- Opowiadanie: boniu - Anioł

Anioł

Postapokaliptyczny szorcik w klimatach grozy, pierwsze podejście do pisania horroru.

Dyżurni:

joseheim, beryl, vyzart

Oceny

Anioł

 Wnętrze doszczętnie spalonego wieżowca wypełniał smród gnijących ciał. Pod osmalonymi ścianami siedziały istoty przypominające Homo Sapiens, również wydawane przez nie dźwięki podobne były do rzężenia konających ludzi. Twarze wykrzywiały grymasy bólu i bezsilności. Zasnute mgłą oczy spoglądały na wszystkie strony, nie zaszczycając żadnego miejsca więcej niż sekundą uwagi. Jedno ze stworzeń spróbowało wstać. Chwilę później opadło na pokrytą tynkiem i krwią podłogę. W powietrzu rozbrzmiał chrapliwy śmiech.

– Ktoś się gdzieś wybiera? – męski, szorstki głos odbił się echem od ścian.

Odpowiedział mu kaszel i odgłosy wymiotowania.

– Powinniśmy iść… – wyjęczała powoli istota która próbowała się podnieść.

– Gdzie chcesz leźć, plugawcu. – Chropowatość dźwięku niemal drapała ściany. – Zjedliśmy wszystkie resztki, nic już nie zostało, nic, słyszysz!?

– Musimy wyjść z miasta. Może w lasach są ludzie. Tam jedzenie, zwierzęta.

– Do lasu? – słaby, kobiecy głos spłynął z piętra nad nimi. – A umiesz kija zastrugać albo ogień rozpalić? Bo ja nie.

– Potrafi tylko modnie się ubrać i wypłacać pieniądze z bankomatu, jak my wszyscy.

– Bądźcie cicho. – Oczy samca rozszerzyły się. – Coś słyszę.

– Ja też, ktoś śpiewa – kobieta zaśmiała się gardłowo. – To znak, że śmierć się zbliża.

– To dzieci śpiewają…

Faktycznie, z dołu dochodziły ciche słowa wesołej piosenki. Z każdą sekundą dźwięk stawał się coraz głośniejszy, a po kilku minutach zaczął rozbrzmiewać piętro niżej. Teraz wyraźnie można było rozróżnić dwa głosy: dziewczynki i chłopca. Śpiew urwał się na chwilę, jego miejsce zajęło charczenie i skowyt.

Próbujący się wcześniej podnieść mężczyzna wpatrywał się tępo w miejsce gdzie zaczynały się schody. Głowa kiwała mu się bezwładnie, a z ust wymknęła się stróżka śliny. Widział jak wchodzą na szczyt i wolno kierują się w jego stronę. Wzrok poprawił mu się nieco. Chłopczyk miał na sobie szkolny mundurek i tornister, zaś dziewczynka nosiła różową spódniczkę z delikatnego materiału. Dzieci były nienaturalnie blade, z popękanych ust kapały krople krwi, ale w oczach igrały iskierki życia i radości. Dalej śpiewały swoją piosenkę, jednak słowa były obce, ich szeleszczące brzmienie przypominało dawno wymarły język. Stanęły przed nim i zaczęły wpatrywać się w oczy, na delikatnych twarzach pojawił się paskudny uśmiech. „Zginę jak ten niżej” pomyślał zupełnie trzeźwo. Nagle zdał sobie sprawę z tego gdzie jest, zauważył powalone ściany, wybite okna i krew na podłodze. „Czemu tu zostałem” po policzku zaczęła płynąć łza. Po chwili kolejna. I jeszcze jedna.

Dziewczynka podeszła do niego. Zamknął oczy. Poczuł na twarzy jej zaskakująco ciepły dotyk, mała rączka wodziła po czole i podbródku. Starła łzy. Powoli otworzył ślepia i spojrzał na nią. Uśmiechnęła się zupełnie normalnie i szczerze. Usta były mocno spierzchnięte, ale nie wyglądały już jak krwawa skorupa. Pogładziła go po policzku, nieznacznie skinęła głową w kierunku schodów i wróciła do chłopca. Ich wyczekujący wzrok rozpalił w nim płomień. Poczuł, że znów jest człowiekiem, wróciła siła woli i chęć przetrwania. Spróbował się podnieść. Udało się już za drugim razem. „Będę żył” pomyślał. „Wyprowadzą mnie z tego, może wyglądają dziwnie, ale przecież są prawdziwe”. Dzieci przekrzywiły głowy i spojrzały na niego z uznaniem.

– Gdzie iść? – zapytał cicho.

Białe ząbki błysnęły pod wargami.

Zbiegały po schodach w szaleńczym tempie, zatrzymując się między piętrami aby mógł je dogonić. Osłabione mięśnie i zawroty głowy utrudniały mu poruszanie się, ale nie miał zamiaru się poddać. Gruzy i trupy zlewały się w bezkształtny bohomaz, interesowała go tylko dwójka jego wybawicieli. W końcu znalazł się na parterze. Dzieci czekały na niego, jednak nie tam gdzie myślał, przy wyjściu z budynku, lecz obok zawalonego deskami zejścia do piwnicy.

– Mam tam wejść? – Pokiwały głowami. Zszedł po schodach i zaczął odrzucać kawałki drewna. Ból mięśni był nieznośny, ale po chwili dziura była na tyle duża, by mógł się przez nią prześlizgnąć. Spojrzał na dzieci. Przeczący ruch głowy. „Czemu akurat w piwnicy” pomyślał przed wejściem.

W środku panował półmrok, wnętrze oświetlały promienie zachodzącego słońca. Nozdrza atakowała ostra woń stęchlizny i zgnilizny. Ruszył do przodu oglądając całkiem dobrze zachowane drzwi od komórek, ledwie muśnięty ogniem sufit i pokrytą pyłem podłogę.

– Jest tu ktoś?! – krzyknął.

– Tak. – Z lewej strony odezwał się niski głos.

Podekscytowany odwrócił się i ujrzał przed sobą ciemny kąt piwnicy. Zawahał się chwilę, ale wolnym krokiem ruszył w tamtą stronę. Ból przeszył całe ciało. Poczuł zgniatane wnętrzności, nogi odmówiły posłuszeństwa, chciał upaść ale nie mógł. Coś wbitego w brzuch utrzymywało go w pionie. Nie zdołał krzyknąć, wydał z siebie jedynie piskliwy jęk, krew wypełniła usta. Sekundę później jego flaki wylądowały na podłodze. Zachybotał się i osunął na ziemię. Zaczynał tonąć, słuch stępił się a wzrok rozmazał.

– Podziękuj mi. – Metaliczny głos odezwał się nad jego głową. – Zlitowałem się nad tobą, umrzesz jako człowiek.

– Kto… – resztką sił wycharczał słowo.

– Anioł miłosierdzia.

 

Koniec

Komentarze

Zero w tym napięcia. Nie wiem czy to specjalnie, ale od początku do końca nie wiadomo co się dzieje, jak i po co. Nic tutaj nie przyciąga uwagi, da się to od biedy przeczytać, bo krótkie.

Tłumacz przysięgły własnego mózgu

Masz sporo usterek, poniżej kilka przykładów: 

 

Dlaczego: istota? Nie lepiej po prostu: człowiek? 

Pod osmalonymi ścianami siedziały istoty przypominające Homo Sapiens, również wydawane przez nich dźwięki podobne były do rzężenia konających ludzi. – istoty to one, więc przez nie; 

po twarzach, jakby bez udziału świadomości, wędrowały bezsilność, pustka, ból oraz szaleństwo – przeczytaj to sobie na głos i zastanów się, co w tym nie gra 

powiedział wolno głos – głos nie mówi

Gdy ujrzał ich sylwetki stojące na szczycie schodów – kto ujrzał? Do tego momentu nie ma żadnego bohatera w tym opowiadaniu, a tu nagle jakiś ktoś coś ujrzał. 

– Mam tam wejść?Pokiwały głowami. – błędny zapis; powinno być: – Mam tam wejść? – Pokiwały głowami.

 

Horroru to nie przypomina, postapo w sumie też, bo nie wiem co się stało – scenka jest jest bardzo ograniczona. Równie dobrze to mógł być wybuch gazu w bloku lub biurowcu. Niestety, tekst nie przykuwa specjalnie uwagi. Pozostawiasz otwartą kwestię anioła i dzieci i to – przynajmniej u mnie – wzbudziło pewną ciekawość, co to za postaci. Choćby w ramach ćwiczenia mógłbyś rozbudować opowiadanie, pokazując trochę więcej świata i zwracając uwagę na błędy. 

 

Pisanie to latanie we śnie - N.G.

Zgadzam się z przedmówcami, że nie czuć tu klimatu grozy. Początek jest dość chaotyczny – nie nazywasz ludzi “ludźmi” i nie do końca wiadomo, z czym mamy do czynienia. Zombie, mutanty? A może jednak ludzie? Gdyby nie wzmianka w przedmowie, że chodzi o postapo, pewnie nie domyśliłabym się, o co chodzi w szerszym ujęciu (Np. WTC?). Wszystko wydaje się, mimo opisów o ciałach, krwi itp. dość wyprane z emocji. Nie wiemy, kim są dzieci, nie wiemy kim jest tytułowy anioł… To wszystko wydaje się niezłym punktem wyjścia, ale nie domyka historii. Jeśli bohater umiera jako człowiek, to jako kto umierają inni?

"Nigdy nie rezygnuj z celu tylko dlatego, że osiągnięcie go wymaga czasu. Czas i tak upłynie." - H. Jackson Brown Jr

Za dużo niewiadomych, za krótki by wzbudzić emocje, ale pomysł jest, tylko trzeba go rozbudować.

"Czasem przypada nam rola gołębi, a czasem pomników." Hans Ch. Andersen ****************************************** 22.04.2016 r. zostałam babcią i jestem nią już na pełen etat.

Dzięki za wytknięcie błędów, poprawione :)

Spróbuję wycisnąć z tego coś więcej, dorzucę więcej szczegółów i może będzie lepiej.

Horror ograniczyles do lejacej sie krwi i wyprutych wnętrzności. Jak pisali przedpiscy nie wykorzystany potencjał.

Pod osmalonymi ścianami siedziały istoty przypominające Homo Sapiens, również wydawane przez nie dźwięki podobne były do rzężenia konających ludzi.

Dlaczego “również”? Konie to nie homo sapiens. Poza tym z małej litery i dodałabym kursywę.

 

Zgadzam się, że tekst jest niejasny. Rozumiem, że to miał być taki obrazek, ale jak na to jest albo za mało poetycki, albo turpistyczny (zależy, jaki efekt chciałeś osiągnąć). Językowo się nie broni a fabuła jest szczątkowa, wygląda to tak, jakbyś nie bardzo miał pomysł na to, co tam się stało, kim są te dzieci itd. Myślę, że jakbyś spróbował to rozwinąć, nie koncentrować się na epatowaniu flakami tylko na stworzeniu atmosfery grozy i beznadziei a do tego dodać więcej szczegółów to byłoby o wiele lepiej.

 

The only excuse for making a useless thing is that one admires it intensely. All art is quite useless. (Oscar Wilde)

Ładny tytuł. Przyciąga uwagę.

...always look on the bright side of life ; )

Hm, taka scenka. Ja również nie zrozumiałam co się tu właściwie stało brakuje kontekstu. Dużo chaotycznych elementów – nie wiem, co to za głosy,  kto rozmawia, czy są tam jakieś relacje. Nie wiem, przed czym bohater chce uciec ani czemu tytułowy anioł właśnie jemu oferuje miłosierdzie.  

Technicznie czyta się całkiem dobrze, choć też jeszcze kilka usterek jest, np: 

na delikatnych twarzach pojawił się paskudny uśmiech – raczej uśmiechy 

brakuje kilku przecinkow,  z jakiegoś  powodu pomijasz znaki zapytania zapisując myśli bohatera

W tekście nie znalazłam zapowiadanego horroru, nie miałam wrażenia, że świat się skończył. Prawdę powiedziawszy, nie umiem powiedzieć, o czym to jest. Intencje Autora pozostały dla mnie tajemnicą.

 

Głowa ki­wa­ła mu się bez­wład­nie, a z ust wy­mknę­ła się stróż­ka śliny. – Trzymał w ustach kobietę pilnującą śliny, ale ta i tak się wymknęła? ;-)

 

Gdyby ci, którzy źle o mnie myślą, wiedzieli, co ja o nich myślę, myśleliby o mnie jeszcze gorzej.

Nie odnalazłem tu nic dla siebie:

– nie ma klimatu

– nie wpisuje się w żaden z tagowanych gatunków

– zabrakło korekty, by dało się przeczytać swobodnie

 

„Homo Sapiens” – ja bym to napisał z małych liter, ewentualnie kursywą

„nie zaszczycając żadnego miejsca więcej niż sekundą uwagi” – żadnego miejsca dłużej niż sekundą uwagi

Bajzel z przecinkami!

„Stanęły przed nim i zaczęły wpatrywać się w oczy, na delikatnych twarzach pojawił się paskudny uśmiech” – to mi się zupełnie nie podoba. Rozwinąłbym o czyje oczy chodzi, a zamiast przecinka postawiłbym kropkę. W ogóle jest kilkanaście miejsc, w których przecinki zastąpiłbym kropkami, myślnikami, średnikami.

Na plus nawiązanie między tytułem-kluczem a zakończeniem. Dostrzegam też lekkość pisania kolejnych zdań. Trochę korekty, jakiś fajny pomysł i będzie znacznie lepiej!

Chyba nie jestem "targetem".

Sorry, taki mamy klimat.

Cóż, wbrew temu, co ludziom generalnie się wydaje, bardzo trudno jest napisać dobry horror. Jeszcze trudniej jest zawrzeć dobry horror w krótkiej formie. Tobie się niestety nie udało. Przedpiscy zwrócili uwagę na brak napięcia – zgadzam się z tym w całej rozciągłości. Nie budujesz klimatu, nie dozujesz napięcia. Rzeczy po prostu się dzieją, a czytelnik nie bardzo wie, dlaczego, ani w jakim celu to robią. 

Teraz tylko pozostaje ćwiczyć, by następny tekst był lepszy.

Nowa Fantastyka