- Opowiadanie: MPJ 78 - Pierwszy Imperator

Pierwszy Imperator

Dyżurni:

ocha, bohdan, domek

Biblioteka:

Finkla

Oceny

Pierwszy Imperator

Spokój to kłamstwo – Jest tylko pasja;

Dzięki pasji osiągam siłę;

Dzięki sile osiągam potęgę;

Dzięki potędze osiągam zwycięstwo;

Dzięki zwycięstwu zrywam łańcuchy.

Moc mnie oswobodzi.”

 

Dawno temu gdzieś w odległej galaktyce, w niewyróżniającym się niczym szczególnym poza ceną za metr kwadratowy biurowcu pracował młody człowiek. Był na samym dole korporacyjnej drabiny i był tak mało ważny, że nikt, nie pamiętał jego imienia, nawet on sam. Praca była taka sobie, szans na awans lub na przyzwoitą umowę nie było. Była za to rutyna biura: telemarketerzy ciągle powtarzali te same utarte formułki, drukarki wypluwały pisma, ksera grzały się od powielanych dokumentów, czajniki od gotowanej wody na kawę. Hałasowały niszczarki pożerając kolejne kartki zadrukowanego papieru, które ktoś wcześniej drukował i kserował. Warczały wiatraczki na biurkach, mruczała klimatyzacja, jęczały z wysiłku wentylatory komputerów. Niosło się stukanie palców w klawiatury, cicho klikały myszki. Na monitorach przewijały się dziesiątki tysięcy dokumentów i setki filmików porno, spam tradycyjnie zapychał skrzynki pocztowe. Wszędzie widać było ludzi niosących teczki, skoroszyty, segregatory, dokumenty, kawę, pączki. Ludzi dzwoniących, odbierających telefony, gapiących się na migające monitory laptopów i komputerów, pędzących gdzieś z minami, jakby w ich rękach leżał los świata.

Bezimienny każdą wolną chwilę poświęcał na pisanie projektu, aż w końcu osiągnął swój cel. Nie było to tak skomplikowane, Bezimienny posiadał bowiem dar. Potrafił przewidzieć przyszłość, choć często było to jak oglądanie pokoju przez dziurkę od klucza. Ponieważ był młody, ambitny i chciwy prawdziwej sławy szukał swej szansy. Poszukiwania zaprowadziły go przed oblicze szefów pomniejszych. Zasiadał oto w pokoju a naprzeciw niego niczym w talent szole siedziało czcigodne grono korporacyjnych urzędników mających władzę przyznania mu środków i zasobów. Podobno zaakceptowali jego plan mieli do niego tylko kilka uwag. Mówili do niego „Parę drobiazgów, wiecie musicie zmienić.” Bezimienny miał złe przeczucia.

Podczas rozmowy z szefami pomniejszymi najgorsze przeczucia Bezimiennego stawały się rzeczywistością. To co w projekcie było innowacyjne zastąpiono nudą, sztampą, to co mogło dać zysk ograniczono, to generowano koszty znacząco rozbudowano. Narastał w nim gniew, aż w końcu usłyszał, że szefem projektu zostanie ktoś inny, a on będzie jedynie asystentem. Gniew urósł w nim do niebotycznych rozmiarów, aż pękły wszelkie granice i ciemna strona mocy wzięła go w swoją opiekę. Od tego momentu sprawy potoczył się błyskawicznie. Dokładnie rzecz mówiąc błyskawice sithów zrobiły swoje a ciała potoczyły się po podłodze.

Bezimienny działał szybko a ciemna strona mocy nie szczędziła mu wiedzy. Laserowy wskaźnik, cztery długopisy, garść spinaczy, rubin z naszyjnika zabitej urzędniczki, przezroczysta taśma, moc i miecz świetlny gotowy. Zerwana zasłona naściennego ekranu i czarny płaszcz okrył jego barki. Pozostało ruszać po to, co dla sitha najważniejsze, czyli władze.

Miasto, w którym pracował Bezimienny, było na odległych rubieżach Federacji tak starej, że zanikły wszystkie zalety republikanizmu kiedyś będącego jej podstawą. Co innego wady: korupcja, oligarchia, protekcja, parytety, ignorancja oraz biurokracja, te miały się świetnie i stały się trwałymi fundamentami systemu społecznego. Z punktu widzenia sitha, są to idealne warunki do zdobycia władzy.

Wystarczyło pojechać do stolicy położonej w Ileskurb i po prostu władzę wziąć w swoje ręce. Przed podróżą należało zrobić jeszcze dwie rzeczy. Wybrać sobie imię i znaleźć środek transportu.

Kwestia imienia była bardzo ważna, wszak wszyscy poddani muszą móc wymówić imię władcy. W żadnym wypadku nie mogło to być prawdziwe, zapisane w dowodzie imię i nazwisko Bezimiennego. Zapisano je w dialekcie, którym na co dzień posługiwali się jego rodacy, i brzmiało Grzegorz Szczebrzeszyński. Było więc niewymawialne dla większości mieszkańców federacji posługujących się językiem angliczańskim. Bezimienny początkowo myślał o imieniu Don Mego Mucho Grande von Schwarzepanther de Furie, niestety ciemna strona mocy zgłosiła wobec pomysłu votum. Wobec tego wybrał też ładne Darth Apache.

Obszukując ciała szefów pomniejszych znalazł kluczyki do najróżniejszych ścigaczy. Wybrał czarnego Junaka 1000XICCCXX, poprzedni właściciel pomalował w nim zbiornik paliwa do reaktora w płomienie, co dobrze komponowało się z nowym imażem Darth Apacha. Ostatnią przydatną rzeczą, którą zabrał z biurowca były prawe ręce zabitych. W najbliższym bankomacie wypłacił dzięki nim kredyty na podróż.

Pilnujący w federacji porządku zakon policaj próbował go powstrzymać. Na szczęście na odległych rubieżach jego rycerze i padawani byli podatni na siłę sugestii sitha, zwłaszcza kiedy wspierał ją odpowiednią ilością kredytów. Zmieniło się to, gdy wjechał do światów jądra federacji. Tam rycerze zakonu policaj byli mniej podatni na sugestie, pozostawał więc miecz świetlny i najpotężniejsza broń sitha – podstęp. Na przykład, kiedy ruszały za nim w pościg ścigacze rycerzy zakonu, chętnie skręcał z szybkich szlaków komunikacyjnych w te boczne obłożone ograniczeniami prędkości. Sith nie musiał przestrzegać ograniczeń, natomiast rycerze policaj stawali przed wyborem, przestrzegać zasad ale pozwolić mu uciec, lub złamać zasady i tym samym kroczyć w objęcia ciemnej strony mocy. Większość wybierała przestrzeganie zasad, ci którzy je łamali dostępowali zaszczytu walki z sithem na miecze świetlne. Wszyscy przegrali, a na dodatek, tych którzy przeżyli inni członkowie zakonu aresztowali jako renegatów. W końcu dotarło do nich, że mają problem. Zasady policaj nakazywały rozwiązać problem, podczas debaty, co też uczynili.

Darth Apache w tym czasie stał się gwiazdą mediów. Pojedynki które staczał, znalazły się we wszystkich serwisach informacyjnych HoloNetu. Dziennikarze byli skuteczniejsi od członków zakonu, nie raz i nie dwa przeprowadzili z nim wywiady. Mimo, iż wszystkie ich emisje zgodnie z wolą zakonu były opatrzone odpowiednim komentarzem ludzie zaczęli wiedzieć swoje. Oto pojawił się bicz boży na wszelkie mankamenty federacji. Człowiek, który chce uprościć prawo, zlikwidować dziesiątki dyrektyw, zakazów, nakazów. Swoje wiedzieli też menadżerowie korporacji i wysłali do Dartha negocjatorów. Wszyscy zaś wiedzieli dokąd Darth Apache zmierza.

Zakon policaj oraz urzędnicy federacji przygotowali Ileskurb na jego przybycie. Na ulicach stanęły wyciągnięte z przepastnych magazynów stareńkie panzery. Sklonowani żołnierz opierali blastery o worki z piaskiem. Parlament federacji otoczyły zastępy rycerzy policaj, najemników korporacji, oraz lobbystów z bojowymi neseserami. Wewnątrz budynku urzędnicy federacji przegradzali korytarze barykadami z biurek. Ostrzono ołówki z zamiarem wystrzeliwania ich z kusz skonstruowanych z wieszaków i gumek recepturek. W oknach nad wejściami stały termosy z gorąca kawą, którą zamierzano wylać na szturmującego budynek sitha.

Wewnątrz kompleksu w sali plenarnej deputowani i rząd federacji prowadzili coraz bardziej nerwowe obrady. Wtem drzwi sali otworzyły się i oto stanął w nich on Darth Apache. Przeszedł wszystkie zasieki, szańce i barykady. Nie wyrąbał sobie drogi świetlnym mieczem. Po prostu w sklepie kupił neseser schował do niego czarny płaszcz, miecz włożył do kieszeni marynarki i przez nikogo nie niepokojony, pokonał wszelkie bariery. Dopiero przed samą sala plenarną znów ubrał się jak sith.

Władza wymaga akceptacji, zarządził więc głosowanie. 98,85% deputowanych poparło projekt przyznania mu tytułu Imperatora, a 1,15% deputowanych zmarło. W ekspoze po wyborze mówił wyłącznie prawdę. Zapewnił, iż będzie przestrzegał prawa, wszak odtąd jego słowa będą prawem. W sumie to też znacznie uprości prawo. Obiecał zakończyć z korupcją na szczytach władzy, bo przecież będąc niepodzielnym władcą nie musiał się łaszczyć na upominki od korporacji. Obiecał usprawnić wymiar sprawiedliwości, bo odtąd to on będzie ferował wyroki a ich katalog ograniczy się do kary śmierci, ciężkich robót, i uniewinnienia. Obiecał na koniec, iż wszyscy będą pod jego rządami szczęśliwi. W końcu po to powoła odpowiednie służby by tego pilnowały a niezadowolonych definitywnie likwidowały.

I tak oto prosty chłopak stał się pierwszym Imperatorem.

Koniec

Komentarze

Sympatyczna historia, spodobała mi się. Słabiuchno kojarzę oryginał, więc pewnie mnóstwo smaczków mi uciekło, ale i tak dobre.

Dokładnie rzecz mówiąc błyskawice shitów zrobiły swoje a ciała potoczyły się po podłodze.

Urocza literówka. :-)

Babska logika rządzi!

Właśnie zauważyłem i skorygowałem :)

Imponująca kariera, będąca dowodem, że czasem wystarczy dobry, konsekwentnie realizowany pomysł.

Muszę zapamiętać zestaw przedmiotów, potrzebnych do wykonania miecza świetlnego.

 

Był na samym dole kor­po­ra­cyj­nej dra­bi­ny i był tak mało ważny, że nikt, nie pa­mię­tał jego imie­nia, nawet on sam. Praca była taka sobie, szans na awans lub na przy­zwo­itą umowę nie było. Była za to ru­ty­na biura… – Powtórzenia. Jest ich w tekście sporo.

 

Po­zo­sta­ło ru­szać po to, co dla sitha naj­waż­niej­sze, czyli wła­dze. – Literówka.

 

Ostat­nią przy­dat­ną rze­czą jaką jaką za­brał z biu­row­ca były prawe ręce za­bi­tych. – Dwa trujące grzybki w barszczyku. Wystarczy jeden grzybek jadalny i smaczny: którą. ;-)

 

Po­je­dyn­ki jakie sta­czał… – Po­je­dyn­ki które sta­czał

 

Sklo­no­wa­ni żoł­nierz opie­ra­li bla­ste­ry i worki z pia­skiem. – Czy to zamierzone brzmienie zdania?

 

W oknach nad wej­ścia­mi stały ter­mo­sy z go­rą­ca kawą, którą za­mie­rza­no wylać na sztor­mu­ją­ce­go bu­dy­nek sitha. – Pewnie miało być: …na sztur­mu­ją­ce­go bu­dy­nek sitha.

 

miecz wło­żył do kie­sze­nie ma­ry­nar­ki… – Literówka.

Gdyby ci, którzy źle o mnie myślą, wiedzieli, co ja o nich myślę, myśleliby o mnie jeszcze gorzej.

98,85% deputowanych poparło projekt przyznania mu tytułu Imperatora, a 1,15% deputowanych zmarło.

Bezimienny początkowo myślał o imieniu Don Mego Mucho Grande von Schwarzepanther de Furie, niestety ciemna strona mocy zgłosiła wobec pomysłu votum.

 

yes

 

A te wszystkie babole interpunkcyjne to element parodii?

Ogólnie – takie sobie.

 

Emelkali, Ty mnie przyprawiasz o ból głowy. :-) Jeszcze jedna specjalizacja? Nie za wiele masz talentów? :-) (AdamKB)

Cieszę się, że pojawiła się parodia Starłorsów, ale nie do końca mnie przekonało. Być może przez tak pozornie głupią rzecz, jak brak dialogów, a co za tym idzie, większej liczby postaci. Rozumiem, że tu taka była konwencja i wciskanie ich na siłę nie miałoby sensu, ale nadają tekstowi pewnej lekkości, a tej mi trochę brakowało. Nie wiem, czy podawanie “przepisu” na miecz świetlny jest legalne, ale ja też muszę to zapamiętać – uświadomiłeś mi, że gdy parę lat temu kupowałam plastikowy w jakimś Tesco, przepłaciłam :<

Całkiem fajne, tym bardziej szkoda, że nie rozwinąłeś pomysłu i jak napisała Teyami – zrezygnowałeś z dialogów. Fragmenty z budową miecza świetlnego i wyborem imienia nawet zabawne, reszta niestety nie rozśmieszyła.. Poziomu Kosmicznych Jaj nie osiągnąłeś :P

Dużo też literówek i błędów wszelakich, jak chociażby:

nudą sztampą

Nudną. Było tego więcej, ale nie chciało mi się kopiować. Zmieniłbym też takie określenia jak:

z nowym imażem

To słowo wygląda fatalnie, nie może być “wizerunkiem”? Podobna sytuacja:

niczym w talent szole

 

Niemniej czytało się przyjemnie, na plus :)

"Tam, gdzie nie ma echa, nie ma też opisu przestrzeni ani miłości. Jest tylko cisza."

Literówki staram się korygować i tak się stało z tymi wskazanymi przez regulatorów. 

 

Co do “nowym imażem” mam problem z powtórzeniami. Z tego co pamiętam przed korektami było tam w pobliżu słowo wizerunek. W korektach wypadło parę zdań w tym to z “wizerunkiem” a “imaż” został.

 

Odnośnie “talent szołu” od jakiegoś czasu mam lekką alergię na język angielski. Więc co się daje namiętnie spolszczam. ;)

Bardzo mi przypadło do gustu. Nie jestem fanką Star Wars, ale Twój pomysł naprawdę mnie rozbawił i uważam, że został idealnie zrealizowany. 

Pewnie wyjdę na idiotę, niewykluczone zresztą, że mam napad pomroczności jasnej i nim jestem. Mam takie pytanie quasi techniczne. Rano radośnie poprawiłem błędy tzn literówki ale teraz są one z powrotem. Czy tekst konkursowy nie daje się edytować czy też może czegoś nie kliknąłem?

 

Nie ma znaczenia, że konkursowy.

“Edytuj”, zmieniasz w treści, co chcesz, potem “Gotowe” i powinno zadziałać.

Babska logika rządzi!

Pośmiałem się. Tak niewiarygodne, że aż prawdziwe – przynajmniej w kilku momentach takie.

» Nie wyrąbał sobie drogi świetlnym mieczem. Po prostu w sklepie kupił neseser schował do niego czarny płaszcz, miecz włożył do kieszenie marynarki i przez nikogo nie niepokojony, pokonał wszelkie bariery. « ---> to trzeba opatentować… :-)

Uśmiechnęło. Wiadoma część ciała została co prawda na miejscu, ale czas poświęcony na przeczytanie “Pierwszego Imperatora” uważam za nieźle zainwestowany:)

Mi akurat brak dialogów nie przeszkadzał, współgrał z dość oszczędną relacją opisującą drogę bohatera na szczyty.

Wyłapałam jeszcze jedną literówkę:

W sumie to tez znacznie uprości prawo

Zawsze uważałam, że ciemna strona Mocy jest bardziej pociągająca. Tylko skąd tu skombinować odpowiedniej wielkości rubin? Hmm.

”Kto się myli w windzie, myli się na wielu poziomach (SPCh)

Podobał mi się dylemat rycerzy policaj. Udana drwina z czarno białego podejścia do moralności.

Ogólnie sporo trafnej parodii naszej rzeczywistości. Gorzkiej parodii…

 

Pozdrawiam!

"Przyszedłem ogień rzucić na ziemię i jakże pragnę ażeby już rozgorzał" Łk 12,49

Pierwszy akapit – sama słodycz :) Jakbym swoją poprzednią firmę widziała :) 

Zostało jeszcze trochę literówek i zabłądzonych przecinków. 

Więcej napiszę po terminie konkursu. 

Pisanie to latanie we śnie - N.G.

Bardzo ładne pierwsze zdanie ; )

 

Był na samym dole korporacyjnej drabiny i był tak mało ważny, że nikt, nie pamiętał jego imienia, nawet on sam. Praca była taka sobie, szans na awans lub na przyzwoitą umowę nie było. Była za to..” – oj nie, stanowczo nie.

 

Podoba mi się opis życia biura.

 

“chciwy prawdziwej sławy“ – w takim kontekście używa się słowa “żądny”

 

“to co mogło dać zysk ograniczono, to generowano koszty znacząco rozbudowano.“ – ? To, co generowało, a nie generowano

 

“Ileskurb“ ; P

 

Przed podróżą należało znaleźć środek transportu ; p

 

“98,85% deputowanych poparło projekt przyznania mu tytułu Imperatora, a 1,15% deputowanych zmarło.“ XDDD

 

Przyznam, że miejscami mi się to czytało jak tekst na Grafomanię, ale nie wiem, co na to Autor ; p Czasami granica bywa cienka, bo ani parodie, ani grafomanie nie są łatwe.

 

Generalnie mi się czytało sympatycznie, jednak radziłabym popracować nieco nad interpunkcją.

"Nigdy nie rezygnuj z celu tylko dlatego, że osiągnięcie go wymaga czasu. Czas i tak upłynie." - H. Jackson Brown Jr

Czytało się nieźle; fajnie zrealizowane. 

Parę razy śmiałem się na głos. Dobre. Gratuluję. :-)

Biurowy początek mi się podobał, ale potem trochę za dużo chaosu.

„Często słyszymy, że matematyka sprowadza się głównie do «dowodzenia twierdzeń». Czy praca pisarza sprowadza się głównie do «pisania zdań»?” Gian-Carlo Rota

joseheim wiesz jak to jest, grafomania czasem świetnie się sprzedaje, czego najlepszym przykładem jest saga “Zmierzch” ;)

 

SzyszkowyDziadek chaos był wynikiem uświadomienia sobie, iż muszę się zmieści w opowiadaniu na tyle krótkim. by nie zanudzić. W efekcie starałem się skracać to i owo by ścieżka do władzy I Imperatora nie miała tyle lat co Palpatine’a ;)

spam tradycyjne zapychał skrzynki pocztowe.

A nietradycyjnych nie?

 

ponieważ Bezimienny miał dar. Potrafił przewidzieć przyszłość, choć często było to jak oglądanie pokoju przez dziurkę od klucza. Ponieważ

Powtórzenie

 

zasobów. Podobno zaakceptowali jego plan mieli do niego kilka uwag. Mówili do niego „Parę drobiazgów, wiecie musicie zmienić.”

Tu mam kilka uwag, co do interpunkcji : > może przed “mieli” przecinek? Słowo “tylko” przed uwag również dobrze by brzmiało, a przed “parę” dwukropek, przed “musicie” przecinek.

 

Narastał w nim gniew, aż w końcu usłyszał, że szefem projektu zostanie ktoś inny, a on będzie jedynie asystentem. Gniew urósł w nim do niebotycznych

Powtarzasz słowo gniew i towarzyszący mu zaimek “nim”. Zrób coś z obydowoma, albo przynajmniej pozbądź się drugiego zaimka.

 

Miasto[+,] w którym pracował Bezimienny, było

 

zakonu, chętnie skręcał z szybkich szlaków w te boczne[+,] obłożone ograniczeniami prędkości.

 

Wtem drzwi sali otworzyły się i oto stanął w nich on [+:] Darth Apache

 

98,85% deputowanych poparło projekt przyznania mu tytułu Imperatora, a 1,15% deputowanych zmarło

Hihi! Fajne zdanie.

 

W końcu po to powoła odpowiednie służby[+,] by tego pilnowały a niezadowolonych definitywnie

 

Ekspoze

Exposé. Pisałeś o alergii na angielski, ale to po francusku ;)

 

Mam obojętny stosunek do SW, więc może nie powinienem się wypowiadać ;-) więc się wypowiem:

Też odebrałem twój tekst jako parodię rzeczywistości (europejskiej), o lekko antyunijnym wymiarze, co nie do końca mi odpowiadało, bo jestem entuzjastą UE (pewnie jednym z nielicznych ;-) ). Z drugiej strony pokazujesz dojście dyktatora do władzy, za co należałaby Ci się pochwała. 

Ponieważ tekst został zaprezentowany jako parodia, w ocenie należałoby się chyba skupić na elementach humorystycznych, a nie polityczno-społeczno-moralnym przesłaniu : ) ja się uśmiechnąłem przy zdaniu z procentami j.w., ale poza tym średniawo. Byłoby nieco lepiej, gdyby obniżył się poziom błędów.

 

Mogło być gorzej, ale mogło być i znacznie lepiej - Gandalf Szary, Hobbit, czyli tam i z powrotem, Rdz IV, Górą i dołem

Czy te opowiadanie jest parodią rzeczywistości europejskiej? Pewnie tak, ale również jest parodią jakiegokolwiek innego organizmu państwowego, w którym władza traci kontakt z rzeczywistością. Taka jest Stara Republika z gwiezdnych wojen, takie było cesarstwo Rosyjskie na przełomie XIX i XX wieku, Rzeczypospolita Obojga Narodów pod koniec XVIII wieku i tą wyliczankę można kontynuować. Monarchie, republiki, dyktatury, federacje, plemiona, mechanizm zawsze jest taki sam. Czym się różni bezradność galaktycznego senatu, wobec blokady Naboo, od bezradności europarlamentu wobec agresji na Ukrainę, albo Ligi Narodów wobec anschlusu Austrii? 

 

Co do UE jako takiej. Mój chętnie bym podyskutował, ale to forum fantastyczne a nie polityczne ;)

To jest niezła parodia.

Opowiadanie w zaserwowanej formie, moim zdaniem, nie straciło na braku dialogów. Taka relacja-opowieść ich nie wymaga, a i tak uwaga czytelnika jest utrzymywana cały czas. Do tego język i styl są lekkie, co powoduje, że tekst sam się czyta, a uśmiech pojawia na twarzy.

W tekście jest kilka naprawdę dobrych pomysłów – jak ten o rycerzach policaj :)

Żeby nie było za słodko – tekst czytałam raz w „normalnym” trybie i drugi raz przeskanowałam po terminie konkursu. I z przykrością stwierdziłam, że autor nie poprawił wszystkich wskazanych paluszkami usterek – głownie powtórzeń, które można było bez straty dla konwencji usunąć.

Pisanie to latanie we śnie - N.G.

Ponieważ był młody, ambitny i chciwy prawdziwej sławy szukał swej szansy.

Chyba nie rozumiem tego zdania :) Nie wydaje mi się, by można było być “chciwym czegoś”. Brakuje sporo przecinków.

Najzabawniejszy był fragment z wybieraniem imienia, natomiast całość nieco przypominała mi teksty pisane na Grafomanię ;)

 

Administrator portalu Nowej Fantastyki. Masz jakieś pytania, uwagi, a może coś nie działa tak, jak powinno? Napisz do mnie! :)

Przyznaję, że z trzecim miejscem miałam problem. Kandydatów sporo. Jednak tak mi się dobrze czytało i tak się bawiłam przy tym opowiadaniu, że – mimo pewnych drobnych braków technicznych – chciałabym je postawić na podium. Zostałam w pełni kupiona pomysłem. Pożenienie korpoludka z GW i jego dojście do władzy rozłożyły mnie na łopatki.

Pisanie to latanie we śnie - N.G.

Nowa Fantastyka