsca jak stare studnie są sprawdzane w pierwszej kolejności. 

Ale tak poza tym, bardzo dobre.

Jakiś błyskotliwy tekst z internetów.

Zalth – dzięki za odwiedziny i komentarz! :)

Co do poszukiwań chłopca, to nie chciałem wchodzić w szczegóły i się rozwodzić, bo z założenia miniatura miała się skupiać na przekazaniu tego, co najważniejsze dla klimatu/wydźwięku tekstu, więc informację o poszukiwaniach zamknąłem w jednym zdanku:

Czasami zdawało mu się, że słyszy nawoływania, lecz nie miał siły odkrzyknąć.

Pozdrawiam!

Racja. Mocne. Ale w dobitny sposób pokazany największy problem związany zarówno z tu przytoczoną Komunią, ale także z Bierzmowaniem. I to ujęte w ładne opowiadanie. I wymowne zakończenie. Także zgadzam się z Zalth'em :D

/Then waken by rumble ancient wind-mariner /Howled loudly crushing his freezed dark lungs as bellows /Calling all ashy hordes hidden in caves below /To unchain the beast meant to be the beginner.

Mocne. Dreszczowe.

Dla mnie troszku zbyt moralizatorskie. Choć problem, wiadomo, jest. Że z Bierzmowaniem podobnie, to nie miałam pojęcia – serio, Unchained? Uhh.

Tekst ładnie napisany, opisy bardzo sugestywne, zwłaszcza opis upadku – aż mnie zabolało ;) I obrazek Szatana też przypadł mi do gustu. Ale mam poczucie, że gdyby podarować sobie morał, za to pociągnąć historię dalej, to byłoby o wiele ciekawiej ;)

Mroczne, mocne. Bardzo klimatyczne. Opis obrażeń plastyczny, brutalny. Skrzywiłem się przy tym, zatem na wyobraźnię tekst oddziaływuje bardzo dobrze. Trzymaj punkta! :)

And one day, the dream shall lead the way

Hanzo, przeczytałam już jakiś czas temu, a ciągle mam dreszcze. Jeśli o to chodziło, Twój zamiar powiódł się.

 

Dolna po­ło­wa twa­rzy za­mie­ni­ła się w jeden ocie­ka­ją­cy cier­pie­niem zgo­rzel… – Dolna po­ło­wa twa­rzy za­mie­ni­ła się w jedną ocie­ka­ją­cą cier­pie­niem zgo­rzel

Zgorzel jest rodzaju żeńskiego.

 

Jego żu­chwa była strza­ska­na w dzie­siąt­ki ka­wał­ków, nie­któ­re przy­bi­ły język i pod­nie­bie­nie.Jego żu­chwa była strza­ska­na na dzie­siąt­ki ka­wał­ków, nie­któ­re przebi­ły język i pod­nie­bie­nie.

 

po­wie­dział Sza­tan, ob­na­ża­jąc w uśmie­chu oste zęby. – Literówka.

Gdyby ci, którzy źle o mnie myślą, wiedzieli, co ja o nich myślę, myśleliby o mnie jeszcze gorzej.

Mocne, owszem, przynajmniej do czasu. Opis bólu chłopca na mnie zadziałał, końcówka tekstu – już nie.

Przeczytałem jeszcze raz i coś mi zazgrzytało: “Leżał na zaśmieconym klepisku,”…

klepisko

1. rodzaj podłogi w dawnych budynkach mieszkalnych albo w stodole;

2. równa, ubita gładko płaszczyzna z ziemi lub gliny, przeznaczona np. do tańca;

3. część aparatu młócącego młocarni lub kombajnu zbożowego

Trochę to do dna studni nie pasuje.

 

Jakiś błyskotliwy tekst z internetów.

Zalthcie, klepisko też mnie zastanowiło w pierwszej chwili, ale za SJP: klepisko 1. «ubita, gładka płaszczyzna ziemi» i pomyślałam, że przez lata, na dnie wyschniętej studni mogło się utworzyć coś na kształt klepiska.

Gdyby ci, którzy źle o mnie myślą, wiedzieli, co ja o nich myślę, myśleliby o mnie jeszcze gorzej.

Nie wiem, co miało zadziałać bardziej – upadek i pierwsze przebudzenia, czy Szatan, ale na mnie ten drugi już nie podziałał. Dostatecznie mocno moja wyobraźnia oberwała przy tak sugestywnym opisie wypadku, że reszty już nie poczułam. Co nie znaczy, że dreszcz nie trzymał mnie do samego końca.

Pisanie to latanie we śnie - N.G.

Tak, regulatorko, mogła się utworzyć taka powierzchnia. Tylko “klepisko” z technicznego punktu widzenia powstaje przy udziale “ludzkim”. Ale w sumie, to tylko drobna uwaga i nie co kopi kruszyć o jakieś niuanse w dobrym tekście. :)  

Jakiś błyskotliwy tekst z internetów.

Jasne, Zalthcie. Prawdę powiedziawszy, nawet nie wyciągnęłam kopii z kąta. ;-)

Gdyby ci, którzy źle o mnie myślą, wiedzieli, co ja o nich myślę, myśleliby o mnie jeszcze gorzej.

Bardzo fajnie, sugestywnie napisane. Na mnie jednak Szatan zrobił większe wrażenie niż opis upadku i obrażeń. Wydawał mi się bardzo na miejscu, w dodatku taki prawdziwie paskudny. Choć z drugiej strony z tym “Ciałem Chrystusa” to poleciał. Albo po prostu zabrakło mi podkreślenia ironii w tej wypowiedzi. No i kiedy mały leżał już w studni, to zupełnie zabrakło mi jego emocji – strachu, żalu, gasnącej nadziei…

Ale klepnąć klepnę.

 

Peace!

"Zakochać się, mieć dwie lewe ręce, nie robić w życiu nic, czasem pisać wiersze." /FNS – Supermarket/

O matko, hanzo, wiedziałam, że nie powinnam tego czytać. Szatan na mnie nie podziałał, ale upadek, ból i samotność chłopca bardzo.

To ja klepię jako piąta i tym razem przynajmniej się nie boję, że coś zmaluję.

"Czasem przypada nam rola gołębi, a czasem pomników." Hans Ch. Andersen ****************************************** 22.04.2016 r. zostałam babcią i jestem nią już na pełen etat.

Mocny tekst, w Twoim stylu. Trochę ta fantastyka tak na doczepkę (równie dobrze mógł majaczyć).

Też mi się wydawało, że powinni go znaleźć. Zwłaszcza, gdyby poszukali z psami.

Jak to, ten sam problem jest z bierzmowaniem? To z tej okazji też się dostaje prezenty?

Babska logika rządzi!

Mnie nie przekonało. Opisy fizycznego bólu jakoś na mnie nie działają. Motyw z Szatanem też uważam za średni. Jakby odrobinę inspirowany jednym ze słabszych argumentów przeciwko katolicyzmowi (uzależnienie zbawienia od obrzędów religijnych bez względu na okoliczności).

No rest for the Wicked https://www.facebook.com/thewickedg/

Ło matko, jakby go znaleźli, to by tekstu nie było. Mało to dzieciaków ginie co roku? Tego akurat nie odnaleźli, chociaż cała wieś szukała, łącznie z policją, psami, ochotniczą strażą pożarną i proboszczem. Pech.

 

:)

Wewerna, tak, z nim też. Moja sis ostatnio miała i kogoś wywalili bo powiedział, że idzie dla pieniędzy/prezentów.

/Then waken by rumble ancient wind-mariner /Howled loudly crushing his freezed dark lungs as bellows /Calling all ashy hordes hidden in caves below /To unchain the beast meant to be the beginner.

Dobrze, sugestywnie napisane. Ciekawe, niejednoznaczne zakończenie. Naprawdę bardzo przyjemnie się czytało. Czekam na jakiś dłuższy tekst w Twoim wykonaniu Hanzo.

Piątka za oryginalny pomysł, nienachalną makabrę, płynną narrację i dreszcze na plecach pod koniec. Pozdrawiam :)

Dzięki serdeczne za wszystkie komentarze i uwagi! :)

Szatan mówi “Ciało Chrystusa”, ponieważ taka jest kwestia księdza, kiedy podaje człowiekowi w kościele eucharystię. Wierny odpowiada “amen” i zjada opłatek. Tak mi się przynajmniej wydaje.

jakby go znaleźli, to by tekstu nie było.

Myślę, że ta myśl trafia w sedno problemu. Nieodnalezienie chłopca jest bazowym elementem, dzięki któremu cała historia miała prawo w ogóle zaistnieć. Gdyby chcieć się wdrażać w temat, można zaś zwalić winę na nieudolność polskich służb, co nie jest znowu tak niecodzienne. ;)

Czekam na jakiś dłuższy tekst w Twoim wykonaniu Hanzo.

Kurczę, może być ciężko. :( Ostatnimi czasy mam tak mało czasu, że ledwo zdołałem wyskrobać tego króciaka…

Dzięki raz jeszcze za lekturę, opinie, uwagi.

Pozdrawiam!

Mocne, bardzo dobrze napisane. I mimo że tak krótkie to w sumie pełne… Choć ten Szatan na końcu był jakiś taki… słaby w porównaniu z resztą tekstu. Ale przeżycia chłopca opisałeś naprawdę dobrze.

Tylko taki babol mi się rzucił w oczy:

w uśmiechu oste zęby.

Tylko nie "Tęcza"!

Wyskakiwał na wzniesieniach, oczyma duszy widząc cztery kółka zastygające na nieśmiertelną chwilę w powietrzu,[+] i pędził dalej

Niezła odskocznia na wieczór. Wyróżniło się i podobało mi przede wszystkim ostatnie zdanie.

Ubranie Szatana w sutannę i “zakrawionę koloratkę” jak dla mnie troszkę zbyt nachalne. Zwyczajnie takie łopatologiczne potraktowanie różnych „wynaturzeń” w katolickim wydaniu chrześcijaństwa mnie nie przekonuje. Można inaczej i o wiele subtelniej. Ale teraz takie rzeczy na topie, więc raczej czegoś bardzo odkrywczego nie wymyśliłeś ; ) Reszta raczej OK. Pzdr.

...always look on the bright side of life ; )

Dobrze napisany tekst, który w krótkiej formie mieści sedno problemu, który próbuje zobrazować. Miło. 

Przesłanie podane być może trochę zbyt dosadnie, ale przez to mocne w swym wydźwięku. Zdecydowanie na plus.

Dzięki za nowe komentarze :)

Zgadzam się, że mocny tekst, upadek i pobyt w studni mocno wstrząsają. Końcówka niby też, ale nie kupiła mnie w 100%.

I dlatego likwidowanie nieużytkowanych i niepotrzebnych otworów studziennych jest takie ważne, nawet jeżeli właściciele wykorzystywali je bez pozwolenia wodnoprawnego lub z racji głębokości otworu i ilości wody pobieranej w ramach zwykłego, dozwolonego użytku nie było ono wymagane.

Tego typu studnie mogą stwarzać zagrożenie dla jakości wód podziemnych lub stwarzać ryzyko wypadku opisanego przez autora powyższego opowiadania.  

Mogło być gorzej, ale mogło być i znacznie lepiej - Gandalf Szary, Hobbit, czyli tam i z powrotem, Rdz IV, Górą i dołem

Szatan mnie rozbroił, prze szort :P

Najlepiej pisałoby się wczoraj, a i to tylko dlatego, że jutra może nie być.

Nowa Fantastyka