- Opowiadanie: bemik - W Dolinie Muminków

W Dolinie Muminków

Jeśli ktoś lubi Muminki, to może niech lepiej tego nie czyta. Moja betaczytaczka, Tensza, była oburzona. Przykro mi z tego powodu.

Dyżurni:

Finkla, joseheim, beryl

Oceny

W Dolinie Muminków

Dolina Muminków była najpiękniejszym miejscem na świecie nie tylko dla Muminków, ale dla wszystkich stworzeń, łącznie z ludźmi. Łagodne pagórki pokrywała soczysta trawa, środkiem niecki płynął srebrzysty potoczek, a nad jego brzegiem zakwitały niezapominajki i kaczeńce. Tu zawsze świeciło słońce, a nawet jeśli padał deszcz, to tylko dlatego, żeby nad kotliną mogła powstać landrynkowa tęcza.

Tata i Mama od wielu, wielu lat byli ze sobą, bo uznawali, że węzeł małżeński jest jedynym supłem, którego nie da się, a nawet nie wolno rozwiązywać. Żyli więc obok siebie, znudzeni do bólu, przewidywalni we wszystkich słowach i gestach, z miłością na ustach i z pustką w sercu po dawno wygasłym uczuciu. Żadne z nich jednak nigdy nie przyznałoby się do tego, bo przecież były dzieci, choćby ich własny Muminek, nie mówiąc o małej Mi, pannie Migotce, czy Włóczykiju. Głównie ze względu na młode pokolenie państwo Muminkowie trwali w związku. Frustracja byłaby wyczuwalna na kilometr, gdyby nie to, że każde z nich znalazło sobie zajęcie: Mamusia wyżywała się w opiece nad rodziną, gotowała pyszne obiadki dla mieszkańców Doliny i tworzyła setki tysięcy słoikowych arcydzieł, zaklinając w nich smaki lata i jesieni. Robiła to chyba tylko dla sztuki i dla obcych, bo przecież wiadomo, że Muminki zimę przesypiają, oprócz Bożego Narodzenia. Tatuś zaś oddawał się z upodobaniem hobby – wędkowaniu nad potoczkiem albo obserwowaniu motyli i ważek, czy sklejaniu modeli łódek i stateczków.

Rytuał był stały i nieodmienny – Tatuś pakował sprzęt i kanapki do poręcznego worka, dawał całusa Mamusi, a potem z westchnieniem ulgi wędrował w odludne miejsce, gdzie Mamusia nigdy w życiu nie zechciałaby zajrzeć, choćby ze względu na komary. Mamusia również oddychała z głęboką ulgą, gdy za Tatusiem zamykały się drzwi. Mogła się bez wyrzutów sumienia oddać dwóm namiętnościom swojego życia – oglądaniu seriali i gotowaniu. Chociaż można chyba dołożyć i trzecią – jedzenie.

Pogryzając własnoręcznie przygotowane kandyzowane brzoskwinie albo śliweczki, zaglądała w życie młodych, pięknych i baaaardzo bogatych. Do wieczora, czyli do powrotu Tatusia, zdążyła wylać nad losem nieszczęśliwej Hermenegildy hektolitry łez, zbesztać nieparlamentarnymi słowami okrutnego Pafnucego i rozczulić się nad uczuciem przystojnego Svena. Takie rozładowanie emocji skutkowało wieczorem melancholijnym uśmiechem, zamglonym spojrzeniem i nieobecnością duszy. A Tatusiowi zupełnie to nie wadziło. Cmokał na dobranoc swoją małżonkę i zamykał się w gabineciku, aby przy świetle lampki podłubać nieco przy modelach albo zwyczajnie pomyśleć chwilkę nad przemijającym czasem.

Ostatnio zdarzało mu się to coraz częściej, właściwie to od momentu, kiedy ujrzał Migotkę. To znaczy widywał ją niemal codziennie, w końcu była przyjaciółką jego syna, ale jakiś czas temu zobaczył ją w niecodziennych okolicznościach. I od tamtej pory zdał sobie sprawę, że jest stary. Było to na samym początku wyjątkowo upalnego lata; żar lał się z nieba tak okrutny, że nawet Dolina Muminków straciła swoją sielankowość. Trawa wyblakła, drzewa pożółkły, uprawy w ogródku Mamy Muminka więdły i schły mimo podlewania, a wszystkie Muminki topiły się jak lody pistacjowe. Doszło nawet do tego, że w kranie zaczęło brakować wody i wtedy Tata Muminek wprowadził zakaz kąpieli. To znaczy nie wolno było się kąpać w domu, w resztce potoku za to można było do woli.

I pewnego bardzo gorącego ranka Tatuś udał się na połów płotek. Zaszył się w gęstych szuwarach, rozsiadł się na specjalnie zbudowanej kładce, zarzucił wędkę i… zasnął zmęczony upałem. Obudziły go przedziwne odgłosy. Tata Muminka moment trwał w bezruchu, starając się nie spłoszyć osobnika, który je wydawał. Po chwili wydało mu się, że rozpoznaje te dźwięki, ale aby upewnić się, rozchylił delikatnie trzciny i wyjrzał jednym okiem.

Zjawiskowo piękna Muminka kąpała się nagusieńka niemal tuż przed jego nosem. Śmiała się przy tym i prychała, a mokra grzywka zasłaniała jej buzię. Niemniej ciało miała niesamowicie piękne, jędrne i młode. Tata Muminek poczuł, że drgnęło w nim to, co od dawna nie drygało. Zaskoczyło go zapomniane uczucie, a widok wprost wmurował w tatarak. Kiedy jednak nimfa odgarnęła mokre włosy, tatusiowi Muminka zrobiło się okropnie głupio – podglądał pannę Migotkę, przyjaciółkę własnego syna. Schował się nieco, a na bladej zazwyczaj twarzy wykwitły rumieńce zażenowania.

Tata Muminka wycofał się po cichutku i potruchtał do domu. Skrył się od razu w zaciszu gabinetu i poprosił, aby mu nie przeszkadzano, bo ma zamiar do późna sklejać model łodzi pramuminków. Tak naprawdę siedział w fotelu i przymykał oczy, żeby przywołać widok nagiej panny Migotki, bo to powodowało, że znowu mu coś drygało. Było to bardzo ekscytujące uczucie, tak bardzo, że pod jego wpływem Tata Muminka miał nawet zamiar udać się do Mamy Muminka, ale zrezygnował po krótkim wahaniu. Mama Muminka nie przypominała Panny Migotki i nawet zamykanie oczu w tym przypadku nie pomagało. Sama myśl o żonie sprawiała, że już nie drygało to, co właśnie drygać zaczęło.

Od tamtej pory Tata Muminka często zaszywał się w tych samych szuwarach i po cichutku oczekiwał na pojawienie się Panny Migotki, uznał bowiem, że jest to zupełnie nieszkodliwa, malutka aberracja, ale za to dostarczająca mu jakże przyjemnych przeżyć estetycznych.

Wszystko wraz z pierwszymi deszczami wróciłoby razem z wodą w kranie do normy, gdyby nie wścibska Mała Mi. Przyuważyła pewnego razu, a nawet pewnych kilka razów, że Tata Muminka wraca z ryb bez ryb. To się nigdy nie zdarzało. Zamiast spytać otwarcie, mała bestyjka podążyła śladem Taty Muminka i złapała go na gorącym uczynku. O mało nie wydarła swojego niewyparzonego ryjka, jednak w ostatniej chwili powstrzymała się. Ale nie byłaby sobą, gdyby czegoś nie zrobiła. Ostrożnie rozsuwając tatarak, dobrnęła do kładeczki i usiadła za plecami Tatusia. Poczekała aż Tatuś wysapie się, a Migotka odejdzie odświeżona kąpielą, a potem chrząknęła. Efekt chrząknięcia był chyba lepszy niż gdyby w kładkę uderzył meteoryt. Tatuś Muminka schwycił się za serce, a następnie przeżuł kilka obco brzmiących słów.

– Co tutaj robisz, kochanie? – spytał, choć miał ochotę złapać to niewielkie stworzenie za kok i zanurzyć na kwadrans w wodzie.

– Nic specjalnego, Tatusiu Muminka. A ty?

Obrzydliwa, obłudna gówniara; zakłamana, dwulicowa szuja; parszywa, małoletnia żmija.

– Obserwuję ważki, skarbie! Są śliczne, takie ulotne…

– Aha. Wiem, mają takie migotliwe skrzydełka – powiedziała Mała Mi i wyszczerzyła ząbki. – I takie miękkie cucusie. I okrągłe biodrusie. I słodziutkie szparusie…

– Uduszę cię! – Tata Muminka poderwał się i ruszył w stronę Mi, ale dziewczynka nie czekała, aż ją schwyci. Zwinnie wycofała się i już z brzegu, podskakując na jednej nodze, zawołała:

– Ciekawe, co powie Mamusia Muminka?

– Nie odważysz się! – ryknął Tatuś.

– A chcesz się przekonać? – Mi przestała skakać. – Chyba że…

Tatuś Muminka wyczuł, że dziewczynka będzie się targować. Nie mógł tylko wpaść na pomysł, czego ta mała jędza może od niego chcieć. A kiedy usłyszał, włos zjeżył mu się na końcu ogonka.

* * *

Włóczykij wracał zmęczony z kolejnej wyprawy. Już jako dziecko przewędrował Dolinę Muminków, następnie opuścił ją, a z wiekiem i z czasem oddalał się coraz bardziej, ale zawsze cyrklował tak, żeby powrócić tu przed nadejściem zimy. I tym razem mu się udało. Cieszył się, że spotka znajomych. Najbardziej zaś radował się ze spotkania z Muminkiem.

– Witaj, młody wędrowcze!

Włóczykij rzucił się w otwarte ramiona i uściskał dawno niewidzianego przyjaciela. Głos Taty Muminka drżał ze wzruszenia. A może nie ze wzruszenia? Włóczykij przyjrzał się uważniej: Tatuś Muminka chyba się postarzał. Jakiś taki bledziutki, pod oczami miał sine wory, dłonie mu drżały i nawet zaczął seplenić, a przecież nigdy dotąd nie słychać było tej wady. Ale – młody człowiek machnął ręką – może mi się tylko wydaje.

– A gdzie Muminek? – spytał, by przerwać nagłe milczenie.

– Jak zwykle z Mamą i panną Migotką. No i z Małą Mi.

Poszli obydwaj w kierunku domu. Już z daleka czuć było zapach świeżo smażonych kotletów, zielonego groszku i ciasta drożdżowego. Mieszkańcy entuzjastycznie powitali Włóczykija, a następnie zasiedli do obiadu. Wędrowiec opowiadał i opowiadał, a Mama Muminka dokładała i dokładała ciasta i owoców. Dopiero wieczorem wszyscy opamiętali się – mieli dość opowieści i jedzenia na najbliższe dwa dni.

Włóczykij i Muminek umówili się następnego ranka nad potokiem. Mieli pozbierać kamyczki i muszelki do kolekcji Muminka.

– Zdążyłeś – powiedział Muminek i w jego głosie dało się wyczuć odrobinę wyrzutu.

– Nie mogło być inaczej – potwierdził Włóczykij i przyklęknął obok przyjaciela. Jakoś tak przypadkiem ich dłonie zetknęły się, sięgając po tę samą białą muszelkę.

Chłopcy roześmieli się z leciutkim zażenowaniem. Ale intymność chwili nie minęła. Skrzący blask potoku odbijał się w oczach Muminka, gdy patrzył na przyjaciela. A w oczach Włóczykija odbijało się słońce, kiedy uśmiechał się do Muminka.

– Mam was, łobuziaki – krzyknęła Mała Mi, wbiegając po kolana w wodę. – Myśleliście, że was nie znajdę? Że uda wam się zebrać najpiękniejsze muszle? Nie ma mowy! Muszą się znaleźć w mojej kolekcji. Ale oddam je za jakiś czas, Muminku, nie martw się.

Mała Mi paplała i z przytupem stawiała stopy, rozchlapując wodę i nastrój. Młodzi z westchnieniem wrócili do przeczesywania piasku. Niedaleko pojawił się Tata Muminka, ale tylko pomachał do nich i szybciutko wrócił na ganek, gdzie małżonka znowu rozstawiała kubeczki, talerzyki i półmiski z pysznościami.

Mała Mi wkrótce znudziła się poszukiwaniami i poszła dokuczać Pannie Migotce. Tym razem wmawiała jej, że odcień koralików w bransoletce na lewej nodze kłóci się z kolorem torebki i kokardki we włosach. Panna Migotka z obawą zerkała w lustro, a także odpytała Mamę i Tatę Muminka. Mimo ich zapewnień jakaś doza niepewności pozostała i sprawiła, że poranek wydał jej się mniej uroczy, Włóczykij mniej interesujący, a Muminek wręcz mdły.

Usiadła za stołem i rozejrzała się po okolicy. Nagle poczuła się stara i zmęczona. Od Bóg wie jakiego czasu to samo otoczenie, te same Muminki, te same stworki i potworki. Po co ma się stroić, upiększać, wymyślać coś nowego. Już nikt nawet nie zwraca uwagi na jej nowe uczesanie ani na strój. Może gdyby nago zatańczyła kankana na stole wśród pyszności Mamy Muminka doczekałaby się atencji. Chociaż nie, prędzej Tata Muminka zwróciłby jej uwagę, że marnuje tyle dobrego jedzenia, a potem schwyciłyby Mamusię za rękę i ucałował na pocieszenie w policzek. A Muminek? Co najwyżej zabierałby jej spod nóg półmiski. On tylko potrafi zbierać muszelki i kamyki, no i wsłuchiwać się w opowieści Włóczykija, jakby ten Biblię cytował. A jak ona coś mówi, to nie potrafi nawet udawać, że uważa.

– Kochanie, nalej wszystkim herbatki – poprosiła Mama Muminka Tatę Muminka.

To jedno zdanie powtarzane od wielu lat zawsze tym samym tonem, okraszone tym samym uśmiechem sprawiło, że panna Migotka poczuła się słabo, ale za chwilę podjęła wiekopomną decyzję. Poczekała aż wszyscy usiądą, a wtedy podniosła się i potoczyła zimnym wzrokiem po zebranych wokół rodzinnego stołu.

– Chciałabym wam coś zakomunikować – powiedziała głośno i wstrzymała się chwilę, by ucichło siorbanie i mlaskanie, a także stukanie sztućcami. Kiedy uzyskała zadowalający efekt, kontynuowała: – Od wielu, bardzo wielu lat nic się tu nie zmienia. Trwamy obok siebie jak te cegły w murze.

Mama Muminka zadowolona pokiwała głową, a Tata Muminka chrząknął, potwierdzając z powagą prawdziwość słów panny Migotki.

– Ale to nie jest zaleta, Mamo Muminka i Tato Muminka – zauważyła z przekąsem. – To wada. I to okropna wada. Ja też powoli przestaję się zmieniać, znaczy dbać o siebie. Bo i po co? Muminek nie zwraca na to uwagi. A zresztą, ile lat można być tylko przyjaciółką. On mi się nawet nie oświadczył…

– To akurat chyba da się zmienić. Myślę, że mój syn jest już wystarczająco dorosły. Muminku, co ty na to? – spytał z uśmiechem Tata Muminka.

– Wiesz, Tato, to nie takie proste – wyznał ze skruchą Muminek i zerknął na Włóczykija. – Jakby ci to wytłumaczyć…

– Spróbuj, synu, bo ja naprawdę nie rozumiem, co może być trudnego w tym, żeby klęknąć przed ukochaną dziewczyną i spytać po prostu: wyjdziesz za mnie?

– No właśnie, tato – Muminek zaczerwienił się, pokręcił głową i rzucił zrozpaczone spojrzenie Włóczykijowi – to nie jest takie proste!

– Ale co w tym takiego skomplikowanego, kochanie? – wtrąciła się Mama Muminka.

Muminek wbił wzrok w nadgryziony kawałek ciasta drożdżowego, jakby ten mógł mu pomóc w udzieleniu odpowiedzi, a potem zerknął znowu na przyjaciela.

– Kochanie, proszę, powiedz mamusi – poprosiła Mamusia Muminka.

Ale zamiast Muminka odpowiedzi udzieliła Mała Mi. Wskoczyła na krzesło, żeby dobrze widzieć i być widoczną, tupnęła nóżką, a potem krzyknęła, wykrzywiając złośliwie usta:

– Wy naprawdę jesteście tacy ślepi? Przecież jego narzeczona siedzi tam! – Mała Mi wskazała ręką kierunek i zamilkła.

Głowy zwróciły się w stronę Włóczykija.

– Nawet pierścionek dostałem – wyszeptał i wyciągnął dłoń, żeby wszystkim pokazać.

– Pierścionek z muszelki – jęknęła Panna Migotka. – A ja myślałam, że dla mnie go szlifuje.

Mama Muminka zastygła z otwartymi ustami. Tata Muminka sięgnął po kubek z herbatą i wypił jego zawartość jednym haustem. Migotka usiadła i w zażenowaniu skubała frędzle obrusa, a Mała Mi z tryumfalną miną wybuchnęła głośnym śmiechem.

– Ty mała zołzo! Ty jędzo! Ty żmijo! – Tata Muminka rozpędzał się coraz bardziej i nie pomagało szarpanie za rękaw. – Przestań, Mamo Muminka, ja się nie uspokoję. Ta karłowata nimfomanka zniszczyła nam życie! – ryknął zrozpaczony. – I ja jej tego nie daruję!

– Kochanie, to nie ona zniszczyła nam życie – tłumaczyła dość spokojnie Mama Muminka. – Jeśli już to sam Muminek, ale przecież zawsze uczyliśmy go, żeby szedł za głosem serca, kochał… Zaraz! Jak ty nazwałeś Małą Mi? Karłowata nimfomanka? Skąd ci takie coś przyszło do głowy?

Tata Muminka podniósł się z krzesła i stanął przezornie za nim. Muminek i Włóczykij uradowani, że wreszcie awantura nie dotyczy bezpośrednio nich, chwycili się za dłonie i stanęli przy samych schodkach. Panna Migotka wyskubała już kilkadziesiąt centymetrów frędzelków i nie zamierzała przestać. A Mała Mi coraz bardziej purpurowiała.

– Wypuść powietrze! – zakomenderowała Mama Muminka. – A teraz nabierz! Powtórz to ze trzynaście razy, dziecko, bo inaczej się udusisz albo dostaniesz udaru.

Po chwili twarz Małej Mi przybrała prawie normalną barwę, a wtedy dziewczynka wydarła się niczym syrena alarmowa:

– Nie jestem nimfomanką. I nie jestem dzieckiem. Od dawna. I mam PSAS.

– A co to jest to pi-es-ej-es? – zdziwiła się Mama Muminka.

– Persistent Sexual Arousal Syndrome – wyjaśnił jako bywały w świecie Włóczykij.

– A możesz po ludzku? Znaczy po muminkowemu? – poprosiła Mamusia cicho, bo już zaczynała coś podejrzewać.

– Zespół ciągłego podniecenia seksualnego – również szeptem odpowiedział Włóczykij.

– O matko… Tak mi przykro, kochanie. Nie wiedziałam…

– A co? Jakby Mamusia wiedziała, to jakoś by pomogła? – zauważyła złośliwie Mała Mi. – Obejdzie się. Tatuś pomagał!

– To dlatego tak sepleni – powiedział Włóczykij, zanim zdążył się powstrzymać.

– To dlatego taka z niej złośliwa małpa – domyślił się Muminek.

– Jak pomagał? Jak pomagał? – Mamusia potoczyła błędnym wzrokiem po rodzinie. – Przecież Tatusiowi od lat już nie…

– Jasne – wyzłośliwiała się Mi – to szkoda, że Mamusia nie widziała, jak dygało, kiedy Migotkę…

– Zabiję – ryknął Tatuś Muminka – zabiję i nawet wyrzutów sumienia nie będę miał. Zamknij się, ty wywłoko!

– Co Migotkę? – zainteresowała się Migotka, nie przerywając szarpania frędzelków.

– … na golasa w kąpieli podglądał – dokończyła Mała Mi i z tryumfem spojrzała na Tatusia.

– Uspokójcie się! – wrzasnęła po raz pierwszy i zapewne ostatni w swoim życiu Mama Muminka. – Muszę pomyśleć.

Efekt był piorunujący. Zapadła cisza; słychać było brzęczenie much, które zleciały się do półmisków na stole i ciężkie oddechy Muminków i Nie-Muminków. Nikt nie odważył się powiedzieć nawet sylaby. A Mamusia Muminka opuściła głowę i milczała przez trzy minuty i dwadzieścia sekund. Potem uniosła głowę i oznajmiła:

– Wiem!

Nadal panowała cisza, nikt bowiem nie był pewny, czy Mamusia Muminka tym jednym słowem odwołała swoje wcześniejsze polecenie.

– Panno Migotko, przede wszystkim przestań już szarpać te frędzelki, bo mi cały obrus zniszczysz. Do obiadu masz być spakowana i gotowa do drogi.

– Ale dokąd? – zdołała wyszeptać przerażona Panna Migotka.

– Jedziesz do wielkiego miasta, zajmiesz się projektowaniem mody, bo chyba to sprawia ci największą przyjemność, prawda?

– Dziękuję, Mamo Muminka! – powiedziała Panna Migotka i aż jej się policzki zarumieniły z zadowolenia.

– Mała Mi! – Mama Muminka skierowała groźne spojrzenie na dziewczynkę i trzeba przyznać, że wywarło to odpowiednie wrażenie. Mała usiadła na krześle i skurczyła się jeszcze bardziej niż wydawałoby się to możliwe. – Ty pojedziesz do kliniki doktora Lwa Starowicza. Tam zajmą się tobą profesjonaliści.

– Włóczykij i Muminek! – powiedziała ostro Mama. – Zajmiecie izbę na pięterku. Od następnej wiosny, Włóczykiju, koniec z wyprawami dalszymi niż obrzeża Doliny Muminków. Nie chcę, żeby mój synuś gryzł z tęsknoty palce po nocach – wyjaśniła zaskoczonym chłopakom.

– A ty, mój drogi panie – zwróciła się do Taty Muminka – będziesz towarzyszył Pannie Migotce, Małej Mi i mnie w wyprawie do miasta.

– Ale po co, kochanie? Nie jestem wam chyba potrzebny? – spytał pokornie.

– A co ty sobie myślisz? Że sama będę po sexshopach latać, filmy i gadżety dla nas wybierać?

 

 

 

 

Koniec

Komentarze

Nigdy nie lubiłam Muminków. Twoja wersja znacznie lepsza od oryginału. :-) Bardziej życiowa. Chociaż wciąż jeszcze nie wyjaśnia, jak Mama i Tata Muminka nazywali się, zanim na świat przyszedł ich syn.

A jak ona coś mówi, to nie potrafi nawet udawać, że uważa.

Czy mi się wydaje, czy podmiot zwiał?

Ty pojedziesz do klinki doktora Lwa Starowicza.

Literówka.

Babska logika rządzi!

Literówka poprawiona, a w tamtym zdaniu jest chyba ok – chodzi o to, że Muminek nie uważa, a to raczej wynika z wcześniejszej wypowiedzi.

To są raczej dalsze losy niż prequel, bo ja ich nie znałam przed narodzinami Muminka:-)

Dzięki, Finklo. 

"Czasem przypada nam rola gołębi, a czasem pomników." Hans Ch. Andersen ****************************************** 22.04.2016 r. zostałam babcią i jestem nią już na pełen etat.

Podobało się! Nawet bardzo. Radosne, lekko zalatujące absurdem, bardzo dobrze napisane. Miałam napisać, że sympatyczne, ale to chyba jednak niewłaściwe określenie, skoro takie życiowe problemy zawitały do Doliny Muminków.

Zhomogenizowani Muminek i Włóczykij – super. Niewyżyta Mała Mi – jeszcze lepiej. Cały czas się uśmiechałam. 

On tylko potrafi zbierać muszelki i kamyki, no i wsłuchiwać się w opowieści Włóczykija, jakby ten Biblię cytował.

Czy w Moominverse wiedzieli, co to Biblia? Zawsze mi się wydawało, że to raczej bezbożny świat. 

Me dicen el desaparecido /Fantasma que nunca está /Me dicen el desagradecido /Pero esa no es la verdad

Ale jak to tak, że geje?!

Najlepiej pisałoby się wczoraj, a i to tylko dlatego, że jutra może nie być.

A co, Muminki gorsze od ludzi? ;-p

Babska logika rządzi!

Od dawna wiedziałem, że mumińskie dusze są dużo bardziej pokręcone, niż sugerowałaby to oficjalna wersja. Dowodem choćby czarna owca – tajemniczy, maniakalny brat bliźniak cichego, introwertycznego Muminka. Ten z mojego awatara. Wiadomo – mroczne, rodzinne sekrety nie powinny oglądać dziennego światła…

Zabieg prosty – parodystyczne udoroślenie opowieści dla dzieci – ale szalenie uroczy i zabawny.

Sama myśl o żonie sprawiła, że już nie drygało to, co właśnie drygać zaczęło.

Omal nie spadłem z krzesła.

Ogólnie ubawiłem się po pachy. Szczególnie Mamusia Muminka, która w końcu pokazuje swą prawdziwą naturę… Świetne. A profesor Lew może bbędzie musiał zmierzyć się z najtrudniejszym przypadkiem w karierze!

Dla podkreślenia wagi moich słów, Siłacz palnie pięścią w stół!

Też nigdy nie lubiłam Muminków. Dobra, Buka może być.:)

Lekkie, miłe i przyjemne! Takie obrazoburcze opowiadanka bardzo lubię.

Cieszę się, że umiliłam Wam dzień.

"Czasem przypada nam rola gołębi, a czasem pomników." Hans Ch. Andersen ****************************************** 22.04.2016 r. zostałam babcią i jestem nią już na pełen etat.

Hahaha. Na razie najlepszy tekst konkursowy, jaki czytałem. Takie trochę “Tajne przez Poufne” w wersji Muminków :D Chyba jedyny minus to brak Ryjka i Buki, ale teraz przynajmniej możesz wydać edycję rozszerzoną za jakiś czas :D

No rest for the Wicked https://www.facebook.com/thewickedg/

Dzięki Wicked, ale gdybym dodała jeszcze tych dwoje to tekst chyba za bardzo by się rozrósł, jak na jego zabawową formułę.

"Czasem przypada nam rola gołębi, a czasem pomników." Hans Ch. Andersen ****************************************** 22.04.2016 r. zostałam babcią i jestem nią już na pełen etat.

Trochę gwidonowi się podobało, a trochę nie. Wątek gejowski nieco za ostry.

Przeczytałam, pomimo ostrzeżenia w przedmowie i mego uwielbienia dla muminków.

Pomysł fajny, humor zacny, wykonanie – jak zwykle u Bemika ;)

Ale moje wewnętrzne dziecko chlipie w kąciku. 

Dziękuję, Gwidonie. Ale mnie się wydaje, że właśnie wątek gejowski był najdelikatniejszy, wręcz słodki.

Werweno, pogłaszcz swoje wewnętrzne dziecko i kup mu lizaka ode mnie.

Dzięki, że wpadliście. 

"Czasem przypada nam rola gołębi, a czasem pomników." Hans Ch. Andersen ****************************************** 22.04.2016 r. zostałam babcią i jestem nią już na pełen etat.

W aspekcie obyczajowym bardzo dużo się tutaj dzieje. Dostrzegam nawet trochę wpływu twórczości… Thraina! ;)

Wątek gejowski mi również wydał się przerysowany i taki “od czapy”. Ja Włóczykija zawsze postrzegałem jako ascetę, żyjącego w celibacie (co chyba też jest nadinterpretacją ;) ).

 

Pozdrawiam!

 

 

"Przyszedłem ogień rzucić na ziemię i jakże pragnę ażeby już rozgorzał" Łk 12,49

Obudziły go przedziwne odgłosy. Tata Muminka moment trwał w bezruchu, starając się nie spłoszyć osobnika, który go wydawał. 

A nie „je” wydawał?

 

Młodzi ludzie z westchnieniem wrócili do przeczesywania piasku.

Muminek nie był ludziem.

 

Rozbawiłaś mnie, dzięki!

Dobry, fajnacko napisany tekst, a podobał mi się tym bardziej, że nie cierpię Muminków. 

I dobrze mi tak, o! ;)

Sorry, taki mamy klimat.

:-) Apokalipsa, nie opowiadanie. Już nigdy nic nie będzie takie, jakie było… :-)

Ekstra, bemik. Ekstra.

Ja nie wiem, czego się czepiacie wątku gejowskiego smiley. To nie było pomyślane złośliwie, wręcz przeciwnie, jakoś mi się tak z sympatii pomyślało. Poza tym wykorzystałam metodę dedukcji: skoro Muminek od kilkudziesięciu lat TYLKO przyjaźni się z Migotką, może to oznaczać jedno – lubi ją jako Muminkę, ale nie interesuje go jako “kobieta”. Wniosek nasuwa się sam: kto był najlepszym przyjacielem Muminka? Włóczykij. A dlaczego ciągle opuszczał Dolinę? Bo nie mógł patrzeć, jak jego ukochanemu wciskają babę w ramiona.

Dzięki, Nazgulu.

Seth – zaraz poprawiam ‘go” – zostało po korekcie.

Adamie – cieszę się.

"Czasem przypada nam rola gołębi, a czasem pomników." Hans Ch. Andersen ****************************************** 22.04.2016 r. zostałam babcią i jestem nią już na pełen etat.

Ja różne rzeczy rozumiem ale żeby pożałować tatusiowi Muminka “ten tego tam no” z Migotką ;-)

Toż nie ja mu żałowałam, tylko mała Mi wink Dzięki za wizytę.

"Czasem przypada nam rola gołębi, a czasem pomników." Hans Ch. Andersen ****************************************** 22.04.2016 r. zostałam babcią i jestem nią już na pełen etat.

A co, Muminki gorsze od ludzi? ;-p

Właśnie myślałem, że lepsze.

 

Ale tekścik mimo wszystko fajny ;)

Najlepiej pisałoby się wczoraj, a i to tylko dlatego, że jutra może nie być.

Dzięki, że mimo wszystko się podobał.

"Czasem przypada nam rola gołębi, a czasem pomników." Hans Ch. Andersen ****************************************** 22.04.2016 r. zostałam babcią i jestem nią już na pełen etat.

Wolałabym jednak bez wątku gejowskiego – może dlatego, że Włóczykij to moja miłość z dzieciństwa i chyba nadal jestem trochę zazdrosna :D Ale i tak było fajnie, a zdanie zacytowane przez Thargone'a faktycznie rozwala.

Dzięki, Teyami, ale ostrzegałam, że to nie dla wielbicieli Muminków. :-)

"Czasem przypada nam rola gołębi, a czasem pomników." Hans Ch. Andersen ****************************************** 22.04.2016 r. zostałam babcią i jestem nią już na pełen etat.

A mi się właśnie gejwątek podobał. W końcu te wspólne nocowania pod namiotem, z ogniskiem strzelającym iskrami,  na łonie natury… Atmosfera tworzy się sama ;)

Me dicen el desaparecido /Fantasma que nunca está /Me dicen el desagradecido /Pero esa no es la verdad

Kurcze, Bemik.

Masz krechę, ale o tym za chwilę.

 

To jeden z najlepszych tekstów, jakie ostatnio czytałem na portalu. Tylko kwanty dzielą od Milusia.

Nie dlatego, że obnażasz śmieszność zarzutów o brak fantastyki w tekście, który tylko z bardzo grubego pozoru można zaliczyć do fantastyki  ;)  (Kod błędu MI 144326)

Jestem, jak wspomniałem, na ciebie zły, gdyż akurat w tym wypadku, powstrzymanie się przed pochopną, twórczą ejakulacją, obrodziłoby czymś, jak sądzę, naprawdę odkrywczym i wartym po oszlifowaniu publikacji. :/ 

 

 

 

Nie biegam, bo nie lubię

Mama Muminka nie przypominała Panny Migotki i nawet zamykanie oczu w tym przypadku nie pomagało. Sama myśl o żonie sprawiała, że już nie drygało to, co właśnie drygać zaczęło.

No, i w tym miejscu ledwie zdążyłam do toalety ;P

Ja tam nigdy nie rozumiałam, co się w Muminkach może podobać. A teraz już wiem! I chwała Ci, Bemiczku, za to :*

Emelkali, Ty mnie przyprawiasz o ból głowy. :-) Jeszcze jedna specjalizacja? Nie za wiele masz talentów? :-) (AdamKB)

“jakby ten Biblię cytował“ – zgrzytnęło mi; skąd niby Muminki mają znać Biblię?

 

“nalej wszystkim herbatkę” → raczej herbatki? Nalej soczku, a nie nalej soczek, przez analogię…

 

“– Uspokójcie się – wrzasnęła“ – jak wrzasnęła, to gdzie wykrzyknik?

 

Nie widzę powodu, by na końcu rozdzielać monolog Mamy Muminka od trzech osobnych myślników. Cały czas mówi ta sama osoba, więc stawianie nowych akapitów wydało mi się bardzo dziwne i niczym nie usprawiedliwione.

 

No i… no, ja też lubię Muminki, niestety ; / Zniszczyłaś moje dzieciństwo ; /

"Nigdy nie rezygnuj z celu tylko dlatego, że osiągnięcie go wymaga czasu. Czas i tak upłynie." - H. Jackson Brown Jr

Zaczęłam czytać z uśmiechem na ustach – przyznam się, bemiku, że początkowo (do pierwszej sceny z tataraku) Twoje opowiadanie odzwierciedlało dokładnie moje odczucia, kiedy czytałam Muminki córce.

Zaś po pierwszej scenie w tataraku… No, co to dużo mówić, pojechałaś, dziewczyno!

Skończyłam czytać rechocząc i bijąc brawa. Mama Muminka rządzi!

Hmm... Dlaczego?

Melduję, że przeczytałam :)

Pisanie to latanie we śnie - N.G.

I to jest właśnie parodia, co się zowie! Nic dodać, nic ująć! Świetny pomysł i znakomite wykonanie sprawiły, że czytałam z ogromną przyjemnością. ;-D

Gdyby ci, którzy źle o mnie myślą, wiedzieli, co ja o nich myślę, myśleliby o mnie jeszcze gorzej.

Przy Was to nawet nie można się wcześniej odmeldować.  Dziękuję wszystkim po kolei:

Gravel – dzięki za docenienie miłości, niezależnie od jej rodzaju

Corcoranie – jak zwykle dziękuję, choć nie bardzo wiem, czy jest za co (chyba nie zrozumiałam Twojego komentarza)

Emelkali – bardzo się cieszę, że aż tak Cię ucieszyło

Joseheim – z tą Biblią od razu wiedziałam, że będzie zgrzyt, ale nie potrafiłam wlepić nic innego. Błędy poprawiam, a rozdzielenie dialogu zostawiam – każda kwestia jest skierowana do kogoś innego, więc wg mnie lepiej tak się czyta.

Drewian – dziękuję, Mama Muminka, jak wszystkie mamy, jest niezastąpiona

Śniąca – smiley

Regulatorzy – cieszę się, że sprawiłam Ci przyjemność. 

"Czasem przypada nam rola gołębi, a czasem pomników." Hans Ch. Andersen ****************************************** 22.04.2016 r. zostałam babcią i jestem nią już na pełen etat.

Ja miałam dylemat czy zajrzeć do tego tekstu. Na szali ważyły się Muminki vs.  ubielona (jak mawiał mój syn) bemik. Ale skoro jest komentarz droga autorko ponownie wygrałaś. Dzięki tobie może nawet muminki polubię. Oczywiście tylko w TWOIM wydaniu devil.

Tekst miękki – wciąga, wątek gejowski idealnie opisany, no i ta mała z syndromem niedopchnięcia… teraz już wiem co było przyczyną jej humorów, bo za młoda na menopauzę smiley

Mam bardzo silną wolę. Robi ze mną co chce.

Dzięki KK. Wyjaśnij “ubielona”, bo nie wiem, jak to się ma do Muminków.

"Czasem przypada nam rola gołębi, a czasem pomników." Hans Ch. Andersen ****************************************** 22.04.2016 r. zostałam babcią i jestem nią już na pełen etat.

Do muminków ma się to jak… to był nieśmiały(przekręcony) komplement dla Twojej osoby.

 

 

Mam bardzo silną wolę. Robi ze mną co chce.

Aha, dzieki za wyjaśnienie

"Czasem przypada nam rola gołębi, a czasem pomników." Hans Ch. Andersen ****************************************** 22.04.2016 r. zostałam babcią i jestem nią już na pełen etat.

Corcoranie – jak zwykle dziękuję, choć nie bardzo wiem, czy jest za co (chyba nie zrozumiałam Twojego komentarza)

Ja natomiast rozumiem, że można było nie zrozumieć.

Mam wrodzoną wadę gardła  – nie chcą przejść przez nie komplementy.

Teraz lepiej? ;)

Nie biegam, bo nie lubię

Zdecydowanie tak – teraz przynajmniej wiem, za co dziękuję wink

"Czasem przypada nam rola gołębi, a czasem pomników." Hans Ch. Andersen ****************************************** 22.04.2016 r. zostałam babcią i jestem nią już na pełen etat.

To bywa urocze, ale Ty, Bemik, tak się nie kryguj na kompletną idiotkę:

To jeden z najlepszych tekstów, jakie ostatnio czytałem na portalu.

 

Nie biegam, bo nie lubię

Kuźwa, Corcoran, ja Cię chyba palnę czymś twardym w łepetynę. 

A skąd niby w słowie pisanym mam poznać, że nie było to ironiczne, co? Przy Twoim niewyparzonym ozorze wszystko jest możliwe!

I nie kryguję się (przy okazji: nie można się na kogoś krygować, wystarczy samo krygować się cheeky). A tu masz definicję:

krygować się «przesadnie okazywać swoją skromność i dobre wychowanie, wdzięcząc się i zachowując nienaturalnie»

Mogłabym ewentualnie pozować na kompletna idiotkę… mogłabym, ale tego nie zrobiłam wink

"Czasem przypada nam rola gołębi, a czasem pomników." Hans Ch. Andersen ****************************************** 22.04.2016 r. zostałam babcią i jestem nią już na pełen etat.

Na początku było zbyt życiowe, bym się śmiała, ale potem gęba sama się wyszczerzyła.

Kurczaki, ja zawsze podejrzewałam Włóczykija o nieco zbyt głęboką przyjaźń z Muminkiem:)

Bardzo mi się:D

”Kto się myli w windzie, myli się na wielu poziomach (SPCh)

(przy okazji: nie można się na kogoś krygować, wystarczy samo krygować się cheeky).

Bardzo słuszna uwaga, Bemik, już poprawiam:

 

Bemik, idiotko, przestań się krygować

Tak lepiej? Tak czy siak, dzięki za korektę, korekta rozwija… ;D

Nie biegam, bo nie lubię

Alex – ja przy czytaniu Muminków moim dzieciom zawsze miałam trochę głupie wyobrażenia.

 

Corcoranie, Ty się jednak kiedyś doczekasz… angry Chociaż może nie, z niewyjaśnionych przyczyn wyjątkowo nie drażnią mnie Twoje kretyńskie i grubiańskie żarciki, a nawet powiem, że Cię internetowo lubię. No chyba że przesadzisz, co Ci się jednak często przydarza. Wtedy lubię Cię zdecydowanie mniej.

"Czasem przypada nam rola gołębi, a czasem pomników." Hans Ch. Andersen ****************************************** 22.04.2016 r. zostałam babcią i jestem nią już na pełen etat.

Przesadził czy nie? Bo nie wiem, czy banować.

Administrator portalu Nowej Fantastyki. Masz jakieś pytania, uwagi, a może coś nie działa tak, jak powinno? Napisz do mnie! :)

Nie, no coś Ty, Berylu! My się tylko tak przekomarzamy, a jak przesadzi, to ja sama mu grzbiet wygarbuję wink 

"Czasem przypada nam rola gołębi, a czasem pomników." Hans Ch. Andersen ****************************************** 22.04.2016 r. zostałam babcią i jestem nią już na pełen etat.

Słusznie, przychylam się do tej pierwszej opcji, tak na wszelki wypadek…

;)

Nie biegam, bo nie lubię

Moment, ale która jest ta pierwsza? :D

Administrator portalu Nowej Fantastyki. Masz jakieś pytania, uwagi, a może coś nie działa tak, jak powinno? Napisz do mnie! :)

Żywię szczerą nadzieję, Berylu, że skoro jeszcze nie wiesz, to jutro przyniesie nową nadzieję ;)

Nie biegam, bo nie lubię

Przeczytane.

Muminki czytałam i oglądałam – jednak nie czuję jakiegoś głębszego przywiązania. Tekst mi się podobał. Kojarzy mi się z trendem odkrywającym tła bajek/baśni etc. Świat Muminków – taki piękny, idylliczny i w ogóle tak cudowny, że można wymiotować tęczą. Ale wiadomo, historyjki są proste, charaktery nie tak skomplikowane, a Ty Bemik, wyciągnęłaś wszystkie brudy muminkowego. Już nigdy nie pomyślę o Muminkach bez “mroku” z Twojego opowiadania ;) I zgadza się, raczej wyciągnęłam z tego nieco posępną lekcję, niż taką z uśmiechem. 

Parodia bardzo udana, może śmieszyć, a przy tym zmusić do rozpracowania tych wszystkich uroczych historyjek z dzieciństwa ;)

Nie wiem czy rozumieć żart tak, jak zrozumiałem czy miałeś na myśli coś innego. Hmmm.

Administrator portalu Nowej Fantastyki. Masz jakieś pytania, uwagi, a może coś nie działa tak, jak powinno? Napisz do mnie! :)

Naprawdę? To, może zamiast oczekiwać na łaskawe wyjaśnienia, se po prostu radź ;)

Nie biegam, bo nie lubię

Deirdriu, dzięki za przeczytanie i komentarz.

 

"Czasem przypada nam rola gołębi, a czasem pomników." Hans Ch. Andersen ****************************************** 22.04.2016 r. zostałam babcią i jestem nią już na pełen etat.

Przeczytałem i będę w przytłaczającej mniejszości. Nie bardzo mi się podobało, choć przyznam, że przypuszczalnie za całą sytuację odpowiadają moje skrzywione gusta.

Po pierwsze mało rzeczy drażni mnie tak, jak Muminki. No po prostu ich nie cierpię i to odkąd pamiętam. Następny w kolejności jest Kubuś Puchatek (mówiłem, że jakiś pokręcony jestem), ale pozostaje daleko za Muminkami. Jedyne co by mnie usatysfakcjonowało w opowiadaniu z tymi kreaturami, to gdyby pojawił się przybysz, który uświadomiłby im ich marność, a oni popełnili zbiorowe samobójstwo frown

Druga sprawa, to związek homo. Od jakiegoś czasu reaguję na ten temat wysypką (może nie zawsze, ale prawie…). To dlatego, że ten temat pojawia się wszędzie, czy trzeba, czy nie trzeba. W wiadomościach, w filmie, literaturze. Nie zrozumcie mnie źle. Kompletnie nie przeszkadzają mi związki homoseksualne. Mierzi mnie sposób w jaki sam temat jest wykorzystywany do, no właśnie sam nie wiem do czego, czasem wzbudzenia sensacji, przykucia uwagi a czasem dlatego, że teraz jest tak modnie albo dlatego, że ktoś uważa, że taki jest wymóg poprawności politycznej. Jest jeszcze jedno zagadnienie, do którego mam podobny, nomen omen, stosunek, ale to zupełnie inna kwestia.

Bemik, wybacz, to absolutnie nie jest atak na Twój tekst, czy też, nie daj Bóg, na Ciebie! Usiłuję obrazowo wytłumaczyć dlaczego opko nie miało żadnych szans u mnie. Zbiegły się dwa motywy, na które reaguję alergicznie i teraz mnie wszystko swędzi smiley To oczywiście nie ma nic wspólnego z obiektywną oceną, ale nic nie potrafię na to poradzić. Jeszcze raz przepraszam!

A bardziej merytorycznie. Technicznie, oczywiście jest OK. Kilka drobiazgów, które już zostały wskazane, jeszcze jedno miejsce gdzie chyba miało być drygnął a jest drgnął. To wszystko bez znaczenia. Tekst płynie lekko, bez zgrzytów. W kilku miejscach uśmiechnąłem się, więc są jednak jakieś plusy!

Cóż na pewno nie jestem targetem dla tego tekstu sad

"A jeden z synów - zresztą Cham - rzekł: Taką tacie radę dam: Róbmy swoje! Póki jeszcze ciut się chce! Róbmy swoje!" - by Wojciech Młynarski

KPiachu, nie musisz tłumaczyć się. Nie każdemu musi się podobać to samo. Jeśli chodzi o wątek gejowski – ja akurat starałam się go potraktować tutaj z sympatią. Zresztą wydawało mi się, że nie wyzłośliwiam się szczególnie nad bohaterami, no może małą Mi potraktowałam troszkę gorzej. Każdy Muminek trochę oberwał.

Ale dzięki, że zajrzałeś!

"Czasem przypada nam rola gołębi, a czasem pomników." Hans Ch. Andersen ****************************************** 22.04.2016 r. zostałam babcią i jestem nią już na pełen etat.

Jeśli chodzi o wątek gejowski – ja akurat starałam się go potraktować tutaj z sympatią.

I chyba Ci wyszło, tylko ja od jakiegoś czasu źle reaguję w ogóle na pojawienie się tej tematyki.

Zresztą wydawało mi się, że nie wyzłośliwiam się szczególnie nad bohaterami (…)

No właśnie, pewnie jakbyś ich sponiewierała perfidnie i bezlitośnie, to by mi się bardziej podobało. Musieli by cierpieć, tak jak ja czytając Muminki jako lekturę angry

"A jeden z synów - zresztą Cham - rzekł: Taką tacie radę dam: Róbmy swoje! Póki jeszcze ciut się chce! Róbmy swoje!" - by Wojciech Młynarski

Trauma z dzieciństwa? W takim razie rozumiem!

"Czasem przypada nam rola gołębi, a czasem pomników." Hans Ch. Andersen ****************************************** 22.04.2016 r. zostałam babcią i jestem nią już na pełen etat.

crying

"A jeden z synów - zresztą Cham - rzekł: Taką tacie radę dam: Róbmy swoje! Póki jeszcze ciut się chce! Róbmy swoje!" - by Wojciech Młynarski

Bemik → Przeczytałem. Jestem zadowolony, choć nie tak, jak miałem nadzieję… Wątek homoseksualny taki sobie, najbardziej jednak żałuję, że bardziej nie rozbudowałaś tego opowiadania! Bobka dałoby się wspaniale sparodiować, a z Hatifnatów byłyby doskonałe wibratory :D

Śmiechu niestety za wiele nie było (ale jestem zmęczony, może to dlatego?), a fabuła opierała się na dość ogranych, choć chwytliwych, schematach… Kiedyś było sporo parodiujących Muminki filmików na Youtube, może stamtąd je kojarzę.

Tak czy inaczej pozytywna recenzja, chociaż od Ciebie oczekuję więcej ;)

 

EDIT:

Zapomniałem dodać błędów, jakie znalazłem:

 

Żadne z nich jednak nigdy nie przyznałaby się do tego

przyznałoby

 

poręcznego worka

Niby może być, ale nie chodziło o “podręcznego”?

"Tam, gdzie nie ma echa, nie ma też opisu przestrzeni ani miłości. Jest tylko cisza."

Matko, Count, to ja już sobie nawet pożartować na niższym poziomie nie mogę? 

Żartuję oczywiście i dziękuję za przeczytanie. Dodawanie nowych postaci sprawiłoby, że i tak długie opowiadanie stałoby się jeszcze dłuższe, a chyba nie o to chodziło, żeby znużyć, tylko żeby troszkę rozbawić. I zawsze dałoby się jeszcze kogoś albo coś sparodiować, prawda?

"Czasem przypada nam rola gołębi, a czasem pomników." Hans Ch. Andersen ****************************************** 22.04.2016 r. zostałam babcią i jestem nią już na pełen etat.

Spatycznie się czytało, bo tekst jest ładnie napisany. Jednak jakoś szczególnie nie porwało. Pomysł całkiem oryginalny jak na parodię.

"Myślę, że jak człowiek ma w sobie tyle niesamowitych pomysłów, to musi zostać pisarzem, nie ma rady. Albo do czubków." - Jonathan Carroll

Pohasałem, pohasałem jak ten kucyk-idiota i jak zwykle nic mądrego z siebie nie wyrżałem. 

Zatem wracam i naprawiam błąd:

 

Pomysł na parodiowanie Muminków – super, zwijam się z zazdrości, że sam nie… bu.

Wykonanie: porządne. Być może odrobinę tekst za bardzo leci przed siebie. Przydałoby się tu i ówdzie przystopować i potem znowu: BUM! :)

Humor: rżałem, a przy tym, pierwszorazowym podglądactwie panny Migotki i wmurowaniu w tatarak, to jak stado dzikich mustangów, których już nie ma, a żal, szczególnie indianom, których nomen omen tez już nie ma. Pszipadek? ;)

Wszystko to sprawiło, że bawiłem się wyśmienicie. Ale, że Bilioteka klepnięta, to… :)

 

Pozdr.

 

 

Nie biegam, bo nie lubię

Morigano, dziękuję.

Corcoranie – ponownie dziękuję.

"Czasem przypada nam rola gołębi, a czasem pomników." Hans Ch. Andersen ****************************************** 22.04.2016 r. zostałam babcią i jestem nią już na pełen etat.

Powiem krótko: dobre, naprawdę dobre. Można jeszcze zgłaszać do piórek? Jeśli tak, to dam moje dwie trzecie głosu. No i jeszcze piątkę.

Można. Do 5 września. A co, Tobie zasady zgłaszania do piórek się nie wyświetlają? ;-p

 

Edit: Ale zanim zgłosisz, to prosiłabym o rozwinięcie komentarza. Bo na razie nijak się do treści nie odniosłeś, same ogólniki.

Babska logika rządzi!

Marcinie Robercie – dziękuję. Cieszę się, że aż tak Ci się spodobało.

"Czasem przypada nam rola gołębi, a czasem pomników." Hans Ch. Andersen ****************************************** 22.04.2016 r. zostałam babcią i jestem nią już na pełen etat.

Świetny tekst. Nie śmiałam się może jak szalona, ale przykuło mnie bez reszty. Rozczarowana jestem tylko zakończeniem. Nie wiem czego się spodziewałam, ale nie klasycznej “muminkowej rady na wszystko”. Migotka powinna dostać bęcki od Mamy Muminka, Stary Muminka powinien dostać bęcki, Mumin powinien dostać bęcki, Mała Mi wpierdziel nawet, a Mama Mumina powinna sprzedać dom i jechać w świat bawić się w Cougara ;P.

 

Technicznie jak zwykle się nie wypowiadam, sama mam problemy z technikaliami od zarania, byłabym bezczelna.

:)

Riboq  – dziękuję Ci bardzo za wizytę. Nie mogłam wszystkim spuścić bęcków, a poza tym stoi to w sprzeczności z dzisiejszymi zasadami wychowania (wiadomo, teraz musi być bezstresowo).

"Czasem przypada nam rola gołębi, a czasem pomników." Hans Ch. Andersen ****************************************** 22.04.2016 r. zostałam babcią i jestem nią już na pełen etat.

Marcinie Robercie, ładnie to tak obiecywać i nie dotrzymywać? Jeszcze masz niecałe dwie godziny na zgłoszenie.

Babska logika rządzi!

Mam rozwinąć uzasadnienie. Spróbuję. Opowiadanie bemik w zajmujący sposób przedstawia historię, która wciąga od pierwszego zdania aż po puentę. Jest ono jednak także doskonałą parodią, która nie tylko jest zabawna, ale także – na ile pozwala mi to ocenić moja skromna znajomość opowieści ze świata Muminków – trafnie odwzorowuje charaktery  oryginalnych postaci. Opowiadanie jest ponadto autentycznie zabawne, nie przekraczając jednak granic dobrego smaku. Wspomniane składniki są harmonijnie połączone, tak że żaden nie dominuje nad pozostałymi. (Humor na przykład nie jest przeszarżowany i nie tamuje biegu opowieści). Utworów takich nie pojawia się zbyt dużo, dlatego zasługują one ma wyróżnienie, jako przykład dobrej literackiej roboty.

Chyba się trochę wyłamię. ;)

 

Nigdy nie rozumiałam zachwytów nad Muminkami: Mamą zamkniętą w kuchni, Tatą z gazetą i fajką, Migotką-idiotką czy Muminkiem – bezpłciową łajzą.

Twój tekst do połowy podobał mi się bardzo – relacje między Mamą a Tatą nakreśliłaś świetnie, gorzko, antybajkowo. Ale w taki sposób, o jaki w “Muminkach” aż się prosi.

Potem poszło szybko, przez co te wątki erotyczne wyszły moim zdaniem po prostu efekciarsko.

 

Jednym zdaniem – tam, gdzie miało być refleksyjnie i jako tako “poważnie” – tam ten tekst taki odbiór u mnie wywołał; tam, gdzie miało być zabawnie – mnie nie rozbawiło. 

Cholera, znowu. :/

Marcinie Robercie – ponownie dziękuję

Ocoho, rozumiem i oczywiście dziękuję za wizytę i komentarz. Tak sobie myślę, może miałaś nieodpowiedni nastrój do czytania? 

"Czasem przypada nam rola gołębi, a czasem pomników." Hans Ch. Andersen ****************************************** 22.04.2016 r. zostałam babcią i jestem nią już na pełen etat.

może miałaś nieodpowiedni nastrój do czytania? 

 

E, chyba nie.  Jakoś już tak ze mną jest, że większość celowo zabawnych tekstów mnie nie bawi, chociaż oczywiście są wyjątki. I to także tych chwalonych zabawnych tekstów.

Zawsze mi się wydawało, że mam poczucie humoru. Po trzech latach pobytu na portalu zaczynam w to wątpić. ;)

Eee, nie martw się, Ocho. Mnie też celowo zabawne teksty śmieszą rzadko. Potrafię docenić pomysły, potrafię docenić poszczególne elementy i pomyśleć "o, to dobre!", ale też jakoś śmiechem nie wybucham. Jednak niedawne odwiedzenie blogu analizatorskiego przekonało mnie, że poczucie humoru wciąż mam, więc pewnie i z Tobą tak źle nie jest ;)

Dzięki, Teyami. Tak serio to też myślę, że nie jest ze mną tak źle. Po prostu każdego bawi co innego, o! :)

Ocho, od razu poczułem się mniej samotny! Witaj po ciemnej stronie ;-D

"A jeden z synów - zresztą Cham - rzekł: Taką tacie radę dam: Róbmy swoje! Póki jeszcze ciut się chce! Róbmy swoje!" - by Wojciech Młynarski

Pomysł i wykonanie są chyba poprawne – niemniej jednak mnie nie kupiły ; P

Chodzi mi o to, że o ile początkowe założenia, to podglądanie w krzakach i tak dalej, były całkiem ciekawe, to finał w postaci wspólnej wycieczki do sexshopu podążył w dziwnym kierunku, którego nie rozumiem. Być może ostatnia scena, jak się złapie odpowiedni humor, nabiera parodystycznego sensu. Mnie się niestety po prostu nie podobała ; ( Poza tym muminki są marazmatyczne i ich nie lubię

I po co to było?

Dzięki Syfie za wizytę i komentarz.

"Czasem przypada nam rola gołębi, a czasem pomników." Hans Ch. Andersen ****************************************** 22.04.2016 r. zostałam babcią i jestem nią już na pełen etat.

Mama Muminka niezazdrosna, a nawet rozochociła się, bo zaczął drgać. ;-)

Zabawne i dobrze napisane – gładko się czytało. Gratuluję :-)

Dziękuję bardzo. A Mama Muminka jest absolutnie wyjątkowa.

"Czasem przypada nam rola gołębi, a czasem pomników." Hans Ch. Andersen ****************************************** 22.04.2016 r. zostałam babcią i jestem nią już na pełen etat.

Jest tu i dowcip, i styl i lekkość pióra. Szeroki uśmiech potrafiły wywołać pojedyncze zwroty czy zdania, ale i całość przedstawionej historii.

Parodia pełną gębą. Postaci z oryginału zachowują swoje cechy charakterów (o ile jeszcze pamiętam), ale też są przerysowane i nieco przenicowane. Niesamowita jest Mama z jej podejściem do sprawy, gdy wszystkie sekrety się wydały :)

Pisanie to latanie we śnie - N.G.

Dzięki Śniąca za ten komplemenciarski komentarz.

"Czasem przypada nam rola gołębi, a czasem pomników." Hans Ch. Andersen ****************************************** 22.04.2016 r. zostałam babcią i jestem nią już na pełen etat.

Ja cierpię na awersję do Muminków. I do wątków homoseksualnych. Swoją drogą, to nie pierwszy i nie drugi taki wątek w tym konkursie. Ekhem… ale o czym to ja… a, o opowiadaniu.

No, ponieważ nie lubię Muminków, to pewnie spojrzałem na tekst łaskawszym okiem, ciesząc się wielce z ich nieszczęść :) Najlepszy był wątek Taty Muminka, najgorsze zakończenie. I nie, nie tylko dlatego, że pozytywne, ale również :)

Administrator portalu Nowej Fantastyki. Masz jakieś pytania, uwagi, a może coś nie działa tak, jak powinno? Napisz do mnie! :)

Dzięki za wizytę i komentarz. A ja całkiem lubiłam Muminki, choć zawsze miałam trochę głupie skojarzenia. A wątek homoseksualny chciałam i wydaje mi się, że potraktowałam z sympatią. 

"Czasem przypada nam rola gołębi, a czasem pomników." Hans Ch. Andersen ****************************************** 22.04.2016 r. zostałam babcią i jestem nią już na pełen etat.

Nie mam żadnych wątpliwości, że to jest opowiadanie na podium. Przerysowaniem, wyszydzenie, rozbawienie. Do tego styl i jakość warsztatu.

Pisanie to latanie we śnie - N.G.

Dzięki Śniąca i cieszy mnie ogromnie Twój brak wątpliwości wink

"Czasem przypada nam rola gołębi, a czasem pomników." Hans Ch. Andersen ****************************************** 22.04.2016 r. zostałam babcią i jestem nią już na pełen etat.

Lubię Muminki. Japońskie, animowane, bo niestety nie przypominam sobie, bym sięgnął po książkę. Od razu zacznę od zarzutów z tym związanych. W Dolinie Muminków nie zawsze świeciło słońce, nieraz aura napawała grozą, od której dzieci drżą ze strachu – a obok aury, różne tajemnicze istoty. Drugi zarzut dotyczy Migotki – skoro na co dzień ubierała się w bransoletkę na nodze, to czemu Tatuś musiał podglądać ją w kąpieli? Hydrofil jakiś :D ?

Z drugiej strony mam świadomość, że świat rodziny Muminków nie jest idealny – sposób, w jaki Tatuś traktuje Mamusię, mocno ociera się o seksizm (być może oboje są szczęśliwi, nie jestem tylko pewien, czy to najlepszy wzorzec).

Twoja historia, przynajmniej z początku, najbardziej przypomina mi film “American Beauty”. Miałem mieszane odczucia, zastanawiając się, czy za wyśmianiem Muminków ukryjesz jakąś myśl… i muszę przyznać, że zakończenie mi się spodobało. Twoja Mamusia okazuje się twardo stąpającą po ziemi muminką, która nie załamuje rąk nad problemami, lecz je rozwiązuje.

Warsztatowo nie mam zastrzeżeń, jeśli chodzi o humor, odebrałem tekst jako lekko dowciapny, ale bez szału. Najbardziej rozbawiły mnie uwagi na temat ogonka Tatusia. Bo to ogonek mu drgał, prawda?  

Mogło być gorzej, ale mogło być i znacznie lepiej - Gandalf Szary, Hobbit, czyli tam i z powrotem, Rdz IV, Górą i dołem

Dzięki, Nevazie. Mamusie zawsze wymiatają i są niezastąpione: wiem, bo sama jestem mamusią. I oczywiście, że chodziło o ogonek Tatusia Muminka wink

"Czasem przypada nam rola gołębi, a czasem pomników." Hans Ch. Andersen ****************************************** 22.04.2016 r. zostałam babcią i jestem nią już na pełen etat.

Na opisanie tego opowiadania mam tylko jedno słowo “GENIALNE!!”, wydaje mi się, że ta wersja Muminków jest znacznie bardziej “życiowa”, jeśli mogę tak to określić. :)

Bardzo Ci dziękuję. Cieszę się, że trafiłam w Twój gust.

"Czasem przypada nam rola gołębi, a czasem pomników." Hans Ch. Andersen ****************************************** 22.04.2016 r. zostałam babcią i jestem nią już na pełen etat.

Nowa Fantastyka