- Opowiadanie: belhaj - Powrót zwycięzców

Powrót zwycięzców

Dyżurni:

regulatorzy, homar, syf.

Oceny

Powrót zwycięzców

Wojna zaczęła się pod koniec stycznia. Barbarzyńcy zeszli z gór, podstępem zdobyli strzegący przełęczy zamek i wkroczyli do Wrzosowej Doliny. Palili, grabili i plądrowali wsie i miasteczka. Mimo, ze zebrali wiele zapasów, nie opuścili doliny. Lasy bogate w zwierzynę, rzeki dostatnie w ryby, pola uprawne pozostawione przez zabitych wieśniaków. Były to tereny o wiele bardziej gościnne, aniżeli skaliste barbarzyńskie siedliska w górach.

Do Arkas wiadomość o najeździe dotarła po kilku dniach. Rozgniewany król Merkaj zwołał swoich możnowładców oraz pospolite ruszenie. Największa armia w historii królestwa zebrała się pod murami stolicy. Ponad czterdzieści tysięcy rycerzy, giermków, łuczników, tarczowników i włóczników wyruszyło na wojnę. Z murów żegnali ich ci którzy pozostali w Arkas. Kobiety, dzieci i starcy.

Pierwsze wieści na temat wojny dotarły do stolicy po trzech tygodniach. Wojska Merkaja rozbiły hordę barbarzyńców we Wrzosowej Dolinie i wyruszyły w stronę gór. Oblegały barbarzyńskie twierdze na przełęczach.

Tymczasem zima nie odpuszczała, jednak w Arkas nie było to tak odczuwalne. Kobiety szyły, prały i plotkowały, dzieci bawiły się w wojnę, a starcy wspominali minione dni. Od dłuższego czasu nie nadchodziły żadne wiadomości z frontu. Życie w stolicy biegło błogo i spokojnie.

Dopiero pod koniec marca przybył goniec z wiadomością od króla Merkaja. Udało się zdobyć długo oblegane twierdze. Królewskie wojska wyruszyły na stolicę barbarzyńskiego państwa Tag-ar-Tig.

Kolejne wieści jakie docierały do Arkas nie były zbyt pocieszające. Oblężenie przeciągało się, ponieważ barbarzyńcy zdołali zgromadzić w stolicy wiele zapasów splądrowanych we Wrzosowej Dolinie. Ponadto zadawali atakującym dotkliwe straty, będąc dobrze przygotowanym do obrony.

Wojna trwała już drugi rok. W Arkas wiele się pozmieniało. Kobiety nauczyły się żyć bez mężów, dzieci bez ojców, a staruszkowie powoli wymierali. Późną jesienią drugiego roku wojny Merkaj zdołał w końcu zdobyć Tag-ar-Tig. Barbarzyński władca złożył mu hołd i obiecał, że nigdy więcej nie wkroczy na jego ziemię. Król zebrał pozostałe wojska i wyruszył w drogę powrotną. Zima zaczęła się bardzo wcześnie, przełęcze zostały zawalone śniegiem i Merkaj utknął w górach. W czasie kilku miesięcy srogiej zimy wielu żołnierzy zmarło z wyziębienia, głodu i chorób. Jak tylko puściły śniegi armia ruszyła ku przełęczom.

Nie wiadomo kto pierwszy dojrzał z murów Arkas powracających zwycięzców. Kobiety i dzieci wbiegły na mury wypatrując swoich mężczyzn. Jednak im bardziej się zbliżali tym szloch na murach był większy. Do stolicy dotarło zaledwie trzystu mężczyzn. Obdarci, śmierdzący, zarośnięci. Sami bardziej wyglądali na barbarzyńców z którymi wyruszyli walczyć, aniżeli na cywilizowanych rycerzy królestwa. Król Merkaj ledwo żywy wieziony był na specjalnie przygotowanym wozie. Tak właśnie wyglądał powrót zwycięzców z tej długiej i wyniszczającej wojny.

Koniec

Komentarze

Mimo, ze zebrali wiele zapasów, nie opuścili doliny. Lasy bogate w zwierzynę, rzeki dostatnie w ryby,  – mimo że (tu nie stawia się przecinka) i zamiast dostatnie lepiej chyba zasobne

Z murów żegnali ich ci którzy pozostali w Arkas. – przecinek przed który

Kolejne wieści jakie docierały do Arkas nie były zbyt pocieszające. przecinek przed jakie i po Arkas

Sami bardziej wyglądali na barbarzyńców z którymi wyruszyli walczyć, – przecinek przed Z którymi

 

Scenka jak scenka. Nie bardzo wiem, czemu ma służyć.

"Czasem przypada nam rola gołębi, a czasem pomników." Hans Ch. Andersen ****************************************** 22.04.2016 r. zostałam babcią i jestem nią już na pełen etat.

Nie czytało się najgorzej, chociaż wkradło się trochę błędów, które wytknęła bemik.

Fabuła jest tak skompresowana, że o mało co nie utworzyła czarną dziurę. W mniej niż 3 tysiącach znaków zmieściłeś historię całej wojny, co sprawia, że tekst przypomina streszczenie. Przydałoby się go rozbudować, dodać nieco dystynktywnych postaci i opisów poszczególnych wydarzeń z wojny.

No rest for the Wicked https://www.facebook.com/thewickedg/

Ano tak wygląda większość powrotów w długich wojen…

Opowiastka dydaktyczna, poza refleksją praktycznie bezemocjonalna.

Refleksję miała właśnie wywołać owa opowiastka. A co do przecinków to od lat jest moja pięta Achillesowa. Dzięki za wytknięcie błędów.

Okazuje się, że niespełna trzy tysiące znaków, opisujących trzyletnia wojnę, to zdecydowanie za mało. Przykro mi, że zawiodłam nadzieję Autora, ale opowiastka nie wywołała refleksji. :-(

Gdyby ci, którzy źle o mnie myślą, wiedzieli, co ja o nich myślę, myśleliby o mnie jeszcze gorzej.

To nie jest złe.

Rzeczywiście,  zbyt galopujesz z fabułą, ale jest to nawet przyzwoicie napisane i z morałem (choć puenta dla wielu będzie truizmem).

Zanakomite jest to:

 

Kobiety szyły, prały i plotkowały, dzieci bawiły się w wojnę, a starcy wspominali minione dni.

Kobiety nauczyły się żyć bez mężów, dzieci bez ojców, a staruszkowie powoli wymierali.

Kròtko, ale jakże wymownie pokazujesz jak wojna zmienia życia nie tylko tych, którzy biorą czynny w niej udział, ale także osoby, ktòre ona nie dotknęła bezpośrednio. Niby detal, pierdułka, a jakże cenna dla wymowy całości.

 

Liczę na jakiś dłuższy tekst.

 

Pozdrawiam!

"Przyszedłem ogień rzucić na ziemię i jakże pragnę ażeby już rozgorzał" Łk 12,49

A ja bardzo długo czekałam na jakąś akcję, jakichś bohaterów. A tu nic – opis wojny, prosto z kart kroniki. Nie dałeś czytelnikowi nikogo, kim mógłby się przejąć, komu mógłby kibicować.

Ale napisane przyzwoicie.

Aha, i fantastyki nie ma.

Babska logika rządzi!

Od czasu do czasu wybieram sobie jakiś tekst na chybił trafił. Wybieram i czytam, żywiąc nadzieję, że odkryję w sobie jakieś pytanie w trakcie (lub po) lektury. Tu nie było inaczej, lecz pytanie brzmi: po co pisać coś takiego?

To jest jakiś skrót myśli, niczemu nie służy, nie bawi, nie ziębi, nie wciąga, czyta się wręcz ciężko. Hm, może ma służyć poprawieniu swojego warsztatu? To chyba jedyne usprawiedlienie… Także rada ode mnie: nie bój się stawiać kropek, rozdzielać tymi kropkami niesplecione z sobą zdania.

Właśnie jak kronika miało ten szort wyglądać. Opis wyniszczającego konfliktu, śmierć żołnierzy i bezsens wojny.

Nic nowego z tego tekstu nie wynikło – że wojna jest zła i wyniszczająca, to każdy wie. Chęć wprowadzenia czegoś nowego do tematu wymaga odejścia od mówienia ogólnikami na rzecz pokazywania konkretów – wiarygodnych bohaterów i ich przemiany pod wpływem wojny, ale w kontekście konkretnych życiorysów i relacji międzyludzkich. 

Inaczej będzie banał. 

I po co to było?

“Z murów żegnali ich ci którzy pozostali w Arkas. Kobiety, dzieci i starcy.“ po ci przecinek

 

Ogólnie fragment jest jakiś niejasny. Wygląda na to,że przedstawiasz tu jakąś konkretną historię i konkretny świat, ale zamiast wrzucić wszystko do jakiegoś dłuższego opowiadania, idziesz na ilość, a nie na jakość i zasypujesz poczekalnię krótkimi wstawkami – tym razem relacja z bitwy i powrotu zwycięzców. Czyta się to ze znudzoną miną, jak n-ty opis z jakiejś losowo wybranej książki.

I hate my life and I hate you

Zarzucasz mi że zasypuje poczekalnie krótkimi wstawkami podczas gdy sam publikujesz w większości fragmenty a nie pełne opowiadania. Więc sie nie czepiaj. Jeden woli krótszą, a drugi dłuższą formę utworu.

I vice versa. Na tym portalu długich tekstów się nie czyta.

I hate my life and I hate you

Czyta się. Wszystko zależy kto ile ma czasu i chęci. Nie wymagaj żeby każde opowiadanie przeczytalo kilkanaście osób bo tak nie będzie.

Ponadto zadawali atakującym dotkliwe straty, będąc dobrze przygotowanym do obrony.

Skoro podmiotem są barbarzyńcy, to chyba byli przygotowanymi, a nie przygotowanym

 

Kobiety i dzieci wbiegły na mury wypatrując swoich mężczyzn. Jednak im bardziej się zbliżali tym szloch na murach był większy. Do stolicy dotarło zaledwie trzystu mężczyzn. Obdarci, śmierdzący, zarośnięci. Sami bardziej wyglądali na barbarzyńców[+,] z którymi wyruszyli walczyć, aniżeli na cywilizowanych rycerzy królestwa. Król Merkaj [+,]ledwo żywy[+,] wieziony był na specjalnie przygotowanym wozie.

Powtórzenie mężczyzn. Brak przecinka przed "z którymi wyruszyli”, chyba przydałyby się przecinki wyodrębniające “ledwo żywy”.

 

Podpisuję się pod komentarzem Syfa.

Mogło być gorzej, ale mogło być i znacznie lepiej - Gandalf Szary, Hobbit, czyli tam i z powrotem, Rdz IV, Górą i dołem

Nevaz dzięki za komentarz. Ten szort traktowałem bardziej jako wprawkę stąd skrócona, kronikarska wersja wydarzeń.

Nowa Fantastyka